Przejdź do treści
  • Rekrutacje do sesji RPG.

    62 2k
    62 Tematy
    2k Posty
    MarikaM
    Okej. Kendra rozesłała listy do adresatów. Rekrutacja do zamknięcia.
  • Sesje RPG wszystkich edycji systemu Warhammer oraz osadzone w jego uniwersum.

    30 2k
    30 Tematy
    2k Posty
    WiredW
    Gerhard Adlerhorst był człowiekiem wielkim jak dąb, silnym jak byk i spostrzegawczym jak orzeł. Nic dziwnego, że w rodzimych stronach nazywali go Eiche. To że nosił włócznię ze sobą tylko dopełniało jego miana, wszak Gerhard oznaczało silnego włócznią, ale czy była na tym łez padole lepsza broń? Jego lekko oliwkowa skóra nadawała mu odcień opalenizny i wskazywała na przybysza z południowych prowincji Imperium, tam gdzie jeszcze można było zaznać słońca o tej porze roku. Z czasem się jednak blade twarze Ostlandu zdziwią, bo i w środku zimy będzie tak wyglądał. Zapisanie się do fortu Strielfort u Leopolda Litzblicka było formalnością, wszak w otoczeniu chłopów oderwanych od pługa i cwaniaczków chcących zimę przeżyć na wojskowym wikcie, człowiek o takim wyglądzie fizycznym wyróżniał się co nie miara. Na koniec po podpisaniu dokumentów dał znać, że ma dobre wieści dla komendanta, kapitana Bergera i czy może kapitanowi dać znać jak przybędą na miejsce. Co prawda lekko zaskoczył tym rekrutera, ale dostał zapewnienie że przekazać informację przekaże. Wyjaśniało to też jakoś skąd człowiek z Talabheim znalazł się tak daleko w Ostlandzie. Zresztą to było Leopolda nie pierwsze rodeo i dobrze wiedział, że zbytnia ciekawość dokłada mu jedynie obowiązków, toteż nic więcej nie pytał. Jakie jego zdziwienie było, gdy przed karczmą spotkał swojego starszego kuzyna, lata się nie widzieli - MAXIMUS! Niemal ryknął widząc małego okularnika, a ściskając go na powitanie tamten zapewne martwił się o swoje żebra. - Ty też w Ostlandzie? Choć, przejdziemy się, tu kolejka długa i karczma rekrutami zajęta, co tu robisz? Ile to ja Cię lat nie widziałem, sześć, może więcej? Na pewno zanim tatko mnie do świątyni oddał. - rzekł i poszli zrobić rundkę dalej od karczmy, raz że Dassel nie znali, więc okazja była poznać, a dwa że lepiej było rozmawiać tam gdzie mniej uszu. Szoku doznał, słysząc że uczony kuzyn też się zaciąga do armii i to w biednym zimnym Ostlandzie, ale lżej mu się na duchu zrobiło, wiedząc że nie będzie tam sam. Choć był to jakiś pomysł, z jego wzrostem w innej prowincji miałby trudniej a zapewne kogoś z jego wszechstronnym wykształceniem w forcie nie mają. Kuzyn lata na uniwersytecie spędzał i nie ciągnęło go do lasu jak innych w Talabheim, garba by dostał od tego ślęczenia nad książkami gdyby był wyższy. - Rad jestem Cię widzieć kuzynie. Trzymajmy się razem to szybko minie to szkolenie. - Ja? Dobrze wiesz, że Myrmidia to nie tylko słowa, ja sobie tego miejsca nie wybrałem, ale mnie przez życie prowadzi Bellona Myrmidia i nic mi do tego poza akceptacją wyznaczonych ścieżek. Zresztą jak zapewne wiesz Księga Wojny ma dwadzieścia siedem różnych przekładów. Znając Ciebie przeczytałbyś wszystkie, ja jednak wolę odmrozić sobie tyłek w Ostlandzie robiąc coś praktycznego, naprawdę nie mam co narzekać. [image: shieldandspear3.png] W drodze do fortu Eiche dużo bardziej słuchał niż mówił, zwykle miał to w zwyczaju gdy nie był pewny otoczenia, rozglądał się i jednocześnie przysłuchiwał co mówią inni. Zastanawiał się skąd ta nazwa, fort jakby nie patrzeć miał nazwę iście Kislevską. Zapytał o to kuzyna, ale nie byli pewni. Teren możliwe że był kiedyś w rękach sąsiedniego kraju i po prostu został we władaniu Imperium. Może. Może po budowie poznają, choć tu w północnowschodnim Ostlandzie szkoła inżynieryjna pewnie czerpała więcej z doświadczeń mroźnych tajg Kislevu niż nauk inżynierów szkół z południa, zarówno Tilei jak i Nuln. Wszak śnieg to problem północy. - Już niebawem ujrzycie Strielfort, świeżynki. Ostatnie chwile w cywilu - zakpił jeden z żołnierzy, z drwiną w głosie, niezbyt zachęcającą do bliższego zapoznania się. - Dużo problemów sprawia Las? - zdecydował się zapytać żołnierza Gerhard, reputacja o Lesie Cieni nie ominęła i jego. Co prawda i w Wielkim Lesie w głębi czaiły się niebezpieczeństwa, z zwierzoludźmi i bandytami włącznie, to nikt nie opowiadał o nim z taką trwogą jak o lesie okalającym Góry Środkowe. Fort sam w sobie nie zrobił na Eiche wrażenia, ani dobrego ani złego, porządna robota, odpowiednio podmurowany, w dobrym miejscu bo na wzgórzu, więc i trudniej go zaatakować i mniej las trzeba było karczować. Blisko granicy. Ogólnie postawiony z rozmysłem. Jedynie wyglądało na zbyt nowe by należało kiedyś do Kislevu, mhm, no to Gerharda zaskoczyło, ale nigdy do nauki języków się nie przykładał. Tileański jak kiedyś w końcu ogarnie to będzie cud. - Miau, miau kurwa - pomyślał jak usłyszał żołnierską brać przezywającą rekrutów. Trochę się zdziwią jak stanie obok nich. Lubił ten moment niepewności jaki wzbudzał swoją posturą. - Maxim, jakby Ci kto dokuczał to daj mi znać - oznajmił kuzynowi. Kolejne czynności wiele nie zabrały, Litzblick ich oprowadził ścieżkami aż trafili przed kwatermistrza by odebrać wojskowy ekwipunek. - Dzięki Panie Litzblick - odpowiedział Gerhard na "Powodzenia" zasłyszane od rekrutura, poza uprzejmością chciał się też tym przypomnieć jego pamięci, wszak uzgodnili coś podczas rekrutacji. Otik Beuer do najprzyjemniejszych ludzi nie należał, co było typowe dla osób odpowiedzialnych o zasoby, to na jego barkach spoczywało odmawianie wydzielenia dodatkowych rzeczy i planowanie zimy, a ciężko się mówi nie osobom wyżej w hierarchii, coś co wiedział i Eiche, od tego człowieka zależało w jakiej kondycji mieszkańcy fortu przejdą zimę. A i mówienie nie po raz setny różnym ludziom męczy. Widział to w dzielnicy kupieckiej wśród urzędników, maniera gbura pozwalała oszczędzić sobie zbędnych rozmów, których koniec i tak był do przewidzenia. Dlatego nie utrudniał, bez słowa dał się zmierzyć, zadowolony że w ogóle mieli jego rozmiar. - Dziękuję - zakończył wizytę u kwatermistrza, to było jedyne słowo jakie wypowiedział w jego stronę i czym prędzej zniknął mu z oczu. [image: shieldandspear3.png] Sierżant Otto dotrzymał słowa i od kolejnego dnia zaczęły się mordercze treningi. Gerhard wyróżniał się krzepą toteż radził sobie nieźle, w wspinaczce też miał łatwiej ze względu na wzrost. Najgorzej mu szło z jeździectwem, bo i w walce szkolony i z rzeką Talabec zaznajomiony był, choć nigdy do pływania go nie ciągnęło w przeszłości. W życiu by nie przypuszczał że to podstawowa zdolność do ogarnięcia przez żołnierza, ale widać w Ostlandzie mokradeł nie brakowało i ważne było by z wodą ich zaznajomić. Eiche sam w sobie był odludkiem, toteż rozmowy i zagadywanie innych zostawiał swojemu kuzynowi, samemu często jedynie stojąc obok, zdawkowo odpowiadając na pytania. Przy okazji chciał by inni zrozumieli że Maxim jest pod jego ochroną, i jeśli coś zrobią jego kuzynowi z nim będą mieli do czynienia. Po tylu latach zresztą, dobrze było mieć towarzystwo rodziny, nawet jeśli dalszej bo kuzyn drugiego stopnia. Przez cały miesiąc nikt nie zaprowadził go do kapitana, trochę go to martwiło, zastanawiał się czy Litzblick pamiętał o ich rozmowie w Dassel, nie mógł jednak pozwolić sobie na pośredników, nie takie miał polecenie i nie wiedział jakie relacje panują między oficerami. Czekał na okazję, miesiąc nic nie zmieni, był na miejscu, a raczej spodziewał się komendanta obozu na zaprzysiężeniu. - Przybyliśmy wraz z moim kuzynem a i zarazem odnalezionym po latach druhem, pozwolicie Panowie że przedstawię: Gerhard Adlerhorst. Zacny i porządny to mąż, tyle rzec muszę ja, gdyż przez wrodzoną skromność, sam o sobie nie wyobraża sobie tak powiedzieć. Młody człowiek, to prawda, lecz pełen zapału i wigoru. - rzekł o nim Maxim pewnego dnia gdy przyszło im rozmawiać z kimś kto zdawał się mieć własnego sługę w obozie, choć żadnego "von" na placu nie słyszeli, a tego by spodziewali się po szlachcicu. - Już nie taki młody kuzynie, mówcie mi Eiche - odpowiedział wywołany do tablicy przez krewnego.
  • Sesje systemów rodziny D20, to jest wszystkich edycji D&D, Pathfindera, D20 Modern i podobnych.

    36 1k
    36 Tematy
    1k Posty
    MarikaM
    Edytuj ten post w celu uzupełnienia materiałów do sesji.
  • Sesje RPG systemów Świata Mroku, wszystkich edycji, w tym Chronicles of Darkness.

    18 453
    18 Tematy
    453 Posty
    NanatarN
    Pozycja na podłodze obok Lary nie była tak wygodna jak sofa, którą opuścił, ale zapewniała dobre towarzystwo. Kobieta obok jego ramienia emanowała energią, która i jemu się udzielała, spijał ją jak rasowy wampir. Miał z tego miejsca tez dobry punkt obserwacyjny na miętoszącego Collinsa. Słuchał go uchem jednym, uwagę skupiając na wcześniej podjętych decyzjach. Wynajął drugie auto, hotel i zarezerwował czas trzody na jutro. Zaczął nanosić nowe dane na mapę wycieczki, kiedy czułe ucho zarejestrowało zaklęte w enigmę słowa Brendana. Siedział skupiony i słuchał licząc, że ktoś mu wytłumaczy, nie chciał na głupca, czy ignoranta wychodzić. I znów na jedzeniu się skończyło, to mu przypomniało o głodzie. Nim się jednak ruszył obwieścił swoje. -Mamy wynajęte drugie auto. Pokój w Hotelu Grande. W garażu podziemnym lotniska wsiądziemy na dwa auta i pojedziemy w stronę hotelu. Hotel Grande jest wprawdzie budynkiem międzywojennym, ale posiada duże piwnice, nie do końca zagospodarowane. To idealne miejsce by schować tam wampiry z klasą. Mało kto wie, ale piwnice te mają wejścia do kanałów pod miastem. - zawiesił - Tam nie pojedziemy z delegacją, tam pojedzie moja trzoda. Po drodze do hotelu jest długi tunel drogowy, w tunelu jest kilka wejść do kanałów burzowych. Bez obaw, nie będziemy brnąc w gównie. Tamtędy dostaniemy się na posesję przy Lower Hill 123. To były budynek ambasady Republiki Federalnej, obecnie przeznaczony do rozbiórki. Budynek pochodzi z okresy zimnej wojny i posiada schron atomowy, oraz drogę ewakuacyjną. O tych rzeczach wie może jakiś stary Niemiec na wakacjach w Turcji, ja i kilku nerdów. Tam właśnie ukryjemy naszą delegację. - wstał i rozłożył ręce - Trzeba będzie jeszcze dograć jak rozlokujemy trzodę i spokrewnionych w autach, ale na tą chwilę to chyba dobry plan. Jakby mu się humor poprawił. A gdyby się jeszcze udało kogoś wyssać na gorącą głowę.
  • Sesje systemów nie posiadających własnych kategorii rozgrywające się w realiach fantasy.

    8 634
    8 Tematy
    634 Posty
    Brak nowych postów.
  • Dział na sesje systemów nie posiadających własnych kategorii rozgrywające się w światach przyszłości lub uniwersach doń nawiązujących, miejsce na Cyberpunk, Gwiezdne Wojny, światy postapokaliptyczne czy science fiction.

    15 2k
    15 Tematy
    2k Posty
    The_OnlyT
    Popieram, zostaw fokę, nie będziesz jakieś animu potworki wrzucać. Jak my. Post jutro zamieszczę, dzisiaj pokonała mnie praca.
  • Sesje w pozostałych wydawanych systemach oraz autorskich.

    23 2k
    23 Tematy
    2k Posty
    CyganC
    @Agnes Proponuje kupić najważniejsze części czyli przód auta, silnik, i narzędzia do południa z Renem i pójść oddać maskę wczorajszej madame żeby uniknąć problemów z nią. Chciałbym spróbować przekonać ją do dołączenia do naszej ekspedycji, żeby uniknąć przedłużania czy mógłbym wykonać odpowiedni test przed postem?
  • Miejsce dyskusji o RPG i systemach wszelakich.

    28 561
    28 Tematy
    561 Posty
    MarikaM
    Bro, jaszczuroludzie czczą Pradawnych (Old Ones). Nawet gdy Ci odeszli (lub umarli), jaszczuroludom nadal bóstwa odpowiadają na modlitwy i czynią cuda. Już samo to dowodzi, że ich bóstwa nie istniały od zawsze i są jedynie wynikiem ich wiary, ponieważ pierwowzory są od dawna fizycznie nieobecne i jedynie w określonym momencie zjawiły się na powierzchni Mallusa (a nie były tam od zawsze). Taki był mój cały point. Sotek to tylko przykład. Prywatnie możesz sobie rozdzielać jak chcesz, ale oficjalnie WFRP i WFB dzieją się dokładnie w tym samym uniwersum Warhammera Fantasy, i tak było od samego początku. Tak też stoi na Wikipedii pod hasłem WFRP i potwierdził to w wywiadach autor obu — Rick Priestley. Widać to również w przepisywaniu lore z WFB do WFRP zgodnie z obowiązującymi aktualnie edycjami. Stąd dla WFRP2e (i tylko dla niej) kanonem jest Burza Chaosu, bo gdy pisano tę edycję aktualnym wydarzeniem w WFB była właśnie Burza Chaosu. Nie możesz za to podać dowodu, że w Old World/3/4/5e End Times się nie wydarzy, ponieważ osadzone są w czasach zanim w ogóle się rozpoczął. Wcześniejsze wydarzenia z kalendarium WFB są jednak odnotowane, jak np. najazd Tamurkhana w Up in Arms, inwazja skavenów na Nuln w 2499, czy rytuały tychże, by ludzie zapomnieli o ich istnieniu. Rozumiem, że przeczytałeś cały book Nagash, czy znalazłeś tylko fragment o Underworld w internecie? A to, że Usirian i Morr są powiązani wynika z prostego faktu, że gdy Nagash rozprawił się z jednym, to drugi od razu zaczął słabnąć aż do tragicznego finału. O Sigmarze uwięzionym w Vortexie (zamkniętym w wietrze magii Azyr) masz wspomniane w bookach Nagash i Archaon. Uwolnił się dopiero, gdy Teclis zlikwidował Wir. W artykule o End Times na wiki powinno być to napisane. Nie wiemy ile Oxyotl był w Domenie Chaosu. Służy jednak jako bezsporny dowód, że czas działa tam inaczej. I okej, z tym chanellingiem to widzę, że problem w tym, iż Tobie kojarzy się on ze skillem w WFRP (po polsku: splatanie magii), a ja mówię w sensie słownikowym. Czyli właśnie to, co ująłeś jako „bycie przekaźnikiem magii dla bóstwa”. Ogółem Twoje hipotezy podważają kosmologię uniwersum i wymagałyby przepisania wielu artykułów na Warhammer Wiki.
  • Informacje o konwentach, zlotach i innych wydarzeniach.

    27 78
    27 Tematy
    78 Posty
    KrakovK
    [image: Q1cgEe3.png] 40. Bachanalia Fantastyczne (w randze Polconu) Kiedy? 15.09 - 27.09.2026 (piątek - niedziela) Gdzie? Uniwersytet Zielonogórski, campus B Aleja Wojska Polskiego 69, Zielona Góra Za ile? 100zł (karnet trzydniowy) Bachanalia Fantastyczne, czyli Ogólnopolski Festiwal Miłośników Fantastyki, odbędą się w tym roku po raz 40. Okrągła rocznica to nie jedyny powód, który czyni tą edycję wyjątkową. Tegoroczna impreza odbędzie się bowiem w randze Polconu, który również obchodzi swoje 40. urodziny. Start 25 września (piątek). Uczestnicy konwentu będą mogli zagłosować na nominowane dzieła autorów polskiej fantastyki. W sobotę, tj. 26.09, odbędzie się Gala Zajdla, na której zwycięzcy w kategoriach powieść i opowiadanie otrzymają Nagrodę im. Janusza A. Zajdla. W związku z rangą wydarzenia konwent odbędzie się nie w jednym, ale w aż trzech budynkach. Dzięki czemu będziemy mogli zaproponować uczestnikom więcej punktów programu do wyboru. Tegoroczne Bachanalia Fantastyczne w części poświęcone są krajom frankofońskim, ich kulturze i językowi. A co za tym idzie pojawią się goście ze wspomnianych krajów i opowiedzą jak wygląda fantastyka z ich punktu widzenia. Oprócz frankofońskiego tematu, festiwal będzie brał udział w świętowaniu 250 lat polskiej fantastyki. Konwentowicze mogą liczyć na solidną dawkę prelekcji traktującą o tej rocznicy. Nie zabraknie wystawców z szerokim asortymentem, dzięki czemu każdy znajdzie coś dla siebie - od rzemieślniczych cudów po fantastyczne książki i gry fabularne. Nie możemy zapomnieć o Rodzinnym Pikniku, który jak co roku w sobotę będzie organizowany z myślą o rodzinach, ale to nie oznacza, że fantaści będą się na nim nudzić. Piknik odbędzie się w plenerze, przed budynkiem konwentowym i nie będzie biletowany. WWW: https://bachanaliafantastyczne.pl/ https://www.facebook.com/events/1711936999744534
  • Sprawy forum, techniczne, społeczne, jego organizacji oraz przyszłości.

    19 612
    19 Tematy
    612 Posty
    GaranilG
    Ja swego czasu myślałem o nagrywaniu sesji RPG jako lektor, ale z wychodziło to średnio. Wygląda, że są dwie drogi: albo nagrywać jak leci, zaznaczając czyj to post, albo przepisać całą sesję, żeby nadawała się do narracji.
  • Luźne rozmowy na tematy wszelakie.

    18 423
    18 Tematy
    423 Posty
    OdinO
    @Ketharian cześć i dziękuję za ciepłe powitanie O forum dowiedziałem się ze strony Eden PBF, a konkretnie natknąłem się tam na Waszą reklamę. Z formatem PBF mam już styczność, bo grałem dawno temu, gdy takie gry dopiero zaczynały się pojawiać w przestrzeni internetowej. Teraz po wielu już latach wracam i szukam mniej zobowiązującej rozrywki, w którą można wejść we własnym tempie. Jeśli chodzi o systemy, najbardziej przyciągają mnie Zew Cthulhu i Warhammer. Lubię mroczny, ciężki klimat, w którym liczy się atmosfera, fabuła i odgrywanie postaci, a mechanika nie przytłacza całej gry.
  • Miejsce na dzieła naszych użytkowników, czy to literackie, graficzne czy nawet muzykę i film. Zapraszamy do dzielenia się.

    15 179
    15 Tematy
    179 Posty
    KetharianK
    Tekst przyjemnie lekki w lekturze, ale w mojej opinii wcale nie płytki. Taka mieszanka klimatów „Północnej Granicy” Kresa oraz „Meekhańskiego Pogranicza” Wegnera, w pozytywnym tego wrażenia znaczeniu. W odróżnieniu od rozmówcy chętnie poczytałbym ciąg dalszy. Polskie znaki rzeczywiście pogrubione, ale mnie jakoś nie przeszkadzało to w czytaniu, mam za to inną uwagę - nie jestem znawcą języka polskiego i mogę się mylić, ale sądzę, że w tekście jest nadmiar przecinków. Tak czy owak, jestem na tak. Masz coś jeszcze do poczytania?
  • Oficjalny kanał Discord forum Rolltelling.

Patronat

Podróżnik uziemiony

Ostatnie posty

  • Gerhard Adlerhorst był człowiekiem wielkim jak dąb, silnym jak byk i spostrzegawczym jak orzeł. Nic dziwnego, że w rodzimych stronach nazywali go Eiche. To że nosił włócznię ze sobą tylko dopełniało jego miana, wszak Gerhard oznaczało silnego włócznią, ale czy była na tym łez padole lepsza broń?
    Jego lekko oliwkowa skóra nadawała mu odcień opalenizny i wskazywała na przybysza z południowych prowincji Imperium, tam gdzie jeszcze można było zaznać słońca o tej porze roku. Z czasem się jednak blade twarze Ostlandu zdziwią, bo i w środku zimy będzie tak wyglądał.

    Zapisanie się do fortu Strielfort u Leopolda Litzblicka było formalnością, wszak w otoczeniu chłopów oderwanych od pługa i cwaniaczków chcących zimę przeżyć na wojskowym wikcie, człowiek o takim wyglądzie fizycznym wyróżniał się co nie miara. Na koniec po podpisaniu dokumentów dał znać, że ma dobre wieści dla komendanta, kapitana Bergera i czy może kapitanowi dać znać jak przybędą na miejsce. Co prawda lekko zaskoczył tym rekrutera, ale dostał zapewnienie że przekazać informację przekaże. Wyjaśniało to też jakoś skąd człowiek z Talabheim znalazł się tak daleko w Ostlandzie. Zresztą to było Leopolda nie pierwsze rodeo i dobrze wiedział, że zbytnia ciekawość dokłada mu jedynie obowiązków, toteż nic więcej nie pytał.

    Jakie jego zdziwienie było, gdy przed karczmą spotkał swojego starszego kuzyna, lata się nie widzieli
    - MAXIMUS! Niemal ryknął widząc małego okularnika, a ściskając go na powitanie tamten zapewne martwił się o swoje żebra.
    - Ty też w Ostlandzie? Choć, przejdziemy się, tu kolejka długa i karczma rekrutami zajęta, co tu robisz? Ile to ja Cię lat nie widziałem, sześć, może więcej? Na pewno zanim tatko mnie do świątyni oddał. - rzekł i poszli zrobić rundkę dalej od karczmy, raz że Dassel nie znali, więc okazja była poznać, a dwa że lepiej było rozmawiać tam gdzie mniej uszu.

    Szoku doznał, słysząc że uczony kuzyn też się zaciąga do armii i to w biednym zimnym Ostlandzie, ale lżej mu się na duchu zrobiło, wiedząc że nie będzie tam sam. Choć był to jakiś pomysł, z jego wzrostem w innej prowincji miałby trudniej a zapewne kogoś z jego wszechstronnym wykształceniem w forcie nie mają. Kuzyn lata na uniwersytecie spędzał i nie ciągnęło go do lasu jak innych w Talabheim, garba by dostał od tego ślęczenia nad książkami gdyby był wyższy.

    - Rad jestem Cię widzieć kuzynie. Trzymajmy się razem to szybko minie to szkolenie.
    - Ja? Dobrze wiesz, że Myrmidia to nie tylko słowa, ja sobie tego miejsca nie wybrałem, ale mnie przez życie prowadzi Bellona Myrmidia i nic mi do tego poza akceptacją wyznaczonych ścieżek. Zresztą jak zapewne wiesz Księga Wojny ma dwadzieścia siedem różnych przekładów. Znając Ciebie przeczytałbyś wszystkie, ja jednak wolę odmrozić sobie tyłek w Ostlandzie robiąc coś praktycznego, naprawdę nie mam co narzekać.

    text alternatywny

    W drodze do fortu Eiche dużo bardziej słuchał niż mówił, zwykle miał to w zwyczaju gdy nie był pewny otoczenia, rozglądał się i jednocześnie przysłuchiwał co mówią inni. Zastanawiał się skąd ta nazwa, fort jakby nie patrzeć miał nazwę iście Kislevską. Zapytał o to kuzyna, ale nie byli pewni. Teren możliwe że był kiedyś w rękach sąsiedniego kraju i po prostu został we władaniu Imperium. Może. Może po budowie poznają, choć tu w północnowschodnim Ostlandzie szkoła inżynieryjna pewnie czerpała więcej z doświadczeń mroźnych tajg Kislevu niż nauk inżynierów szkół z południa, zarówno Tilei jak i Nuln. Wszak śnieg to problem północy.

    - Już niebawem ujrzycie Strielfort, świeżynki. Ostatnie chwile w cywilu - zakpił jeden z żołnierzy, z drwiną w głosie, niezbyt zachęcającą do bliższego zapoznania się.
    - Dużo problemów sprawia Las? - zdecydował się zapytać żołnierza Gerhard, reputacja o Lesie Cieni nie ominęła i jego. Co prawda i w Wielkim Lesie w głębi czaiły się niebezpieczeństwa, z zwierzoludźmi i bandytami włącznie, to nikt nie opowiadał o nim z taką trwogą jak o lesie okalającym Góry Środkowe.

    Fort sam w sobie nie zrobił na Eiche wrażenia, ani dobrego ani złego, porządna robota, odpowiednio podmurowany, w dobrym miejscu bo na wzgórzu, więc i trudniej go zaatakować i mniej las trzeba było karczować. Blisko granicy. Ogólnie postawiony z rozmysłem. Jedynie wyglądało na zbyt nowe by należało kiedyś do Kislevu, mhm, no to Gerharda zaskoczyło, ale nigdy do nauki języków się nie przykładał. Tileański jak kiedyś w końcu ogarnie to będzie cud.

    - Miau, miau kurwa - pomyślał jak usłyszał żołnierską brać przezywającą rekrutów. Trochę się zdziwią jak stanie obok nich. Lubił ten moment niepewności jaki wzbudzał swoją posturą.
    - Maxim, jakby Ci kto dokuczał to daj mi znać - oznajmił kuzynowi.

    Kolejne czynności wiele nie zabrały, Litzblick ich oprowadził ścieżkami aż trafili przed kwatermistrza by odebrać wojskowy ekwipunek.
    - Dzięki Panie Litzblick - odpowiedział Gerhard na "Powodzenia" zasłyszane od rekrutura, poza uprzejmością chciał się też tym przypomnieć jego pamięci, wszak uzgodnili coś podczas rekrutacji.

    Otik Beuer do najprzyjemniejszych ludzi nie należał, co było typowe dla osób odpowiedzialnych o zasoby, to na jego barkach spoczywało odmawianie wydzielenia dodatkowych rzeczy i planowanie zimy, a ciężko się mówi nie osobom wyżej w hierarchii, coś co wiedział i Eiche, od tego człowieka zależało w jakiej kondycji mieszkańcy fortu przejdą zimę. A i mówienie nie po raz setny różnym ludziom męczy. Widział to w dzielnicy kupieckiej wśród urzędników, maniera gbura pozwalała oszczędzić sobie zbędnych rozmów, których koniec i tak był do przewidzenia. Dlatego nie utrudniał, bez słowa dał się zmierzyć, zadowolony że w ogóle mieli jego rozmiar.
    - Dziękuję - zakończył wizytę u kwatermistrza, to było jedyne słowo jakie wypowiedział w jego stronę i czym prędzej zniknął mu z oczu.

    text alternatywny

    Sierżant Otto dotrzymał słowa i od kolejnego dnia zaczęły się mordercze treningi. Gerhard wyróżniał się krzepą toteż radził sobie nieźle, w wspinaczce też miał łatwiej ze względu na wzrost. Najgorzej mu szło z jeździectwem, bo i w walce szkolony i z rzeką Talabec zaznajomiony był, choć nigdy do pływania go nie ciągnęło w przeszłości. W życiu by nie przypuszczał że to podstawowa zdolność do ogarnięcia przez żołnierza, ale widać w Ostlandzie mokradeł nie brakowało i ważne było by z wodą ich zaznajomić.

    Eiche sam w sobie był odludkiem, toteż rozmowy i zagadywanie innych zostawiał swojemu kuzynowi, samemu często jedynie stojąc obok, zdawkowo odpowiadając na pytania. Przy okazji chciał by inni zrozumieli że Maxim jest pod jego ochroną, i jeśli coś zrobią jego kuzynowi z nim będą mieli do czynienia. Po tylu latach zresztą, dobrze było mieć towarzystwo rodziny, nawet jeśli dalszej bo kuzyn drugiego stopnia.

    Przez cały miesiąc nikt nie zaprowadził go do kapitana, trochę go to martwiło, zastanawiał się czy Litzblick pamiętał o ich rozmowie w Dassel, nie mógł jednak pozwolić sobie na pośredników, nie takie miał polecenie i nie wiedział jakie relacje panują między oficerami. Czekał na okazję, miesiąc nic nie zmieni, był na miejscu, a raczej spodziewał się komendanta obozu na zaprzysiężeniu.

    - Przybyliśmy wraz z moim kuzynem a i zarazem odnalezionym po latach druhem, pozwolicie Panowie że przedstawię: Gerhard Adlerhorst. Zacny i porządny to mąż, tyle rzec muszę ja, gdyż przez wrodzoną skromność, sam o sobie nie wyobraża sobie tak powiedzieć. Młody człowiek, to prawda, lecz pełen zapału i wigoru. - rzekł o nim Maxim pewnego dnia gdy przyszło im rozmawiać z kimś kto zdawał się mieć własnego sługę w obozie, choć żadnego "von" na placu nie słyszeli, a tego by spodziewali się po szlachcicu.
    - Już nie taki młody kuzynie, mówcie mi Eiche - odpowiedział wywołany do tablicy przez krewnego.

    czytaj więcej

  • @Agnes Proponuje kupić najważniejsze części czyli przód auta, silnik, i narzędzia do południa z Renem i pójść oddać maskę wczorajszej madame żeby uniknąć problemów z nią. Chciałbym spróbować przekonać ją do dołączenia do naszej ekspedycji, żeby uniknąć przedłużania czy mógłbym wykonać odpowiedni test przed postem?

    czytaj więcej

  • @Garanil napisał:

    @dekline @mortarel jak będziecie mieć PDki, to będziecie mogli sobie wykupić.

    Taką propozycję podrzucę, czy nie warto może byłoby rozdawać poza normalnymi PDkami specjalne ograniczone możliwością do wydania wyłącznie na te skille, by było po postaciach widać efekty treningów w forcie po czasie? Np. 100 PD teraz na jedną z tych 3ch umiejętności lub do zachowania na później by kupić jedną z tych za 200 (co by ładnie pokazało że miesiąc nauki to za mało by poruszać się biegle w znakach bitewnych, ale jednak już po miesiącu morderczych treningów nie połowimy cechy na jednej z trzech trenowanych umiejek fizycznych).
    Trzeba by trackować na kartach, że nie są to PDki do wydania na cokolwiek, ale to chyba niewielki problem.

    PS. W sumie prawo imperium na tej liście mnie trochę zaskakuje, może lepiej prawo wojskowe* lub jakoś inaczej nazwany podzbiór praw funkcjonowania żołnierzy i ich relacji z cywilami? Bo jak ktoś to wykupi to będzie mógł teoretycznie wiedzieć jakie są zasady prawne funkcjonowania mennicy w Altdorfie, a chyba to trepów średnio interesuje 😄 ale już wiedza czy zabranie karczmarzowi garłacza podczas interwencji wojsk w wiosce to kradzież czy konfiskata w zgodzie z prawem miałoby duży sens jako przedmiot nauki w forcie.

    *zbiór norm prawnych regulujących funkcjonowanie sił zbrojnych Imperium, organizację wojska, status żołnierzy i pracowników cywilnych oraz stosunki wewnątrzarmijne i z innymi podmiotami.

    czytaj więcej

  • – Statystyka nie ma tutaj aż tak wiele do powiedzenia – odpowiedziała spokojnie, spoglądając na Alejandro. – Tarot to nie karty do gry. Każda karta niesie ze sobą określoną symbolikę, historię i znaczenie.
    Przez chwilę obracała Kapłankę w palcach.
    – Oczywiście można policzyć prawdopodobieństwo, że ta sama karta pojawi się w dwóch kolejnych rozkładach. Tylko to podejście opiera się na przekonaniu, że wybór kart jest wyłącznie przypadkowy. Tarot opiera się na zupełnie innych założeniach – tutaj na to co pojawia się w rozkładzie, wpływa zarówno intencja osoby pytającej, jej energia, intuicja… zależnie od tradycji można to nazywać różnie. Osoba, która korzysta z Tarota, nie wybiera kart przypadkowo. To… – zawahała się, szukając słowa, które nie zabrzmi zbyt pretensjonalnie – …połączenie między osobą a kartami. Kombinacja tych czynników wpływa na to, co się pojawia. Dlatego dwukrotne pojawienie się tej samej karty samo w sobie nie jest dowodem na nic nadnaturalnego. Znaczenie ma kontekst, w którym się ona pojawia.
    Milczała chwilę, nadal przyglądając się trzymanej karcie.
    – Robiłam dla O'Hary kilka rozkładów. Czasami pojawiała się Kapłanka, czasami nie. Jednak podczas naszego ostatniego spotkania… jestem pewna, że Kapłanki nie było na stole, kiedy wykładałam karty.
    Przełknęła ślinę.
    – Ale po wyjściu O'Hary już się tam znajdowała.
    Potrząsnęła głową, jakby próbowała pozbyć się wspomnienia. Spojrzała na księgozbiór.
    – Nie. Nie mam pojęcia, co oznaczają te odręczne dopiski na grzbietach książek. Trochę wygląda to na szyfr, prawda? Daty może? Albo jakiś katalog? Rodzaj sprawy, data i numer? Trochę przypomina mi numery faktur, które wystawiam. – powiedziała. Jej spojrzenie przesunęło się z biblioteczki na dokumenty leżące na biurku. Sama nie wiedziała dlaczego, ale nagle poczuła, że powinna jeszcze raz na nie spojrzeć. Podeszła bliżej i przerzuciła kilka kartek, zatrzymując się przy jednym z rachunków.
    – Ciekawe. O'Hara opłacał dodatkowe pomieszczenie na strychu – podniosła wzrok na mężczyzn. – Może tam trzymał dokumentację związaną ze śledztwem?

    czytaj więcej

Ostatnio zarejestrowani

Online

2

Online

169

Użytkownicy

315

Tematy

12.6k

Posty