Przejdź do treści

Sesje Warhammer

Sesje RPG wszystkich edycji systemu Warhammer oraz osadzone w jego uniwersum.

Tę kategorię można śledzić za pośrednictwem sesje-warhammer@forum.rolltelling.pl


  • 0 1
    0 Tematy
    1 Posty
    WiredW
    @gladin również wielkie dzięki za fajną sesję w krasnoludzkich klimatach! Oraz wszystkim graczom za ten prawie rok przygód
  • Bögenhafen

    Warhammer Warhhamer 2ed
    3 Tematy
    964 Posty
    KermK
    Łatwo było iść tropem Kurta, któren drogę swoją znaczył znaczną ilością trupów. Ale można było sądzić, iż wytyczenie tego krwawego szlaku nie obyło się bez kłopotów i obrażeń, jakich doznał Kurt. - Dzięki Sigmarowi, żyjesz - powiedział Oswald. "Głupi ma szczęście", pomyślał, nie wierząc w boską opiekę nad Kurtem. Na szczęście ten ostatni wyszedł z bojowego opętania i nie zaatakował tych, co po niego przyszli. - Wracajmy - zgodził się z Hieronimem, chociaż potrząsać Małym nie miał zamiaru. Bogowie tylko wiedzieli, jak wielkolud zareagowałby na taki gest. Ruszył za kompanami, równocześnie rozglądając się dokoła. Na wypadek, gdyby jakiś popapraniec uszedł uwagi Kurta.
  • 2 Tematy
    396 Posty
    Pipboy79P
    @Seach napisał: O... boże. Pipboy, ja cię przepraszam. Jeżeli będziesz miał ciepliwość, żeby popisać to oczywiście usiądziemy. Po prostu... życie. Miło widzieć jakiś znak życia od Ciebie No jak jesteś gotów to zaczynaj scenki w doc. Można by ten targ chociaż w tej turze zrobić. Co po nim to już po poranku i by pasowało do sceny Egona na rzece.
  • 3 Tematy
    353 Posty
    MirasM
    *Jest wojna, a My znajdujemy się w nieznanym dla Nas mieście i próbujemy rozeznać się , co i jak. Ta mgła ogranicza widoczność na tyle, by dać wrogom doskonałą okazję by się gdzieś zasadzić. Starajcie się nie robić większego hałasu niż to konieczne. * Kiedy wymawiał te słowa, Tobias schylił się by podnieść dwa, trzy kamienie leżące u jego stóp. Obejrzał je dokładnie i uśmiechnął się do obserwujących go towarzyszy, po czym schował je do kieszeni. Ci domyślili się do czego mu się przydadzą i sami pochowali po dwa, trzy w swoich kieszeniach. - Dobra, Beth. Sprawdzimy ten zamtuz. Musi tam być najemne wojsko, zapewne podpite, wiec też nieostrożne. Jednakże, musimy najpierw założyć że to może być pułapka, dlatego przede wszystkim musimy poruszać się bezgłośnie i zbadać teren wokół tego zamtuza, zanim podejmiemy dalsze kroki. Ktoś się nie zgadza?
  • Żołnierze Imperium

    Służba w Armii Wielkiego Księstwa Ostlandu, ku chwale Imperium i Księcia - Elektora Valmira von Raukova.

    Warhammer 2ed
    6 Tematy
    55 Posty
    MortarelM
    Helmut Kamm nie był człowiekiem przesądnym. Owszem, składał należne modlitwy Sigmarowi i pozostałym bogom, lecz uważał, że w większości przypadków odpowiednio dobrane obuwie, czysta woda i regularne posiłki potrafią zdziałać więcej niż najbardziej żarliwe błagania. Tego dnia był jednak gotów osobiście podziękować całemu panteonowi za to, że sierżant Russel wreszcie kazał im przestać biegać. Kiedy padła upragniona komenda, Helmut zatrzymał się, pochylił i przez chwilę rozważał, czy jego płuca nie pozostały przypadkiem gdzieś przy ostatnim zakręcie. Jeśli tak, należało po nie wrócić. Przede wszystkim jednak odszukał wzrokiem panicza. Fineasz stał o własnych siłach. Oddychał, choć z pewnym trudem. Wszystkie kończyny znajdowały się na właściwych miejscach. Helmut uznał zatem, że dzień zakończył się sukcesem. Miesiąc temu miał pod opieką młodego człowieka o nienagannych manierach, starannym wykształceniu i niezłym pojęciu o wojaczce. Dziś miał pod opieką młodego człowieka o nienagannych manierach, starannym wykształceniu i niezłym pojęciu o wojaczce, który dodatkowo potrafił przebiec kilka mil z workiem kamieni na plecach. Postęp był niezaprzeczalny. Gdy sierżant zarządził zbiórkę, Helmut wyprostował się i stanął na baczność. Przemowy wysłuchał z należytą uwagą, choć pewne fragmenty wzbudziły w nim zawodowe wątpliwości. Z dwudziestu czterech rekrutów pozostało osiemnastu. Strata jednej czwartej stanu osobowego przed rozpoczęciem właściwej służby wydawała mu się dość niepokojąca. Gdyby podobną skutecznością wykazywała się służba w domu Hohenwartów, należałoby co miesiąc zatrudniać nową pokojówkę, dwóch stajennych i kogoś do wynoszenia poprzednich. [image: 1791672461983-ig%C5%82a-resized.png] Kiedy pozwolono im się rozejść, Helmut najpierw upewnił się, że panicz nie zamierza paść trupem, a następnie zajął się typowymi dla siebie sprawami. Otrzepał mundur z najgorszego kurzu, sprawdził stan szwów i ocenił, czy buty wytrzymają jeszcze kilka dni bez interwencji. W myślach sporządził też listę czynności niezbędnych przed jutrzejszym zaprzysiężeniem. Wyczyszczenie obuwia panicza. Doprowadzenie munduru panicza do stanu, w którym nie przynosiłby ujmy noszącemu. Sprawdzenie kołnierza panicza. Ewentualne poprawki fryzury panicza. Przygotowanie czystej chustki. Przede wszystkim zaś należało dopilnować, by Fineasz się wyspał. Ten ostatni punkt zaczął budzić coraz poważniejsze wątpliwości, gdy Josef wyciągnął butelkę siwuchy. Helmut obserwował rozwój wydarzeń z dyskrecją człowieka, który przez większość życia zajmował się zapobieganiem katastrofom, zanim ich sprawcy zdążą zauważyć pierwsze oznaki zagrożenia. Nie zamierzał kompromitować panicza przy towarzyszach broni. Fineasz był dorosłym mężczyzną, absolwentem szkoły oficerskiej i przyszłym kapitanem. Miał pełne prawo uczestniczyć w żołnierskich obyczajach. Nawet tych, które polegały na dobrowolnym spożywaniu substancji nadających się prawdopodobnie do usuwania rdzy. Po pierwszej czarce Helmut jeszcze nie interweniował. Po drugiej uznał, że należałoby jednak podjąć pewne środki ostrożności. Podszedł do Fineasza, stawiając w pobliżu naczynie z wodą. — Paniczu, pozwoliłem sobie przynieść wodę. Jutrzejsza przysięga wymagać będzie zapewne wyraźnej wymowy, a ten wyskokowy trunek, sądząc po zapachu, może ją nieco utrudnić. Nie zamierzał odbierać paniczowi radości ze świętowania. W końcu Fineasz zasłużył na odrobinę swobody, a Helmut wiedział, że zbyt natarczywa opieka bywa równie szkodliwa jak jej brak. Pozostawało jedynie czuwać w pobliżu i mieć nadzieję, że noc nie zakończy się koniecznością prania całego posłania Fineasza. Helmut rozejrzał się następnie po zgromadzonych. Wśród rekrutów znajdowała się panna Klara Kessler, której zaradność Helmut zdążył już zauważyć. Nie uszło jego uwadze, że z przydzielonych przez kwatermistrza łachmanów potrafiła uczynić mundur nadający się do noszenia, a pozostały materiał przeznaczyła na łaty dla innych. Co więcej, zaoferowała pomoc przy szyciu. Helmut od lat uważał, że umiejętność posługiwania się igłą jest jedną z podstaw cywilizacji. Ludzie mogli dyskutować o filozofii, polityce i sztuce wojennej, lecz wystarczyło, by pękły im spodnie, a natychmiast przypominali sobie, co naprawdę podtrzymuje porządek społeczny. Panna Kessler wspomniała, że była córką krawca. Pracowała wcześniej u oficera, a więc znała wymagania służby. Umiała szyć, zachowywała się przyzwoicie i co należało uznać za szczególnie godne pochwały przetrwała miesiąc szkolenia pod okiem Russela. Wszystko to składało się na obraz osoby zdecydowanie wartej bliższego poznania. Helmut wygładził mankiet i podszedł do Klary. - Panno Kessler - odezwał się z uprzejmym ukłonem. - Pozwoli pani, że wyrażę uznanie dla pani pracy przy mundurze. Kwatermistrz dostarczył nam odzież, której dopasowanie zdaje się opierać na przekonaniu, że wszyscy żołnierze Imperium mają tę samą sylwetkę. - Na jego twarzy pojawił się dyskretny uśmiech. - Jeżeli miałaby pani ochotę porównać doświadczenia, chętnie wymienię się kilkoma sposobami wzmacniania szwów - dodał. - Niektóre rozwiązania stosowane przez wojskowych krawców pozostają dla mnie zagadką. Podejrzewam, że ich głównym celem jest zapewnienie stałego zatrudnienia wojskowym krawcom. Spojrzał przelotnie w stronę Fineasza, upewniając się, że panicz nie wymaga natychmiastowej interwencji.