<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" version="2.0"><channel><title><![CDATA[[Horror] Gruzy przeszłości]]></title><description><![CDATA[<p dir="auto" style="text-align:center"><a href="https://postimg.cc/2V3cdz4b" target="_blank" rel="noopener noreferrer nofollow ugc"><img src="https://i.postimg.cc/sD4krxxc/MG-Awatar300.jpg" alt="MG-Awatar300.jpg" class=" img-fluid img-markdown" /></a></p>
<hr />
<p dir="auto"><a href="https://postimg.cc/753g0cQh" target="_blank" rel="noopener noreferrer nofollow ugc"><img src="https://i.postimg.cc/sg8wdCYY/MG-Awatar100.jpg" alt="MG-Awatar100.jpg" class=" img-fluid img-markdown" /></a><br />
<strong>Szarzyzna</strong></p>
<p dir="auto">Powódź roku 1997 przelała i zalała Wrocław, Opole i wiele innych miejscowości. Cała Polska żyła relacjami z telewizji, gdzie całe centra, całe śródmieścia, całe "morza" wieżowców były zalane przez brudną rzeczną wodę. Sceny wysadzania wałów, kajakarze pływający po ulicach i zatrzymujący się przed znakami stopu. Krótkofalarze - amatorzy utrzymują łączność. I wiele innych.</p>
<p dir="auto">Są zabici.</p>
<p dir="auto">Powódź na rzece Bóbr miała o wiele mniejsze skutki. Zapora pilchowicka zrzucała wodę przelewającą się ponad koroną konstrukcji. Sokołów Śląski wyszedł z tego w sumie obronną ręką. Wzburzone wody niosące wymyte nadbrzeżne drzewa uszkodziły jeden z przyczółków kładki dla pieszych. Krytycznym momentem było spiętrzanie się wody i drzew przy moście drogowym, na szczęście udało się usunąć zator i most nie poniósł żadnych uszkodzeń. Zalanych zostało jedynie kilkanaście piwnic. Zalało ogródki działkowe nad rzeką, kilka altanek zostało kompletnie zniszczonych. Stare miasto nie zostało zalane (jest położone na niewielkim, naturalnym wzgórzu), podobnie nie zostały zalane inne części miasteczka. Wzburzona woda wymyła i powaliła drzewa rosnące wzdłuż brzegów, łąki na południe miasteczka zamieniły się w mokradła, które na początku września nadal były... mokre.</p>
<p dir="auto">W sumie to najbardziej  budynków ucierpiał Miejski Dom Kultury który, położony najniżej, miał kompletne zalane piwnice. Rezultatem było zamknięcie go (a także mieszczącego się tam kina "Piast") do końca sierpnia.</p>
<p dir="auto" style="text-align:center">***</p>
<p dir="auto"><strong>Wrocław, tydzień wcześniej.</strong></p>
<p dir="auto">Padało. Nie był to orzeźwiający letni deszczyk, tylko niemalże ulewa. Wyboista trylinka tonęła w strugach wody Było już ciemno. Krzywy chodnik, szare budynki, krzywe latarnie dające żółtawą poświatę dopełniały wygląd śródmiejskiego kwartału. Ludzie już dawno pochowali się w domach lub znaleźli schronienie w innych miejscach.</p>
<p dir="auto">Obaj byli młodzi i z ambicjami, i byli złodziejami. Mercedes stojący na tyłach wrocławskiego hotelu był duży, ciemny, na niemieckich blachach. Żaden używany samochód taryfiarza. Ten był nowy. I na pewno na wypasie. Mieli plan. I zaczęli go realizować.</p>
<p dir="auto">Plan spalił na panewce, gdy tylko bez alarmu sforsowali zamek i wpakowali się do środka. W tym samochodzie nie byli sami, a to co zobaczyli sprawiło, że cała odwaga z nich wyparowała. Było tylko czyste paraliżujące przerażenie. To była ostatnia rzecz, jaką zobaczyli w swoim życiu.<br />
Potem nie było już nic.</p>
<p dir="auto">Dla nich.</p>
<p dir="auto">W pewnym sensie.</p>
<p dir="auto" style="text-align:center">***</p>
<p dir="auto"><strong>Sokołów Śląski</strong></p>
<p dir="auto">Zamek Falkenstein był przed 1945 rokiem rodową siedzibą rodu Hochtalbergów. Leżące u podnóża zamku miasteczko Falkenberg/Bober po wyzwoleniu i przyłączeniu Ziem Wyzwolonych do Polski stało się piastowskim Sokołowem Śląskim. Przejście frontu zimą 1944/1945 było krótkie, miasto i zamek były praktycznie niebronione, przez co wojenna zawierucha oszczędziła zabudowę miasta. Sam zamek Falkenstein niszczał. Po dziewiętnastowiecznej przebudowie był to pałac o fasadzie w stylu neogotyku angielskiego. W latach trzydziestych dobudowano do niego parterowe skrzydło mające bardziej nowoczesną formę.</p>
<p dir="auto">Na początku lat siedemdziesiątych była to już ruina. Praktycznie bez dachu, z uszkodzonymi stropami, piwnicami pełnymi gruzu. Wszystko, co dało się zrabować, wyzwolono tuż po wojnie. Ale komitet wojewódzki miał wizję, miał plan. Siermiężne czasy Gomułki były przeszłością, teraz pierwszym sekretarzem był towarzysz Gierek - aby Polska rosła w siłę, a ludziom żyło się dostatniej. Zaczęto remont zamku i rozbudowę na ośrodek wypoczynkowy dla dużego zakładu pracy gdzieś z Polski centralnej. Naprawiono dach, niemalże na nowo założono położony na zboczu zdziczały park. Ciężkim sprzętem wykopano i wylano fundamenty pod nowe skrzydło. Przed nadejściem kryzysu zdołano wybrukować betonowymi płytami alejki w parku (który to w sumie był miejski) oraz zaizolować piwnice nowego skrzydła. Potem inwestycja stanęła, niby coś tam robiono, ale prace nie posuwały się naprzód. Ze zgromadzonych materiałów budowlanych powstało w okolicy kilka domów jednorodzinnych.</p>
<p dir="auto">Wprowadzenie stanu wojennego w grudniu 1981 zakończyło tę farsę. Zamek ponownie niszczał, plac budowy zarósł samosiejkami, miejsce stało się niezłą meliną dla miejscowych pijaczków, a i okoliczna młodzież zaadaptowała teren jako miejscówkę na wagary, swobodne palenie papierosów i picie alkoholu.</p>
<p dir="auto">Do czasu.</p>
<p dir="auto">Krążące od dłuższego czasu pogłoski o odbudowie pałacu zaczęły się potwierdzać w ostatnim tygodniu sierpnia, kiedy teren został ponownie ogrodzony, wysprzątano śmieci i zaczęły się powolne prace. Przy czym działali tam dopiero archeolodzy lub ktoś do nich podobny. Podobno przyjechał jakiś stary Niemiec i wyłożył na to kasę. Podobno zwrócono mu ten zamek, albo sprzedano. Nikt w sumie nic nie wiedział. W prasie lokalnej nie było żadnych szczegółów.</p>
<p dir="auto" style="text-align:center">***</p>
<p dir="auto"><strong>Sokołów Śląski, 1 września 1997, rano</strong></p>
<p dir="auto">Początek roku szkolnego w tym roku wypadł w poniedziałek. Oznaczało to jeszcze cztery pełne dni lekcji w tym tygodniu. Na ulice miasteczka wyszli uczniowie i uczennice ubrani na galowo, albo przynajmniej w białą koszulę do białych dżinsów w drodze na rozpoczęcie roku. Niektórzy wysiadali z autobusów PKS-u, pewna grupa dojechała pociągiem. Ale większość mieszkała w Sokołowie i po prostu poszli do szkół na piechotę. Nawet przejście obok problematycznego bloku socjalnego zamieszkałego przez mniejszość romską był tym razem bezproblemowy, ponieważ przed budynkiem stał policyjny polonez, a para policjantów próbowała coś wyjaśnić. Z mieszkańcami albo mieszkańcom.</p>
<p dir="auto">Uszkodzona kładka nadal była uszkodzona i zamknięta.</p>
<p dir="auto">I Liceum ogólnokształcące w Sokołowie Śląskim, imienia II Armii Wojska Polskiego, miało trochę nietypową architekturę. Od strony frontu, od ulicy Dworcowej, był to poniemiecki, ceglany, piętrowy budynek, połączony z lewej strony z równie starą salą gimnastyczną (nie była zbyt duża). Od tyłu tego ceglanego budynku szkoły dobudowana była duża, dwupiętrowa (podpiwniczenie, parter, I piętro i II piętro) otynkowana, szara "tysiąclatka", budynek jakich wiele w kraju od lat sześćdziesiątych.</p>
<p dir="auto">Główne wejście od strony ulicy było zakazane. Uczniowie wchodzili z boku, w łącznik między starym, a nowym budynkiem, potem wychodzili ponownie na zewnątrz i szli do sali gimnastycznej. Ci co przybyli wcześniej stali na dziedzińcu w mniejszych lub większych grupkach (na samym końcu ktoś pewnie palił).</p>
<p dir="auto">W samej sali gimnastycznej na czas rozpoczęcia roku szkolnego ustawiono przy dłuższej ścianie stoły za którymi siedzieli nauczyciele. Uczniowie zostali ustawieni szerokim półkolem na całej długości sali. Dwóch nauczycieli "kierowało ruchem", ponaglając i ustawiając uczniów mniej więcej klasami.<br />
- <em>Na koniec sali! Nowi uczniowie ustawiają się na na końcu po lewej! Na koniec!</em> - łysiejący nauczyciel w swetrze stojący przy wejściu co jak mantrę powtarzał te zdania, gdy kolejny stojący na końcu ustawiał ich tak, aby przynajmniej pierwszy rząd stał równo.</p>
<p dir="auto">Patrząc od strony uczniów nauczyciele siedzący za stołem albo ze spokojem obserwowali uczniów, rozmawiali ze sobą, jedna nauczycielka szybko pisała w zeszycie. Dwie kobiety, jedna w farbowanych na blond włosach i kwiecistej sukience i druga, starsza w ciemnoszarej garsonce, stały pośrodku. Jedna z nich była dyrektorką. Paulina Kwiatkowska wiedziała to od brata, że dyrektorka, Dorota Rusicka, jest tą w kwiecistej sukience (ze względu na ilość materiału można było mówić bardziej o sukni, bo pani Rusicka do szczupłych nie należała).</p>
<p dir="auto">Niektórzy zerkali na zegarki, gdy w końcu nauczyciel zamknął drzwi do sali, a pani dyrektor poprosiła o ciszę. Musiała mówić głośno, szkoła nie była wyposażona w żaden mikrofon i głośniki.<br />
- <em>Drodzy uczniowie (...)</em> - rozpoczął się apel, podniesiony głos pani dyrektor brzmiał miejscami nieco piskliwie.<br />
Przemówienie było... typowe. Każdy z was słyszał ich wiele. Pani dyrektor wspominała o wakacjach, tragedii tegorocznej powodzi, nowym roku szkolnym, nadziejach, oczekiwaniach. Nie wiadomo, ile to jeszcze potrwa.</p>
<p dir="auto">Kto stoi wśród pierwszoklasistów?</p>
]]></description><link>https://forum.rolltelling.pl/topic/87/horror-gruzy-przeszłości</link><generator>RSS for Node</generator><lastBuildDate>Sat, 12 Sep 2026 23:31:23 GMT</lastBuildDate><atom:link href="https://forum.rolltelling.pl/topic/87.rss" rel="self" type="application/rss+xml"/><pubDate>Tue, 27 Jan 2026 16:23:58 GMT</pubDate><ttl>60</ttl><item><title><![CDATA[Reply to [Horror] Gruzy przeszłości on Mon, 07 Sep 2026 21:10:18 GMT]]></title><description><![CDATA[<p dir="auto"><img src="https://i.imgur.com/xtCeVz4.png" alt="text alternatywny" class=" img-fluid img-markdown" /></p>
<p dir="auto" style="text-align:left"><strong>Alicja Filipowicz</strong></p>
<p dir="auto">Niepotrzebnie tak długo patrzyła przez okno i próbowała coś zdziałać mocą, w którą wciąż trochę powątpiewała. Wyciągnięta ręka i skupienie nic nie wskórały. Istoty przypominające łysych mężczyzn poruszały się dalej do przodu, za cel obierając sobie jej przyjaciół. Ci na całe szczęście zdążyli wbiec do domu i zamknąć za sobą drzwi.</p>
<p dir="auto">Alicja czuła dziwne mrowienie. Coś się działo, coś próbowało zadziałać, ale nie miała nad tym żadnej kontroli. Nie panowała nad tym i kompletnie nie wiedziała, co właściwie robiła. Rano z kubkiem było niechcąco - teraz starała się coś zdziałać celowo i niestety nie działało. Rozbolała ją głowa i zrobiło jej się niedobrze. Chciała cofnąć się od okna, ale zamiast tego oparła się o parapet i zaczerpnęła powietrza. Musiała chwilę odsapnąć.</p>
<p dir="auto">Niedługo później do pokoju Alicji wpadł zaaferowany Krzysiek i nim w ogóle zdążyła jakoś zareagować, zapytać o plan czy dowiedzieć się czegokolwiek, dostrzegła w dole coś, czego miała już nigdy w życiu nie zapomnieć. Najczarniejsza ciemność, pełna pierwotnego zła, patrzyła prosto na nią, ziejąc z oczu jednego z mężczyzn, którego okulary odleciały gdzieś w bok, rzucone magiczną siłą.</p>
<p dir="auto">Zmroziło ją. Całe jej ciało zdrętwiało, niezdolne nawet wydać z siebie okrzyku przerażenia, który ugrzązł w gardle. Chciała uciekać, ale nie mogła. Chciała odwrócić wzrok, ale nie potrafiła. Czuła, że zapada się w tę głęboką ciemność, jak książkowa Alicja w króliczą norę.</p>
<p dir="auto">I być może przepadłaby całkowicie, gdyby nie Krzysiek, który szarpnął za jej ramię, co wyrwało ją z tego przedziwnego, hipnotycznego stanu. Potem rzeczy zadziały się szybko. Alicja, szarpnięta przez Krzyśka, postąpiła kilka kroków w tył. Nie zauważyła jednak leżącego na ziemi Polaroida, który upadł Krzyśkowi kilka chwil wcześniej. Potknęła się i poleciała w tył, zdziwiona tym, co widziała przed sobą. Jednocześnie, kiedy kopnęła lekko aparat, ten pstryknął zdjęcie. Błysnął flesz. I kiedy Alicja upadała boleśnie na tyłek, z Polaroida wychodziło zdjęcie, które na zawsze uwieczniło moment, w którym Krzysztof Komeda sikał przez okno jej pokoju.</p>
<p dir="auto">- <em>Powaliło cię?!</em> - rzuciła do niego, kiedy zbierała się z podłogi. Podniosła Polaroida ojca, a zdjęcie, które się wysunęło, wcisnęła w tylną kieszeń dżinsów. Dopiero później miała się dowiedzieć, co na nim było, bo jak już wstała, stała odwrócona tyłem do Krzyśka, a przodem do wyjścia z pokoju. - <em>Spadamy na dół do reszty!</em></p>
<p dir="auto">Na dole trwało oblężenie twierdzy. Alicja tylko spojrzała z uniesioną brwią na Mikołaja, który siłował się z meblami. Nie było czasu zastanawiać się, jak to wszystko wytłumaczy ojcu, kiedy ten wróci. O ile jeszcze tu będzie…</p>
<p dir="auto">- <em>Słuchajcie, nie wiem, czy barykadowanie drzwi coś pomoże. Równie dobrze mogą rozbić szybę i wejść oknem. Może zanim wpadną na ten genialny pomysł, to uciekniemy przez garaż mojego ojca?</em></p>
]]></description><link>https://forum.rolltelling.pl/post/11391</link><guid isPermaLink="true">https://forum.rolltelling.pl/post/11391</guid><dc:creator><![CDATA[Pan Elf]]></dc:creator><pubDate>Mon, 07 Sep 2026 21:10:18 GMT</pubDate></item><item><title><![CDATA[Reply to [Horror] Gruzy przeszłości on Thu, 03 Sep 2026 13:42:14 GMT]]></title><description><![CDATA[<p dir="auto" style="text-align:center"><img src="https://i.imgur.com/Hv1bZ6z.png" alt="text alternatywny" class=" img-fluid img-markdown" /></p>
<p dir="auto" style="text-align:center"><strong>Paulina Kwiatkowska</strong></p>
<p dir="auto">Paulina przez ułamek sekundy poczuła satysfakcję.<br />
<em>Udało się.</em><br />
Okulary zerwały się z twarzy mężczyzny z taką siłą, że zniknęły gdzieś poza zasięgiem jej wzroku. Dziewczyna niemal odruchowo wychyliła głowę, chcąc zobaczyć, co takiego przed nimi ukrywały.<br />
I wtedy spojrzała mu w oczy. Zamarła.<br />
Wszystkie pytania, które jeszcze sekundę wcześniej kotłowały jej się w głowie, przestały mieć jakiekolwiek znaczenie. Światłowstręt. Choroba. Sposób sterowania. Cokolwiek.</p>
<p dir="auto"><strong>Nie powinna była ich zdejmować.</strong></p>
<p dir="auto">Cofnęła się od okna, ale za późno. Czarne spojrzenie zdążyło już wbić się gdzieś głęboko pod skórę. Serce waliło jej jak oszalałe, a nogi, które jeszcze chwilę temu potrafiły przenieść ją w mgnieniu oka o kilka metrów, teraz wydawały się przyrośnięte do podłogi.</p>
<p dir="auto"><em>— O Boże…</em></p>
<p dir="auto">Nie była nawet pewna, czy powiedziała to na głos. To nie były oczy martwego człowieka. W wizji czuła rozkład. Wiedziała, że ciała były martwe. Przez cały czas myślała więc o nich jak o trupach poruszanych przez kogoś niczym marionetki. Teraz po raz pierwszy przyszło jej do głowy coś znacznie gorszego.<br />
<em>A jeśli w tych ciałach jednak coś było?</em></p>
<p dir="auto">Paulina nie potrafiła odwrócić wzroku.<br />
Patrzyła w tę czerń i czuła, jak strach rozlewa się po całym ciele. Nie przypominał niczego, czego doświadczyła wcześniej. Nawet wizja porwania Asi, smak rozkładu w ustach i świadomość, że patrzy na martwych ludzi, nie były tym samym. Tam bała się tego, co widziała. Teraz miała wrażenie, że strach patrzył prosto na nią.<br />
Serce tłukło jej się w piersi. Oddech zrobił się płytki. Przez kilka sekund nie była w stanie zrobić absolutnie nic.<br />
<em>Nie patrz.</em> Ta myśl pojawiła się gdzieś spod paniki.<br />
<em>Po prostu, kurwa, nie patrz.</em> Zacisnęła powieki.<br />
Czarne oczy nadal tkwiły pod nimi, jak wypalone na siatkówce, ale to wystarczyło. Jeden oddech. Potem drugi. Paulina zacisnęła dłonie tak mocno, że paznokcie wbiły się w skórę.<br />
To już widziała.</p>
<p dir="auto">Widziała tych ludzi martwych. Widziała, jak zabrali Asię. Wiedziała, że można przed nimi uciec. Wiedziała też coś jeszcze — przed chwilą szarpali za zwyczajne drzwi i nie potrafili ich otworzyć. Nie byli wszechmocni.<br />
To, co patrzyło na nią przez ich oczy, chciało, żeby tak myślała.</p>
<p dir="auto"><em>— Nie</em> — wydusiła.</p>
<p dir="auto">Tym razem zmusiła się do otwarcia oczu, ale nie spojrzała już w twarz stworzenia.</p>
<p dir="auto"><em>— Nie dam ci się, skurwysynu.</em></p>
<p dir="auto">Dopiero wtedy poczuła dłoń Kasi. Była lodowata.<br />
Paulina odwróciła głowę. Widok przyjaciółki przeraził ją chyba bardziej niż to, co stało za drzwiami. Kasia, która zawsze miała coś do powiedzenia. Kasia, która jeszcze przed chwilą kłóciła się z nią, że pójdzie na zamek choćby miała ją tam zaciągnąć siłą. Teraz stała nieruchomo i patrzyła.<br />
W te oczy.</p>
<p dir="auto"><em>— Kaśka.</em></p>
<p dir="auto">Zawołała, jednak nie otrzymała żadnej reakcji. Paulina złapała ją za twarz obiema dłońmi i gwałtownie obróciła ku sobie.</p>
<p dir="auto"><em>— Kasia. Na mnie patrz. Nie tam. Na mnie.</em></p>
<p dir="auto">Paulina zasłoniła jej sobą okno, nie pozwalając, żeby wzrok przyjaciółki znowu powędrował w stronę czarnych oczu.</p>
<p dir="auto"><em>— Jesteś tutaj. Ze mną. Drzwi są zamknięte. Nie wejdą. Słyszysz?</em></p>
<p dir="auto">Przez kilka sekund nie wiedziała, czy w ogóle do niej dociera. Aż wreszcie spojrzenie Kasi, dotąd nieobecne i wbite gdzieś ponad jej ramieniem, zatrzymało się na twarzy Pauliny. W tym czasie Mikołaj szorował meblami, próbując zabarykadować drzwi. Kreatury wyraźnie miały z nimi problem, a to był dla nich dobry znak.</p>
<p dir="auto"><em>— No. Właśnie. Patrz na mnie.</em></p>
<p dir="auto">Kasia zamrugała. Raz, drugi. Wzięła głębszy, urywany oddech. Paulina poczuła, jak napięcie w jej własnych ramionach odrobinę puszcza.</p>
<p dir="auto"><em>— Dopiero co powiedziałaś, że idziesz ze mną na ten pieprzony zamek. Nie waż mi się teraz wyłączać.</em></p>
<p dir="auto">Kasia przełknęła ślinę. Jeszcze przez chwilę wyglądała, jakby próbowała przypomnieć sobie, gdzie właściwie jest. W końcu zmarszczyła brwi.</p>
<p dir="auto"><em>— Paula…<br />
— Co?<br />
— Zabierz ręce z mojej twarzy.</em></p>
<p dir="auto">Paulina aż parsknęła.</p>
<p dir="auto"><em>— Okej. Wróciłaś. Musimy coś zrobić, Kaśka!</em></p>
<p dir="auto">Przyjaciółka kiwnęła głową. Obie spojrzały najpierw na Mikołaja, męczącego się z meblami. Na chwilę zawiesiły wzrok na jego prężących się muskułach, ale błyskawicznie się otrząsnęły. Nie było czasu na podziwianie mięśni kolegi, tym bardziej, że Magda stała jak sparaliżowana patrząc w otchłań oczu. Obie jak zmówione chwyciły blondynkę za ręce i pociągnęły do siebie, odprowadziły w kąt pokoju, posadziły na podłodze.</p>
<p dir="auto"><em>— Magda, jesteś bezpieczna. Oni nie przyszli po ciebie. Nie damy im cię zabrać, ale MUSISZ tutaj zostać, bo inaczej cię nie obronimy. Okej?<br />
— Nie ruszaj się stąd, ogarniemy to wszystko aż będzie bezpiecznie, nie możesz teraz się stąd ruszyć, pamiętaj! Jak się ruszysz, to pogorszysz sprawę, nie możesz.</em></p>
<p dir="auto">Kaśka potrząsnęła nią lekko, aby dotarło. Zdawało się, że Magda nic nie rozumie, ale wierzyły, że załapała jak się ma sytuacja.</p>
<p dir="auto"><em>— Podpalić ich?</em></p>
<p dir="auto">Paulina spojrzała na przyjaciółkę, ale wypowiedziała te słowa na tyle głośno, że wszyscy w pokoju mogli je usłyszeć.</p>
<p dir="auto"><em>— Jeśli to ich nie powstrzyma, to będą żywą pochodnią i przy okazji sfajczą Ali chałupę!</em></p>
<p dir="auto">Kasia wzruszyła ramionami i spojrzała na Mikołaja, który miał zamiar szykować dzidy.</p>
<p dir="auto"><em>— Ej, a ty co o tym sądzisz?</em></p>
<p dir="auto">Paulina nie została jednak na analizę i pogaduchy.</p>
<p dir="auto"><em>— Biegnę zobaczyć, co Ala ma w domu!<br />
— Czego szukasz?</em> — rzuciła Kasia.</p>
<p dir="auto">Paulina zatrzymała się na sekundę.</p>
<p dir="auto"><em>— Nie wiem! Czegoś do związania, ogłuszenia albo zabicia trupa!<br />
— Bardzo precyzyjna lista.<br />
— KAŚKA!<br />
— Już nic nie mówię.</em></p>
<p dir="auto">Paulina zaczęła gorączkowo przeszukiwać szafki i schowki. Szukała czegokolwiek, co mogłoby pomóc: mocnego sznura, kabla, narzędzi, ciężkiego przedmiotu, gaśnicy, alkoholu — czegokolwiek, czym można było unieruchomić te rzeczy bez podpalania przy okazji całego domu. A może woda i płyn do naczyń, rozlać na podłogę, jak wejdą to się poślizgną?!<br />
<em>CHOLERA!</em><br />
Paulina zaczynała panikować już przy pierwszej otwartej szafce. Jak się właściwie walczyło z trupami? W filmach zawsze wszystko wyglądało jakoś prościej.</p>
<p dir="auto"><em>— Kurwa, nie wiem, Kaśka, dzwoń na policję!<br />
— I co im powiem? Że zombie przyszły?<br />
— Że dwóch łysych napierdala w drzwi! Resztę zobaczą sami!</em></p>
]]></description><link>https://forum.rolltelling.pl/post/11226</link><guid isPermaLink="true">https://forum.rolltelling.pl/post/11226</guid><dc:creator><![CDATA[Nami]]></dc:creator><pubDate>Thu, 03 Sep 2026 13:42:14 GMT</pubDate></item><item><title><![CDATA[Reply to [Horror] Gruzy przeszłości on Wed, 02 Sep 2026 18:05:12 GMT]]></title><description><![CDATA[<p dir="auto" style="text-align:left"><img src="https://i.ibb.co/d0YXWTrY/MP100.png" alt="left aligned paragraph" class=" img-fluid img-markdown" /></p>
<p dir="auto"><strong>Mikołaj Pogorzelski</strong></p>
<p dir="auto" style="text-align:justify">Miał ich, a teraz oni mieli jego. Stał skuty, gdy trzeba było działać. Skuty lękiem wzbudzonym ciemnością wypływającą przez zwierciadła źrenic. Mirażem drugiej strony, pożerającej całe światło i wszystko co szlachetne. Odwagę, solidarność, wiarę w zwycięstwo. Cienie obleczone w ciała próbowały ich dopaść, porwać do swojego świata, a on nie potrafił się wyrwać spod wpływu pętających, duszących macek. Niemoc napędzała lęk przed tym co go czeka. Lęk wzmacniał niemoc ściskając oddech jeszcze mocniej. Trwał w labiryncie pętli, z której nie istniało wyjście.</p>
<p dir="auto" style="text-align:justify"><em>— Tchórz, tchórz tchórz —</em> zanikał w swej świadomości, a im słabszy się stawał tym kpiące słowa rosły w siłę.</p>
<p dir="auto" style="text-align:justify"><em>— Zamknij się —</em> próbował odparować. Tak nikle, jakby go wcale nie było, rozpuszczony między ogromem galaktyk. W próżni, w której głos się nie niesie, a nawet gdyby, to wcale nie ma znaczenia.</p>
<p dir="auto" style="text-align:justify"><em>— Się nie popłacz siuśmajtku —</em> atak był charczący, przepalony, prawie rozkasłany.</p>
<p dir="auto" style="text-align:justify"><em>— Kim...? —</em> Mikołaj dopytywał.</p>
<p dir="auto" style="text-align:justify"><em>— Jestem? Sie wcisnąłeś pod fotel. Teraz “JA” prowadzę. Patrz. Pod prąd.</em></p>
<p dir="auto" style="text-align:justify">Pierwsza ręka przełamała opór. Zrzuciła plecak z ramienia. Zanurzyła w głąb, pod podszewkę. Wymacała artefakt. Kanciasty. Szeleszczący folijka. Mający na koncie miliony trupów. Pięć każdego roku. Naziol mógłby w obliczu wziąć w palce lizaka, założyć czapkę ze śmigiełkiem i wrócić do piaskownicy ze swym złem pięciolatka. Nie-Mikołaj wystukał z kartonowego pudełeczka podłużny kształt, złapał między zęby. Drżącą dłonią uniósł zapalniczkę. Zaiskrzył krzemieniem. Moment, gdy przyczyna drżenia przeszła z lęku w ekscytację, rozmyła się w akcie. Tak, był wcale nie wyjątkowy, wcale nie lepszy od patusów za szkołą co klną i szlugi jarają. Zawodem rodziców. Śmierdzącym chuchem. Żółcią firanek. Tak, stary mógł go sadzać teraz do stołu i kazać palić paczkę za paczka, aż do porzygu. Matka wcisnąć twarz w otwarte, przepalone płuca denata co zszedł na raka. Z błogością odetchnął dymem. Z kiepem przyklejonym do dolnej wargi, był jak cholerny Clint Eastwood. Pierwotne instynkty nie miały już nad nim władzy. Najgorszy z nich wszystkich, wyszczerzony nałóg westchnął rozkosznie.</p>
<p dir="auto" style="text-align:justify"><em>— Drogie dzieci, uwierzcie we mnie tak jak i ja w was uwierzyłem.</em></p>
<p dir="auto" style="text-align:justify">Czuł, że mógłby umrzeć szczęśliwy. Tylko, już wcale nie zamierzał. Nikotyna krążyła w krwiobiegu kojąc nerwy. Poganin lał przez okno na łyse pały, dodając mieszankę rozbawienia do fajki pokoju. Magdy i Kasi stupor nie opuścił. Potrzebowały czasu. Pogorzelski odpalił kuchenkę, nalał wodę do czajnika i postawił na palniku nad dużym płomieniem. Przecież lepsze niż szczochy będzie lanie łysych wrzątkiem. Tymczasem zaczął wznosić barykadę przy drzwiach. Wysilając mięśnie, przesuwał pod nie wszystko co wydawało się ciężkie i nie przytwierdzone do podłogi. Łącznie z lodówką i pralką, gdyby się dało. Starał się opóźnić koleżków. Pozwolić pozostałym odnaleźć totemiczne zwierzę i wrócić do obiegu.</p>
<p dir="auto" style="text-align:justify"><em>— Noże na kije, włócznie róbcie</em> — w międzyczasie dysponował, memlonc filtrem Davidoffa, smakiem luksusu, smakiem potęgi.</p>
<p dir="auto" style="text-align:justify">Każda reduta wymagała uzbrojonych obrońców.</p>
]]></description><link>https://forum.rolltelling.pl/post/11200</link><guid isPermaLink="true">https://forum.rolltelling.pl/post/11200</guid><dc:creator><![CDATA[Cai]]></dc:creator><pubDate>Wed, 02 Sep 2026 18:05:12 GMT</pubDate></item><item><title><![CDATA[Reply to [Horror] Gruzy przeszłości on Mon, 31 Aug 2026 18:59:15 GMT]]></title><description><![CDATA[<p dir="auto" style="text-align:center"><img src="https://forum.rolltelling.pl/assets/uploads/files/1776761829032-krzysiek-komeda-100.jpg" alt="text alternatywny" class=" img-fluid img-markdown" /></p>
<p dir="auto" style="text-align:center"><strong>Krzysztof Komeda</strong></p>
<p dir="auto">Normalnie pierwszy raz w pokoju dziewczyny by go ucieszył, albo przeraził, albo jedno i drugie, ale nie miał czasu sprawdzać czy Alicja zostawiła stanik na krześle i czy nad jej łóżkiem wisi plakat Bartka Wrony z Just 5. Chwycił za polaroid, chociaż nie miał pojęcia jak go obsługiwać. Odsunął pokrywę a potem stanął obok Alicji, która wciąż wpatrywała się w okno na piętrze próbując użyć swoich mocy. On też wyjrzał.</p>
<p dir="auto">I to był błąd.</p>
<p dir="auto">Wielki, wielki błąd.</p>
<p dir="auto"><em>Boże jedyny</em></p>
<p dir="auto">Krzysiek Komeda szatana znał lepiej niż tabliczkę mnożenia. Diabłem straszono go od przedszkola. Widział go na obrazach w kościele, w książkach matki które kupowała w księgarniach katolickich i na okładkach kaset, które przynosił mu Marek. W każdej z tych wersji Zły miał baranie rogi, kopyta i ogon. Krzysiek nigdy nie potrafił się tego przestraszyć tak jak od niego oczekiwano. Rogaty stwór wyglądał głupio, trochę jak przebieraniec, który mógłby stawać w szranki z Chlebowskim w jego marynarce z krepiny. Czyste zło zobaczył pierwszy raz w życiu drugiego września tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego siódmego roku, w domu Alicji Filipowicz.</p>
<p dir="auto">Zło nie miało rogów, kopyt ani ogona. Zło miało wygoloną na łyso głowę, ortalionowy dres i twarz, z której właśnie zleciały ciemne okulary. Oczy były czarne jakby ktoś wyciął z twarzy dwa otwory i za nimi nie było czaszki, tylko coś co ciągnie się bez końca i nie ma dna. Krzysiek nie umiał odwrócić wzroku. Miał wrażenie, że stoi nad studnią na podwórku u kuzynów w Świebodzicach i czeka aż kamień uderzy o wodę, ale kamień spada, spada, spada i nie ma to końca. I że w tej studni, gdzieś na dnie ktoś siedzi. Siedzi i czeka. Obserwuje.</p>
<p dir="auto">Chciał powiedzieć Alicji, żeby się nie bała, że oni tu nie wejdą, drzwi są zamknięte i nic im się nie stanie. Usta się otwierały i zamykały, ale nic z nich nie wychodziło. Ani jednego dźwięku jak w przyciszonym telewizorze. Odwrócił głowę od okna, nic nie dało. Dalej miał przed sobą te dwie czarne studnie, wpatrzone w niego z bliska. Na dole ktoś zaczął walić w drzwi. Polaroid wyleciał mu z ręki na podłogę.</p>
<p dir="auto">Nie jesteś bezbronny, myślał. Nie jesteś już dzieckiem, masz moc, masz mięsień w mózgu, który potrafi drzeć ubrania na strzępy i zadawać ból. Powtarzał to sobie bez końca, ale ani razu nie uwierzył w te kłamstwa. Z dołu znowu dobiegło głuche uderzenie, które niosło się przez schody na piętro. I wtedy poczuł, że zaraz stanie się coś gorszego niż śmierć w męczarniach. Coś gorszego niż ogień piekielny i każdy jeden koszmar.</p>
<p dir="auto">Sekundy dzieliły go by ze strachu zeszczał się spodnie przed dziewczyną z klasy.</p>
<p dir="auto">Złapał Alicję za ramię i odsunął od okna, mocniej, niż chciał.</p>
<p dir="auto">—  Przepraszam. Nie patrz.</p>
<p dir="auto">Pchnął skrzydło okna, rozpiął rozporek i wychylił się nad parapetem, mierząc w dwa łyse łby na dole.</p>
]]></description><link>https://forum.rolltelling.pl/post/11114</link><guid isPermaLink="true">https://forum.rolltelling.pl/post/11114</guid><dc:creator><![CDATA[Arthur Fleck]]></dc:creator><pubDate>Mon, 31 Aug 2026 18:59:15 GMT</pubDate></item><item><title><![CDATA[Reply to [Horror] Gruzy przeszłości on Mon, 31 Aug 2026 16:19:38 GMT]]></title><description><![CDATA[<p dir="auto"><a href="https://postimg.cc/753g0cQh" target="_blank" rel="noopener noreferrer nofollow ugc"><img src="https://i.postimg.cc/sg8wdCYY/MG-Awatar100.jpg" alt="MG-Awatar100.jpg" class=" img-fluid img-markdown" /></a></p>
<p dir="auto"><strong>Szarzyzna</strong></p>
<hr />
<p dir="auto"><strong>Sokołów Śląski, 19:30, dom Alicji</strong></p>
<p dir="auto"><strong>Alicja</strong></p>
<p dir="auto">Z pewnością miała moc, bo poczuła jak coś ją drenuje z sił. Tylko że chyba nie tak miało to funkcjonować. Wrogowie jak nic dalej parli do przodu. Dziewczynę ogarnęło zmęczenie i rezygnacja. To wszystko nie ma prawa się dziać. Stała tak w oknie patrząc na obcych. Jej przyjaiele byli już w środku, słyszała ich rozgorączkowane głosy. Ktoś wbiegał po schodach.<br />
- <em>Alicja!</em> - To był Krzysiek.</p>
<p dir="auto"><strong>Krzysztof</strong><br />
- <em>Tutaj!</em> - odkrzyknęła Ala.<br />
Znalazł właściwe drzwi i niemalże wbiegł do jej pokoju.<br />
- <em>Gdzie masz tego polaroida?</em><br />
Po chwili dotarło jeszcze do niego, że właśnie jest pierwszy raz w dziewczęcej (dziewczyńskiej? sypialni.</p>
<p dir="auto"><strong>Mikołaj</strong></p>
<p dir="auto">Ze złośliwością pchnął rozczapierzone palce przed siebie. Zadziało na odległość, zombiak złapał się za twarz, dobrze, zabolało drania. Z czystą satysfakcją kontynuował wpychanie palców (czuł nawet opór na koniuszkach!) kiedy…</p>
<p dir="auto"><strong>Paulina</strong></p>
<p dir="auto">Stali wszyscy w oknie na parterze, ona, jej koleżanki i Mikołaj. Krzysiek pobiegł schodami na górę. Ta akcja przyszła Paulinie łatwiej niż myślała, nabierała wprawy. Widziała jak jeden zombiak chwyta się za twarz, wzięła na cel drugiego. Skoncentrowała się.</p>
<p dir="auto">Sportowe okulary przeciwsłoneczne odleciały od twarzy przeciwnika, Paulina będąc w środku budynku słyszała świst powietrza, tak szybko odleciały i zniknęły… gdzieś, straciła je z oczu.</p>
<p dir="auto">Najgorsze, że na zombiaku nie zrobiło to żadnego wrażenia. Wasze spojrzenia się spotkały.</p>
<p dir="auto"><strong>Wszyscy</strong></p>
<p dir="auto">Wszyscy spojrzeliście w jego oczy. I czwórka na parterze jak i Alicja z Krzyśkiem na górze (chłopak miał już aparat, włączony i gotowy do robienia zdjęć). To co od rana robliście, to były igraszki, napędzenie stracha dresom to była zabawa, rozdzieranie ubrań niewinnym psikusem, a odkrywanie co się działo w przeszłości może niezbyt miłym, ale jednak tylko urozmaiceniem. Gdy spojrzeliście w odkryte oczy zombiaka poczuliście, że po raz kolejny tracicie resztki niewinności.</p>
<p dir="auto">Oczy zombiaka były czarne. I nie chodzi tylko o tęczówki. Całe gałki były jednolicie czarne. I czuliście jak to co tam siedzi patrzy się na was, przenika was.</p>
<p dir="auto"><em>Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie.</em></p>
<p dir="auto">Pod jego spojrzeniem przenikał was strach. <strong>STRACH</strong>. Dresy to był pikuś, cyganie to była tylko upierdliwość. Tutaj czaiło się <strong>ZŁO</strong>.</p>
<p dir="auto">Jedno spojrzenie wystarczyło, by atak Mikołaja przestał działać. Obaj obcy ruszyli dalej, nie wydając żadnych dźwięków. Próbowali otworzyć drzwi. Na szczęście tym razem były zamknięte. Tamci się z nimi siłowali. Znaczyło to tyle, że nie posiadają nadludzkiej siły.</p>
<p dir="auto">A was paraliżował strach.</p>
]]></description><link>https://forum.rolltelling.pl/post/11095</link><guid isPermaLink="true">https://forum.rolltelling.pl/post/11095</guid><dc:creator><![CDATA[JohnyTRS]]></dc:creator><pubDate>Mon, 31 Aug 2026 16:19:38 GMT</pubDate></item><item><title><![CDATA[Reply to [Horror] Gruzy przeszłości on Fri, 28 Aug 2026 20:11:14 GMT]]></title><description><![CDATA[<p dir="auto"><img src="https://forum.rolltelling.pl/assets/uploads/files/1776761829032-krzysiek-komeda-100.jpg" alt="text alternatywny" class=" img-fluid img-markdown" /></p>
<p dir="auto"><strong>Krzysztof Komeda</strong></p>
<p dir="auto"><em>O w mordę.</em></p>
<p dir="auto">Pierwsza myśl była taka, że Farinelli poleciał po swoich i wrócił z posiłkami, bo dresiarze nie umieli honorowo przegrywać i zawsze wracali ze starszymi kolegami. Krzysiek poczuł przyjemny dreszcz. Ile razy marzył o tym by jak Jean-Cloude Van Damme w podłym barze kłaść na deski kolejnych twardzieli. Kiedy z Bochenkiem obejrzeli “Krwawy sport” postanowili, że zostaną kickbokserami i będą lać każdego frajera z podstawówki, który im podskoczy. Trenowali codziennie wykopy i półobroty, ale życie to nie film a ich wygibasy okazały się gówno warte i pierwszy lepszy szóstoklasista wybił im z głowy sztuki walki. Nie mówiąc już o cyganach, którzy parę lat później upokorzyli go na cmentarzu. Ale sytuacja się zmieniła, Krzysiek nie musiał mieć czarnego pasa by kopać draniom tyłki. Wystarczyło się tylko skupić i…</p>
<p dir="auto">Usłyszał krzyk Pauliny.</p>
<p dir="auto"><em>To oni.</em></p>
<p dir="auto"><em>To oni.</em></p>
<p dir="auto">I zrozumiał. To nie dresiarze. To porywacze. Porywacze Asi.</p>
<p dir="auto">Przełknął ślinę. Tego się nie spodziewał. Stał jak kołek i przyglądał się dwóm łysym łbom. Wyglądali strasznie jak każdy blokers, ale to nie ortaliony wzbudziły w nim lęk, lecz ich nieludzkie ruchy. Jakby byli jakimiś robotami. Na oczach mieli ciemne okulary, choć słońce już dawno zaszło. Wtedy wydało mu się to nieistotne. Istotne było, czego od nich chcieli. Na kogo polowali? Czy przyszli po konkretną osobę? Obserwował ich przez chwilę, próbując coś wyczytać z tępych twarzy, ale okulary na oczach nie ułatwiały zadania. Zanim się zorientował Mikołaj już zniknął za drzwiami, za nim pobiegły dziewczyny. W końcu i on odwrócił się na pięcie i rzucił do ucieczki. Zatrzasnął za sobą drzwi, zamknął je na zasuwę.</p>
<p dir="auto">Chciał krzyknąć do Alicji, żeby brała polaroida i robiła zdjęcia, ale nie krzyknął. Alicja stała przy oknie skupiona jakby szykowała się do ataku. Znał ten stan aż za dobrze, bo godzinę temu sam przeżył to samo.</p>
<p dir="auto">Dobra. To on weźmie aparat. Zaczął się rozglądać po pokoju.</p>
]]></description><link>https://forum.rolltelling.pl/post/11021</link><guid isPermaLink="true">https://forum.rolltelling.pl/post/11021</guid><dc:creator><![CDATA[Arthur Fleck]]></dc:creator><pubDate>Fri, 28 Aug 2026 20:11:14 GMT</pubDate></item><item><title><![CDATA[Reply to [Horror] Gruzy przeszłości on Fri, 28 Aug 2026 13:46:03 GMT]]></title><description><![CDATA[<p dir="auto" style="text-align:center"><img src="https://i.imgur.com/Hv1bZ6z.png" alt="text alternatywny" class=" img-fluid img-markdown" /></p>
<p dir="auto" style="text-align:center"><strong>Paulina Kwiatkowska</strong></p>
<p dir="auto">Paulina poczuła, jak wszystko w niej na moment zamiera. Nie przez wygolone głowy. Nie przez okulary. Nawet nie przez fakt, że dwóch obcych właśnie przelazło przez cudze ogrodzenie i szło prosto w ich stronę. Przez sposób, w jaki się poruszali. Widziała go już wcześniej.<br />
Noc. Podjazd. Samochód mamy Asi. Dwie ciemne sylwetki pojawiające się przy nim niemal jednocześnie. Sztywne, precyzyjne ruchy. Dłoń zasłaniająca Asi usta. Bezwładne ciało jej matki.<br />
A potem ten smak.<br />
Padlina.</p>
<p dir="auto">Paulina gwałtownie cofnęła się o krok.<br />
<em>— To oni.</em></p>
<p dir="auto">Powiedziała to tak cicho, że przez moment sama nie była pewna, czy ktokolwiek ją usłyszał.</p>
<p dir="auto"><em>— To oni!</em> — powtórzyła znacznie głośniej. <em>— Ci sami. Widziałam ich. To oni zabrali Asię!</em></p>
<p dir="auto">Kasia momentalnie spoważniała.</p>
<p dir="auto"><em>— Te trupy?</em></p>
<p dir="auto">Paulina tylko kiwnęła głową. W tym czasie Mikołaj zaczął krzyczeć, aby zwrócić uwagę okolicznych mieszkańców i chyba spłoszyć napastników.</p>
<p dir="auto"><em>— O kurwa…</em> — wyrwało się Magdzie. Zbladła jeszcze bardziej. <em>— Czyli naprawdę ich widziałaś.<br />
— A myślałaś, że zmyślam?!</em><br />
<em>— Nie! Tylko… miałam nadzieję, że się mylisz!<br />
— Paula</em> — Kasia nie spuszczała wzroku z nadchodzących mężczyzn. <em>— Mówiłaś, że ktoś nimi sterował.<br />
— Tak.<br />
— To chyba właśnie wie, gdzie jesteśmy.</em><br />
Paulina poczuła nieprzyjemny ucisk w żołądku. No tak. Nie musieli iść na zamek. Zamek właśnie przyszedł do nich.</p>
<p dir="auto">Krzyk Alicji wyrwał ją z odrętwienia.<br />
<em>— Szybko, do środka!</em></p>
<p dir="auto">Paulina nie zamierzała dyskutować.<br />
<em>— Kasia, Magda, do domu. Teraz.</em></p>
<p dir="auto">Sama odruchowo została pół kroku za nimi, jakby te kilkadziesiąt centymetrów mogło stanowić jakąkolwiek przeszkodę dla czegoś, co nie powinno nawet chodzić. Jeszcze kilkanaście minut temu kłóciła się z Kasią o zamek. Próbowała przekonać ją, że skoro ona i Magda nie świecą na zdjęciach, nie powinny się w to mieszać. A teraz to przyszło do nich samo. Ta myśl była chyba gorsza od wszystkiego.</p>
<p dir="auto">Paulina w głowie przerabiała rzecz, która chyba dla innych, w tej sytuacji, wydała się błaha. Po co im okulary przeciwsłoneczne o tak później godzinie? Na początku obstawiła światłowstręt, bo w sumie wyszli o zmroku, mieli okulary… ale nie. To było niespójne, bo teraz nie było aż tyle światła, zresztą wtedy i dzień by im nie wadził.<br />
Więc co? Być może okulary ukrywają coś w oczach - martwe oczy, brak oczu, jakiś znak/przemianę?<br />
Może są elementem sterowania nimi; ktoś za ich pomocą widzi przez ich oczy?<br />
Chronią nie zombie przed światłem, tylko coś znajdującego się w ich oczach?<br />
Albo są po prostu sposobem na ukrycie przed ludźmi najbardziej oczywistego dowodu, że ci faceci są trupami.</p>
<p dir="auto"><em>— Te okulary…</em> — mruknęła.<br />
<em>— Co z nimi?</em> — zapytała Kasia.<br />
<em>— Nie wiem. Ale chcę zobaczyć, co jest pod nimi.</em></p>
<p dir="auto">Kasia spojrzała na nią jak na idiotkę.</p>
<p dir="auto"><em>— Oczy, Paula.<br />
— Dzięki, Kaśka.<br />
— Nie ma za co.<br />
— Tylko coś mi mówi, że nie takie, jakie powinny.</em></p>
<p dir="auto">Wbiegła do domu razem z resztą, stanęła przy oknie jak Mikołaj. Miała wrażenie, że są bohaterami jakiegoś horroru. Nikt ze sobą nie rozmawiał, nie planował, każdy coś myślał i robił. Zerkając na Pogorzelskiego zrozumiała, że próbuje coś zrobić, wysilił się, skupił. Westchnęła. Sama stwierdziła, że zrobi “swoje”.</p>
<p dir="auto"><em>— Którego bierzesz? Bo chcę drugiego. Te okulary są... Dziwnie podejrzane</em></p>
<p dir="auto">Zagaiła mimo zasady horrorowej o nie dogadywaniu się. Wolała wybrać drugiego zombiaka. Musieli to podzielić.</p>
]]></description><link>https://forum.rolltelling.pl/post/11006</link><guid isPermaLink="true">https://forum.rolltelling.pl/post/11006</guid><dc:creator><![CDATA[Nami]]></dc:creator><pubDate>Fri, 28 Aug 2026 13:46:03 GMT</pubDate></item><item><title><![CDATA[Reply to [Horror] Gruzy przeszłości on Fri, 28 Aug 2026 14:26:17 GMT]]></title><description><![CDATA[<p dir="auto" style="text-align:left"><img src="https://i.ibb.co/d0YXWTrY/MP100.png" alt="left aligned paragraph" class=" img-fluid img-markdown" /></p>
<p dir="auto"><strong>Mikołaj Pogorzelski</strong></p>
<p dir="auto" style="text-align:justify">Pogorzelski zamarł w mieszaniu farby. Niespodziewane postacie zabiły w nim radość z prowokacji. Wdeptały w ziemię poczucie bezpieczeństwa. Zrobił się nerwowy. Postąpił krok do tyłu, trącając łapami pozostałych, by nie stali jak kołki. <em>“Dwie postacie, dziwne ruchy”</em>. Słowa Pauliny opisujące przebieg porwania zakołotały w czaszce z budzącym dreszcze echem antaby na wrotach pałacu hrabiego Drakuli. Nie pozostawiały wątpliwości z kim przyszło się mierzyć. Trupy sterowane z zamku, jak kukły na sznurkach. Plączących się, zaczepiających, uwalniających z szarpnięciem opadające kończyny.<br />
<em>— Zdjęcia, zdjęcia im róbcie —</em>  wskazywał puszką napastników, by chociaż porozrzucane wydruki Polaroida świadczyły o gębach sprawców, gdyby ich samych już miało zabraknąć.</p>
<p dir="auto" style="text-align:justify">Z dwóch reakcji na zagrożenie, zmrożona krew w żyłach wybierała za niego. Pragnął utrzymać dystans, ale przecież sam wiedział najlepiej, jak bardzo potrafił być złudny. Zacisnął dłoń na rękojeści noża. Wyciągał przed siebie, chcąc szpicem odgrodzić się od niebezpieczeństwa.</p>
<p dir="auto" style="text-align:justify"><em>— LUUDZIE, RATUNKU! POMOCY! —</em> wydarł się na całe płuca. <em>— NIEMIECKIE PEDERASTY CO ASIĘ PORWAŁY! ZNOWU ATAKUJĄ!</em></p>
<p dir="auto" style="text-align:justify">Dzięki Orłosiowi, mało kto w kraju o przestępstwie jeszcze nie słyszał.<br />
<em>— DOBRZY LUDZIE! POMOCY!</em></p>
<p dir="auto" style="text-align:justify">Rozejrzał się. Potrzebą chwili chciałby się znaleźć za grubą przegrodą. Jak Alicja zakluczona za drzwiami. Zazdrościł.</p>
<p dir="auto" style="text-align:justify"><em>— Szybko, do środka!</em> — wspomniana zawołała ich z piętra. Nie zamknęła na zamek? Niech żyje niedbalstwo.</p>
<p dir="auto" style="text-align:justify">Chłopak podbiegł do drzwi, nadusił klamkę. Zniknął we wnętrzu. Odnalazł okno z widokiem na podwórze. Nie podchodził do szyby. Z głębi pomieszczenia zza firany wypatrywał łysą parę. Nie rozumiał po co im okulary przeciwsłoneczne? Albo ukrywały kosmiczne robale siedzące w oczodołach. Albo z ich pomocą Niemiec wysyłał sygnały do ożywionych mózgów, albo tysiąc innych rzeczy. Uznał, że zmysłami kierować się muszą. Węch, słuch? Nie sądził. Wzroku musieli używać i współdzielić ze swym władcą. Postanowił wydusić im oczy, jak dryluje się wiśnie na ciasto. Pyszne, chrupiące ciasto wprost z piekarnika. Zje takie, rozrzucając wszędzie okruchy. Zje ich jeszcze wiele i nie da się zabić. Wytężył wolę, wyobrażając sobie kciuki przebijające się przez pedalskie ciemne szkła, przez oczy, wprost do głębi czaszki. Wiercące się pod powiekami jak bączek zabawka kręcący na stole.</p>
]]></description><link>https://forum.rolltelling.pl/post/11003</link><guid isPermaLink="true">https://forum.rolltelling.pl/post/11003</guid><dc:creator><![CDATA[Cai]]></dc:creator><pubDate>Fri, 28 Aug 2026 14:26:17 GMT</pubDate></item><item><title><![CDATA[Reply to [Horror] Gruzy przeszłości on Fri, 28 Aug 2026 11:41:54 GMT]]></title><description><![CDATA[<p dir="auto"><img src="https://i.imgur.com/xtCeVz4.png" alt="text alternatywny" class=" img-fluid img-markdown" /></p>
<p dir="auto" style="text-align:left"><strong>Alicja Filipowicz</strong></p>
<p dir="auto"><img src="https://forum.rolltelling.pl/assets/plugins/nodebb-plugin-emoji/emoji/android/1f3b6.png?v=1877d2a1766" class="not-responsive emoji emoji-android emoji--notes" style="height:23px;width:auto;vertical-align:middle" title="🎶" alt="🎶" /> <a href="https://www.youtube.com/watch?v=qyVSKydUxKk" target="_blank" rel="noopener noreferrer nofollow ugc">Veruca Salt - Volcano Girls</a></p>
<p dir="auto">Alicja stała przy oknie i w osłupieniu przyglądała się dwóm postaciom, które wynurzyły się zza zarośniętej roślinnością ruiny na działce obok. Dwóch ogolonych na łyso mężczyzn, którzy dosyć powolnym, ale pewnym krokiem zbliżali się do podwórka, na którym wciąż stali jej koledzy z klasy.</p>
<p dir="auto">Dziewczyna poczuła nieprzyjemny dreszcz, który przebiegł przez jej ciało i zjeżył włoski na karku. Mimowolnie musnęła go dłonią, jakby miało to przynieść jej ukojenie, ale z jakiegoś powodu stres i niepokój tylko narastały.</p>
<p dir="auto">Ruchy obcych były dziwne, niepokojące, jakby nie z tego świata, a mimo to wyglądali całkiem ludzko. Gdyby nie wcześniejsze rozmowy i teorie o zombie-nazistach z zamku, Alicja mogłaby pomylić ich z kolejnymi kumplami Jarka. Jednak kontekst, który posiadała, a który tak długo starała się racjonalizować, sprawił, że doskonale wiedziała, iż do jej znajomych zbliżało się niebezpieczeństwo.</p>
<p dir="auto"><em>Potrzebujemy cię, bo osobno nikt z nas nic nie zdziała.</em></p>
<p dir="auto">Słowa Krzyśka zadźwięczały jej w głowie - wspomnienie, które wyrwało ją z chwilowego osłupienia. Ocknęła się, mrugnęła kilka razy i gorączkowo rozejrzała się po okolicy.</p>
<p dir="auto">Mieli jeszcze kilka chwil, zanim dwójka obcych zbliży się na tyle, by zagrozić pozostałym. Ten czas musiał im wystarczyć, by przygotować się na najgorsze. Na starcie. Albo ucieczkę.</p>
<p dir="auto">Alicja zauważyła, że na całe szczęście Paulina, Krzysiek i Mikołaj również zorientowali się, że coś jest nie tak. W takim razie oni także mieli chwilę, by się przygotować. Filipowicz musiała im jakoś pomóc. Dołączyć do nich. Połączyć siły. Zgodnie ze słowami Krzyśka.</p>
<p dir="auto">I wtedy przypomniała sobie incydent z kubkiem. Oczami wyobraźni znów widziała, jak zatrzymuje się kilka centymetrów przed jej twarzą, nieruchomy. Jak kawa i fusy zawisają w powietrzu.<br />
Jeśli pozostali mieli rację i ona również posiadała jakieś moce, to może właśnie o to chodziło? Czy dałaby radę powtórzyć to, co wydarzyło się tamtego poranka, ale tym razem świadomie? Intensywniej? Mocniej? Nie wiedziała. Ale musiała spróbować.</p>
<p dir="auto">Z impetem otworzyła okno i krzyknęła do pozostałych:</p>
<p dir="auto">- <em>Szybko, do środka!</em></p>
<p dir="auto">Sama zaś wyciągnęła rękę przed siebie, tak jakby chciała osłonić się przed czymś - albo sięgnąć gdzieś daleko i powstrzymać coś przed natarciem. Chciała zatrzymać dwóch obcych. Tak jak zatrzymała kubek.</p>
<p dir="auto">Chciała dać przyjaciołom czas na działanie. Jeśli zabarykadują się w domu, mogą mieć większe szanse na przetrwanie. Lub na ucieczkę przez garaż ojca.</p>
]]></description><link>https://forum.rolltelling.pl/post/10998</link><guid isPermaLink="true">https://forum.rolltelling.pl/post/10998</guid><dc:creator><![CDATA[Pan Elf]]></dc:creator><pubDate>Fri, 28 Aug 2026 11:41:54 GMT</pubDate></item><item><title><![CDATA[Reply to [Horror] Gruzy przeszłości on Mon, 24 Aug 2026 15:27:18 GMT]]></title><description><![CDATA[<p dir="auto"><a href="https://postimg.cc/753g0cQh" target="_blank" rel="noopener noreferrer nofollow ugc"><img src="https://i.postimg.cc/sg8wdCYY/MG-Awatar100.jpg" alt="MG-Awatar100.jpg" class=" img-fluid img-markdown" /></a></p>
<p dir="auto"><strong>Szarzyzna</strong></p>
<hr />
<p dir="auto"><strong>Sokołów Śląski, 19:30, dom Alicji</strong></p>
<p dir="auto">Obok domu Alicji, na sąsiedniej działce, stał opuszczony budynek. Był pusty odkąd dziewczyna to pamiętała. Przez lata coraz bardziej zarastał, dach był zawalony. W ostatnich latach budynek zaczął ubywać, rozbierany nielegalnie na cegłę rozbiórkową (w końcu da się ją sprzedać, tak samo jak kradzione metale). W zeszłą zimę ktoś zaprószył ogień albo po prostu podpalił. Ogień na szczęście ugaszono na tyle szybko, że nie ucierpiały inne zabudowania, tylko teraz na działce stały osmalone ruiny, od nowa zarastające roślinnością. Teraz, przy zachodzącym słońcu, były skryte w cieniu.</p>
<p dir="auto">Alicja gdy tylko zamknęła drzwi i wróciła do siebie do pokoju wyjrzała jeszcze przez okno: warsztat taty był zamknięty, nie było go tam. Nie widziała również ich samochodu, pewnie pojechał do kogoś lub po coś, nie pierwszy raz. Czasami wracał naprawdę późno, by następnego dnia od nowa mocno pracować.</p>
<p dir="auto">Mikołaj intensywnie mieszał puszkę z farbą, na napis powinno wystarczyć. Dostał też zakurzony, rozczochrany pędzel. Nawet jak odprowadzą dziewczyny po domach, to nadal będzie u cyganów na tyle wcześnie, że będzie jeszcze dość jasno. Albo to odłoży, albo będzie musiał być szybki. Bardzo szybki. Jak Paulina. Już rano się okazało, że potrafi być szybki.</p>
<p dir="auto">Wszyscy byli jeszcze przed wejściem do domu Alicji, gdy Paulina miała przeczucie. Tak, chyba tak można było to nazwać, szósty zmysł albo coś innego. Albo po prostu tamci robili tyle hałasu, że ich usłyszała. Obróciła głowę: było ich dwóch, sportowe ciuchy, wygolone niemalże na łyso głowy (<em>Dresiarze!</em>).</p>
<p dir="auto">Krzysiek spojrzał tam, gdzie Paulina. Kolejne dresy, ci byli trochę starsi, w ciemnych sportowych okularach przeciwsłonecznych. Widział jak podnoszą się po skoku przez płot. Ich ruchy były… sztywne?</p>
<p dir="auto">Paulina ich już widziała, widziała te sztywne ruchy! To byli ci, co porwali Asię! Grupa zamilkła, tamci powoli szli w ich kierunku, w całkowitym milczeniu.</p>
<p dir="auto">Alicję po plecach przeszedł dreszcz. Nie wiedziała dlaczego, ale coś było nie w porządku. Coś w domu? Brat wrócił? Nie, za cicho. Wstała i podeszła znowu do okna: Dwóch obcych, w ciemnych okularach, zbliżało się od strony wypalonego budynku. Sztywne ruchy (ale nie powolne ani nie nieskoordynowane), kamienne twarze.  To chyba nie byli kolejni znajomi Jarka, ale w sumie nie kojarzyła ich wszystkich. I chyba kuple jej brata byli trochę młodsi.</p>
<p dir="auto">Zbliżali się do jej przyjaciół.</p>
]]></description><link>https://forum.rolltelling.pl/post/10755</link><guid isPermaLink="true">https://forum.rolltelling.pl/post/10755</guid><dc:creator><![CDATA[JohnyTRS]]></dc:creator><pubDate>Mon, 24 Aug 2026 15:27:18 GMT</pubDate></item><item><title><![CDATA[Reply to [Horror] Gruzy przeszłości on Tue, 18 Aug 2026 10:33:32 GMT]]></title><description><![CDATA[<p dir="auto" style="text-align:center"><img src="https://i.imgur.com/Hv1bZ6z.png" alt="text alternatywny" class=" img-fluid img-markdown" /></p>
<p dir="auto" style="text-align:center"><strong>Paulina Kwiatkowska</strong></p>
<p dir="auto">Paulina jeszcze przez kilka sekund stała dokładnie tam, gdzie zakończyła swój ostatni… skok? Doskok? Cokolwiek to właściwie było. Oddychała szybko, wpatrując się w miejsce, w którym — była tego przecież pewna — znajdowała się jeszcze chwilę wcześniej.</p>
<p dir="auto">Spojrzała na swoje dłonie. Potem na nogi. Poruszyła palcami jednej ręki, jakby spodziewała się, że może czegoś jej brakuje.</p>
<p dir="auto"><em>— Ja pierdolę…</em> — wydusiła.</p>
<p dir="auto">Dopiero teraz naprawdę do niej dotarło. Ona tego nie zrobiła normalnie. Nie przebiegła tych kilku metrów. Nie pamiętała biegu. Nie pamiętała nawet stawiania kroków. Było jedno miejsce, myśl, że musi znaleźć się gdzie indziej — i nagle świat jakby przeskakiwał razem z nią.<br />
Paulina odwróciła się gwałtownie, patrząc na odległość, którą przed chwilą pokonała.</p>
<p dir="auto"><em>— Widzieliście to?</em></p>
<p dir="auto">Pytanie wyrwało jej się zupełnie odruchowo. Głupie pytanie. Oczywiście, że widzieli.</p>
<p dir="auto">Jeszcze rano zastanawiała się, czy nie zwariowała. Potem próbowała wmówić sobie, że wizje mogły być czymś, czego po prostu nie rozumiała. Zdjęcia dało się podważać, zrzucić na aparat, kliszę, wywoływanie.</p>
<p dir="auto">Tego nie potrafiła sobie wytłumaczyć.</p>
<p dir="auto"><em>— Ja chciałam tylko…</em> — zaczęła i urwała, marszcząc brwi. <em>— Chciałam być tam szybciej.</em></p>
<p dir="auto">Wskazała jedno miejsce, potem drugie.</p>
<p dir="auto"><em>— I po prostu tam byłam.</em></p>
<p dir="auto">Na jej twarzy przestrach powoli zaczął ustępować czemuś zupełnie innemu. Niedowierzaniu podszytemu fascynacją.</p>
<p dir="auto"><em>— Kurwa… Ja się teleportowałam?</em></p>
<p dir="auto">Kasia patrzyła na nią przez kilka sekund w absolutnym milczeniu.</p>
<p dir="auto"><em>— No.</em></p>
<p dir="auto">Paulina przeniosła na nią wzrok.</p>
<p dir="auto"><em>— „No”?</em></p>
<p dir="auto"><em>— No teleportowałaś się.</em> — Kasia wskazała ręką miejsce obok siebie. <em>— Stałaś tutaj. Mrugnęłam i już cię, kurwa, nie było.</em></p>
<p dir="auto">Magda wyglądała znacznie mniej spokojnie. Patrzyła na Paulinę szeroko otwartymi oczami, jakby właśnie pierwszy raz zobaczyła ją naprawdę. Objęła się rękami, nie wyglądała ani na podekscytowaną, ani spokojną.</p>
<p dir="auto"><em>— Paula…</em> — odezwała się w końcu. <em>— Co to w ogóle było? Ty tak wcześniej umiałaś?</em><br />
<em>— No pewnie, Magda. Od podstawówki. Po prostu nie było okazji wspomnieć.</em></p>
<p dir="auto">Kasia parsknęła. Magdzie niestety wciąż nie było do śmiechu. Wyglądała na przerażoną i niepewną wszystkiego, co się działo od dnia dzisiejszego. Paulina miała przez chwilę wrażenie, że najchętniej poszłaby już do siebie i zamknęła się w sypialni. Że szkolne życie i dramy były dla niej wystarczająco trudne, a to co teraz się działo, po prostu niepojęte.</p>
<p dir="auto">Kiedy wszyscy weszli do domu Alicji i zrobili ponowne zdjęcie, żadne nowe lampki się nie zaświeciły. Mieli wciąż te same dane i ten sam pomysł, na którego realizację —  według Pauliny —  było już dziś za późno. Jutro było dobrym terminem. Nastolatka odwróciła się do przyjaciółek.</p>
<p dir="auto"><em>— Wy nie idziecie.</em></p>
<p dir="auto">Kasia przez moment patrzyła na Paulinę, jakby nie była pewna, czy dobrze usłyszała.</p>
<p dir="auto"><em>— Co?<br />
— Na zamek. Jutro. Wy nie idziecie.<br />
— Aha.</em></p>
<p dir="auto">To krótkie „aha” zabrzmiało znacznie gorzej niż gdyby od razu zaczęła krzyczeć. Kasia skrzyżowała ręce na piersi.</p>
<p dir="auto"><em>— A od kiedy ty decydujesz, gdzie ja chodzę?<br />
— Nie decyduję, tylko…<br />
— Właśnie zdecydowałaś.</em></p>
<p dir="auto">Paulina westchnęła. Wiedziała, że tak będzie. Z Kasią można było dyskutować o wszystkim, dopóki nie próbowało się jej czegoś zabronić. Wtedy zwykła rozmowa błyskawicznie zmieniała się w walkę o niepodległość.</p>
<p dir="auto"><em>— Spójrz na zdjęcia. Ty nie świecisz. Magda też nie. Byłyście z nami w Miami, byłyście na zamku i nic wam nie jest.<br />
— Dzięki, miło wiedzieć.<br />
— Kasia.<br />
— Paula.</em></p>
<p dir="auto">Przez chwilę mierzyły się wzrokiem.</p>
<p dir="auto"><em>— Nie wiem, co tam jest</em> — podjęła ciszej Paulina. <em>— Ale cokolwiek to jest, zrobiło coś ze mną. Z nimi.</em> — skinęła głową w stronę pozostałych. <em>— Asia wygląda na zdjęciach jakby już coś ją pochłonęło, doszczętnie, widziałam dwóch trupów, którymi ktoś sterował, a wszystko prowadzi pod ten cholerny zamek. I teraz okazuje się, że potrafię… nawet nie wiem co ja potrafię.</em></p>
<p dir="auto">Urwała. Dopiero wypowiedziane jednym ciągiem wszystko zabrzmiało jeszcze bardziej absurdalnie.</p>
<p dir="auto"><em>— Więc skoro was to ominęło, nie zamierzam ciągnąć was tam tylko po to, żeby sprawdzić, czy za drugim razem będziecie miały mniej szczęścia.</em></p>
<p dir="auto">Kasia zacisnęła szczękę.</p>
<p dir="auto"><em>— A ty możesz?<br />
— Co ja mogę?<br />
— Mieć mniej szczęścia.</em></p>
<p dir="auto">Paulina nie odpowiedziała. Poczuła zmęczenie.</p>
<p dir="auto"><em>— No właśnie</em> — rzuciła Kasia. <em>— Czyli nie chodzi o to, że tam jest niebezpiecznie. Chodzi o to, że tobie wolno ryzykować, a nam nie.<br />
— Mnie już to dotyczy.<br />
— Nas też, do cholery. Asia jest naszą przyjaciółką.</em></p>
<p dir="auto">I z tym Paulina nie potrafiła się kłócić. Zerknęła na Magdę, chyba trochę licząc, że ta poprze którąś z nich. Blondynka jednak spuściła wzrok.</p>
<p dir="auto"><em>— Ja…</em> — zaczęła cicho. <em>— Ja chyba nie chcę tam iść.</em></p>
<p dir="auto">Zapadła cisza. Magda natychmiast wyglądała, jakby żałowała, że w ogóle się odezwała.</p>
<p dir="auto"><em>— Przepraszam.<br />
— Za co?</em> — Paulina zmarszczyła brwi.<br />
<em>— No bo Asia…<br />
— Magda, nie...</em></p>
<p dir="auto">Paulina westchnęła. Tym razem chciała powiedzieć to łagodniej. Zmieniło ton z bojowo-kasiowego, na swój własny.</p>
<p dir="auto"><em>— Nie musisz.</em></p>
<p dir="auto">Magda kiwnęła głową, ale wciąż nie podniosła wzroku. Kasia za to patrzyła na Paulinę jeszcze bardziej zawzięcie.</p>
<p dir="auto"><em>— No to jedna sprawa załatwiona.<br />
— Kaśka…<br />
— Ja idę.<br />
— Nie.<br />
— To spróbuj mnie zatrzymać.</em></p>
<p dir="auto">Paulina otworzyła usta, ale zaraz je zamknęła. Miała wrażenie, jakby próbowała kopać się z koniem. Kasia uniosła brew. Wydawało się jakby triumfowała, a w głowie odtańczyła taniec zwycięstwa. Po krótkiej ciszy, jaka między nimi zapadła, zmrużyła jednak oczy i pogroziła Paulinie palcem.</p>
<p dir="auto"><em>— Tylko bez teleportowania mnie do domu.</em></p>
<p dir="auto">Kwiatkowska westchnęła, a na jej twarzy zakwitł półuśmiech. Nie była nawet pewna czy cieszyła się, że Kasia nie ustąpiła. Nie wiedziała sama, co wolała. Z jednej strony chciała, aby ta była bezpieczna, z drugiej jej wsparcie było dla Pauli nieocenione. Całe szczęście, że chociaż Magda ustąpiła, jednak... Paulinie krajało się serce, widząc w jakim ta jest stanie.</p>
<p dir="auto"><em>— Chodźcie tu, wariatki</em></p>
<p dir="auto">Paulina wyciągnęła szeroko ręce i zgarnęła przyjaciółki do siebie, otulając je ciepłem swoich ramion i ściskając mocno.</p>
<p dir="auto"><em>— Co by się nie działo, zawsze razem.</em></p>
<p dir="auto">Na te słowa w oczach Magdy natychmiast pojawiły się łzy. Wtuliła się w Paulinę mocniej, jakby właśnie tego zapewnienia potrzebowała przez cały dzień.</p>
<p dir="auto">Kasia natomiast przez chwilę nic nie powiedziała. Tylko objęła obie dziewczyny i ścisnęła je nieco mocniej. Kiedy się odsunęła, na jej twarzy pojawił się ten znajomy, pewny siebie półuśmiech.</p>
<p dir="auto"><em>— No. I tak ma zostać.</em></p>
<p dir="auto"><em>— Nawet jak jedna stchórzy?</em> — wymamrotała Magda, pociągając nosem.</p>
<p dir="auto">Kasia natychmiast spoważniała.</p>
<p dir="auto"><em>— Ty nie stchórzyłaś.</em></p>
<p dir="auto">Paulina kiwnęła głową.</p>
<p dir="auto"><em>— Właśnie. Nawet tak nie mów.</em></p>
<p dir="auto"><em>— Po prostu jedna z nas ma jeszcze trochę oleju w głowie</em> — dodała Kasia. <em>— Najwyraźniej padło na ciebie.</em></p>
]]></description><link>https://forum.rolltelling.pl/post/10555</link><guid isPermaLink="true">https://forum.rolltelling.pl/post/10555</guid><dc:creator><![CDATA[Nami]]></dc:creator><pubDate>Tue, 18 Aug 2026 10:33:32 GMT</pubDate></item><item><title><![CDATA[Reply to [Horror] Gruzy przeszłości on Mon, 17 Aug 2026 18:37:36 GMT]]></title><description><![CDATA[<p dir="auto"><img src="https://i.imgur.com/xtCeVz4.png" alt="text alternatywny" class=" img-fluid img-markdown" /></p>
<p dir="auto" style="text-align:left"><strong>Alicja Filipowicz</strong></p>
<p dir="auto">Odłożyła wąż ogrodowy, który opadł w kałużę wody z cichym plaśnięciem. Jarek i jego koledzy uciekli. Nie stanowili już dla nich zagrożenia ani przeszkody w dostaniu się do domu. Widziała, co się działo, kiedy celowała strumieniem w kiboli. Dostrzegła Paulinę, która wyglądała, jakby przenosiła się z jednego miejsca w drugie, zupełnie jakby potrafiła się teleportować. Widziała też Krzyśka, który w całej tej sytuacji stał opanowany jak posąg, ze słuchawkami na uszach, skupiony na czymś. I widziała również coś, co wyglądało jak świeża plama krwi na kroczu jednego z naćpanych kumpli Jarka.</p>
<p dir="auto">W tej krótkiej chwili, kiedy jeszcze słychać było oddalające się kroki Jarka i jego kolegów, a oni stali na podwórku przed domem, Alicja czuła, jakby wpadała w króliczą norę. Nie. To było coś innego. Ona była w nią wciągana mimowolnie, prosto w nieznane, do Krainy Czarów, choć żadnych czarów w niej nie było, a zamiast absurdalnych postaci byli jej koledzy z klasy, a zamiast Królowej ścinającej głowy - stary nazista czyhający na nastolatków w swoim zamku na sokołowskim wzgórzu.</p>
<p dir="auto">“We’re all mad here, Alice” odbijało jej się echem w głowie jeszcze przez długi czas, a ona sama przez ten czas była jak we śnie. Poprowadziła pozostałych na strych, gdzie znaleźli Polaroida, i dopiero świeżo zrobione zdjęcie wyrwało ją z tego stanu i sprowadziło do rzeczywistości.</p>
<p dir="auto">- <em>To wszystko jest jakieś chore</em> - powiedziała, próbując jeszcze znaleźć w tym wszystkim jakąś logikę, ale na próżno. Nie mogła dłużej udawać, że nic niezwykłego się nie wydarzyło. Pozostało jej już tylko całkowicie zanurzyć się w tej króliczej norze.</p>
<p dir="auto">Pokręciła głową, odwracając wzrok od fotografii, ale słowa Krzyśka i tak do niej dotarły. Nie mogła się już przed tym bronić. Miał rację - czy tego chciała, czy nie, była w to wplątana. A jeśli groziło im jakieś niebezpieczeństwo, a tak na pewno było, potrzebowali siebie nawzajem.</p>
<p dir="auto">- <em>Dobra, wchodzę w to.</em></p>
<p dir="auto">Po tym, jak jej decyzja zapadła, Alicja znalazła Mikołajowi puszkę z farbą wśród wszystkich rupieci na strychu.</p>
<p dir="auto">- <em>Nie sądzę, by ojciec zauważył, więc częstuj się.</em></p>
<p dir="auto">Mikołaj otrzymał też nóż, który Alicja wzięła z kuchni. Wręczyła mu go z uniesioną brwią, ale nie zadawała zbędnych pytań.</p>
<p dir="auto">- <em>Uważajcie na siebie, wracając do domu. Wczoraj, jak wyszłam z Miami, chyba ktoś mnie śledził…</em> - opowiedziała im pokrótce o wydarzeniach z poprzedniej nocy, zanim się pożegnali.</p>
<p dir="auto">A potem udała się do swojego pokoju, zamknęła się w nim i padła na łóżko. W głowie wciąż słyszała cytowany przez Mikołaja fragment.</p>
<p dir="auto"><em><a href="https://www.youtube.com/watch?v=bAi79LAPclM" target="_blank" rel="noopener noreferrer nofollow ugc">We’re all mad here, Alice.</a></em></p>
]]></description><link>https://forum.rolltelling.pl/post/10523</link><guid isPermaLink="true">https://forum.rolltelling.pl/post/10523</guid><dc:creator><![CDATA[Pan Elf]]></dc:creator><pubDate>Mon, 17 Aug 2026 18:37:36 GMT</pubDate></item><item><title><![CDATA[Reply to [Horror] Gruzy przeszłości on Mon, 17 Aug 2026 17:55:42 GMT]]></title><description><![CDATA[<p dir="auto"><img src="https://forum.rolltelling.pl/assets/uploads/files/1776761829032-krzysiek-komeda-100.jpg" alt="text alternatywny" class=" img-fluid img-markdown" /><br />
<strong>Krzysztof Komeda</strong></p>
<p dir="auto">Krzysiek ściągnął słuchawki i choć dresiarze już dawno uciekli, wyraźnie słyszał przeciągły pisk. Pomyślał, że gdyby dresiarz poszedł na casting do drugiej części “Farinnelli-ostatni kastrat” wygrałby przesłuchanie w cuglach a może nawet zdobył potem Oskara. Uśmiechnął się, ale po chwili przypomniał sobie krew na spodniach i przestało go to śmieszyć. Nie chciał go okaleczyć tylko wyłączyć z walki a przy okazji dać nauczkę. Użył mocy, ale wciąż nie potrafił jej kontrolować. Mimochodem przetarł palcem nos. Sucho, żadnej krwi. W ustach nie pozostał metaliczny posmak i wyglądało na to, że jedyny rachunek za użycie mocy zapłaci tego wieczora przyszłe potomstwo Farinellego. Próbował się pocieszyć, że dziewczyny są całe i nikomu z ich paczki nic się nie stało, ale nie umiał. Zawsze, kiedy coś zmalował szedł do spowiedzi i po zmówieniu pokuty robiło mu się lżej na sercu. Ale teraz nie mógł skorzystać z konfesjonału. No bo co powie księdzu Romanowi? Że siłą umysłu wykręcił dresiarzowi jaja?</p>
<p dir="auto">Zdjęcie z polaroida wyszło i wszyscy zbili się nad stołem. Krzysiek najpierw obejrzał własne czoło. Żadnych rogów, ta sama gęba co rano, tylko obrysowana poświatą jak u wszystkich pozostałych. Nikt nie był w negatywie.<br />
Powinno mu ulżyć, a zamiast tego poczuł zawód. Gdyby świecił tak jak Asia, wiedzieliby chociaż, kto jest następny w kolejce do porwania. Krzysiek wciąż wierzył w swój plan na przynętę.</p>
<p dir="auto">— Nie ma wyjścia — zaczął ostrożnie. — Zdjęcie nic nie dało a nie możemy czekać w nieskończoność na nowe znaki. Asia musi być na zamku, a jeśli nawet trzymają ją gdzie indziej, to tam prowadzi trop. Proponuję iść tam jutro, w biały dzień bo w nocy to za duże ryzyko. Jak nas przydybają powiemy, że nasz pierdolnięty kolega zgubił na wycieczce z Wroną ciupagę i teraz za nią płacze. Albo się wymyśli inną ściemę. Przy robotnikach ten Niemiaszek i tak nam gówno zrobi.</p>
<p dir="auto">Nie czekając na odpowiedź, spojrzał na Alicję.</p>
<p dir="auto">— Sama widziałaś, jak Paulina skakała między nimi. A tamten darł się, bo wykręciłem mu wora chociaż nie dotknąłem go nawet palcem. — postukał palcem w zdjęcie, na którym Alicja emanowała poświatą — Ty też jesteś naznaczona Alka. Potrzebujemy cię, bo osobno nikt nas nic nie zdziała. Ale razem możemy wyciągnąć Aśkę a przy okazji spuścić Helmutowi wpierdol i... — uśmiechnął się niczym najprawdziwszy diabeł — pomścić naszych dziadków.</p>
]]></description><link>https://forum.rolltelling.pl/post/10520</link><guid isPermaLink="true">https://forum.rolltelling.pl/post/10520</guid><dc:creator><![CDATA[Arthur Fleck]]></dc:creator><pubDate>Mon, 17 Aug 2026 17:55:42 GMT</pubDate></item><item><title><![CDATA[Reply to [Horror] Gruzy przeszłości on Mon, 17 Aug 2026 07:00:25 GMT]]></title><description><![CDATA[<p dir="auto" style="text-align:left"><img src="https://i.ibb.co/d0YXWTrY/MP100.png" alt="left aligned paragraph" class=" img-fluid img-markdown" /></p>
<p dir="auto"><strong>Mikołaj Pogorzelski</strong></p>
<p dir="auto" style="text-align:justify">Pogorzelski spoglądał w dal za wojami niosącymi na swych ramionach biednego Kręciwora. Czmychającymi z bitwy. Splunął mieszaniną krwi i śliny z rozciętego o zęby policzka. Stłuczone żebra ignorował. W jego kronikach rzadko zdarzały się momenty by stare siniaki w pełni ustąpiły nim pojawią się nowe. Wniosek nasunął się jeden.</p>
<p dir="auto" style="text-align:justify"><em>— Nasi muszą to przejąć… lub zniszczyć —</em> zarzucił. <em>— Gdyby wszystko się zesrało. Znajdźcie mojego starego. Aktualnie siedzi w jednostce.</em></p>
<p dir="auto" style="text-align:justify">Niemcy nie mogły położyć łapy i wywieźć kosmicznej technologii. Wdrożyć militarnie, bo na urzędach znów zawisną swastyki i żadne powstanie nie pomoże. Elastyczność do sytuacji. Przewaga na tyle znacząca, że paru improwizujących dzieciaków wykręciło kitę wyrośniętym kmiotom, ale  dość czarnowidzenia. Ustał. Nie roztrzaskali mu łba butelką i nie zbutowali leżącego. Miał powody do świętowania.</p>
<p dir="auto" style="text-align:justify"><em>— Dobra robota —</em> pochwalił towarzystwo <em>— ale racja, zawijajmy się.</em></p>
<p dir="auto" style="text-align:justify">Tknęła go myśl jak zwiększyć pieczenie w gaciach inwalidy. Wywołać wojnę kulturową, którą godzinami mógłby oglądać z popcornem w ręku.</p>
<p dir="auto" style="text-align:justify"><em>— Alicja? A znajdziesz gdzieś resztkę farby? Bylejakiej?</em></p>
<p dir="auto" style="text-align:justify">Napis <em>“Lubań Pany”</em> na cygańskim bloku, pozostawiony przy powrocie do domu, byłby idealnym zwieńczeniem dnia. Deser po robocie, której jeszcze trochę zostało. Chciał poobserwować zamek. Zostawić szklaną pułapkę na podjeździe. Może cyknąć fotę szwabom. Odprowadzić dziewczyny. Porywacze wydawali się leniwi i zamiast uganiać po mieście, woleli czaić się przy domach.</p>
<p dir="auto" style="text-align:justify"><em>— I nóż?</em> — wyniósł ich na ranking groźniejszy od napitych odpadów ludzkiej cywilizacji.</p>
]]></description><link>https://forum.rolltelling.pl/post/10497</link><guid isPermaLink="true">https://forum.rolltelling.pl/post/10497</guid><dc:creator><![CDATA[Cai]]></dc:creator><pubDate>Mon, 17 Aug 2026 07:00:25 GMT</pubDate></item><item><title><![CDATA[Reply to [Horror] Gruzy przeszłości on Wed, 12 Aug 2026 15:01:08 GMT]]></title><description><![CDATA[<p dir="auto"><a href="https://postimg.cc/753g0cQh" target="_blank" rel="noopener noreferrer nofollow ugc"><img src="https://i.postimg.cc/sg8wdCYY/MG-Awatar100.jpg" alt="MG-Awatar100.jpg" class=" img-fluid img-markdown" /></a></p>
<p dir="auto"><strong>Szarzyzna</strong></p>
<hr />
<p dir="auto"><strong>Sokołów Śląski, 19:00, przed domem Alicji</strong></p>
<p dir="auto">Takiej walki miasteczko jeszcze nie widziało. Ani nie słyszało.</p>
<p dir="auto">Mikołaj rzucił się w wir, ignorując zasady walki fair play, to nie był boks. Alicja błyskawicznie uskoczyła w bok, Krzysztof stał spokojnie, a Paulina…</p>
<p dir="auto">Paulina na oczach dresów rozmyła się w powietrzu, pojawiając się niemalże w tej samej chwili gdzie indziej i ponownie znikając. Dresom przepaliły się styki. Nigdy czegoś takiego nigdy w swoim życiu nie widzieli.</p>
<p dir="auto">Mikołaj nie miał szczęścia, jego ciosy nie były szczególnie skuteczne, a sam kilka razy oberwał. Na szczęście do ciosów tulipanem nie doszło, w odpowiednim momencie zjawiała się Paulina i kopała lub waliła dresa odwracając jego uwagę. Ale to było za mało.</p>
<p dir="auto">Alicja znalazła kran i odkręciła wodę do oporu. Strumień wody był silny, dres trafiony w twarz był autentycznie zaskoczony. Wodą po mordzie dostał też i Jaro, który jako jedyny nie próbował rzucić się na Mikołaja, który nadal dobrze się trzymał. Przewrócił się, kiedy Paulina zmaterializowała mu się dosłownie przed twarzą. Jęknął, kiedy nadział się plecami na butelkę po piwie (butelka była cała, nie wbiła się).</p>
<p dir="auto">Apogeum miało dopiero nadejść.</p>
<p dir="auto">Pitekantrop zapraszający na kolanka wypadł z szyku, jego ruchy stały się sztywniejsze, aż w końcu zawył i sam padł na kolana, trzymając się za krocze. Walka ustała, Mikołaj odskoczył od pozostałych, podobnie jak Paulina, który jak smuga powróciła do grupy.</p>
<p dir="auto">Dres na kolanach zawył z bólu, wycie stopniowo przeszło w wysokotonowy jęk. Mikołaj miał wrażenie, że takie dźwięki mógłby wydać tylko Pavarotti. Gdyby tylko Pavarotti był eunuchem, dźwięk bólu aż wżynał się do mózgu. Cud że nie popękały szyby ani nie zaczęły wyć psy.</p>
<p dir="auto">Mikołaj miał jeszcze jedno skojarzenie: jęk <a href="https://www.youtube.com/watch?v=UPwoZ_hcETk" target="_blank" rel="noopener noreferrer nofollow ugc">Lassie</a> ze Świntucha, który to film widział z bratem na pożyczonym VHS-ie. Dodał dwa do dwóch, Krzysiek nadal stał spokojnie, ale mocno skupiony. Płynnym ruchem wyciągnął mu słuchawki:<br />
- <em>Co mu zrobiłeś?</em><br />
Krzysztof nadal skupiony wykonał tylko ruch ręką, jakby wkręcał żarówkę. Potem ponownie założył słuchawki.</p>
<p dir="auto">Mikołaj zrozumiał.</p>
<p dir="auto">Dres nadal jęczał. Jaro jako pierwszy oprzytomniał, otrząsając kumpli:<br />
- <em>Spadamy kurwa!</em></p>
<p dir="auto">Nie przeszkadzali im. Widzieli jak podnieśli swojego kumpla z kolan i dosłownie musieli go nieść, bo ten nie był w stanie sam iść. Alicji zdawało się, że na jego kroczu widziała krwawą plamę.</p>
<p dir="auto">Udało się! Najbardziej cieszyła się Kaśka, która razem z Magdą nie wmieszały się w walkę.</p>
<p dir="auto">Kiedy tylko tamci zniknęli na ulicy za krzakami, Alicja zebrała towarzystwo:<br />
- <em>Nie stójmy tak, dobrze? Jeszcze ktoś tu przyjdzie. Idziemy po aparat.</em><br />
Tak jak się spodziewała taty nie było w domu, a polaroid zlokalizowała szybko. Nawet baterie jeszcze działały, podobnie jak w kasetce był jeszcze film do zdjęć.<br />
- <em>Magda, zrobisz nam zdjęcie?</em> - poprosiła Paulina koleżankę. Ta tylko pokiwała głową nie mogąc wydobyć z siebie słowa.<br />
Alicja pokazała co gdzie trzeba nacisnąć i upewniła się, że flesz się nie uruchomi.</p>
<p dir="auto">Magda zrobiła zdjęcie, po chwili z aparatu zaraz zaczęło się wysuwać charakterystyczne kwadratowe zdjęcie z ramką. Ale wtedy aparat był już na stole, wszyscy zebrali się dookoła. Zaraz też wyciągnęli zdjęcia z imprezy do porównania.</p>
<p dir="auto">Poświata była też na nowym zdjęciu. Ale nadal wyglądali normalnie, nikt nie prześwitywał ani nie nabrał dziwnych kolorów. Czyli tutaj nie było żadnych zmian. To coś nie postępowało. Ale też nie znikało. Krzysiek z ulga zauważył, że na zdjęciu nie pojawiły mu się rogi ani inne diabelskie oznaki.</p>
]]></description><link>https://forum.rolltelling.pl/post/10385</link><guid isPermaLink="true">https://forum.rolltelling.pl/post/10385</guid><dc:creator><![CDATA[JohnyTRS]]></dc:creator><pubDate>Wed, 12 Aug 2026 15:01:08 GMT</pubDate></item><item><title><![CDATA[Reply to [Horror] Gruzy przeszłości on Mon, 10 Aug 2026 12:13:57 GMT]]></title><description><![CDATA[<p dir="auto"><img src="https://i.imgur.com/xtCeVz4.png" alt="text alternatywny" class=" img-fluid img-markdown" /></p>
<p dir="auto" style="text-align:left"><strong>Alicja Filipowicz</strong></p>
<p dir="auto">Alicja poprowadziła pozostałych do swojego domu. Nie do końca wierzyła w to wszystko, o czym rozmawiali. Supermoce i zombie-naziści wydawały jej się mocno naciągane. I owszem, przeszło jej przez myśl to, co wydarzyło się o poranku w kuchni. Jednak incydent z kubkiem uznała za wybryk wyobraźni, jeszcze nierozbudzony umysł, zmęczenie i stres. Nie mogła jednak całkowicie odrzucić wszystkich teorii, które wysnuli jej rówieśnicy. Sama przecież widziała wywołane zdjęcia i dziwną poświatę, a także Aśkę jako jedyną w negatywie. Było w tym wszystkim coś dziwnego, jakby nie z tego świata - i Alicja stała właśnie na krawędzi, bardzo bliska przekroczenia granicy swojej wiary w te wszystkie niestworzone rzeczy.</p>
<p dir="auto">Kiedy znaleźli się przed domem, a na schodkach wejściowych siedział komitet powitalny, Alicję zalała fala zażenowania. Zupełnie nie pomyślała o tym, że jej brat i jego kumple mogą wybrać sobie właśnie to miejsce na posiadówę. Ojca musiało nie być w domu albo był kompletnie pochłonięty pracą w garażu, skoro Jarek przyprowadził kumpli. I to w takim stanie.</p>
<p dir="auto">Skrzywiła się na komentarze patusów i rzuciła zniesmaczone spojrzenie swojemu bratu. Wydawało się, że jemu jako jedynemu narkotyki i wóda nie zlasowały jeszcze mózgu. Przeszło jej przez myśl pytanie, czy gdyby doszło do bójki, stanąłby w jej obronie.<br />
Z jakiegoś powodu jednak nie chciała poznawać odpowiedzi.<br />
Gdzieś podświadomie bała się, że mocno nadszarpnięta więź, jaka kiedyś ich łączyła, trzymała się już na bardzo cienkim włosku.</p>
<p dir="auto">- <em>Lepiej zabieraj patusiarnię spod domu, zanim ojciec to zobaczy</em> - Alicja rzuciła w stronę swojego brata. - <em>Bo już nie będziesz miał dokąd wracać.</em></p>
<p dir="auto">Trochę liczyła na to, że przemówi mu do rozsądku. Jeśli jednak Jarek nie miał żadnej siły sprawczej nad swoimi kolegami, Alicja miała przygotowany plan awaryjny.</p>
<p dir="auto">Wąż ogrodowy całe lato podpięty był do wody. Kątem oka już wcześniej zauważyła, że nadal leżał nieopodal.<br />
Lodowata woda pod silnym ciśnieniem powinna ostudzić zapał ćpunów, gdyby postanowili rzucić się na bandę "czubków", z którymi się trzymała. Sama też miała zostać jedną z nich...</p>
]]></description><link>https://forum.rolltelling.pl/post/10299</link><guid isPermaLink="true">https://forum.rolltelling.pl/post/10299</guid><dc:creator><![CDATA[Pan Elf]]></dc:creator><pubDate>Mon, 10 Aug 2026 12:13:57 GMT</pubDate></item><item><title><![CDATA[Reply to [Horror] Gruzy przeszłości on Thu, 06 Aug 2026 08:04:09 GMT]]></title><description><![CDATA[<p dir="auto" style="text-align:left"><img src="https://i.ibb.co/d0YXWTrY/MP100.png" alt="left aligned paragraph" class=" img-fluid img-markdown" /></p>
<p dir="auto"><strong>Mikołaj Pogorzelski</strong></p>
<p dir="auto"><em>— Może być przypadkiem —</em> Mikołaj się odniósł do słów koleżanki. <em>— Jeżeli nie panują nad tym co wygrzebali.</em></p>
<p dir="auto" style="text-align:justify"><em>— Słyszeliście o Ahnenerbe? —</em> zagaił, chcąc urozmaicić monotonną drogę pośród wąskich uliczek ściśniętych pnącymi się ścianami kamienic. W towarzystwie pogrążonych w myślach, zasępionych twarzy. <em>— Oddziały pod wodzą Himmlera. Od parapsychologii. Okultystycznego gówna. Się kojarzą, nie?</em></p>
<p dir="auto" style="text-align:justify">Nie czekał na potwierdzenie. Pewnie, że się kojarzyły. Ślepiec by nie dostrzegł. Oddawał się układaniu intelektualnych klocków. Nie miał kompletu w zestawie, to i krąg ze Stonehenge chwiał się niedomknięty. Widać lubił snuć teorie. Zabijały czas, stymulowały mózg.</p>
<p dir="auto" style="text-align:justify"><em>— W czasie wojny, przewaga za wszelką cenę —</em> rozkminiał, idąc za wątkiem. <em>— Znaczy znaleziona za późno. Teraz po zbóju. Osobista potęga, chyba że wskrzeszenie trzeciej rzeszy i zombie Adiego.</em></p>
<p dir="auto" style="text-align:justify">Minęli chawirę Pauliny, pobłądzili jeszcze aż ukazał się kolejny ropny pryszcz na mapie Sokołowa. Gniazda patologii rozprzestrzeniały się szybciej niż trąd. Nie zazdrościł Alicji rodzeństwa. Doceniał, że żyjąc w tym bagnie, nie dała się wciągnąć i nie łoi z nimi na schodach.</p>
<p dir="auto" style="text-align:justify">Twarz Pogorzelskiego stężała na widok zapijaczonych ryjów. Przeczuwał zakończenie. Doświadczenie podszeptywało. Po tym jak zaczęli wyrzucać z siebie mądrości, pewność ścisnęła go wokół przepony. Był jak lustro. Prezentowaną agresję kumulował i odbijał zogniskowaną w miejsca, które bolały. Tętno podskoczyło. Oddech przyspieszył. Rozszerzone źrenice przeskakiwały po źródłach zagrożenia. Stojąc w rozkroku bezwiednie balansował na lekko ugiętych nogach.</p>
<p dir="auto" style="text-align:justify">Butelka, tulipan, rzut. Czterej, więksi. Nachlani, gorsza reakcja, równowaga. Mózg radził uciekaj, serce kusiło walcz - czas oczyścić <em>"Gotham"</em>. Kątem pola widzenia złapał Poganina. Blondas się zawziął jak Gandalf na moście z Balrogiem. Wbił chorągiew, ogłaszając zajmowany grunt swoim królestwem. Paulina zasłoniła koleżanki i nawet cieszył się, że ma przeciwko sobie dresów, a nie wściekłą osę. Gotową żądlić i wydrapywać oczy, wszystko by chronić rój i królową.</p>
<p dir="auto" style="text-align:justify">Z dwóch opcji jedna została wykopana jak <em>“Sokół”</em> Sokołów z szans na IV ligę. Nie ustępowali. Chłopak wsunął palce w kastet. Ustawił się przed Krzychem. Miał większe szanse na przytankowanie, tak sądził. Dając magowi ze szkoły w <em>"Gacie Starej"</em>, więcej czasu na ułożenie zboczonego zaklęcia. Uniósł gardę. Wypuścił powietrze, oczyszczając umysł z rozpraszaczy. Instynkt. Pamięć mięśniowa wyuczonych odruchów. Rozluźnił się. Sprężysta szybkości kobry. Czekać na atak. Lepiej wyglądało na psiarni. Obrona własna. Spłakane prawilne dresy pierwsze leciały się rozpruć. Uwaga na cep prawą. Zawsze zaczynają cepem. Szykował się na zejście w dół pod ramię i kontrę lewym hakiem w odsłoniętą wątrobę. Podanego z naprężonego w skręcie tułowia ostro jak kebab z <em>“Alibaby”</em>.</p>
]]></description><link>https://forum.rolltelling.pl/post/10131</link><guid isPermaLink="true">https://forum.rolltelling.pl/post/10131</guid><dc:creator><![CDATA[Cai]]></dc:creator><pubDate>Thu, 06 Aug 2026 08:04:09 GMT</pubDate></item><item><title><![CDATA[Reply to [Horror] Gruzy przeszłości on Thu, 06 Aug 2026 13:26:48 GMT]]></title><description><![CDATA[<p dir="auto" style="text-align:center"><img src="https://i.imgur.com/Hv1bZ6z.png" alt="text alternatywny" class=" img-fluid img-markdown" /></p>
<p dir="auto" style="text-align:center"><strong>Paulina Kwiatkowska</strong></p>
<p dir="auto">Paulina szła chwilę w milczeniu, obracając w dłoniach kopertę ze zdjęciami, jakby samo patrzenie na nią mogło coś jeszcze zmienić. To nie miało sensu. Nie w taki sposób, w jaki świat powinien mieć sens. Zdjęcia nie kłamały. A jeśli nie kłamały… to znaczyło, że coś ich wybrało.</p>
<p dir="auto">Nie wszystkich.<br />
Tylko ich.</p>
<p dir="auto">Zacisnęła mocniej palce na papierze.<br />
<em>— To nie wygląda jak przypadek…</em> — odezwała się w końcu, bardziej do siebie niż do reszty. <em>— To wygląda jakby… ktoś albo coś nas zaznaczyło.</em></p>
<p dir="auto">Na moment spojrzała w stronę zamku, który majaczył gdzieś ponad dachami. Nie była pewna ile ze swoich myśli powinna w ogóle przekazać pozostałym, a ile zostawić dla siebie. Nie miała nic nowego czy mądrego do powiedzenia, ciągle przetwarzała w głowie strzępy niepewnych informacji, domysły. <em>Najpierw zamek. Potem Miami. A teraz… to.</em></p>
<p dir="auto">Przełknęła ślinę.</p>
<p dir="auto">Asia była pierwsza. I jeśli to się… rozprzestrzenia, albo działa etapami…to my możemy być następni. Asia gdzieś tam jest. Może jeszcze żyje. Ale jeśli to, co widziała… było prawdą... Czy oni byli czyimś eksperymentem? Czy w nocy zdarzyło się coś, o czym nikt z nich po prostu nie pamiętał? A może... Może coś dosypano im do drinków?</p>
<p dir="auto"><em>— Nie możemy czekać</em> — dodała ciszej. <em>— Jeśli to ma coś wspólnego z zamkiem… to tam trzeba wrócić.</em></p>
<p dir="auto">Odezwała się po długiej chwili milczenia, ale powiedziała coś, co i tak wszyscy juz wiedzieli.</p>
<p dir="auto" style="text-align:center"><img src="https://i.imgur.com/MzCgHMG.png" alt="text alternatywny" class=" img-fluid img-markdown" /></p>
<p dir="auto">Sytuacja pod domem Alicji była zaskakująca i to w niezbyt przyjemny sposób. Dziewczyna myślami była już przy planie ratowania Asi, poznaniu prawdy, tajemnicy jaka była do odkrycia. Mieli na głowie tyle ważnych spraw, a wyrosły przed nimi jakieś niezbyt inteligentne pokurcze. Było to stratą czasu...</p>
<p dir="auto">Paulina momentalnie zesztywniała, kiedy jeden z nich wstał. To było zupełnie inne napięcie niż przy zamku czy zdjęciach. Prostsze, bardziej przyziemne, niepokojąco niebezpieczne… i przez to też gorsze.</p>
<p dir="auto">Odruchowo zrobiła pół kroku w bok, zasłaniając Magdę i Kasię, która i tak od boku wychyla swoje aroganckie oblicze.</p>
<p dir="auto"><em>— Spokojnie</em> — rzuciła cicho Magda, bardziej do swoich niż do nich.</p>
<p dir="auto">Kasia prychnęła pod nosem, ale nie uśmiechała się już. Zadarła tylko lekko brodę, patrząc na nich z góry, jakby to oni byli problemem, który zaraz się rozwiąże sam.</p>
<p dir="auto"><em>— Serio?</em> — powiedziała chłodno.</p>
<p dir="auto"><em>— Czterech na kilku ludzi pod domem własnej siostry?</em></p>
<p dir="auto">Kasia zrobiła krótką pauzę, mierząc ich w tym czasie swoim pełnym pogardy spojrzeniem.</p>
<p dir="auto"><em>— Jakby żenada była sportem, to byście w końcu coś wygrali.</em></p>
<p dir="auto">Paulina poczuła, jak serce wali jej szybciej. To nie był moment na pyskówki… ale też nie było już odwrotu.</p>
<p dir="auto">Przesunęła ciężar ciała lekko do przodu, uważnie obserwując każdy ich ruch. Każde drgnięcie ramienia, każdy krok. Jeśli którykolwiek ruszy — zareaguje. W końcu była gotowa</p>
<p dir="auto" style="text-align:center"><img src="https://i.imgur.com/I166UR9.jpeg" alt="centered paragraph" class=" img-fluid img-markdown" /></p>
]]></description><link>https://forum.rolltelling.pl/post/10115</link><guid isPermaLink="true">https://forum.rolltelling.pl/post/10115</guid><dc:creator><![CDATA[Nami]]></dc:creator><pubDate>Thu, 06 Aug 2026 13:26:48 GMT</pubDate></item><item><title><![CDATA[Reply to [Horror] Gruzy przeszłości on Wed, 05 Aug 2026 08:07:57 GMT]]></title><description><![CDATA[<p dir="auto" style="text-align:center"><strong>Krzysztof Komeda</strong></p>
<p dir="auto" style="text-align:center"><img src="https://forum.rolltelling.pl/assets/uploads/files/1776761829032-krzysiek-komeda-100.jpg" alt="text alternatywny" class=" img-fluid img-markdown" /></p>
<p dir="auto">Pierwsza myśl była prosta: w tył zwrot i spierdalać.</p>
<p dir="auto">Ciało wciąż pamiętało pierwszy listopada 1995 roku, gdy cyganie pogonili go na kopach spod swoich grobów, gdzie urządzili sobie libację. Cyganie byli straszni, ale dresów bał się jeszcze bardziej. Krzysiek całe życie schodził takim z drogi na drugą stronę ulicy, z głową spuszczoną w dół, byle go nie zaczepili, nie zapytali o papierosa albo komu kibicuje.</p>
<p dir="auto">Cofnął nogę o pół kroku i wtedy dotarło do niego, że Paulina, Alicja i Magda wszystko widzą. Gdyby uciekł, pamiętałyby to do końca liceum. Wtedy jednak coś zrozumiał. To nie o reputację tu chodzi. Nie o reputację, tylko o strach. Całe życie się bał. Matki, księdza, cyganów, dresiarzy, dziewczyn z klasy, a ostatnio nawet własnego ciała. Nagle coś w nim stwardniało, a do życia zaczął budzić się psotnik, który namówił Chlebowskiego, by przyszedł do Miami w marynarce z krepiny. Marek mówił, żeby nie szarżować, że magia nigdy nie jest za darmo ale Krzysiek miał to teraz w dupie.</p>
<p dir="auto">Ściągnął plecak z ramienia, wyjął walkmana i założył słuchawki spokojnie, jakby czekał na autobus. Nacisnął play, przekręcił kółko głośności do oporu i <a href="https://www.youtube.com/watch?v=beWvPkYHaic" target="_blank" rel="noopener noreferrer nofollow ugc">"Whiplash"</a> zalał mu głowę tak, że z całego „wypierdalać fraglesy" zostały same otwierające się usta.</p>
<p dir="auto">Wybrał tego z butelką, tego który kazał dziewczynom przyjść na kolanka. Nie zamierzał mu zdzierać gaci. Wbił wzrok w miejsce między nogami dresa a potem wyobraził sobie, jak niewidzialna pięść zaciska się na jego jajach. Pierwsze krople potu pojawiły się na skroni a potem z całej siły jaką miał pod czaszką wykręcił mu wora.</p>
<p dir="auto">Idźcie w pokoju Chrystusa, skurwysyny.</p>
]]></description><link>https://forum.rolltelling.pl/post/10075</link><guid isPermaLink="true">https://forum.rolltelling.pl/post/10075</guid><dc:creator><![CDATA[Arthur Fleck]]></dc:creator><pubDate>Wed, 05 Aug 2026 08:07:57 GMT</pubDate></item><item><title><![CDATA[Reply to [Horror] Gruzy przeszłości on Wed, 05 Aug 2026 13:35:38 GMT]]></title><description><![CDATA[<p dir="auto"><a href="https://postimg.cc/753g0cQh" target="_blank" rel="noopener noreferrer nofollow ugc"><img src="https://i.postimg.cc/sg8wdCYY/MG-Awatar100.jpg" alt="MG-Awatar100.jpg" class=" img-fluid img-markdown" /></a></p>
<p dir="auto"><strong>Szarzyzna</strong></p>
<hr />
<p dir="auto"><strong>Sokołów Śląski, 2 września, 18:30 – 19:00</strong></p>
<p dir="auto">Schowaliście zdjęcia i ruszyliście za Alicją. Automatycznie spojrzeliście w kierunku zamku, gdy go mijaliście. Na drodze i przed samym zamkiem nie było widać żadnego samochodu tego hitlerowca, ani też żadnego innego. Tak samo sam park poza terenem ogrodzonym wyglądał na opustoszały. Mikołaj próbował wypatrzyć jakiegoś żulika, ale żadnego nie widział. Choć w sumie wcześniej to można było takiego spotkać rano, jakby w nocy skończył pić gdzieś w ruinach zamku, i idąc przez park zasnął po drodze. Pamiętał też, że przy wejściu na ogrodzony teren, robotnicy ustawili przyczepę Niewiadów, która wyglądała jakby była przeznaczona dla ochrony, albo dla ciecia.</p>
<p dir="auto">Przeszli przez most. Nikt ich nie śledził, ale trudno było ignorować obecność zamku. Minęli Dom Kultury, zatrzymali się na chwilę niedaleko „Miami” - pod lokalem stały radiowozy, migały niebieskimi światłami. Były to polonezy, czyli policja z Sokołowa. Widzieli, jak policjanci prowadzą kogoś do radiowozu, ale nie widzieli, żeby ten mężczyzna był zakuty w kajdanki. Czyżby ten policjant w szkole naprawdę ich posłuchał? Że to wszystko zaczęło się w „Miami”?</p>
<p dir="auto">Szli dalej, Ala skręciła jeszcze przed rynkiem, minęli umieszczoną w starej kamienicy bibliotekę miejską, Paulina myślała że idą do niej, ale Ala mieszkała dalej. Dom wyglądał niepozornie, pomijając dobudowany do niego przerośnięty garaż.</p>
<p dir="auto">I nie byli sami.</p>
<p dir="auto">Jaro, brat Ali, wraz z kumplami, okupowali schody przed wejściem. Widać było opróżnione butelki po piwie i pewnie jedną po czystej. Wszyscy wyglądali podobnie, niemalże łysi, w dresach z bazarku, jeden miał szalik klubu piłkarskiego „Sokół” z Sokołowa. „Sokół” był, jakby to powiedzieć, kompletnym nielotem, szczególnie po porażce w meczu z „Łużycami” Lubań, i to na własnym boisku. Sześć do zera.</p>
<p dir="auto">Alicja od razu zauważyła, że jeden z nich, ten który próbował się wczoraj dostać do „Miami”, musiał być naćpany. Zachowywał się inaczej niż inni. Krótko mówiąc, mieli przed sobą czterech osobników, w wieku mniej więcej 20 lat, którym komórki mózgowe przydzielała maszyna losująca. I to oszczędnie. Przy czym Jaro, jej brat, wyglądał na najbardziej trzeźwego z nich wszystkich. I z czego się tu cieszyć?</p>
<p dir="auto">- <em>A wy co, macie problem?! Spieprzać, nikt was kuźwa nie zapraszał!</em><br />
- <em>Czekaj, czekaj, dziewczyny mogą z nami zostać, tylko wy, ciule, spieprzać!</em> - butelką piwa wskazał na Krzysztofa i Mikołaja – <em>hej dziunie, chodźcie na kolanka, napijecie się, kurwa, browca.</em></p>
<p dir="auto">Wśród hitlerowców, porywaczy-zombie i mocy magicznych w Sokołowie poruszały się inne dwunożne problemy, jak cyganie i zwykłe dresy-kibole. Agresywne, z pewnością napakowane, z którymi rozmowa nie była możliwa, a słowo „dialog” był rozumiany jako obelga, której jeszcze nie znali.</p>
<p dir="auto">- <em>Co się gapicie?! Wypierdalać fraglesy, kurwa!</em> - jeden z nich wstał, i przyjął bojową postawę.<br />
- <em>Mazur kurwa, daj kurwa na luz, to moja siora</em> – odezwał się Jaro, który próbował uspokoić sytuację.<br />
- <em>Kurwa Jaro, to bierz siostrę, nie zbiedniejemy kurwa, będzie jedna na głowę!</em> - ryknął śmiechem, a za nim dwóch pozostałych.</p>
<p dir="auto">Paulina bardziej poczuła niż zobaczyła, jak Magda chowa się za jej plecami.</p>
<p dir="auto">Wszyscy wiedzieli jedno: tu nie ma miejsca na gadki, tamci zaraz się na nich rzucą.</p>
]]></description><link>https://forum.rolltelling.pl/post/10061</link><guid isPermaLink="true">https://forum.rolltelling.pl/post/10061</guid><dc:creator><![CDATA[JohnyTRS]]></dc:creator><pubDate>Wed, 05 Aug 2026 13:35:38 GMT</pubDate></item><item><title><![CDATA[Reply to [Horror] Gruzy przeszłości on Thu, 30 Jul 2026 07:17:30 GMT]]></title><description><![CDATA[<p dir="auto" style="text-align:justify">Paulina, Magda i Kasia wpatrywały sie w zdjecie jak sroka w gnat. Jeszcze ten tekst Kuby o niespotykanym efekcie i tajemnicy jak powstał sprawił, ze w ogóle nie bardzo rozumiały co sie tu stalo.<br />
<em>— Czyli ona juz przepadła a my jesteśmy następni?</em> — Wymamrotala Paulina. — <em>Emm… Kuba… To na pewno dobrze sie wywołało? Dziwnie wygląda.</em></p>
<p dir="auto" style="text-align:justify">Kasia nie do końca byla przekonana, co do jakości zdjec, wiec wywołała osobę, która powinna znać sie na tym najlepiej.</p>
<p dir="auto" style="text-align:justify"><em>— Ej, a co jest z wami nie tak, ze swiecicie? I czemu Aśka to w ogóle swieci, ze ojacie? —</em> Magda wziela zdjecie do ręki i zaczela patrzeć na nie pod różnym kątem wyraźnie zdziwiona.</p>
<p dir="auto" style="text-align:justify">Kuba zawrócił na pięcie.<br />
<em>— Nie, z wywołaniem jest wszystko w porządku, film i aparat też były w porządku.</em></p>
<p dir="auto" style="text-align:justify">Patrzyli na niego domagając się dalszych wyjaśnień.<br />
<em>— Gdyby coś było z tym nie tak, to ta wada byłaby na wszystkich zdjęciach dokładnie w tym samym miejscu, ale ten błąd cały czas się przesuwa, jest tylko tam, gdzie ta dziewczyna.</em></p>
<p dir="auto" style="text-align:justify">Wziął od nich zdjęcia i znalazł takie, na którym nie było Asi.<br />
<em>— Gdyby to był błąd, to i to zdjęcie miało by tą wadę. Dlatego się pytałem, jak to zrobiłaś, ja nie mam dla tego wyjaśnienia. Na odbitce nie może wyjść negatyw, a na negatywie.</em></p>
<p dir="auto" style="text-align:justify">Oddał zdjęcia i wziął jeden z pasków z wywołanym filmem.<br />
<em>— Nie może wyjść pozytyw, czyli to, co chcecie mieć na odbitce. Nie potrafię tego wytłumaczyć. Tej poświaty wokół was też nie, to nie jest prześwietlony film ani brudny obiektyw, ten efekt jest cały czas przyczepiony do was. I jeszcze do niego —</em> palcem wskazał Adama, którego teraz z nimi nie było.</p>
<p dir="auto" style="text-align:justify">Wychodziło na to, że to nie wina zdjęć. Albo inaczej - aparat uwiecznił coś, co nie jest widoczne gołym okiem. Asia wyglądała wczoraj zupełnie normalnie, podobnie jak nikt z nich nie świecił jak po Czarnobylu.</p>
<p dir="auto" style="text-align:justify">Krzysiek patrzył na zdjęcie ponad ramieniem Magdy i czuł, jak robi mu się zimno. To nie mógł być przypadek ani partactwo Kuby. Coś się z nimi stało,  a poświata, która ich otaczała w Miami stanowiła koronny dowód. Zostali naznaczeni. On, Paulina, Mikołaj, a nawet Alicja i Chlebowski. Z Asią też stało się coś strasznego. Od razu przypomniała mu się matka. Chociaż chodził wtedy do przedszkola do dziś pamiętał jak próbowała wciskać mu na łyżce ten obrzydliwy płyn. Lugola, tak się chyba nazywał. Krzesiek darł się, płakał, kopał ale Helena Komeda niczym rzeźnik wlewała mu lek do gardła.<br />
<em>— Chcesz świecić na zielono Krzysiu? Chcesz, żeby wyrosła ci druga głowa? Nikt się nie będzie chciał z tobą bawić w przedszkolu! —</em>  groziła.</p>
<p dir="auto" style="text-align:justify">Krzysiek wtedy niewiele z tego wszystkiego ogarniał, nie wiedział, że na Ukrainie wybuchł reaktor atomowy. Dopiero gdy był starszy a matka wracała wspomnieniami do tamtej katastrofy zaczął rozumieć, że chciała go ratować przed promieniowaniem.<br />
<em>— Czy to możliwe, że jestem popromiennym mutantem?</em> — pomyślał przerażony. Może gdzieś w Sokołowie składują radioaktywne odpady? Nie powiedział jednak tego głośno, dalej wpatrując się w zdjęcie z imprezy.</p>
<p dir="auto" style="text-align:justify">Alicja przysłuchiwała się rozmowie, przyglądając się szopie, przed którą wszyscy się zgromadzili. W dłoniach trzymała niewielki pęk kilku kluczy z prostym brelokiem, którymi bezwiednie się bawiła, przekładając z jednej dłoni do drugiej. Ostatecznie jej wzrok padł na omawianą fotografię, trzymaną przez Magdę.<br />
<em>— Słuchajcie, być może coś w tym jest —</em> zagadnęła, podchodząc bliżej. <em>— Obiektyw aparatu zdaje się widzieć więcej, ale efekt widoczny jest dopiero po wywołaniu. Te zdjęcia zrobione zostały wczoraj, a dopiero dzisiaj je wywołaliśmy. To dosyć szalona teoria, ale co jeśli prześwietlona Aśka to znak, że ona była pierwsza?</em></p>
<p dir="auto" style="text-align:justify">Alicja zamilkła na chwilę, bo dotarło do niej jak szalony i kompletnie z kosmosu był to pomysł. Czuła jednak, że z jakiegoś powodu nie było to wcale najdziwniejsze, co pozostali dzisiaj usłyszeli lub czego doświadczyli.<br />
<em>— Masz tutaj jakiegoś polaroida? —</em> zapytała Kubę. <em>— Jak nie masz, to mój ojciec kiedyś miał, pewnie leży nieużywany gdzieś na strychu… Moglibyśmy zrobić sobie fotkę i zobaczyć czy ktoś ma podobny efekt.</em></p>
<p dir="auto" style="text-align:justify">Kuba przecząco pokręcił głową.<br />
<em>— Nie mam polaroida.</em></p>
<p dir="auto" style="text-align:justify">Pogorzelski wiedział o wywoływaniu tyle co zobaczył w telewizji. Potrzebne były wanny z dziwną cieczą, sznurki, na których suszył się papier fotograficzny, no i specjalna żarówa. Żeby nie prześwietlić, bo szkoda wysiłku włożonego w pół godzinne stanie w bezruchu, gdy stary poprawiał pokrętła w aparacie. Potem zdziwiony, że matka na zdjęciach zabijała wzrokiem. Przeważnie czerwonym.<br />
<em>— Odjazd —</em> wpatrywał się w fotę, trzymaną przed sobą obiema rękami. To bliżej, to dalej. <em>— Mamy aureole jak święci z księżulowych obrazków. Nowy, lepszy święty Mikołaj. Rózga dla każdego.</em></p>
<p dir="auto" style="text-align:justify">Adama się spodziewał. Alicja maskowała się najlepiej ze wszystkich. Zgodził się z mistrzynią w chowanego.<br />
<em>— Polaroid byłby świetny —</em> przytaknął. Znalazł już dla niego kilka zastosowań, o których nie chciał głośno mówić przy kolejnym postronnym. Jeszcze spalą mu budę, a jego razem z nią. Wystarczy, że sami byli zagrożeni.</p>
<p dir="auto" style="text-align:justify"><em>— Asi bym tak nie przepadał, ona jest… jak dla mnie… —</em> nie miał pojęcia jak aparat mógłby nawet coś takiego uchwycić? <em>— W świecie negatywu. Po drugiej stronie lustra. Inaczej się nie klei.</em></p>
<p dir="auto" style="text-align:justify">Alicja spojrzała na Mikołaja, unosząc lekko brwi. Ta teoria była jeszcze bardziej z kosmosu, niż to co sama wymyśliła chwilę wcześniej. Normalnie roześmiałaby się, postukała w głowę i odeszła jak najdalej od takich czubków, twierdząc, że musieli się zjarać lub być bardzo naćpani. Tym razem jednak coś mówiło jej, że to wcale nie efekt przepalonego zielskiem mózgu. Nie tylko fakt, z jaką powagą i przejęciem podchodzili do tego Mikołaj, Krzysiek, Paulina i jej przyjaciółki, ale też pozostałe elementy układanki sprawiły, że Alicja zrozumiała, że to wszystko nie jest żartem.<br />
<em>— Dzięki za fotki. Będziemy pamiętać, żeby o tobie wspomnieć, że pomogłeś w szkolnym projekcie —</em> powiedziała do Kuby, widząc, że pozostali z jakiegoś powodu nie chcą go wciągać w zbyt wiele. Chciała ukrócić więc temat i zmylić chłopaka, by nie nabrał podejrzeń.</p>
<p dir="auto" style="text-align:justify"><em>— Może Paulina kiedyś podzieli się swoim fotograficznym sekretem —</em> dodała, spoglądając wymownie na koleżankę.</p>
<p dir="auto" style="text-align:justify">Alicja liczyła, że wkrótce dowie się więcej. I że wszystko w jakiś sposób łączy się z tym, że poprzedniej nocy ktoś ją śledził. I jeszcze ten kubek…</p>
<p dir="auto" style="text-align:justify"><em>— A ten? Gdzie i kiedy najlepiej cię łapać, gdybyśmy chcieli sprawdzić jeszcze kilka efektów? —</em> Mikołaj podchwycił, ustawiając się z Kubą, przyszłościowo i ewentualnie.</p>
<p dir="auto" style="text-align:justify">Gdy odsunęli się nieco od wywoływacza, pozostawiając go jego szopie i autyzmowi, wyszczerzył się do wrotkary, bodnięty uniesioną brwią niedowierzania.<br />
<em>— Łi’r all mad here, Alice —</em> koślawo cytował, bo starał się przy tym nie zdjąć ani na chwilę uśmiechu kota z Cheshire. <em>— Podążaj za białym królikiem.</em></p>
<p dir="auto" style="text-align:justify">Czasem warto za nim pobiec. Być znowu jak dziecko i w nic nie wątpić. Jak w bazie ekspedycji po amazońskiej dżungli, zrobionej z foteli i kocy. Na poszukiwaniach zaginionej arki.<br />
<em>— Na moje, strzelić dziadzię i przydupasów —</em> zawyrokował wskazując aparat. <em>— Niby wszystko się bierze z zamku. Oni są z zamku. Sprawdzić ich aury, ocenić czy też… no wiecie.</em></p>
<p dir="auto" style="text-align:justify">Trącił dziwną Asię na zdjęciu.<br />
<em>— No i może to się zmienia, myślicie, że się zmienia? Wczoraj chodziła zupełnie po ziemi. Gdy ją odwiedzą, wejdą w negatyw? Byłaby pewność.</em></p>
<p dir="auto" style="text-align:justify">Paulina wpatrywała się jeszcze chwilę w zdjęcie, marszcząc brwi.<br />
<em>— To nie zaczęło się w Miami… —</em> powiedziała w końcu cicho. <em>— My byliśmy tam razem, ale wcześniej… byliśmy też na zamku.</em><br />
Uniosła wzrok na resztę.<br />
<em>— I tylko część z nas świeci.</em></p>
<p dir="auto" style="text-align:justify">Kasia zmrużyła oczy, patrząc na zdjęcie.<br />
<em>— Byliśmy w dwóch miejscach —</em> rzuciła. <em>— Miami i zamek.</em><br />
Wzruszyła ramieniem.<br />
<em>— W Miami była połowa miasta. Na zamku już nie.</em></p>
<p dir="auto" style="text-align:justify">Na chwilę zapadła cisza. Paulina znowu spojrzała na zdjęcie Asi.<br />
<em>— Czyli to tam coś się zaczęło. Ktoś lub coś nas wybrało i… Chyba będzie zgarniać po kolei. Musimy codziennie robić sobie zdjęcie, aby wiedzieć czy coś się zmienia. A te aktualne, grupowe, sobie zostawię. Gdyby ktoś z nas… Zniknął… Może coś się na nim zmieni też.</em></p>
<p dir="auto" style="text-align:justify">Potem przeniosła wzrok na Mikołaja<br />
<em>— Myślę, że to dobry trop, skoro zdjęcia potrafią obnażyć, że “coś” jest nie tak, możemy pójść na zamek aby po prostu porobić zdjęcia. Ale czy zastaniemy tam tego dziada? Nie wiem, nie przesiaduje tam przecież… Ale chyba warto pójść, tylko, że dziś już za późno, nie będzie tam ludzi. Możemy przejść obok, cyknąć kilka zdjęć jeśli jest jakaś ochrona i wrócić do domu. Ale musielibyśmy ciągle zbierać kasę na wywoływanie tych zdjęć.</em></p>
<p dir="auto" style="text-align:justify">Paulina sięgnęła do kieszeni i wyjęła jeszcze resztę pieniędzy, która jej została ze zbiórki.<br />
<em>— Trochę jeszcze mamy, na jedno wywoływanie wystarczy.</em></p>
<p dir="auto" style="text-align:justify">Pogorzelski nie był Hannibalem, a nadchodził czas na muzyczkę z <em>“Drużyny A”</em>. Spawanie, cięcie i wdrożenie genialnego planu pułkownika. Zresztą, zawsze wolał Murdocka.<br />
<em>— Farba —</em> wystrzelił. Człowiek-biedrona służył za muzę. <em>— Noście puchę farby. Gdy spróbują porwania, oblejcie się. Wszystko w farbie. Wy, oni, chodnik, samochód i macajcie łapami każdą ścianę, drzwi, powierzchnię.</em></p>
<p dir="auto" style="text-align:justify">Codzienne wypatrywanie na zdjęciu czy kto znika? To zbyt wiele co mógł zaoferować, tyle to nie. Konieczne były działania zaczepno-obronne.<br />
<em>— Ciągną ofiary na zamek? —</em> drugie co wymyślił, z rzeczy tanich i nawet bezpiecznych dla psotnika. <em>— Wysypać podjazd Falkensztajnu kolcami. Takimi co to zawsze jeden w górze. Merol uziemiony, porwania trudniejsze, więcej szans na ucieczkę, reakcję świadków.</em></p>
<p dir="auto" style="text-align:justify">Nie było tragedii. Powstańcy Warszawscy w młodszym wieku wchodzili na wojenną ścieżkę, z wrogiem liczniejszym, uzbrojonym w czołgi.<br />
<em>— Nóż, warto mieć przy sobie nóż na lamusów —</em> kontynuował. <em>— Niby martwi, ale warto próbować. No i, zakładając, że będą Asi donosić jedzenie i wodę, mam nadzieję. Że jest gdzieś na zamku? Raczej w nocy, gdy mniej ludzi wkoło.</em></p>
<p dir="auto" style="text-align:justify">Miał jeszcze parę. Ten niósł spore ryzyko, ale też duży zysk.<br />
<em>— Najszybsze —</em> ostateczność, choć może lepiej wdrożyć go, gdy byli jeszcze w miarę w komplecie? Zanim wyciągną ich pojedynczo jak kury na rzeź. <em>— Dopaść starego i wykopać z niego, gdzie i po co trzymają Asię?</em></p>
<p dir="auto" style="text-align:justify">Krzysiek słuchał tego wszystkiego z narastającym niedowierzaniem. Zdjęcia jako proroctwo, złowróżbna przepowiednia kto zniknie następny. Kiedyś Marek podrzucił mu kilka książek Stephena Kinga, i chłopak teraz czuł się jak jeden z bohaterów jego powieści. Im dłużej o tym myślał, tym bardziej trzymało się to kupy. Skoro Asia świeciła jako pierwsza i zniknęła jako pierwsza, to reszta pewnie była na liście, tylko w innej kolejności.<br />
<em>— Z farbą i kolcami może być problem  —</em> odezwał się w końcu. <em>— Zróbmy sobie zdjęcie grupowe. Zobaczymy, kto jest w negatywie, i tę osobę zostawimy jako przynętę. Zastawimy pułapkę na tych, co przyszli po Asię.</em><br />
Popatrzył po wszystkich.<br />
<em>— Nie jesteśmy już bezbronni. Mamy moce. Jak potrenujemy, możemy skopać zombiakom dupsko.</em></p>
<p dir="auto" style="text-align:justify"><em>— Najgorsze, że oni też —</em> Mikołaj przyjmował poze do foty, w której chciał zostać uwieczniony. <em>— Zobaczycie, Helmut na zdjęciu będzie miał aureolę wielką jak Jezus Krystu, kurwa Zbawiciel.</em><br />
Zreflektował się. Klepiąc ministranta Krzycha w ramię.<br />
<em>— Sorry stary, bez urazy —</em> wytrzeszczył oczy, wywalił język i ułożył palce w rogi szatana.  <em>— Zuoooo!</em></p>
<p dir="auto" style="text-align:justify">Niespodziewanie do rozmowy włączyła się Magda, jak dotąd cicho stojąca obok wszystkich, tylko w milczeniu oglądając zdjęcia.<br />
<em>— Właściwie to tylko WY macie te moce —</em> zaczęła mocno niepewnie. <em>— I skąd wiecie że Alicja też je ma? Bo aureola? —</em> spojrzała się na Alicję, kryjąc się przy tym niepewnie za plecami zdziwionej tym Kasi. Zupełnie jakby Ala miała ją tu zaraz na miejscu spopielić, albo zamienić w kamień.</p>
<p dir="auto" style="text-align:justify">Alicja odwzajemniła spojrzenie, choć jej mina wyrażała raczej skonfundowanie, niż zamiar zamiany Magdy w kupkę popiołu. Nie odpowiedziała nic z początku, przenosząc wzrok na pozostałych, by w końcu wzruszyć ramionami z lekkim rozbawieniem na twarzy.<br />
<em>— Moce i zombie? Wy tak na serio? —</em> przyjrzała się im, ale chyba żadne z nich nie żartowało. No, może poza Mikołajem, którego potok słów ciężko było pojąć.</p>
<p dir="auto" style="text-align:justify"><em>— Bo chyba zdajecie sobie sprawę jak brzmicie? Jak banda czubków. I okej, fotka jest faktycznie dziwna, Aśka serio zaginęła w niewyjaśnionych okolicznościach i to super dziwne, że jako jedyna jest w negatywie na zdjęciu. No ale zombie z zamku to chyba drobna przesada. Zjaraliście się czymś?</em></p>
<p dir="auto" style="text-align:justify"><em>— Jak chcecie fotkę grupową, to oferta Polaroida mojego ojca wciąż aktualna. Czubki. —</em> Alicja dodała po chwili, wciąż przyglądając się im z lekkim rozbawieniem.</p>
<p dir="auto" style="text-align:justify">Krzysiek spojrzał na Paulinę a potem na Mikołaja. Marek ostrzegał go by nie nadużywał swojej mocy, ale skoro Alicja potrzebowała dowodów, ktoś musiał jej pokazać, że wcale nie żartują i to wszystko jest prawdą.<br />
<em>—  Mogę powtórzyć mój popisowy numer z matematyczką. Kto na ochotnika?</em></p>
<p dir="auto" style="text-align:justify"><em>— Trenuj, trenuj —</em> Pogorzelski ironizował. <em>— Będzie nas gonił voodoo zombie. Zsuniesz mu gacie, se głupi ryj rozwali. A Polaroida chętnie, daleko jest?</em></p>
]]></description><link>https://forum.rolltelling.pl/post/9735</link><guid isPermaLink="true">https://forum.rolltelling.pl/post/9735</guid><dc:creator><![CDATA[Cai]]></dc:creator><pubDate>Thu, 30 Jul 2026 07:17:30 GMT</pubDate></item><item><title><![CDATA[Reply to [Horror] Gruzy przeszłości on Thu, 16 Jul 2026 18:49:09 GMT]]></title><description><![CDATA[<p dir="auto"><a href="https://postimg.cc/753g0cQh" target="_blank" rel="noopener noreferrer nofollow ugc"><img src="https://i.postimg.cc/sg8wdCYY/MG-Awatar100.jpg" alt="MG-Awatar100.jpg" class=" img-fluid img-markdown" /></a></p>
<p dir="auto"><strong>Szarzyzna</strong></p>
<hr />
<p dir="auto"><strong>Sokołów Śląski, godzina 17:00, TVP 1</strong></p>
<p dir="auto">Wtorek 2 września, Maciej Orłoś witam w Teleexpressie (...)<br />
- <em>Porwanie nastolatki w Sokołowie Śląskim na Dolnym Śląsku. W nocy z pierwszego na drugi września doszło do napadu i porwania dziewczynki z samochodu jej rodziców. Zaatakowana matka nastolatki odniosła obrażenia i obecnie przebywa w szpitalu. Jej stan lekarze określili jako stabilny i nie zagrażający życiu (...)</em></p>
<p dir="auto">Nagranie z Sokołowa, reporter TVP stoi przed komendą policji wraz z komendantem Janem Chlebowskim (wyświetlone na pasku):<br />
- <em>Do zdarzenia doszło pod domem poszkodowanej.<br />
- Co widzieli świadkowie?<br />
- Zeznania świadków nie naprowadziły nas na porywaczy.<br />
- Wiadomo kto stoi za porwaniem? Czy porywacze zażądali okupu.<br />
- Policja monitoruje sytuacją, jak dotąd nie zażądano okupu, co do tożsamości sprawców jest prowadzone śledztwo.<br />
- Czy będą kolejne porwania?<br />
- Niczego nie mogę wykluczyć, ale obraz grasujących psychopatów jak na zachodzie jest mocno przesadzony i zdaniem policji mija się z prawdą.<br />
- Dziękuję za rozmowę. Wraz z policją z Sokołowa Śląskiego sprawę prowadzą przydzieleni funkcjonariusze śledczy z Komendy Wojewódzkiej Policji.<br />
(...)</em></p>
<p dir="auto">O ile porwanie nie było znane wszystkim mieszkańcom Sokołowa, to teraz już na pewno było. Jutro będzie o tym w gazetach: Wyborczej, Legnickiej, Wrocławskiej, Nowinach Jeleniogórskich jak i innych regionalnych i krajowych.</p>
<p dir="auto"><strong>Sokołów Śląski, godzina 18:00</strong></p>
<p dir="auto">Nie zwrócili na to uwagi wcześniej, to jednak teraz nie sposób było tego przeoczyć, że Kuba mieszkał na drugim brzegu rzeki, po tej samej stronie co zamek, ale nie przy samym zamku. Stojąc przed jego domem (zaniedbana trzykondygnacyjna poniemiecka kamienica z odpadającym tynkiem) widać było dach zamku przebijający się nad drzewami.</p>
<p dir="auto">Na śmierdzącą klatkę schodową weszli bez problemu, drzwi były otwarte, zapukali do właściwych drzwi mieszkania (przycisk dzwonka wyglądał tak, jakby chciał ich porazić prądem). Otworzyła im kobieta, pewnie matka Kuby:<br />
- <em>Tak?</em><br />
- <em>Dzień dobry, my do Kuby.</em><br />
- <em>Kuba jest nadal w swojej szopie na podwórzu, trzecia od lewej, to ta obita papą.</em><br />
- <em>Dziękujemy</em> - i wszyscy ruszyli schodami na dół, na podwórze, nie różniące się wiele od innych podwórzy w miasteczku.<br />
Szopa stała w rzędzie innych szop, garaży i altanek, mniej lub bardziej prowizorycznych. Znalezienie właściwej nie było problemem. Drzwi były zamknięte, nie było okien, ale stalowy płaskownik mający dodatkowo zabezpieczać drzwi przed włamaniem był opuszczony i nie było na nim kłódki. Zapukali, tym razem mocniej.<br />
- <em>Kuba! To my!</em><br />
Chłopak z trzeciej klasy otworzył drzwi.<br />
- <em>Mówiłem że lepiej o dziewiętnastej, odbitki jeszcze schną. macie pieniądze?</em></p>
<p dir="auto">Zapłacili, Krzysztof nie odważył się wcisnąć starego banknotu, na szczęście nie był potrzebny. Kuba od razu oddał Paulinie aparat i prosił żeby jeszcze poczekać. W jego szopie paliła się normalna żarówka, mogli zobaczyć stoły (zbieranina różnych), na nim plastikowe kuwety, butelki z chemikaliami i urządzenie wyglądające dla niektórych jak część od szpitalnego rentgena. Albo coś z bazaru, co ktoś przywiózł z byłego Związku Sowieckiego. Co bardziej uważni widzieli pod sufitem jeszcze jedną, czerwoną żarówkę, co już bardziej odpowiadało wyobrażeniom ciemni fotograficznej skąpanej w czerwonym świetle.</p>
<p dir="auto">Nie musieli czekać długo, już po kilku minutach (Mikołaj wykorzystał ten czas żeby drzeć łacha z Poganina, oczywiście odchodząc kilka metrów dalej, żeby reszta nie słyszała). Kuba dał im zdjęcia w prowizorycznej kopercie ze zwykłej kartki. Były tam i odbitki, jak i pocięte na krótsze odcinki negatywy.<br />
- <em>A tak w ogóle niezły efekt uzyskałaś, bo to nie jest feler aparatu</em> - powiedział Kuba do Pauliny, dając jej zdjęcia, ale po chwili się spłoszył - <em>ale oczywiście nie musisz się swoim sposobem dzielić.</em></p>
<p dir="auto">Po chwili zdjęcia zaczęły krążyć z rąk do rąk. Kuba (Renata mówiła, że jest trochę dziwny) na spokojnie zamknął swoje królestwo i zostawił ich samych. Zdjęcia były intrygujące i niepokojące. Nie znaleźli tam nikogo, kto by wyglądał na porywacza albo się interesował Asią. Nawet te dresy, co zaczepiły Adama a załapały się na jedno, lekko rozmazane ujęcie, nie byli ciekawi. Wyglądali normalnie i skupiali się na bramkarzu i na Adamie.</p>
<p dir="auto">Problemem była sama Asia. Na zdjęciach nie była normalna. Była w negatywie. Ale jej ubrania wyglądały normalnie. Przejrzeli też pod zachodzące słońce negatywy. Tam, zgodnie z logiką, wszystko było negatywem. Oprócz Asi, która to tam wyglądała tak, jak wyglądać powinna na normalnym zdjęciu.</p>
<p dir="auto" style="text-align:center"><img src="https://i.postimg.cc/HsGTLZJT/dyskotekamod.jpg" alt="text alternatywny" class=" img-fluid img-markdown" /></p>
<p dir="auto">Do tego Paulina, Krzysztof i Mikołaj (załapał się na kilka zdjęć) mieli wokół siebie dziwną poświatę. W sumie mogli się czegoś dziwnego spodziewać. Ale nie to była tutaj ważne. Taką samą poświatę miał wokół siebie Adam. Oraz Alicja. Inne osoby na zdjęciach wyglądały zwyczajnie, łącznie z Kasią, Magdą i kilkoma innymi osobami z klasy, które też tam były.</p>
<p dir="auto">Alicja dosłownie czuła wzrok reszty na sobie.</p>
<hr />
<p dir="auto">EDIT: grafika powstała we współpracy z <a class="plugin-mentions-user plugin-mentions-a" href="/user/nami" aria-label="Profile: nami">@<bdi>nami</bdi></a></p>
]]></description><link>https://forum.rolltelling.pl/post/9178</link><guid isPermaLink="true">https://forum.rolltelling.pl/post/9178</guid><dc:creator><![CDATA[JohnyTRS]]></dc:creator><pubDate>Thu, 16 Jul 2026 18:49:09 GMT</pubDate></item><item><title><![CDATA[Reply to [Horror] Gruzy przeszłości on Wed, 15 Jul 2026 18:58:42 GMT]]></title><description><![CDATA[<p dir="auto" style="text-align:center"><img src="https://forum.rolltelling.pl/assets/uploads/files/1776761829032-krzysiek-komeda-100.jpg" alt="text alternatywny" class=" img-fluid img-markdown" /></p>
<p dir="auto" style="text-align:center"><strong>Krzysztof Komeda</strong></p>
<p dir="auto">— <em>O co chodzi, tatuaż ci się paprze?</em></p>
<p dir="auto">— <em>Tatuaż? Nie. Wczoraj ledwo mogłem chodzić, ale dzisiaj jest okey. Chyba. Ja w innej sprawie.</em></p>
<p dir="auto">Krzysiek klapnął przy stole, na którym sąsiad prowadził sesje do Kryształów Czasu. Marek zapalił papierosa i rozsiadł się na swoim wysłużonym fotelu Mistrza Gry.</p>
<p dir="auto">— <em>To nawijaj.</em></p>
<p dir="auto">— <em>Kurcze, nawet nie wiem od czego zacząć.</em></p>
<p dir="auto">— <em>Najlepiej od początku młody.</em></p>
<p dir="auto"><img src="https://i.imgur.com/BGiLlDE.jpeg" alt="text alternatywny" class=" img-fluid img-markdown" /></p>
<p dir="auto">Krzysiek nie był pewien gdzie zaczyna się początek opowieści. Od szkolnej wycieczki do zamku, od imprezy w Miami, czy może porannej mszy? Postanowił, że zacznie od szkolnego apelu, na którym pojawił się miejscowy komendant.</p>
<p dir="auto">— <em>Powiedział, że w nocy porwali Asię, moją koleżankę z klasy. A jej mamę pobili i leży teraz w szpitalu w Legnicy.</em></p>
<p dir="auto">Koza zamarł z dymem w płucach i pochylił się w fotelu w stronę młodszego kolegi.</p>
<p dir="auto">— <em>O kurwa. Kogoś porwali? Tutaj, u nas, w Sokołowie?</em></p>
<p dir="auto">Chłopak skinął głową.</p>
<p dir="auto"><em>— Mów dalej.</em></p>
<p dir="auto">— <em>Tak się składa, że wczoraj byłem z tą Asią w Miami. Jej przyjaciółka, Paulina przez cały wieczór robiła zdjęcia. Chce je wywołać u typa ze starszej klasy. Obiecałem się dorzucić na odbitki, tylko nie mam z czego. Może ty mnie poratujesz jakimś groszem?</em></p>
<p dir="auto">Krzysiek popatrzył na sąsiada bez większych nadziei. Marek z definicji był biedakiem. W Sokołowie nikt nie chciał dać mu roboty, a już na pewno nie po tym jak Kozie przyklepano żółte papiery. Żeby się wywinąć od kamaszy, Marek podczas komisji wojskowej bezczelnie udawał wariata a jego występ przed lekarzami obrósł legendą, która żyła własnym życiem. Komeda słyszał różne wersje wydarzeń, każda równie szokująca i trudna do uwierzenia. Sam Koza nigdy nie potwierdził, która jest prawdziwa.</p>
<p dir="auto">— <em>A stara?</em></p>
<p dir="auto">—  <em>Od matki brać nie chcę, bo zaraz się zaczną pytania. Jak się dowie, że po szkole bujam się z dziewczynami to mnie już z domu nie wypuści.</em></p>
<p dir="auto">Marek wstał z fotela. Wywrócił kieszenie na drugą stronę. Wyleciała z nich tylko zapalniczka i strzępek bibułki.</p>
<p dir="auto">—  <em>Pomógłbym młody, ale sam widzisz, że jestem pod kreską. Wszystko w tym miesiącu poszło na nowe kostki i kasety.</em></p>
<p dir="auto">Krzysiek pokiwał głową i już godził się z porażką, kiedy sąsiad nagle coś sobie przypomniał. Otworzył jedną z szufladek w stole i wyciągnął zmięty banknot. Chłopak przez pół sekundy poczuł ulgę i wdzięczność, zanim dotarło do niego, że z papieru o nominale 100 000 złotych patrzy na niego Moniuszko. Ten sam papier wujek Andrzej z Jeleniej Góry wciskał mu ostatnio do ręki „na lody’.</p>
<p dir="auto">— <em>Spokojnie, to legalny hajs</em> — rzucił Marek, widząc jego minę. — <em>Fotograf se wymieni w banku i będzie miał dychę.</em></p>
<p dir="auto">Krzysiek popatrzył na banknot i oczami wyobraźni zobaczył, jak podaje go dziewczynom, a one patrzą na niego z politowaniem i wybuchają śmiechem. Ale pusta ręka wyglądałaby jeszcze gorzej. Wziął, podziękował i wcisnął zwitek do kieszeni. Nie ruszył się jednak z miejsca. Dopiero po chwili Koza zauważył jego wyraz twarzy i uniósł brew. Ministrant przełknął ślinę i spytał.</p>
<p dir="auto">— <em>Mogę ci zadać jedno pytanie Marek?</em></p>
<p dir="auto">— <em>Od razu mówię, to nie ja narobiłem na wycieraczkę przed drzwiami Chlebowskiego. Kto twierdzi inaczej, po prostu pierdoli głupoty. Nie lubię psów, ale to nie w moim stylu.</em></p>
<p dir="auto">Krzysiek zamrugał. Nie miał pojęcia o jakiej wycieraczce mówi jego sąsiad.</p>
<p dir="auto">—  <em>Ja nie o tym. Wierzysz w rzeczy, których nie da się wytłumaczyć?</em></p>
<p dir="auto">—  <em>W sensie fizyka kwantowa? Teorie strun?</em></p>
<p dir="auto">Chłopak pokręcił głową.</p>
<p dir="auto">—  <em>Chodzi mi raczej o duchy, czary, albo…zombie. Wierzysz w takie rzeczy?</em></p>
<p dir="auto">Marek usiadł z powrotem w fotelu. Dmuchnął mu dymem prosto w twarz a potem uśmiechnął krzywo.</p>
<p dir="auto">— <em>Bardziej niż w moje sto baniek od Wałęsy. A czemu pytasz?</em></p>
<p dir="auto">Krzysiek zaczął mówić. Mówił szybko, bo bał się, że za chwilę straci odwagę i urwie w połowie. Opowiedział o habicie siostry Faustyny i matematyczce. O Paulinie lewitującej na apelu i jej wizjach na podjeździe przed domem Asi. O Mikołaju i jego teoriach. Cały czas czekał, aż Marek parsknie śmiechem albo puknie się w czoło, ale sąsiad tylko słuchał. Gdy Krzysiek doszedł do końca, Koza znów zaciągnął się szlugiem a cisza w piwnicy ciągnęła się niemiłosiernie.</p>
<p dir="auto">— <em>Czyli twierdzisz</em> — zaczął ostrożnie Mistrz Gry z Sokołowa — <em>że potrafisz podrzeć komuś ciuchy, samą myślą, bez dotykania. A twoja koleżanka lewituje i widzi rzeczy, które już się wydarzyły.</em></p>
<p dir="auto">— <em>Wiedziałem, że mi nie uwierzysz.</em></p>
<p dir="auto">— <em>Tego nie powiedziałem. Po prostu zaskoczyłeś mnie dzieciaku</em>.</p>
<p dir="auto">Marek pochylił się w swoim wysłużonym fotelu, w którym poprowadził dziesiątki niezapomnianych kompanii.</p>
<p dir="auto"><em>— Pokaż mi. Zrób coś, cokolwiek. Podrzyj mi tę bibułkę, przesuń kostkę, obojętnie. Muszę to zobaczyć.</em></p>
<p dir="auto">Krzysiek zawahał się i przygryzł wargę. Chętnie by zaimponował starszemu koledze, ale sama myśl o naciskaniu na ten niewidzialny mięsień w czaszce sprawiła, że robiło mu się niedobrze.</p>
<p dir="auto">— <em>Wolałbym nie. Pod domem Asi próbowałem i nie wyszło, tylko się spociłem.  A Mikołajowi poleciała wcześniej krew z nosa. Boję się, że jak przesadzę, strzeli mi jakaś żyłka i zostanę warzywem.</em></p>
<p dir="auto">— <em>Rozsądnie.</em> — Marek skinął głową i już nie naciskał. — <em>Sam bym nie rzucał zaklęć, gdybym wiedział, że moja postać zaraz zginie.</em></p>
<p dir="auto">— <em>Masz jakąś teorię skąd się to w ogóle wzięło?</em>  — spytał chłopak — <em>Bo ja już nie wiem czy jestem opętany, czy zwyczajnie oszalałem.</em></p>
<p dir="auto">Marek długo nie odpowiadał. W końcu podrapał się po karku.</p>
<p dir="auto">— <em>Diabeł by cię tak tanio nie kupił, dzieciaku. Teorii nie mam, ale jedno ci powiem z doświadczenia. W żadnym systemie magia nie jest za darmo. Zawsze czymś płacisz.</em></p>
<p dir="auto">Krzysiek przypomniał sobie Paulinę trzęsącą się pod tujami i nie mógł odmówić mężczyźnie racji.</p>
<p dir="auto">— <em>Weź takie Kryształy Czasu. Tam mag, żeby rzucić porządne zaklęcie, czerpie z własnej Żywotności. Jak poszarżuje pada na pysk, mdleje, czasem umiera z wyczerpania. A w Warhammerze jest jeszcze weselej, bo każda zabawa z magią to otwieranie furtki dla Chaosu.</em></p>
<p dir="auto">Marek strzepnął popiół prosto na blat, nie celując nawet w przepełnioną popielniczkę.</p>
<p dir="auto">— <em>Lewitacja, telekineza, jasnowidzenie</em> — wyliczał sąsiad na palcach ręki — <em>To są efekty z wyższych poziomów. Dla postaci, które dostają potężny czar już na starcie, Mistrz Gry szykuje zawsze coś kurewsko paskudnego.</em></p>
<p dir="auto">Krzysiek przełknął ślinę.</p>
<p dir="auto">— <em>A kto jest Mistrzem Gry?</em></p>
<p dir="auto">Koza spojrzał na niego poważniej niż zwykle.</p>
<p dir="auto">— <em>No właśnie… Tego nie wiemy. Dlatego nie szarżuj. Nie odkrywaj wszystkich kart naraz. Jak masz moc, to fajnie, ale najgłupsze, co możesz teraz zrobić, to rozpowiadać o tym na lewo i prawo. Zwłaszcza, że ktoś porywa ludzi.</em></p>
<p dir="auto">To akurat Krzysiek zrozumiał aż za dobrze, bo Mikołaj ostrzegał go dokładnie o tym samym.<br />
Mimo że Marek nie rozwiązał żadnej z jego zagadek, poczuł się lżejszy, jakby ktoś zdjął mu z pleców worek wypchany cegłami. Sąsiad wysłuchał go bez kpin, głupawych uśmieszków czy straszenia egzorcyzmami. Traktował go jak równego sobie.  Komeda podniósł się z krzesła i posłał sąsiadowi pełne wdzięczności spojrzenie.</p>
<p dir="auto">— <em>Okey, chyba wszystko jasne. Dzięki Marek.</em></p>
<p dir="auto">— <em>Uważaj na siebie, młody. W razie problemów, wiesz gdzie mnie szukać</em></p>
<p dir="auto">Chłopak kiwnął głową, pchnął drzwi piwnicy i ruszył naokoło, żeby przypadkiem nie mignąć matce w oknie.</p>
]]></description><link>https://forum.rolltelling.pl/post/9164</link><guid isPermaLink="true">https://forum.rolltelling.pl/post/9164</guid><dc:creator><![CDATA[Arthur Fleck]]></dc:creator><pubDate>Wed, 15 Jul 2026 18:58:42 GMT</pubDate></item><item><title><![CDATA[Reply to [Horror] Gruzy przeszłości on Wed, 15 Jul 2026 14:08:27 GMT]]></title><description><![CDATA[<p dir="auto"><img src="https://i.imgur.com/xtCeVz4.png" alt="text alternatywny" class=" img-fluid img-markdown" /></p>
<p dir="auto" style="text-align:left"><strong>Alicja Filipowicz</strong></p>
<p dir="auto">- <em>Adam? Wszystko okej?</em></p>
<p dir="auto">Alicja podeszła do samotnie stojącego pod ścianą chłopaka. Miał bardziej wychudłą twarz niż zwykle; policzki i oczy jakby zapadły się głębiej, nadając mu niemal trupiego wyglądu, którego dopełniały długie czarne włosy opadające na twarz. Wrażenia nie poprawiała przygarbiona postawa ani uporczywe wpatrywanie się we własne buty. Był zupełnym przeciwieństwem przebojowego Adama, który poprzedniej nocy wparował na dyskotekę w fikuśnej marynarce z zamiarem świetnej zabawy.</p>
<p dir="auto">Chłopak odburknął coś pod nosem, wyraźnie niezainteresowany rozmową, ale po krótkiej chwili wrodzony urok Alki najwyraźniej rozwiązał mu język.</p>
<p dir="auto">Zdziwiła się, gdy dowiedziała się, że jeden z policjantów - ten mniej przyjemny - był jego ojcem. Chwilę później okazało się, że na tym niedola Chlebowskiego wcale się nie kończyła.</p>
<p dir="auto">- <em>Szlaban za “Miami”? Dżizas, współczuję.</em> - Pokręciła głową całkiem szczerze. Sama nie bardzo potrafiła wyobrazić sobie coś takiego. Jej ojciec nigdy nie karał ani jej, ani Jarka, a perspektywa szlabanu wydawała jej się czymś kompletnie abstrakcyjnym. - <em>Ej, nie ma tragedii. Tydzień to jeszcze nie koniec świata. Poza tym popatrz na to z tej strony: szlaban jest strasznie amerykański. Jesteś teraz jak bohater jakiegoś filmu.</em></p>
<p dir="auto">W końcu zadzwonił dzwonek, zwiastując początek lekcji. Alicja posłała Adamowi pocieszający uśmiech i nie drążyła tematu. Czuła, że chłopak powiedział jej i tak więcej, niż początkowo zamierzał. Nie miała mu za złe, że nie chciał mówić więcej - w końcu praktycznie się nie znali.</p>
<p dir="auto">Nie potrafiła jednak pozbyć się wrażenia, że za tym wszystkim kryło się coś więcej. I że miało to sporo wspólnego z faktem, iż ojciec Adama nie sprawiał wrażenia człowieka, z którym chciałoby się mieszkać pod jednym dachem.</p>
<p dir="auto">Kiedy odchodziła, jeszcze raz obejrzała się przez ramię. Adam nadal stał dokładnie w tym samym miejscu, jakby zapomniał, że zadzwonił dzwonek.</p>
<p dir="auto">Pozostałe lekcje minęły spokojnie. I potwornie nudno. Alicja zaczęła zastanawiać się, gdzie podziała się cała paczka Kaśki. Żadna z tych dziewczyn nie wyglądała na typowe wagarowiczki, a już na pewno nie pierwszego dnia szkoły.</p>
<p dir="auto">Dziwnym zbiegiem okoliczności zniknęli również Krzysiek i Mikołaj. O ile po tym drugim można było się czegoś takiego spodziewać - wyglądał na człowieka, który z wagarów zrobiłby dyscyplinę sportową - o tyle Komeda trochę ją zaskoczył.<br />
Co ciekawsze, z całej trójki tylko Mikołaj wrócił jeszcze na lekcje.</p>
<p dir="auto">- <em>Cześć, słuchaj, Paulinie udało się załatwić błyskawiczne wywołanie zdjęć z Miami. Będą gotowe dzisiaj wieczorem. Odbiór o osiemnastej. Idziesz z nami? Wszyscy składamy się po tych kilka złotych.</em></p>
<p dir="auto">Dopadł ją zaraz po ostatniej lekcji, kiedy już zbierała się do wyjścia. Marzyła tylko o tym, żeby założyć wrotki i poczuć wiatr we włosach.</p>
<p dir="auto">Nie spodziewała się ani jego, ani tego, że właśnie wyjaśni zagadkę tajemniczych nieobecności.</p>
<p dir="auto">- <em>Spoko. Może być. To gdzie się spotykamy o tej osiemnastej?</em> - odpowiedziała niemal odruchowo, znowu zapominając ugryźć się w język. Zupełnie jak poprzedniego dnia z dyskoteką.</p>
<p dir="auto">Cóż. Słowo się rzekło. Pozostało jej tylko potwierdzić krótkim:</p>
<p dir="auto">- <em>Będę.</em></p>
<p dir="auto">Chwilę później każde z nich ruszyło w swoją stronę.</p>
<p dir="auto">Resztę popołudnia Alicja spędziła na mieście. Czyli dokładnie tak, jak lubiła najbardziej - na wrotkach.<br />
Bez większego celu krążyła ulicami Sokołowa, aż w końcu niemal odruchowo skręciła w trasę, którą poprzedniego wieczoru wracała z "Miami". Zwolniła dopiero w miejscu, gdzie po raz pierwszy dopadło ją irracjonalne wrażenie, że ktoś idzie za nią.</p>
<p dir="auto">Przez ułamek sekundy wydawało jej się, że ktoś stoi między drzewami. Mrugnęła. Nikogo tam nie było. Rozejrzała się. Nic. Tylko puste chodniki. Kilka samochodów. Szumiące drzewa.</p>
<p dir="auto">Nie wiedziała nawet, czego właściwie szuka. Może śladów? Może odpowiedzi? A może najbardziej liczyła na to, że nie znajdzie absolutnie nic.</p>
<p dir="auto">Przez całą drogę nie dawała jej też spokoju sprawa zdjęć. Po co właściwie je wywoływali? I dlaczego zamieszany był w to Mikołaj, skoro praktycznie nie spędzał wieczoru z dziewczynami? Co wydarzyło się po tym, jak wyszła z klubu? I wreszcie… Czy oni wszyscy próbowali na własną rękę rozwikłać zagadkę zaginięcia Asi?</p>
<p dir="auto">Paulina i jej przyjaciółki jeszcze miały sens - w końcu porwano jedną z nich. Ale Krzysiek? Mikołaj? No i teraz jeszcze ona. Coś zaczynało się składać w całość. Tylko Alicja nie miała najmniejszego pojęcia, jaki obraz ostatecznie z tego powstanie.</p>
<p dir="auto">W umówionym miejscu pojawiła się jako ostatnia. Zatrzymała się przed grupką rówieśników.<br />
- <em>Brakuje wam jeszcze hipisowskiego busa i doga niemieckiego</em> - zagadnęła, odgarniając włosy z ramion i posyłając im zadziorny uśmiech. - <em>To jaki jest plan?</em></p>
]]></description><link>https://forum.rolltelling.pl/post/9155</link><guid isPermaLink="true">https://forum.rolltelling.pl/post/9155</guid><dc:creator><![CDATA[Pan Elf]]></dc:creator><pubDate>Wed, 15 Jul 2026 14:08:27 GMT</pubDate></item></channel></rss>