Na Bachanalia Fantastyczne udało mi się dotrzeć po raz pierwszy - ta Zielona Góra jest jednak daleko i bardzo nie po drodze. I to jest największa wada tego konwentu (nie tylko moim zdaniem, ten argument się powtarzał w rozmowach). Poza tym było przyzwoicie i pod względem organizacji i programu. Impreza odbywa się na kampusie Uniwersytetu Zielonogórskiego, w trzech budynkach ale położonych rzut beretem od siebie. Do tego trochę terenów zielonych, na których w sobotę było parę ogólnodostępnych atrakcji w ramach Pikniku Rodzinnego i sporych rozmiarów ogrzewany namiot pełniący rolę Klubu Konwentowego. Zwłaszcza ten ostatni jest czymś co wyróżnia tę imprezę. Zwykle bowiem konwent ma swoją Knajpę Konwentową, a jej rolę pełni jakiś najbliższy pub (albo dwa). Przy czterocyfrowej liczbie uczestników nie ma szans by wszyscy się zmieścili w jednym lokalu, więc zwykle ludzie w mniejszych grupkach rozłażą się po okolicy. Tutaj takim miejscem integracji był wspomniany namiot (i jego okolice) dzięki czemu większość konwentowiczów mogła się bawić w jednym miejscu. Minus był oczywiście taki, że gwar rozmów chwilami utrudniał komunikowanie się i najlepiej gadało się na zewnątrz. Niemniej samą koncepcję szanuję.
Sam konwent wyróżnia się jeszcze tym, że średnia wieku uczestników jest jakby wyższa niż na innych imprezach. Ma to swoje odzwierciedlenie w programie - niby jest jakiś blok mangi i anime, ale raczej nieduży. "Anime dziewczynek" i cosplayerów praktycznie nie widać. Sporo za to dorosłych ludzi, którzy najwyraźniej przyjeźdżają tu od lat i robią to może nawet bardziej dla spotkania znajomych twarzy niż dla programu. To ostatnie pewnie dodatkowo wzmocnił fakt, że tegoroczne BF-y były też Polconem.
Motywem przewodnim tegorocznych Bachanaliów była fantastyka rodem z Francji, ale muszę przyznać, że związane z tym punkty programu jakoś nie trafiły do mojego harmonogramu. Zajrzałem tylko na wystawę francuskiego komiksu. Drugim ważnym elementem wydarzenia były obchody różnego rodzaju rocznic. Czterdziesta edycja Bachanaliów, czterdziesty Polcon, 25-lecie ZSFP (Związku Stowarzyszeń Fandom Polski) i 250 lat polskiej fantastyki. No sporo się nazbierało.
Najciekawsze punkty programu, na których byłem?
Postapo po japońsku. Dlaczego koniec świata nie zawsze jest tragedią?
Krótki przegląd japońskich komiksów, które dotykają w jakiś sposób tematu postapokalipsy, ale robią to w inny sposób niż Mad Max czy Fallout. Zamiast walki o przetrwanie więcej w nich melancholii, szukania normalności na gruzach świata. Choć były też i mroczniejsze przykłady.
Dlaczego Fantasy jest głupie?
Wspólnie z prelegentem przyglądaliśmy się różnego rodzaju absurdom i nielogicznym rozwiązaniom wszechobecnym w fantasy, dzięki którym ten podgatunek dorobił się łatki "tej głupszej / mniej poważnej fantastyki" w porównaniu z SF. Wbrew tytułowi nie chodziło wyłącznie o darcie łacha z fantasy, było całkiem merytorycznie.
Biskupi-piraci z Wyspy Man
Dwie opowieści o dwóch postaciach, których dzieliły setki lat, ale łączyło zamiłowanie do piractwa i to, że obaj skończyli jako biskupi na zależnej od Korony Brytyjskiej wyspie Man. Kawałek historii, o której nie miałem pojęcia. Do tego trochę o samej wyspie Man, Celtach i tamtejszych zwyczajach. Jak irlandzka tradycja, by z okazji Samhain (Halloween) podpalać dom swojego władcy...
Gala Rozdania Nagród im Janusza A. Zajdla
Należą jej się dwa słowa. Z jednej strony zorganizowana w bardzo fajnym miejscu, bo w Planetarium Wenus. W pewnej odległości od kampusu, na którym odbywał się sam konwent, ale były ogarnięte autobusy, dzięki którym każdy mógł się tam dostać bez problemu. Na samą galę wszyscy wchodzili po czerwonym dywanie, co było miłym akcentem. Niestety sama gala była jedną z gorszych na jakich byłem. Pozbawiona zupełnie części artystycznej (być może przez to, że poza Nagrodami Zajdla było też parę innych rzeczy do rozdania i gości zabierających głos, więc nie było sensu dodatkowo przedłużać), za to z dwojgiem prowadzących, którzy bardzo próbowali być zabawni, ale efekty były odwrotnie proporcjonalne do wysiłków.
Podsumowując:
Fajny konwent i przyzwoity Polcon, ale raczej nieprędko tam wrócę. Po prostu jest dużo imprez, które są bliżej i dojazd jest przyjemniejszy. Ale jak nie macie do Zielonej Góry tak daleko jak ja to polecam
P.S. Mieli takie ładne Gwiezdne Wrota
[image: 1792660709388-df6ea008-42ca-47fe-96b1-f3ffde241110-image-resized.jpeg]