Tekst przyjemnie lekki w lekturze, ale w mojej opinii wcale nie płytki. Taka mieszanka klimatów „Północnej Granicy” Kresa oraz „Meekhańskiego Pogranicza” Wegnera, w pozytywnym tego wrażenia znaczeniu. W odróżnieniu od rozmówcy chętnie poczytałbym ciąg dalszy. Polskie znaki rzeczywiście pogrubione, ale mnie jakoś nie przeszkadzało to w czytaniu, mam za to inną uwagę - nie jestem znawcą języka polskiego i mogę się mylić, ale sądzę, że w tekście jest nadmiar przecinków.
Tak czy owak, jestem na tak. Masz coś jeszcze do poczytania?