Przejdź do treści
  • 2 Głosy
    9 Posty
    71 Wyświetlenia
    GladinG
    Czas na fragment drzewa Lobelii [image: Lobelia-drzewo.jpg] Dla wygody mojej. Ewentualnie innych
  • 2 Głosy
    2 Posty
    97 Wyświetlenia
    GladinG
    @Rewik napisał w [Jedyny Pierscień II ed.] Sprzysiężenie Czerwonej Księgi - KOMENTARZE: Z Rozstai/Rozstajów? jest do Michel Delving 1 dzień drogi - tak wynika z przygód wydanych do Jedynego Pierścienia napisał w [Jedyny Pierscień II ed.] Sprzysiężenie Czerwonej Księgi - KOMENTARZE: Nieźle, bo z mapki wychodzi mi to jakieś 36km. 33km z Nad Wodą do Rozstaji. 11,5km z Hobbitonu do Nad Wodą. 4,5km z Bag Endu do Hobbitonu. Tabela orientacyjnych odległości ustalonych przeze mnie Trasa Dystans Czas pieszo Bag End <--> Hobbiton ~4km ~1h Hobbiton <--> Nad Wodą ~11km ~3h Nad Wodą <--> Rozstaje ~33km ~8h Rozstaje <--> Białe Źródło ~15km ~4h Rozstaje <--> Michel Delving ~37km ~9h Białe Źródło <--> Tukowa Skarpa ~9km 4h+ Trasy z Bag End Trasa Dystans Czas pieszo Bag End <--> Hobbiton ~4km ~1h Bag End <--> Nad Wodą ~15km ~4h Bag End <--> Rozstaje ~23km ~6h Bag End <--> Białe Źródło ~38km ~10h Bag End <--> Tukowa Skarpa ~47km ~12h Bag End <--> Małe Delving ~72km ~18h
  • 0 Głosy
    179 Posty
    883 Wyświetlenia
    RewikR
    Musiałbym jeszcze dać Wam jakoś prawo do edycji mojego posta w materiałach, by linki podmieniać. Trochę kłopotliwe. Ewentualnie może dałoby się przez dostęp do całego folderu z prawem edycji, albo z listą w googelexelu... chyba jednak pozostanę w takich warunkach przy edycji tylko z mojej strony. Najlepiej jedna byłoby kliknąć w link i tam móc zmienić jedną cyferkę, automatycznie zapisać i tyle. Edycja: o nawet się da. Na próbę dałem Ci wired mozliwość edycji tego tutaj posta. Sprawdzisz jak to działa?
  • 4 Głosy
    44 Posty
    602 Wyświetlenia
    MarrrtM
    Prymula Brandybuck [image: 082EXNM.png] Lobelia jednak wciąż była Lobelią i Prymulka, której Fortuna oszczędziła ukąszeń przez szerszenie, siedziała teraz wygodnie w kolasce trzymając Droga pod ramię i z grzecznym uśmiechem na twarzy przysłuchiwała się miodowym rozważaniom panny Bracegirdle. - Rzeczywiście Lobelio - przytaknęła rozbawiona aneksją dzbanów - Zasłużyłaś na ten podarek bez wątpienia. A wiosna… Hmmm… Plastry miodu wydawały się pełne, a owady… pszczoły pracowite, a szerszenie… wściekłe. Wzdrygnęła się na wspomnienie atakujących ją insektów. Bardziej niż ona jednak ucierpiał Drogo, którego pod wpływem nagłej potrzeby ścisnęła mocniej za ramię. - Ale przyznać trzeba, że łąki kwieciem pokryte gęsto i nie dziwota, że pszczołom praca się w łapkach paliła. Szerszeni zaś tłumaczyć nie trzeba. Z resztą i rady na nie większej nie ma. Trzeba się pogodzić, że istnieją nieprzyjemne stworzenia co w swej naturze mają zgryźliwość i miodowe łakomstwo. Uśmiechnęła się uprzejmie, a Drogo zachichotał. *** Gwar był w Rozstajach niesłychany wręcz. Prymula być nie była nim jakoś bardzo zaskoczona, gdyż podobny widywano w Newbury przy Północnym Trakcie w Bucklandzie. Ale w Bucklebury, czy Crickhollow coś takiego zdarzało się co najwyżej podczas Festynów. - Ależ to nie wina tego chłopca Lobelio. Pecha mamy, ot co. Oby nie towarzyszył on też naszym żądnym rzecznych przygód przyjaciołom. Z resztą Rory jest z nimi. Nie pozwoli by dopuścili się jakiejś bzdury ani nie przyzwoli nieszczęściu ich spotkać. Jestem tego pewna. Obrzuciła wzrokiem tłum hobbitów przeplatany pojedynczymi krasnoludami. Lubiła pogawędzić niemniej niż inni hobbici, ale ostrzenie uszu nie było jej ulubionym zajęciem. Nawet jeśli rzeczywiście nie mieli niczego lepszego na oku aktualnie. Chyba żeby… Ilość pytań, powitań i pozdrowień była wprost proporcjonalna do tłumu, ale nie przesadnie nachalna. Radzili sobie z nią zupełnie dobrze. I być może można było to wykorzystać. Pozwoliła Lobelii czas jakiś na jej plotkarskie przyjemnostki, po czym wstała. - Poczekajcie proszę. Odo… potowarzysz mi. Ruszyli we dwoje z młodym Bolgerem w kierunku gospody i szynkwasu wymieniając zdawkowe pozdrowienia z postronnymi hobbitami, póki nie zwróciła na nich uwagi większa grupka hobbitów i hobbitek, w której prym wiódł kojarzony nieco przez Prymulę rosły Chubb. - Powitać pani dziedziczko Prymulo! - ozwał się - Jak się miewa Buckland? Prymula uśmiechnęła się i skinęła uprzejmie głową. - Dziękuję Panie Chubb - odparła słabym głosem - Miewa? Ach Buckland… tak… Po czym omdlewając osunęła się na ziemię.