Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
Skórki
  • Light
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Dark
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
  1. Start
  2. Sesje fantasy
  3. Rozgrywka
  4. [Jedyny Pierścień II ed.] Sprzysiężenie Czerwonej Księgi - Rozdział I
Sprzysiężenie Czerwonej Księgi
RewikR
Rewik jako
Mistrzyni Wiedzy
Mistrz Gry
WiredW
Wired jako
Rorimak Brandybuck
GreKG
GreK jako
Paladin Tuk II
MarrrtM
Marrrt jako
Primula Brandybuck
GladinG
Gladin jako
Lobelia Bracegirdle
PaniczP
Panicz jako
Milo Makary Tuk
Pan ElfP
Pan Elf jako
Esmeralda Tuk

[Jedyny Pierścień II ed.] Sprzysiężenie Czerwonej Księgi - Rozdział I

Zaplanowany Przypięty Zablokowany Przeniesiony Rozgrywka
sprzysiężenie czerwonej księgi
88 Posty 7 Uczestników 1.3k Wyświetlenia 4 Obserwuje
  • Najpierw najstarsze
  • Najpierw najnowsze
  • Najwięcej głosów
Odpowiedz
  • Odpowiedz, zakładając nowy temat
Zaloguj się, aby odpowiedzieć
Ten temat został usunięty. Mogą go zobaczyć tylko użytkownicy upoważnieni do zarządzania tematami.
  • GreKG Niedostępny
    GreKG Niedostępny
    GreK jako Paladin Tuk II
    napisał ostatnio edytowany przez GreK
    #70

    text alternatywny

    Paladin Tuk Drugi.

    Paladin nachylił się jeszcze bliżej, mrużąc oczy tak, jakby samym spojrzeniem chciał wydobyć z drewna prawdę.

    — Oho… — mruknął cicho, wyciągając palec, ale w ostatniej chwili powstrzymał się od dotknięcia dłoni posągu. — No proszę. To nie jest zwykła ręka do machania w powietrzu.

    Przekrzywił głowę.

    — To jest ręka przygotowana. Z zamysłem. Z planem.

    Obszedł posąg jeszcze raz, tym razem wolniej, z rosnącą powagą.

    — Tu było miejsce — oznajmił półgłosem, bardziej do siebie niż do innych. — Nie „mogło być”. Nie „dałoby się wsadzić”. Tylko było. Jest! — poprawił się triumfalnie.

    Zerknął na dłoń jeszcze raz, jakby liczył, że maczuga z czystej przyzwoitości jednak się pojawi.

    — Czyli ktoś ją wyjął — stwierdził. — Świadomie. Z pełną premedytacją. To nie jest sprawa przypadku ani… — tu zawahał się — …naturalnego zużycia.

    Wyprostował się i poprawił kamizelkę.

    — A skoro była, a jej nie ma… to znaczy, że gdzieś jest.

    Krótka pauza.

    — I ktoś wie gdzie.

    Paladin zmarszczył brwi, wyraźnie zaintrygowany.

    — Albo co gorsza — dodał ciszej — ktoś jej używa.

    Po czym odsunął się o krok, jakby uznał, że stanie zbyt blisko miejsca po maczudze może jednak nie być najlepszym pomysłem.

    — W każdym razie — westchnął — to już nie wygląda na niewinną lukę w rzeźbie. To wygląda na historię, która komuś się… odczepiła.

    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
    2
    • MarrrtM Online
      MarrrtM Online
      Marrrt jako Primula Brandybuck
      napisał ostatnio edytowany przez
      #71

      Prymula Brandybuck
      text alternatywny

      Bitwy zawsze były tym aspektem historii, który przyprawiał Prymulę o ziewanie. Oczywiście skrywała je bardzo umiejętnie i pozwalała sobie tylko na ziewnięcia "w środku", a na zewnątrz nie omieszkała patrzeć z zaciekawieniem na Pana Bingo i rzeźbę. Nie było to trudne gdyż do reszta opowieści była bardzo ciekawa, nawet jeśli już zasłyszana. Ale z dobrymi opowieściami było jak z dobrą kolacją. Można było przecież powtarzać ją co dzień i niczego na tym nie tracić!

      Ożywiła się jednak nieco na pytanie Bingo o los maczugi i bardzo zabawne, a jednak słuszne rozumowanie jakiemu poddał tę sprawę kuzyn.
      - Och Paddy, przecież nie odczepiła się Staremu Tukowi - zachichotała, ale jej ton stracił na pewności, bo zaraz zerknęła na Pana Bingo pytająco - Prawda?

      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
      3
      • GladinG Niedostępny
        GladinG Niedostępny
        Gladin jako Lobelia Bracegirdle
        napisał ostatnio edytowany przez Gladin
        #72
        Lobelia Bracegirdle
        Lobelia Bracegirdle Lobelia była wyjątkowo nieobecna duchem podczas wizyty.

        Nie wtrącała swoich trzech groszy, nie pouczała. Z zainteresowaniem za to obserwowała wszystko i wszystkich.

        Architekturę budynku: którędy najlepiej złodziej mógł wejść na dach, jakie elementy fasady ułatwiały wspinaczkę, ile kominów widniało na dachu. Zwróciła uwagę, że słupy i rygle budowli, które miały nadawać jej charakteru, tworzyły dość wygodne elementy wspinaczkowe. Nawet okiennice, zamknięte na noc, mogły pomóc. Wielospadowy dach też stwarzał możliwości. Donice z kwiatami... przyjrzała się im. Czy któreś kwiaty wyglądały na uszkodzone ostatnimi czasy jakby zdeptała je nieostrożna stopa? No i te świetliki z poddaszem...

        Miejsce na ognisko. Popiół mógł więc i stąd pochodzić, niekoniecznie z kominka. Należało dyskretnie podpytać gospodarzy, kiedy ostatnio takie ognisko się odbyło. Piwniczka ukryta we wzgórzu też mogła skrywać niejedne tajemnice.

        Rozkład pomieszczeń: gdzie znajdowały się okna, czy i jak były zamknięte, z którego pomieszczenia można było przejść do innego. Szukała też miejsca, w którym spał nocą Fajerwerk.

        Szukała też okazji, aby odciągnąć panią Malwę na stronę, by móc dyskretnie wypytać ją o ostatnie gorszące wydarzenia, ponarzekać na dzisiejszą młodzież, wyrazić współczucie i wykazać zainteresowanie zapiskami Gerontiusa Tuka. Może widząc, gdzie się one znajdują, obserwując pomieszczenia z tego miejsca, zauważy coś, co ją naprowadzić na trop?


        Sesja Karak Varn | Gladinhammer

        A do tego uważam, że 4-tą edycję Warhammera należy zniszczyć.

        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
        3
        • RewikR Online
          RewikR Online
          Rewik jako Mistrzyni Wiedzy
          napisał ostatnio edytowany przez Rewik
          #73

          text alternatywny

          Bingo Slowfoot chwycił szelki swymi dłońmi, gdy Paladin przedstawił swoje rozumowanie i kiwał głową twierdząco, zachęcając, by nie przestawał.
          – Doskonała odpowiedź, panie Paladinie! Obawiam się, panienko Brandybuck, że jednak nasze przeczucie jest właściwie. Przejdźmy może do tego to podwyższenia.

          Skierował ich w miejsce, gdzie ścianę zdobiły skrzyżowane laski podróżne nietypowego kształtu i gdzie postawiono piedestał, na którym to, pod szkiełkiem spoczywała para pięknych diamentowych spinek do mankietów.
          – Gerontius Tuk, bardzo pragnął posiadać w swojej kolekcji maczugę Bullroarer'a. Przystał więc na układ, w którym podzielił się swoją wiedzą, przelewając ją na pergamin i obiecał oddać Domu Mathom spinki, które otrzymał od czarodzieja Gandalfa... wraz z kilkoma innymi przedmiotami o wartości bardziej historycznej. Dzięki temu mógł cieszyć się dziedzictwem swego pradziada do końca swoich dni. Gerontius umowy dotrzymał...

          – Nie dotrzymał - wtrąciła kustoszka.

          – Dotrzymał, przynajmniej w swoim mniemaniu – Bingo natychmiast z uśmiechem załagodził spór – Ponoć informacja o miejscu przechowywania maczugi Bandobrasa Tuk znajduje się w jego zapiskach. Skrzętnie schowana i ubrana w liczne zagmatwane zagadki. Umysł Starego Tuka, zwłaszcza pod koniec jego dni, meandrował przedziwnymi ścieżkami. To nieodżałowana strata dla Domu Mathom, lecz jak dotąd żaden kustosz, czy kustoszka z Michel Delving nie rozwikłał jego zagadek.

          Bingo westchnął, jak mógł westchnąć tylko wielki miłośnik historii i sztuki.
          – W każdym razie spinki... tak, chcielibyście zobaczyć jak działają? Oto one, w całej swojej okazałości!

          text alternatywny

          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
          3
          • GladinG Niedostępny
            GladinG Niedostępny
            Gladin jako Lobelia Bracegirdle
            napisał(a) ostatnio edytowany przez Gladin
            #74
            Lobelia Bracegirdle
            Lobelia Bracegirdle – Zagadki... interesujące - ozwała się Lobelia, gdy reszta skoncentrowała uwagę na spinkach.

            – Chciałabym obejrzeć te zapiski Gerontiusa.


            Sesja Karak Varn | Gladinhammer

            A do tego uważam, że 4-tą edycję Warhammera należy zniszczyć.

            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
            1
            • GreKG Niedostępny
              GreKG Niedostępny
              GreK jako Paladin Tuk II
              napisał(a) ostatnio edytowany przez
              #75

              text alternatywny

              Paladin Tuk Drugi.

              Paladin, który jeszcze przed chwilą wyglądał na całkiem zadowolonego ze swojego rozumowania, nagle wyprostował się jak struna, gdy tylko padło słowo „spinki”.

              A już zwłaszcza „od czarodzieja Gandalfa”.

              Uniósł brwi tak wysoko, jakby próbowały dołączyć do stropu.

              — A więc jednak! — wyrwało mu się, z wyraźną satysfakcją, którą starał się natychmiast przykryć kaszlnięciem. — To znaczy… to wiele wyjaśnia. Bardzo wiele. Nawet więcej, niż się początkowo wydaje.

              Zbliżył się o krok do piedestału, ale nie za blisko — tak, żeby w razie czego zdążyć się cofnąć, gdyby spinki postanowiły… no, cokolwiek postanowić.

              — Skoro coś pochodzi od czarodzieja… — zaczął ostrożnie — …to należy zakładać, że działa. A jeśli działa, to niekoniecznie tak, jak człowiek, czy hobbit, by się spodziewał.

              Przekrzywił głowę, przyglądając się błyskowi diamentów pod szkłem.

              — Same się zapinają, powiadacie? — mruknął. — Hm. To brzmi… wygodnie. Podejrzanie wygodnie.

              Zerknął na resztę towarzystwa, jakby sprawdzał, czy ktoś już przypadkiem nie ma mankietów związanych w supeł.

              — Bo widzicie — ciągnął dalej, coraz bardziej w swoim żywiole — rzeczy, które robią coś „same”, rzadko poprzestają na jednym. Dziś zapinają się same, jutro zapinają się szybciej, pojutrze zapinają się komuś, kto wcale o to nie prosił…

              Zamilkł na moment.

              — …albo komuś, kto bardzo prosi, żeby przestały.

              Odchrząknął i poprawił kamizelkę, odzyskując pozory powagi.

              — Ale! — uniósł palec — Nauka wymaga odwagi. A przynajmniej… obserwacji z bezpiecznej odległości.

              Cofnął się pół kroku. Tak dla pewności.

              — Z wielką chęcią zobaczyłbym ich działanie — oznajmił uprzejmie. — Najlepiej… na kimś, kto ma odpowiednie doświadczenie w obchodzeniu się z przedmiotami historycznymi.

              Krótka pauza.

              — I silne nerwy.

              Jeszcze krótsza.

              — Oraz mankiety, których ewentualna utrata nie będzie wielką tragedią.

              Spojrzał znów na spinki, już wyraźnie zafascynowany.

              — Bo jeśli one rzeczywiście zapinają się same… — dodał ciszej — …to chciałbym bardzo zobaczyć, czy równie łatwo dają się odpiąć.

              text alternatywny

              1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
              4
              • MarrrtM Online
                MarrrtM Online
                Marrrt jako Primula Brandybuck
                napisał(a) ostatnio edytowany przez
                #76

                Prymula Brandybuck
                text alternatywny

                - Och, oczywiście! - Prymula była naprawdę pod wielkim wrażeniem. Zarówno przygotowania Pana Bingo, jak i całej sytuacji. Wisienką na torcie było pojawienie się owych spinek, które co prawda wywróciło cały jej zamysł do góry nogami, ale Brandybuckówna (jeszcze) wcale, a wcale się tą sytuacją nie zraziła. Utwierdziła się jednak w przekonaniu, że Państwo Slowfoot są po prostu arcysympatyczni i najzwyczajniej w świecie chyba zapłacze się na śmierć, jeśli przyjdzie im zabrać im cokolwiek podstępem z ich wyraźnie ukochanego Muzeum.

                - Milo? Wyglądasz bez dwóch zdań najbardziej godnie z nas wszystkich. A poza tym... to jakby Twoja krew. Zgodziłbyś się przymierzyć spinki?
                Zapytała patrząc na starszego z Tuków ze szczerą nadzieją i tym uroczym, prymulowym spojrzeniem wyrażającym bezmiar okrucieństwa jakim byłaby wobec Brandybuckówny odmowa.

                Zaraz jednak zmarszczyła brwi poprawiając włosy, gdy w jej głowie fakty ukrytej w zapiskach zagadki i bilbowej prośby o dokonanie kradzieży zaczęły samoistnie i wręcz wbrew dobrej woli Prymuli, łączyć się ze sobą w jakąś trudną na razie do pojęcia, ale wcale nieciekawą teorię spisku uknutą w Bag End.

                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                3
                • Pan ElfP Niedostępny
                  Pan ElfP Niedostępny
                  Pan Elf jako Esmeralda Tuk
                  napisał(a) ostatnio edytowany przez
                  #77

                  Esmeralda Tuk

                  text alternatywny

                  text alternatywny

                  Wycieczka po Domu Mathom okazała się mniej ekscytująca, niż Esmeralda sobie wyobrażała. Trudno było orzec, czy to wina Bingo Slowfoota i jego sposobu opowiadania, czy też po prostu młoda Tukówna nie przepadała za bardziej statecznymi “przygodami”, takimi jak przechadzanie się korytarzami i oglądanie starych pamiątek.

                  Ziewnęła raz czy dwa, starając się ukryć to najlepiej, jak potrafiła. Próbowała też wsłuchać się w opowieści, lecz jakoś niespecjalnie ją one zajmowały. Widocznie przygody nad rzeczką zawiesiły poprzeczkę zbyt wysoko, bo teraz Esmeralda wolała przeżywać je na własnej skórze, niż tylko o nich słuchać.

                  Na całe szczęście miała przy sobie sójkę, z którą naprawdę się zaprzyjaźniła i która wiernie dotrzymywała jej towarzystwa. Esmeralda co jakiś czas dokarmiała ją ziarnami, przyglądając się jej z zaciekawieniem. Doszła nawet do wniosku, że coś je łączy. Zew przygody i ciekawość świata! Bo jakiż inny powód mógłby sprawić, że ptak na tak długo przyłączył się do gromadki hobbitów?

                  - Nikt dotąd nie rozwikłał tych zagadek? Ojej! A czy przewidziana jest jakaś nagroda dla hobbita, który je rozwiąże? Może jakaś pamiątka? Hm? - ożywiła się nagle Esmeralda, gdy jej uwagę przykuł temat zagadek Gerontiusa Tuka.

                  Pamiętała, by o mapie nie wspominać, lecz rzuciła przy tym pozostałym hobbitom bardzo znaczące spojrzenie. I uśmiech, który mówił więcej, niż same słowa.

                  text alternatywny

                  1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                  3
                  • RewikR Online
                    RewikR Online
                    Rewik jako Mistrzyni Wiedzy
                    napisał(a) ostatnio edytowany przez Rewik
                    #78

                    text alternatywny

                    Posłuchanie - 5 prób, opór nieznany (zależny od ostatecznej prośby)
                    Prymula Brandybuck: zagadki (PT 13) - | 5, 7 | 1, 3, text alternatywny | - wielki sukces!
                    Paladin Tuk II: zagadki (PT 14) - zdany bez rzutu!

                    Bingo wyciągnął spinki, celem pokazania ich gromadce hobbitów. Nie miał też nic przeciw, by jedno z nich użyło spinek do mankeitów.
                    – Hmmm, w zasadzie dlaczego by nie? Pomyślmy... – Bingo, chyba nawiązywał do słów Lobelii i Esmeraldy – Uprzejme z was hobbity i potrafiliście rozwiązać moją zagadkę. Są wśród was nawet potomkowie Gerontiusa Tuka, a kto lepiej zrozumie go, jak inny Tuk? Jak myślisz Malwa? Może nasi goście faktycznie byliby w stanie pomóc?

                    – Te zagadki to tylko bełkot starca, szkoda na to czasu kochanie. – Kustoszka nawet nie spojrzała w ich stronę. Ustawiała pod ścianą rząd dziwacznych drewnianych ram na kołach. To najwyraźniej najnowszy nabytek muzeum. Malwa Slowfoot przyczepiała właśnie do każdego urządzenia karteczkę o treści „bicykl”.
                    – Prócz paru przepisów i kilku patentów nie ma tam nic przydatnego. Dość czasu już na tym zmarnowaliśmy.

                    Malwa wyprostowała się, poprawiła jedną z zawieszonych karteczek i obróciła się do swoich rozmówców.
                    – Ale jeśli tak to naszych gości interesuje, zapiski są w naszej biblioteczce na piętrze, w drugiej alejce. Chyba, że znów nie odłożyłeś ich na miejsce... Samo przestudiowanie ich to ze dwa dni czytania. A potem zapraszam na maślane bułeczki z konfiturą według przepisu Złotogłówki Noakes. Zbliża się pora na herbatę.

                    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                    3
                    • PaniczP Niedostępny
                      PaniczP Niedostępny
                      Panicz jako Milo Makary Tuk
                      napisał(a) ostatnio edytowany przez
                      #79

                      Milo Makary Tuk

                      text alternatywny

                      Milo na wizycie w Domu Malthom był spięty jak spinki Gerontiusa (kiedy się już, oczywiście, magicznie spięły). Grzeczność, a i dominująca chyba nad wszelkimi innymi cząsteczkami w jego ciele ciekawość, wzywały, by nasłuchiwać pary kustoszy z uwagą i spacerować przez muzeum wyznaczoną ścieżką. Tuk chciał i próbował, ale stopy klapały mu nerwowo na parkiecie, gdy zezował na mnogość eksponatów i tabliczek z opisami, które pragnął poznawać.

                      Milo miał problem ze skupieniem na jednej rzeczy na raz, gdy wokół wołały go dziesiątki ciekawostek, a sama ich obecność łaskotała go po umyśle, nie dając spokoju. Hobbit chciał i lubił poznawać rzeczy po swojemu, na własną rękę i we własnym tempie. Malwa i Bingo wydawali się przemili, a opowiadali na jego uszy ciekawie, więc nie w tym rzecz, że Makary nudził się pod ich przewodnictwem...

                      Nie, Milo po prostu znów uginał się pod obyczajem grzecznego, szkolnego wysłuchiwania, gdy serce wyrywało mu się już do przebiegania po korytarzach w pędzie i poznawania wszystkiego z bliska. A potem przysiadania eksponat po eksponacie i notowania, szkicowania, malowania i dłubania w pamięci, co do czego dopasować i co-z czym-o czym.

                      Trzymał pion i kurs za resztą drużyny, bo jednak pozycja starszego w gronie gości zobowiązywała podwójnie. Opłaciło się, bo dzięki uprzejmości Prymulki spotkało go nie lada wyróżnienie. Zaszczyt i przygoda sama w sobie... Magiczne spinki Gerontiusa miałyby się spiąć na jego mankietach! Na jego skromnych, acz wykrochmalonych jak trzeba, mankietach!

                      Milo stanął przed Bingiem jak zamurowany i szepnął chyba, że to byłby zaszczyt, ale nie miał już pewności, czy aby nie mlasnął tylko czegoś ustami, które także zwolniły wobec emocji. Widząc zachętę ze strony kustosza, Tuk wyprostował ręce i wysunął naprzód nadgarstki. Zreflektował się, że do spięcia mankietów, musi najpierw zdjąć własne spinki, więc nerwowo pozbył się ich z koszuli i raz jeszcze stężał z łapami z przodu. Teraz już w pełni gotów na czary.

                      Parę chwil później, kiedy uniesiony pod sufit Milo powoli lądował, na ziemię sprowadziła go konieczność protestu. Kustosz zachęcał do zagadek, a pani Malwa odwodziła od marnotrawienia czasu na takie głupoty. Tuk nie mógł nie stanąć w obronie babrania się w rzeczach nieprzydatnych i szalonych, które mogą prowadzić do mizernych efektów.

                      – Jeśli Państwo pozwolą, to dla nas... Dla nas będzie wielkim honorem móc przestudiować te zapiski dla samego tylko obcowania z pamięcią o przodkach, którzy tworzyli nasze Shire jakim jest dziś. – Milo faktycznie czuł, że wzniosła to sprawa i to na tyle, że zbył na razie wspomnienie o konkretniejszych i dających konkretne efekty maślanych bułeczkach. – Jeżeli w ogóle mógłbym-moglibyśmy korzystać z gościny Państwa domu i w kolejnych dniach, by poznać lepiej naszą historię...

                      Hobbit zatrzymał się w pół zdania i poczerwieniał, świadomy, że lapsusem może narobić tu nie lada niegrzeczności.

                      – Naturalnie, przepraszam najmocniej, chodzi mi o możliwość, aby w czasie, kiedy Dom jest otwarty dla zwiedzających, móc czytać i poznawać eksponaty. – Milo skłonił głowę, jakby kajał się za faktyczne przewinienie. Było-nie było, wpraszać się tak do kogoś byłoby skrajnie obcesowym, a funkcja sfery dóbr publicznych, jaką pełniło muzeum nie była wśród hobbitów oklepaną codziennością. – Nie chodzi, by Państwa nachodzić... Jedynie, gdy można, gdy nie przeszkadza... Zapoznawać się na tyle, na ile się da z tym dziedzictwem naszym hobbicim w spokoju. Wiem... Wiem, że każdy inaczej trochę patrzy, czego innego potrzebuje, inaczej myśli, kiedy tak stoi oko w oko z historią przodków...

                      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                      4
                      • RewikR Online
                        RewikR Online
                        Rewik jako Mistrzyni Wiedzy
                        napisał(a) ostatnio edytowany przez Rewik
                        #80

                        https://i.imgur.com/80HA66L.png

                        Spinki Gerontiusa Tuka już samym wyglądem, mogły wprawić w zachwyt, lecz okazały się być też bardzo praktyczne, co dziwne, bowiem należały ponoć kiedyś do czarodzieja Gandalfa. Na mankietach Milo prezentowały się wspaniale i zapinały się i odpinały, kiedy zażądał i znów zapinały... Jakkolwiek było to niesamowite, wreszcie i to zaczynało powszednieć i ustępowało innemu zainteresowaniu hobbitów.

                        Posłuchanie - 3 próba z 5
                        Milo Makary Tuk: przekonywanie (PT 13) - | 2, 3 | 2, 5 | - porażka!

                        Zainteresowanie to zyskały niemal bez wyjątku zapiski Gerontiusa. Zdało się być to naturalne, tym bardziej że w niektórych przypadkach były to zapiski ich prapradziadka, zaś kustosze zawsze radowali się ilekroć ktoś podzielał ich entuzjazm w obcowaniu z historią... a przynajmniej Bingo taki był i wylewnie dawał o tym znać mimo strofowań Malwy Slowfoot, która pomysł regularnych odwiedzin zbyła raczej milczeniem, co i tak było dobrym rezultatem, jesli wierzyć wcześniejszym opowieściom Bilba Bagginsa.

                        text alternatywny

                        Lobelia Bracegirdle: czujność (PT 16) - | 5 | 3, text alternatywny | - porażka!

                        Przeszli po wełnianym dywaniku na schody prowadzące do biblioteczki. Znajdowała się ona na prawo od schodów i z początku zdawała się niewielka, lecz półki tu wręcz uginały się pod ogromną kolekcją ksiąg, dokumentujących koligacje rodowe i gromadzone przez pokolenia przepisy kulinarne. Znalezienie mapy tutaj byłoby nie lada wyczynem, zwłaszcza po ciemku!

                        Bingo znowuż to żartując i opowiadając anegdoty odnalazł mnogość Tukowych rulonów i dzienników i dzienniczków w drugiej alejce, tam gdzie poinstruowała go żona.

                        – Wszystko jest bardzo chaotyczne. Obawiam się, że w tym Malwa ma rację. Myślę, że nie zainteresują was one tak jak mnie, ale może... a kto wie może uda się wam rozwikłać jedną rzecz, skoro chcecie pomóc... gdzie to... a ten. Myślę, że tutaj znam odpowiedź... – kustosz wybrał jeden z dzienników i otworzył na jednej z kart, na której widniał tylko krótki wierszyk.

                        Tam, w rzekach, ryby nie pływają,
                        w górach wiatry nie hulają.
                        Tam morza i jeziora suche się zdają,
                        To tam informacje się chowają.

                        – ...i tutaj - Bingo Slowfoot pokazał im jeden ze zwoi – pisany tym samym atramentem jest tu tylko jeden fragment. – kustosz przeczytał im go na głos:

                        Miejsce wskaże wam koń, co stoi obok koła,
                        ten, co nie słyszy gdy się doń woła.
                        Kto go zobaczyć zdoła i na noc ogień tam rozpali,
                        odnaleźć resztę podoła.

                        – Tego wcale, a wcale nie rozumiem.

                        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                        0
                        • GladinG Niedostępny
                          GladinG Niedostępny
                          Gladin jako Lobelia Bracegirdle
                          napisał(a) ostatnio edytowany przez
                          #81
                          Lobelia Bracegirdle
                          Lobelia Bracegirdle – Zaiste... pierwszy wierszyk jest dosyć prostą wskazówką... zgadzam się.

                          – Tak... wyjaśnia to bardzo wiele... Myślę, panie Slowfoot, że to nie te zapiski powinniśmy obejrzeć... lecz inny dokument, który jak się spodziewam, znajduje się też w Domu Mathom. Czyż nie?

                          Poszczególne elementy wpasowywały się w swoje miejsce. No, zobaczymy, Bilbo Bagginsie!


                          Sesja Karak Varn | Gladinhammer

                          A do tego uważam, że 4-tą edycję Warhammera należy zniszczyć.

                          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                          1
                          • RewikR Online
                            RewikR Online
                            Rewik jako Mistrzyni Wiedzy
                            napisał(a) ostatnio edytowany przez
                            #82

                            Bingo odchrząknął znacząco.
                            – Tak, tak, już się robi... – kustosz wyjął spod pachy kolejne zawiniątko, tym razem większe. Zdjął ze stolika stojące tam bibeloty i rozciągnął płótno na stole, prosząc Esmeraldę by przytrzymała jeden koniec, kiedy on ponownie ustawiał przedmioty na stoliku, tak by powstrzymać mapę przed zwijaniem się.

                            Ich oczom ukazała się owa właśnie mapa. Ta której pragnął Bilbo Baggins dla siebie.

                            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                            0
                            • MarrrtM Online
                              MarrrtM Online
                              Marrrt jako Primula Brandybuck
                              napisał(a) ostatnio edytowany przez Marrrt
                              #83

                              Prymula Brandybuck
                              text alternatywny

                              Spinki może w istocie nie były tak spektakularne jak się Prymuli zdawało, że będą. Ale dla niej i tak było to niesamowite przeżycie, bo po prawdzie tak do końca nie wierzyła, że miejsce będą mieć jakieś czary. A tu i owszem. Miały. Dotyk czarodzieja był tu niezaprzeczalny!

                              Ale należało czym prędzej wrócić na ziemię, bo rozmowa z kustoszami wróciła na pożądane tory mapy Starego Tuka. I to zgodnie z planem tak, że pierwszy wspomniał o tym Pan Bingo. Czy okaże się, że nie będą musieli uciekać się do żadnego występku? I czemu Bilbo wolał jednak kradzież od pożyczenia?
                              Hobbitka powachlowała się swoim kapeluszem, bo zrobiło się jej gorąco. A tymczasem Pan Bingo i Esmeralda rozłożyli mapę, którą wszyscy wraz z nią poczęli studiować uważnie.
                              - Widzę lisa, wilka... bociany... owcę... kozę... jakieś ptaki... Oooo jest i koń. Albo osioł?

                              -Obok Kamienia Trzech Ćwiartek. A ten kamień... nie pamiętam. Czy on jest naprawdę okrągły?

                              1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                              1
                              • Pan ElfP Niedostępny
                                Pan ElfP Niedostępny
                                Pan Elf jako Esmeralda Tuk
                                napisał(a) ostatnio edytowany przez
                                #84

                                Esmeralda Tuk

                                text alternatywny

                                text alternatywny

                                Esmeralda z zapartym tchem przysłuchiwała się treści zagadki, którą wyrecytował Bingo, a potem rozważaniom Lobelii i Prymuli. Jednocześnie przyglądała się rozłożonej na stole mapie - uważnie i badawczo, jakby chciała przejrzeć ją na wskroś.

                                Gdy pozostali rozprawiali na głos, Esmeralda półszeptem powtarzała zapamiętany wers zagadki, krążąc wokół stołu - raz w jedną stronę, raz w drugą. Pochylała się nad mapą, by zaraz potem cofnąć się o kilka kroków i spojrzeć na nią z oddalenia. Od czasu do czasu zerkała na swojego brata i na Mila - bo któż inny miałby rozwiązać tę zagadkę, jeśli nie jedno z nich? W końcu wymyślił ją tukowy umysł, a więc i pojąć ją mógł tylko umysł tukowy!

                                - A co, jeśli to wcale nie jest żaden koń na mapie? - zasugerowała w końcu, mrużąc oczy i wpatrując się w podstępną kartę. - Może to coś, co jedynie przypomina konia? Jakiś kamień, na przykład? Mamy w Shire coś takiego? Kamień, który wygląda jak koń?

                                Zamyśliła się, mówiąc już niemal bardziej do siebie niż do innych.

                                - “Obok koła stoi”… Hej, a jeśli to nie chodzi o dosłowne koło? Może… może o Rozstaje? - zaproponowała, wskazując palcem odpowiednie miejsce na mapie. Po chwili cofnęła się znów i spojrzała na nią pod innym kątem. - O! A zauważyliście, że całe Shire wygląda trochę jak jedno wielkie koło?

                                Nie potrafiła jednak tak łatwo rozwikłać tej zagadki, jakby sobie tego życzyła. Być może jej umysł nie był jeszcze dość tukowy… choć z pewnością bardzo się starał.

                                text alternatywny

                                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                2
                                • GreKG Niedostępny
                                  GreKG Niedostępny
                                  GreK jako Paladin Tuk II
                                  napisał(a) ostatnio edytowany przez
                                  #85

                                  text alternatywny

                                  Paladin Tuk Drugi.

                                  Paladin od początku stał trochę z boku, ale nie dlatego, że nie słuchał.

                                  Wręcz przeciwnie — słuchał aż za bardzo.

                                  I to był właśnie problem.

                                  — „Tam, gdzie ryby nie pływają…” — powtórzył półgłosem, marszcząc czoło tak intensywnie, jakby próbował zmusić zagadkę do współpracy. — To jest bardzo podejrzane miejsce. Niepokojące wręcz. Rzeki bez ryb to już jest sprawa dla kogoś… wyżej postawionego.

                                  Zerknął na mapę, po czym szybko na zwoje, jakby jedno mogło nagle ugryźć.

                                  — A góry bez wiatru? — dodał. — To już brzmi jak miejsce, gdzie coś jest nie tak z naturą. Albo z opisem.

                                  Podszedł bliżej stołu, nachylił się i zmrużył oczy, wpatrując się w mapę z takim skupieniem, jakby chciał ją zastraszyć.

                                  — Morza i jeziora suche… — mruknął. — Czyli… to wszystko nie jest prawdziwe.

                                  Wyprostował się nagle, wyraźnie poruszony własnym odkryciem.

                                  — To nie jest miejsce! — oznajmił, wskazując palcem najpierw na zwoje, potem na półki wokół. — To są… rzeczy!

                                  Zrobił szeroki gest obejmujący bibliotekę.

                                  — Księgi! Rysunki! Ilustracje! — mówił coraz szybciej. — W nich są rzeki bez ryb, góry bez wiatru i morza bez wody, bo są tylko… narysowane!

                                  Spojrzał triumfalnie na resztę.

                                  — „To tam informacje się chowają” — powtórzył z naciskiem. — W papierach. W zapiskach. W mapie. Nie w terenie.

                                  Krótka pauza.

                                  — Co by tłumaczyło, czemu nikt ich nie znalazł, biegając po łąkach.

                                  Zadowolony z siebie, przeniósł uwagę na drugi fragment i… natychmiast znów się skrzywił.

                                  — A teraz koń.

                                  Westchnął ciężko.

                                  — Z końmi zawsze są problemy.

                                  Nachylił się nad mapą, śledząc palcem wskazania Prymuli.

                                  — Koń, co stoi obok koła… i nie słyszy… — powtórzył, po czym spojrzał na Esmeraldę. — Kamień brzmi rozsądnie. Kamienie z zasady nie słyszą. To ich główna zaleta.

                                  Przyjrzał się wskazanemu miejscu.

                                  — Ale koło… — tu zawahał się — …koło może być wszystkim. Rozstajem, młynem, rondem… a nawet… — zmrużył oczy — …całym Shire.

                                  Spojrzał jeszcze raz na mapę, tym razem z większym dystansem, jak wcześniej robiła Esme.

                                  I nagle parsknął cicho.

                                  — A jeśli… — zaczął powoli — …to nie jest koń?

                                  Odwrócił mapę lekko na bok.

                                  — Bo widzicie… z tej strony to wygląda bardziej jak… coś pomiędzy osłem a bardzo zdezorientowaną kozą.

                                  Wyprostował się i splótł ręce.

                                  — Stary Tuk miał skłonność do komplikowania rzeczy prostych — zauważył. — Więc równie dobrze mógł narysować coś, co tylko udaje konia. Żeby wszyscy szukali konia.

                                  Pokiwał głową z uznaniem, choć nie było jasne, czy dla siebie, czy dla Gerontiusa.

                                  — A ogień… — dodał ciszej — …to już brzmi jak znak. Coś, co trzeba zrobić, żeby zobaczyć więcej. Albo coś się ujawniło.

                                  Zerknął na mapę jeszcze raz, tym razem z mieszaniną podejrzliwości i ekscytacji.

                                  — W każdym razie — podsumował — jedno jest pewne.

                                  Krótka pauza.

                                  — To nie jest zwykła mapa. I zdecydowanie nie chce być łatwo zrozumiana.

                                  Spojrzał na resztę, unosząc brew.

                                  — Czyli jesteśmy na właściwym tropie. Niestety.

                                  Paladin przez dłuższą chwilę wpatrywał się w mapę, marszcząc brwi tak mocno, jakby próbował je zawiązać w supeł.

                                  — Dobrze… — mruknął w końcu. — Rzeki bez ryb, góry bez wiatru… czyli nie świat, tylko papier. To już ustaliliśmy. I bardzo dobrze, bo papier przynajmniej nie ucieka.

                                  Przesunął palcem po mapie, zatrzymując się przy wskazanym przez Prymulę zwierzęciu.

                                  — A teraz koń… który nie słyszy… — spojrzał na innych. — Czyli rysunek. Albo znak. Albo coś, co udaje konia, ale nim nie jest, co byłoby bardzo w stylu Starego Tuka.

                                  Nachylił się bliżej.

                                  — I stoi obok koła…

                                  Uniósł głowę, jakby nagle zirytowany brakiem współpracy upartej mapy i rozejrzał się po biblioteczce.

                                  — Panie Slowfoot — odezwał się w końcu, już konkretniej — czy wśród tych map, zwojów i ksiąg mamy coś z wyraźnym okrągłym znakiem? Kompasem, pieczęcią, czymś… kołowatym? Najlepiej takim, przy którym ktoś mógłby sobie dla żartu dorysować konia.

                                  Nie czekając nawet na pełną odpowiedź, zrobił krok wzdłuż stołu i zaczął uważniej przyglądać się mapie oraz leżącym obok dokumentom.

                                  — Bo jeśli to jest to miejsce… — dodał półgłosem — …to nie chodzi o znalezienie konia.

                                  Zatrzymał się.

                                  — Tylko o to, żeby zobaczyć go we właściwy sposób.

                                  Wyprostował się nagle, jakby coś go tknęło.

                                  — „Na noc ogień tam rozpali”… — powtórzył. — To nie brzmi jak metafora. To brzmi jak instrukcja.

                                  Spojrzał na kustoszy, już z wyraźnym błyskiem w oku.

                                  — Czy moglibyśmy… na chwilę... Świecę. Albo lampę. Nie zamierzam niczego podpalać — dodał szybko. — Tylko sprawdzić, czy światło czegoś nie ujawni.

                                  Krótka pauza.

                                  — Bo mam bardzo silne przeczucie… — spojrzał znów na mapę — …że ktoś tu coś ukrył tak, żeby było widać dopiero wtedy, kiedy człowiek przestaje patrzeć jak w dzień. A może trzeba nam będzie, w rzeczy samej, poczekać do zmroku.

                                  I już bez pytania nachylił się nad mapą, gotów sprawdzić to w praktyce.

                                  text alternatywny

                                  1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                  2
                                  • GladinG Niedostępny
                                    GladinG Niedostępny
                                    Gladin jako Lobelia Bracegirdle
                                    napisał(a) ostatnio edytowany przez
                                    #86

                                    – Taaak... - Lobelia zatupała.

                                    –Taaak... oczywiście, możemy się mylić i może wcale w pierwszej zagadce nie chodzi o mapę. Może chodzi i o cały Dom Mathom, w którym przechowywane są te wszystkie informacje. Żaden z tropów na razie nie wydaje się być lepszy od innych. A zatem, aby rozwiązać zagadkę, należałoby sprawdzić wszystkie, prawda?

                                    – Panie Slowfoot... Podejmował pan już próby odnalezienia maczugi? Pomysł Paladina nie jest pozbawiony słuszności. Być może odpowiednie instrukcje pojawiają się po ogrzaniu mapy, spisane atramentem sympatycznym. A może trzeba spojrzeć na nią pod światło, aby ukazało się to, czego nie widać normalnie. Jeżeli nie próbował Pan ani jednego ani drugiego to warto sprawdzić to od razu.

                                    – Co jeszcze... Rzeczywiście mamy konia przy kamieniu. Albo osła. Osioł to trochę taki koń, co nie słucha. Więc spostrzeżenie Prymuli również jest słuszne. Do tego zaprzężony jest on w wóz, a wóz ma koło. Ale by to sprawdzić, należałoby się tam wybrać, obejrzeć miejsce, wytypować gdzie ogień rozpalić no i go skrzesać. Przypadkiem panie kustoszu, nikt nie podejmował tej próby?

                                    – I jeszcze jedna rzecz. Przechodziliśmy podczas zwiedzania, obok drewnianego konia. Gdybyśmy uznali, że nie o mapę tu chodzi, lecz o Dom Mathom, to mamy konia. Nie pamiętam, czy nie ma tam koła w pobliżu. Czy jest tam może kominek bądź inne miejsce, gdzie możnaby płomień rozpalić?


                                    Sesja Karak Varn | Gladinhammer

                                    A do tego uważam, że 4-tą edycję Warhammera należy zniszczyć.

                                    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                    2
                                    • RewikR Online
                                      RewikR Online
                                      Rewik jako Mistrzyni Wiedzy
                                      napisał(a) ostatnio edytowany przez Rewik
                                      #87

                                      text alternatywny

                                      Bingo pogrążył się w zadumie, ale wyraźnie słuchał przemyśleń hobbitów. Przejawiało się to od czasu do czasu potakiwaniem lub kręceniem głową.
                                      – Też myślę, że nie o konia tutaj chodzi. Jak mówicie, Gerontius z pewnością wymyślił coś znacznie mniej oczywistego i zdecydowanie bardziej nieodgadnionego niż szukanie konia na mapie i dla mnie też wygląda on bardziej jak osioł. – Kustosz, odszedł na chwilę od stołu, by otworzyć okrągłe okienko, bo słońce akurat wyjrzało zza chmur i zrobiło się w środku dużo cieplej. – Czy wśród map, zwojów i ksiąg jest coś z okrągłym znakiem, cóż... z całą pewnością coś by się znalazło, musiałbym wszystko przejrzeć raz jeszcze, ale o ile nic nie przeoczyłem, dorysowanego konia nigdzie nie widziałem. Nie raz też zdarzało mi się (w dawniejszych latach szczególnie) myśleć nad tą łamigłówką po nocach i przy blasku świec i przy księżycowej łunie, jednak i wtedy niczego tajemniczego przede mną nie odkryła, nie wydaje się być magiczna jak jego spinki. Malwa na pewno rozpaliła już w kuchni, żeby zagrzać herbatę, ale na pewno nie spodoba jej się pomysł wchodzenia tutaj nawet ze świecą, lepiej weźmy ją ze sobą.

                                      Zaczęli już nawet się zbierać, ale wtedy usłyszeli tupanie Lobelii. Bingo Slowfoot, spojrzał z zaciekawieniem i wysłuchał jej pytań, stanął też z mapą, wyciągając ją przed siebie pod oknem, ustawiając pod słońce.

                                      Przypatrywali się oczekując niezwykłego, lecz nic takiego się nie stało. Mapa jaka była przedtem, taka była i pod promieniami Słońca.
                                      – Jeśli chodzi o osła przy Kamieniu Trzech Ćwiratek... - podjął po pełnej napięcia, acz rozczarowującej ciszy- ...to nie, odrzuciłem tę opcję jako zbyt oczywistą. Koń pod rzeźbą Bandobrasa faktycznie pasuje i jest tam okrągły postument. Kominek też jest, niedaleko klapy do piwnicy przy schodach. Całą zimę ogień tam palimy i jakoś "odnaleźć resztę nie podołałem. Ale wiecie co? Poprosze Malwę, by przygotować herbatę i maślane bułeczki przy kominku. Tam podjemy, a ja rozpalę ogień. Macie dobre pomysły, to się chwali, a bardzo! Znów nabrałem ochotę by zająć się tą sprawą na poważnie. Sprawdzimy też jak z tym ogniem... kto wie, kto wie... Stary Tuk często zadawał się z czarodziejem Gandalfem, jak i jego wnuk Bilbo.

                                      text alternatywny

                                      Zeszli na dół i mieli trochę czasu na ponowne oględziny mathomów, kiedy Bingo, poszedł do kuchni porozmawiać z Malwą i potem wrócił i korzystając z przygotowanego przy palenisku drewna ułożył stosowny stosik szczap. Zerkał przy tym, jak goście bacznie oglądali pomnik Bandobrasa.

                                      Pani Slowfoot pojawiła się z bułeczkami i herbatą, kiedy ogień w kominku zaczynał się radośnie panoszyć po palenisku. Nie było z nią już Fajerwerka i też nigdzie nie było go widać, ani co dziwniejsze słychać.
                                      – Dzisiaj przygotowałam bułeczki według przepisu Złotogłówki Noakes z konfiturą z malin. Z tych Noakesów od miodu, z którego słynie kaczma "Pod Zielonym Smokiem" i też oczywiście z użyciem miodów od ich pszczół zostały upieczone. Proszę częstujcie się, a jak wam zasmakuje, a na pewno tak będzie, mogę zapisać przepis. Tylko trzeba pamiętać by stosować miód jabłkowy, pasuje idealnie!

                                      Malwa przysiadła również przy kominku, na przygotowanym zawczasu dla niej przez Bingo siedzisku, skrzyżowała nogi i spojrzała chłodno na mapę Starego Tuka.
                                      – Mój mąż mówił mi, że macie odświeżające pomysły, co do tych... – słowo "bzdurnych" zawisło w powietrzu, lecz ostatecznie nie zostało wypowiedziane – ...co do jego rozmyślań, gdzie została ukryta maczuga Bandobrasa. Udało się wam ustalić jakie jest hasło do tej zagadki?

                                      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                      1
                                      • MarrrtM Online
                                        MarrrtM Online
                                        Marrrt jako Primula Brandybuck
                                        napisał(a) ostatnio edytowany przez
                                        #88

                                        Prymula Brandybuck
                                        text alternatywny

                                        - Haszło? - Prymula zakryła pośpieszenie w zawstydzeniu pełne usta, z których nietaktownie posypało się kilka okruszków pysznego wypieku. Przełknęła, odchrząknęła i uśmiechnęła się przepraszająco - Cudowne te bułeczki. Miód jabłkowy i konfitura… Mhmmm… Ale racja. Hasło. Oczywiście. Można powiedzieć, że wymieniamy się pomysłami, ale bez Pani to nie będzie to samo. Dołączy pani do nas? Z rozwiązywaniem zagadek jest troszkę jak z pieczeniem. Bo o ile wypiek tak jak rozwiązanie są ważne, tak… - spojrzała ostrożnie w oblicze pani Malwy - samo pieczenie jak i rozwiązywanie bywają nieraz jeszcze przyjemniejsze.

                                        I trzeba przyznać, że Prymula mówiła to zupełnie szczerze. Gdzieś zapomniała kompletnie o tym, że ich celem było przejęcie mapy i oddanie ją Bilbowi. Zupełnie właściwsze wydawało się pomóc Bingo w rozwiązaniu zagadki i przywrócić Malwie wiarę w słowność Gerontiusa niż spisek z Bag End. A sama zagadka w istocie ją zainteresowała i podekscytowała.

                                        - Może błąd robimy, że zaczynamy od konia - powiedziała do reszty zebranych - Spróbujmy ugryźć “koło”. To musi być jakieś miejsce gdzie da się zawędrować i rozpalić w pobliżu ogień. Małe miejsce. I na tej mapie widoczne… A co powiecie na młyn nad wodą w Hobbitonie?

                                        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                                        1
                                        Odpowiedz
                                        • Odpowiedz, zakładając nowy temat
                                        Zaloguj się, aby odpowiedzieć
                                        • Najpierw najstarsze
                                        • Najpierw najnowsze
                                        • Najwięcej głosów


                                        • Zaloguj się

                                        • Nie masz konta? Zarejestruj się

                                        • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
                                        Powered by NodeBB Contributors
                                        • Pierwszy post
                                          Ostatni post
                                        0
                                        • Kategorie
                                        • Ostatnie
                                        • Tagi
                                        • Popularne
                                        • Świat
                                        • Użytkownicy
                                        • Grupy