Epitafium lastinn czyli atykuł o historii
-
Jak coś, to o temacie nie zapomniałem. Tylko materiał okazał się bardzo duży
Stwierdziłem, że dopiszę ciągiem swój tekst i generalnie opublikuję większość waszych wypowiedzi. Skoro wspominki po LI, to niech będą wspominki. Przez to aktualny tekst liczy 145k znaków, u mnie 51 stron. To nie jest coś co będzie publikowane na Polterze. Muszę przygotować wersję skróconą, a z tego zrobić pdf/epub i albo u nas hostować albo od razu opublikować darmowego darmowego ebooka na np. Empik Go. A najlepiej jedno i drugie 
Jakby ktoś martwił się o swój styl pisania wywiadu, całość jest już po korekcie, łącznie z waszymi wypowiedziami. Zdążyłem też zrobić kilka screenów z Lastinn do materiału

-
Dzięki za info i robotę. I powodzenia.
-
Powodzenia

-
Trochę to trwało, ale mamy produkt finalny. Jeśli macie ochotę, zachęcam do komentarza pod newsem na Polterze: https://polter.pl/rpg/Od-Lastinn-do-Rollteling-w106227
Jeśli ktoś nie chce wchodzić przed Poltera, to całość dostępna jest jako PDF oraz EPUB. Trochę mego luźnego tekstu, większość to wywiad z Wami. Myślę, że to godne oddane pamięci staremu Lastinn. Niech spoczywa. -
Zła wiadomość: w tekście jest dużo literówek, jak przeczytam całość to je wypunktuję. Chodzi o literówki, brak spacji oraz błędy składu (złe dzielenie wyrazów).
-
Zła wiadomość: w tekście jest dużo literówek, jak przeczytam całość to je wypunktuję. Chodzi o literówki, brak spacji oraz błędy składu (złe dzielenie wyrazów).
@JohnyTRS Daj znać, możesz na np. docu na priv dać, co zobaczysz jeszcze się poprawi i podbije. Ze składem walczyć nie będę, szkoda czasu trochę mi, generuję pdf i epub z jednych źródeł - jest z tym stanowczo zbyt dużo zabawy niż bym oczekiwał.
-
Czytając robię screeny w miejscach gdzie są błędy - potem je konkretnie pozaznaczam i ci je wyślę.
-
Jak na finalny produkt, to strasznie dużo błędów przetrwało redakcję (a jestem dopiero na szóstej stronie). Może warto przemyśleć tę "finalność", skoro ma to być artykuł-epitafium, zwłaszcza przedstawiany jako podsumowanie historii serwisu. Literówki i błędy interpunkcyjne słabo jednak wyglądają, a i sama stylistyka bywa chwiejna. Ale żeby nie wyjść niekonstruktywnie to:
W otwierającej grafice pominę fakt użycia AI i decyzje estetyczne, ale ta płonąca kostka na pierwszy rzut oka nie odczytuje się jako "O", więc tytuł wygląda raczej jak brakująca litera niż świadomy zabieg. Chociaż jak rozumiem to logo Lastinn. Nadal jednak estetyczniej i czytelniej byłoby zrobić zwyczajnie "OD".
Od Lastinn do Rolltelling czyli dekady polskiego RPG w Internecie
Powinien być przecinek przed "czyli".
Co się stało z Lastinn – najstarszym i największym forum RPG w Polsce? Przedstawię Ci jego dzieje – od jego początków, poprzez szczyt popularności, a kończąc na zmierzchu zwieńczonym całkowitym zakończeniem istnienia forum oraz powstaniem Rolltelling.
Drugie zdanie to składniowa hybryda. Powinno być albo "od..., przez..., aż po...", albo "zaczynając od..., poprzez..., kończąc na...". Dodatkowo, "zmierzch zwieńczony całkowitym zakończeniem istnienia" to stylistyczny potwór. "Forum umarło" w czterech warstwach. (Pedantycznie to też "przedstawię Ci dzieje – od jego początków" wybrzmiewa jak "opowiem Ci historię od początku historii".)
Łatwo byłoby rozpocząć ten artykuł od narzekań na trudność zadania którego się tutaj podejmuję, a które dość mgliście zostało nakreślone czytelnikom w powyższym akapicie.
To trzecie zdanie pierwszego akapitu właściwego artykułu. Odwołuje się zatem do nieistniejącego akapitu w obecnej formie. Do tego brakuje przecinka, powinno być "zadania, którego".
Jeszcze prostszym, i nieco sztampowym podejściem, byłoby rozpoczęcie od ogłoszenia porażki, ugięcia się pod naporem materiału, wyjścia do czytelnika ze słowami, że tylko tyle mam.
Oba pierwsze przecinki do odstrzału. Jeśli sztampowość ma być wtrętem, to nawiasy albo półpauzy – "Jeszcze prostszym (i nieco sztampowym) podejściem byłoby " lub "Jeszcze prostszym – i nieco sztampowym – podejściem byłoby [...]".
Ja jednak zacząłem ten artykuł od kłamstwa, na samym jego początku. Obiecałem coś na kształt historiograficznego przedstawienia tematu, a zamiast tego zaserwuję epitafium nad grobem Lastinn – podróż po jego legendzie, wzbogaconą wywiadami z jego dawnymi użytkownikami.
Pierwsze zdanie jest redundantne, zasadniczo to rozrośnięte "Zacząłem od kłamstwa na początku". Ale właściwie to autor jeszcze nie zaczął artykułu, bo zamiast go zacząć, to przez pięć zdań mówi o rozpoczynaniu trzy razy.
Dodatkowo, "historiograficzne przedstawienie" brzmi napuszenie i, szczerze powiedziawszy, zwodniczo – a przynajmniej nieproporcjonalnie uczenie jak na charakter tego tekstu. Przywodzi na myśl warsztat badacza historii, metodologię czy tradycje piśmiennictwa historycznego, choć ten artykuł takiego charakteru nie ma. Więc poprawniej byłoby zwykłe "historyczne przedstawienie". Mądrzej brzmiące słowa nie zawsze pasują.
W końcówce, o ile półpauza jest dopuszczalna, to semantycznie robi się niezręcznie, bo tekst utożsamia epitafium z podróżą po legendzie, przez co metafory zaczynają się kanibalizować. Jeśli miały to być dwa równoległe określenia tekstu, naturalniejsze byłoby "i" albo "oraz".
Pozwolę sobie poczynić drobną uwagę w kwestii zamieszczanych wypowiedzi użytkowników. Niektóre mogą zawierać odniesienia do konkretnych nicków lub sytuacji na forum.
"Poczynić uwagę" brzmi archaicznie i pretensjonalnie (ale to jak dotąd motyw przewodni tego tekstu), naturalniej byłoby "zwrócić uwagę na to, że..." albo "dodać uwagę dotyczącą...". Do tego te zdania raczej lepiej wyglądałyby połączone dwukropkiem, gdzie drugie jest rozwinięciem pierwszego i rzeczoną uwagą, ale to kwestia stylistyki.
To co uznałem za interesujące dla czytelnika, wyjaśniłem w toku artykułu, a jeśli wyjaśnienia brak, to nie jest to ważne dla całości historii.
Ponownie brakuje przecinka, powinno być "To, co uznałem [...]". Schludniej byłoby też konsekwentnie utrzymać pierwszoosobową perspektywę: skoro autor pisze, że coś "uznał" i "wyjaśnił", dalej naturalniej byłoby "uznałem to za nieważne dla całości historii". W obecnej formie kwestie pozbawione wyjaśnienia wybrzmiewają tak, jakby były obiektywnie nieważne, a nie zwyczajnie pominięte decyzją autora.
Niniejszy tekst jest też pamiątką po Lastinn, z dobrymi i złymi rzeczami, stąd decyzja o minimalnej redakcji wywiadów.
Było już "epitafium nad grobem Lastinn", więc "pamiątka po Lastinn" wraca do tej samej metafory i robi się trochę redundantna, chociaż rozumiem intencję. Czyściej byłoby np. "Niniejszy tekst ma również możliwie wiernie oddać obraz Lastinn, wraz z jego dobrymi i złymi stronami, stąd decyzja o minimalnej redakcji wywiadów". Pamiątki niespecjalnie są "z rzeczami".
Tutaj dodam uwagę, że "Od Lastinn do Rolltelling czyli dekady polskiego RPG w Internecie" jest powtórzone trzy razy: na pierwszej stronie w grafice, ponownie na stronie tytułowej i po raz trzeci jako tytuł tej sekcji. Oszczędniej i schludniej byłoby po prostu dać "wstęp" czy "przedmowa", niż powtarzać tytuł w nieskończoność.
Terminu RPG, czyli narracyjnych gier fabularnych, nie trzeba tłumaczyć dziś już nikomu, z drobną poprawką na nieporozumienia względem komputerowych gier RPG, a tych stołowych.
W języku polskim standardowym odpowiednikiem terminu RPG są po prostu "gry fabularne"; dodanie "narracyjne" nie jest samo w sobie niezrozumiałe, ale przy odwołaniu do terminologii wypadałoby być precyzyjnym. Druga część zdania jest z kolei mocno zagmatwana – najwyraźniej chodzi o mylenie stołowych RPG z komputerowymi RPG (cRPG), ale obecna konstrukcja tego jasno nie wyraża.
a tych stołowych.To właśnie
Brakuje spacji po kropce.
To właśnie z tych drugich wychodzimy tworząc format PBF – z angielskiego pay by forum, czyli po prostu: graj przez forum.
Czyściej byłoby "wywodzi się format PBF", bo kim są tutaj ci "my"? (A jeśli już trzymać się tej formy, to brakuje przecinka: "wychodzimy, tworząc".) Do tego "play by forum", nie "pay"; angielski termin wypadałoby też zapisać kursywą albo w cudzysłowie. Tłumaczenie go jako "graj przez forum" jest nietrafione: play pełni tu funkcję rzeczownikową ("gra", "rozgrywka"), a nie czasownika w trybie rozkazującym. Prawidłowiej więc "gra przez forum" albo "rozgrywka przez forum".
Ogólnie ujmując, jest to sposób grania w sesje RPG za pośrednictwem platformy internetowej, jaką jest forum dyskusyjne.
O ile samo zdanie nie jest błędne, to równie dobrze można byłoby połączyć je z poprzednim, zamiast poświęcać dwa zdania na wyjaśnienie tego samego terminu. Do tego skoro definiowanym terminem jest właśnie gra przez forum, "za pośrednictwem forum" jest zupełnie wystarczające. "Platforma internetowa, jaką jest forum dyskusyjne" brzmi jak sztuczne pompowanie tekstu albo nabijanie znaków, bo praca domowa ma wymóg minimalnej liczby znaków.
Takim miejscem było w głównej mierze Lastinn. Należy jednak powiedzieć więcej o tym zjawisku i jego odcieniach, bez tego trudno będzie poznać usytuowanie Lastinn.
Same dwa zdania nie są błędem, ale można je znacznie zgrabniej połączyć. Na przykład: "Takim miejscem było przede wszystkim Lastinn, ale żeby zrozumieć jego miejsce na tle PBF-ów, należy najpierw powiedzieć nieco więcej o samym formacie". "W głównej mierze Lastinn" brzmi niezręcznie, a "usytuowanie Lastinn" jest niepotrzebnie pompatyczne (aczkolwiek, jak już wspomniałem, to motyw przewodni tego tekstu) – zwykłe "miejsce Lastinn" wystarcza.
Wszak główny nurt polskich PBF-ów wcale nie wywodzi się ze stołowych RPG, a podobieństwa często wynikały z dojścia do podobnych rozwiązań co podczas prowadzenia sesji, wychodząc jednak z zupełnie innych pozycji.
Najpierw tekst mówi, że to ze stołowych RPG "wychodzimy, tworząc format PBF", tylko po to, by chwilę później stwierdzić, że główny nurt polskich PBF-ów wcale się z nich nie wywodzi. Da się to zapewne pogodzić jako rozróżnienie między genezą samego formatu a historią polskiej sceny PBF, ale tekst tego rozróżnienia wcześniej nie wprowadza. Akapit przeżywa kryzys tożsamości.
Do tego końcowe "wychodząc jednak z zupełnie innych pozycji" składniowo odnosi się do "podobieństw", więc imiesłów wisi bez właściwego wykonawcy.
W dawnych czasach zdecydowana większośc forów poświęconych tej rozgrywce nie opierała się na żadnych komercyjnych systemach, ani nawet nie adoptowała uniwersalnych mechanik na potrzeby swych światów.
Literówka, powinno być "większość". Do tego mechanik zazwyczaj się nie "adoptuje", tylko adaptuje lub wykorzystuje. "Na potrzeby swych światów" da się obronić, ale precyzyjniejsze byłoby "na potrzeby rozgrywki w swoich światach" albo po prostu "na potrzeby swoich gier". Zbędny jest też przecinek przed "ani".
Były to społeczności zakładane nierzadko przez osoby młode w ramach nagłego przypływu chwili lub podążając za popkulturowymi trendami.
Kontaminacja wyszła. "Pod wpływem chwili" lub "w przypływie (np. emocji lub natchnienia)" to poprawne zwroty. "Były to społeczności zakładane nierzadko przez osoby młode..." też brzmi niezręcznie, naturalniej byłoby "Były to społeczności nierzadko zakładane przez młode osoby pod wpływem chwili...". No i niefortunne "podążając za...", które wisi samotnie i składniowo odnosi się do "społeczności". Jak już, to "w ramach [...] podążania za".
Dzięki temu dostawaliśmy fora PBF poświęcone wyłącznie uniwersum Harrego Pottera, komiksów Marvela bądź DC, inspirowane wieloma anime (w tym chyba najczęściej Naruto), Gwiezdnych Wojen – ale również twory operujące w mniej lub bardziej autorskich uniwersach fantasy. Do wyboru, do koloru.
Uff, tutaj ciężko. "Dzięki temu" ma mocno rozmyty referent – dzięki czemu właściwie: młodym osobom, popkulturowym trendom czy działaniu pod wpływem chwili? "W rezultacie" byłoby czytelniejsze. Dalej: "uniwersum Harry'ego Pottera", nie "Harrego"; "komiksom Marvela bądź DC", nie "komiksów". Potem wyliczenie zupełnie traci równoległość: nagle pojawia się "inspirowane wieloma anime", a następnie "Gwiezdnych Wojen", które składniowo właściwie nie ma się już do czego przyczepić. Końcowe "twory operujące w mniej lub bardziej autorskich uniwersach fantasy" też jest niepotrzebnie napompowane. To chyba największy jak dotąd potwór składniowy; nie wiem, jakim cudem przeżył redakcję, no sory.
Czyściej i poprawniej byłoby np. "W rezultacie powstawały fora PBF poświęcone uniwersom Harry'ego Pottera czy Gwiezdnych wojen, komiksom Marvela i DC oraz seriom anime, zwłaszcza Naruto, ale także gry osadzone w mniej lub bardziej autorskich światach fantasy. Do wyboru, do koloru."
Przeważnie fabularna przestrzeń forum stanowiła jeden świat – z osobnym działem na karty postaci, zasady gry, oraz działami które przedstawiały poszczególne lokacje: od miast i krainy geograficznych, do znanych karczm i legandarnych lochów.
W poprzedzającym zdaniu było już o forach poświęconych jednemu światu, więc tutaj spokojnie można przejść od razu do ich organizacji i zaznaczyć, że jest to generalizacja. Różne fora miały różne struktury; czasami osobny dział był poświęcony kartom postaci, a zasady znajdowały się tylko w oddzielnym temacie gdzie indziej. Obecne "z osobnym działem na karty postaci, zasady gry" brzmi więc niepotrzebnie kategorycznie. Do tego zbędny jest przecinek przed "oraz", brakuje go przed "które", powinno być "krain geograficznych", nie "krainy geograficznych", oraz "legendarnych", nie "legandarnych". Przecinek w konstrukcji "od... do..." również jest zbędny. Same przykłady lokacji też niewiele tu dają; czytelnik raczej wie, czym jest lokacja.
Tematy w tych działach stanowiły natomiast porządek czasowy – każdy temat oznaczał jedno wydarzenie, linię fabularną w danym miejscu. Chcąc prowadzić postać dalej, należało założyć kolejny wątek.
"Stanowiły porządek czasowy", po czym mowa o "jednym wydarzeniu, linii fabularnej w danym miejscu". To się nie bardzo klei: autor zaczyna od organizacji chronologicznej, a zaraz potem opisuje raczej podział na sceny lub wątki przypisane konkretnym lokacjom.
I nie, niekoniecznie trzeba było zakładać kolejny wątek, czasami można było dołączyć do już istniejącego, bo postać np. przybywała do miasta i brała udział w rozgrywających się tam wydarzeniach. Więc ponownie jest to mocna generalizacja jednego modelu organizacji PBF-ów.
Zazwyczaj nad rozgrywką czuwała administracja i moderacja – niekiedy z wydzielonymi rolami mistrzów gry. Jednakże częstym (a niekiedy jedynym) sposobem gry było wspólne pisanie graczy, bez udziału jakiegokolwiek prowadzącego. Z tego względu sposób gry na takich jedno-settingowych PBF-ach przypominał bardziej wspólne pisanie opowiadań, niż grę z jasno określonym celem i zasadami wygrania scenariusza.
Ponownie mocna generalizacja jednego modelu organizacji PBF-ów. Nie każde forum miało administrację czy moderację faktycznie czuwającą nad rozgrywką, nie każde oddzielało rolę MG, a brak prowadzącego nie oznacza automatycznie "wspólnego pisania opowiadań". Do tego "czuwały administracja i moderacja", nie "czuwała" (podmiot szeregowy), powtórzenie "niekiedy", a w konstrukcji "bardziej [...] niż [...]" przecinek przed "niż" jest zbędny. Najdziwniejsze jest jednak przeciwstawienie "wspólnego pisania opowiadań" grze z "zasadami wygrania scenariusza" – RPG zazwyczaj nie definiuje się przecież przez formalny warunek zwycięstwa. To już bardziej autorska teoria czym RPG powinno być niż neutralny opis PBF-ów.
Takie podejście dawało swój wyraz w mechanice rozgrywki: jeśli istniała, to bardzo często służyła tylko formalnemu opisowi postaci, hamując zapędy ludzi do tworzenia istot dobrych we wszystkim i narzucając ustruktyrozwany opis postaci.
"Dawało swój wyraz w mechanice rozgrywki" jest mętne znaczeniowo; naturalniej byłoby "znajdowało wyraz" albo "określało sposób wykorzystania mechaniki". Do tego dalsza część mówi właśnie, że mechanika nie służyła właściwie rozgrywce, tylko opisowi postaci, więc określenie "mechanika rozgrywki" jest niefortunne. "Takie podejście określało też sposób użycia mechaniki: jeśli była wykorzystywana, to bardzo często służyła..." byłoby czytelniejsze.
Jeśli zaś "służyła tylko formalnemu opisowi postaci", to późniejsze "narzucając ustrukturyzowany opis postaci" w dużej mierze mówi to samo drugi raz. Pomijając literówkę w "ustruktyrozwany", samo ograniczanie postaci przez mechanikę też zależy od konkretnego systemu – mechanika może narzucać limity, ale jej samo istnienie nie gwarantuje, że powstrzyma tworzenie wszechstronnych czy przesadnie skutecznych postaci. Ponownie przydałoby się mniej generalizacji.
Zazwyczaj wychodziło to lepiej w stosunku do używania pełnej mechaniki, gdyż te rzeczywiste – opisujące co ile postać może czarować (niekiedy mierząc to w postach jako jednostce czasu) czy opisujące rzuty kośćmi i warunki powodzenia, były bardzo niskiej jakości tworami spisanymi w przeciągu kilku godzin od założenia forum. Stworzenie dobrej mechaniki RPG nie jest zadaniem łatwym, wymaga sporo testów i minimalnej znajomości statystyki.
To już mocno odchodzi od potrzebnego opisu formatu PBF w stronę dygresji o jakości autorskich mechanik i osobistej oceny autora. Sama mechanika jest jeszcze związana z tematem poprzedniego akapitu, ale stwierdzenie, że takie systemy "były bardzo niskiej jakości tworami spisanymi w przeciągu kilku godzin", jest bardzo szeroką i niczym tu niepodpartą generalizacją. Ostatnie zdanie wybrzmiewa już bardziej jak wykład autora o game designie niż element historycznego opisu PBF-ów.
Do tego "opisujące rzuty kośćmi i warunki powodzenia" brzmi dziwacznie. Mechanika nie "opisuje rzutów", tylko określa sposób ich wykonywania albo rozstrzygania testów i warunki sukcesu. Samo wyliczenie też jest niesymetryczne: najpierw mamy konkretną zasadę częstotliwości czarowania, a zaraz potem cały system testów.
W społecznościach takich RPG znajomość klasycznych systemów była niska, czasem zerowa, stąd nawet nie miał kto odezwać się w materii używania mechanik uniwersalnych. Jak początkowo nakreśliłem, takim PBF-om bliżej było do zjawiska literackiego, niż rozgrywki. Niektórzy przychodzili do nich z blogów, gdzie pisali opowiadania, a druga spora grupa osób przenosiła bezpośrednio swoje doświadczenia z odgrywania ról w grach MMO, w tym bardzo popularnych grach wyłącznie przeglądarkowych. Ale temat silnika Vallheru to materiał na inną, długą opowieść…
Ponownie bardzo subiektywnie i generalizująco. "Znajomość klasycznych systemów była niska, czasem zerowa" oraz "nie miał kto odezwać się w materii używania mechanik uniwersalnych" są przedstawione jak ustalone fakty, choć tekst nie pokazuje, na jakiej podstawie autor wysnuwa tak szerokie wnioski. Samo "odezwać się w materii używania" jest też kolejną niepotrzebnie pompatyczną konstrukcją. Dalej wraca autorska dychotomia "zjawisko literackie" kontra "rozgrywka", która jest interpretacją, nie neutralnym opisem. Zbędny jest też przecinek przed "niż".
A jeśli "temat silnika Vallheru to materiał na inną, długą opowieść", to po co w ogóle go tutaj otwierać? Jeśli Vallheru jest istotne dla genezy opisywanego zjawiska, wystarczyłoby krótko wyjaśnić jego znaczenie. Jeśli nie – sam name-drop i natychmiastowe ucięcie tematu tylko rozmywa tekst.
Tutaj pozwolę sobie na luźny komentarz, bo tekst coraz mocniej zjeżdża w subiektywną rekonstrukcję historii polskiej sceny PBF. Co samo w sobie nie byłoby złe, gdyby na początku nie było zapowiadane "historiograficzne przedstawienie". Tekst historyczny jak najbardziej może być osobisty czy nostalgiczny, ale wtedy wypadałoby wyraźniej zaznaczać, gdzie kończy się opis, a zaczynają wspomnienia, oceny i generalizacje autora. Obecnie część bardzo szerokich sądów wybrzmiewa jak ustalone fakty, choć nie wiadomo, na jakiej podstawie zostały wyciągnięte.
Wymieniając uniwersa, jakich dotykały PBF-y, celowo pominąłem jeszcze dwa rodzaje forów — tak zwane second life, w których gracze odgrywali po prostu innych ludzi.
Raczej "w jakich były osadzone". Poza tym, ponownie, angielski termin powinien być zapisany kursywą albo w cudzysłowie. Do tego ostatni człon jest nietrafny, bo odgrywanie innych ludzi to podstawa RPG, a nie cecha właściwa wyłącznie second life. Wiem, o co chodzi – odgrywanie zwyczajnych ludzi w codziennym, współczesnym otoczeniu, tzw. simsowanie – ale nie zmienia to faktu, że obecny zapis jest zwyczajnie, nie owijając w bawełnę, głupotą.
Akcja była osadzona w naszych czasach, tworząc coś w rodzaju interaktywnej telenoweli.
Generalizacja po raz kolejny. Takie PBF-y zazwyczaj były osadzone we współczesności, ale nie był to żaden wymóg. Równie dobrze second life mogło rozgrywać się w przeszłości lub przyszłości, a nawet w alternatywnej wersji historii. To sposób gry, nie setting. Do tego "interaktywna telenowela" wybrzmiewa lekko deprecjonująco, bo telenowela ma określone konotacje. Może celowo, może nie, ale w tekście aspirującym do neutralnego opisu warto to zauważyć. Samo "Akcja była osadzona [...], tworząc" jest też niezgrabne składniowo – formalnie to "akcja" coś tutaj tworzy.
rodzaju interaktywnej telenoweli. na podobnej zasadzie działały PBF poświęcone graniu zwierzętami.
Albo uciekła wielka litera, albo powinien być średnik.
Obydwa typy rozgrywki cechowały się zerową mechaniką, skupiając się wyłącznie na opowieści.
Generalizacja po raz kolejny. Nie wszystkie. Do tego "cechowały się zerową mechaniką" brzmi niezręcznie; naturalniej byłoby "cechowały się brakiem mechaniki" albo, ostrożniej, "zazwyczaj nie korzystały z mechaniki".
Jako ciekawostkę dodam, iż w takich PBF-ach potrafiło grać zadziwiająco dużo przedstawicielek płci pięknej.
Zdanie jest mocno niefortunne. "Przedstawicielki płci pięknej" w AD 2026 brzmią archaicznie i protekcjonalnie; zwykłe "kobiety" wystarczy. Jeszcze dziwniejsze jest "zadziwiająco dużo" – zadziwiająco względem czego właściwie? Bez danych porównawczych wybrzmiewa to tak, jakby obecność dużej liczby kobiet w PBF-ach sama w sobie była czymś zaskakującym. A jako "ciekawostka" też jest to trochę na wyrost; dla kogoś znającego ten format duży udział kobiet raczej nie jest żadnym odkryciem.
Szczególnie fora second life miały opinię platform skierowanych do kobiet i dziewczyn. Moją prywatną teorią, wspartą wieloletnim doświadczeniem jako mistrz gry, tłumaczącą to zjawisko, jest niechęć sporej części kobiet do rywalizacji. Ich nie interesowały cyfry, wyzwanie, myślenie nad opcjami, tylko czysta fabuła. W tamtych PBF-ów był to bazowy sposób rozgrywki – coś, co opierając się na wielu komercyjnych systemach, tracimy.
Powiało piwnicą. Autor przedstawia własną teorię o "sporej części kobiet", opartą wyłącznie na wieloletnim doświadczeniu jako MG, i przypisuje im zbiorczo brak zainteresowania "cyframi, wyzwaniem, myśleniem nad opcjami". To już nie jest neutralny opis historyczny, tylko anegdotyczne psychologizowanie na temat kobiet. Szczególnie dziwne, że zamiast oprzeć taki wniosek chociażby na wypowiedziach kobiet, które faktycznie preferowały ten format, autor po prostu wyjaśnia ich motywacje za nie. Do wywalenia. Chyba że pamiątka po Lastinn ma zachować również każualowy seksizm, wtedy bez uwag.
To początek szóstej strony i w sumie na razie tyle starczy, więcej już mi się nie chce punktować. Jak ktoś poczuje, że powyższe to hejt, to niech tak nie czuje. Skoro artykuł jest reklamowany na Polterze niniejszymi słowami:
Ekipa Rolltelling przygotowała e-booka w którym zebrano historię Lastinn, opisała historyczne tło oraz przygotowała obszerne wywiady z użytkownikami dawnego Lastinn.
To z takim standardem, e-bookowym, otworzyłem dokument. To, że redakcja była słaba, to już nie moja wina.
-
Boom!!! Roasted!
Z prawdziwą przyjemnością czytałem ten diss xD
-
Boom!!! Roasted!
Z prawdziwą przyjemnością czytałem ten diss xD
Bez przesady, roastem/dissem byłoby wspomnienie, że wywiady to kiełbasiany festiwal (ang. sausage fest) albo że jak redakcja Pani Katarzyny była odpłatna, to należałby się zwrot pieniędzy. Ja po prostu merytorycznie wypisałem błędy różnej natury w ramach amatorskiej redakcji.
-
Pominę milczeniem większość tego, acz pozwolę sobie zauważyć jedną rzecz która mnie zabolała.
Chyba że pamiątka po Lastinn ma zachować również każualowy seksizm, wtedy bez uwag.

Mam nadzieję, że ten przejaw szowinizmu z Twej strony to tylko niesmaczny żart. Bo skoro mówisz o seksiźmie to traktujesz taki sposób gry jako gorszy, i niech przynajmniej narracyjnie uznać go za równoważny. Nie spodziewałbym się po naszym wieloletnim użytkowniku takiego zachowania.
A co do źródeł, w zasadzie pudło, chyba przez celowe połączenie autora z dziełem i brak pełnej wiedzy o nim. Ja się nie chwalę tym zbyt często, ale w naszych pbf mam spore rozeznanie. Możesz sobie wejść na istniejące fora, lub na jeszcze istniejące fora technicznie martwe, zobaczyć te fabularne i stricte mechaniczne, a następnie sprawdzić jak wygląda tam podział na płeć. Tylko pamiętaj, że często,szczególnie w second life, kobiety grywają facetami, nie powinno to znacznie zaburzyć ci przewagi w tej materii, ale jeśli chcesz poznać ten temat dokładnieǰ to musisz weryfikować w np. oftopie. -
Ale ja nigdzie nie nazwałem seksistowskim ani samego second life, ani stwierdzenia, że grało tam dużo kobiet. Seksistowska jest Twoja prywatna teoria, według której wynikało to z tego, że "sporej części kobiet" nie interesowały "cyfry, wyzwanie, myślenie nad opcjami". Sprawdzenie proporcji płci na forach może potwierdzić proporcje płci; nie potwierdzi przyczyny tych proporcji. To dwie różne tezy.
Poza tym nie wiem, skąd znowu wytrzasnąłeś "wieloletniego użytkownika" (przerabialiśmy już przedstawianie prywatnych teorii jako faktu kiedyś), ale okej.
-
Jeśli naprawdę była jakaś redakcja, to raczej w kwestii dopasowania dostarczonych wypowiedzi do nostalgicznej wizji autora. Bo tekst naprawdę wymaga gruntownej korekty językowej i merytorycznej. Obecnie wygląda jak pierwszy, niedopracowany draft pracy licencjackiej na humanie, przy którym promotor łapie się za głowę.
Skoro dokument ma być reprezentatywny, „historiograficzny” i do wglądu publicznego, to wypadałoby to zrobić naprawdę porządnie. A nie „pomijać milczeniem” wypowiedzi, które bezpośrednio wyliczają kaskadę błędów.
-
Jak na finalny produkt, to strasznie dużo błędów przetrwało redakcję (a jestem dopiero na szóstej stronie). Może warto przemyśleć tę "finalność", skoro ma to być artykuł-epitafium, zwłaszcza przedstawiany jako podsumowanie historii serwisu. Literówki i błędy interpunkcyjne słabo jednak wyglądają, a i sama stylistyka bywa chwiejna. Ale żeby nie wyjść niekonstruktywnie to:
W otwierającej grafice pominę fakt użycia AI i decyzje estetyczne, ale ta płonąca kostka na pierwszy rzut oka nie odczytuje się jako "O", więc tytuł wygląda raczej jak brakująca litera niż świadomy zabieg. Chociaż jak rozumiem to logo Lastinn. Nadal jednak estetyczniej i czytelniej byłoby zrobić zwyczajnie "OD".
Od Lastinn do Rolltelling czyli dekady polskiego RPG w Internecie
Powinien być przecinek przed "czyli".
Co się stało z Lastinn – najstarszym i największym forum RPG w Polsce? Przedstawię Ci jego dzieje – od jego początków, poprzez szczyt popularności, a kończąc na zmierzchu zwieńczonym całkowitym zakończeniem istnienia forum oraz powstaniem Rolltelling.
Drugie zdanie to składniowa hybryda. Powinno być albo "od..., przez..., aż po...", albo "zaczynając od..., poprzez..., kończąc na...". Dodatkowo, "zmierzch zwieńczony całkowitym zakończeniem istnienia" to stylistyczny potwór. "Forum umarło" w czterech warstwach. (Pedantycznie to też "przedstawię Ci dzieje – od jego początków" wybrzmiewa jak "opowiem Ci historię od początku historii".)
Łatwo byłoby rozpocząć ten artykuł od narzekań na trudność zadania którego się tutaj podejmuję, a które dość mgliście zostało nakreślone czytelnikom w powyższym akapicie.
To trzecie zdanie pierwszego akapitu właściwego artykułu. Odwołuje się zatem do nieistniejącego akapitu w obecnej formie. Do tego brakuje przecinka, powinno być "zadania, którego".
Jeszcze prostszym, i nieco sztampowym podejściem, byłoby rozpoczęcie od ogłoszenia porażki, ugięcia się pod naporem materiału, wyjścia do czytelnika ze słowami, że tylko tyle mam.
Oba pierwsze przecinki do odstrzału. Jeśli sztampowość ma być wtrętem, to nawiasy albo półpauzy – "Jeszcze prostszym (i nieco sztampowym) podejściem byłoby " lub "Jeszcze prostszym – i nieco sztampowym – podejściem byłoby [...]".
Ja jednak zacząłem ten artykuł od kłamstwa, na samym jego początku. Obiecałem coś na kształt historiograficznego przedstawienia tematu, a zamiast tego zaserwuję epitafium nad grobem Lastinn – podróż po jego legendzie, wzbogaconą wywiadami z jego dawnymi użytkownikami.
Pierwsze zdanie jest redundantne, zasadniczo to rozrośnięte "Zacząłem od kłamstwa na początku". Ale właściwie to autor jeszcze nie zaczął artykułu, bo zamiast go zacząć, to przez pięć zdań mówi o rozpoczynaniu trzy razy.
Dodatkowo, "historiograficzne przedstawienie" brzmi napuszenie i, szczerze powiedziawszy, zwodniczo – a przynajmniej nieproporcjonalnie uczenie jak na charakter tego tekstu. Przywodzi na myśl warsztat badacza historii, metodologię czy tradycje piśmiennictwa historycznego, choć ten artykuł takiego charakteru nie ma. Więc poprawniej byłoby zwykłe "historyczne przedstawienie". Mądrzej brzmiące słowa nie zawsze pasują.
W końcówce, o ile półpauza jest dopuszczalna, to semantycznie robi się niezręcznie, bo tekst utożsamia epitafium z podróżą po legendzie, przez co metafory zaczynają się kanibalizować. Jeśli miały to być dwa równoległe określenia tekstu, naturalniejsze byłoby "i" albo "oraz".
Pozwolę sobie poczynić drobną uwagę w kwestii zamieszczanych wypowiedzi użytkowników. Niektóre mogą zawierać odniesienia do konkretnych nicków lub sytuacji na forum.
"Poczynić uwagę" brzmi archaicznie i pretensjonalnie (ale to jak dotąd motyw przewodni tego tekstu), naturalniej byłoby "zwrócić uwagę na to, że..." albo "dodać uwagę dotyczącą...". Do tego te zdania raczej lepiej wyglądałyby połączone dwukropkiem, gdzie drugie jest rozwinięciem pierwszego i rzeczoną uwagą, ale to kwestia stylistyki.
To co uznałem za interesujące dla czytelnika, wyjaśniłem w toku artykułu, a jeśli wyjaśnienia brak, to nie jest to ważne dla całości historii.
Ponownie brakuje przecinka, powinno być "To, co uznałem [...]". Schludniej byłoby też konsekwentnie utrzymać pierwszoosobową perspektywę: skoro autor pisze, że coś "uznał" i "wyjaśnił", dalej naturalniej byłoby "uznałem to za nieważne dla całości historii". W obecnej formie kwestie pozbawione wyjaśnienia wybrzmiewają tak, jakby były obiektywnie nieważne, a nie zwyczajnie pominięte decyzją autora.
Niniejszy tekst jest też pamiątką po Lastinn, z dobrymi i złymi rzeczami, stąd decyzja o minimalnej redakcji wywiadów.
Było już "epitafium nad grobem Lastinn", więc "pamiątka po Lastinn" wraca do tej samej metafory i robi się trochę redundantna, chociaż rozumiem intencję. Czyściej byłoby np. "Niniejszy tekst ma również możliwie wiernie oddać obraz Lastinn, wraz z jego dobrymi i złymi stronami, stąd decyzja o minimalnej redakcji wywiadów". Pamiątki niespecjalnie są "z rzeczami".
Tutaj dodam uwagę, że "Od Lastinn do Rolltelling czyli dekady polskiego RPG w Internecie" jest powtórzone trzy razy: na pierwszej stronie w grafice, ponownie na stronie tytułowej i po raz trzeci jako tytuł tej sekcji. Oszczędniej i schludniej byłoby po prostu dać "wstęp" czy "przedmowa", niż powtarzać tytuł w nieskończoność.
Terminu RPG, czyli narracyjnych gier fabularnych, nie trzeba tłumaczyć dziś już nikomu, z drobną poprawką na nieporozumienia względem komputerowych gier RPG, a tych stołowych.
W języku polskim standardowym odpowiednikiem terminu RPG są po prostu "gry fabularne"; dodanie "narracyjne" nie jest samo w sobie niezrozumiałe, ale przy odwołaniu do terminologii wypadałoby być precyzyjnym. Druga część zdania jest z kolei mocno zagmatwana – najwyraźniej chodzi o mylenie stołowych RPG z komputerowymi RPG (cRPG), ale obecna konstrukcja tego jasno nie wyraża.
a tych stołowych.To właśnie
Brakuje spacji po kropce.
To właśnie z tych drugich wychodzimy tworząc format PBF – z angielskiego pay by forum, czyli po prostu: graj przez forum.
Czyściej byłoby "wywodzi się format PBF", bo kim są tutaj ci "my"? (A jeśli już trzymać się tej formy, to brakuje przecinka: "wychodzimy, tworząc".) Do tego "play by forum", nie "pay"; angielski termin wypadałoby też zapisać kursywą albo w cudzysłowie. Tłumaczenie go jako "graj przez forum" jest nietrafione: play pełni tu funkcję rzeczownikową ("gra", "rozgrywka"), a nie czasownika w trybie rozkazującym. Prawidłowiej więc "gra przez forum" albo "rozgrywka przez forum".
Ogólnie ujmując, jest to sposób grania w sesje RPG za pośrednictwem platformy internetowej, jaką jest forum dyskusyjne.
O ile samo zdanie nie jest błędne, to równie dobrze można byłoby połączyć je z poprzednim, zamiast poświęcać dwa zdania na wyjaśnienie tego samego terminu. Do tego skoro definiowanym terminem jest właśnie gra przez forum, "za pośrednictwem forum" jest zupełnie wystarczające. "Platforma internetowa, jaką jest forum dyskusyjne" brzmi jak sztuczne pompowanie tekstu albo nabijanie znaków, bo praca domowa ma wymóg minimalnej liczby znaków.
Takim miejscem było w głównej mierze Lastinn. Należy jednak powiedzieć więcej o tym zjawisku i jego odcieniach, bez tego trudno będzie poznać usytuowanie Lastinn.
Same dwa zdania nie są błędem, ale można je znacznie zgrabniej połączyć. Na przykład: "Takim miejscem było przede wszystkim Lastinn, ale żeby zrozumieć jego miejsce na tle PBF-ów, należy najpierw powiedzieć nieco więcej o samym formacie". "W głównej mierze Lastinn" brzmi niezręcznie, a "usytuowanie Lastinn" jest niepotrzebnie pompatyczne (aczkolwiek, jak już wspomniałem, to motyw przewodni tego tekstu) – zwykłe "miejsce Lastinn" wystarcza.
Wszak główny nurt polskich PBF-ów wcale nie wywodzi się ze stołowych RPG, a podobieństwa często wynikały z dojścia do podobnych rozwiązań co podczas prowadzenia sesji, wychodząc jednak z zupełnie innych pozycji.
Najpierw tekst mówi, że to ze stołowych RPG "wychodzimy, tworząc format PBF", tylko po to, by chwilę później stwierdzić, że główny nurt polskich PBF-ów wcale się z nich nie wywodzi. Da się to zapewne pogodzić jako rozróżnienie między genezą samego formatu a historią polskiej sceny PBF, ale tekst tego rozróżnienia wcześniej nie wprowadza. Akapit przeżywa kryzys tożsamości.
Do tego końcowe "wychodząc jednak z zupełnie innych pozycji" składniowo odnosi się do "podobieństw", więc imiesłów wisi bez właściwego wykonawcy.
W dawnych czasach zdecydowana większośc forów poświęconych tej rozgrywce nie opierała się na żadnych komercyjnych systemach, ani nawet nie adoptowała uniwersalnych mechanik na potrzeby swych światów.
Literówka, powinno być "większość". Do tego mechanik zazwyczaj się nie "adoptuje", tylko adaptuje lub wykorzystuje. "Na potrzeby swych światów" da się obronić, ale precyzyjniejsze byłoby "na potrzeby rozgrywki w swoich światach" albo po prostu "na potrzeby swoich gier". Zbędny jest też przecinek przed "ani".
Były to społeczności zakładane nierzadko przez osoby młode w ramach nagłego przypływu chwili lub podążając za popkulturowymi trendami.
Kontaminacja wyszła. "Pod wpływem chwili" lub "w przypływie (np. emocji lub natchnienia)" to poprawne zwroty. "Były to społeczności zakładane nierzadko przez osoby młode..." też brzmi niezręcznie, naturalniej byłoby "Były to społeczności nierzadko zakładane przez młode osoby pod wpływem chwili...". No i niefortunne "podążając za...", które wisi samotnie i składniowo odnosi się do "społeczności". Jak już, to "w ramach [...] podążania za".
Dzięki temu dostawaliśmy fora PBF poświęcone wyłącznie uniwersum Harrego Pottera, komiksów Marvela bądź DC, inspirowane wieloma anime (w tym chyba najczęściej Naruto), Gwiezdnych Wojen – ale również twory operujące w mniej lub bardziej autorskich uniwersach fantasy. Do wyboru, do koloru.
Uff, tutaj ciężko. "Dzięki temu" ma mocno rozmyty referent – dzięki czemu właściwie: młodym osobom, popkulturowym trendom czy działaniu pod wpływem chwili? "W rezultacie" byłoby czytelniejsze. Dalej: "uniwersum Harry'ego Pottera", nie "Harrego"; "komiksom Marvela bądź DC", nie "komiksów". Potem wyliczenie zupełnie traci równoległość: nagle pojawia się "inspirowane wieloma anime", a następnie "Gwiezdnych Wojen", które składniowo właściwie nie ma się już do czego przyczepić. Końcowe "twory operujące w mniej lub bardziej autorskich uniwersach fantasy" też jest niepotrzebnie napompowane. To chyba największy jak dotąd potwór składniowy; nie wiem, jakim cudem przeżył redakcję, no sory.
Czyściej i poprawniej byłoby np. "W rezultacie powstawały fora PBF poświęcone uniwersom Harry'ego Pottera czy Gwiezdnych wojen, komiksom Marvela i DC oraz seriom anime, zwłaszcza Naruto, ale także gry osadzone w mniej lub bardziej autorskich światach fantasy. Do wyboru, do koloru."
Przeważnie fabularna przestrzeń forum stanowiła jeden świat – z osobnym działem na karty postaci, zasady gry, oraz działami które przedstawiały poszczególne lokacje: od miast i krainy geograficznych, do znanych karczm i legandarnych lochów.
W poprzedzającym zdaniu było już o forach poświęconych jednemu światu, więc tutaj spokojnie można przejść od razu do ich organizacji i zaznaczyć, że jest to generalizacja. Różne fora miały różne struktury; czasami osobny dział był poświęcony kartom postaci, a zasady znajdowały się tylko w oddzielnym temacie gdzie indziej. Obecne "z osobnym działem na karty postaci, zasady gry" brzmi więc niepotrzebnie kategorycznie. Do tego zbędny jest przecinek przed "oraz", brakuje go przed "które", powinno być "krain geograficznych", nie "krainy geograficznych", oraz "legendarnych", nie "legandarnych". Przecinek w konstrukcji "od... do..." również jest zbędny. Same przykłady lokacji też niewiele tu dają; czytelnik raczej wie, czym jest lokacja.
Tematy w tych działach stanowiły natomiast porządek czasowy – każdy temat oznaczał jedno wydarzenie, linię fabularną w danym miejscu. Chcąc prowadzić postać dalej, należało założyć kolejny wątek.
"Stanowiły porządek czasowy", po czym mowa o "jednym wydarzeniu, linii fabularnej w danym miejscu". To się nie bardzo klei: autor zaczyna od organizacji chronologicznej, a zaraz potem opisuje raczej podział na sceny lub wątki przypisane konkretnym lokacjom.
I nie, niekoniecznie trzeba było zakładać kolejny wątek, czasami można było dołączyć do już istniejącego, bo postać np. przybywała do miasta i brała udział w rozgrywających się tam wydarzeniach. Więc ponownie jest to mocna generalizacja jednego modelu organizacji PBF-ów.
Zazwyczaj nad rozgrywką czuwała administracja i moderacja – niekiedy z wydzielonymi rolami mistrzów gry. Jednakże częstym (a niekiedy jedynym) sposobem gry było wspólne pisanie graczy, bez udziału jakiegokolwiek prowadzącego. Z tego względu sposób gry na takich jedno-settingowych PBF-ach przypominał bardziej wspólne pisanie opowiadań, niż grę z jasno określonym celem i zasadami wygrania scenariusza.
Ponownie mocna generalizacja jednego modelu organizacji PBF-ów. Nie każde forum miało administrację czy moderację faktycznie czuwającą nad rozgrywką, nie każde oddzielało rolę MG, a brak prowadzącego nie oznacza automatycznie "wspólnego pisania opowiadań". Do tego "czuwały administracja i moderacja", nie "czuwała" (podmiot szeregowy), powtórzenie "niekiedy", a w konstrukcji "bardziej [...] niż [...]" przecinek przed "niż" jest zbędny. Najdziwniejsze jest jednak przeciwstawienie "wspólnego pisania opowiadań" grze z "zasadami wygrania scenariusza" – RPG zazwyczaj nie definiuje się przecież przez formalny warunek zwycięstwa. To już bardziej autorska teoria czym RPG powinno być niż neutralny opis PBF-ów.
Takie podejście dawało swój wyraz w mechanice rozgrywki: jeśli istniała, to bardzo często służyła tylko formalnemu opisowi postaci, hamując zapędy ludzi do tworzenia istot dobrych we wszystkim i narzucając ustruktyrozwany opis postaci.
"Dawało swój wyraz w mechanice rozgrywki" jest mętne znaczeniowo; naturalniej byłoby "znajdowało wyraz" albo "określało sposób wykorzystania mechaniki". Do tego dalsza część mówi właśnie, że mechanika nie służyła właściwie rozgrywce, tylko opisowi postaci, więc określenie "mechanika rozgrywki" jest niefortunne. "Takie podejście określało też sposób użycia mechaniki: jeśli była wykorzystywana, to bardzo często służyła..." byłoby czytelniejsze.
Jeśli zaś "służyła tylko formalnemu opisowi postaci", to późniejsze "narzucając ustrukturyzowany opis postaci" w dużej mierze mówi to samo drugi raz. Pomijając literówkę w "ustruktyrozwany", samo ograniczanie postaci przez mechanikę też zależy od konkretnego systemu – mechanika może narzucać limity, ale jej samo istnienie nie gwarantuje, że powstrzyma tworzenie wszechstronnych czy przesadnie skutecznych postaci. Ponownie przydałoby się mniej generalizacji.
Zazwyczaj wychodziło to lepiej w stosunku do używania pełnej mechaniki, gdyż te rzeczywiste – opisujące co ile postać może czarować (niekiedy mierząc to w postach jako jednostce czasu) czy opisujące rzuty kośćmi i warunki powodzenia, były bardzo niskiej jakości tworami spisanymi w przeciągu kilku godzin od założenia forum. Stworzenie dobrej mechaniki RPG nie jest zadaniem łatwym, wymaga sporo testów i minimalnej znajomości statystyki.
To już mocno odchodzi od potrzebnego opisu formatu PBF w stronę dygresji o jakości autorskich mechanik i osobistej oceny autora. Sama mechanika jest jeszcze związana z tematem poprzedniego akapitu, ale stwierdzenie, że takie systemy "były bardzo niskiej jakości tworami spisanymi w przeciągu kilku godzin", jest bardzo szeroką i niczym tu niepodpartą generalizacją. Ostatnie zdanie wybrzmiewa już bardziej jak wykład autora o game designie niż element historycznego opisu PBF-ów.
Do tego "opisujące rzuty kośćmi i warunki powodzenia" brzmi dziwacznie. Mechanika nie "opisuje rzutów", tylko określa sposób ich wykonywania albo rozstrzygania testów i warunki sukcesu. Samo wyliczenie też jest niesymetryczne: najpierw mamy konkretną zasadę częstotliwości czarowania, a zaraz potem cały system testów.
W społecznościach takich RPG znajomość klasycznych systemów była niska, czasem zerowa, stąd nawet nie miał kto odezwać się w materii używania mechanik uniwersalnych. Jak początkowo nakreśliłem, takim PBF-om bliżej było do zjawiska literackiego, niż rozgrywki. Niektórzy przychodzili do nich z blogów, gdzie pisali opowiadania, a druga spora grupa osób przenosiła bezpośrednio swoje doświadczenia z odgrywania ról w grach MMO, w tym bardzo popularnych grach wyłącznie przeglądarkowych. Ale temat silnika Vallheru to materiał na inną, długą opowieść…
Ponownie bardzo subiektywnie i generalizująco. "Znajomość klasycznych systemów była niska, czasem zerowa" oraz "nie miał kto odezwać się w materii używania mechanik uniwersalnych" są przedstawione jak ustalone fakty, choć tekst nie pokazuje, na jakiej podstawie autor wysnuwa tak szerokie wnioski. Samo "odezwać się w materii używania" jest też kolejną niepotrzebnie pompatyczną konstrukcją. Dalej wraca autorska dychotomia "zjawisko literackie" kontra "rozgrywka", która jest interpretacją, nie neutralnym opisem. Zbędny jest też przecinek przed "niż".
A jeśli "temat silnika Vallheru to materiał na inną, długą opowieść", to po co w ogóle go tutaj otwierać? Jeśli Vallheru jest istotne dla genezy opisywanego zjawiska, wystarczyłoby krótko wyjaśnić jego znaczenie. Jeśli nie – sam name-drop i natychmiastowe ucięcie tematu tylko rozmywa tekst.
Tutaj pozwolę sobie na luźny komentarz, bo tekst coraz mocniej zjeżdża w subiektywną rekonstrukcję historii polskiej sceny PBF. Co samo w sobie nie byłoby złe, gdyby na początku nie było zapowiadane "historiograficzne przedstawienie". Tekst historyczny jak najbardziej może być osobisty czy nostalgiczny, ale wtedy wypadałoby wyraźniej zaznaczać, gdzie kończy się opis, a zaczynają wspomnienia, oceny i generalizacje autora. Obecnie część bardzo szerokich sądów wybrzmiewa jak ustalone fakty, choć nie wiadomo, na jakiej podstawie zostały wyciągnięte.
Wymieniając uniwersa, jakich dotykały PBF-y, celowo pominąłem jeszcze dwa rodzaje forów — tak zwane second life, w których gracze odgrywali po prostu innych ludzi.
Raczej "w jakich były osadzone". Poza tym, ponownie, angielski termin powinien być zapisany kursywą albo w cudzysłowie. Do tego ostatni człon jest nietrafny, bo odgrywanie innych ludzi to podstawa RPG, a nie cecha właściwa wyłącznie second life. Wiem, o co chodzi – odgrywanie zwyczajnych ludzi w codziennym, współczesnym otoczeniu, tzw. simsowanie – ale nie zmienia to faktu, że obecny zapis jest zwyczajnie, nie owijając w bawełnę, głupotą.
Akcja była osadzona w naszych czasach, tworząc coś w rodzaju interaktywnej telenoweli.
Generalizacja po raz kolejny. Takie PBF-y zazwyczaj były osadzone we współczesności, ale nie był to żaden wymóg. Równie dobrze second life mogło rozgrywać się w przeszłości lub przyszłości, a nawet w alternatywnej wersji historii. To sposób gry, nie setting. Do tego "interaktywna telenowela" wybrzmiewa lekko deprecjonująco, bo telenowela ma określone konotacje. Może celowo, może nie, ale w tekście aspirującym do neutralnego opisu warto to zauważyć. Samo "Akcja była osadzona [...], tworząc" jest też niezgrabne składniowo – formalnie to "akcja" coś tutaj tworzy.
rodzaju interaktywnej telenoweli. na podobnej zasadzie działały PBF poświęcone graniu zwierzętami.
Albo uciekła wielka litera, albo powinien być średnik.
Obydwa typy rozgrywki cechowały się zerową mechaniką, skupiając się wyłącznie na opowieści.
Generalizacja po raz kolejny. Nie wszystkie. Do tego "cechowały się zerową mechaniką" brzmi niezręcznie; naturalniej byłoby "cechowały się brakiem mechaniki" albo, ostrożniej, "zazwyczaj nie korzystały z mechaniki".
Jako ciekawostkę dodam, iż w takich PBF-ach potrafiło grać zadziwiająco dużo przedstawicielek płci pięknej.
Zdanie jest mocno niefortunne. "Przedstawicielki płci pięknej" w AD 2026 brzmią archaicznie i protekcjonalnie; zwykłe "kobiety" wystarczy. Jeszcze dziwniejsze jest "zadziwiająco dużo" – zadziwiająco względem czego właściwie? Bez danych porównawczych wybrzmiewa to tak, jakby obecność dużej liczby kobiet w PBF-ach sama w sobie była czymś zaskakującym. A jako "ciekawostka" też jest to trochę na wyrost; dla kogoś znającego ten format duży udział kobiet raczej nie jest żadnym odkryciem.
Szczególnie fora second life miały opinię platform skierowanych do kobiet i dziewczyn. Moją prywatną teorią, wspartą wieloletnim doświadczeniem jako mistrz gry, tłumaczącą to zjawisko, jest niechęć sporej części kobiet do rywalizacji. Ich nie interesowały cyfry, wyzwanie, myślenie nad opcjami, tylko czysta fabuła. W tamtych PBF-ów był to bazowy sposób rozgrywki – coś, co opierając się na wielu komercyjnych systemach, tracimy.
Powiało piwnicą. Autor przedstawia własną teorię o "sporej części kobiet", opartą wyłącznie na wieloletnim doświadczeniu jako MG, i przypisuje im zbiorczo brak zainteresowania "cyframi, wyzwaniem, myśleniem nad opcjami". To już nie jest neutralny opis historyczny, tylko anegdotyczne psychologizowanie na temat kobiet. Szczególnie dziwne, że zamiast oprzeć taki wniosek chociażby na wypowiedziach kobiet, które faktycznie preferowały ten format, autor po prostu wyjaśnia ich motywacje za nie. Do wywalenia. Chyba że pamiątka po Lastinn ma zachować również każualowy seksizm, wtedy bez uwag.
To początek szóstej strony i w sumie na razie tyle starczy, więcej już mi się nie chce punktować. Jak ktoś poczuje, że powyższe to hejt, to niech tak nie czuje. Skoro artykuł jest reklamowany na Polterze niniejszymi słowami:
Ekipa Rolltelling przygotowała e-booka w którym zebrano historię Lastinn, opisała historyczne tło oraz przygotowała obszerne wywiady z użytkownikami dawnego Lastinn.
To z takim standardem, e-bookowym, otworzyłem dokument. To, że redakcja była słaba, to już nie moja wina.
Jak ktoś poczuje, że powyższe to hejt, to niech tak nie czuje. Skoro artykuł jest reklamowany na Polterze niniejszymi słowami:
Dla mnie większym hejtem jest ten fragment o kobietach, co to ich cyfry nie interesują

@kynikos , jak będę licka pisać, przeredagujesz go za parę stówek? XD
Co do samego tekstu, jest strasznie męczący. Męczy czytanie o niczym tak w sumie, miało być o LI, a to jakieś lanie wody jakby miał ktoś zapłacić za ilość stron. Chciałam o LI poczytać, a nie o czyjejś opinii nt RPG i PBF + obraźliwy tekst nt "przedstawicielek płci pięknej" XD
-
Trochę to trwało, ale mamy produkt finalny. Jeśli macie ochotę, zachęcam do komentarza pod newsem na Polterze: https://polter.pl/rpg/Od-Lastinn-do-Rollteling-w106227
Jeśli ktoś nie chce wchodzić przed Poltera, to całość dostępna jest jako PDF oraz EPUB. Trochę mego luźnego tekstu, większość to wywiad z Wami. Myślę, że to godne oddane pamięci staremu Lastinn. Niech spoczywa.@JhnW łezka się w oku zakręciła.
Dziękuję za zebranie. -
Jak ktoś poczuje, że powyższe to hejt, to niech tak nie czuje. Skoro artykuł jest reklamowany na Polterze niniejszymi słowami:
Dla mnie większym hejtem jest ten fragment o kobietach, co to ich cyfry nie interesują

@kynikos , jak będę licka pisać, przeredagujesz go za parę stówek? XD
Co do samego tekstu, jest strasznie męczący. Męczy czytanie o niczym tak w sumie, miało być o LI, a to jakieś lanie wody jakby miał ktoś zapłacić za ilość stron. Chciałam o LI poczytać, a nie o czyjejś opinii nt RPG i PBF + obraźliwy tekst nt "przedstawicielek płci pięknej" XD
@kynikos , jak będę licka pisać, przeredagujesz go za parę stówek? XD
Zależy, na jaki temat licencjat, bo jak na nudny (dla mnie), to parę stówek tego nie zrekompensuje.

Co do samego tekstu, jest strasznie męczący. Męczy czytanie o niczym tak w sumie, miało być o LI, a to jakieś lanie wody jakby miał ktoś zapłacić za ilość stron. Chciałam o LI poczytać, a nie o czyjejś opinii nt RPG i PBF + obraźliwy tekst nt "przedstawicielek płci pięknej" XD
W sumie tak, bo doczytałem wczoraj do końca i tekst zasadniczo ma ten problem, że nie jest do końca tym, za co sam się podaje. A już na pewno nie "historiograficznym przedstawieniem". Bo właściwie z samego artykułu można się dowiedzieć – poza tym co autor myśli o autorskich mechanikach, designie takowych i dlaczego kobiety wolały second life'y – niewiele o samym Lastinn. Było, umarło, pomiędzy grało się tam w różne sesje (popularne systemy, o których się wiedziało), były takie i owakie działy (ze statystyką, ile ich tam było), istniał panel sesji, był krzykacz (ale niedobry technicznie), był właściciel Schrödingera. Spoko, więcej konkretnych wspomnień o tamtym forum jest w odpowiedziach użytkowników, ale w takim układzie z samego tekstu można byłoby wyciąć na spokojnie zbędne treści i skupić się na rzeczonych odpowiedziach. Czyli mniej rozwlekle, bardziej jako podsumowanie, osadzenie LI w czasie i miejscu, przedstawienie jego miejsca w kontekście PBF-ów. A nie autorski esej o historii i naturze grania przez forum.
(Aczkolwiek spokojnie, dalszej redakcji nie będzie, skoro najwyraźniej jest niemile widziana przez obsługę.)
-
Czy moszna krytykować taki ogrom pracy?
Cytując Wielkiego Polaka:
„A można, jak najbardziej. Jeszcze jak”A poważnie.
Jak wystawiasz laurkę najstarszemu forum o tematyce quasi-pisarskiej i intelektualnej (bo rpg to tego typu rozrywka) to waląc byki i robiąc językowe, niestrawne akrobacje na prąciu wizerunkowo wystawia się mu bardzo słabe świadectwo.
Serio chopaki weźcie zdejmijcie, poprawcie, napiszcie zrozumiale i prosto. Bez okrągłych zdań. Skoro to mają być wspominki to nie róbcie z tego tłumaczeń rzecznika jak u tego typa-polityka z Węgier co to ultra-prawicowiec homofob w domu a w Brukseli już jako europoseł został przyłapany na turbo gej-party -
Przeczytałem i dzięki za przygotowanie tego materiału. Dowiedziałem się paru ciekawostek i poznałem opinie niektórych, więc na plus.
Nie przywiązuję do tego materiału jakiejś grubej wagi, więc nie rażą mnie specjalnie te rzeczy wymienione przed przedmówców, choć też sporo z nich wychwyciłem, a przy tym jeszcze nieco innych. Jeżeli założenie było jednak takie, aby to był faktycznie bardzo dopieszczony esej, to redakcja zawiodła.
Wiem, że opinie były zbierane od tych, którzy się zgłosili, ale jeśli Johan jako autor wziął na siebie obowiązek drążenia w przeszłości, to fajnie byłoby podpytać może też o spojrzenia innych osób - tych ważnych, które zostały już poza forum (jeśli jest do nich kontakt), jak i może tych obecnych, ale bez wypowiedzi (część Obsługi bez opinii; nie ma też wypowiedzi ani jednej kobiety). Kumam, że to dodatkowa robota, ale trochę szkoda, jeśli to faktycznie taka ‚ceremonialna’ okazja na pożegnanie ze starym i początek nowego

-
Przeczytałem i dzięki za przygotowanie tego materiału. Dowiedziałem się paru ciekawostek i poznałem opinie niektórych, więc na plus.
Nie przywiązuję do tego materiału jakiejś grubej wagi, więc nie rażą mnie specjalnie te rzeczy wymienione przed przedmówców, choć też sporo z nich wychwyciłem, a przy tym jeszcze nieco innych. Jeżeli założenie było jednak takie, aby to był faktycznie bardzo dopieszczony esej, to redakcja zawiodła.
Wiem, że opinie były zbierane od tych, którzy się zgłosili, ale jeśli Johan jako autor wziął na siebie obowiązek drążenia w przeszłości, to fajnie byłoby podpytać może też o spojrzenia innych osób - tych ważnych, które zostały już poza forum (jeśli jest do nich kontakt), jak i może tych obecnych, ale bez wypowiedzi (część Obsługi bez opinii; nie ma też wypowiedzi ani jednej kobiety). Kumam, że to dodatkowa robota, ale trochę szkoda, jeśli to faktycznie taka ‚ceremonialna’ okazja na pożegnanie ze starym i początek nowego

-
To prawda. Nawet o tym wyżej napisałem.
Napisałem też dlaczego szkoda.
Cześć! Wygląda na to, że jesteś zainteresowany tą rozmową, ale nie masz jeszcze konta.
Masz dość przewijania tych samych postów za każdą wizytą? Po zarejestrowaniu konta zawsze wrócisz dokładnie do tego samego miejsca, w którym byłeś wcześniej, możesz wtedy również wybrać opcję otrzymywania powiadomień nowych odpowiedziach (e-mailem lub powiadomieniem push). Będziesz też mógł zapisywać zakładki i głosować na posty, aby okazać uznanie innym członkom społeczności.
Z Twoją pomocą tez post mógłby być nawet lepszy 💗
Zarejestruj się Zaloguj się