Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa
Skórki
  • Jasny
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Ciemny
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
Patronite

Mecenasi

Prywatna

Osoby sponsorujące utrzymanie fotum.

Posty


  • Polowanie w Lwiej Loży - Rozgrywka
    SantorineS Santorine

    Kultyści wlewali się do komnaty czci Alocera. Pierwszy z nich przestąpił rozwarte drzwi i pułapkę Dorlivina, która została uprzednio rozbrojona. Człek dzierżył łuk, ale poniechał: z jego gardła dobyło się coś na rodzaj ryku pomieszanego z nieznanym słowem, zaś ze szponiastych dłoni wydobył się czarny promień ognia wycelowany w Kraghula. Trafnie! Kraghul poczuł ból, kiedy tylko cienisty ogień sięgnął jego piersi!

    Drugi z kultystów krzyknął:
    – Za Pana Piekieł!
    Jego łuk rozbłysnął przez oddech krwawą energią. Wybrał sobie na swój cel Zairę. Lśniąca strzała jednak tylko drasnęła elfkę, jednak, kiedy tylko grot utkwił w jej ramieniu, tamten zakreślił przed sobą symbol. Szara poświata tarczy zalśniła wokół kultysty.

    Spaczona magią zaklinaczka wydłużyła swe dłonie, które przez parę tchnień stały się nienaturalnie długie, niczym gałęzie. Jaithe zaśpiewała monotonnie słowa starego zaklęcia, a z jej pokracznie wydłużonych ramion eksplodowała chmara czarnych macek. Ustawieni w tunelu kultyści Alocera wrzasnęli niby jeden mąż, kiedy nawałnica cienistych macek uderzyła we wszystkich jednocześnie. Niektórzy poczęli krwawić.

    – Torag skręci wam karki, przeklęte diabły! – ryk krasnoluda dobył się z jego piersi.
    Dorlivin przypadł do pierwszego z kultystów Alocera i uderzył obuchem solidnie w łeb jednego z nich, aż tamten się cofnął.

    Czciciele Alocera nie pozostali mu dłużni. Kobieta o szpetnych rysach wydała z siebie parę gardłowych warknięć, które brzmiały zwierzęco. Zielony promień łuczniczki uderzył w krasnoluda, który cofnął się o pół kroku nad przepaść.
    – Cóż to!? – Dorlivin spojrzał na swą dłoń.
    Nagle, krasnolud począł poruszać się znacznie wolniej, jak gdyby postarzał się o parę dekad. W ostatniej jednak chwili zasłonił się, kiedy strzała syknęła w powietrzu.

    Kraghul potrząsnął swym kościanym fetyszem, który tym razem zalśnił złotą energią. Emanacja objęła jego samego i pozostałych: Dorlivina, Rathora, Zairę, Jaithe i Zakareth; w jakiś sposób zaklęcie orczego szamana nadawało gibkości i siły do uderzeń jego towarzyszy.

    – Czas, żebyście zobaczyli, czym jest PRAWDZIWA SIŁA TWIERDZY BELKZEN! – metal zbroi Rathora zabrzęczał po śliskiej posadzce jaskini.
    Ork wzniósł tarczę, wykrzykując jakieś przekleństwa i kpiny w stronę jedego z kultystów ukrytego w jaskini. Uderzył rękojeścią korbacza w tarczę i zamachnął się, jednak tamten uniknął głowy korbacza, który z łoskotem uderzył w skalną posadzkę.
    – Pfch, tchórzu – sapnął z pogardą Rathor.

    Kultysta, którego zwyzywał Rathor wcześniej krzyknął jakieś zaklęcie na niego. Zgniłozielony promień pomknął do orka, ten jednak odbił część swoją tarczą i zaparł się w sobie. Grot strzały odbił się od tarczy Rathora, który wrzasnął w odwecie:
    – To wszystko? Ha!

    Zakareth czuła się poirytowana tym, że teraz to będą musieli jeszcze walczyć z kultystami, ale przynajmniej szanowała i za to, że nie byli przywiązani do formy ciała. z którą przyszli na świat.
    Kapłanka Nyarlathotepa dała susa przed siebie, a jej kostur bojowy zapłonął ciemnoszarym ogniem. Pierwszy z zakapturzonych łowców zmitygował jednak cios!

    Zaira wzięła na swój cel najbardziej wysuniętego na wschód czciciela Alocera i wypuściła dwie strzały. Trafiła! Potężne uderzenie przebiło skórznię, a jej ofiara rzygnęła krwią i sapnęła ciężko. Jucha popłynęła z celnej rany ciurkiem, tworząc karmazynowe kałuże.

    Poważnie ranny kultysta wrzasnął przeciągle, nagle robiąc w tył zwrot. Przecisnął się obok swoich kamratów i zniknął w skalnym korytarzu, a każdy z jego śladów pozostawiał plamy krwi.

    – Wracajże! – wrzeszczał Rathor. – Jeszcze nie skończyłem ciebie zabijać, psi synu!

    Kolejny z kultystów jednak nie odpuszczał. Jego szponiasta dłoń zapłonęła pomarańczowym płomieniem, który skierował na Dorlivina. Krasnolud zwinął się i skulił. Niemalże udało mu się umknąć przed zabójczym promieniem! Wraża energia zasyczała w przestrzeni, osmalając jego ramię, zaś ten skrzywił się z bólu.

    Zaklinaczka przesadziła drewniany ołtarz ku czci Piekielnego Księcia, zaś jej dłonie zapłonęły po raz kolejny czarnym płomieniem. Tym razem głos Jaithe zawibrował potężniej, odbijając się echem po zimnych ścianach jaskini. Dorlivin, Rathor i Zakareth ledwo uniknęli nawałnicy duchowych macek, które zawarły się wokół kultystów. Potężne zaklęcie sprawiło, że od strony diabolistów wyrwały się wrzaski nagłej paniki. Rany, nagle pękające na skórzniach trysnęły fontannami juchy. Zaklęcie Jaithe całkowicie zmasakrowało kultystów!

    Dorlivin przypadł do kolejnego z zakapturzonych, waląc swym młotem na lewo i prawo. Krasnolud jednak widocznie słaniał się na nogach: jego siła została wyssana przez widmowe zaklęcie!

    Szpetna łuczniczka zlokalizowana z tyłu tunelu nagle spojrzała, jak wygląda sytuacja i pomknęła za jej towarzyszem. Kolejny przeciwnik zrejterował.

    Kraghul dotknął swego kościanego fetyszu, a złota emanacja eksplodowała z jego wnętrza. Zaklęcie dotknęło wszystkich. Szaman spojrzał dłużej na jednego z kultystów, próbując przypomnieć sobie cokolwiek o istotach, które przed nim stały, jednak… Nic. Może to był ferwor walki? Kraghul nie potrafił powiedzieć nic więcej ponad to, że był to jakiś rodzaj diabelskiego odmieńca.
    Na koniec, szaman zakreślił nad soba tarczę.

    Orczy wojownik ryknął przeciągle. Łańcuch korbacza zaświszczał złowrogo w powietrzu, zaś kolczasta kula wylądowała prosto na twarzy zakapturzonego diabolisty. Łeb eksplodował na podobieństwo dojrzałego jabłka przeszytego przez bełt kuszy, zaś bezgłowy korpus upadł, jak ścięty konar, rozbryzgując kałuże krwi i mózgu.

    Kiedy tylko odłamki czaszki jego towarzysza śmignęły obok jego ucha, ostatni z kultystów, który był na miejscu spojrzał wokół siebie. Był sam! Człowiek zrobił natychmiast w tył zwrot i począł biec szparko w stronę wyjścia.

    Kroki uciekających kultystów oddalały się coraz bardziej i bardziej, podczas gdy karmazynowa plama zabitego diabolisty szybko przemieniała się w pokaźną kałużę krwi.

    – To mają być jego pomagierzy? – Rathor warknął. – Przypominam sobie, że bastard Auldegrund był twardszy niż to, co jest.

    Ork począł kaszleć maniakalnie, nagle zmożony swoją chorobą. Dorlivin zakasał młot za pas, zaś zaklęcia rzucone przez podróżników poczęły tracić swą moc: fetysz Kraghula stracił swój poblask, a krasnolud zacisnął swoją dłoń w kułak parę razy.

    – Wszak odzyskuję siły! – rzekł Dorlivin hardo. – Mmm. Zdaje mi się, że rzeczy jeszcze nie koniec. Stary drab próbuje wybadać teren, coś takiego…
    – Oby – Rathor przestał kaszleć i splunął krwią za siebie. – Auldegrund może myśleć, że pokonał Rathora raz, ale Rathor powraca, żeby wbić mu w łeb, że zemsta orków z Belkzen nierychliwa, ale zawsze dosięga.

    Orczy wojownik zabębnił korbaczem o swoją tarczę.

    A wtedy…

    Usłyszeli znowu róg myśliwski. Długi, zawodzący dźwięk przetoczył się raz przez korytarze Lwiej Loży, wibrując ponuro i zwiastując nadejście Auldegrunda.

    Usłyszeli donośny, tubalny głos, którego skrzeczący timbre miał w sobie coś nieludzkiego:

    – Mój łów nie zakończy się tutaj! Chodźcie żesz do mnie i stańcie do walki, a zarżnę was jak kundle!
    Rathor i Dorlivin spojrzeli po sobie.
    – To on – rzekł Rathor.

    Rozgrywka pathfinder 2e golarion

  • [Mythras] Lamenty Stepów
    KetharianK Ketharian

    @poniat , małe pytanko off-topic. Wieści poszły tu i ówdzie, że pojawiłeś się z ofertą czegoś wreszcie innego niż D&D lub WFRP i poszedł zawiedziony feedback, że czemu akurat taka oferta musi być głosówką - tak że ten tego, niech tam będzie Disco dla Lamentów, ale czy Ty jesteś całkowicie na NIE w kwestii sesji pisanych czy byłbyś skłonny rozważyć w przyszłości możliwość poprowadzenia małej lewizny na boku właśnie na Mythrasie w Twoim świecie autorskim w formacie PBF?

    Rekrutacje

  • Krzyk Pustki
    GreKG GreK

    Siergiej Nikołajewicz Kalasnikov, Sadza, deklaracja

    • zamknąć drzwi używając karty Chimika
    • jeśli karta nie zadziała, to użyć umiejętności Joshua
    • rozeznać gdzie jesteśmy, przeszukać pomieszczenie, trupy
    • co tam kapitan rozkaże... 🙂
    Komentarze

  • Krzyk Pustki
    GreKG GreK

    Siergiej Nikołajewicz Kalashnikov. Sadza.

    text alternatywny

    Bleinert

    Sadza przez chwilę patrzył na Hannigana bez słowa.

    Nie przekonało go to do końca. Ale przynajmniej tym razem kapitan odpowiedział. Bez wykrętów. Bez zasłaniania się regulaminem.

    Schował młotoko-klucz do plecaka.

    — Dobra... na razie. Tylko już żadnych łgarstw. Blat', co tutaj tak jebie?

    Dopiero wtedy rozejrzał się po pomieszczeniu.

    Zrobił krok i pod podeszwą coś zachrzęściło. Spojrzał w dół.

    Łuski.

    Dużo łusek.

    Dopiero teraz zauważył, że podłoga jest nimi zasypana. Między nimi leżały zwłoki w mundurach Weyland-Yutani. Część niemal całkowicie pochłonął już rozkład. W powietrzu wisiał ten sam ciężki, słodkawy odór, który poczuł wcześniej, tylko tutaj wydawał się jeszcze bardziej intensywny.

    Sadza skrzywił się i odruchowo zasłonił nos przedramieniem.

    — Ja pierdolę...

    Uniósł wzrok.

    W półmroku dostrzegł rozbite tuby, zaschniętą substancję na podłodze i ścianach, a dalej zarys instalacji, której wcześniej nie zauważył.

    — Chodowali tu te chyorty?

    Przeniósł wzrok na Chimika.

    — Winda?

    Przyjrzał się jej przez chwilę, po czym spojrzał na pozostałych.

    — Działa?

    Spojrzał za ramię. Stamtąd skąd przyszli.

    — Zamknijmy za sobą gródź. Elias, ta twoja karta działa?

    Odwrócił się raz jeszcze do Starego.

    — Gdzie teraz?

    W ustach Nikołajewicza zabrzmiało to pojednawczo.

    Rozgrywka

  • [WFRP 2ed] Bögenhafen - komentarze
    DeklineD Dekline

    Proszę państwa, proszę się nie krępować i dawać aktywizujące posty.

    Komentarze wfrp 2ed krótkie odpisy survival bögenhafen

  • [CP2077] Syreni Śpiew Neonów [21+]
    JohnyTRSJ JohnyTRS

    Hartley "Mack" Mackinaw

    Megablok, mieszkanie Adeoli


    To nie było miejsce, w którym mógł się spodziewać takiej jatki.
    - Zrobiłaś dobrze, że go nie wyciągnęłaś - przerwał Adeoli.

    Wyjął z torby sprzęt. Jeżeli dziewczyna miała nóż wbity w brzuch, to Mack nie był pewny czy jego pomoc będzie skuteczna. Nie wystarczy bandaż. Dziewczyna powinna trafić szybko na blok operacyjny. Nie wystarczy zszycie skóry. Mała ma uszkodzone bebechy i nawet przebranżowiony weterynarz vel. pichciciel prochów to wiedział. Rozejrzał się po pomieszczeniu.

    - Adeola, nie jestem cudotwórcą. Ona musi trafić na blok operacyjny, rozumiesz?
    Jeszcze zanim Adeola mu odpowiedziała, przerywając szloch, wiedział że nic z tego nie będzie. Ona nie ma pieniędzy nawet na nielegalną klinikę o szemranej reputacji.
    - Pieniądze... nie ma.. mamy pie... pie - Adeola zaniosła się szlochem - pieniędzy.

    Mack patrzył na leżącą dziewczynę. Szansę przeżycia oceniał na 50/50. Podjął decyzję.
    - Dobra, SPRÓBUJĘ pomóc. Teraz skupcie się. Bierzemy ją i kładziemy ją na stole.
    Nawet nie próbował odwinąć ciuchów. Wiedział, że tam jest nóż. Dziewczyna musi leżeć na płaskiej twardej powierzchni.

    Mack miał o tyle szczęścia, że nikt podczas przenoszenia nie zemdlał. Dopiero wtedy przyciągnął kilka krzeseł.
    - Adeola, przynieś mi CZYSTE ręczniki.
    Rozłożył je na krzesłach, a na nich rozłożył swój sprzęt. Sprzęt to było dobre określenie, wiele z tego co miał kupił z drugiej ręki na portalach aukcyjnych. A w sumie wszystko najlepiej nadawało się do opatrywania ran po bójkach, a nie operacji brzucha. Nawet kurwa nie miał odpowiedniej ilości leków!

    Od razu przykleił dziewczynie na szyi kilka derm ze środkami przeciwbólowymi, i to takich których w Żabce nie będzie.

    Dopiero wtedy założył rękawiczki i zdjął przesiąkniętą krwią bluzkę.
    - O kurwa! - to co zobaczył sprawiło, że nawet się nie kontrolował. - co to w ogóle jest?

    No, nóż. Coś w rodzaju motylka, ale to gówno miało więcej ruchomych części niż zwyczajny motylek. Tu jakaś blokada tutaj... dwa, nie trzy niezablokowane ostrza.
    - Nie mogę tego wyjąć, to cholerstwo jeszcze bardziej ją rozcharata.

    Adeola zaczęła zawodzić. Zuri jeszcze się trzymała, ale jej też niewiele brakowało. Szybko kalkulował, z pozycji i wielkości noża musiał określić które organy zostały uszkodzone.
    - Muszę poszerzyć nacięcie.

    A szanse przeżycia niewiele większe niż w loterii.

    Rozciąć powłokę brzuszną nie ruszając noża, spróbować usunąć nóż i nikogo przy tym nie zabić, zszyć organy, zszyć skórę. O ile dziewczyna w tym czasie nie umrze, to zadzwonić do Leifa z zamówieniem na antybiotyki dożylne. Tężec, zapalenie otrzewnej - to dopiero początek. Mack nie miał przy sobie takiej ilości środków, by móc leczyć dziewczynę.

    -Brazil! Potrzebuję twojej pomocy! W torbie mam narzędzia. Znajdź te małe kombinerki. Będę ich potrzebował. - Ostatnie czego chciał to być zranionym przed odskakujące ostrze. On, a może i Brazil, chwyci nóż kombinerkami i dopiero wtedy SZYBKO wyciągnie.

    1/10 że przeżyje. Albo i mniej.

    Rozgrywka cyberpunk cyberpunk2077

  • Krzyk Pustki
    MarrrtM Marrrt

    - Skończył pan, panie Kalashnikov?

    Hannigan nie patrzył na narzędzie w rękach pierwszego oficera. Choć doskonale zdawał sobie sprawę z wagi tego co Sadza swoją postawą i tymże narzędziem przekazywał. Kolejny wybuch pierwszego oficera wydawał się jednak go kompletnie nie wzruszać. Co oczywiście mogło być maską, bo Hannigan z rzadka tylko pozwalał sobie na emocje z załogą. Być może być w tej kwestii upośledzony, a być może po prostu umiał trzymać emocje na wodzy. Bo prawda jest taka, że tak wyprowadzonego z równowagi jak chwilę temu gdy obaj ratowali Holta, załoga widziała go po raz pierwszy. Ten moment jednak minął. Sadza zdybał go gdy “stary” odsuwał się od grodzi za którą rzeczywiście była próżnia i jeśli coś teraz można było wyczytać z jego twarzy, to co najwyżej grymas wdychania zepsutego powietrza ładowni.

    - Nie skończyłem - pierwszy oficer nie spuścił z tonu, lecz opuścił młoto-klucz. - Nie zbywaj mnie. Nie teraz. Karty na stół. To nie czas i miejsce na tajemnice.

    Przez chwilę wyglądało to jakby obaj mężczyźni mierzyli się nawzajem. Sadza swoją ruską nieustępliwością i Hannigan typowym dla siebie regulaminowym niewzruszeniem. Ostatecznie dało się słyszeć westchnienie Caleba.

    - Dobrze. Karty na stół. - w głosie kapitana zabrzmiało coś na kształt jakiejś próby wyjścia naprzeciw. Choć dało się wyczuć, że tłumaczenie się załogantowi, nawet pierwszemu oficerowi, nie leży w jego naturze i przychodzi mu z niejakim trudem - Pan Crowe znalazł kartę Weyland Yutani w kapsule. Niczego to nie zmieniało. Więc nie informowałem załogi. Na Kardashianie też znajduje się taka karta firmowa. Lasalle Industries. I nie świadczy to o tym, że Kardashian skrywa jakieś korporacyjne… gówno. Taka karta w ogóle o niczym nie świadczy. Tylko niepotrzebnie zwiększa obawę załogi. A akcję i tak trzeba było podjąć bez względu na obawy załogi. Wie pan o tym, panie Kalashnikov. Nie było żadnych podstaw by spodziewać się… - zawahał się i wskazał palcem potłuczone tuby - czegoś takiego.

    W tym ostatnich słowach była jakaś złość, bo kapitan odwrócił wzrok i zacisnął widocznie zęby gdy zagrały jego mięśnie policzkowe. Nawet dało się słyszeć ledwo wypowiedziane pod nosem “cholera”. Odetchnął jednak po chwili i spojrzał na resztę mężczyzn.

    - Jeśli mam was stąd panowie wyprowadzić, to każdy musi robić swoje. I to najlepiej jak potrafi. Jakby wam za to podwójną stawkę płacili. Powiedziałem wam gdzie chcę dotrzeć. Jeśli macie lepszy pomysł, chętnie go wysłucham. Ale konkretnie. Gdzie i w jakim celu.

    Rozgrywka

  • [komty] Syreni Śpiew Neonów
    GreKG GreK

    @Ketharian napisał:

    czy Switch chciałby dopiąć zakupy na mieście przed powrotem do H10 (przydała by mi się szczegółowa lista)

    Tak. Gdzieś o tym pisałem. W poście lub na disco.
    Dwie rzeczy:

    • gnat, osobista broń
    • dron, w miarę możliwosci nawet lepszy od poprzedniego
      I chciałbym negocjować.
    Komentarze cyberpunk2077

  • [komty] Syreni Śpiew Neonów
    KetharianK Ketharian

    Szanowni, ponieważ ciężar narracji przesunie się teraz na Brazil i Macka, mam w międzyczasie pytanie do @grek , czy Switch chciałby dopiąć zakupy na mieście przed powrotem do H10 (przydała by mi się szczegółowa lista) oraz do chłopaków w sklepie w H10 o decyzje zakupowe (bo @gladin rozważa zawieszenie negocjacji z Paulem Wilsonem i skontaktowanie się w sprawie konkurencyjnej oferty z Chakkasami). Możemy dopiąć te wszystkie szczegóły w trakcie rozgrywania wątku nigeryjskiego.

    Komentarze cyberpunk2077

  • [Horror] Gruzy przeszłości - komentarze i materiały
    JohnyTRSJ JohnyTRS

    Niestety łapię kolejne opóźnienie: post będzie dopiero w poniedziałek (najwcześniej w niedzielny wieczór).

    Komentarze horror nastolatkowie stranger things własny

Lista członków

AdministratorA Administrator
DhratlachD Dhratlach
ArveeA Arvee
DeklineD Dekline
WilczyW Wilczy
PaniczP Panicz
PiołunP Piołun
GreKG GreK
SindarinS Sindarin
MarrrtM Marrrt
ZellZ Zell
JohnyTRSJ JohnyTRS
KetharianK Ketharian
SantorineS Santorine
Arthur FleckA Arthur Fleck
NamiN Nami
  • Zaloguj się

  • Nie masz konta? Zarejestruj się

  • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
Powered by NodeBB Contributors
  • Pierwszy post
    Ostatni post
0
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa