Klub yakuzy
Reed i jego kompani nie potrzebowali dodatkowej zachęty - słysząc zamierzenie złowrogie słowa trapera natychmiast wzięli nogi za pasy, w drodze do wyjścia strzelając na wszystkie strony oczami.
Carter odczekał, aż wszyscy opuszczą lokal i dopiero wówczas przeciął ostrożnym krokiem zadymioną i pełną orientalnych dźwięków przestrzeń klubu w drodze do stolika zajmowanego przez Watanabe.
Był świadomy niejednoznacznych spojrzeń innych siedzących przy stoliku mężczyzn, kiedy stanął obok krzesła Reba i z przepraszającą miną pochylił się ku uchu.
- Profesor Chance bardzo się martwi pańską nieobecnością, Watanabe-san.
@lubesz