Przejdź do treści

Rozgrywka

Tę kategorię można śledzić za pośrednictwem rozgrywka-inne@forum.rolltelling.pl

  • Miasto, Mgła, Machina

    57
    1 Głosy
    57 Posty
    689 Wyświetlenia
    slann22S
    Rozmowa z XVI Białowłosa dziewczyna Spuściła głowę i powiedziała. - Zdarzało mi się twarz jedzenie które nie było przeznaczone dla mnie, chociaż wiedziałam, że może czekać mnie za to straszliwa kara. Jednak w waszym domu więc spróbuję waszego jedzenia, chyba, że mi pozwolicie… Przysięgam!!- Rozmowa z posterunkowym Gilbrath Westchnął ciężko i zaczął wyjaśniać - To nie jest tak… To my wszyscy jesteśmy częścią Jedności… I w ciągu ostatnich tysiąleci zbieraliśmy doświadczenie bo gdy wrócimy do Jedności, nasze doświadczenie stanie się częścią doświadczenia Jedności.- Stephanie Prychnęła pogardliwie i powiedziała. -Ja tutaj cię pilnuję, i podsłuchuje tego glinę…I nie będę mogła przepraszać, bo to co mówiłem to prawda! Pewnie zaraz powie, że skoro wszyscy Jesteśmy jednością, to wszystko jest wspólne i powiedzieć swoją majątek należy do niego i do jego przyjaciół… Mówiłam ci, że sekciarz, i naciągacz… I kosmita! Jak z tej książki co wyszły potwory z asteroidy, która Się rozbiła! - Bycie starszej Konstabl. Marasi Westchnęła ciężko i powiedziała. - On jest Kandra, chyba Słyszałaś o niej w książkach religijnych i historycznych…. Nieważne Zresztą- Pies zrobił bardzo smutną minęło i powiedział to Stacey. - To nie jest Vin, ale coś ją z nią łączy… Bardzo bym cię prosił, abyś zaopiekowała się nią, także w imieniu Harmoni. - dotknął łapą dziewczyny i popatrzył na nią błaganie
  • [Smoczy Jeźdźcy] Magnum Opus

    88
    1 Głosy
    88 Posty
    1k Wyświetlenia
    slann22S
    Iris uśmiechnęła się boleśnie. - Sama sobie zrobiłam… Serce człowieka i serce smoka… - Rozchyliła bluzkę, którą nosis, pokazując, że między piersi wbity miała kawałek kryształu, podobny do tego jaki znajduje się sercach smoków… Ostry odłamek został wbity niczym sztylet… - Umierała, a nie chciała żeby tamten potwór, któremu służy Adrian pożarł jej serce… A ja Musiałam coś zrobić, aby się uratować siostrzyczko… Wracaj do domu… Nie mieszaj się w to!- - Może się nie znam, ale wydaje mi się, że wszystko co powiedziała, to dla was cholerna herezja!- powiedziała Farasz.
  • Serce tajgi [Zew Cthulhu]

    sercetajgi
    116
    2
    3 Głosy
    116 Posty
    3k Wyświetlenia
    LubeszL
    Gdy ruszyłem w stronę portu, mijałem domy, które coraz bardziej się przesedzały na rzecz magazynó i składów. Opuszczałem więc teren mieszkalny i wchodziłem w produkcyjny. Zazwyczaj to w takich dzielnicach się słyszy o dziwnych rzeczach, mordach, czy też przemytach. Choć wiedziałem że takie rzeczy się dzieją wszęzdzie, to tutaj miałem jakieś mieszane uczucie niepewności. Zapach smoły, soli i owoców morza nie zbyt pomagał mi uspokoić umysł. Moje spojrzenia były ukradkowe na wszystko, próbując zlustrować każdy detal otoczenia wyszukując się niebezpieczeńśtwa. Choć był dzień, i widno, to jednak nie czułem się tak rozluźniony jakby mogło się wydawać. Ten efekt pozostał przez spotkanie w urzędzie. W środku tej dzielnicy, a raczej obok niej dalej, ukryła się inna całkowicie odmienna uliczka. Lampiony, dzwięki dobiegające z kawiarń, restauracji i herbaciarń uderzył w twarz a wciąż nie mogłem w to uwierzyć. Stanąłem przez chwilę podziwiająć widok, po czym ruszyłem dalej. Szukając mojego klubu. Lokal ten wydawał się być z wyższych sfer, spojrzałem na swój ubiór, i stwierdziłem że nie jest aż tak bogacko elegancki, lecz jest on na tyle elegancki że nie powinno być problemu. Wszedłem do środka. Zapachy tutaj były inne niż na dworze, gęstrze od aromatu kawy, perfum oraz tytoniu. Powolnie się rozejrzałem, nie chcąc pokazywać że się rozglądam, i ruszyłem pomiędzy stoliki, a większość z nich była zajęta. Zauważyłem drzwi które były nie ruszane, i miało się odczucie że tam jest jakiś... szef, lub ktoś ważny. Czy nasz jegomość jest na tyle ważny aby mieć własny pokój? Czy może to siedziba jakiegoś gangu. Ta druga opcja była najbardziej prawdopodobna. Dosiadłem się do baru, i analizowałem otoczenie, próbując odnaleźć człowieka który mógłby być naszym informatorem.
  • [A masks a new generation game ]Maski: Czas dumy i uprzedzenia

    93
    2 Głosy
    93 Posty
    2k Wyświetlenia
    slann22S
    Taco! Diana przeglądała się kaktusem w zamyśleniu a potem odpowiedziała Ariannie. *- Twój brat jest w porządku, tylko opowiadał o tym, że twój szwagier jest podejrzany normalny. Ja też się nie znam, ale to chyba nie jest jakiś wielki problem…Chyba będziemy musieli porozmawiać we troje z Deanem… - * Diana zastanawiała się Jak pewne sprawy wyjaśnić… Kimkolwiek była Ari dla Deana… Side-Quest - O nie! Ja się nie piszę na to! I tak wam wystarczająco wiele problemów na głowie! Przywitanie z całą rodziną. Diana machnęła ręką i wyjaśniła. - Raczej nie, tutaj czeka na nas ważne zadanie Bea… Takie co twój brat zlecił! - Potem popatrzyłam na mężczyznę po matce i położyłabym dłoń na ramieniu i powiedziała. *- Barry, Pamiętaj aby myśleć pozytywnie i zawsze patrzeć na jaśniejszą stronę życia!-!
  • [Monster of Week] Kraina zmierzchu

    105
    1 Głosy
    105 Posty
    1k Wyświetlenia
    KaworuK
    Misja - Kochana, to JEST, o ile się orientuję, proszek zwiększający moc magiczną. ALE, jeśli go zażyjesz, możesz umrzeć jak ten człowiek z niebios, co nam spadł. PROSZĘ, ZOSTAW TO W SPOKOJU I DAJ HONORACIE DO ANALIZY - prawie wykrzyknął, bojąc się, że Zosia zrobi coś głupiego i umrze. Dziwne dziecko - Dobra, idę do tej całej kobiety sprawdzić, co się dzieje. Seba zostań tu i przypilnuj tej dziewczynki, boję się ją zostawić samą - pwoiedział, po czym ruszył w stronę kobiety, która dokuczała dziewczynce.
  • 21 dni Kwarantanny

    38
    3
    4 Głosy
    38 Posty
    680 Wyświetlenia
    GaranilG
    Muzyka! Sytuacja zaogniała się jeszcze bardziej, oraz, jak nie trudno się domyślić, narastała przemoc werbalna. Panie lekkich obyczajów, końskie zwisy i złamane męskie przyrodzenia były rozdawane szczodrze między właściwie każdego, kto się nawinął, ale drzwi pozostały niewzruszenie zamknięte. Dr. Wójcik sama podjęła jakiegoś rodzaju próbę negocjacyjną, co było zaskakujące. [image: 1784395772793-token_1-5.png] Dr Alicja Wójcik -Musimy ich w końcu wypuścić. Kończy im się cierpliwość. Ryzykujecie rozruchy, moją paść trupy, ci z zielonymi kartami są zdrowi, mogą wyjść...- -Pani doktor, z całym kurwa szacunkiem, ale jak ktoś stąd wyjdzie, zapłacę za to własnymi jajami. Kwarantanna, to jest kwarantanna, a nie przedszkole i sranie po krzakach! Pretensje o lockdown do Rzecznika Praw Pacjenta, czy tam do Ministra Zdrowia, nie wiem, zwisa mi to!- Odburknął jeden ze strażników. -JA-TO-PIERDOLĘ.- W rozmowę wciął się jeden z pracowników Darpolu. Z "zieloną" przepustką. Doszło do krótkiej szamotaniny, a następnie bezceremonialnie dostał kolbą w łeb, i zwalił się na ziemię. Czas się zatrzymał. Ochroniarze Darpolu właściwie "drgnęli", ale wydawałoby się, że nic konkretnego się nie stało. Po prostu przez chwilę, zawieszoną w czasie, wszyscy analizowali coś, co fachowo jest przekroczeniem granic obrony konieczniej przed atakiem... [image: 1784396403708-token_1-6.png] Tomasz Kaczmarek -PIERDOLĘ.- Tomasz, szef ochrony, wziął do ręki megafon i uznał za stosowne zareagować, zanim więcej granic zostanie przekroczonych. -WSZYSCY MAJĄ SIĘ NATYCHMIAST ROZEJŚĆ. OSOBY W KWARANTANNIE PROSZONE SĄ UDAĆ SIĘ NA PIĘTRA. OCHRONĘ OBIEKTU I DRZWI PRZEJMUJE OCHRONA FIRMY DARPOLSA. A WY MACIE STĄD WYPIERDALAĆ W KABANICH PODSKOKACH.- Widać było, że puściły mu nerwy. Właściwie natychmiast ochrona Darpolu pojawiła się przy drzwiach, kazali rządowcom opuścić budynek - z wyjątkiem personelu medycznego. Doszło do wzajemnego celowania bronią, przy czym ochrona budynku miała potężny, nieprzyjemny argument w postaci paralizatorów na wyposażeniu. Wreszcie dowódca rządowej ochrony dał za wygraną, uświadamiając sobie, że ochroniarze toteż cywile w kwarantannie, ale uzbrojeni - a więc bardziej niebezpieczni. Chyba tylko autorytet Tomasza utrzymywał tę formację w jakichś ryzach. Wartę nad drzwiami przejęli ludzie Kaczmarka, ale drzwi nadal pozostały zamknięte. Ranny został przetransportowany do szpitala polowego - po coś go przecież rozstawili. Było niewiele lepiej, ale jednak lepiej. Chwilowo ponownie zapanował względny spokój. Dzień II, wieczór Do wieczora, upływ czasu przyniósł poprawę. Pracownik po łomocie wyszedł, z siniakiem na łbie, oraz ze zwiększoną niechęcią do każdego, kto był z rządu. Nastroje były podłe. Do wieczora Robert otrzymał obiecane przez Wójcik leki. Zarząd Darpolu rozesłał do wszystkich oficjalne maile, zaczęły się też telefony. Mocno korporacyjna śpiewka typu "przepraszamy za niedogodności", "wracajcie do pracy", "wypłacimy ekstra bonus za kwarantannowe nadgodziny", ale nikt nie brał tego na poważnie. Wszelka praca w budynku technicznie rzecz biorąc, stanęła. Maksymilian Do Maksymiliana, Artura i reszty alpinistów uśmiechnęło się szczęście, uśmiechem paskudnie szerokim. Tomek po incydencie ściągnął niemalże całą ochronę na dół. Nikt nie zauważył braku tego jednego, jedynego klucza. Michał i Wiktoria Oczywiście oboje - zarówno Wiktoria Wrońska, jak i Michał owczarek, mieli pełne ręce roboty po incydencie. na próbowała uspokajać ludzi, wdawała się w rozmowy. On pomagał komu mógł, w jaki sposób mógł, czy to rozmową, czy to wiedzą medyczną. A za ścianami i za oknami, dzień się powoli kończył. Echo nie tak odległego wycia syren wszelkiej maści - najpewniej pojazdów policji, pogotowia i straży pożarnej - docierało do lobby... Kiedy oboje sądzili, że dzisiejszy dzień nie będzie już gorszy i spotkali się na chwilę przy automacie z kawą, podeszła do nich dr. Wójcik. -Mamy problem. A po tym przedstawieniu pod drzwiami, istnieje duże ryzyko wywołania paniki. Nie możemy doliczyć się dwóch ludzi z listy, którą mi daliście. Nie ma ich, nie stawili się na badanie, ale papiery z recepcji wskazują, że MUSZĄ być w budynku. Jakieś pomysły? Nie mogę tak po prostu wziąć megafonu i wszystkim tego ogłosić, bo jeszcze pomyślą, że padły trupy, albo jeszcze co gorszego. Jeżeli któryś z nich jest chory... wolę nawet nie myśleć.
  • [Horror] Gruzy przeszłości

    horror własny stranger things nastolatkowie
    102
    9 Głosy
    102 Posty
    2k Wyświetlenia
    JohnyTRSJ
    [image: MG-Awatar100.jpg] Szarzyzna Sokołów Śląski, godzina 17:00, TVP 1 Wtorek 2 września, Maciej Orłoś witam w Teleexpressie (...) - Porwanie nastolatki w Sokołowie Śląskim na Dolnym Śląsku. W nocy z pierwszego na drugi września doszło do napadu i porwania dziewczynki z samochodu jej rodziców. Zaatakowana matka nastolatki odniosła obrażenia i obecnie przebywa w szpitalu. Jej stan lekarze określili jako stabilny i nie zagrażający życiu (...) Nagranie z Sokołowa, reporter TVP stoi przed komendą policji wraz z komendantem Janem Chlebowskim (wyświetlone na pasku): - Do zdarzenia doszło pod domem poszkodowanej. - Co widzieli świadkowie? - Zeznania świadków nie naprowadziły nas na porywaczy. - Wiadomo kto stoi za porwaniem? Czy porywacze zażądali okupu. - Policja monitoruje sytuacją, jak dotąd nie zażądano okupu, co do tożsamości sprawców jest prowadzone śledztwo. - Czy będą kolejne porwania? - Niczego nie mogę wykluczyć, ale obraz grasujących psychopatów jak na zachodzie jest mocno przesadzony i zdaniem policji mija się z prawdą. - Dziękuję za rozmowę. Wraz z policją z Sokołowa Śląskiego sprawę prowadzą przydzieleni funkcjonariusze śledczy z Komendy Wojewódzkiej Policji. (...) O ile porwanie nie było znane wszystkim mieszkańcom Sokołowa, to teraz już na pewno było. Jutro będzie o tym w gazetach: Wyborczej, Legnickiej, Wrocławskiej, Nowinach Jeleniogórskich jak i innych regionalnych i krajowych. Sokołów Śląski, godzina 18:00 Nie zwrócili na to uwagi wcześniej, to jednak teraz nie sposób było tego przeoczyć, że Kuba mieszkał na drugim brzegu rzeki, po tej samej stronie co zamek, ale nie przy samym zamku. Stojąc przed jego domem (zaniedbana trzykondygnacyjna poniemiecka kamienica z odpadającym tynkiem) widać było dach zamku przebijający się nad drzewami. Na śmierdzącą klatkę schodową weszli bez problemu, drzwi były otwarte, zapukali do właściwych drzwi mieszkania (przycisk dzwonka wyglądał tak, jakby chciał ich porazić prądem). Otworzyła im kobieta, pewnie matka Kuby: - Tak? - Dzień dobry, my do Kuby. - Kuba jest nadal w swojej szopie na podwórzu, trzecia od lewej, to ta obita papą. - Dziękujemy - i wszyscy ruszyli schodami na dół, na podwórze, nie różniące się wiele od innych podwórzy w miasteczku. Szopa stała w rzędzie innych szop, garaży i altanek, mniej lub bardziej prowizorycznych. Znalezienie właściwej nie było problemem. Drzwi były zamknięte, nie było okien, ale stalowy płaskownik mający dodatkowo zabezpieczać drzwi przed włamaniem był opuszczony i nie było na nim kłódki. Zapukali, tym razem mocniej. - Kuba! To my! Chłopak z trzeciej klasy otworzył drzwi. - Mówiłem że lepiej o dziewiętnastej, odbitki jeszcze schną. macie pieniądze? Zapłacili, Krzysztof nie odważył się wcisnąć starego banknotu, na szczęście nie był potrzebny. Kuba od razu oddał Paulinie aparat i prosił żeby jeszcze poczekać. W jego szopie paliła się normalna żarówka, mogli zobaczyć stoły (zbieranina różnych), na nim plastikowe kuwety, butelki z chemikaliami i urządzenie wyglądające dla niektórych jak część od szpitalnego rentgena. Albo coś z bazaru, co ktoś przywiózł z byłego Związku Sowieckiego. Co bardziej uważni widzieli pod sufitem jeszcze jedną, czerwoną żarówkę, co już bardziej odpowiadało wyobrażeniom ciemni fotograficznej skąpanej w czerwonym świetle. Nie musieli czekać długo, już po kilku minutach (Mikołaj wykorzystał ten czas żeby drzeć łacha z Poganina, oczywiście odchodząc kilka metrów dalej, żeby reszta nie słyszała). Kuba dał im zdjęcia w prowizorycznej kopercie ze zwykłej kartki. Były tam i odbitki, jak i pocięte na krótsze odcinki negatywy. - A tak w ogóle niezły efekt uzyskałaś, bo to nie jest feler aparatu - powiedział Kuba do Pauliny, dając jej zdjęcia, ale po chwili się spłoszył - ale oczywiście nie musisz się swoim sposobem dzielić. Po chwili zdjęcia zaczęły krążyć z rąk do rąk. Kuba (Renata mówiła, że jest trochę dziwny) na spokojnie zamknął swoje królestwo i zostawił ich samych. Zdjęcia były intrygujące i niepokojące. Nie znaleźli tam nikogo, kto by wyglądał na porywacza albo się interesował Asią. Nawet te dresy, co zaczepiły Adama a załapały się na jedno, lekko rozmazane ujęcie, nie byli ciekawi. Wyglądali normalnie i skupiali się na bramkarzu i na Adamie. Problemem była sama Asia. Na zdjęciach nie była normalna. Była w negatywie. Ale jej ubrania wyglądały normalnie. Przejrzeli też pod zachodzące słońce negatywy. Tam, zgodnie z logiką, wszystko było negatywem. Oprócz Asi, która to tam wyglądała tak, jak wyglądać powinna na normalnym zdjęciu. [image: dyskotekamod.jpg] Do tego Paulina, Krzysztof i Mikołaj (załapał się na kilka zdjęć) mieli wokół siebie dziwną poświatę. W sumie mogli się czegoś dziwnego spodziewać. Ale nie to była tutaj ważne. Taką samą poświatę miał wokół siebie Adam. Oraz Alicja. Inne osoby na zdjęciach wyglądały zwyczajnie, łącznie z Kasią, Magdą i kilkoma innymi osobami z klasy, które też tam były. Alicja dosłownie czuła wzrok reszty na sobie. EDIT: grafika powstała we współpracy z @nami
  • Ten temat został usunięty!

    1
    0 Głosy
    1 Posty
    15 Wyświetlenia
  • Miasto, Mgła, Machina (Mistborn Era 2/Fae)

    2
    1 Głosy
    2 Posty
    73 Wyświetlenia
    GurenG
    Przy stole Newmanów Stacey Newman westchnęła w duchu. Jej rodzina była taka... chaotycznie prostoduszna. W sumie czego powinna się spodziewać? Bogactwo Newmanów było całkiem świeże i nieoczekiwane, za mało czasu, żeby starsze pokolenie przyswoiło sobie klasę szlachty. Dziewczynie jednak trudno było nie czuć żalu, że nie rozumieją na równi z nią potrzeby wysiłku, żeby wypaść na człowieka z klasą... Dziadek Matthew mógł być nestorem rodu, ale też największym tępakiem ze zgromadzonym- za dumny żeby zauważyć własne ograniczenie, za duże przeświadczenie o własnym sprycie. Ale ilu Skaa nawet jakby znalazł w sobie Allomacę pomyślałby jakby się na tym wzbogacić? Tak Dziadek Mathew miał na tyle buty, żeby wykorzystać zdolności do wzbogacenia się jako Poszukiwacz - wyczuwał, która działka kryła metale. Stacey najbardziej ceniła w nim tę ambicję, bawet podzielała jego plany w zdobycie tytułu szlacheckiego. Chociaż tylko bogowie wiedzieli na ile wystarczył jej własny spryt, a na ile na swoje szczęście była Uspokajaczką, żeby urabiać durnego zgreda. I ukryć jak bardzo nim gardziła. Jak dzisiaj może jednak by tak trochę pobudzić u starego debila -Ale Dziadziu, jeślibym została za szybko wdową po Landelu Hastingsu jeszcze by zepsuło planowanie mariażu dla reszty rodzeństwa. Stare rody lubią vendetę, a Terrisanie wszędzie szukają duchowych znaków i zabobonów. Przy takim połączeniu jeszcze rodzice Hastinga zrobią nam na złość złą reklamę. Spuściła oczy, żeby wydać się smutniejszą i bardziej przejętą. To wystarczy czy jeszcze dotknąć uczuć starego dziada, żeby wzbudzić w nim większą sympatię dla Stacey? Propozycja (nie)przyzwoitki Uspokajaczka przymknęła oczy, żeby ukryć irytację. Jej rodzina była prostoduszna i chaotyczna. Stephanie miała wręcz subtelność młotka, przebieranie się za chłopaka było wielce w jej stylu. -Wybieram się tylko na spotkanie z Miriam. Będziesz się tylko z nami nudziła, a ja i tak będę w przyzwoitym towarzystwie. Bardzo. Spróbowała dotknąć w zdrowy rozsądek siostry, żeby odwlec ją od tego durnego pomysłu. Tylko brakowało, żeby smarkula zepsuła jej randkę z Artemem Wanre. Może i nie miał tytułu, ale miał klasę, inteligencję i był całkiem przystojny jako aktor. Bardzo przyjemne towarzystwo, które wzbudzało zazdrość otoczenia. ||4d6+ Allomacja (bez palenia)= (4,3,3,5)+3=(0+0+0+1)+3=1+3=4 Great||