[image: xtCeVz4.png] [image: 1771199099300-krzysiek-komeda-100.jpg] [image: maTGtRu.jpeg]
Alicja Filipowicz, Krzysztof Komeda, Paulina Kwiatkowska
Alicja poprawiła plecak i wyciągnęła przygniecione paskiem włosy, kiedy obok niej i Pauliny wyrósł Krzysiek z miną człowieka, który właśnie wpadł na pomysł genialny albo kompletnie głupi.
Zwianie z wycieczki i odzyskanie ostatniego dnia wolności dla siebie? Brzmiało jak coś, o czym jeszcze chwilę temu tylko marzyła. Czasami wystarczyło wypowiedzieć swoje życzenia na głos, by los sam podsunął sposób ich szybkiego spełnienia.
Serce zabiło jej odrobinę szybciej.
- No jasne, że wchodzę. Jak nóż w masło, czy coś - odparła entuzjastycznie, ale konspiracyjnym szeptem, tak by nie usłyszał tego nikt poza Komedą i Kwiatkowską.
A skoro już o tej ostatniej mowa, to Alicja od razu spojrzała na nią wymownie, gdy Krzysiek zasugerował, że będą potrzebowali kogoś, kto będzie ich krył “w razie W”.
Uniesiona brew. Półuśmiech. Ciche: no dalej.
- To co, zgodzisz się? - zapytała prosząco Paulinę, ale w jej oczach czaiło się wyzwanie. - Ktoś musi nas uratować, jakby się wydało.
Czy właśnie w tej małej konspirze tworzyło się klasowe trio? Może. A może to tylko jednorazowy zryw głupoty pierwszego września. Odpowiedź wciąż nie była oczywista.
Piłeczka była po stronie Kwiatkowskiej.
Krzysiek spojrzał na Paulinę. Nie chciał narzucać na nikogo presji. Oglądał z matką co czwartek "997" i wiedział, że krycie sprawy to też przestępstwo.
- Bez spiny. Nie musisz się zgadzać, jak nie chcesz - powiedział konspiracyjnym szeptem. Po chwili do głowy wpadła mu myśl, której na początku nie brał pod uwagę.
- A może wolałabyś prysnąć z nami?
Paulina przyglądała im się przez chwilę, jakby naprawdę rozważała wszystkie za i przeciw. W rzeczywistości decyzja zapadła już wcześniej, tylko lubiła moment, w którym inni zaczynali się niecierpliwić.
Uniosła lekko brew.
- Zwiać? - powtórzyła cicho. - Serio?
Na jej ustach pojawił się krótki, rozbawiony uśmiech.
- Macie rozmach.
Spojrzała jeszcze raz na Alicję, potem na Krzyśka.
- Dobra. - Wzruszyła lekko ramionami. - Kryję was.
Powiedziała to spokojnie, jakby chodziło o pożyczenie długopisu.
- Ale ja nigdzie nie idę. Ktoś musi tu zostać i ogarniać sytuację. Poza tym… - zawahała się na moment, jakby dopiero teraz przyszło jej to do głowy. - Lepiej najpierw poznać takie miejsce. - W głowie miała włam na zamek z Kaśką i kilkoma fajnymi osobami. - Nigdy nie wiadomo, kiedy może się przydać. - Na jej buzi wymalował się słodki półuśmiech. Wyglądała niewinnie, biorąc pod uwagę, jakie plany rysowały się w jej głowie. - Zwiedzanie to też inwestycja.
Oparła się o szkolną ławkę i spojrzała na nich z lekką wyższością.
- Jak coś pójdzie nie tak, mówicie, że byliście ze mną cały czas. I że odłączyliście się na chwilę, bo Krzysiek zbladł jeszcze bardziej, niż to możliwe.
Alicja w milczeniu skinęła głową, ale błysk w jej oku zdradzał, że była zadowolona z ubitego targu. Spojrzała jeszcze tylko na Krzyśka, by mieć pewność, że i jemu ten plan pasował.
- Mi to pasuje - odpowiedział krótko Komeda. – Dzięki Paulina. Mam u ciebie dług.
[image: xjkuV65.png]