Przejdź do treści

Rozgrywka

Tę kategorię można śledzić za pośrednictwem rozgrywka-inne@forum.rolltelling.pl

Panel sesji wdrożony.Proszę zapoznać się z tym tematem.

  • [Monster of Week] Kraina zmierzchu

    60
    1 Głosy
    60 Posty
    587 Wyświetlenia
    slann22S
    Wysoka blondynka, która przedstawiła się jako Janinka powiedziała… - Nie nie, żaden kwiaciarz nie przyszedł, mój kuzyn właściwie nie interesował się kwiatami… Wiecie U nas tylko dziewczyny mogą wyczarować, to jest w naszej rodzinie Potrafią czarować, więc czuł się wyobcowany… Ciężko dorastać w magicznych rodzinie a jednocześnie być do końca jej częścią. W dzieciństwie się przyjaźniliśmy ale potem masz zrobić trochę się rozeszły, zwłaszcza że Piotrek i tak nikt nie potrafił znaleźć dla siebie miejsca w żadnym, ze światów. Zwłaszcza że jest jeszcze Klątwa, wiecie nikt w naszej w rodzinie nie będzie w szczęśliwym związku ze śmiertelnikiem! -
  • Serce tajgi [Zew Cthulhu]

    sercetajgi
    55
    2
    3 Głosy
    55 Posty
    785 Wyświetlenia
    KetharianK
    [image: IMG-9285.jpg] SS „Providance”, wody zachodniego Pacyfiku Michael Dundee, łowca krokodyli z australijskiego buszu, schował swój paszport oraz trzysta dolarów w gotówce do wewnętrznej kieszeni kurtki, w milczeniu przysłuchując się wyjaśnieniom profesora Chance. Skrzętnie śledząc rozmowę w kabinie uczonego, sam nie zabierał głosu, chociaż w jego myślach pojawiało się wiele pytań. Środek usypiający o restrykcyjnych ograniczeniach, prowizoryczna skrzynia na śnieżnego człowieka, sprawiający wrażenie całkowitej improwizacji plan zaprowiantowania ekspedycji w Jokohamie - wszystko to składało się na bardzo niepokojący obraz wyprawy zaplanowanej przez człowieka nie mającego żadnego doświadczenia w takich sprawach. To wszystko oraz dobór członków ekspedycji. Michael spojrzał kątem oka na czterech oprychów przestępujących ze znudzeniem z nogi na nogę i gapiących się obleśnie na uczestniczące w przedsięwzięciu profesora kobiety. Nie potrafił dojść do odpowiedzi na pytanie, po co ci ludzie dołączyli do uczonego i jaki pożytek mogli wnieść do pracy, ale nie zamierzał pozostawać w niewiedzy zbyt długo. Kiedy spotkanie dobiegło końca i jego uczestnicy opuścili kajutę profesora, Michael pozostał w środku, zamykając drzwi i opierając się o nie plecami. Chance początkowo nawet nie zdawał sobie sprawy z jego obecności, porządkując z ożywieniem stertę pogniecionych papierów. Odwrócił się w stronę myśliwego dopiero wtedy, kiedy ten chrząknął znacząco i stuknął jednocześnie kostkami dłoni w ścianę. - Panie Chance, chciałbym poprosić na słówko - powiedział Dundee podchodząc bliżej profesora - Mam wiele pytań, lecz najpierw chciałbym poznać pańską opinię o tych czterech dżentelmenach z pałkami. Jaką rolę mają pełnić w tej ekspedycji, bo sprawiają wrażenie osób bez specjalistycznej wiedzy. I jeśli słusznie podejrzewam, że mają służyć jako ochrona, kto będzie nad nimi sprawował bezpośredni nadzór w głuszy?
  • Miasto, Mgła, Machina

    1
    0 Głosy
    1 Posty
    6 Wyświetlenia
    slann22S
    Było już późne popołudnie, słońce zmierzało już ku horyzontowi gdy we Wielkiej i wspaniałej rezydencji rodu Newman, Gdzie rodzina właśnie zbierała się do zjedzenia obiadokolacji. U szczytu wielkiego stołu zasiadał dziadek Mathew Newman. Patriarcha rodu posiadał długie wąsy, i siwe włosy opadające na kart z łysiejącej głowy. Wąsy i nos dominowały na jego zazwyczaj zaciętym obliczu. Miał zgarrbioną sylwetkę od wielu lat pracy przy wydobyciu boksytu. Dłonie były wykrzywione przez reumatyzm, ale nadal tliło się w nim bardzo wiele dawnego wigoru. Nosił surdut zupełnie nie pasujący do niego, który wygląda jakby na nim wisiał. Pracowicie jadł królika w sosie śmietanowo marchewkowym, dzisiejszy posiłek. Po jego prawej stronie zasiadał jego syn Sergius. Potężnie zbudowany człowiek, z dużymi jak u ojca wąsami, który który w młodości pracował w kopalni i na ranczu rodzinnym, a teraz zajmował się administrowaniem rodzinnego biznesu. Obok niego siedziała jego żona Kate, dobrze zbudowana kobieta o słomianych włosach, matka trójki żyjących dzieci. Naprzeciw niej zasiadał wysoki żylasty mężczyzna czyli Jacob Newman, brat Sergiusza który niedawno wrócił ze swojej wyprawy do dziczy. Miał na plecach nadal skórę lwa, którego ustrzelił, Dalej siedziała Shan Dhar, dosyć wysoka kobieta w wieku dwudziestu pięciu lat o migdałowych oczach, oraz, co było Nietypowe u ludzi o takich rysach twarzy, Rudych włosach i błękitnych oczach. Mówiła z dziwnym akcentem i podobno pochodziła z Południowej dziczy. Wróciłaś się podobno ja ci pomniejszę i rodziny która osiadła poza kotliną, i została asystentką podziękowa ale też pomagała Zarządzaniu dworem. Niektórzy szeptali na jej temat, niezbyt pochlebnie, ale Kate bardzo ostro broniła honoru tej dziewczyny. Dalej stała Stacy Newman, a obok tej jej siostra Stephanie, ubrana we wściekle różową sukienkę, co wywoływało podejrzenia całej jej rodziny bo wszyscy znali jej zdanie temat takich ubrań. Naprzeciw nich zasiadał Ich kuzyn Mark, Miły chłopak, syn Jacoba, Rok temu stracił matkę, chociaż jego rodzice nigdy nie darzyli się zbytnią sympatią, Co za nią bardzo tęsknią. Na końcu się siedziało dwoje najmłodszych członków rodu czyli Thomas i Antonia Newman. Antonia była żywiołową dziewczynką z warkoczykami, a Thomas jedenastoletnim chłopcem który bardzo lubił przypominać o tym, że jego zdaniem jest dziedzicem i przyszłości ogrodu. Był tutaj jeszcze kamerdyner Rashe, Terisianin którego wujek dokonał sławnego zamachu w domu Ladrianów, i który myślał, że Służąc z rodziny nowobogackich znajdzie pracę do czasu aż ludzi zapomną o tamtym wypadku, kompletnie nie przypuszczał jednak że trafi do takiej rodziny… Stacy tuż przed obiadem otrzymała list nieznanej osoby mówiące że koło dziesiątej powinna znaleźć się na Polach Odrodzenia, w zagajniku Ostatniego Tańca… - Wnusiu, Mam dla ciebie wspaniałą wiadomość! - powiedział Matthew Newman. * - Umówimy cię na wieczorek za postacie z Landelem Hastingsem, ostatnio dziedzicem rodu! Powinniście się dogadać, bo jego matka też pochodziła… No sama wiesz, tak jak twoja!- Jacob uniósł brew i zapytał. *- Czy to nie ten chłopak, który podobno jest w tak złym stanie zdrowia, że od dziesięciu lat Umiera.- Dziadek pokiwał głową zadowoloną miną i powiedział zachwyconym głosem. *- No właśnie Chłopak szybko umrze, a potem Stacey odziedziczy tytuł i majątek! - **Zachichotał złośliwie a potem jeszcze dodał. - Jak się dziewczyna postara, to jeszcze w czasie w nocy poślubnej. - Zapadło na chwilę bardzo głębokie milczenie, a potem Sergiusz powiedział. - Moja córka wyjdzie za kogo chce! - *- Ważne tylko, żeby tylko się o nią troszczył! - dodała Kate - Przepraszam że się wtrącam, ale człowiek, o którym mówią że umiera od dziesięciu lat, zapewne osiągnął absolutne mistrzostwo w nie umieraniu! - Powiedziała Shan bardzo łagodnym i spokojnym głosem nie odrywając wzroku od talerza. Kolacja trwała dalej, zakończyła się podaniem lodów na deser, które dziadek kazał podać rozpuszczone, bo nie po co wydaje pieniądze na ogrzewanie mieszkania aby potem chłodzić się jedzeniem zamarzniętego pożywienia! Gdy zapadała Zmierzch, to zaczęła się po cichu szykować do drogi, zwłaszcza że i tak większość rodziny, a zwłaszcza jej tata Byli zajęci. Wtedy to przebieralni wszedł chłopiec, w kaszkiecie i stroju robotnika, i dopiero po chwili rozpoznała że to Stepanie. - Widziałam jak dostałaś list… Idę z tobą! Potrzebna ci porządna nieprzyzwoitka! -
  • [A masks a new generation game ]Maski: Czas dumy i uprzedzenia

    60
    2 Głosy
    60 Posty
    713 Wyświetlenia
    BrilchanB
    Nagranie sekcji zwłok Cobalt otworzył usta ze zdziwienia // - No to Panie M. Mamy już wyjaśnione czemu wszyscy wciąż wierzą w tą plotkę o samobójstwie to jakiś potężny urok... Ale są też dobre wieści! Wygląda na to że ta sama magia która przekonuje wszystkich żeby wierzyli w to kłamstwo zakonserwowała zwłoki! Mamy czarno na białym że to nie był naturalny zgon sądzę że łatwiej można wtedy przekonać bóstwa żeby pomogły nam przywrócić naturalny porządek rzeczy czyli Pana do życia skoro miałby Pan ciało żeby do niego wrócić! //- Najpierw warto by żeby Akermanowie czy jacyś inni miejscowi magicy zbadali aurę ciała ale może gdybyśmy przenieśli ciało do Doliny Mama Bogini mogłaby uruchomić procesy życiowe ? Na co mi nepotyczna pozycja półboga i jakieś nieprzyjemne fatum i obowiązki jeżeli nie mogę pomóc mojemu lekarzowi i Ojcu moich przyjaciół - Próbował mówić lekkim tonem ale był wyraźnie zestresowany tym co zobaczył. // - Nie chcę robić Panu ani Pana rodzinie fałszywych nadziej Panie M. Ale od jakiegoś czasu myślę nad próbą Pana wskrzeszenia a widok pańskiego ciała obłożonego magią jeszcze bardziej przekonuje mnie że to byłoby możliwe... // - Strzygo czy miałabyś coś przeciwko żeby wykorzystać twoje ... Koneksje z Akermanami ? - Młody Speedster w porę ugryzł się w język bo nie wiedział czy Diana życzy sobie aby mówić o jej ex chłopaku przy wszystkich.
  • [Smoczy Jeźdźcy] Magnum Opus

    45
    1 Głosy
    45 Posty
    497 Wyświetlenia
    GurenG
    Z truppą teatralną rozmowę Cynthia uznała, że to dobra okazja, żeby trochę przypodobać się aktorom: -Wędrowne mogą pochwalić się wszechstronnymi zaproszeniami. A kto przychodzi do teatrów budynków to nie wiadomo. Tylko jakie to są urządzenia? Nie mogę zapewnić, że znajdą się na dworze Regentki. Przed obliczem regentki. Cyntia, aby wypaść bardziej przekonująco dygnęła przed Regentką, żeby naprędce wymyślone wyjaśnienie mogło zabrzmieć jak decyzja bardzo przemyślanaL - Treupa teatralna to jest moja nowa inwestycja. Powierzenie mi misji w Ashgarcie uświadomiło mi o nowych obowiązkach w relacjach między prowincjami. Wymiana kulturalna wydawało mi się odpowiednie, żeby zaprezentować w przystępny sposób walory każdej kultury. Znalezienie równie wszechstronnej zabrało mi więcej czasu niż się spodziewałam. Myślę, że Wasza Ekscelencja myśli podobnie skoro również zorganizowała przedstawienie na ten wieczór. Smocza Jeźdźczyni skinęła głową wiśniowej piękności próbując dostosować powitanie z Ashgarthu do sytuacji: - Obyście znaleźli ciepło przy ogniu, gościnę w sercach Ariyanny. W pamięci odnotowała, żeby dopytać o osobę "Córki Wielkiego Lasu"- i jaka jest jej sytuacja na dworze. I postarać się przy tym o dyskrecję. Pozostawało zaczekać jeszcze na moment, czy Regentka pozwoli im odejść na salę, czy będą musieli uprzejmie prosić o odmaszerowanie. Cynthia już odczuwała, że po dzisiejszym wieczorze będzie potrzebowała z co najmniej gorącej kąpieli w łaźni.
  • Miasto, Mgła, Machina (Mistborn Era 2/Fae)

    1
    1 Głosy
    1 Posty
    27 Wyświetlenia
    slann22S
    Było już późne popołudnie, słońce zmierzało już ku horyzontowi gdy we Wielkiej i wspaniałej rezydencji rodu Newman, Gdzie rodzina właśnie zbierała się do zjedzenia obiadokolacji. U szczytu wielkiego stołu zasiadał dziadek Mathew Newman. Patriarcha rodu posiadał długie wąsy, i siwe włosy opadające na kart z łysiejącej głowy. Wąsy i nos dominowały na jego zazwyczaj zaciętym obliczu. Miał zgarrbioną sylwetkę od wielu lat pracy przy wydobyciu boksytu. Dłonie były wykrzywione przez reumatyzm, ale nadal tliło się w nim bardzo wiele dawnego wigoru. Nosił surdut zupełnie nie pasujący do niego, który wygląda jakby na nim wisiał. Pracowicie jadł królika w sosie śmietanowo marchewkowym, dzisiejszy posiłek. Po jego prawej stronie zasiadał jego syn Sergius. Potężnie zbudowany człowiek, z dużymi jak u ojca wąsami, który który w młodości pracował w kopalni i na ranczu rodzinnym, a teraz zajmował się administrowaniem rodzinnego biznesu. Obok niego siedziała jego żona Kate, dobrze zbudowana kobieta o słomianych włosach, matka trójki żyjących dzieci. Naprzeciw niej zasiadał wysoki żylasty mężczyzna czyli Jacob Newman, brat Sergiusza który niedawno wrócił ze swojej wyprawy do dziczy. Miał na plecach nadal skórę lwa, którego ustrzelił, Dalej siedziała Shan Dhar, dosyć wysoka kobieta w wieku dwudziestu pięciu lat o migdałowych oczach, oraz, co było Nietypowe u ludzi o takich rysach twarzy, Rudych włosach i błękitnych oczach. Mówiła z dziwnym akcentem i podobno pochodziła z Południowej dziczy. Wróciłaś się podobno ja ci pomniejszę i rodziny która osiadła poza kotliną, i została asystentką podziękowa ale też pomagała Zarządzaniu dworem. Niektórzy szeptali na jej temat, niezbyt pochlebnie, ale Kate bardzo ostro broniła honoru tej dziewczyny. Dalej stała Stacy Newman, a obok tej jej siostra Stephanie, ubrana we wściekle różową sukienkę, co wywoływało podejrzenia całej jej rodziny bo wszyscy znali jej zdanie temat takich ubrań. Naprzeciw nich zasiadał Ich kuzyn Mark, Miły chłopak, syn Jacoba, Rok temu stracił matkę, chociaż jego rodzice nigdy nie darzyli się zbytnią sympatią, Co za nią bardzo tęsknią. Na końcu się siedziało dwoje najmłodszych członków rodu czyli Thomas i Antonia Newman. Antonia była żywiołową dziewczynką z warkoczykami, a Thomas jedenastoletnim chłopcem który bardzo lubił przypominać o tym, że jego zdaniem jest dziedzicem i przyszłości ogrodu. Był tutaj jeszcze kamerdyner Rashe, Terisianin którego wujek dokonał sławnego zamachu w domu Ladrianów, i który myślał, że Służąc z rodziny nowobogackich znajdzie pracę do czasu aż ludzi zapomną o tamtym wypadku, kompletnie nie przypuszczał jednak że trafi do takiej rodziny… Stacy tuż przed obiadem otrzymała list nieznanej osoby mówiące że koło dziesiątej powinna znaleźć się na Polach Odrodzenia, w zagajniku Ostatniego Tańca… - Wnusiu, Mam dla ciebie wspaniałą wiadomość! - powiedział Matthew Newman. * - Umówimy cię na wieczorek za postacie z Landelem Hastingsem, ostatnio dziedzicem rodu! Powinniście się dogadać, bo jego matka też pochodziła… No sama wiesz, tak jak twoja!-* Jacob uniósł brew i zapytał. - Czy to nie ten chłopak, który podobno jest w tak złym stanie zdrowia, że od dziesięciu lat Umiera.- Dziadek pokiwał głową zadowoloną miną i powiedział zachwyconym głosem. - No właśnie Chłopak szybko umrze, a potem Stacey odziedziczy tytuł i majątek! - Zachichotał złośliwie a potem jeszcze dodał. - Jak się dziewczyna postara, to jeszcze w czasie w nocy poślubnej. - Zapadło na chwilę bardzo głębokie milczenie, a potem Sergiusz powiedział. - Moja córka wyjdzie za kogo chce! - - Ważne tylko, żeby tylko się o nią troszczył! - dodała Kate - Przepraszam że się wtrącam, ale człowiek, o którym mówią że umiera od dziesięciu lat, zapewne osiągnął absolutne mistrzostwo w nie umieraniu! - Powiedziała Shan bardzo łagodnym i spokojnym głosem nie odrywając wzroku od talerza. Kolacja trwała dalej, zakończyła się podaniem lodów na deser, które dziadek kazał podać ugotowane, bo nie po co wydaje pieniądze na ogrzewanie mieszkania aby potem chłodzić się jedzeniem zamarzniętego pożywienia! Gdy zapadała Zmierzch, to zaczęła się po cichu szykować do drogi, zwłaszcza że i tak większość rodziny, a zwłaszcza jej tata Byli zajęci. Wtedy to przebieralni wszedł chłopiec, w kaszkiecie i stroju robotnika, i dopiero po chwili rozpoznała że to Stepanie. - Widziałam jak dostałaś list… Idę z tobą! Potrzebna ci porządna nieprzyzwoitka! -
  • [Horror] Gruzy przeszłości

    horror własny stranger things nastolatkowie
    59
    9 Głosy
    59 Posty
    1k Wyświetlenia
    CaiC
    [image: MP100.png] Mikołaj Pogorzelski Mikołaj się przysłuchiwał. Nawet w rozmowie telefonicznej ciało żołnierza przyjmowało postawę zasadniczą. Tak wytresowane. Zabawne, choć do śmiechu wcale nie było. Zrobiło się nerwowo, aż włosy na ciele uniosły się naelektryzowane napięciem w powietrzu. Ojciec z ciężkim westchnieniem poszedł się przebrać. Wiązał krawat przed lustrem. W ostatnich tygodniach wyraźnie wzrosła ilość siwych pasm przecinających zaczesaną na prawo, zawsze schludnie przystrzyżoną fryzurę. Ucałował mamę. – Poczekam na zewnątrz – uśmiechnął się z wyrazem „ot, kolejny poniedziałek w armii”. Ewakuował, chcąc oszczędzić sobie dalszych pytań. Stanął na schodach prowadzących na ganek. Obok walizki. Zawsze spakowana. Telefon mógł zadzwonić w każdym momencie, psując przyjemny wieczór, rodzinny wyjazd, jakiekolwiek plany. Na niej spoczywała garnizonowa czapka z gwiazdą na otoku. Podwójnym galonem na daszku. Wysunął do połowy pocisk z magazynku Camela, zabijający z opóźnieniem. Bawił się zapalniczką, gdy Mikołaj przysiadł koło niego. – Myślałem, że rzuciłeś – chłopak zagaił. – Kawa i papieros, tak się zaczęło, sposób na przetrwanie nocnej wachty – pstryknął krzemieniem. Iskry rozświetliły zmęczoną twarz. Wbił fajkę z powrotem do opakowania. – Nigdy nawet nie zaczynaj – wyciągnął ostrzegawczo wskazujący palec. Trwali dłuższą chwilę w milczeniu. Aura nocnego nieba sprzyjała spojrzeniu z dystansu, ułożeniu myśli. – Chcą rozformować Centrum – major legnickich wojsk łączności wycedził ostrożnie, prawie niesłyszalnie. Odpowiedział mu uniesiony wzrok, trafiony wiadomością artyleryjskiego kalibru. – To pewne? – Bolesławiec, Kętrzyn, nawet WSW z Mińska. Dlaczego nas mają oszczędzić? – wojak spojrzał tęsknie na schowanego kiepa. – Po reformacji, jedyne co ciągle słyszę to „reorganizacja”. – Co będzie? – Nic. Najwyżej zdejmę mundur. Szkoda zostawiać wszystko. Zaczynać w innej części Polski. – Może bliżej stolicy wyślą? – Mikołaj kombinował. – Lepsze stanowisko, perspektywa awansu. Jakby coś jadę z tobą. Cisnął uwierającym, wygrzebanym spod tyłka kamieniem. W dal, w nic konkretnego i w całe przeklęte miasto zarazem. – Nie bądź taki do przodu – poczuł kokosa wwiercanego w czaszkę. – Żołnierze przelewali krew stawiając nasz luksusowy klocek. – Trzeba było kotom bhp kazać przestrzegać – nastolatek wysmyknął się spod pięści wbijanej w czubek głowy. Przed ogrodzenie zajechał Honker. Zatrzymał się trzeszcząc szutrem. Kierowca wysiadł. Chciał dzwonić do furtki, lecz zobaczył przełożonego przed drzwiami. Zaniechał. Cofnął się kilka kroków. Oczekiwał przy samochodzie. Major Pogorzelski poprawił marynarkę, krawat, założył czapkę. – Trzymaj się, młody. Będą rozkazy, będziemy się martwić – poklepał syna po plecach. Wyszedł na chodnik. Kierowca zasalutował. Zniknęli we wnętrzu pojazdu. Smugi świateł rozświetliły ściany sąsiednich posesji przy nawrocie. Silnik zawarczał. Nabierali prędkości. Przesłonił ich zakręt. – Trzymaj się, Ogar. Będą rozkazy, będziemy się martwić – dzieciak przedrzeźniając, poklepał psiaka po karku. Wrócił do domu. Długo stał pod natryskiem, zmywając z siebie dzień. Nie tylko brud. Słowa, dźwięki, zapachy. Ludzką obecność. Przebrany, z ręcznikiem na głowie poszedł zrobić tosty. Zamknął się z nimi w pokoju i czekając aż włosy wyschną, robił błogie nic. Siedząc na łóżku, oparty o poduszkę, chrupał warstwy sera, szynki, ogóra i pomidora. Muzyka w tle przygrywała. The more I drink, the more I see That suicide could be the key To the place called paradise Where pain not dwells, not hate nor lies But if I look beyond all this I reckon something I would surely miss Because in my dreams I rule my life And the sleeping beauty is my wife… Myśli wędrowały w stronę Felicji. Nie zauważył, kiedy zasnął.