[Smoczy Jeźdźcy] Magnum Opus
-
Enzo i cień Słońca
Cynthia z kolei skinęła głową ku własnym przeczuciom dokąd mogła zmierzać Chimera o równie groźnym przydomku. Bała się tylko powiedzieć o tym na głos, żeby się nie spełniło. Milczeć w tym momencie nie byłoby jednak wskazane:
-Oby doleciała gdzieś gdzie znajdzie się dostatecznie dużo Smoczych Jeźdźców, żeby je szybko pokonać. Najwyżej okryją się sławą zabójców "Cienia Słońca"- brzmi dumnie. Ale oby zajęło tyle co akapit "Szybka akcja skrzydła Smoczych Jeźdźców pozwoliła zapobiec zniszczeniom".Farasz I jej rodzina
Ruggiero- Berengar westchnęła kiwając głową. Aszgarath mógł odkrywać przed nią więcej tajemnic niż się spodziewała. Kto wie ile jeszcze przed nią? Zastanawiało ją skąd taka krytyka u Farasz dla córki- dziecko było zdolne naukowo, może nieco... "niezgrabna towarzyszko", ale też nie jakiś przypadek beznadziejny. O paru geniuszach z jakimi przyszło je rozmawiać nawet podkreślano, że ich towarzyska fatalność jest z co najmniej "ceną geniuszu", jeśli nie "dowodem, że genialne umysły myślą inaczej". Adrath wpasowywała się w ten schemat. Trudno było Cynthii określić czemu córka Farasz w ojczyźnie miałaby się nie odnaleźć jako "dobrze rokujący naukowiec". Jeśli chciała się dowiedzieć tym bardziej powinna trzymać Faraszów blisko.
-Na początku mojego pobytu w Aryannie, to dostałam prośbę, żeby "Zrobić z ich córki damę jak z Hematytu, bo nie tej urody". Uznałam to za kretyństwo, bo lepiej pasowała na rycerkę. I miałam rację i zaszczyt wyszkolić czempionkę. Nie, żeby to było trudne kiedy cel jest sensowny- posłała uśmiech do Glorii-Wasza prośba Farasz brzmi w przeciwieństwie do tamtej prośby sensownie i wykonalnie. Nie widzę czemu by Adrath miałaby sobie nie poradzić na wydziale chemii w Ariyannie. Jak się postara to kto wie jak bardzo dobrze? Chociaż wolę uprzedzić, że klimat w Ariyannie ma dużo mniej deszczu, a więcej słońca. -
Enzo i Cień Słońca
Jej mąż zrobił zamyśloną minę i powiedział.
- To właśnie było najdziwniejsze, wyraźnie unikał walki, jakby chciał jak najszybciej wydostać się z prowincji, co było z bardzo nietypowe, jak sama się w domyślasz…-Rozmowa o dzieciach i w przyszłości
Farasz Zaśmiała się, i powiedziała już z większą smutkiem w głosie.
- Cudzoziemcowi się więcej wybaczy, a u nas będzie ona dziedziczyła I stanie się wrogiem wszystkich… Dlatego się o nią martwię… - Powiedziała ze smutkiem odpowiadając na niewypowiedziane pytanie Cynthi… -
Enzo i Cień Słońca
Ruggiero-Berengar skinęła głową z równie zamyśloną miną, co jej mąąż. Jakkolwiek mogła tylko zgadywać czy Enzo też ma przeczucie, gdzie Cień Słońca może się kierować. I czy też by obstawił Ashgarath.Rozmowa o dzieciach i w przyszłości
Cynthia zanotowała w myślach, że tym bardziej będzie musiała przyjrzeć się kulturze i obyczajom w Ashgaratcie. Może i łatwiej będzie jej to wyciągać od Farasz jeśli zgodzi się na jej prośbę.
-Tym bardziej brzmi jak plan możliwy do realizacji. Jeśli rozmowy dyplomatyczne dojdą do optymalnego skutku, to wymiana naukowa będzie jednym ze skutków. Wysłanie jednego z pierwszych studentów jako reprezentant do innej prowincji może polepszyć opinię o waszej rodzinie. Sukcesy studentów za granicą dodają prestiżu dla władców ich ojczyzny. Czy dużo zostało czasu do kolacji? -
Farasz Wyjęła niewielki zegarek, A potem powiedziała
- Zostały jeszcze ze cztery godziny! Jeśli pomożesz mi w sprawie córki Będę naprawdę wdzięczna. - -
Cynthie zastanawiało skąd takie naciski, czy aby na pewno jest pewna, że zajmie się sprawą Adrath. Czy to to ten rodzaj podejrzliwości co u handlarza jeśli cena zabrzmi zbyt nisko? Pozostawało zwiększyć wrażenie, że cena jest wyższa. W sumie to Smocza Rycerka miała spytać o sytuację z zaginionymi relikwiami "w odpowiednim momencie". Farasz póki co była najbezpieczniejszym źródło informacji. Może lepszy się nawet nie zdarzyć.
-Oczywiście. Czy w takim razie będę mogła liczyć na waszą pomoc w dowiedzeniu się co się stało z relikwiami w skarbcu. Wiem, że zamieszani byli zamieszali byli to sprawcy spoza Ashgarathu Jeden miał symbol kolczastej obręczy wytatuowany nad nieludzkim okiem. Ale co pogarsza sytuację, że wśród sprawców znaleźli się także szlachcice Aszgarathu. -
Farasz Zastanowiła się nad odpowiedzią.
- Nie jestem pewna, co oznacza u symbol, aczkolwiek Kojarzy mi się z pogłoskami na temat żelaznego kręgu, organizacji alchemików, ale nie wiem o nich wiele i chyba nie słyszałam aby mieli coś wspólnego z chimerami. Jeśli chodzi o chorobie z naszym królestwie to wielu chętnych zaszkodziłaby naszemu władcy, ale czy wiesz jakiego symbolu używali? - -
Wizje były póki co dla Cynthii strasznie kapryśnym darem- urywki nad których szczegółowością, ani zasięgiem miała niewielki wpływ. Wstyd było przyznać, że największą pewność, że w tamtej wizji zobaczyła szlachtę Ashgarthu to po ich (wielgachnym) wzroście. Znak jaki by miał znaczenie? Przychodziło jej do głowy tylko jedna ozdóbka:
-Mi również obręcz z okiem nie jest znana. Czy ktoś w Ashgarcie używa pierścienia przedstawiającego metalowego węża? W innych celach niż urok upiorności? -
Farasz Rzuciła długie przekleństwo, że aż wszyscy spojrzeli w jej stronę a potem wyjaśniła.
- To jest ruch Xanth, Jeden najstarszych rodów arystokratycznych w naszym kraju. Są bardzo skryci, właściwie zawierają małżeństwa tylko w obrębie swojego rodu i kilku spokrewnionych, i raczej nie ukrywają tego, że praktykują magię… Głową rodu jest Athas Xanth, mężczyzna mający prawie dwieście lat. Miał sześcioro dzieci Ale żadnych nie przeżyło do dorosłego wieku, więc adoptował siostrzenicę… Tylko że idzie specjalnie się dogadują… Dziewczyna jest dosyć porządna, miała wypadek i straciła mowę… Mówi się że zamierza wyjść jej siostrę… Która jest podobno lub wielką czarodziejką jak on… - -
Cynthia przymknęła oczy, żeby ukryć chęć wywracania oczami. Tyle śmierci w rodzinie- czy to mógł być przypadek? Czy działał z rozmysłem jak Adrian Harvest? Przy takiej ilości ciężko było mówić o przypadku...
-Czyli jest w to zamieszany jeden z najpotężniejszych ludzi w Ashgarcie? I skoro się para magią, to może mu zależeć na tym, żeby Ashgarath nie dołączyło do Imperium, które dużo uważniej nadzoruje używanie magii? A przy takiej śmiertelności jego dzieci pewnie krążą plotki o krwawych rytuałach? Ale nikt nie dożył znalezienia dowodów? -
Farasz Uśmiechnęła się ponuro i powiedziała.
- Czyli jesteśmy na właściwym szlaku… Jeśli to prawda, to bardzo mi pomogłaś i być Może uratowałaś królestwo nawet bez użycia twojego smoka… Chociaż właściwie to go użyłaś… - Przytuliła ją po przyjacielsku.Spotkanie jeszcze trwało dobrą godzinę, podczas których dzieci się bawiły aż w końcu Melisa zaczęła zasypiać, a jej bracia też ziewali ze zmęczenia. Pożegnali się z gospodarzami, którzy postanowili ich odprowadzić kawałek od swojego dworu. Gdy Melisę wzięto na ręce to powiedziała.
- Tutaj są inne kolory niż w domu… Każdy kraj ma swoje kolory i chciałabym znaleźć Takie kraje Gdzie są kolory jakich nigdzie na świecie nie ma i je przywieźć do nas. - A potem zasnęła.
Astio Tymczasem razem z Glorią i Rufusem, ale potem odeszło na bok na chwilę aby porozmawiać z Cynthią I powiedziało do rycerki.
- Nos już mnie nie boli, dostałom Od Rufusa Taką maść, i trochę lepiej mi się oddycha, a Gloria sprawdziła czyli nic mi nie złamano… -Wkrótce dotarli do kamienicy w której się zatrzymali.