[Smoczy Jeźdźcy] Magnum Opus
-
Astio Zatrzymało się przez chwilę, a potem Powiedziało.
- Nie, idę z tobą…Tutaj już…. - jejgo głos się załamał, A potem wsiadło na smoka i razem Cynthią wrócili do Zamku, gdzie trwała krwawa walka… Ku zgrozie Cynthi, Większość notatniku wyglądała jak ohydne hybrydy człowieka i chimery… Wielu było ubranych w liberię służących, Ale niektórzy nosili na sobie poplamiione kanałowymi nieczystościami łatami
Farash i podobny do niej mężczyzna s talii na stosie trupów… Enzo i kwiat rycerstwa otoczyli Półkolem dzieci, a Theodor Ku jej zaskoczeniu stał w pobliżu Natana. Adrian i Lorca Także dzielnie walczyli, a nawet widziała, że w pobliżu Filomeny leżało kilka trupów. Regentka Unosiła za pomocą tej dziwnej rękawiczek kolejnych napastników i miażdżyła ich w powietrzu. -
Cynthia mogła być raz i przez chwilę wdzięczna, że Lorca okazał się maszyną do zabijania. I że niestety Adrian Harvest nie bez powodów przezył tak długo pomimo skrzywdzenia tylu ludzi.
Nie wyglądało na to, żeby niebezpieczeństwo zostało zażegnane
-Farasz, skąd przychodzą? -zapytała. -
Farash powiedziała
*- Część ukryło się pośród zagranicznej służby, ale wielu w jakiś sposób dostało się tutaj przez podziemia… - Gdy gwardzistka regentki to mówiła, to Gloria przebiła rapierem jednego z napastników i zamarła w szoku widząc jego śmierć, ale wtedy inny chwycił ją za szyję, i być może złamał by jej kark, ale Astio przebiło mu rękę w łokciu, a potem szybko wyciągnęło ostrze i wbiło między żebra… -
-Brawo Astio, pilnować sobie nawzajem pleców- poleciła Cynthia- W takim razie trzeba iść do źródła skąd wylazły. Ale najpierw*- DZIECI! AMETYST!*
Cynthia przywołała gestem swoje dzieci, żeby stanęły bliżej smoka. Spojrzała w ślepia towarzyszki:
-Ametyst, jak nie chcesz zostać setką butów, to lepiej pilnuj tych dzieci. żeby każde z osobna pozostało w żywej całości. Możesz pożreć wszystko co śmierdzi Chimerą i za bardzo się do nich zbliży. Dzieci, zosaecie przy Ametyst. Obyście nie miały okazji sprawdzić czego się nauczyłyście na lekcjach fechtunku. Ale obyście znali wszystkie rody Ariyanny z nazwy. JAK WRÓCĘ TO SPRAWDZĘ, -
Ametyst popatrzyła na swoją jeździe z wyraźną urazą w oczach, ale wyszło do środka rozbijając przy okazji jedną ze ścian i rozgniatając bardzo umyślnie dwóch wojowników, a potem dała znak żeby dzieci do niej podbiegły i otoczyła jest twoim ogonem. Za nią weszła Scintis,
-
Cynthia pomachała Smoczycy i dzieciom, a potem wyciągnęła swój rapier. Ściany się odbuduje. Oby strażnicy byli Chimerami, albo dało się zwalić na wypadek. A na razie:
-Ruszam do piwnicy przebić się tam skąd wyłażą. Kwiaty Rycerstwa, mężu jeśli dacie radę ogarnąć tutaj idźcie do piwnicy. Chronić rodzinę królewską.Wszelkie Chimery i co tylko wyskoczy zamierzała usiec po drodze.
-
Cynihia Ruszyła do walki… Pierwszego przeciwnika powaliła pchnięciem w serce i potem wykonując piruet powaliła Kolejnego miażdżąc mu krtań kantem dłoni, a Następnemu rozpłakała gardło ostrzem… Potem na jednej dłoni podniosła się i odbiwszy się nogami od duszącego się własną krwią przeciwnika skoczyła na kolejnego łamiąc mu kark i skoczyła w stronę zejścia do podziemi, gdzie dwóch kolejnych pół chimerzych wojowników zabiła dwoma szybkimi cięciami a kolejnego który wychodził powaliła przebijając ostrzem oczodół, I zbiegła na dół… Za nią pobiegła Farasz i mroższycach który miał być jej bratem… Zobaczyła zwłoki kilku rozerwanych na pół napastników i usłyszała cichy głos Irys dobiegający z ciemności.
- To zaszło dalej niż sądziłam… - -
Ruggiero-Berengar przeszła przez kolejne pomieszczenia jjak przystało na matronę rodu Smoczych Jeźdzców: minimalizując swoje straty na rzecz cudzych. Słysząc głos siostry, musiała przystanąć. I spróbować najpierw przywrócić oddech do równowagi.
-Iris? Gdzie jesteś? Pokaż się. - przemówiła spokojnie -
Irys Zaśmiała się gorzko w ciemności i powiedziała.
- Powinnaś przebywać z rodziną, w swoim domu, zamiast przebywać tutaj… Czemu zostałaś jeźdźcem? Tak Zemsta jest moja… Zresztą to nie tylko o zemstę chodzi… -
I wtedy jej siostra rozbłysła wyładowaniami elektrycznymi i ich oczom ukazał się jej pół Smoczy krztałt… Farasz Popatrzyła na nią i powiedziała ze zgrozą.
- Mogłabyś mi to wytłumaczyć?!-
- Jeśli ten stwór się zbliży, to go zabiję… - powiedział brat Farasz. -
Smocza Jeźdzczyni wpatrywała się w siostrę. Już coś takiego widziała- Iris jako pół smok. We śnie pierwszej nocy w Ashgarcie. Cynthia mimowolnie dotknęła policzka. Otrząsnęła ją groźba rycerza.
-NIE! Ja sama nie wiem... Widzę moją siostrę, która zaginęła zanim wstąpiłam do Smoczych Rycerzy. Ale... Iris, gdzie byłaś i kto ci to zrobił? -
Iris uśmiechnęła się boleśnie.
- Sama sobie zrobiłam… Serce człowieka i serce smoka… - Rozchyliła bluzkę, którą nosis, pokazując, że między piersi wbity miała kawałek kryształu, podobny do tego jaki znajduje się sercach smoków… Ostry odłamek został wbity niczym sztylet… - Umierała, a nie chciała żeby tamten potwór, któremu służy Adrian pożarł jej serce… A ja Musiałam coś zrobić, aby się uratować siostrzyczko… Wracaj do domu… Nie mieszaj się w to!-
- Może się nie znam, ale wydaje mi się, że wszystko co powiedziała, to dla was cholerna herezja!- powiedziała Farasz.
Cześć! Wygląda na to, że jesteś zainteresowany tą rozmową, ale nie masz jeszcze konta.
Masz dość przewijania tych samych postów za każdą wizytą? Po zarejestrowaniu konta zawsze wrócisz dokładnie do tego samego miejsca, w którym byłeś wcześniej, możesz wtedy również wybrać opcję otrzymywania powiadomień nowych odpowiedziach (e-mailem lub powiadomieniem push). Będziesz też mógł zapisywać zakładki i głosować na posty, aby okazać uznanie innym członkom społeczności.
Z Twoją pomocą tez post mógłby być nawet lepszy 💗
Zarejestruj się Zaloguj się