[A masks a new generation game ]Maski: Czas dumy i uprzedzenia
-
//- Strzygo no co ty?! Małe Krakeny były moimi ulubionymi towarzyszami zabaw za dzieciaka! Swoją telepatią i szybkością mogły za mną nadążyć a one mnie lubiły bo się regenerowałem z ich uścisków i ran... - W trakcie mówienia Eddie zorientował się że to co pamięta jako dziecięcą zabawę było cukierkowym horrorem a krakeniątka nie były takie niewinne jak sądziĺ.
Z lekko niewyraźną minął świadczącą o kryyzysieegzystencjalnym podjął - Eee ja sobie z małym krakenem poradzę ale szybko żeby nie zaczęło bawić się statkami, żeglarzami albo miastami.
-
Poważne Taco
Ari wzięła menu knajpy, żeby zasłonić swoją twarz i Diany przed resztą sali. Nachylając się szepnęła o dziwo bardzo spokojnie:
-Przecież wiem. Nie mam nic przeciwko, że wy się tym zajmujecie. I przepraszam za walnięcie, że ludzie z tej samej pracy muszą ze sobą… teges smeges.
I też to mnie wkurwia, ale ludzie marnie reagują na wyjścia z szafy, ale nie mogę obiecać, że obsługa nie rozumie po angielsku, ani że wykaże się wyrozumiałością. Czy chcesz wyjść?Do missji Kraken
-A, czyli kolega Mephisto nie tylko się utwardza. To działa na każdą substancję? Jak z przejściem w ciecz?- Damien kilkukrotnie szturchnął herosa palcem.Mephisto zamachał rękami jak sędzia przy faulu:
-Zachowanie przestrzeni! Dwie sprawy. Pierwsza: dobra jakoś sobie poradzimy z Krakrenem. Ale co do smoka i gryfa to jak Sewer Rat ma rację i bez załatwienia wsparcia sobie nie poradzimy. Nie mówiąc o ocenie z iloma dziadkami Cobalt może sobie pozwolić na gównoburze.
Po drugie: szanowni Ackermanowie- czy w ogóle macie jakiś sprzęt, żeby posprzątać ten bałagan? Mamy wieść tego krakena autobusem czy jak? W ZOO mają środki uspokajające, a wy? Mamy rybne batony, może zje. Będzie jak ze smokiem wawelskim.
-My tylko pośredniczyliśmy z hodowcą i dostawcą… To mogą nie być krakeny z tego samego wymiaru, Błękitku- wyjaśniła Beatrycze grzebiąc w szufladach aż wygrzebała mały woreczek*:- Tylko dwie pigułki powinny wystarczyć w rybie, żeby Dzidzolina zasnęła. Eryś, szykuj przejście na plaże*Najmłodszy Ackerman przyłożył kartkę papieru do lustra. Powierzchnia zaświeciła się, żeby po chwili na tafli pojawiła się plaża. Eryk podał Dianie staroświecko wyglądające lustro z ozdobną rączką i podobną kartkę.
-Przyłóż proszę talizman do tafli lustra, a wtedy otworzycie przejście do nas. I tak, panie Mephisto, panie Sewer Rat- będzie na tyle duże, żeby przeszedł człowiek. Kraken po wyklucie powinien być wielkości średniego psa.Na plaży
Po przejściu staneli na piasku. Fale odbijały się łagodnie o brzeg, słońce dawało znać, że trwa lato. Nie widać było w pobliżu ludzi, ale dało się wypatrzeć stare i podniszczone drewniane budki plażowe. Fale nie dawały rady przekrzyczeć głosów wielu i bardzo różnych zwierząt.Mechanika: Rzut na Superior 10+ Wypatrujecie dokładną lokację Krakena. 7-9 trafiacie na ślad 6 jesteście zbyt rozproszeni
LubFreak by go przywołać do siebie
10+ podejdzie bliżej was ufnie
7-9 podejście, ale przestraszony
6 nie podekdzie -
Sewer Rat starał się znaleźć jakiś ślad na plaży po młodym krakenie, naprawdę bardzo mocno, ale... niestety, niczego takiego nie widział. Było tutaj po prostu zbyt dużo innych zwierzątek, by mógł się skupić.
Spojrzał na swoich towarzyszy wyczekująco.
Superior 6 + 0 = 6.
-
Edulan czuł się pewnie, wszedł do wody i zaczął modlić się do swojej Boskiej Matki. Nawet jeżeli Krakeniątko było z innego wymiaru magia w jego krwi powinna uspokoić małe stworzenie poczuł że modlitwa zadziałała.
spoiler 2d6 5+4=9 +2 z superior 11
-
Bardzo zakłopotane taco
Diana Była bardzo zaskoczona, gdy Ariadna Siedzę i pochyliła i zasłużyła jej twarze, i prawie wstawiła usta w dziubek, ale w porę się powstrzymała.
- Oh! To znaczy dobrze! Martwiłam się, że za dużo wygadałam i w ogóle, ale skoro w ten sposób nic złego nie zrobiłam, to znaczy jest wspaniale! To może zamówię nam po burrito ty możesz mieć pytania co do naszej pracy -Misja Kraken
Diana oglądała batony rybne, i zastanawiała się czy tylko nie wiem do domu, bo ostatnio miała pustki w lodówce, a potem powiedziała.
- Podobno Smok Wawelski Piechocki był bohaterem i obrońcą Krakowa, a Szewczyk był podłym asasynem nasłanym przez Niemców. Wiecie, muszę zadzwonić zewnętrznej przewożącej morskie zwierzęta? -Na plaży
*- Poczekajcie, może to podziała i go wywabimy… - * Diana Zaczęła rzucać kamyki do morza robiąc kaczki.Rzut 6+1-2=5
-
Poważne Taco
Ariadna cofnęła twarz i dłuższą chwilę przyglądała się Dianie gwałtownie mrugając:
-Wolę taco… Bez metafor… Ale ten tak po prostu? Żadne “Ja jestem zwykłą dziewczyną i to były żarty”. Po Deanie to spodziewam się zawału i że absolutnie to nie tak. Chociaż fakt, że zawsze był dobry w blefowaniu… Obstawiam, że Eddie to by się popłakał i też mówił, że to nie tak…
W sumie Diana to jesteś ... szczera z ciebie dziewczyna- jakim cudem wylądowałaś z 3 “nie całkiem byłymi”. Rozumiem, że potrzebowałaś rzucić tego przemądrzałego Groomera. Rodzice ci kazali chodzić z dupkiem i nie chciał się inaczej odkleić? Mam nadzieję, że po tamtym spotkaniu w Grills jak sobie poszedł bo “jaka to jesteś niedojrzała” nie zawracał ci więcej dupy.Misja Kraken
Dean popatrzył na Nataniela:
-Serio, czy tylko mnie odpycha wygląd tych rybnych batonów? Myślałem, że Smoka Wawelskiego to załatwił jakiś szewc trując go owcą. Pamietam, bo mama mówiła, że jej dziadek się szczycił, że tylko w Polsce jest legenda w której smoka ukatrupił ktoś z biedoty. Mam dojścia do załatwienia baraniny jakby co.Na plaży
Spokój na plaży prysł bardzo nagle. Po brzegu zaczęły maszerować kraby. Tafle wody zaczęły przecinać jakieś kształty. Daleko na horyzoncie podskoczyła para delfinów. Zniknęły, by po jakimś czasie wynurzyć się bliżej miejsca gdzie stali młodociani herosi.
-Eddie, weź już przystopuj, co?- zaproponował Mephisto.Najdziwniejsze było, że z jednego z rozwalających się drewnianych domków rozległ się odgłos rozwalanego drewna i brzdęk metalu który uderzył o coś z dużą siłą. Po ziemi potoczył się żeliwny kociołek z którego brzmiały jak bulgotanie przechodzące w zaśpiew. Jak również wystawały z niego asno brązowe macki, które jak tylko garnek się zatrzymał zaczęły wściekle machać.
-Mo! Bleuh! Mo!
-Chulthu wracaj!!- z drewnianej budki chwiejnie szło troje pryszczate twarze grupy nastolatków lub studentów w bluzach z nadrukami gdzie motywy kreskówek mieszały się z pentagramami. Jeden trzymał radio przenośne z którego sączyły się dźwięki, które jedni nazywali śpiewem wielorybów, a inni odgłosami z wnętrza żołądka na niestrawności. Drugi kadzidło intensywnie wydzielające dym, a trzeci na wpół zapaloną rolkę bibułki o charakterystycznym zapachu.
-Te! To nasz Chulhu! Znajdźcie sobie kurwa własnego! -
Poważne taco
Diana zamrugała kilka razy, zanim odpowiedziała..
“- Masz na myśli Angusa? Ależ nie! To był mój najlepszy przyjaciel z dzieciństwa, A poza tym Moi rodzice nie żyją więc nie miał kto mi tego kazać… On jest bardzo miły i sympatycznej, tylko nie akceptuje tego. że mam moce… Eryk z kolei jest czarnoksiężnikiem, to znaczy czarodziejem, ale jego rodzina na pewne obiekcje… No i jest jeszcze Nikoletta bardzo uroczej słodziutka, ich właściwie to ja ją Odrzuciłam trochę bo chciałam ją chronić… Ale tak nie do końca rzuciłam.
Jeśli chodzi o to, czy by zaprzeczał, to właściwie Edy z dumą by się przyznał, bo należy on do dynastii superbohaterów, i w ogóle to jest półbogiem, bo jego matka była boginią morza… A jeśli chodzi o mnie, to zostałam Przeklęta przez mojego polskiego przodka, który jest diabłem z piekła, i chce ze mnie zrobić Mroczną władczynię i na dodatek jego córka upiorzyca się we mnie podkochuje… Mówiłam ci już że przyznaliśmy ducha taty Deana? [/i]Misja Kraken
[i]- Dziadek mi opowiadał, że to był niemiecki zabójca i smok żył w przyjaźni z Polakami! Potem mieszkańcy Krakowa obdarli mordercę żywcem smoka ze skóry!-[/i]Na plaży
[i]- A potrafisz sprawić, żeby kraby zaczęły tańczyć? Moglibyśmy założyć cały kabaret! -[/i]
Potem Diana usłyszała muzyka, musiała przyznać, że był ty jeden z bardziej wspaniałych rodzajów muzyki jaki znała, o wiele bardziej przewyższający Większość rzeczy które tworzyli ludzie. Potem zobaczyła młodzież kultystów którzy wybiegli z domku i westchnęła i zaczęła do nich mówić.
[i]- Wy Głupi jesteście? One się boją wielorybów, bo one na nie polują!-[/i] -
Dashing postanowił skorzystać z okazji i za pomocą super szybkości chwycić garnek z krakeniątkiem i oddalić się z brzdącem od kultystów i wody. Dobrą stroną tej sytuacji było ułatwienie transportu magicznego stwora.
mechanika
rzut 2d6 = 9 directly engaged a treat mam 0 z deanger Ale gepard Speedy daje mi +1 więc mam 10!
Z opcji wybieram zabrać im coś kociął z krakeniątkiem i wystraszenie opozycji!
-
Poważne Taco
Ari pokiwała głową ze zrozumieniem
“- Aaa… Czyli jesteście mutant, pół magiczny pół mutant i ty magiczna. Czy to dużo utrudnia? I znaczy się, że ten kruk co dziobał Angusa to był Eryk lub jego chowaniec? No i mówiłam- nikt cię tak nie udupi jak właśni starsi!Najbardziej przejęła się kwestią ducha:
*I ten… Wujek Garry jest z wami!? Ale jak to? Wiesz po tym koncercie zjechało się A.E.G.I.S. , a potem nie dali się cioci z nim nawet zobaczyć. Ciocia Jane codziennie przychodzi z podaniem, żeby dali się jej z nim zobaczyć i nic. Już myślałam, że jednak jako duch przeszedł dalej~! Widzieli się z Deanem? Jak się czuje? Czują?! A tamta wiedźma? *Misja Kraken
Jakkolwiek nie wyglądali na do końca przytomnych na umyśle. Pseudokultyści cofnęli się o parę metrów kiedy wybiegł im naprzeciwko Speedy powarkując. Eddie po chwili znalazł się przy swoim pupilu trzymając w rękach kociołek z którego wierzgało krakeniątko swoimi mackami.
Mephisto zadał jedno pytanie domorosłym kultystom, które najpewniej zadawała sobie drużyna:
--A co wy w ogóle zamierzacie zrobić z tym Chulthu… w garnku?Pseudo Kultyści opatrzyli kolejno po sobie i na herosów zanim ten z księgą wrzasnął wskazując na was palcem:
-No jak to? Dla ochrony! Po mieście łażą super monstra jak wy i my mamy liczyć, że wami się zajmą? Przezorny zawsze ubezpieczony!!
-To jest pieśń Pradawnego! - potrząsnął boomboksem z którego dobiegał śpiew wieloryba. -Ubłagam Pradawnego o ochronę. Przyjdzie po swe dziecię i zarządzamy ochrony w zamian za jego dziecię.
-Tylko patrzeć jak się tacy jak WY nam do dupy- ten z ziołami rzucił w ich strony- Mutasy są niebezpieczne! A my chcemy żyć spokojnie. Zastrane złodzieje kradną co nie ich. Wracajcie do diabła!Influence od Pseudokultystów: (+) Danger (-) Savior
Czy przyjmujecie? -
Poważne Taco
Diana podrapała się po głowie i zaczęła wyjaśniać.
- Mówiąc szczerze, to Eddiego nie jestem taka pewna, bo chyba oni zostali jakoś zmodyfikowani przypadkowo… I tak, to był Eryk, No właśnie największy problem jest taki że oni wszyscy ze sobą nie przepadają, co wszystko tylko utrudnia. A to mama Deana to w ogóle wie o wszystkim?! -Kultyści
Diana nawet nie chciała rozmawiać tylko poszła do tego który posiadał boomboxa, aby wyrwać mu go z rąk i rozbić od najbliższą twardą powierzchnię.Biere Infu
Cześć! Wygląda na to, że jesteś zainteresowany tą rozmową, ale nie masz jeszcze konta.
Masz dość przewijania tych samych postów za każdą wizytą? Po zarejestrowaniu konta zawsze wrócisz dokładnie do tego samego miejsca, w którym byłeś wcześniej, możesz wtedy również wybrać opcję otrzymywania powiadomień nowych odpowiedziach (e-mailem lub powiadomieniem push). Będziesz też mógł zapisywać zakładki i głosować na posty, aby okazać uznanie innym członkom społeczności.
Z Twoją pomocą tez post mógłby być nawet lepszy 💗
Zarejestruj się Zaloguj się