[WFRP 2ed] Bögenhafen
-
Wychudzony więzień kiwa się w miejscu, drapie paznokciami po kamieniu, aż spod nich sypie się biały pył. Uśmiecha się do czegoś, czego tu nie ma. Głos ma chropowaty, jakby dawno nie używał go do rozmów z ludźmi.
- Kamień… kamień nie śpi. On słyszy kroki, zanim one się wydarzą.
- Najpierw dół… zawsze dół. Miasto przyszło później, jak robactwo do rany.
- Strażnicy? - prycha cicho. - Jeden z nich nigdy nie nosił kluczy. Mówił, że drzwi wiedzą, kiedy mają się otworzyć. I wiecie co? Miał rację.
- Kapie… kapie… - mlaska nerwowo. - Ale nie z góry. Nigdy z góry. Woda pamięta drogę, którą przeszła.
- Szczury uciekają równo, jak wojsko. Nie przed nami. Przed czymś, co już wstało.
- Dym to tylko zapowiedź. Prawdziwy ogień rodzi się w ciszy.
- Imiona gniją szybciej niż ciała… miejsca nie gniją nigdy.
Nagle przestaje się kołysać i patrzy na was z lodowatą, nienaturalną jasnością.
- Jeśli ktoś dziś będzie słuchał uważnie, może jutro nie będzie musiał krzyczeć.
-
Nie pamiętacie dokładnie, za co was zamknięto. W Bögenhafen ostatnio nikt nie pytał o powody – wystarczyło być w złym miejscu i złym czasie. Cela była niska, wilgotna i przesiąknięta zapachem pleśni, starego potu oraz strachu. Tej nocy nikt was nie niepokoił. Tej nocy coś się urwało.
Z jakiegoś powodu budzicie się w nocy, w ciszy, ciężkiej i nienaturalnej jak na więzienie. Kraty są zamknięte, a korytarz za nimi pusty, pogrążony w półmroku. Z oddali dobiega głuche bicie dzwonów i przytłumione krzyki, jakby miasto wołało o pomoc, której nikt już nie udziela. Przez zakratowane okno wpada słabe, migotliwe światło, a w powietrzu unosi się zapach dymu zmieszany z czymś metalicznym.
Nie jesteście sami. W celi siedzi jeszcze czterech ludzi. Trzech z nich milczy – skuleni pod ścianami, z pustymi oczami, jakby przestali reagować na świat. Czwarty jest inny. Wychudzony, brudny, ale zbyt uważny. Siedział tu już wcześniej, przed Waszym przybyciem. Porusza ustami bezgłośnie, jakby powtarzał słowa, których nie wolno wypowiedzieć.
Gdy w końcu na was spogląda, nie pyta kim jesteście. Mówi tylko, że „to nie jest noc na czekanie” i że “cisza w takich miejscach zawsze coś oznacza”. Potem milknie i nasłuchuje, jak pies wyczuwający burzę. Gdzieś głęboko w więzieniu rozlega się nagły trzask, jakby coś ciężkiego spadło na podłogę. Po chwili znów zapada cisza – jeszcze gorsza niż wcześniej.
Zapach dymu staje się wyraźniejszy. Czas ciągnie się nienaturalnie wolno. Jeśli straż nie wróci, nikt was stąd nie wyciągnie. A jeśli wróci… być może lepiej, żeby tak się nie stało.
Witam,
Zapraszam do udziału w rekrutacji do sesji survivalowej. Konwencja ta różni się od standardowej tym, że nie zakłada szczęśliwego zakończenia – przynajmniej nie dla wszystkich. Jej nadrzędnym celem nie jest ratowanie świata, a jedynie ratowanie własnej skóry. Za sukces uznaje się dożycie końca, w jakimkolwiek stanie. Sesja zostanie uznana za ukończoną nawet w przypadku śmierci BG, chyba że gracz zrezygnuje lub przestanie się udzielać.
Najważniejsze aspekty KP:
- Rasa: ludzka.
- Profesje podstawowe z głównego podręcznika.
- Zapewniam wyniki rzutów na cechy oraz dwie losowe zdolności.
- Dwa darmowe rozwoje.
- Umiejętności i zdolności zgodne z profesją + jedna „przekoks” – dowolnie wybrana z całego podręcznika, do ustalenia ze mną (bez: Szczęścia, Szóstego Zmysłu, Widzenia w Ciemności).
- Żywotność oraz maksymalna żywotność znane są wyłącznie MG. Obrażenia BG podawane będą wyłącznie w formie opisowej.
- Brak PS i PP.
- Brak ekwipunku, złota i srebra – poza ubraniem postacie nie posiadają niczego wartościowego. Drobne przedmioty możliwe, zgodnie ze zdrowym rozsądkiem ( przeszukanie przy aresztowaniu) i po ustaleniu z MG
- Nie zakładam przydzielania PD ani rozwoju postaci.
- Nie piszemy historii postaci – imię, ksywa (ewentualnie nazwisko), avatar oraz dwa zdania opisu w zupełności wystarczą.
- Postacie mogą się znać, ale nie muszą; samo miasto znają jedynie pobieżnie, ponieważ są przyjezdnymi
Najważniejsze aspekty sesji:
- Przyjmę od 3 do 8 graczy, niezależnie od poziomu doświadczenia.
- Nie odrzucę żadnego zgłoszenia “dlatego że bo tak”, jeśli będzie miejsce przyjmę wszystkich.
- Sesję planuję prowadzić tak długo, jak długo aktywny lub żywy będzie przynajmniej jeden BG.
- Karty zbieram wstępnie do 25.01, aczkolwiek możliwe jest skrócenie i wydłużenie tego terminu
- Gramy bez PvP, gdocka oraz świadomego rozdzielania drużyny.
- Tygodniowy cykl odpisów (5 dni dla graczy, 2 dni dla mnie).
- Odpisy krótkie – bez esejów, opisów przyrody i przydługich przemyśleń. Jeśli nie macie nic do powiedzenia, nie piszecie nic – bez lania wody.
- Nie bawię się w ładne formatowanie, justowanie, grafiki i inne ozdobniki. Nie wymagam tego od graczy. Poprawność językowa i podział na akapity w zupełności wystarczą.
- Postać gracza, który nie odpisuje i nie daje znaku życia przez trzy kolejki z rzędu, ginie (istnieje możliwość zostawienia dyspozycji autopilota).
- Zakładam możliwość kontynuacji sesji, ale wyłącznie jako mglistą opcję
Najważniejsze z najważniejszych:
Nie jest tak, że za wszelką cenę będę chciał Was zabić – ale będę próbował. Zginąć będzie można przez zaniedbanie, złą decyzję lub w wyniku „sprowokowanego pecha”. Ten ostatni przypadek to na przykład nieudany rzut na Wspinaczkę postaci nieposiadającej tej umiejętności podczas próby wejścia na niemal pionową skałę. Nie będzie sytuacji w stylu: idziesz ulicą, nagle bum – zbłąkana strzała i game over. Rozumiem jednak, że taka konwencja nie każdemu może odpowiadać, dlatego nie wymagam dopieszczonej ani rozbudowanej KP, aby nie było szkoda własnej pracy. Jeśli chodzi o moje doświadczenie, jest to moja trzecia sesja PBF tego typu.Mimo wszystko – zapraszam.
Założenia ujawnione w trakcie rekrutacji
- obszerne i kwieciste opisy zgonów
- nie ujawniam swojej dedukcji mechaniki
-
Stary człowiek leżący na gołym kamieniu w kącie celi jęknął z bezsilną rozpaczą na dźwięk słów wychudzonego wieszcza, siadając z trudem na podłodze i obejmując ramionami podciągnięte pod brodę kolana. Jego wyblakłe oczy zwęziły się w szparki, kiedy cierpiący na krótkowzroczność pisarczyk próbował rozpoznać w głębokim mroku celi rysy twarzy otaczających go współwięźniów. Okradany z każdego skrawka nędznej strawy przez silniejszych towarzyszy niedoli, od poprzedniego dnia ssał na przemian skórkę niedogotowanego kartofla i naznaczone plamami impregnującego skórę atramentu palce.
Jeszcze niedawno piastujący godne w oczach sąsiadów stanowisko i obdarzany zasłużonym szacunkiem, teraz marniał w oczach z każdym kolejnym dniem tracąc nadzieję, a wraz z nią chęć życia.
Wtrącony do więzienia za niewinność, Hieronim Bosch nie mógł liczyć na łaskę władz, a bogowie wydawali się nie wiedzieć czemu obojętni na jego straszny los. Wrzucony do lochu, gnił w nim w odrażającym towarzystwie zbrodniarzy i heretyków, z których każdy już dawno winien był zawisnąć na szubienicy albo spłonąć na stosie, a tymczasem wszyscy oni szubrawcy mieli się doskonale nosząc zdarte z pisarza spodnie i buty i wyjadając niemal do czysta zawartość jego miski. Zostawiali mu tylko tyle, aby nie umarł z głodu, dzięki temu bowiem następnego dnia wciąż mogli dzielić się jego kolejnym posiłkiem.
Odrażające zdegenerowane szumowiny, każdy jeden taki sam wstrętny z wyglądu i mowy. Bosch wszedł z nimi w konwersację tylko jeden raz, zaraz po wtrąceniu do celi, żarliwie zapewniając podnoszących się ze zgniłej słomy zbirów, że oskarżenia o zbałamucenie czcigodnej panny Weroniki Görlitz były z palca wyssane i sfabrykowane przez ludzi zawistnych i źle Boschowi życzących. Zaraz potem okazało się, że więźniowie za nic mieli zapewnienia pisarczyka ani honor panienki Görlitz. W zamian spuścili nowemu towarzyszowi niedoli solidne manto zabierając mu buty, spodnie, podbitą krecimi futerkami kamizelkę i czapę z pomponem.
Potem też z nim nie rozmawiali, będąc bowiem człowiekiem bystrym i wykształconym sam z siebie odgadnął, że jeśli nie chce stracić następnych kilku zębów, będzie musiał oddawać im swoją miskę bez czekania na rozkaz.
-
@santorine
Miło mi. Proszę bardzo:20, 6, 13, 12, 9, 18, 6, 16
odporność psychiczna, odporność na magięPamiętaj żeby przekoks UM/ZD skonsultować. Masz już jakiś swój typ?
KP możesz wysłać tu, wszystko wszystkich będzie jawne.@ketharian
Rozumiem że oficjalnie się zgłaszasz. Super.
Czyżby .... najemnik? He he. -
Ja chcę bardzo polecić Dekline jako MG. Grałem u niego w 3 tego typu sesje. W jednej, mój niziołek Alonso Arancia jako jedyny przetrwał sesję do końca. Pierwsza postać zginęła nawet dość szybko, po kilkunastu kolejkach? Nauka z tego była taka, żeby nie gonić za podejrzanym osobnikiem, nawet jeżeli to kobieta, w nieznane podziemia...
Ale niektóre scenki, zwłaszcza w wykonaniu @Arthur-fleck pamiętam do dziś
Zwłaszcza, gdy na dolnym pokładzie przeciekającej krypy topił współwięźnia, aby posłużył jako element zatkania przecieku (tak w skrócie :).To wszystko działo się przy bardzo zminimalizowanej mechanice i tak jak Dekline pisze, bez głębokich dywagacji postaci.
W sesji Na pohybel Dekline pozwolił nam grać wypasionymi postaciami, generalnie można było sobie wziąć wszystko, co się chciało, z ithilmarem, bombami i miksturami lecznicymi. Zabił nas wszystkich

Trzecia sesja, jaką prowadził, była tekstowa na discordzie. Tam chyba większość graczy przeżyła. Chociaż akurat nie moja (nie pamiętam, czy nie podejmowałem tam jakiejś decyzji, mającej ocalić świat, a zwłaszcza fabularnie córkę mojej postaci, które zaskutkowała rozszapraniem mnie przez demony).
Natomiast ze względu na moje obłożenie sesyjne, to chyba tym razem, po raz pierwszy, nie zgłoszę się. Ale nic nie jest jeszcze przesądzone

@Gladin napisał w [WFRP 2ed] Bögenhafen:
Ale niektóre scenki, zwłaszcza w wykonaniu @Arthur-fleck pamiętam do dziś Zwłaszcza, gdy na dolnym pokładzie przeciekającej krypy topił współwięźnia, aby posłużył jako element zatkania przecieku (tak w skrócie :).
Nie pamiętam tego, ale wierzę na słowo

Mistrza Gry gorąco polecam tym, którzy jeszcze go nie znają. "Na Pohybel" to było złoto, świetnie się bawiłem. Ja w survial bym chętnie zagrał, ale we współczesnym realistycznym wydaniu, bez fantasy, więc do sesji się nie zgłoszę, ale życzę powodzenia i dobrej zabawy!
-
@Gladin napisał w [WFRP 2ed] Bögenhafen:
Ale niektóre scenki, zwłaszcza w wykonaniu @Arthur-fleck pamiętam do dziś Zwłaszcza, gdy na dolnym pokładzie przeciekającej krypy topił współwięźnia, aby posłużył jako element zatkania przecieku (tak w skrócie :).
Nie pamiętam tego, ale wierzę na słowo

Mistrza Gry gorąco polecam tym, którzy jeszcze go nie znają. "Na Pohybel" to było złoto, świetnie się bawiłem. Ja w survial bym chętnie zagrał, ale we współczesnym realistycznym wydaniu, bez fantasy, więc do sesji się nie zgłoszę, ale życzę powodzenia i dobrej zabawy!
@Arthur-Fleck Na pohybel to była sesja, gdy byliśmy koksami.
W kajdanach topiłeś. Ale aż sprawdziłem. Okazało się, że zabroniłeś człowiekowi wyciągać rękę i mu pomagać, ale Cię nie posłuchali. I to w odpisie MG było, że wpadasz na niego i go przytrzymujesz. Może dlatego nie pamiętałeś

-

Chciałbym potwierdzić zgłoszenie i poprosić o pakiet rzutów.
-
20, 6, 15, 9, 9, 16, 8, 13
strzelec wyborowy ( hehe), opanowanie
- Jeśli chodzi o wzór KP to możecie (a właściwie powinniście) bezkarnie zżynać z:
Materiałów do sesji - Kartę proszę wrzucać tu
- Proszę pamietać o avku. Panel jeśli jeszcze nie dziala, ale dobrze jest widzieć o kim mowa, jak sami widzicie swojego BG
- Ekwipunek to rzecz dyskusyjna, ale pamietajcie że coś tam jednak możecie mieć.
- Jeśli chodzi o wzór KP to możecie (a właściwie powinniście) bezkarnie zżynać z:
-
No dobra, rzucaj mi. Ale zupełnie niezobowiązująco. Widzę, że w mojej sondzie zainteresowanie niewielkie i głównie wskazujące, bym odpalił coś za pół roku. No to może się skuszę na Twoją. Ale nie obiecuję.
-
Rzuty wg kolejności cech, czy można ustawiać dowolnie? Jak rozumiem profesję można sobie wybrać samemu?
I jak to jest, że wszystkim pierwszy rzut wyszedł 20? -
Rzuciłem sobie na losową profkę i wyszedł mi zarządca. Jak w mordę strzeli pasuje, aby gnił w lochach

Chociaż trochę może być zbyt podobny do skryby Kethariana...
-
Mogliśmy tam trafić niezależnie od siebie z powodu knowań tej samej persony…
-
Nie o grafikę mi chodziło, tylko o typ postaci. Nie szumowiny z natury, żadni wojacy... mieszczanie. Grafiki nie robiłem.
-
Ok, rozumiem.
W gruncie rzeczy nie ma to wielkiego znaczenia co wybierzecie, tylko jak to wykorzystacie. Jak zawsze zreszta.
Aczkolwiek z drugiej strony ja zawsze zakładam ze dobrze jest mieć w drużynie kogos kto potrafi sie bic i drugiego co potrafi strzelac. -
a rzuć mi też, jak mnie natchnie to stworzę
obecnie nie mam pomysłu na postać i myślę o hobbitachprzy okazji robię posta by sprawedzić bug wspomniany przez Gladina