12 marca, obrzeża San Francisco
Po powrocie do domu Violet wysypała zawartość słoika z oszczędnościami. Nie było tego wiele, ale z pewnością starczy chociaż na drobne zakupy na drogę. Przypomniała sobie radę Waltera, że należy zabrać ciepłe odzienie. A poza tym... nie była pewna, co należy wziąć w taką wyprawę. Ale to nie może być przecież takie trudne... Postanowiła rozejrzeć się po sklepach i nabyć parę wyglądających na przydatne rzeczy. A jeśli już mowa o sklepach... w jej głowie zakiełkowała nowa myśl.
13 marca, obrzeża San Francisco
Na dzień przed umówionym spotkaniem w porcie, jak co dzień, przypadał jej dyżur w rodzinnym sklepie. Tym razem postanowiła spędzić czas pożytecznej niż na bezowocnym oczekiwaniu na niepojawiających się klientów. Pozornie bez celu przechadzała się po lokalu, uważnie rozglądając się po półkach. Przedstawiała produkty - tym razem nie po to, by lepiej się prezentowały. Co jakiś czas niepostrzeżenie zanosiła wybrane przedmioty do zakątka na zapleczu w pobliżu tylnych drzwi, gdzie ukryła również niewielką torbę podróżną z rzeczami osobistymi. W napięciu odliczała godziny do zamknięcia sklepu. Ojciec zwykł czynić to osobiście, a mimo swoich planów, nie chciała zostawiać jedynego źródła utrzymania rodziców bez opieki na dłużej niż to konieczne. Być może właśnie dziś ostatni raz przestąpię próg tego sklepu i będę stąpać po bruku San Francisco. Kto wie, czy jeszcze tu wrócę. I czy jeszcze kiedykolwiek ujrzę rodzinę. Z zaskoczeniem odkryła, że po jej policzku spływa samotna łza. Z zamyślenia wyrwały ją znajome kroki dochodzące ze schodów prowadzących z mieszkania do sklepu. Wcześniej niż zazwyczaj. Może ojciec świadomy trudnej sytuacji finansowej nie liczył już na zjawienie się kolejnych klientów. Nie było czasu na rozważania. Violet chwyciła torbę z rzeczami osobistymi i drugą zawierającą przygotowane wcześniej produkty, które zamierzała pożyczyć ze sklepowych półek. Niestety zbyt obciążona tkanina rozerwała się z trzaskiem i w rękach Violet zostało tylko dziwne narzędzie, którego nazwy nawet nie znała. Bez namysłu chwyciła je pod pachę i wybiegła, zostawiając za plecami dom, całe dotychczasowe życie i oczekiwania rodziców. Poczuła się wreszcie wolna.