Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa
Skórki
  • Jasny
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Ciemny
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
Patronite
BeetleB

Beetle

@Beetle
Przestań obserwować Obserwuj
Informacje
Posty
56
Tematy
0
Udostępnień
0
Grupy
0
Obserwujący
0
Obserwowani
0

Posty

Ostatnie Najlepsze Kontrowersyjne

  • Krzyk Pustki
    BeetleB Beetle

    Marcus Holt

    Holt patrzył na Sadzę i Gleesona przez chwilę nie mówiąc nic.

    Jeden pistolet. Dwóch ludzi.

    Kalashnikov wykonuje rozkazy. Stabilny, wkurwiony, ale stabilny. Nie widział jak trzyma broń - ale wiedział, że wszystko co robi, robi z przekonaniem. Człowiek który jest wkurwiony i trzyma broń z przekonaniem jest często użyteczniejszy od człowieka który jest wyszkolony i się trzęsie.

    Przeniósł wzrok na Gleesona.

    Technik stał przy ścianie i patrzył na szczątki androida z wyrazem twarzy człowieka który jest obecny tylko połową swojego systemu nerwowego. Holt widział taki wzrok wcześniej. Na poligonie, po pierwszej prawdziwej wymianie ognia. W korytarzach stacji gdzie coś poszło nie tak. Wzrok człowieka którego mózg zarejestrował za dużo i teraz sortuje dane w tle nie informując reszty ciała o postępach.

    Wojskowe przeszkolenie Gleesona było faktem na papierze.

    To co Holt widział przez ostatnią godzinę było osobną kategorią faktów.

    Wyciągnął broń instynktownie gdy kratownica spadła. To jest odruch którego się nie kupuje na kursie weekendowym. Ale potem stał z bronią w górze i trzęsły mu się ręce i nie mógł zdecydować czy strzelać czy nie strzelać. Dodatkowo nie słuchał rozkazów. Działał impulsywnie.

    Człowiek który nie może zdecydować czy strzelać jest gorszy od człowieka bez broni. Bo człowiek bez broni przynajmniej nie strzela w złym momencie.

    Odwrócił wzrok z powrotem na Sadzę który już grzebał we wnętrzu androida z miną mechanika przy silniku.

    Z drugiej strony Gleeson bez broni to Gleeson który wie że jest bezbronny. A człowiek który wie że jest bezbronny zachowuje się inaczej niż człowiek który ma cokolwiek w ręku. Czasem gorzej. Czasem panikuje i robi rzeczy które bez broni nie byłyby możliwe.

    Jeden pistolet. Nie da się go podzielić.

    -Kapitanie - powiedział spokojnie, bez wstępu. - Pan Kalashnikov ma broń Gleesona. Pan zna swoich ludzi lepiej niż ja. Kalashnikov - jak radzi sobie z bronią?

    Rozgrywka

  • Krzyk Pustki
    BeetleB Beetle

    Patrząc na sytuację ochroniarz zdawał się coraz bardziej świadomy tego co miało i ma miejsce. Zupełnie tak jakby chłodna kalkulacja zaczęła kontrolować pokłady gromadzonego stresu.
    Była to oczywiście ułuda, wszak Holt tak jak i reszta cały czas był na sporym adrenalinowym kopie, który jasno napędzał wszystkie procesy myślowe. Bez tego stres pochłonąłby ich całkowicie. Swoisty mechanizm obronny organizmu, zachowania pełnej świadomości.
    -Panie Kalashnikov- Holt powiedział już bardziej profesjonalnym, wszak dalej lekko przełamanym tonem -Dalej posiada Pan broń Pana Joshuy, zgadza się?- chrząknął lekko, patrząc teraz na Gleesona i czekając aż linia ich wzroku się skoreluje na tyle, by mogli wymienić niekonieczne uprzejmości -Proszę mu ją oddać. Sytuacja się zmieniła. Potrzebujemy każdego kto jest w stanie się bronić. Zostawienie ludzi bez możliwości walki jest nie tyle w obecnej sytuacji nierozsądne, co zwyczajnie już nieludzkie

    Rozgrywka

  • Krzyk Pustki
    BeetleB Beetle

    Marcus Holt - Deklaracja

    Szuka czegokolwiek co może się przydać w magazynie - w tym alternatywnych skafandrów dla siebie i Crowe'a.

    Komentarze

  • Krzyk Pustki
    BeetleB Beetle

    Marcus Holt

    bf2b0b81-ad9a-49e3-afe3-c410a4b1e0b5.png

    Holt leżał i przez chwilę nie robił nic.

    Jego wzrok zdawał się patrzeć martwo w jeden sobie tylko znany punkt. Ewidentnie mózg trepa potrzebował kilku sekund żeby sklasyfikować informacje które właśnie do niego dotarły i zdecydować w jakiej kolejności się nimi zająć. Swoisty paraliż ochroniarza trwał tyle ile sekwencja przetwarzania danych przez system który dostał za dużo bodźców naraz.

    Zdawało się, że Marcus nie reaguje na dźwięki w tle. Crowe mówił do niego pochylony, wyrażając swój szok i próbując wyciągnąć z tego logikę. Ewidentnie pytał go też o jego stan.

    Właśnie. Stan.

    Lewa dłoń znalazła prawy bok pod pachą.

    Przesunęła się wzdłuż wyrwy w kombinezonie powoli, wyczuwając krawędzie rozdarcia przez rękawicę. Szeroka. Zbyt szeroka. Materiał odstawał od ciała w sposób który kombinezony próżniowe nie powinny sobie pozwalać.

    Palce trafiły na coś mokrego.

    Holt zamknął oczy na sekundę.

    Otworzył.

    Podniósł dłoń do latarki przyłbicy i przyjrzał się rękawicy w świetle. Nie krew. Płyn hydrauliczny z uszkodzonych układów stroju- ciemniejszy od krwi, bardziej lepki, o innej konsystencji. Rozpoznał różnicę natychmiast i zanotował fakt, patrząc jednocześnie jak drżą mu palce. Nie panował nad sytuacją do końca. Kurwa mać.

    Ogarnij się człowieku. Najpierw fakty.
    Nie krwawię.

    Przesunął dłoń z powrotem na pancerz i zaczął go badać metodycznie - od krawędzi wyrwy w górę wzdłuż żeber, szukając deformacji strukturalnych które by sugerowały przebicie warstwy wewnętrznej. Kombinezony ochrony klasy B miały trzy warstwy między skórą a próżnią - zewnętrzna kevlarowa warstwa strukturalna, środkowa warstwa termiczna i wewnętrzna warstwa ciśnieniowa. Ogon wszedł przez pierwszą i drugą. Trzecia trzymała.

    Cud inżynierii.
    Albo głupie szczęście.
    Prawdopodobnie jedno i drugie.

    Kiedy Crowe się do niego odezwał Holt zareagował dopiero po trzecim słowie - jakby głos dochodził przez zbyt grubą warstwę materiału i mózg potrzebował chwili żeby go przepuścić przez właściwy filtr. Spojrzał na oficera naukowego z wyrazem twarzy człowieka który właśnie wraca z miejsca gdzie przez chwilę był sam i nie zapraszał gości.

    -Słyszę cię - powiedział surowo - Żyję.

    Odczekał aż kłótnia między Kalashnikovem a Hanniganem osiągnie swój naturalny punkt kulminacyjny. Słuchał jej jednym uchem - rejestrował słowa, ton, poziom emocji, oceniał czy sytuacja wymaga interwencji czy może jeszcze chwilę poczekać. Sadza wygadał się. Hannigan przyjął. System działał tak jak działał od początku tej wyprawy.

    -Dość, Kalashnikov.

    Nie krzyknął. Powiedział - spokojnie, sucho, z tą samą intonacją co rozkazy przy śluzie. Nie mniej nawet on sam wyczuł lekkie drżenie - fasada profesjonalizmu. Wspaniale.

    Zaparł się lewą dłonią o podłogę. Prawa strona ciała zaprotestowała ciepłem i tępym bólem który rozchodził się od żeber w górę przy każdym wdechu. Dwa, może trzy żebra. Nic czego nie przeżył wcześniej. Nic czego nie przeżyje teraz.

    Wstał.

    Zajęło mu to dłużej niż powinno i wiedział że wszyscy to widzą i nie zrobił nic żeby to ukryć bo ukrywanie stanu fizycznego w sytuacji bojowej było luksusem którego żołnierze w okopach nie mieli i on też nie zamierzał.

    Stanął. Dłonie przy bokach drżały - obydwie, tym samym minimalnym drżeniem które pojawiło się przy Gleesonie i które teraz miało zupełnie inne źródło. Organizm po adrenalinie. Mechanizm fizjologiczny, nic kurwa więcej.

    Odwrócił się w stronę zamkniętej grodzi.

    Stał i słuchał syku dobiegającego zza stali przez długą chwilę.

    -Nie wiem co to jest - powiedział w końcu, nie do nikogo konkretnego, do wszystkich naraz. - Nowa broń biologiczna, droid nowej generacji, coś co Weyland hodował w laboratorium na tej stacji. Nieistotne jak to nazwiemy.

    Zrobił pauzę.

    -Istotne jest to że wystrzelałem w niego cały magazynek M41A. Dziewięćdziesiąt pięć pocisków kalibru dziesięć milimetrów z elektrycznym zapłonem, tryb automatyczny. I to coś wciąż się poruszało. Pancerz wytrzymał pełną serię z broni wojskowej klasy C. To oznacza że jest twardsze niż cokolwiek co spotkałem w polu i że standardowe podejście bojowe - dystans, ostrzał ciągły, neutralizacja - nie działa tak jak powinno działać.

    Spojrzał na Kalashnikova.

    -Ma pan rację w jednej sprawie. Kurtyna opadła. Gródź się otworzyła. Sekwencja zbyt precyzyjna na przypadek systemowy. Ktoś to zrobił. Ktoś kto mógł to zrobić i wybrał żeby nas zamknąć tu a nie tam. To nie jest wrogie działanie - wrogie działanie wyglądało inaczej, właśnie je widzieliśmy po drugiej stronie tej ściany. Ktoś nas prowadził. Dokąd i po co - to jest pytanie na które nie mam jeszcze odpowiedzi.

    Przesunął prawą dłoń z powrotem na wyrwę w kombinezonie.

    -Ten strój jest do niczego - stwierdził bez emocji, jakby raportował usterkę sprzętu. - Wyrwa jest zbyt szeroka żeby uszczelnić w warunkach polowych. Radiacja na Bleinercie była problemem zanim tu weszliśmy i jest problemem teraz. Potrzebuję nowego stroju albo ekranowania. Ładownia wojskowa powinna mieć skafandry techniczne w zestawach awaryjnych, szukajcie przy ścianach za panelami czerwonymi.

    Sięgnął lewą ręką do boku kombinezonu i odpiął pas zabezpieczający krótką strzelbę którą nosił przy sobie jako broń zapasową przez całą operację. Armat 37A2-12 - krótka, ciężka, z wymiennym magazynkiem ośmiu nabojów. Nie był to M41A. M41A leżał po drugiej stronie grodzi przy ścianie korytarza gdzie ogon wytrącił go z rąk i gdzie prawdopodobnie zostanie na zawsze.

    Obrócił strzelbę w dłoniach. Sprawdził magazynek, zamek, bezpiecznik. Mechanicznie, bez patrzenia, palce robiły to same.

    -Szkoda tamtej broni - powiedział cicho, bardziej do siebie. - Choć i tak nie na wiele się zdała.

    Podniósł wzrok na zebranych.

    - Kapitanie. Musimy zmienić taktykę. To co robiliśmy do tej pory to była operacja militarna - szyk, sektory, pola ognia, ostrzał supresyjny. To nie działa na coś co przeżywa ostrzał supresyjny i jest szybsze niż kolumna piechoty w korytarzu.

    Zrobił krótką pauzę, jakby zastanawiając się czy należy to mówić na głos.

    -To jest polowanie. I my jesteśmy zwierzyną. Im szybciej to zaakceptujemy i zaczniemy myśleć jak zwierzyna która chce przeżyć a nie jak oddział który chce wygrać - tym większa szansa że wrócimy na Kardashiana.

    Odwrócił się z powrotem na gródź.

    Słuchał syku.

    -Zwierzyna przeżywa trzema metodami. Ucieczka. Ukrycie. Albo pułapka na drapieżnika. Pierwsze wymaga drogi wyjścia której jeszcze nie mamy. Drugie wymaga miejsca którego jeszcze nie znamy. Trzecie wymaga zrozumienia jak ten stwór myśli - a tego nie wiem jeszcze.

    Ścisnął strzelbę w dłoni.

    -Więc najpierw szukamy wyjścia i nowego stroju. Reszta potem.

    Rozgrywka

  • Krzyk Pustki
    BeetleB Beetle

    Zakończę grę domysłów stwierdzeniem, że na poprawę humoru trzeba było mu otworzyć piwo.

    Komentarze

  • Krzyk Pustki
    BeetleB Beetle

    Miałem ogromne szczęście - w tym systemie mega łatwo zginąć.

    Jak pierwszy raz prowadziłem sesje i dopiero się uczyłem: przypadkiem urwałem graczowi rękę. Zwykły stwór, nawet nie alien.

    Nie zdziw się jak będziemy padać jak muchy szybko ;D

    Komentarze

  • Krzyk Pustki
    BeetleB Beetle

    Marcus Holt

    Holt leżał przy ścianie i patrzył.

    Szok miał tę właściwość że zwalniał czas - nie subiektywnie, nie jako metafora, ale dosłownie, jakby mózg nagle zaczynał pobierać więcej klatek na sekundę żeby przetworzyć informację której nie przewidywał i dla której nie miał jeszcze kategorii.

    Stwór był czarny. Nie jak czerń kombinezonu ani czerń nieoświetlonego korytarza - czarny jak coś co pochłania światło zamiast je odbijać, jak materiał który ewolucja zaprojektowała żeby być niewidzialnym w każdym środowisku które nie jest jasne. Pancerz połyskiwał tylko tam gdzie trafiały go bezpośrednio latarki - w pozostałych miejscach po prostu nie istniał optycznie.

    Trafiłem go wielokrotnie.

    Holt wiedział o tym z pamięci mięśniowej, bo palec pamiętał nacisk spustu. Wiedział też co widziały oczy - kolejne przestrzały, kwas kapiący z ran, dym przy każdej kropli kontaktu z metalem. Wiedział.

    I mimo to stwór poruszał się.

    Nie poruszał się jak coś zranionego. Poruszał się jak równanie które uwzględniło już własne uszkodzenia i skorygowało trajektorię. Każda kończyna lądowała precyzyjnie. Ogon kompensował środek ciężkości z wyprzedzeniem którego żaden znany Holtowi organizm nie był zdolny osiągnąć bez wieloletniego treningu. Adam napierał z całą siłą syntetycznych mięśni i stwór nie odpychał go - przepuszczał przez siebie wektor siły jak struktura która rozumie fizykę lepiej niż inżynier który ją zaprojektował.

    To nie jest drapieżnik który poluje.

    To jest drapieżnik który jest.

    Różnica była subtelna i fundamentalna jednocześnie - jak różnica między maszyną która wykonuje funkcję a maszyną która jest funkcją. Holt przez całe życie wchodził do pomieszczeń i wiedział instynktownie gdzie jest zagrożenie i jakiej jest natury. Ten instynkt był narzędziem które go nie zawodziło.

    Teraz leżał przy ścianie z trzęsącymi się dłońmi i patrzył na coś czego ten instynkt nie umiał nazwać. Nie dlatego że zawiódł. Dlatego że kategoria którą by nazwał nie istniała w słowniku żadnego doświadczenia które Holt zgromadził przez całe życie.

    Wszechświat okazał się większy niż jego słownik.

    Rozgrywka

  • Krzyk Pustki
    BeetleB Beetle

    @Ketharian napisał:

    Dwa, od strony zasad ciekawi mnie, czy test Staminy na odporność organizmu na toksynę powinien być robiony z użyciem puli Kostek Stresu czy nie, bo to tak generalnie nie jest test skilla jako umiejętności wykorzystywanej pod presją.

    To kwestia GMa - juz jak prowadzilem ten system spotkalem sie z watpliwoscia tego samego sortu po mojej stronie.
    Mozesz uznac, ze adrenalina wynikajaca ze stresu moze sprawic, ze postaci krew pompuje sie szybciej i trucizna predzej trafia do organow. Mozesz tez uznac, ze to efekt oddzielny niepowiazany. Oba sa w gestii GMa

    Komentarze

  • Krzyk Pustki
    BeetleB Beetle

    1 sukces. Neguje jego atak zgaduje?

    Nvm, ma trzy sukcesy ;D

    Komentarze

  • Krzyk Pustki
    BeetleB Beetle

    All good, na wszystko sie zgadzam. Tylko pamietajmy o armorze - pytanie czy nasze kombinezony daja nam oslone przed atakiem 🙂

    Komentarze

  • Krzyk Pustki
    BeetleB Beetle

    Marcus rzut:
    5 +2 +5 +5 +6 +2 +3 +4 +6 +5 +5 +6 +1 +6+ 1 +5 +1 +4 +6

    Kolorem oznaczylem kosci stresu.
    Wychodzi na to, ze sukcesow lacznie mam 3 na strzelanie 🙂

    Komentarze

  • Krzyk Pustki
    BeetleB Beetle

    ah, nie. To sukcesy nie mozesz przerollowac (which makes sense). Panic rolle mozesz. Mea culpa

    Komentarze

  • Krzyk Pustki
    BeetleB Beetle

    Poprawka - nie mozesz pushowac kosci stresu na ktorych juz wypadla jedynka 🙂

    Komentarze

  • Krzyk Pustki
    BeetleB Beetle

    Powiem wam, ze chyba bede ulubionym graczem do rzucania kosci dla GMa xD

    Komentarze

  • Krzyk Pustki
    BeetleB Beetle

    Marcus Holt

    Holt stał w progu ładowni i słuchał.

    Pikanie detektora miało swój rytm - krótkie, równe impulsy które przyspieszały wraz ze zbliżaniem się sygnału. Znał ten dźwięk. Każdy kto spędził wystarczająco dużo czasu w zamkniętych przestrzeniach z bronią w ręku uczył się czytać detektory tak jak inni czytają zegary.

    Piknięcie. Siedem metrów. Może osiem.

    Piknięcie. Sześć.

    Piknięcie.

    Pięć.

    Uniósł M41A w stronę sufitu płynnym ruchem który nie miał w sobie nic z pośpiechu - kolba przy ramieniu, policzek przy łożu, lufa w górę pod kątem czterdziestu pięciu stopni w kierunku ostatniej sekcji sufitu przed którą detektor milczał jeszcze przed chwilą.

    Nacisnął spust.

    M41A zagrał charakterystyczną dla siebie nutę - krótki, suchy, mechaniczny terkot pulsacyjny który nie brzmiał jak broń z filmów ani jak cokolwiek ziemskiego. Seria przeszła przez blachę sufitu zostawiając postrzępioną linię dziur przez które sączyło się blade techniczne światło z przestrzeni ponad panelami.

    Huk uderzył w ściany i wrócił.

    Potem cisza.

    Piknięcie.

    Cztery metry.

    Holt wypalił drugą serię w nowe miejsce, przesunięte o metr w lewo od pierwszej. Ten sam suchy terkot, ta sama linia dziur, ten sam powrót dźwięku ze ścian.

    Patrzył w sufit z lufą wciąż uniesioną i słuchał czy pikanie zmieni rytm.

    Rozgrywka

  • Krzyk Pustki
    BeetleB Beetle

    informacyjnie: wybywam od wtorku do poniedzialku z brakiem dostepu do neta 🙂

    Komentarze

  • Krzyk Pustki
    BeetleB Beetle

    Marcus Holt

    Kurtyna opadła z hukiem.

    Holt był przy ścianie zanim echo przekładni ucichło - jeden krok w bok, plecy do betonu, M41A uniesiony, lufa w stronę kurtyny. Serce uderzyło raz mocniej niż powinno i przestało.

    Potem wrota ładowni stanęły otworem.

    - Ściana! - warknął przez radio, krótko, bez tłumaczenia. - Wszyscy do ściany, broń w stronę ładowni!

    Sam już tam był. Latarka przyłbicy uderzyła snopem światła w czerń otwartego wejścia - systematycznie, od podłogi do sufitu, od lewej do prawej. Palec przy kabłąku. Oddech równy, kontrolowany, wbrew temu co ciało chciało robić.

    Kurtyna przeciwpożarowa. Automatyczna. Czujnik albo ręczne wyzwolenie.

    Kurwa. To zbyt duży przypadek. To było ręczne wyzwolenie.

    Rozgrywka

  • Krzyk Pustki
    BeetleB Beetle

    Luzik. Holt nie bedzie za tym wielce optował. To sugestia rzucona - szczerze jest mu to nadwyraz obojetne.

    Komentarze

  • Krzyk Pustki
    BeetleB Beetle

    Osobiście bym brał. Zawsze można go sprawdzić, czy memorycore zawiera jakieś przydatne info.

    Komentarze
  • Zaloguj się

  • Nie masz konta? Zarejestruj się

  • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
Powered by NodeBB Contributors
  • Pierwszy post
    Ostatni post
0
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa