Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa
Skórki
  • Jasny
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Ciemny
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
Patronite
Leszek DyskietkaL

Leszek Dyskietka

@Leszek Dyskietka
Przestań obserwować Obserwuj
Informacje
Posty
4
Tematy
0
Udostępnień
0
Grupy
0
Obserwujący
0
Obserwowani
0

Posty

Ostatnie Najlepsze Kontrowersyjne

  • [D&D 5E 2014] Witajcie w Stubramiu
    Leszek DyskietkaL Leszek Dyskietka

    Dla mnie git 🙂

    Rekrutacje

  • Przysługa
    Leszek DyskietkaL Leszek Dyskietka

    @Lord-Melkor

    @Lord-Melkor napisał:

    Z opisu postaci widzę, że Collins może być ciekawym partnerem do dyskusji. Mój Jonas jest bardziej społeczny niż przeciętny Gangrel. Jonasa może zaciekawić czy słyszał coś o Golcondzie?

    Collins nigdy o tym nie słyszał, ale jeszcze z poprzedniego życia zna takie koncepty psychologiczne jak chociażby integracja cienia u Junga, kongruencja u Rogersa, samorealizacja Maslowa - i że zasadniczo to są różne określenia na znalezienie sposobu, by gorsze Ja i lepsze Ja nauczyły się razem funkcjonować w głowie.

    Jakby mu Jonas to zaczął tłumaczyć jako metafizyczne coś to Brendan by stwierdził, że to jest nieweryfikowalne wprost, ale już sama wiara w dany konstrukt potrafi go ugruntować w rzeczywistości niezależnie od tego czy jest prawdziwy czy nie, bo sam kult i tak zaspokaja konkretne potrzeby wyznawców i to akurat zbadać się da.

    Bardziej niż samym zagadnieniem bardziej interesuje go Golconda jest dla Jonasa i ewentualnie innych członków koterii.

    Komentarze

  • [Przysługa] Dramatis personæ
    Leszek DyskietkaL Leszek Dyskietka

    Pali bez przerwy. Odpala jednego papierosa od drugiego, a wokół niego gęstnieje ciężki, kościelny zaduch. Tytoń zmieszany z tanim kadzidłem i starymi perfumami. Czujesz go, zanim w ogóle wyjdzie z cienia. Pod tą pierwszą, gryzącą warstwą kryje się jednak coś gorszego, wyczuwalnego tylko z bliska. Stęchła nuta wilgoci. Zapach piwnicy, krypt i ubrań od lat gnijących w zamkniętej szafie.

    Mówi wolno, składnie. Monotonnym tonem akademickiego wykładu. Przed Przemianą zajmował się środowiskową psychologią społeczną - i nigdy z niej nie wyszedł. Patrzy na innych jak na obiekty badawcze. Żywych i umarłych bez mrugnięcia okiem szufladkuje dehumanizującymi terminami inżynieryjnymi. Czasem, kompletnie od niechcenia, wspomina o jakiejś „rzeźni". Rzuca to w pół zdania i idzie dalej.

    W stresie ta chłodna fasada pęka. Zdania tracą ciągłość. Słowa twardnieją, robią się rwane, mechaniczne, niemożliwe do rozszyfrowania. Potrafi zamilknąć w pół słowa na pełne kilka sekund, z wzrokiem utkwionym w próżni. Zastyga. Jakby nasłuchiwał czegoś, czego nikt poza nim nie słyszy, albo czekał na komendę, której nikt nie wydał.

    Ma chorobliwą fiksację na punkcie kamer i telefonów. Na widok wyciągniętej komórki cały sztywnieje, jakby przez ciało przeszedł mu prąd. Zaczyna wtedy cicho, natarczywie żądać, by schować urządzenie. W koterii krąży historia o tym, jak na jednym ze skrzyżowań wspiął się na latarnię i gołymi rękami zerwał miejską kamerę, przekonany, że obiektyw śledzi każdy jego krok. Oficjalnie nikt tego nie widział. Wszędzie targa ze sobą starą, sfatygowaną teczkę nabitą luźnymi kartkami. W świecie cyfrowych baz danych on - były naukowiec - uparcie tkwi przy papierze.

    Lgnie do koterii z desperacją, jaką rzadko widuje się u wampira. Wystarczy cień napięcia między członkami grupy, a on wchodzi między nich. Zagaduje, zmienia temat, staje pomiędzy, byle tylko zdusić kłótnię w zarodku. Szuka poklasku u Spokrewnionych, zwłaszcza tych z klanu Brujah, którzy wciąż bawią się w akademickie debaty. Przynosi im swoje grube, zapisane drobnym maczkiem notesy, wciska analizy zachowań tłumu i teorie psychologii środowiskowej. Ci zbywają go zwykle kpiącym parsknięciem albo zostawiają samego na środku sali, patrząc na niego jak na nieszkodliwego, zaciętego wariata.

    Znika na całe noce. Wraca roztrzęsiony, zamknięty w sobie. Pytania zbywa kłamstwem, dziwnym i niezrozumiałym. A czasem po prostu milczy głęboko i lodowato.

    obraz_2026-09-05_215917423.png

    Materiały

  • Powitania, pożegnania i powroty
    Leszek DyskietkaL Leszek Dyskietka

    A bo ja nieśmiały chłopak jestem DZIEŃ DOBRY

    Hydepark
  • Zaloguj się

  • Nie masz konta? Zarejestruj się

  • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
Powered by NodeBB Contributors
  • Pierwszy post
    Ostatni post
0
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa