Miasto, Mgła, Machina
-
Rozmowa z policjantem
Gilbrath spuścił głowę i powiedział.
- Nie, Jasności… Miałem przyjaciółkę… Dawnych czasach, jak byłem nastolatkiem i… Z tego co słyszałem, raczej ma się bardzo dobrze, ale zdecydowanie nie chciałbym jej spotkać… To miłe, że Jasności się interesuje takimi sprawami!-
Stephanie
- Ona cię podrywa gamoniu! Co z ciebie za policjant, skoro nie zauważasz takich rzeczy! I w ogóle Przestań z tą Jasnością, ona i tak jest przesadnie dumna z tego, że jest blondynką! Ja też jestem, i nie traktuję tego jak daru od harmonii! -Rozmowa z XVI
Dziewczyna popatrzyła na Stacey …
- Nie jestem pewna,,, Powstałam na poziomie sześćdziesiątym siódmym… Byłam zbieraczem czterdziestym czwartym piątej brygady… Ale niewiele pracowałam, bo pomagałam bandzie brakobów… No wiecie, to jest co podkradają resztki z linii produkcyjnych, co nie? Ale potem pan noży i śmierci mnie odszukał i wyszkolił! Zabijałam Sługi demonów i Ska usiłujący zniszczyć ludzkości… No gdzie jesteś co przetrwali i skryli pośród żelaznych tuneli… Zabijałam buntowników i zdrajców… Ale coś było mnie tak, znajdowałam tropy pozostawione przez moje poprzedniczki… A potem opuściłam Mechanizm, I odkryłam że są ludzie, którzy przetrwali… Ale mówili mi, że zaprzedzaliście dusze demonom… Uwierzyłam im zwłaszcza po tym, jak spotkałam Stopionych… Ale jeden z nich, taki którego zabijałam kilka razy, przekazał mi prawdę… Że on zawsze nas zabijał! Dlatego tutaj uciekła, do świata który miał być zniszczony! -
Stacey Zauważyła, zauważyła, że zarówno Gilbrath jak i Shan zesztywnieli, a policjant nawet pobladł…-* -
Rozmowa z policjantem
Uspokajaczka posłała zebranym spojrzenie przepełnione "A nie mówiłam?!"
-Jesteś bardzo dzielną osobą skoro dałaś rade uciec tamtemu szaleńcowi. Ale możecie zacząć spokojniejsze życie bez zabijania. -
Dziwna dziewczyna pokiwała głową, i zaczęła się rozglądać po otoczeniu, a także po członkach rodziny, trochę dłużej przeglądając się dziadkowi Mathew, a potem powiedziała ostrożnie.
- To znaczy, że co ja teraz będę robić moja szlachetna pani… -
- Wiesz, możesz u nas przez jakiś czas zostać, na pewno znajdziesz sobie jakieś zajęcie. - powiedział Sergiej i dziewczyna przyglądała mu się nic nie rozumiejąc, Potem nagle W jej oczach pojawiło się zrozumienie, więc wstała i uklękła przed Stacey dotykając Czołem jej stóp i mówiąc.
- Ofiarowuję ci moją dożywotnią służbę, i od tej pory każdy kto będzie spróbował podnieść do ciebie wezmę będę musiał pierw mnie pokonać… Wykonam każdy swój rozkaz, odbiorę życie każdemu komu rozkażesz…- -
Stacey patrzyła tępo na Szesnastkę? Czy to był jakiś żart?! I czemu akurat do niej z taką propozycją? I jak bardzo utrudniono pozbycie się Szesnatki z domostwa?!
-Przecież ja nic takiego nie zrobiłam. No jesli nie wiesz dokąd pójść to możesz parę dni zostać, ale taka przysięga to za dużo i nie ma potrzeby. Jestem damą, Uspokajaczką, a nie królową, czy jakimś łowca przygód. -
Dziewczyna przekrzywiła głowę i powiedziała.
- Zabrałaś mnie do swojego domu, A słyszałam, że to bardzo ważne dla wielu… Dom to takie miejsce do którego się przynależy, A jak nie miałam nic takiego poza pałacem noży i śmierci… Ja nic nie mam oprócz tej przysięgi… -
- A teraz będzie chyba trzeba jej znaleźć spokój… Mamy te trzy pokoje gościnne… - Powiedziała Kate Newman…Niedługo potem wszyscy zaczęli się zbierać, Ale Sergiusz zwrócił się do córki
- Gdy cię nie było, przyjechała tutaj Miriam, aby cię ostrzec, bo podobno jakaś dziewczyna ma dla ciebie bardzo przykrą niespodziankę w parku… Powiedziałaś że zaprasza Cię abyście omówiły straszliwą Zemstę…-Gilbrath Został tutaj jeszcze chwilę, czekając na przybycie osoby z którą miała przyjść Marasi. Mogła zobaczyć, że Shan zaczyna się przyglądać intensywnie. Gdy na moment rodzina odwróciła, wzrok to podszedł do dziewczyny, i powiedział lekko się jąkając.
*- Jasności… Ta… Ta dziewczyna … Ja wiem o niektórych rzeczach, o których ona mówiła… Nie chcę zabrzmieć dziwnie, ale Jasność wierzy w istnienie więcej niż jednego świata… I to nie mówię o zaświatach… -
Stacey swestchnęła. Czym sobie zasłużyła, że spadło na nią niańczenie Wariatki. I to Wariatki z nożem? Pozostało tylko szukać okazji, żeby się jej pozbyć i to zanim zrobi komuś z rodziny krzywdę.
Machnęła przed nią ręką na znak, że starczy:
-Niech tak będzie. Jak tylko znajdziesz coś co uznasz za swoje poza tym domem możesz odejść.Do ojca wzruszyła ramionami:
-Ech, przesadzona ta przykra niespodzianka. Głównie strata czasu, ale skoro ktoś się uparł tak durnie mi utrudniać życie. Może się przydać mała zemsta.Do Gilbratha uśmiechnęła się nader przymilnie. Albowiem- o radości czy wiedział gdzie odstawić Szesnastkę. Przy okazji zatarasowała drogę Shan, żeby przypomnieć kochanicy Stryja, że nie jest u siebie, ani mile widziana. Newmanówna uważała, że należy jej się pewne wyrównanie od życia za wszystkie dzisiejsze przykrości. Nastąpnięcie jej na stopę było z cenie.
-Czy to znaczy, że szanowny Konstabl wie jak ją odesłać? Szkoda biedaczki, na pewno chce wrócić do siebie. -
Rozmowa z XVI
Białowłosa wstała powiedziała.
- Być może będę musiała się kiedyś wyprowadzić, ale razem z tobą oczywiście, aby móc cię lepiej strzec… A jeśli coś ci się stanie, to moja dusza pójdzie za tobą do Poza strzec się nawet tam… - - i pocałowała Stacey w dłońRozmowa z ojcem
Ojciec uniósł jedną brew, a potem poklepał ją po ramieniu i powiedział.
- Być może dobrze, że się nie przejęłaś, kiedyś znajdziesz kogoś kogo pokochasz. -Inne światy i inne rzeczy.
Shann Przewróciła oczami i szepnęła cicho do siebie to tak
- A wszyscy mówią, że to mężczyźni Kochają rywalizować i pokazywać kto ma ostrzejszy miecz…-
Gilbrath zmieszał się,
*- Ale się nawet nie wiem skąd ona jest…. Ale to dobrze że od razu mi uwierzyłaś bo właśnie chciałem się przyznać, że nie pochodzę ze Skadrial… - * -
Rozmowa z XVI
Uspokajaczka starała się udać, że nie próbuje z obrzydzenia wyrwać ucałowanej ręki. Bogowie i Harmonio- czemu nie spotykają ją rzeczy jak na damę przystało?!
-Nie ma potrzeby na taką służalczą, ale tak może zostać przy mnie dopóki nie znajdziesz sobie poważniejszego celu.Rozmowa z ojcem
-Miłość byłaby miła, ale nie jest czymś co magicznie rozwiązuje wszystkie problemy, ojcze. Trzeba myśleć i o innych polach.Siergiej Newman był tego żywym dowodem. Do bólu pragmatyczny, a zakochał się w Terrisance - Laurze. Ba, Feruchemiczce, kandydatce na Opiekunce, podobno potomini Tywin. Jak w romanntycznej historii uznał, że co tam różnice przy miłości. Laura Newman zmarła niedługo po urodzeniu Stacey zostawiając ojca w goryczy, a Stacey z bagażem jakiego sobie nie życzyła.
Inne światy i inne rzeczy.
-Shan, a ciebie Stryj nie wzywał? To może Shan sprawdzi dla pewności?- zasugerowała Stacey prostując się na wypadek gdyby Shan zapomniała jak bardzo niechcianym gościem jest w posesji Newmanów- Tyle mu Shan zawdzięcza...*- Oczywiście wierzę, szanowny Konstablu, że Szesnastka nie jest stąd. Nawet nie zdziwię się czy pochodzi dalej niz Dzic. Ale czy może znacie skąd się dowiedziec skąd ona jest?
-
Rozmowa w XVI
XVI Popatrzyła na Stacey zaskoczona i powiedziała.
- Nie ma poważniejszego i bardziej godnego szacunku zajęcia nikt chronienie i odbieranie życia.-
Dziadek Newman, który najwyraźniej nie dostrzegł pocałowania w dłoń, powiedział jakby wpadł na wspaniały pomysł.
- Przy okazji będzie mogła też robić za twoją przyzwoitkę… A także za przyzwoitkę Marka… Wiesz, on ma wspaniałą nową dziewczynę, Hitomi, taka dystyngowana i z klasą… Powinnaś ją poznać!-Rozmowa z ojcem
Sergiusz westchnął ciężko spoglądając na córkę i powiedział.
- Oh córeczko… Wykorzystaj to, że możesz wybierać, nie musisz kierować się na nich majątkiem, ani wolą rodziny… -Dyskusja o innych światach
Shan popatrzyła na załączoną dziewczynę ze smutkiem w oczach i powiedziała.
- Masz młode piękne oczy, Naucz się nimi patrzeć… Pierwsze widzenie, drugie myśli… - I zostawiła ją razem z młodym policjantem, który powiedział.
- Ale ty rozumiesz że ja cały mój lud pochodzimy z innego świata… To wilka tajemnica i proszę nikomu jej nie wyjaw.-Przybycie starszej Konstabl
W końcu udało się nieco uspokoić sytuację i XVI dostała swój pokój, a ma dodatek Kate Newman przyniosła jej kolację, chociaż dziewczyny nie była pewna jak się za nią zabrać, ale zaraz potem około trzeciej w nocy Przybyła Marasi. Przyprowadziła ze sobą ogromnego wilczarza i poprosiła aby Zaprowadzono ją do białowłosej dziewczyny, i oczywiście musiała zrobić to Stacey… Gdy dziewczyna zobaczyła psa to ukryła się pod ścianą przerażona i powiedziała.
- Czy ten potwór mnie? Wielka władczyni, Proszę nie rób tego! -
I ku zaskoczeniu Stacey pies przemówił.
- Panienko, czy panienka mi pamięta?- -
Rozmowa w XVI
Stacey wolała nie mówić, że Hitomi przyprawia ją o dreszcze. Jeszcze by rodzina zaczęła gadać, że jest zazdrosna o ładniejszą od siebie dziewczynę. Sama Uspokajczka nie miała lepszego wyjaśnienia niż dreszcze w jej obecności- zwalą na babską intuicję, która nic nie dowodzi. Pozbycie się jej z obiegu - brzmiało nęcąco. Trzeba było to wyjaśnić rodzinie, żeby zaakceptowali ten pomysł bez nabrania podejrzeń:
-W sumie to jest niezła myśl Dziadku. Jeśli zaczną widzieć go z różnymi dziewczynami, to łatwiej będzie, zeby zaczął uchodzić za rozchwytywany towar. Taki wyrywany sobie z rąk.Rozmowa z ojcem
-Chce poznać różne opcje Tato. Jeśli trafi się mężczyzna dający mi poczucie bezpieczeństwa, wsparcie. Ślepe zakochanie niekoniecznie to daje.W myśli z kolei dodała: "-Portfel i tytuł szlachecki byłby najprostszą drogą".
Dyskusja o innych światach
Stacey znacznie poprawiło humor, że Shan wylazła złorzecząc. Popatrzyła dłuższą chwilę na młodego konstabla - nie dostrzegła kłamstwa.-Znaczy się, że stąd taka wasza... specyficzna uroda. To by pasowało do Szesnastki. No to jest bardzo ładne ubarwienie, ale nie słyszałam, żeby ktoś z Pustyni takie miał. I przenieśli was tak całe plemię? A czy pan, panie Gilbrath macie nadal kontakt do przewodników?
Przybycie starszej Konstabl
-Mam nadzieję, że załatwiła pani odpowiednie lokum dla Vinony- burknęła na powitanie.
Stacey była wściekłą, że nie dość, że przylazła ta zawszona Konstabl to z jakimś paskudnym kundlem. Jeszcze gorsze, że zaczął gadać! Przy takich istotach był jeden skuteczny sposób- akurat Uspokajaczy.
-Won do budy, diable!- warknęła próbując uruchomić zwarcie umysłowe. -
Rozmowa z XVI
Dziadek pokiwał głową i powiedział
- Tak, to się nazywa prawo popytu i podaży, Jak widzisz ludzi dotyczy tak samo!-
- To wy handlujecie ludźmi?- zapytała XVI zaniepokojona.Filozofia posterunkowego
Gilbrath westchnął ciężko i powiedział.
- Powiedziałbym, że raczej cały Nasz naród… Bo widzisz, wszyscy pochodzimy od Jedności, jesteśmy jej częścią i do jedności wrócimy gdy zbierzemy wystarczająco dużo doświadczenia… Już cztery razy wcześniej zmienialiśmy światy… Tutaj wysłano mnie tak jakby abym zbierał informacje dla moich rodaków…-
- Czyli nie dość, że kłamca, to jeszcze sekciarz i szpieg…- Zawołała rozłoszczonaona StephaniePrzybycie starszej Konstabl
Pies popatrzył na Scay z rozczarowaniem zmieszanym z irytacją.
- Najpierw w tym chłopak w lesie, co przede mną uciekał teraz kobieta w tym świecie nazywa diabłem… Co się z ludźmi porobiło!-
Marasi popatrzyła na Stacey zaskoczona i powiedziała.
- To jest Tensoon… Chyba znasz historię Wojowniczki wstąpienia i towarzysza?! -
- Ja się boję tego stwora! - powiedziała kobieta nazwana Vinoną
Pies ją powąchał i westchnął ciężko.
- Nie pamiętam wszystkiego z tamtych czasów, ale ona wygląda jak panienka Vin, ma tylko inny kolor włosów i oczu… Ale pachnie inaczej… To nie ona, wcześniej częściowo ona.- -
Rozmowa z XVI
-OCh nie, nie. To nie jest kwestia handlu ludźmi. Nie miałaś nigdy odruchu, że zjadłabyś nagle coś co zobaczyłaś na cudzym talerzu?Filozofia posterunkowego
-Zmienić świat? I to cztery razy-powtórzyła Stacey- Wasze bóstwo powiedziało czemu?
Stephanie, jak ty się odzywasz do pana? To wcale nie znaczy, że jest szpiegiem. I w ogóle to co tutaj robisz?- posłała siostrze zabójcze spojrzenie.Przybycie starszej Konstabl
-Gadacie jakby gadający kundel był czymś normalnym. A w ogóle co to za wyjaśnienie? Nie dość, że zrzucacie na mnie i moją rodzinę swoje problemy, które nie powinny być moje, to jeszcze nawet nie wyjaśniacie mi niczego. Albo tak, żeby specjalnie brzmiało górnolotnie i niezrozumiale. Bo co- wtedy wypadacie na najmądrzejszych na sali? -
Rozmowa z XVI
Białowłosa dziewczyna Spuściła głowę i powiedziała.
- Zdarzało mi się brać jedzenie które nie było przeznaczone dla mnie, chociaż wiedziałam, że może czekać mnie za to straszliwa kara. Jednak w waszym domu nie spróbuję waszego jedzenia, chyba, że mi pozwolicie… Przysięgam!!-Rozmowa z posterunkowym
Gilbrath Westchnął ciężko i zaczął wyjaśniać
- To nie jest tak… To my wszyscy jesteśmy częścią Jedności… I w ciągu ostatnich tysiąleci zbieraliśmy doświadczenie bo gdy wrócimy do Jedności, nasze doświadczenie stanie się częścią doświadczenia Jedności.-
Stephanie Prychnęła pogardliwie i powiedziała.
-Ja tutaj cię pilnuję, i podsłuchuje tego glinę…I nie będę mogła przepraszać, bo to co mówiłem to prawda! Pewnie zaraz powie, że skoro wszyscy Jesteśmy jednością, to wszystko jest wspólne i powiedzieć swoją majątek należy do niego i do jego przyjaciół… Mówiłam ci, że sekciarz, i naciągacz… I kosmita! Jak z tej książki co wyszły potwory z asteroidy, która Się rozbiła! -Bycie starszej Konstabl.
Marasi Westchnęła ciężko i powiedziała.
- On jest Kandra, chyba Słyszałaś o niej w książkach religijnych i historycznych…. Nieważne Zresztą-
Pies zrobił bardzo smutną minęło i powiedział to Stacey.
- To nie jest Vin, ale coś ją z nią łączy… Bardzo bym cię prosił, abyś zaopiekowała się nią, także w imieniu Harmoni. - dotknął łapą dziewczyny i popatrzył na nią błaganie -
Rozmowa z XVI
Stacey westchnęła. Znacyz się, że Szesnastka jest na tyle prosta, że nie rozumie metafor? Jakkolwiek nadal nie widziała powowdów, żeby wierzyć, że ma do czynienia z Vin Venture, to na pewno dziewczyna miała za sobą przeszłość wypełnioną znęcaniem.
-Możesz najadać się do syta, czym i kiedy chcesz z naszej spiżarni. Głodna się nie przydasz.Rozmowa z posterunkowym
Newman miała ochotę przywalić siostrze. To nie wydało damie, zwłaszcza przy ludziach. Co innego przypomnienie jej, że jest głupią gówniarą, która się wymądrza chociaż na niczym się nie zna.
-A ci twoi robotniczy nie gadają podobie- że wszyscy mają być równi, a czy to nie oznacza wspólnego majątku.Póki co pana religia jest poetycka, ale nie przemawia do mnie to prawo. Jakkolwiek pan brzmi bardzo rozsądnie na tyle, że wierzę w historię.
Mojej świętej pamięci matki kosztowało wiele wysiłku, żeby wyrwać się z własnej wspólnoty kulturalnej. Bezwzględne posłuszeństwo grupie, a jednocześnie zachęcanie do niechęci i izolacji od wszystkich innych. Jakoś strasznie ich rozzłościł pomysł o poślubieniu kogoś poza ich grupy... Czy u was jest podobnie?
Przybycie starszej Konstabl.
-Wiem co to Kandra, dlatego nie odpowiada mi przyprowadzanie kogoś takiego bez pytania mnie o zgodę. Zrzucacie na moją rodzinę niebezpieczeństwa nad którymi sami nie panujecie. Tak trudno przyznać, że sobie nie radzicie z własnymi problemami? Bez obaw już dawno to zauważyłam, pani kostabl. -
Rozmowa z XVI
Dziewczyna popatrzyła na Stacey i ukłoniła się nisko.
- Bardzo dziękuję ci za twoją łaskę!-
Sergiusz Uśmiechnął się jednak do białowłosej i powiedział.
- Nie martw się, Na pewno nikt nie będzie wchodził głodny…-Rozmowa z posterunkowym
Stephanie popatrzyła na siostrę i powiedziała.
- Robotnicy po prostu zasługują na właściwą wypłatę za ciężką pracę i to, że dzięki nim mnóstwo bulszują zbudowało swoją fortunę nic od ciebie nie dając. A ten koleś zaraz powie że Bóg każe abyś oddała swój majątek!-
Gilbrath pokręcił energicznie głową…
- Ale my nie mamy wspólnego majątku, Ja nawet byłam trochę swoich rzeczy, chociaż bardzo mało… No małżeństwa mieszane u nas się zdarzają… Pewnie niektórzy by się martwili, co by mogło być Gdyby doszło do kolejnej migracji… Ale raczej na to się nie zanosi… W naszym stadion świecie mieliśmy sąsiada Rirę, którego mieszkańcy zmieszali się z lokalną ludzką populacją… Nawet jedna z ich arystokratek wyszła za Czarnego Ciernia… Niektórzy mieszkańcy Riry dołączyli do migracji… -Wizyta Konstabl.
Marasi potarła stroje skronie..
- Oczywiście, że sobie nie radzimy… Mój przyjaciel niedawno poniósł śmierć, gdy musieliśmy walczyć z osobami z innych światów… To nic coś z czym jedna osoba może sobie poradzić, Dlaczego szczerze proszę cię około, rozumiesz? -
Tensoon Znowu tracił ją łapą -
Rozmowa z posterunkowym
-Twoi robotnicy chcą też "dobra wspólnego", czym to się ma różnić. Pana religia brzmi sensowniej niż budowanie poczucia wyższości na izolowaniu się od postępu. Ale czy ma pan kontakt z kimś kto potrafi znaleźć drogę do innego świata? Lub poznać czy ktoś jest z innego świata?Jako tonąca łapała się wszelkiej możliwości, żeby pozbyć się ze swojego życia Szesnastki.
Wizyta Konstabl.
Uspokajaczka miała ochotę przewrócić oczami- czyli ta zołza swoje frustracje wyładowuje na bogowie winnym otoczeniu, na czele ze Stacey Newman, czy jej powładnych.
-To bardzo przykre co panią konstabl spotkało. Ale nie zapomina pani o jeszcze jednej kwestii jaka się należy za zwalenie się na przypadkowe osoby swoje problemy?
Na Tensoona się nie zgadzam. Konie i psy źle znoszą takie istoty. -
Rozmowa z siostrą i posterunkowym
Stephanie zaśmiała się pogardliwie i powiedziała.
- Oni chcą tylko pieniędzy za swoją pracę, coś na co Zasługują, nie tak jak niektórzy których jedynym zajęciem w życiu jest ładnie wyglądać…I od razu mówię, Ja zamierzam zapracować na swoje utrzymanie!-
Gilbrath zaczął się cofać lekko przerażony, najwyraźniej twoją się zostać wciągnięty w wymianę pomiędzy siostrami.
- Podróż poprzez cieniomorze jest bardzo niebezpieczna, i prawdę mówiąc nigdy nie myślałam o tym żeby tam wrócić…-Starsza konstabl i pradawny towarzysz.
Marasi westchnęła się i powiedziała.
- Niestety, raczej nie uda ci się już od tego wszystkiego uwolnić… Przepraszam cię za to, ale nic nie można z tym zrobić, zwłaszcza że wydarzenia tak czy siak będą dotyczyć Czy tobie się to podoba czy nie…-Poranek
Noc trwała zdecydowanie zbyt krótko, i gdy Stacey wstała, to okazało się że jasne słońce o promienia cały pokój, więc przyciągnęła się… I wtedy skoczyła na nią Vinona zasłaniając ją kołdrą i przyciskając do podłogi i powiedziała przerażonym głosem.
- Postaram się cię zasłonić, wtedy słońce cię nie poparzy… Ja zregeneruje rany… Czemu macie okna przez które może świecić słońce?-Przy śniadaniu…
Zjedzono wspólne śniadanie, podczas którego zobaczy, że Vinona zastanawia się poważnie jak się do tego zabrać, aż w końcu zaczęłam moczyć chleb w herbacie, i jej powstało papkę… Podczas śniadania jej macocha powiedziała.
- Podobno jakiś książę Julies de Rico organizuje przyjęcie i zaprosił wszystkie młode damy ze szlacheckich Rodów…-Po śniadaniu
Po śniadaniu powozem przyjechała Miriam, która, gdy tylko ją zobaczyła, to ją uścisnęła i powiedziała.
- Odwiedziłam cię już wczoraj, ale Cię nie było… Słyszałam co Tamta sucz chciała zrobić… Opowiedz wszystko co się wydarzyło!- gdy co mówiła, zauważyła że z cienia przeglądają się Vinona z mieszanką zaciekawienia i podejrzliwości. -
Rozmowa z siostrą i posterunkowym
Po raz kolejny Stacey powstrzymywała westchnięcie. Dziadek jak na starego faceta przystało uważał, że jedyni co nadawali się na kolejne głowy rodu to TYLKO mężczyźni. Stryj jednak uważał, że największe predyspozycje ma nawet nie jego syn, a bratanica- i to Stephanie. Bardzo otwarcie mówił o tym pomyśle, rodzice byli większymi realistami. Po kątach szeptano, że młodsza córka ma nader męski umysł (matka nazywała go racze przestępczo- awanturniczym), kobiecą zaradność i upór Newmanów. Takich szeptów nie było o Stacey... Stacey znała "damskie sztuczki" - z trzepotaniem rzęs, robieniem słodkich minek i manipulowaniem tak by inni szli jej na rękę. Trzeba było korzystać z tego co miała:
-Bardzo chętnie poznałabym tych przewodników. Pan również jest wielce interesujący- wyciągnęła do niego dłoń.Starsza konstabl i pradawny towarzysz.
Uspokajaczka uśmiechnęła się nader złośliwie zanim przemówiła słodkim głosikiem:
-Doprawdy, a myślicie, że cywile sami sobie poradzą. Żadnej ochrony?Poranek
Stacey spróbowała się wygramolić z kołder. Tyle co do spokojnego poranka- odechciewało się reszty dnia...
-Bo nas nie parzy to słońce. Teraz wiesz, więc ze mnie zejdź.Przy śniadaniu…
Dziewczyna uśmiechnęła się. Potańczyć, pobyć na balu.
- A ciekawe, matko… Mogę spróbować. Przydadzą nam się kontakty. Vinono ten chleb jest świeży. Nie ma po co go rozmiękczać.Po śniadaniu
Stacey przytuliła przyjaciółkę mocniej niż zwykle. W końcu jakaś przyjazna i rozumna twarz- to takie rzadkie połączenie.
-Och myślała, że mi odbije Armana, ale wiesz... Ten związek nie miał absoutnie przyszłości. To ja więcej dawałam... Nawet dobrze, że dał się zakręcić flądrze. Tylko, że ona teraz chce zaprosić moją rodzinę na ważne i wielkie przyjęcie. To są dobrzy ludzie, ale za prości, żeby rozumieć elitarne złośliwości. -
Rozmowa z siostrą i posterunkowym
- Ale ja nie znam żadnych przewodników, to było kilka lat temu opuszczaliśmy kraj i byłem wtedy dzieciakiem… Bardzo mi przykro że nie mogę pomóc… - Spuścił wzrok zarumieniony, a Stephanie Przewróciła oczami i powiedziała.
*- Ona cię podrywa i to nachalnie! Gdybym była donosicielką co bym komuś o tym powiedziała, ale nie skarżę na swoich! *Starsza Konstabl i pies
- To rzeczywiście może być problem, Chociaż podejrzewam że ta dziewczyna ci pomoże… Mogę też poprosić naszego znajomego, abym miał na ciebie… Nie powiem oko bo to byłoby chyba trochę obraźliwe wobec niego.- Powiedziała MarasiPoranek
Vinona cała i zaczęła przyglądać się Światłu padającemu przez okno, a potem Powiedziała
- U nas światło zabija… Przepala ci skórę, i nawet Jak uciekniesz to możesz chorować… Metal pod stopami jest wtedy tak gorący, że ciało odchodzi od kości… Tu jest strasznie dziwnie!!-Śniadanie
Vinona Popatrzyła na Stacey zaskoczona i powiedziała.
- Ona w każdej jedzenie przypomina taką notatkę… Głównie jemy brązową pastę, albo szarą, Jak ktoś masz częściej to dostaje czerwoną lub czarną, a już najlepsza jest zielona pasta!-
- Może ona rzeczywiście przebywała w jakimś przytułku… - powiedziała cicho Kate Newman.
*- Ja oczywiście też się udam do tego księcia, w końcu to będzie mój pierwszy bal!- * Powiedziała Stephanie szczerząc się przebiegle.
- Oh to miły córeczko, jeszcze wreszcie masz jakieś Kubicy zainteresowania!- powiedziała jej matka, a Stephanie Prychnęła.
- A co jest nie kobiecego We wspieraniu postępu na wszystkich możliwych szczeblach życia?-Po poranku
Miriam uśmiechnęła się i powiedziała.
- To dobrze, że się w nim nie przejmujesz, osobiście Zawsze uważałam że jego jedyną zaletą, tak zwaną zaletą, było nazwisko… Ja z bratem wybieram się Na ten bal u jakiegoś dziwnego księcia, pewnie z południa kotliny… -
Wtedy do salonu weszła Kobieta po czterdziestce, ich nowa i znakomita kucharka.
*- Cześć! Czy chciałby panienki spróbować moich nowych pasztecików? Z głuszca! A tak w ogóle to jestem Izumi Curtis, wasza nowa kucharka…- * Powiedziała potrząsając dłonią Miriam i Stacey -
Rozmowa z siostrą i posterunkowym
Stacey wykręciła głowę do siostry z wyrazem największej groźby:
-JA nikogo nie podrywam. Zwłaszcza jak sobie tego nie życzy.Prędzej by zjadła swoje pantofle niż przyznała Stephanie, że ta ma rację- zamierzała owinąć sobie wokół palca posterunkowego. Skoro już ta wywłoka komendant wrobiła Stacey w ten cały galimatias, to przyda się jakikolwiek sojusznik na posterunku. Znając takie babiszony, które zasmakowały władzy i jeszcze wciskające biednym cywilom jak Stacey nie swoją robotę - to Stacey byłaby głupia wierząc, że Marasi nie próbowała poderwać Gilbrath .
Mężczyźni z reguły byli dużo prostsi do nakłaniania ich do swoich życzeń niż kobiet. Uspokajanie było zbędne o ile dbać o ich ego. Najprostsza metoda- wmówić takiemu, że to on jest stroną decydująca. Mały filtr połączony z zachwytem też były jak wytrych do serca. Jeśli jej głupia siostra zepsuje miraż- dzielny konstabl chroniący bezbronną damę- Stacey będzie miała wielce utrudnione owijanie sobie młodego konstabla wokół palca! Wystarczył jej jeden odbity facet w tym dniu!!
Przyłożyła delikatnie dłoń do łokcia Gilbratha spojrzała na niego pod kątem by wydać się niższą i drobniejszą (rzecz trudna kiedy dziedziczy się wzrost ojca):
-Ale ja przyznaję, że wydaje się być pan dużo rzetelniejszym i bardziej obowiązkowym policjantem niż pana przełożona. W poza tym pana wiedza- myślę, że mogą się okazać przydatna w mojej sytuacji.Starsza Konstabl i pies
- Nie zbiednieje karmiąc tę dziewczynę, ale nie zamierzam trzymać Kandry w swoim domu. Ona się go boi, ja się boję i wątpię, żeby pomogło to sytuacji w jakiej się znalazła moja rodzina. Ochrona to niezbędne minimum w sytuacji w jaką mnie pani usadowiła. Żeby cywile musieli wyręczać policję…- dla lepszego efektu Uspokajaczka uderzyła wachlarzem o dłoń.Poranek
Stacey miała duży problem z tym jak powinna zareagować na reakcję Vinony. W sumie po opowieściach Gilbratha o innych światach brzmiało to wiarygodniej, chociaż samej Newman ciężko było przetrawić myśl, że bywają jeszcze bardziej niekomfortowe światy niż te sprzed Ekipy Kelsiera.
Ostatecznie podwinęła rękaw sukienki, żeby wystawić gołą skórę na słońce.
-Mnie nie parzy. Widzisz?Po poranku
Stacey również się usmiechnęła:
-Jakie nazwisko? Jak nic to był pseudonim. Twarz pozostaje jego główną zaletą. Czy potrzebujesz przyzwoitki na bal, bo ja bym chętnie weyręczyła cię w tym problemie.Na widok nowej kucharki Uspokajczka miała ochotę westchnąć- kolejny niewydarzenie bez manier. -
-Mam na imię Stacey Laura i jestem najstarszą córką pana Siergieja. Zgaduję, że zatrudnił panią Stryj Jakub? On ma takie miękkie serce...
Cześć! Wygląda na to, że jesteś zainteresowany tą rozmową, ale nie masz jeszcze konta.
Masz dość przewijania tych samych postów za każdą wizytą? Po zarejestrowaniu konta zawsze wrócisz dokładnie do tego samego miejsca, w którym byłeś wcześniej, możesz wtedy również wybrać opcję otrzymywania powiadomień nowych odpowiedziach (e-mailem lub powiadomieniem push). Będziesz też mógł zapisywać zakładki i głosować na posty, aby okazać uznanie innym członkom społeczności.
Z Twoją pomocą tez post mógłby być nawet lepszy 💗
Zarejestruj się Zaloguj się