Cyrulik spojrzał na Ergo z oczami pełnymi czegoś, co można byłoby wziąć za irytację. Mimo ogólnie niegroźnej aparycji Ulricha, teraz, gdy stał nad pacjentem w pełni swej postury człowieka postury godnej kogoś, kto łamie i ponownie nastawia kości, wyglądał na...
Nie trzeba było się długo domyślać emocji medyka gdy strzelił z otwartej dłoni cyrkowca w pysk.
- Słuchaj no, nie po to narażaliśmy życie abyś mi teraz tu zdechł jak pies. Poza tym, nie umiera się bez uregulowanych rachunków za leczenie. Morr tego nie lubi...
Drugie zdanie które doda było częstą maksymą którą powtarzał pacjentom, lub częściej ich rodzinom. Zwykle wtedy dawał rabat i po nieudanym zabiegu trochę grosza wyciągnął. Rozejrzał się czy ktoś mu pomoże z Ergo albo przejmie robotę. Cyrulik nie pchał się do bitki, ale obiektywnie rzecz biorąc był również atutem bojowym kompanii,biorąc pod uwagę swoją postawę, pancerz i miecz.