Przejdź do treści
Pipboy79P
Pipboy79 jako
Mistrz Gry
Mistrz Gry
DhratlachD
Dhratlach jako
Marcus Schleiffer (ex BG)
Niekatywny
SeachS
Seach jako
Otto "Puste Oko"
SantorineS
Santorine jako
Egon Herschkel
ZellZ
Zell jako
Heinrich von Achterberg
  • Rozgrywka

    Rozgrywka import
    338
    1 Głosy
    338 Posty
    5k Wyświetlenia
    SeachS
    Otto uśmiechnął się widząc Łasicę, wpuścił ją do swego mieszkania bez uwag. Na pytanie o napitek mnich przeszukał komodę i wyciągnął butelkę z winem. - Nic wykwintnego, ale chyba lepsze niż zwykła woda. - nalał ladacznicy kubek trunku - Ano sprawę miałem, dwie nawet. Po pierwsze, chciałem zapytać czy znasz jakiś… dyskretnych grajków? Odette ma małe przedstawienie, do których by się przydali. - Otto parsknął słysząc przytyki rudowłosej - Ej, bo zacznę sądzić, że mi zazdrościsz… - objął ladacznicę ręką - albo im. - Oh, no pewnie, że zazdroszczę. Któż by nie chciał mieć na raz Fabi, Oddi i kto wie kogo jeszcze. - Roześmiała się ale na chwilę objęła i pocałowała mnicha w policzek. Wyglądało na to, że jest w szampańskim nastroju. - Ale nie bój się. Póki się dzielisz z ferajną to nie będę wam robiła scen zazdrości. Zresztą dobrze, że się nimi zająłeś bo mnie i tą moją rudą lisicę odciągnęły ostatnio inne rzeczy. - Frywolnie machnęła dłonią i zaśmiała się z rozbawienia. Usiadła na krześle i poczekała aż gospodarz poda jej płynny poczęstunek. - Może być. Od wody to można się pochorować. - Dała znać i zacytowała uliczne powiedzenia. - U nas też się dzieje. Pewnie wiesz, że Egon z ekipą popłynęli do stolicy? Też bym popłynęła. Dawno mnie tam nie było. A mam tam parę znajomych do odwiedzenia. Choćby kamratkę z zamtuza. Kiedyś razem z nami rozkładała nogi i klękała do berła ale jakiś czas temu wyjechała do stolicy i zrobiła karierę jako kosmetyczka i garderobiana. Wciąż czasem tu przypływa bo nadal ma tu matkę to zawsze nas zaprasza abyśmy do niej dołączyły. Teraz Burgund ma ją odwiedzić jak tam będzie. - Pokiwała głową jakby uchyliła przed kolegą rąbka swojego tutejszego świata ferajny. - No ale! - Jakby przypomniało jej się o czym mówili gdy mnich wręczył jej kubek wina. - Hubert, ten od Fabi, naraił nam a raczej im, taką, jedną, wesolutką mytniczkę. Zaznajamialiśmy się z nią całą noc! Powiem ci palce lizać. Jeszcze dziś rano na nabrzeżu, dorwałam jej zgrabny kuperek, i dałam jej nieco wspomnień na drogę. Na moje oko to lubi to co Fabi. Więc mam nadzieję, że wrócą razem i się lepiej z nią poznamy. A poza tym to mytniczka to na rzece albo w porcie może nam się przydać. Nie wiem jak ten Hubert tak sobie je wszystkie okręca wokół palca. Zawsze myślałam, że tylko się przechwala ile on ma w mieście kochanek, wiesz jacy są mężczyźni. Ale najpierw Fabi, teraz Jutta… Kto wie kogo on jeszcze zna. - Wyrzuciła z siebie świeże wspomnienie z dzisiejszego poranka i ostatniej nocy. Wydawała się być pod wrażeniem umiejętności grubego kupca suknem jako amanta i kochanka. - No i byłeś tydzień temu w teatrze? Jak on i Oksana tresowali tą słodką młódkę z ratusza? - Uśmiechnęła się i podniosła głowę na gospodarza. Widząc, że pamięta to ciągnęła dalej. - No to tam była ta złociutka elfka. Fanriel. Udało mi się zrganizować wieczór tak, że mogłam się wreszcie udać do lady Froyi i jej służyć. Jej i Fanriel. Całą noc. Było wybornie! Powiem ci, że obie wiedzą jak należy traktować taką utalentowaną służkę jak ja. I też nie mogę się aż doczekać aż znów będę mogła im służyć. Będę próbowała wkręcić tą rudą wiewiórę. Poza tym sam wiesz, lepiej meć jakieś wejście u van Hansenów niż nie mieć. - Zaśmiała się gdy jeszcze skromnie nawiżała do swojego romansu z dwiema blondwłosymi szlachciankami. Wzniosła kubek i upiła z niego łyk na zdrowie gospodarza. - Aha co ty mówiłeś? Jacyś grajkowie? Dla Oddie? Dyskretni? - Zmrużyła oczy gdy chciała sobie przypomnieć detale pytania Otto. Zastanawiała się przez chwilę. - No pewnie tak. Mam nieco znajomych co grają po karczmach czy weselach. Ale dyskretnych? No jak? Do naszego zarobaczonego Słowiczka? Po co? Przecież ludzie to by się pobili aby z nią zagrać czy zaśpiewać. Z samej szlachty to by się zrobił kordon co by nie dopuścił już innych. Milady mogłaby w nich przebierać i wybierać jak jabłka w koszyku. - Wydawała się raczej pewna, że kogoś takiego pewnie by znalazła ale jednak prośba ją trochę zdziwiła i zaciekawiła. Od pierwszej mszy na jakiej wystąpiła śpiewaczka, stała się postacią rozpoznawalną i wręcz rozchwytywaną na salonach. Gdyby nie spiskowa rodzina to kultyści pewnie nie mieliby do niej tak swobodnego dostępu. Otto się uśmiechnął. - Ponieważ nie powinni wiedzieć, że to ona, albo przynajmniej nie rozpowiadać co widzieli. Oddie sięga do mnie po inspiracje nowych doznań, więc zaproponowałem jej rozbierany taniec dla niskiej tłuszczy. Silnoręki użyczy pomieszczenia w swoim przybytku, potrzebuję tylko grajków. - mnich polał kubek dla ladacznicy - Miałem jeszcze jedną prośbę. Jeżeli ty i twoje koleżanki, mogłyby się rozglądać za kimś na mieście. Niestety nie mam konkretnego opisu wyglądu. Kobieta, uczona, jedyne co jest godne zauważenia to pierścień z oczami, najpewniej jakieś paciorki. Łotrzyca na chwilę zamarła i wyrrzeszczyla oczy na gospodarza. Nawet jakby przegapiła, że polal jej wina do kubka. - Zaproponowałes jej rozbieramy taniec dla niskiej tłuszczy? Dla pospólstwa? - Aż musiała to powtórzyć na głos aby upewnić się czy dobrze to zrozumiała. Wydawała się być zdumiona tym pomysłem tak samo jak Silny. Chociaż mieli całkiem inne charaktery. - I co ona powiedziała? Zgodziła się? - Dziewczyna z ulicy wciąż wyglądała na zaskoczoną. Mnich uniósł brew. - "Zgodziła się", to mało powiedziane. Jest podekscytowana pomysłem. Będzie oczywiście w masce i peruce, aby nikt nie rozpoznał jej po twarzy.- jednooki wzruszył ramionami - Tak jak powiedziałem, jestem jej źródłem pomysłów. Szczerze, jestem zdziwiony, że nigdy nie próbowała. - No popatrz jaka z niej mała, brudna ladacznica. Puszcza się na lewo i prawo. Z byle kim! Świat spada na psy jak już szlachetne damy spadają do roli suk w rui. - Mimo, że Łasica powiedziała to co porzadna obywatelka Imperium powinna na takie gorszące zwyczaje to jednak zaczęła się powoli uśmiechać. - Właściwie to to nawet do niej pasuje. - Zaśmiała się cicho. I upiła łyk z kubka, pozdrawiając przy tym jednookiego. - Hmm… To mówisz jakichś dyskretnych grajków tak? - Zastanowiła się chwilę. Postukała palcami w kubek i pokiwała głową. - Wiesz myślę, że kogoś znajdę. Ale to mi trochę zajmie. Raczej na figle z taką ladacznica i to za darmo to nie będzie trudno znaleźć chętnych. Wybiorę kogoś kto nie papla ozorem za bardzo. Powiem im, że jest nowa dziewczyna do sprawdzenia czy coś takiego. Tak, znajdę kogoś. A ilu potrzebujesz? I na kiedy? Aha a dziewczyna może być? Mam jedną kamratke z ferajny. Gra i śpiewa, minstrelka i aktorka. Ładna i zgrabna. Z dziewczynami też lubi. No i mam z nią sztamę to nie będzie paplać. - Popatrzyła na Otto czy mu pasuje takie coś. - Nie widzę przeszkód. - odparł mnich - Co do czasu… No, najpewniej jak Silny wróci razem z Egonem. Z tego co słyszałem tydzień? Wystarczy ci czasu, czy potrzeba trochę więcej? - mnich zastanowił się chwilę - Mam nadzieję, że twoja koleżanka potrafi się zachować profesjonalnie, to bądź co bądź przedstawienie Odette. Minsterlka będzie kiepsko śpiewać z głową między udami słowika. Słysząc ostatnią uwagę, ladacznica roześmiała się na całego. - A żebyś wiedział! To nie takie proste mówić z pełnymi ustami! A co dopiero śpiewać! - Wyglądała na szczerze rozbawiona tym żartem. - Ale nie bój się. Ta moja kamratka zagra, zaśpiewa i pofigluje z Oddi jak trzeba. My czasem z Burgund z nią figlujemy w “Mewie” i to zwykle z kolegami. Więc ma wprawę. Tylko jeszcze zastanawiam się czy mówić jej kogo będzie chedozyc czy nie. Bo wiadomo, to artystka więc jasne, że by chciała poznać sławną Słowik Północy. Ha! Chybaby spadła z krzesła jakby się dowiedziała z kim będzie miała do czynienia! - Popatrzyła na przyjaciela co ten jej doradzi. Ale już zdawała się cieszyć na takie bliskie spotkanie dwóch artystek. - A Silny to popłynął z Burgund i Egonem. To ze dwa dni w jedną stronę. Z powrotem też. Nie wiadomo Ile im w stolicy zejdzie. Więc prędzej niż za pięć, sześć dni nie wrócą. Bo wypłynęli dziś rano. No to jak na jutro byś chciał te balety to pewnie ze dwóch, trzech myślę bym znalazła. Może więcej. Bo chodzi o darmowe chędożenie. A im dalej tym więcej. Za tydzień to pewnie i z tuzin by mogło ich być. - Pod względem chętnych kolegów na takie zabawy to wydawała się być pewna, że znajdzie aż nadmiar ochotników. Tylko popatrzyła na gospodarza czy interesuje go jakiś konkretny termin. - Na razie jeszcze nic konkretnie nie ustaliłem. Poczekam na powrót Silnego. - delikatnie pogłaskał policzek ladacznicy - Czy mam mylne wrażenie, że też byś chętnie pooglądała takie przedstawienie naszego Słowika? - Chodzi ci o tą zarobaczona wywloke co ją wszyscy będą chędożyć z każdej strony i po kolei? - Łotrzyca uniosła na chwilę brwi i okrasiła swoje pełne usta ironicznym uśmieszkiem. - Ależ oczywiście, że bym chciała to oglądać! No i też ją wyhedozyc oczywiście. Tylko jeszcze zobaczę przed czy po. - Roześmiała się serdecznie jakby z miejsca nabrała ochoty aby w tych baletach. - A jakbyś chciał coś szybciej i z samymi ladacznicami co uczciwie swoimi udami pracują na chleb i podatki to daj znać. Bo to sklecić na jedno południe taką ekipę z zamtuza czy dwóch to żadna sprawa. A dziewczęta też pewnie by miały ochotę na trochę rozrywki. Mogą się nawet nie myć jeśli Oddi zależy na wrażeniu taniego motlochu. Czy co tam by było trzeba. W końcu to profesjonalistki więc umieją dostosować się do życzeń klienta. - Machnęła dłonią jakby taką kobiecą wersję takich zabaw mogła skombinować prawie od ręki. - Mnie nie uchodzi. - odparł mnich w fałszywej obronie - Odette ma natomiast ponoć upodobanie do brzydoty. Więc jeżeli masz jakieś niewyględne, to możesz zaproponować. - mnich się zastanowił - W sumie jak poszło w tej akademii? Poza twoimi przygodami? Udało się coś Heinrichowi załatwić? - Upodobanie do brzydoty? No to bycie ścierką dla brudnych ladacznic po pracy powinno jej się spodobac. - Zaśmiała się z rozbawienia. - Albo tych starych, obwisłych kozłów co zawsze mają ochotę na młode, jędrne niewiasty. Albo taki jeden stary kozioł co w brudnej szopie mieszka. Nic z tego nie jest piękne, czyste i pachnące więc chyba powinno jej się spodobac. - Powiedziała lekkim, wesołym tonem jakby mówiła jakie ciasto upiec na poczęstunek po mszy. - Zresztą widać, że ona cię lubi. To pewnie nie byłoby trudno ci namówić ja na to co byś chciał. Jak reżyser swojej aktorce. - Powiedziała na koniec jakby wierzyła, że Otto jest właściwą osobą aby namówić diwę na jeszcze większe bezeceństwa. - A skoro o Akademię pytasz. Działo się. - Uśmiechnęła się tajemniczo. Dokończyła wino z kubka i wstała. - Poznałam z Heinrichem taką, jedną młodą dame. - zaczęła opowiadać i rozwiązywać swój gorset. - Bardzo utalentowana malarka. Heinrichem z Tobiasem do mnie przyszli, że ona maluje robale inne paskudztwa więc może coś być na rzeczy. - Tłumaczyła dalej, kończąc rozwiązywać skorupę wyszczuplająca talie. - Na lekcji było normalnie. Chyba będę smalic cholewki do pewnej arystokratki. Jeśli mnie zaprosi na noc to będę miała okazję pokręcić się tam po zmroku. W dzień nie ma jak, wszędzie pełno ludzi. - Przyznała i odrzuciła gorset na stół. Zaczęła wyjmować koszule że spódnicy. - I udało nam się z Heinrichem namówić Giselle na prywatne pozowanie. Ja pozowałam a ona mnie malowała. - To mówiąc ściągnęła przez głowę koszulę i ukazał się jej szczupły tors z jednymi półkulami z przodu. To już był całkiem znajomy widok dla Otto. - No i jak widzisz dosłownie malowała mnie. - Łasica wskazała na swój tors. Gęsto ozdobiony malunkami stonóg, czerwi, karaluchów, much i innych stworzeń powszechnie uznawanych za obrzydliwe. Teraz łotrzyca zaczęła rozpinać spódnice. - Powiem ci, że nie spodziewałam się. Ale jak już zaczęła to nie chciałam jej spłoszyć. Poza tym ładna jest i nie miałabym nic przeciwko aby się z nią poznać lepiej. - Wyjaśniała dalej gdy schyliła się aby ściągnąć bieliznę i spódnice do kostek. Jak się wyprostowała to stała nago. Tylko całe ciało miała pomalowane w te ohydne stworzenia. - Szczerze mówiąc to sama nie wiem co dalej z tym robić. - Westchnęła nieco bezradnie. - Jeżeli zdołasz to utrzymać jestem pewny, że Odette chętnie wycałuje każdego paskudka na twym ciele. - jakby na pokaz mnich ucałował kilka rysunków wokół piersi ladacznicy - Mogłabyś też poszukać w tym inspiracji na jakieś tatuaże? - O. Tak myślisz? - Teraz Łasica spojrzała w dół aby przyjrzeć się swojemu, nagiemu ciału. Obserwowała je przez chwilę i na próbę potarła palcami kawałek farby na swoim ramieniu. Trochę ubrudziła jej palce a linia rozmazała się w tym miejscu. Ale wciąż była czytelna. - Właściwie to chciałam wrócić do “Mewy” i zmyć to świństwo z siebie. - Uśmiechnęła się pod nosem. - No ale może masz rację. Te robale to mogłyby się Oddi spodobać. Zresztą Fabi pewnie też. - Zaśmiała się z cicha złośliwością. - Musiałabym wstać jutro rano. Mogłabym się przejść na Markplatz na tą ich akcję charytatywną. Obie powinny tam być. - Podniosła głowę i posłała Otto krzywy uśmieszek. - Ale tatuaż? Nie no w ogóle mi się te robale nie podobają. Chyba, że dziewczynom coś by przypadło do gustu. - Popatrzyła wesoło na kolegę jak on by przyjął taki pomysł. Mnich zaczął wodzić palcem po ciele ladacznicy, delikatnie pieszcząc jej skórkę dotykiem. Starał się na razie unikać malunków na jej ciele. - Nie muszą być robale. Ale ozdobne linie oznaczające twoje krągłości? Prowadzące oczy tam gdzie chcesz? - usta mnicha ucałowały szyję ladacznicy - Plus uczucie ukłuć w tych delikatnych miejscach kiedy tatuaże będą robione? - Aha. Coś innego niż robale. No może… W sumie dawno sobie żadnego nie zrobiłam. Nie miałam pomysłu. Weny. Ani potrzeby. No ale jak tak mówisz… Myślisz, że co by mi pasowało? I gdzie? - Otto czuł pod palcami młode, gładkie, kobiece ciało o jednej skórze. Nawet bez farby zostało go na tyle, że miał sporo miejsca na wycieczki. Zwłaszcza, że poszczególne żuki i czerwie nie łączyły się ze sobą i stanowiły osobne wizerunki. Od tego dotyku i bliskości łotrzyca powoli zaczęła się rozgrzewać. I pozwoliła działać kochankowi a sama snuła leniwie słowa na temat jaki on zaczął. Mnich się zastanawiał, a jego palce delikatnie jeździły po ciele ladacznicy. - Na symbol Slaanesh może być jeszcze za wcześnie… ale co powiesz na słowika? - dłoń mnicha zatrzymała się na płaskim brzuchu kobiety - Malutki ptaszek wijący se gniazdko - jego palec zaczął sunąć w dół, dłoń jednookiego pogłaskała pachwinę ladacznicy - tóż nad twym kwiatem? - Słowika? - Kobieta spojrzała w dół, jakby rozważając ten pomysł. Przesunęła dłonią po swoim pomalowanym w czerwie i muchy brzuchu. Musnęła główkę węża jakiego miała wytatuowanego na podbrzuszu. Tak, że góra wystawała spod bielizny albo spodni, gdy miała je na sobie. - Naszego zarobaczonego słowika? - Podniosła głowę i uśmiechnęła się szelmowsko na przezwisko jakie niedawno wymyśliła dla sławnej diwy. Widać było, że ma z tego sporo radości. - No może. Taki ptaszek. Ale czy on lepiej nie pasowałby do Oddie? W końcu ona jest Słownikiem. Jeszcze pomyśli, że to na jej cześć. Jakby ona sobie zrobiła jakiś tatuaż dla mnie, to wtedy bym mogła zrobić tego słowika. Jak myślisz Otto, jaki tatuaż by do niej pasował? I gdzie? Pod majtkami ona ma te usta w koronie. Swoją drogą bardzo ładne. Aż chce się je całować. Aż się zdziwiłam jak pierwszy raz je zobaczyłam, że pozwoliła sobie na coś tam śmiałego. Ale poza tym, to resztę jej słodkiego, jędrnego ciała na wolne. Pewnie twarz czy szyja odpada bo od razu widać. Ale i tak zostaje jej dużo miejsca aby się pobawić w dziaranie. Laura Larwa nawet trochę się w to bawi. Może nie coś skomplikowanego ale proste rzeczy to robiła dziewczynom. - Temat tatuaży zaintrygował dziewczynę z ferajny. Chociaż ewoluował w stronę tatuażu dla słynnej śpiewaczki. - Czerwone serce owinięte wężem. - mnich odparł bez zastanowienia, jego palec zatoczył kółko obok prawej piersi ladacznicy - Dokładnie tu. Nasz drogi słowik nie odkrywa się aż tak chętnie publice, więc byłoby to coś co pokazywałaby tylko wybranym. - zastanowił się chwilę - Ośmioramienna gwiazda Chaosu… - klepnął zgrabny kuperek Łasicy - tutaj! Włamywaczka zachichotała wesoło gdy dłoń gospodarza trzasnęła ją w nagi pośladek. Teraz na nim kończył się wij jaki zaczynał się na przeciwnym barku. Ale nie psuło to ladacznicy humoru. - Myślałam o gwieździe. I o symbolu Slaanesh też. No ale to droga w jedną stronę. Sam wiesz, że bez ubrań to nie tylko wy mnie widzicie. A to mogłoby mnie wsypać. - Przyznała z widocznym żalem. - Więc teraz takie rzeczy to chyba tylko najwyżej tak farbą jak teraz te robale co mi Gisa zrobiła. - Znów spojrzała na swój front i te obrazki różnych stworzeń jakie powszechnie uważano za obrzydliwe. - A to serce z wężem dla Oddi to dobry pomysł. Może to nie żadne robale jakie lubi ale chyba i tak powinno jej się spodobać. Można ją zapytać jak będzie okazja. Właściwie to jutro na placu. Mówiła, że będzie. W końcu dzień targowy jutro będzie. - Popatrzyła na Otto ciekawa co na to powie. - No cóż, mam być jej "impresario". Nie istnieją złe pomysły. Może coś spróbuję nabazgrolić, aby pomyślała co o tym myśli. - zerknął na koleżankę - A ty jakie masz plany na resztę dnia? No i na jutro. - Na jutro to pewnie pójdę z rana na plac. W końcu pewnie większość naszych dziewczyn tam będzie. Jeszcze pewnie Kamila i inne damulki no ale ja bym poszła dla tych naszych. Zresztą jak mam pokazać te obrazki Oddie to wątpię aby dłużej niż do jutra wytrzymały. Myślę, że znajdzie się jakiś cichy kącik abym mogła jej to pokazać. Ha! Ciekawe jaką będzie miała minę! - Zaśmiała się na myśl o jutrzejszym spotkaniu z diwą. - Potem pewnie Akademia i pozowanie. Może coś z Heinrichem i Tobiasem wymyślimy. Ale na razie nic mi nie mówili. I kto wie? Może znowu zaprosimy Gise na prywatne pozowanie? Zobaczmy jak to się ułoży. Ładna jest to ja bym chętnie poznała się z nią bliżej no ale to Heinrich I Tobias układają ten plan a ja to tylko się uśmiecham i cyckami świecę. - Równie luźno powiedziała ca przewiduje na jutrzejsze popołudnie. - A co? Czemu pytasz? - Obdarzyła jednookiego figlarnym spojrzeniem. - Zwykła ciekawość. - objął kobietę - Inwestuję w was moje drogie owieczki. Chcę mieć pewność, że jesteście niegrzeczne kiedy trzeba. - pocałował delikatnie ladacznicę - Dobrze też wiedzieć co wy tam porabiacie, nie jestem wszechwiedzący. - No to jak jutro przyjdziesz na targ, to sam będziesz mógł sprawdzić jak jesteśmy niegrzeczne. - Łotrzyca chętnie przyjęła dotyk i pocałunek mnicha. I uśmiechnęła się krnąbrnie. - Zwłaszcza jakby Oddie naprawdę zaczęła całować te obrazki. To by się mogło zrobić całkiem ciekawie. - Zachichotała i wskazała palcem na te wszystkie wije i pająki jakie namalowała jej dzisiaj Giselle. - To co? Umawiamy się na jutro? Zresztą jak tyle nas będzie to raczej nie da się nudzić. Tylko tak przy ludziach to nie da się pójść na całość i choćby przywiązać gdzieś Fabi i ją wysmagać. Ona pewnie też by chciała no ale tak przy ludziach to trzeba będzie uważać. - Wydawała się być dobrej myśli, że nawet przy porannymi tłoku w dniu handlowym, to powinna się trafić okazja na małą schadzkę gdzieś na zapleczu. - Zjawię się. - zapewnił mnich. Przyjrzał się jeszcze raz kobiecie - Pomóc ci się ubrać, czy masz zamiar tak przejść przez miasto? - zerknął przez okno - Chyba, że chcesz spędzić noc tu. - zażartował delikatnie. - O to by musiało wyglądać jakbym tak wyszła na miasto! - Łasica roześmiała się szczerze rozbawiona gdy dłońmi wskazała swoje młode, szczupłe ciało. Do tego ozdobione rysunkami jakie wyglądały co najmniej dziwnie i kontrowersyjnie. - Zaraz bym skończyła w lochu za nieobyczajne zachowanie. - Wciąż była rozbawiona takim pomysłem. - Ale kto wie? Może kiedyś? Jak to miasto już będzie nasze… - Pokiwała głową na znak, że dla niej to by była piękna wizja. - No i może bym została i ciebie. - Popatrzyła na gospodarza od góry do dołu. - Ale sam wiesz co będziemy robić jeśli zostanę. A to raczej nie pomoże zachować tych malunków do jutra rana aby pokazać Oddie. - Wskazała na te ozdoby namalowane na swojej skórze. Po czym podeszła do mnicha i objęła jego szyję swoimi ramionami. - Ale mogę skorzystać z ust aby cię należycie pożegnać. Na twarzy nie mam tych robali. No i miałbyś małą wyprawkę na jutro. Jutro jak już będę mogła się wykąpać to będę mogła więcej niż teraz. - Wymruczala cicho, patrząc mu prosto w oczy i uśmiechając się prowokująco. Mnich wykrzywił usta w grymasie. Zgrabnym ruchem rozsunął habit i opuścił spodnie. - Do dzieła więc moja droga. Po chwilach figli Otto wypuścił Łasicę ze swych skromych progów. Przed snam szybko naszkicował kilka pomysłów na tatuaż dla Odette. Następnego dnia pewnie uda się na spotkanie z gromadką no i porozmawia z divą o jej wizycie w hospicjum, po czym sam się tam uda przypilnować wszystkiego.
  • Komentarze

    Komentarze
    48
    1 Głosy
    48 Posty
    1k Wyświetlenia
    Pipboy79P
    @Wszyscy Oki, jest nd wieczór a kompletu tur nie ma. Więc przedłużam turę do przyszłego pt (09.11).