Przejdź do treści
  • 0 Głosy
    28 Posty
    122 Wyświetlenia
    WiredW
    @Dekline napisał w Rekonesans Karak Varn - komentarze: Jeśli chodzi o broń to to Angdrukanz ale pisane razem, tylko w końcu nie wiem jakie znaczenie tegoż określenia. Hm? Żelazny odległy strzał w dziesiątkę? AI (więc pewności nie mam, a powieści skąd to jest nie mam też) mówi że kanz znaczy przymocowany pewnie/solidnie albo przygwintowany, zaś słowo druk to pocisk, zakładając że nie halucynuje to całość tłumczona po słowie byłaby "przygwintowane/przymocowane solidnie pociskiem z żelaza" "przygwintwoane/przymocowane dobrze przemysłowym pociskiem" - ale używane przy trafieniu w coś już oznacza "bullseye", więc zamiast "Ciskająca pociskami" masz "Trafiająca w sedno!" lub "Trafiająca w cel!" (raczej nie w dziesiątkę, nie wiem czy u dawi jest gra w rzutki). @Gladin napisał w Rekonesans Karak Varn - komentarze: Poproszę o doprecyzowanie. Bo mi z tego fragmentu to się nie spina. Nie wiem, czy pod ścianą został plecak czy worek. Do tego co z drugą torbą na ramię? Odwiązałem worek od plecaka, a następnie położyłem worek pod ścianą. Zostawiłem worek by być lżejszym i wyjąłem bukłaki dla snotlinga zwalniając jedną torbę, w ten sposób zwolniłem aż 4 punkty obładowania bo worek ważył 2, a bukłaki co zajmowały torbę kolejne 2. Plecak i drugą torbę wziąłem ze sobą, mam zbyt cenne rzeczy w tej drugiej torbie. Zostawiłem w jaskini: - bukłak goblini [obł=1] - bukłak goblini [obł=1] Worek [4/4] przywiązany wcześniej sznurem do plecaka: - 2 sieć na połów [obł=0][2/10] - 2 wnyki na zwierzęta [obł=0][2/10] - 2 hubka i krzesiwo [obł=0][2/10] - miecz snotlinga [obł=1] - bukłak goblini [obł=1] - mieszki orka i goblinów z paciorkami itp. bzdetami[7/10] - kubek, 2 koce (dla snotlinga) [3/10]
  • 4 Głosy
    4 Posty
    115 Wyświetlenia
    StalowyS
    [image: yGhjIS2.jpeg] Rhunki Galeb Galvynssun z klanu Bezekgorogi Jeszcze raz rhunki powiódł wzrokiem po jaskini. Rozbili obozowisko, ognisko rozpalone, posłania rozłożone. Sam Galeb też miał coś do roboty, bo uszkodzeń sprzętu z walki było więcej. Trzeba było jednak jeszcze zająć się ich... jeńcem? Runiarz ćmił fajkę a w myślach kołatały mu się myśli. Pojedynczy snotling był istotą tak małą i tak... nieznaczącą że trudno było czuć do niego nienawiść. Galeb widział co zgraja takich maluchów potrafi, acz one były dzikie i przypominały miniaturowe gobliny. - Tfardy. Moje imię to Galeb. Będziemy pilnować wejścia. Chodź ze mną. Siadwszy w pobliżu wejścia krasnolud wskazał snotowi by i ten usiadł - Usiądź sobie. Odpocznij. Widzę że ty jesteś porządny snotling. Ty nie knujesz. Ty mnie chcesz o coś zapytać? - Wy mnie nie kszyfcić? - Nie. - odpowiedział krótko Galeb gładząc się po brodzie - Ty nam pomagać to my ciebie nie krzywdzić. - Ty i ja pilnujemy. Możemy porozmawiać. Ty możesz mnie pytać. Ja też pytać ciebie. - Bendem mógł potem sobie pójść? Galeb pamiętał co Hagrid proponował a czego nie proponował. Widział też na czym zależy snotlingowi. Dostać się do skarbca i sobie pójść. Runiarz przypatrzył się małemu zielonoskóremu. Co mógł Tfardy chcieć ze skarbca orczego watażki? - Jak ty nam nie szkodzić to dla mnie ty móc sobie pójść. - powiedział w końcu - Ja myśleć że w skarbcu Snagrog różne skarby. Krasnoludzkie, ludzkie też. Snotlingowe też. Ty szukać snotlingowy skarb? - Nie, Tfardy nie szuka skarbu - pokręcił głową. - Chcem tylko dostać siem do środka. - Mhm. Trudno się tam dostać? Orkowie pilnują? - Zamkniente na klucz. Tylko Snagrog może tam wejść. - Trudna sprawa. Trzeba nad tym pomyśleć. Te drzwi to drewniane, metalowe czy kamienne? Mają zamek na klucz jak w drzwiach co ludzie robią? - Cienszko powiedzieć. Trochem takie żelazne, a trochem takie kamienne. Nie wyglondajom jak ludziowe. Galeb nabrał dymu z fajki. Wyglądało na to że ork zdołał pozyskać klucz lub kamień runiczny do krypty. - Tak. Cienszka sprawa. Trzeba by Snagroga przechytrzyć lub ubić. Pomyślimy. - Ty chcesz coś wiedzieć? Opowiedzieć ci coś? Snotling wzruszył ramionami i zaczął dłubać w nosie. Skoro snotling nie naciskał to Galeb milczał dłuższą chwilę rozważając to co usłyszał od snotlinga. Pytań było sporo. Ale widać też było że Tfardy ma jakiś cel i dotąd po prostu czekał na okazję by wejść do skarbca. - Kiedyś walczyłem przeciw szczuroludziom. Dużo knują i dużo kombinują. Mają wredne czarowniki. Kiedyś zgubiłem się w ich tunelach. Widziałem ich legowisko. Widziałem ich potwory. Prawie mnie złapali i bym był ich więzień. Widziałeś szczuroludzi w pobliżu twierdzy Snagrog? - Tak - snotling ucieszył się wyraźnie. - Dużo ludziów i dużo szczurów. Szczury dobre. Chwilę Rhunki trawił słowa bo nie zrozumiał w pierwszej chwili o co chodzi snotowi. - Dużo ludziów? Ludzie więźnie Snagrog? - Wienźnie. Tak. - Co im orki każą robić? Snotling spojrzał się nieco zaskoczony na krasnoluda. - Pracować każom - odrzekł i podłubał palcem w uchu. - No jak wszystkim więźniom. Ale przy czym? - przytaknął Galeb i zaczął powoli wymieniać tak by Tfardy miał czas odpowiedzieć - Kopać tunele? Budować twierdzę? Budować balony? Robić broń w kuźni? – Kopać, tak. Budować, tak. Tfardy chciał latać, ale mu nie pozwolili. Tylko gobosom. - A pamiętasz więźnia od którego wziąłeś ten łachman? - zadał w końcu pytanie na którym najbardziej mu zależało – Łachman? - zdziwił się snotling. - O tą szmatkę. - wskazał materiał z symbolem klanu odlewników. – To? - Tfardy wstał i wypiął dumnie pierś. - Gub pozwolił mi sobie wzionć od krasnoluda. Pamientam! - Opowiedz jak to się stało - powiedział uprzejmie rhunki Snotling poskrobał się po głowie i zadumał. W końcu pokiwał głową, zaczęrpnał oddech i jął snuć opowieść. – To było tak. Gub powiedział: Tfardy, możesz sobie z nich wzionć, co chcesz. I ja pokazałem, że chcem to - zakończył dumny z siebie wskazując na ubranie. Dobrze że Galeb miał wielkie pokłady cierpliwości. Snot wszak nie rozumiał pewnie nawet że może na sobie mieć urazę i co ona znaczy. Runiarz wiedział też że może w pewnym momencie uzyskać odpowiedź której wolałby nie usłyszeć. - To w twierdzy było? Ten krasnolud to żywy czy martwy był? – No w tfierdzy. Najpierf orki biorom rzeczy wieńźnóf. A potem Gub pozwolił mi sobie wybrać. Krasnolud był żywy, jak sobie brałem. - Pamiętasz jak wyglądał? Jakiego koloru miał brodę? Był łysy na głowie czy miał włosy? Miał szramę o w tym miejscu? - Galeb wskazał na swojej twarzy linię włosów i przeciągnął ją aż po lewy policzek. Wątpił by Orik dostał się do niewoli, bo by o tym usłyszał, ale gdyby udało się uwolnić jego krewnego to Uraza wobec dostawcy stali mogła być lewarem przy rozmowie z klanem Azulkul – Wyglondał? - Tfardy ściągnął brwi w skupieniu. - Włosy miał. Jasne. Szramy tesz miał. Galeb pokiwał głową i spojrzał w dal. Jego mysli odeszły w strefę rozważania. Orik z klanu Azulkul. Uraza była drobna, ale jednak była Urazą. Opóźniona dostawa stali dla warsztatu runmistrza Redmane'a i runiarza Galvynssona. Jeden dzień. Błachostka. Napisali list do Orika ze skargą, ale nie było odpowiedzi. Moment. Ostatni raz widzieli Orika przecież parę tygodni temu. W porządku. Powiedzmy... na przykład... pojechał do Barak Varr z karawaną w interesach. Napadli go orkowie. Czy Azulkulowie wiedzieli o tym? Wiedzieli, uruchomili procedurę awaryjną, przez to było opóźnienie. Czemu klan nie powiadomił nikogo? Szukają awanturników którzy go uwolnią. Albo... albo nie wiedzą że jest w niewoli... albo uznali że nie żyje. Tak czy tak musiał brać margines błędu na słowa Tfardego. To mógł być Orik. Ale było coś ważniejszego. W Karak Varn byli więźniowie. Najpewniej dużo więźniów. To znaczyło że dałoby się zorganizować trochę sił na miejscu. Dla Logrima będzie to z pewnością cenna informacja. Galeb dalej w milczeniu siedział z Tfardym i czekał na powrót zwiadu. Niedługo będzie trzeba podzielić się wartami i turami na spanie. Póki co warto było cieszyć się chwilą spokoju.
  • Rekonesans Karak Varn

    Rekrutacje warhammer 4ed warhammer krasnoludy dawi karak varn karaz ankor
    64
    1
    4 Głosy
    64 Posty
    546 Wyświetlenia
    GladinG
    @Stalowy napisał w Rekonesans Karak Varn: Kapłan Serca To raczej Kapłan Ogniska Domowego (hearth, a nie heart). Ewentualnie piec, paleniska. @ArchiwumX Popatrzę, pomyślę, co by tu zaproponować. Potrzebuję kilku dni.