Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
Skórki
  • Light
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Dark
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
  1. Start
  2. Sesje fantasy
  3. Rozgrywka
  4. Daggerheart: Serce Wieczności
Serce Wieczności
slann22S
slann22 jako
slann22
Mistrz Gry
KetharianK
Ketharian jako
Rechotek Mlaskacz
KaworuK
Kaworu jako
Kaworu
M
MiRaaz jako
MiRaaz
MarrrtM
Marrrt jako
Baron Hircus van Trykk

Panel sesji wdrożony.Proszę zapoznać się z tym tematem.

Daggerheart: Serce Wieczności

Zaplanowany Przypięty Zablokowany Przeniesiony Rozgrywka
14 Posty 5 Uczestników 214 Wyświetlenia 1 Obserwuje
  • Najpierw najstarsze
  • Najpierw najnowsze
  • Najwięcej głosów
Odpowiedz
  • Odpowiedz, zakładając nowy temat
Zaloguj się, aby odpowiedzieć
Ten temat został usunięty. Mogą go zobaczyć tylko użytkownicy upoważnieni do zarządzania tematami.
  • M Niedostępny
    M Niedostępny
    MiRaaz jako MiRaaz
    napisał(a) ostatnio edytowany przez
    #5

    Słońce przyjemnie grzało niebieską skórę Khari, gdy cała grupa zatrzymała się przed szeroką, ale wyraźnie za niską furtką służącą za bramę Elmore. Olbrzymka stała z tyłu, górując nad resztą drużyny niczym żywy bastion z górskich szczytów. Jej ogromny topór spoczywał na prawym ramieniu, a lewa dłoń odruchowo bawiła się delikatną bransoletką z wikliny od Rechotka.

    Baron Hircus van Tryk właśnie skończył swój pompatyczny monolog o omszałym zamku w oddali, beknął głośno po koziemu i mrugnął porozumiewawczo do dzieci, udając wielkiego pana. Eris Moonbeam, z delikatnym uśmiechem, wyczarowała małą, kolorową wróżkę ze światła, która fruwała wokół dzieci, wywołując zachwycone piski. Khari patrzyła na to wszystko z szerokim, szczerym uśmiechem – lubiła, gdy jej towarzysze potrafili rozluźnić atmosferę.
    Gdy strażnik burknął obcesowo:
    — O kolejne łazęgi! A co was wprowadza do naszego miasta, hę? I kim wy w ogóle jesteście? —
    Eris odpowiedziała spokojnie, choć z lekkim urazem w głosie, podkreślając, że są poszukiwaczami przygód gotowymi pomóc osadzie. Baron zaś przybrał wyniosłą, pogardliwą minę, zostawiając gadanie Rechotkowi.
    Khari wyprostowała się jeszcze bardziej, czekając na swoją kolej. Gdy Rechotek zaczął pompatycznie przedstawiać drużynę, olbrzymka chrząknęła głośno i dodała swoim głębokim, tubalnym głosem:
    — Khari Nix ze Szczytów Wichrów. Przyszłam, bo słyszałam, że macie tu problem z potworami z Żarłocznych Pieczar. Jeśli trzeba będzie coś ubić… to ja się nadaję.

    Khari ruszyła pierwsza przez bramę, jak przystało na strażniczkę. Pochyliła głowę i spróbowała przejść przez bramę… ale jej potężne ramiona i topór natychmiast zahaczyły o framugę. Rozległ się głośny trzask drewna i metalu ocierającego się o kamień. Olbrzymka zatrzymała się w pół kroku, lekko zgięta wpół, z toporem uwięzionym między belkami.
    — …te ludzkie drzwi są zawsze za małe — mruknęła pod nosem, wyraźnie zirytowana.
    Spróbowała się cofnąć, ale tylko pogorszyła sprawę – framuga zatrzeszczała groźnie. Khari sapnęła, naparła ramieniem i… z głośnym trzaskiem wyrwała kawał drewnianej belki razem z fragmentem futryny. Deski posypały się na ziemię, a w bramie pojawiła się teraz spora dziura, przez którą olbrzymka mogła wreszcie przejść prosto, bez schylania.
    Stała przez chwilę z kawałkiem framugi wciąż zahaczonym o topór, patrząc na zniszczenie z mieszaniną zaskoczenia i lekkiego zawstydzenia. Szybko jednak uniosła brodę i oznajmiła z typową dla siebie szczerością:
    — No… teraz będzie łatwiej wchodzić i wychodzić. Zwłaszcza jak wrócimy z Pieczar z głową bestii. — Spojrzała w dół na strażnika, który gapił się na nią z otwartymi ustami. *— Nie martw się, Wasza Ekscelencjo —*zwróciła się do Barona z pełnym szacunkiem — naprawię to później. Albo… przyniosę nową belkę z lasu. Dużą.

    Poprawiła opaskę na oku i machnęła ręką, jakby nic się nie stało, choć na jej twarzy pojawił się lekki rumieniec wstydu. W duchu pomyślała tylko: „Nie zawiodę ich. Nie tak jak Eldry… i nie tak jak te świnie.”

    Khari ruszyła dalej ulicą Elmore, ostrożnie stawiając kroki, żeby nie rozdeptać żadnej kury ani dziecka, wciąż z kawałkiem framugi dyndającym na toporze jak trofeum.

    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
    2
    • slann22S Niedostępny
      slann22S Niedostępny
      slann22 jako slann22
      napisał(a) ostatnio edytowany przez slann22
      #6

      Z dziećmi Rozmowa
      Dziewczynka popatrzyła na Von Tryka i się wyszczerzyła w radosnym uśmiechu a potem powiedziała.
      - Bo my tu kiedyś mieliśmy króla, ale on dał miastu wolność… Tylko, że potem jeden z potomków króla, Archiblod stwierdził, że mu się to nie podoba i chciał znowu mieć miasto, ale wtedy się broniliśmy. To było za czasów młodości mojej babci i ona mówiła że wszyscy dali mu takiego włókna… I teraz mieszka syn Archibada, Hrabia Talbet i jego wnuczka… Podobno jest bardzo ładna! Oni mają trochę ziemi, ale są podobno bardzo biedni. To znaczy jak na Hrabiów.-
      Chłopiec zrobił wielkie oczy na widok Wróżki stworzonej przez Eris, a kotowata dziewczynka zaczęła za nią skakać jakby chciała ją złapać. Z kolei dziewczynka która rozmawiała z Rekotkiem na wieść o tym, że będzie śpiewać o niej podczas występu Barda pieśni zatańczyła z radości!
      Gdy jednak zostały rozdane monety dzieciaki podskoczyły i zapewniły, że z radością oprowadza poszukiwaczy przygód po mieście.

      Strażnik i wejście do miasta
      Strażnik słysząc słowa elfki zaśmiał się chrapliwie i powiedział.
      - A co ja niby jestem? Jakimś lokajem, który ma zaprowadzić gości do swojego pana i władcy! Wam się chyba wydaje, że jak nie mam nic do roboty! Myślicie, że te wrota same będą się pilnować! A tak w ogóle to wy nie jesteście pierwszymi poszukiwaczami przygód którzy usiłują wprowadzić zamęt w tym mieście! -
      A potem zobaczył jak gigantka próbuje przejść przez sprawę i tylko Wpatrywał się z otwartymi ustami aż w końcu udało jej się przycisnąć nie bez uszkodzenia futryny.
      - Nie jestem żadną Ekscelencją tylko prawdziwym Celencjem!- I uważaj jak leziesz ty niebieska ty Powiedział obrażony strażnik, ale nie przeciwstawiał im się więcej, jedynie tylko rzucał im niechętne spojrzenia…

      Oprowadzanie po mieście
      Jak już było wspomniane, Nie było to duże miasteczko, ale zaskakujące malownicze… Dzieci powiedziały im że są tutaj trzy karczmy.
      Niedaleko głównej bramy znajdowało się pod Jesionem i Dębem, prowadzona przez elfa nazywającego się Felian, karczma była całkiem przytulna i dzieci twierdziły, że właściciel był kiedyś rzecznym piratem i nawet nie ma jednego oka! Mają tam kilka pokojów dla osób różnych rozmiarów i podaje pyszne pierogi z kapustą i grzybami. Zatrzymała się tam Już przynajmniej jedna drużyna poszukiwaczy przygód.
      Gospoda Srebrny Dysk znajdującą się na wzgórzu na środku miasta prowadził automaton Srebrno Uchy, i to podobno od ponad stu lat. Dzieci twierdziły, że to był przybytek, który zatrzymywali się głównie ci zamożniejsi kupcy, którzy tutaj przebywali oraz czasem bogaci mieszkańcy odwiedzali to miejsce aby się czegoś mocniejszego napić, także tam odbywały się Narady Starszyzny, oraz można tam było poczytać książki, bo Właściciel posiadał naprawdę piękną Bibliotekę.
      Tawerna pod Nawiedzonym Młynem znajdowała się poza miastem i właściwie obok rzeczonego młyna, i była przeprowadzona przez przez bardzo strasznego smokowca Clow Slashora. Rodzice zabraniali im tam wchodzić, bo podobno różni i podejrzani ludzie z pobliskich lasów i innych miejsc tam zaglądali.
      Były tutaj też dwie świątynie, obok wcześniej widocznej świątyni Justusa Był tutaj też przybytek sióstr Catarek a poza miastem swoją siedzibę mieli druidzi którzy błogosławili pola. Niestety dowiedzieli się, że burmistrz nie żyje, bo zjadły go jakiś stwory które wylazły z Pieczar.IMG_8648.webp

      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
      2
      • KaworuK Niedostępny
        KaworuK Niedostępny
        Kaworu jako Kaworu
        napisał(a) ostatnio edytowany przez
        #7
        • Jak myślicie, przyjaciele? - spytała swoich towarzyszy Eris - Pod Jesionem i Dębem czy Srebrny Dysk? - było dla niej oczywiste, że Pod Nawiedzonym Młynem nie powinno znaleźć się w zakresie ich wyboru i nawet nie zamierzała o tym dłużej dywagować.
        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
        2
        • KetharianK Niedostępny
          KetharianK Niedostępny
          Ketharian jako Rechotek Mlaskacz
          Obsługa Moderator
          napisał(a) ostatnio edytowany przez Ketharian
          #8

          Elmore, 83. dzień Skwaru

          Rechotek obejrzał się podejrzliwie za siebie, wytrzeszczył wyłupiaste oczy na strażnika, który wciąż wycierał z wstrętem gębę opryskaną kawałkami nie do końca przeżutej larwy. Ribbet westchnął ze szczerym ubolewaniem na ten widok, doskonale świadomy swojej jedynej niedoskonałości - kiedy bowiem zdarzało mu się przemawiać z resztami posiłku w paszczy, siał na wszystkie strony drobinami strawy nasiąkłej kleistą i ponoć nieprzyjemnie pachnącą dla innych śliną.

          Nie bez powodu przed każdym swoim występem Rechotek płukał starannie gębę najlepszym winem jakie miał pod ręką - najczęściej tym niedopitym przez barona, które nie tylko czyściło pozostałości po posiłku, ale i zapewniało ribbetowi odświeżający zapach paszczy.

          - Do przybytku smokowca lepiej teraz nie zawracać - zaskrzeczał tonem rozważnej przestrogi - Ten strażnik wygląda mi na prawdziwie nieobytego z manierami chama, jeszcze gotowy bramę nam zatrzasnąć i trzeba będzie panią Khari prosić o jej wyważenie, a to by uwłaczało jej godności. Eris dobrze rzecze, idźmy najpierw do Jesiona, a potem do tej lepszej oberży, na końcu zaś do włodarza. Taka kolejność będzie przejawem dobrych manier, bo wieść o naszej wizycie nas tu wyprzedzi i da tutejszemu namiestnikowi czas na przygotowanie odpowiedniej oprawy przy audiencji. Niech wie tutejsza szlachta, z kim będzie miała zaszczyt obcować.

          Tyle powiedziawszy ribbet zrównał się z Khari, pełnym nabożnego podziwu wzrokiem wpatrując się w olbrzymkę i układając w myślach kolejną pieśń na jej cześć.

          Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
          1
          • slann22S Niedostępny
            slann22S Niedostępny
            slann22 jako slann22
            napisał(a) ostatnio edytowany przez
            #9

            Strażnik odprowadził Rekotka pełnym nienawiści spojrzeniem, na pewno zemści się gdy będzie miał okazję.
            Towarzysze postanowili udać się do gospody pod Dębem i Jesionem, Był to zaskakująco przytulny przybytek, dwupiętrowy, odliczając parter, z jedną długą ławą pośrodku i kilkoma mniejszymi stolikami po bokach a także z dwoma niedużymi zabudowanymi obszarami rogach izby, jakby ktoś chciał więcej prywatności. Było tu kilkoro gości, w tym czwórka zasiadająca przy jednym ze stolików.. Byli najwyraźniej drużyną poszukiwaczy przygód, a w jej skład wchodzili krasnolud w tatuażach i z irokezem, czarodziej z długą czerwoną brodą i sterczącymi rudymi włosami, mężczyzna w kolorowym stroju z wielkim oburęcznym mieczem na plecach, oraz ponura Elfka ubrana na zielono. Było to kilka posługaczek, a dwie wyglądające na przyjaciółki, bardzo atrakcyjne niziołka i goblinka zapiszczały na widok nowej drużyny radośnie. Właściciel, gospody gdy tylko ich zauważył, podszedł do nich czesząc się. Był elfem o krótkiej fioletowej bluzce, i tego samego koloru miał włosy spięte w kucyk, a na oku rzeczywiście nosił opaskę. Przy pasie miał rapier, a także nosił buty wykonane ze skóry jakiegoś gada o błyszczących łuskach.
            - Jestem Almair w błękitnej wody i czy mogę służyć moim gościom! -

            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
            1
            • KetharianK Niedostępny
              KetharianK Niedostępny
              Ketharian jako Rechotek Mlaskacz
              Obsługa Moderator
              napisał(a) ostatnio edytowany przez Ketharian
              #10

              „Pod Dębem i Jesionem”


              Ribbet momentalnie się rozpromienił. Karczma sprawiała wrażenie nadzwyczajnie przytulnej i wręcz domagała się tego, aby spędzić w jej wnętrzu jak najwięcej czasu. Obecność innych gości tylko nieznacznie skwasiła doskonały humor Rechotka, bo chociaż znaczyło to, że dwie urocze poslugaczki musiały dzielić swój czas pomiędzy kwartet mało imponujących przybłędów i znakomitą świtę barona von Trykka, bard nie miał wątpliwości, o czyj stolik zadbają bardziej ochoczo.

              Właściciel zacnego przybytku wywarł na Rechotku jeszcze większe wrażenie niźli sam jego lokal. Ribbet zwiedził kawał świata i bez fałszywej skromności uważał siebie samego za znawcę zwyczajów i charakterów wszelakich istot rozumnych. Jeden rzut ślepia na Almaira wystarczył ribbetowi na wyrobienie sobie opinii o ewidentnie obytym z modą elfie. Gospodarz nosił u swego boku broń, w środku miasta i we wnętrzu własnej karczmy, co Rechotek uznał za deklarację bezwzględnego dbania o bezpieczeństwo gości. Co więcej, zmierzając ku nowym przybyszom czesał się, a to dowodziło niezwykłego przywiązania do wyglądu i ogólnie pojętej schludności. Sam Rechotek nigdy się rzecz jasna nie czesał, bo tworząc pierwsze ribbety bogowie uznali, że istoty tak doskonałe nie potrzebują intyfalnych ozdób w pokroju sierści, ale był świadomy tego jak ważnym elementem wyglądu bywały włosy w przypadku bardziej poślednich gatunków stworów.

              Czesanie włosów w obecności gości jawiło się Rechotkiem przejawem najwyższej troski o czystość, ład i porządek - a te przymioty ribbet bardzo sobie cenił.

              Odczekawszy zatem w wyrazie szacunku, aż Almair schowa grzebień, bard ukłonił się przed nim nisko, a potem wskazał łapą na towarzyszy poczynając od fauna.

              - Zacny panie, bądź pozdrowieniu w imieniu mego mecenasa, barona von Trykka, który właśnie twój zacny przybytek postanowił zaszczycić swoją postacią. Towarzyszy mu najpiękniejsza córa gór jak kiedykolwiek miałeś sposobność ujrzeć, a zapewniam cię, że uroda jest jedynie jednym z wielu jej przymiotów, albowiem bez wątpienia dowiesz się we właściwym czasie, że potrafi ona jednym ciosem wyłamywać miejskie bramy. To jest Eris, dama bez skazy i tkaczka zaklęć doskonałych. I koniec końców ja, pokorny przyboczny barona, a niejako przy okazji znany w świecie i wielbiony przez całe plemiona artysta.

              Ribbet ukłonił się ponownie, tym razem już nie tak nisko jak za pierwszym.

              - A skoro prezentacjom stało się zadać, jego wysokość Herr Trykk z pewnością skosztowałby tutejszych przednich trunków.

              Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

              1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
              1
              • MarrrtM Niedostępny
                MarrrtM Niedostępny
                Marrrt jako Baron Hircus van Trykk
                napisał(a) ostatnio edytowany przez Marrrt
                #11

                - Isztotnie, isztotnie - pożegnawszy serdecznie pomocne smyki, przyznał faun Rechotkowi rację gładząc się po brodzie - Napitek zdałby się, bo ciepłota na dworzu. Ale za wodę danke schon Herr gospodarzu, podziękujemy. Za to sztrawieśmy radzi! Ja-a-a!

                Co rzekłszy powiódł swą świtę przez ciekawe wnętrze karczmy ku drugiemu z prywatnych alkierzy przykręcając wąsa ilekroć jego spojrzenie skrzyżowało się z którąś z kaczemnych dziewek. Zarówno niziołki jak i goblinki często bywały zadziwiająco frywolne w odróżnieniu od elfek! Ot choćby taka ich Eris, której więcej rozkoszy zdawał się sprawiać szelest pergaminów niźli męskie wyznania! Albo ten ich gospodarz w za krótkiej bluzce. Baron wolał nie spoglądać zbyt nisko i nie przekonywać się, czy widać mu pępek. Cóż to w ogóle za nowomoda na takie kuse i pstre ubiory u panów gdy pannom jeno przystoją!?
                Ale jedno należało oddać elfom. Umiały biesiadować! Wiedział to doskonale Baron Van Trykk, bo w niejednej elfiej biesiadzie brali udział i wspomnienia z nich zawsze były miłe sercu...

                text alternatywny

                - Jeśli to nie sekret Herr gospodarzu, uraczyłbyś nas może historią jak to się stało, żeś swe Auge zatracił? Vielleicht było to w Waszych sławetnych Pieczarach?

                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                1
                • KaworuK Niedostępny
                  KaworuK Niedostępny
                  Kaworu jako Kaworu
                  napisał(a) ostatnio edytowany przez Kaworu
                  #12

                  Eris usiadła przy stole w karczmie. Siedzenie było proste, ale wygodne ,a stół solidny i czysty.

                  - Hm... poprosiłabym herbatę ziołową z miodem i sokiem z malin. I kawałek szarlotki, jeśli by był - złożyła zamówienie do jednej z karczemnych dziewek - A czy i pokój na noc znalazłby się dla mnie i moich towarzyszy?

                  1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                  1
                  • slann22S Niedostępny
                    slann22S Niedostępny
                    slann22 jako slann22
                    napisał(a) ostatnio edytowany przez slann22
                    #13

                    Gospodarz odłożył grzebień i mogli zauważyć. że był to jeden z tych bojowych elfich grzebieni, które posiadały wbudowane ostrze na wypadek gdyby trzeba było walczyć w trakcie dbania o wygląd, albo zadbać o wygląd w trakcie walki! Potem ukłonił się, i powiedział
                    - Zaiste rad jestem poznać tak wspaniałych gości! - Zaprowadził ich do stolika mówiąc. *- Oczywiście, że nie ugoszczę was samą wodą, chyba, że wodą, życia bo mamy tutaj przednią okowitę. - Rzucił spojrzenie Eris, odrobinkę podejrzliwe, i powiedział. *- Herbata się u nas znajdzie, ale obawiam się, że wszystkie soki jakie posiadamy są już w formie sfermentowanej! Polecam nasze wspaniałe wino jagodowe, bardzo dobre na taką porę dnia, bo podawane schłodzone! Na pierwsze danie proponuję chłodnik z buraczków, albo może zupę koperkową z zacierkami, tak na pobudzenie apetytu! - Gdy Almair tak mówił, to Baron mógł zobaczyć że zarówno niziołka jak i goblinka odpowiedziała mu znaczącym mrugnięciem, lecz elfka należąca Do drugiej grupy poszukiwaczy przygód, gdy tylko na nią spojrzał, to zmarszczyła brwi i przyjechała po szyi i wskazała na niego.
                    - Auge? Ach zapewne ma pan na myśli moje oko! No cóż, muszę przyznać, że sprawa była prosta, bowiem to smok odgryzł oko. Wprawdzie był to bardzo niewielki smok. Widzicie, kiedyś zajmowałem się tak zwanym nie sankcjonowanym pobieraniem myta za korzystanie z rzeki! Wtedy też spotkaliśmy statek należący do zacnej arystokratki, który został napadnięty przez Grabotrola i tylko dzięki swej odwagi udało mi się go przepędzić. Zachwycona dama, która podróżowała tym statkiem, podała mi swoją rękę do pocałowania, ale wtedy niewielki smok domowy, którego trzymała na drugim ramieniu najwyraźniejszym zdenerwował i mnie dziabnął! - Zaśmiał się a potem zwrócił do Rekotka. - W trakcie swojej rzecznej kariery usłyszałem wiele wspaniałych Pieśni stworzonych przez twój lud, więc z radością pozwolę grać tak wspaniałemu bardowi. -

                    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                    1
                    • MarrrtM Niedostępny
                      MarrrtM Niedostępny
                      Marrrt jako Baron Hircus van Trykk
                      napisał(a) ostatnio edytowany przez
                      #14

                      - Grabotrol! Smok domowy! W jednej przygodzie! Pysznie! Pysznie, ja-a-a! A my naszą przygodę w takim razie zaczniemy od chłodniczku! Słyszałem, że elfy z buraczkami potrafią czynić istny Wunder! Erisz mein Liebe. Od słodkości się rozbędziesz i zmarszczek nabawisz! Zobaczysz! Za to chłodniczek z koperkiem zadziała besser niż czary! Wzmacnie włosy! Orzeźwia! I dodaje sił witalnych!

                      Co rzekłszy baron zatupał tanecznie racicami, aż pogoda zadudniła, a naczynia na tacach zadzwoniły jak dzwoneczki. Jednocześnie posłał elfce z konkurencyjnej drużyny bardzo pewne siebie i równie nieprzyzwoite cmoknięcie. Miał świadomość, że był dorodnym mężczyzną i potrafił zwracać uwagę. A wszak tyle przeważnie wystarczyło by skraść całusa, pieszczotę, a może i co jeszcze!

                      Zasiadł przy stole poprawiając mankiety i ponownie zwrócił się do oberżysty.
                      - A nic tak do chłodniczku nie pasuje jak karafka Rieslinga z jakiego znany jest region Błękitnych Wasser! By nie chodzić dwa razy, przynieś od razu dwie, dobry Almairze. I rzeknij nam jeszcze… Duże w mieście gości zjechało w sprawie owych Pieczar? - Zerknął wymownie na konkurencyjną czwórkę.

                      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                      0
                      Odpowiedz
                      • Odpowiedz, zakładając nowy temat
                      Zaloguj się, aby odpowiedzieć
                      • Najpierw najstarsze
                      • Najpierw najnowsze
                      • Najwięcej głosów


                      • Zaloguj się

                      • Nie masz konta? Zarejestruj się

                      • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
                      Powered by NodeBB Contributors
                      • Pierwszy post
                        Ostatni post
                      0
                      • Kategorie
                      • Ostatnie
                      • Tagi
                      • Popularne
                      • Świat
                      • Użytkownicy
                      • Grupy