Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
Skórki
  • Light
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Dark
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
  1. Start
  2. Sesje fantasy
  3. Rozgrywka
  4. Daggerheart: Serce Wieczności
Serce Wieczności
slann22S
slann22 jako
Mistrz Gry
Mistrz Gry
KetharianK
Ketharian jako
Rechotek Mlaskacz
KaworuK
Kaworu jako
Eris Moonbeam
MiRaazM
MiRaaz jako
Khari Nix
MarrrtM
Marrrt jako
Baron Hircus van Trykk

Panel sesji wdrożony.Proszę zapoznać się z tym tematem.

Daggerheart: Serce Wieczności

Zaplanowany Przypięty Zablokowany Przeniesiony Rozgrywka
17 Posty 5 Uczestników 247 Wyświetlenia 1 Obserwuje
  • Najpierw najstarsze
  • Najpierw najnowsze
  • Najwięcej głosów
Odpowiedz
  • Odpowiedz, zakładając nowy temat
Zaloguj się, aby odpowiedzieć
Ten temat został usunięty. Mogą go zobaczyć tylko użytkownicy upoważnieni do zarządzania tematami.
  • KaworuK Niedostępny
    KaworuK Niedostępny
    Kaworu jako Eris Moonbeam
    napisał(a) ostatnio edytowany przez
    #7
    • Jak myślicie, przyjaciele? - spytała swoich towarzyszy Eris - Pod Jesionem i Dębem czy Srebrny Dysk? - było dla niej oczywiste, że Pod Nawiedzonym Młynem nie powinno znaleźć się w zakresie ich wyboru i nawet nie zamierzała o tym dłużej dywagować.
    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
    2
    • KetharianK Online
      KetharianK Online
      Ketharian jako Rechotek Mlaskacz
      Obsługa Moderator
      napisał(a) ostatnio edytowany przez Ketharian
      #8

      Elmore, 83. dzień Skwaru

      Rechotek obejrzał się podejrzliwie za siebie, wytrzeszczył wyłupiaste oczy na strażnika, który wciąż wycierał z wstrętem gębę opryskaną kawałkami nie do końca przeżutej larwy. Ribbet westchnął ze szczerym ubolewaniem na ten widok, doskonale świadomy swojej jedynej niedoskonałości - kiedy bowiem zdarzało mu się przemawiać z resztami posiłku w paszczy, siał na wszystkie strony drobinami strawy nasiąkłej kleistą i ponoć nieprzyjemnie pachnącą dla innych śliną.

      Nie bez powodu przed każdym swoim występem Rechotek płukał starannie gębę najlepszym winem jakie miał pod ręką - najczęściej tym niedopitym przez barona, które nie tylko czyściło pozostałości po posiłku, ale i zapewniało ribbetowi odświeżający zapach paszczy.

      - Do przybytku smokowca lepiej teraz nie zawracać - zaskrzeczał tonem rozważnej przestrogi - Ten strażnik wygląda mi na prawdziwie nieobytego z manierami chama, jeszcze gotowy bramę nam zatrzasnąć i trzeba będzie panią Khari prosić o jej wyważenie, a to by uwłaczało jej godności. Eris dobrze rzecze, idźmy najpierw do Jesiona, a potem do tej lepszej oberży, na końcu zaś do włodarza. Taka kolejność będzie przejawem dobrych manier, bo wieść o naszej wizycie nas tu wyprzedzi i da tutejszemu namiestnikowi czas na przygotowanie odpowiedniej oprawy przy audiencji. Niech wie tutejsza szlachta, z kim będzie miała zaszczyt obcować.

      Tyle powiedziawszy ribbet zrównał się z Khari, pełnym nabożnego podziwu wzrokiem wpatrując się w olbrzymkę i układając w myślach kolejną pieśń na jej cześć.

      Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
      1
      • slann22S Online
        slann22S Online
        slann22 jako Mistrz Gry
        napisał(a) ostatnio edytowany przez
        #9

        Strażnik odprowadził Rekotka pełnym nienawiści spojrzeniem, na pewno zemści się gdy będzie miał okazję.
        Towarzysze postanowili udać się do gospody pod Dębem i Jesionem, Był to zaskakująco przytulny przybytek, dwupiętrowy, odliczając parter, z jedną długą ławą pośrodku i kilkoma mniejszymi stolikami po bokach a także z dwoma niedużymi zabudowanymi obszarami rogach izby, jakby ktoś chciał więcej prywatności. Było tu kilkoro gości, w tym czwórka zasiadająca przy jednym ze stolików.. Byli najwyraźniej drużyną poszukiwaczy przygód, a w jej skład wchodzili krasnolud w tatuażach i z irokezem, czarodziej z długą czerwoną brodą i sterczącymi rudymi włosami, mężczyzna w kolorowym stroju z wielkim oburęcznym mieczem na plecach, oraz ponura Elfka ubrana na zielono. Było to kilka posługaczek, a dwie wyglądające na przyjaciółki, bardzo atrakcyjne niziołka i goblinka zapiszczały na widok nowej drużyny radośnie. Właściciel, gospody gdy tylko ich zauważył, podszedł do nich czesząc się. Był elfem o krótkiej fioletowej bluzce, i tego samego koloru miał włosy spięte w kucyk, a na oku rzeczywiście nosił opaskę. Przy pasie miał rapier, a także nosił buty wykonane ze skóry jakiegoś gada o błyszczących łuskach.
        - Jestem Almair w błękitnej wody i czy mogę służyć moim gościom! -

        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
        1
        • KetharianK Online
          KetharianK Online
          Ketharian jako Rechotek Mlaskacz
          Obsługa Moderator
          napisał(a) ostatnio edytowany przez Ketharian
          #10

          „Pod Dębem i Jesionem”


          Ribbet momentalnie się rozpromienił. Karczma sprawiała wrażenie nadzwyczajnie przytulnej i wręcz domagała się tego, aby spędzić w jej wnętrzu jak najwięcej czasu. Obecność innych gości tylko nieznacznie skwasiła doskonały humor Rechotka, bo chociaż znaczyło to, że dwie urocze poslugaczki musiały dzielić swój czas pomiędzy kwartet mało imponujących przybłędów i znakomitą świtę barona von Trykka, bard nie miał wątpliwości, o czyj stolik zadbają bardziej ochoczo.

          Właściciel zacnego przybytku wywarł na Rechotku jeszcze większe wrażenie niźli sam jego lokal. Ribbet zwiedził kawał świata i bez fałszywej skromności uważał siebie samego za znawcę zwyczajów i charakterów wszelakich istot rozumnych. Jeden rzut ślepia na Almaira wystarczył ribbetowi na wyrobienie sobie opinii o ewidentnie obytym z modą elfie. Gospodarz nosił u swego boku broń, w środku miasta i we wnętrzu własnej karczmy, co Rechotek uznał za deklarację bezwzględnego dbania o bezpieczeństwo gości. Co więcej, zmierzając ku nowym przybyszom czesał się, a to dowodziło niezwykłego przywiązania do wyglądu i ogólnie pojętej schludności. Sam Rechotek nigdy się rzecz jasna nie czesał, bo tworząc pierwsze ribbety bogowie uznali, że istoty tak doskonałe nie potrzebują intyfalnych ozdób w pokroju sierści, ale był świadomy tego jak ważnym elementem wyglądu bywały włosy w przypadku bardziej poślednich gatunków stworów.

          Czesanie włosów w obecności gości jawiło się Rechotkiem przejawem najwyższej troski o czystość, ład i porządek - a te przymioty ribbet bardzo sobie cenił.

          Odczekawszy zatem w wyrazie szacunku, aż Almair schowa grzebień, bard ukłonił się przed nim nisko, a potem wskazał łapą na towarzyszy poczynając od fauna.

          - Zacny panie, bądź pozdrowieniu w imieniu mego mecenasa, barona von Trykka, który właśnie twój zacny przybytek postanowił zaszczycić swoją postacią. Towarzyszy mu najpiękniejsza córa gór jak kiedykolwiek miałeś sposobność ujrzeć, a zapewniam cię, że uroda jest jedynie jednym z wielu jej przymiotów, albowiem bez wątpienia dowiesz się we właściwym czasie, że potrafi ona jednym ciosem wyłamywać miejskie bramy. To jest Eris, dama bez skazy i tkaczka zaklęć doskonałych. I koniec końców ja, pokorny przyboczny barona, a niejako przy okazji znany w świecie i wielbiony przez całe plemiona artysta.

          Ribbet ukłonił się ponownie, tym razem już nie tak nisko jak za pierwszym.

          - A skoro prezentacjom stało się zadać, jego wysokość Herr Trykk z pewnością skosztowałby tutejszych przednich trunków.

          Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
          1
          • MarrrtM Online
            MarrrtM Online
            Marrrt jako Baron Hircus van Trykk
            napisał(a) ostatnio edytowany przez Marrrt
            #11

            - Isztotnie, isztotnie - pożegnawszy serdecznie pomocne smyki, przyznał faun Rechotkowi rację gładząc się po brodzie - Napitek zdałby się, bo ciepłota na dworzu. Ale za wodę danke schon Herr gospodarzu, podziękujemy. Za to sztrawieśmy radzi! Ja-a-a!

            Co rzekłszy powiódł swą świtę przez ciekawe wnętrze karczmy ku drugiemu z prywatnych alkierzy przykręcając wąsa ilekroć jego spojrzenie skrzyżowało się z którąś z kaczemnych dziewek. Zarówno niziołki jak i goblinki często bywały zadziwiająco frywolne w odróżnieniu od elfek! Ot choćby taka ich Eris, której więcej rozkoszy zdawał się sprawiać szelest pergaminów niźli męskie wyznania! Albo ten ich gospodarz w za krótkiej bluzce. Baron wolał nie spoglądać zbyt nisko i nie przekonywać się, czy widać mu pępek. Cóż to w ogóle za nowomoda na takie kuse i pstre ubiory u panów gdy pannom jeno przystoją!?
            Ale jedno należało oddać elfom. Umiały biesiadować! Wiedział to doskonale Baron Van Trykk, bo w niejednej elfiej biesiadzie brali udział i wspomnienia z nich zawsze były miłe sercu...

            text alternatywny

            - Jeśli to nie sekret Herr gospodarzu, uraczyłbyś nas może historią jak to się stało, żeś swe Auge zatracił? Vielleicht było to w Waszych sławetnych Pieczarach?

            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
            1
            • KaworuK Niedostępny
              KaworuK Niedostępny
              Kaworu jako Eris Moonbeam
              napisał(a) ostatnio edytowany przez Kaworu
              #12

              Eris usiadła przy stole w karczmie. Siedzenie było proste, ale wygodne ,a stół solidny i czysty.

              - Hm... poprosiłabym herbatę ziołową z miodem i sokiem z malin. I kawałek szarlotki, jeśli by był - złożyła zamówienie do jednej z karczemnych dziewek - A czy i pokój na noc znalazłby się dla mnie i moich towarzyszy?

              1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
              1
              • slann22S Online
                slann22S Online
                slann22 jako Mistrz Gry
                napisał(a) ostatnio edytowany przez slann22
                #13

                Gospodarz odłożył grzebień i mogli zauważyć. że był to jeden z tych bojowych elfich grzebieni, które posiadały wbudowane ostrze na wypadek gdyby trzeba było walczyć w trakcie dbania o wygląd, albo zadbać o wygląd w trakcie walki! Potem ukłonił się, i powiedział
                - Zaiste rad jestem poznać tak wspaniałych gości! - Zaprowadził ich do stolika mówiąc. *- Oczywiście, że nie ugoszczę was samą wodą, chyba, że wodą, życia bo mamy tutaj przednią okowitę. - Rzucił spojrzenie Eris, odrobinkę podejrzliwe, i powiedział. *- Herbata się u nas znajdzie, ale obawiam się, że wszystkie soki jakie posiadamy są już w formie sfermentowanej! Polecam nasze wspaniałe wino jagodowe, bardzo dobre na taką porę dnia, bo podawane schłodzone! Na pierwsze danie proponuję chłodnik z buraczków, albo może zupę koperkową z zacierkami, tak na pobudzenie apetytu! - Gdy Almair tak mówił, to Baron mógł zobaczyć że zarówno niziołka jak i goblinka odpowiedziała mu znaczącym mrugnięciem, lecz elfka należąca Do drugiej grupy poszukiwaczy przygód, gdy tylko na nią spojrzał, to zmarszczyła brwi i przyjechała po szyi i wskazała na niego.
                - Auge? Ach zapewne ma pan na myśli moje oko! No cóż, muszę przyznać, że sprawa była prosta, bowiem to smok odgryzł oko. Wprawdzie był to bardzo niewielki smok. Widzicie, kiedyś zajmowałem się tak zwanym nie sankcjonowanym pobieraniem myta za korzystanie z rzeki! Wtedy też spotkaliśmy statek należący do zacnej arystokratki, który został napadnięty przez Grabotrola i tylko dzięki swej odwagi udało mi się go przepędzić. Zachwycona dama, która podróżowała tym statkiem, podała mi swoją rękę do pocałowania, ale wtedy niewielki smok domowy, którego trzymała na drugim ramieniu najwyraźniejszym zdenerwował i mnie dziabnął! - Zaśmiał się a potem zwrócił do Rekotka. - W trakcie swojej rzecznej kariery usłyszałem wiele wspaniałych Pieśni stworzonych przez twój lud, więc z radością pozwolę grać tak wspaniałemu bardowi. -

                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                1
                • MarrrtM Online
                  MarrrtM Online
                  Marrrt jako Baron Hircus van Trykk
                  napisał(a) ostatnio edytowany przez Marrrt
                  #14

                  - Grabotrol! Smok domowy! W jednej przygodzie! Pysznie! Pysznie, ja-a-a! A my naszą przygodę w takim razie zaczniemy od chłodniczku! Słyszałem, że elfy z buraczkami potrafią czynić istny Wunder! Erisz mein Liebe. Od słodkości się rozbędziesz i zmarszczek nabawisz! Zobaczysz! Za to chłodniczek z koperkiem zadziała besser niż czary! Wzmacnie włosy! Orzeźwia! I dodaje sił witalnych!

                  Co rzekłszy baron zatupał tanecznie racicami, aż podłoga zadudniła, a naczynia na tacach zadzwoniły jak dzwoneczki. Jednocześnie posłał elfce z konkurencyjnej drużyny bardzo pewne siebie i równie nieprzyzwoite cmoknięcie. Miał świadomość, że był dorodnym mężczyzną i potrafił zwracać uwagę. A wszak tyle przeważnie wystarczyło by skraść całusa, pieszczotę, a może i co jeszcze!

                  Zasiadł przy stole poprawiając mankiety i ponownie zwrócił się do oberżysty.
                  - A nic tak do chłodniczku nie pasuje jak karafka Rieslinga z jakiego znany jest region Błękitnych Wasser! By nie chodzić dwa razy, przynieś od razu dwie, dobry Almairze. I rzeknij nam jeszcze… Duże w mieście gości zjechało w sprawie owych Pieczar? - Zerknął wymownie na konkurencyjną czwórkę.

                  1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                  0
                  • KetharianK Online
                    KetharianK Online
                    Ketharian jako Rechotek Mlaskacz
                    Obsługa Moderator
                    napisał(a) ostatnio edytowany przez
                    #15

                    Kiedy przeuroczy gospodarz oddalił się pośpiesznym krokiem do piwniczki, rozparty wygodnie na podbitym jakimś futerkiem krześle Rechotek przechylił się w kierunku odzyskującego animusz pryncypała.

                    - Ich vermute, der hochverehrte Baron würde es lieben, dieses schöne Elfenfeld umzupflügen - oznajmił spoglądając znacząco w stronę elfiej poszukiwaczki przygód - Solch kühne junge Ziegen lieben Herausforderungen. Sollte der verehrte Baron also Hilfe benötigen, stehe ich Ihnen wie immer mit meiner Zunge zur Verfügung.

                    Ribbet przemówił w ojczystym języku szlachcica, w przepięknie brzmiącej, miękkiej i melodyjnej mowie, która nie bez powodu uchodziła we wszystkich cywiiizowanych krainach za pieszczący uszy swoim boskim brzmieniem uniwersalny język miłości.

                    Przywołana ruchem dłoni goblinka dygnęła przy krześle Rechotka szczerząc w przyjaznym uśmiechu rządki ostrych kiełków.

                    - Poproszę chłodnik, ale z dodatkiem larw świerszcza niedźwiedziego, koniecznie żywych… nie macie żywych? Toż to istny gwałt na sztuce kulinarnej, ale niechby były nawet nieżywe. I podwójną porcję. Naści pieniążka, cobyś pamiętała o tym stoliku.

                    Wręczywszy posługaczce złotą monetkę Rechotek jął się przyglądać zaczepnej elfce z drugiego stolika, w myślach układając już rymy dedykowanej jej ballady.

                    Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

                    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                    1
                    • KaworuK Niedostępny
                      KaworuK Niedostępny
                      Kaworu jako Eris Moonbeam
                      napisał(a) ostatnio edytowany przez
                      #16

                      Eris kiwnęła głową na słowa właściciela karczmy - WIęc poproszę o herbatę ziołową z miodem, ale bez soku. I... ten chłodnik z buraczkami brzmi pysznie. Potem może wezmę kawałek szarlotki na deser, ale najpierw chciałabym spróbować zupki i herbatki - powiedziała.

                      Odnośnie drugiej elfki i jej przyjaciół... no cóż, westchnęła głęboko. Uważała, że elfka niepotrzebnie prowokowała, ale i jej przyjaciele niepotrzebnie się z nią wdawali w jakiekolwiek dyskusje. Czy nie najlepiej ją po prostu zignorować? Eh... mężczyźni i ich pasja do kobiet...

                      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                      2
                      • MiRaazM Niedostępny
                        MiRaazM Niedostępny
                        MiRaaz jako Khari Nix
                        napisał(a) ostatnio edytowany przez
                        #17

                        Khari przecisnęła się do stolika. Krzesła były proste i zapewne wygodne. Dla kogoś rozmiaru jej towarzyszy. Odsunęła swoje, uklękłą i opadła siadając na piętach. Następnie ułożyła swój dwuręczny topór pod stolikiem. Nie spodziewała sie tu walki, ale gdyby faktycznie przyszło się z kimś mierzyć, to najpewniej sięgając po topór wywróci stolik wraz z zawartością. Ale… kto chciałby się bić w karczmie?

                        • To ja poproszę zupę koperkową i chłodnik z buraczków. Maszli coś więcej do jedzenia, czy w tym przybytku się jeno pije? A jak się pije, to znajdzie się gdzie beczułka piwa? Niewielka, dziesięcio galonowa? - mówiąc to ręce ułożyła jakby chcąc pokazać o jaką wielkość jej chodzi. I choć odległość pomiędzy dłońmi olbrzymki nie wydawała się duża, to beczka tej wielkości mogłaby zapewnić sporą ucztę dla całej drużyny.

                        Inna sprawa, że wino nie było jej mocną stroną. Choćby dlatego, że większość tych z którymi się spotkała podawano w kieliszkach wielkości naparstków i trudno było wyłapać jego smak.

                        Historia o domowym smoku była zacna. Do tego dnia nie wiedziała, że są domowe smoki. Na moment się rozmarzyła.

                        • Chciałabym smoka - wymsknęło się jej, podczas gdy wzrok powędrował na drużynę łowców przygód. - Czy oni nie powinni przyjść oddać wam czci wasza przewielebność? - zapytała ściszonym gosem Barona.
                        • Mam iść im powiedzieć, że nie umieją się zachować? Ten z krótkim mieczem wygląda jakby coś sobą reprezentował, ale nie sądzę, żeby reszta choćby wiedziała którą stroną trzyma się włócznie. Jedno słowo wasza świątobliwość…

                        Gdy na stole pojawiały się zupy dotarło do niej, że najpewniej stół jednak wywinie fikołka gdy będzie musiała pochwycić topór. Miała tylko nadzieję, że gdy zacznie nim machać, to nie zetnie kolumn trzymających sufit. Wprawdzie wyglądały solidnie… niczym miejska brama.

                        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                        2
                        Odpowiedz
                        • Odpowiedz, zakładając nowy temat
                        Zaloguj się, aby odpowiedzieć
                        • Najpierw najstarsze
                        • Najpierw najnowsze
                        • Najwięcej głosów


                        • Zaloguj się

                        • Nie masz konta? Zarejestruj się

                        • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
                        Powered by NodeBB Contributors
                        • Pierwszy post
                          Ostatni post
                        0
                        • Kategorie
                        • Ostatnie
                        • Tagi
                        • Popularne
                        • Świat
                        • Użytkownicy
                        • Grupy