[Smoczy Jeźdźcy] Magnum Opus
-
Rozmowy polityczne
Cynthia skinęł w odpowiedzi Koresz głową:- Z góry dziękuje za wszelką pomoc i rady
Swojemu mężowi zaś odpowiedziała:
-Coś w tym jest. Czegoś takiego nie powiedziałeś o Hematycie.Przymierzający niebiosa kontra dziecko
Ruggiero Berengar dłuższą chwilę obserwowała poczynania córki i brata. Rezolutnośc Melissy ogrzewała jej serce. Wyglądało na to, że lepiej poradzili sobie z dogadaniem się z księciem Natanielem i jego pupilem, niż sama Cynthia. Syna regentki mogła zostawić spokojnie Theodorowi. Gorzej zielona małpiatka.
-Melisso, jeszcze tylko jedna parówka. Skoro książę mówi, że karmi to tak było. I wypadałoby, żebyście się sobie przedstawili?- zmieniła zainteresowanie na książęcego pupila.Czas na przedstawienia.
Cynthia oglądała przedstawienie pozwalając Melissie opierać się na swoim ramieniu. Zanotowała, że dopyta Nataniela i Farasz o znaczenie rytuału ze srebrnymi maskami. Skoro nie było oznak niezadowolenia na sali to znacyzło, że trupa wiedziała co robić. Druga sztuka była dużo lepsza. Niby to zerkając na swoje dzieci, obserwowała reakcje Adriana Harvesta z rosnącą satysfakcją. Jego zachowanie dowodziło, że ma coś na sumieniu.
-Czemu miałabym mieć coś przeciwko teatrowi, drogi Adrianie? To świetna inwestycja dla budowania wymiany kulturalnej. Sztuka wymaga wysiłku, szlifu i ćwiczeń. Ale twoje podejście wiele wyjaśnia czemu nie bywałeś w teatrze z Ruby. Nie wątpię, że ich praca ma złe strony na które muszą się godzić. I podłości o jakich nie wiemy…
Uniosła suknie, żeby ułatwić sobie obrót, żeby kopnąć Lorce między nogi. Skorzystała, że bekart jej ojca jest zajęty dręczeniem aktora, żeby wymierzyć cios za jego plecami. Lorca zasługiwał już za samo bycie szumiwona, z żadnych sensownych powodów nie miażdży się ręki przypadkowego czlowieka.Warstwy falban do ziemi ułatwiło Cynthii ukrycie, że na bankiet przyszła w ciężkich butach jeździeckich.
Rzut na Waleczność
4+2k6= 3, 5, 6, 3, 6, 4 =2 * 6= Epicki Sukces
-
Rozmowy po polityce
Enzo uśmiechnął się do swojej żony i powiedział.
- Twój kraj jest po prostu frustrujący, ale tam przynajmniej nie pada przez większość czasu. A mieszkańcy nie zastanawiają się jak sprawić żebyś czuł się zaniepokojony nawet gdy są mili. A co ty sądzisz o tym miejscu?-Dziecko kontra przemierzający niebiosa
- Ale wiesz, że pan to liczy się jako jedna kiełbaska!? - Powiedział dziwny stwór, a Nataniel uniósł brew i zapytał.
- Tak więc twój tylko sługa Teodor jest bardzo uczonym człowiekiem, skoro zna tak rzadkie książki jak Przemiany Dusz… - Spojrzał to na Smoczą jeździec, to na jej przebranego brata.Po przedstawieniu
Adrian nie zdążył odpowiedzieć, gdy okazało się że jego przyjaciel Został kopnięty przez jego podwójnie byłą szwagierkę w jego własne klejnoty rodowe.
Zapadło milczenie, wszyscy spojrzeli na Cynthę i jej męża, który staną przy żonie delikatnie dotykają dłonią głowni rapiera. Lorca Zaskakujące szybko opanował ból i wyciągnął szeroki pałasz Patrząc z nienawiścią na Cynthię… Regentka uniosła brew zaciekawiona, Filomena zasłoniła usta udając przerażenie, a Astio w jednym susie stanęło obok swojej przyjaciółki, aż zaraz za nim Doskoczył kwiat rycerstwa, ale obok Lorci kanał Adrian patrząc chłodno Cynthię Wyciągnął broń.
- Ten śmieć obraził żonę mojego przyjaciela wykonując wobec niej Nieprzyzwoity gest, Czyż nie tak? - Powiedział nagle Lorca, a Filomena pokiwała głową i powiedziała.
- W istocie tak było! Nie chciałam tego mówić mojemu kochanemu mężowi, Bo nie chciałam prowokować starcia, w końcu każdy wie że prawdziwe damy Za wszelką cenę unikają konfliktów, ale niestety Lorca uniósł się honorem, naprawdę to chyba najbardziej prawy człowiek swojej rodziny- -
Rozmowy o polityce
Cynthia westchnęła. Dysputy o tym jak beznadziejne prawa panują w Hematycie nie miały końca. Jednak Ashgarth znała dużo krócej, żeby wynieść szersze wnioski- a i przecież byli wśród Ashgartczyków. OStatecznie powiedziała:
-Och, mówiłam nieraz, że w Ariyannie uważają Chimery za największe zagrożenie, a w Hematycie mają za nie ludzi. W Ashgarcie jestem dość krótko. Odnoszę wrażenię, że uważają za zagrożenie nieokreslone mroczne fatum, które pochłania ich nieznosnie powoli, więc po co zaprzątać sobie głowy szukaniem innych wrogów. Tak więc dużo przyjaźniejsi niż w Hematycie.Dziecko kontra Przemierzający Niebiosa
Smocza Jeźdzczyni uznała, że najlepsze będzie najkrótsze i najmniej fantazyjne:
-Och, mąż musiał mieć na uwadze, że skoro przyjedzie z dziećmi to trzeba zabrać najlepiej wykształconego. Szkoda by było, żeby na czas podróży zrezygnowały z nauki.Po przedstawieniu
Cynthia odrzuciła głowę, żeby zebrac wszelkie siły i wiedzę wyniesioną o oratorstwie, aby wykaraskać się z sytuacji jaką stworzył Adrian Harvest ze swoimi poplecznikami:-Ashgarth ma za sobą trud, aby dołączyć do Imperium. Odważny gest zważywszy jak różnią się od siebie każda z Prowincji, każda więc wymaga dozy wysiłku do wzajemnego poznania, dobrej woli i wyrozumiałości. Zbudowanie na tym funkcjonującego sojuszu wymagać będzie wysiłków z każdej strony. Wiem z własnego przykładu.
-Nazywam się Cynthia Ruggiero-Berengar. Urodziłam się w Hematycie, po ślubie zamieszkałam w Ariyannie. Dlatego znam z własnego doświadczenia jak bardzo potrafią się różnić kultury i obyczaje między prowincjami. Tak bardzo, że przyjazny gest w jednej potrafi być obraźliwy w innej. Ile razy w związku z tym ośmieszyłam się w Ariyannie może poświadczyć mój mąż. Jestem wdzięczna wszystkim, którzy wtedy okazali mi zrozumienie, żeby mnie uczyć na nowo etykiety. - zrobiła przerwę, aby dygnąć przed regentką.
*-Zważywszy jak różnorodne kulturalnie towarzystwo zostało zebrane przez Dostojną Regentkę, ostatnie na co powinniśmy sobie pozwolić to siłowe karcenie za gesty którego się nawet nie podjęło rozumieć. Uznałam, że byłoby to potwarzą dla rodziny królewskiej po tym ile wysiłku ich kosztowało utworzenie sojuszu i otwarcie dyplomacji. A nie dostrzegłam, żeby Lorca podjął się wyjaśnienia co znaczył ten gest, tylko przeszedł do miażdzenia ręki członka trupy jaką wynajęłam.
Dostojna i szlachetna regentko, proszę mi wybaczyć skarcenie na waszym bankiecie mego brata Lorci. Nieoczekiwanie dla całej rodziny, zwłaszcza naszego ojca i samego Lorci objął rolę dziedzica rodu Berenger. Niestety jak widzę ojciec nie miał kiedy nauczyć go, że pracownicy lepiej pracują jeśli o nich dbać niż przemocą. Za to za dobrze przyswoił sobie. ekhm... że miłuje się bardziej cudze żony niż swoje. Bynajmniej nie nasz ojciec, ani moja matka nauczyli go szybkości działania-*
Pozwoliła sobie na szczególnie długa pauzę, że podejmuje się wielce "delikatnego tematu". Liczyła, że da tym wskazówkę Regentce i zebranym co do pochodzenia Lorci.
-
Po przedstawieniu Trzeba zebrać sojuszników
Gdy tylko wspomniano matce i ojcu Cynthi, Lorca poczerwieniał…
*- Niestety, ale twój ojciec nie chciał wziąć odpowiedzialności za owoc swoich lędźwi…. - Gdy to mówił, to Filomena podeszła do niego i położywszy mu dłoń na ramieniu powiedziała.
- Proszę to i lepiej że nie wychowałaś się taka rodzina, i chciałam o tym wcześniej mówić ale podejrzewamy że to jej brat był zamieszczony w morderstwo jej starszej siostry Ruby… A jej matka podobno umarła, gdy usłyszała że jej kochanek zginął, wydając na świat i jej najmłodszą siostrę…-
Widać było, że regentka jest całą sytuacją raczej rozbawiona, i jadła jakieś pieczone Żuki przyglądając się konfliktowi jeźdźców, ale wtedy wystąpiła Farasz mówiąc.
- Nie godzi się, aby przed obliczem mojej władczyni doszło do walki… -
Potem nagle podszedł podpierając się na chodziku Nataniel, który uśmiechając się powiedział.
- Akurat tak się składa, że przyglądałem się całemu i wszystko było trochę inaczej niż brat Cynthi mówi… W istocie zapewne doszło tutaj do nieporozumienia ze względów kulturowych, po prostu Lorca trochę za długo przyglądał się jednemu z aktorów, który najwyraźniej źle zrozumiał i puścił do niego oka, najwyraźniej dając do zrozumienia, że jest zainteresowany… Zapewne bym nieświadomy jak w Hematycie Patrzy się na sprawy, które w wielu prowincjach, a także z naszym kraju są normą…- -
Po przedstawieniu Trzeba zebrać sojuszników
Smocza Jeźdzczyni nawet się nie dziwiła rozbawieniu Regentki- Filomena Harvest jak ostatnia idiotka nie tylko rozpowiedziała o kłopotach rodziców Cynthii jako małżeństwa, ale również przyznała tej samej publice, że Lorca Berengar jest bękartem. Jaka łatwośc w zbieraniu plotek!Za to względem Nataniela poczuła falę sympatii. Trzeba było wykorzystać co jej podał:
- Skoro szlachetyny ksiąze tak mówi, to było jeszcze większego kalibru nieporozumienie niż myślałam. I jeszcze mniej warte ręki nieszczęsnego aktora.Jak macie na imię? Lorca, wystarczyło się tylko odwrócić, że nie jesteś zainteresowany... bracie. Ani tobie ani aktorce by nie ubyło. Już widywałam panny na wydaniu, które mniej pilnowały swojej cnoty- pozwoliła sobie na parsknięcie. -
Po przedstawieniu należy zebrać sojuszników.
- Nazywam się Sylwio! - powiedział aktor przestraszony, a Corax podbiegł do niego i powiedział.
- Proszę się nie martwić, ja potrafię to uzdrowić za pomocą Magi jeśli jeździec Cynthia oraz regentka się zgodzą!-
Lorca Zacisnął wargi postąpił Krok w stronę jeździec, ale potem popatrzył na Glorię i Astio, i powiedział.
- Fakt, każda panna na wydaniu musi strzec swojej cnoty, a ty wzięłaś tutaj aż dwie, chociaż stąd nocą ich w przypadku Podobno można dyskutować..-
Astio Wyciągnęło papier w kierunku wojownika i powiedziało ostro.
- Nie jestem dziewczyną i jestem gotowe upuścić krwi temu, kto będzie twierdził inaczej.-
Być może Podałaby się krew To jest wtedy Herold regentki zawołał.
*- Odlatuje Smoczy jeździec Temostenes!” -
Po przedstawieniu należy zebrać sojuszników
-Sylwio udzielam zgody na leczenie od mistrza Coraxa. Pokrycie kosztów również. Ale pytanie co was samego Sylwio... Jalkkolwiek to szybciej podratuje waszą rękę.Przechyliła głowę aby spytać Lorci:
-Mało ci na dzisiaj między kulturalnych wtop, drogi bracie, że jeszcze przeinaczasz miano Szlechetnego Astia? Swoją drogą, czy to znaczy, że postanowiłeś sprzedać burdele należące do naszego ojca? Toż to imponujący wyczyn zważywszy na ilość dochodu i renomę przybytków. Prostytutki Sebastiana Berengera prowadzą swoje związki zawodowe.Dygnęła jeszcze przed Regentką i Natanielem zanim oświadczyła:
-Pozwólcie mnie, przybocznym i trupie powitać szlachetnego Testomedesa. -
Przed przybyciem Temostenesa
Aktor Ukłonił się nisko Smoczej jeździec, a potem Mag odprowadził go na bok, aby udzielić mu pomocy.
Lorca uśmiechnął się ponuro i powiedział.
- No cóż, kwestia związku zawodowych została już dawno rozwiązana…-
*- Astio nie jest dziewczyną, co zostało już ustalone, być może nie potrafisz żadnej rozpoznać, ale to już twój problem. - * Wtrącił się Enzo i potem Dodał. - Nie chcę wychodzić na samozwańczego obrońcę, i Jestem pewien, że Astio potrafiłoby samo się obronić, w końcu jest smoczym jeźdźco… Ale nie chciałbym aby moja kochana żona musiała uczestniczyć w pogrzebie kolejnego z członków swojego rodzeństwa, wszyscy dziwnie byśmy się czuli… Więc proszę, uważaj na słowa… -
Lorca Rzucił mu spojrzenie, jakby miał ochotę spróbować go posiekać na miejscu,Przybycie jeźdźca
Astio podeszło do Cynthi. Nadal było wzburzony rozmową Lorcą, ale widziała w jejgo oczach Radość i ekscytację.
- Zobaczysz, to jest naprawdę bardzo wspaniały i wielki jeździec, nie ktoś taki jak Adrian. Będziesz nim tak samo zachwycona jak ja. -
Gloria prychnęła cicho a potem Wszyscy zebrali się na galerii i zobaczyli jak nadlatuje Złoty Smok… Cynthia Musiała przyznać, że nawet Z tej odległości widziała, że smok prezentuje się wspaniale i dumnie… Astio nie mogło Się doczekać spotkania ze swoim mentorem… Być gdy tylko smok dotknął pazurami Platformy na której miał wylądować, wybuchnęła ona białym płomieniem. -
Przed przybyciem Temostenesa
Cynthia uśmiechnęła się do bękarta swojego ojca równie ponuro:
-Za to było zbyt bolesne żeby zrezygnować z lukratywnego interesu. Ciekawe czy taki pozostanie?Przyłożyła rękę do ramienia męża:
-Doceniam wspaniałomyślny gest, drogi mężu. Mam dosyć pogrzebów w rodzinie. Lepiej zająć się innymi uroczystościami- wzięła Enza pod ramię, żeby wyjść z sali. Gestem ręki poleciła reszcie rodziny rodziny i trupie, żeby poszli za nimi.Przybycie Jeźdźca
Ruggiero-Berengar uśmiechnęła się do Jeźdźczynia:
-Bardzo chętnie go poznam. Zapowiada się na ciekawy materiał do poznania.
Widząc wybuch Cynthia zaczęła przyzywać własnego smoka do platformy, a dzieci zasłonić ramionami.
-Wycofać się! Chrońcie Regentów i dzieic!- poleciła Kwiatowi Rycerstwa Ariyanny. -
Gloria, Rufus i Enzo Pobiegli do dzieci i otoczylij je kręgiem, Chroniąc je przed każdym nawet potencjalnym niebezpieczeństwem.
- NIE! - Zawołało Astio przerażone, Wtedy przyleciała Scintis, zaraz za nią przyleciała Ametyst. Ogromne stworzenia Miały problem z wylądowaniem w galerii. i obydwa musiały zniszczyć zewnętrznych murów strąciły kilka figur. Obydwoje wsiedli na swoje smoki na oklep, a potem ruszyli… Platforma została zniszczona przez biały fosforowy płomień i upadła na sam dół, u stóp wielkiej góry, na której wybudowano miasto, Temostenes jak ijego smok Silverwing leżeli na zboczu przecinek i gdy do nich podlecieli, to zobaczyli że obydwaj są bardzo Poparzeni. Astio Natychmiast wylądowało i podbiegło do Temostenesa. Nie zwracało uwagi na wiatr i deszcz, tylko przy swoim mentorze, i powiedziało.
- Wszystko będzie dobrze, zaraz sprowadzimy maga na pomoc, tylko musisz chwilę poczekać.-
Połowa twarzy mężczyzny była praktycznie spalona, ale druga uśmiechnęła się smutno i czule do młodego Jeździec.
- Zawsze byłoś bardzo dzielne i odważne… Bardzo Cieszę się, że cię poznałem i żałuję że nasza znajomość musi się na jakiś czas zakończyć, jeśli tylko Auslag pozwoli mi spotkać się z tobą W krainie zmarłych. Ale Posłuchajcie mnie… - ciałem ogromnego jeźdźca wstrząsnął spazm bólu… - Udajcie się na zbocze martwej góry… Macie dowody… Oni chcą przyznać brata Aslauga… Karharotha… Chimery nie są tym… Czymś innym… - I zamilkł a że cię opuściło jego ciało.
- To niemożliwe… Cynthio… Pomóż mi… Musimy go zabrać do Coraxa… On na pewno coś pomoże… - Młode Jeźdźcze usiłowało podnieść ogromnego mężczyznę… Wtedy jednak od strony królewskiej twierdzy usłyszeli huki wystrzałów, ktoś zaatakował elegentkę lub inne osoby tam przebywające. -
Rugiero-Berengar spojrzała w stronę z którego dobiegł huk. Czy to było źródło kłopotów czy tylko nowa fala? Tak czy tak stamtad nadchodziło niebezpieczeństwo.
-Astio mogę ci pomóc wnieść Testomedesa na grzbiet Scintis, ale do Coraxa będziesz musiało dotrzeć samo. Ja i Anetyst spróbujemy dorwać to co odpowiaa za ten bałagan. Chimera, smok, mag- cokolwiek to jest jeśli się temu nie przerwie to będą kolejne ofiary. -
Astio Zatrzymało się przez chwilę, a potem Powiedziało.
- Nie, idę z tobą…Tutaj już…. - jejgo głos się załamał, A potem wsiadło na smoka i razem Cynthią wrócili do Zamku, gdzie trwała krwawa walka… Ku zgrozie Cynthi, Większość notatniku wyglądała jak ohydne hybrydy człowieka i chimery… Wielu było ubranych w liberię służących, Ale niektórzy nosili na sobie poplamiione kanałowymi nieczystościami łatami
Farash i podobny do niej mężczyzna s talii na stosie trupów… Enzo i kwiat rycerstwa otoczyli Półkolem dzieci, a Theodor Ku jej zaskoczeniu stał w pobliżu Natana. Adrian i Lorca Także dzielnie walczyli, a nawet widziała, że w pobliżu Filomeny leżało kilka trupów. Regentka Unosiła za pomocą tej dziwnej rękawiczek kolejnych napastników i miażdżyła ich w powietrzu. -
Cynthia mogła być raz i przez chwilę wdzięczna, że Lorca okazał się maszyną do zabijania. I że niestety Adrian Harvest nie bez powodów przezył tak długo pomimo skrzywdzenia tylu ludzi.
Nie wyglądało na to, żeby niebezpieczeństwo zostało zażegnane
-Farasz, skąd przychodzą? -zapytała. -
Farash powiedziała
*- Część ukryło się pośród zagranicznej służby, ale wielu w jakiś sposób dostało się tutaj przez podziemia… - Gdy gwardzistka regentki to mówiła, to Gloria przebiła rapierem jednego z napastników i zamarła w szoku widząc jego śmierć, ale wtedy inny chwycił ją za szyję, i być może złamał by jej kark, ale Astio przebiło mu rękę w łokciu, a potem szybko wyciągnęło ostrze i wbiło między żebra… -
-Brawo Astio, pilnować sobie nawzajem pleców- poleciła Cynthia- W takim razie trzeba iść do źródła skąd wylazły. Ale najpierw*- DZIECI! AMETYST!*
Cynthia przywołała gestem swoje dzieci, żeby stanęły bliżej smoka. Spojrzała w ślepia towarzyszki:
-Ametyst, jak nie chcesz zostać setką butów, to lepiej pilnuj tych dzieci. żeby każde z osobna pozostało w żywej całości. Możesz pożreć wszystko co śmierdzi Chimerą i za bardzo się do nich zbliży. Dzieci, zosaecie przy Ametyst. Obyście nie miały okazji sprawdzić czego się nauczyłyście na lekcjach fechtunku. Ale obyście znali wszystkie rody Ariyanny z nazwy. JAK WRÓCĘ TO SPRAWDZĘ, -
Ametyst popatrzyła na swoją jeździe z wyraźną urazą w oczach, ale wyszło do środka rozbijając przy okazji jedną ze ścian i rozgniatając bardzo umyślnie dwóch wojowników, a potem dała znak żeby dzieci do niej podbiegły i otoczyła jest twoim ogonem. Za nią weszła Scintis,
-
Cynthia pomachała Smoczycy i dzieciom, a potem wyciągnęła swój rapier. Ściany się odbuduje. Oby strażnicy byli Chimerami, albo dało się zwalić na wypadek. A na razie:
-Ruszam do piwnicy przebić się tam skąd wyłażą. Kwiaty Rycerstwa, mężu jeśli dacie radę ogarnąć tutaj idźcie do piwnicy. Chronić rodzinę królewską.Wszelkie Chimery i co tylko wyskoczy zamierzała usiec po drodze.
-
Cynihia Ruszyła do walki… Pierwszego przeciwnika powaliła pchnięciem w serce i potem wykonując piruet powaliła Kolejnego miażdżąc mu krtań kantem dłoni, a Następnemu rozpłakała gardło ostrzem… Potem na jednej dłoni podniosła się i odbiwszy się nogami od duszącego się własną krwią przeciwnika skoczyła na kolejnego łamiąc mu kark i skoczyła w stronę zejścia do podziemi, gdzie dwóch kolejnych pół chimerzych wojowników zabiła dwoma szybkimi cięciami a kolejnego który wychodził powaliła przebijając ostrzem oczodół, I zbiegła na dół… Za nią pobiegła Farasz i mroższycach który miał być jej bratem… Zobaczyła zwłoki kilku rozerwanych na pół napastników i usłyszała cichy głos Irys dobiegający z ciemności.
- To zaszło dalej niż sądziłam… - -
Ruggiero-Berengar przeszła przez kolejne pomieszczenia jjak przystało na matronę rodu Smoczych Jeźdzców: minimalizując swoje straty na rzecz cudzych. Słysząc głos siostry, musiała przystanąć. I spróbować najpierw przywrócić oddech do równowagi.
-Iris? Gdzie jesteś? Pokaż się. - przemówiła spokojnie -
Irys Zaśmiała się gorzko w ciemności i powiedziała.
- Powinnaś przebywać z rodziną, w swoim domu, zamiast przebywać tutaj… Czemu zostałaś jeźdźcem? Tak Zemsta jest moja… Zresztą to nie tylko o zemstę chodzi… -
I wtedy jej siostra rozbłysła wyładowaniami elektrycznymi i ich oczom ukazał się jej pół Smoczy krztałt… Farasz Popatrzyła na nią i powiedziała ze zgrozą.
- Mogłabyś mi to wytłumaczyć?!-
- Jeśli ten stwór się zbliży, to go zabiję… - powiedział brat Farasz.
Cześć! Wygląda na to, że jesteś zainteresowany tą rozmową, ale nie masz jeszcze konta.
Masz dość przewijania tych samych postów za każdą wizytą? Po zarejestrowaniu konta zawsze wrócisz dokładnie do tego samego miejsca, w którym byłeś wcześniej, możesz wtedy również wybrać opcję otrzymywania powiadomień nowych odpowiedziach (e-mailem lub powiadomieniem push). Będziesz też mógł zapisywać zakładki i głosować na posty, aby okazać uznanie innym członkom społeczności.
Z Twoją pomocą tez post mógłby być nawet lepszy 💗
Zarejestruj się Zaloguj się