Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa
Skórki
  • Jasny
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Ciemny
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
Patronite
  1. Start
  2. Hydepark
  3. Gry, które wciągnęły was bez reszty

Gry, które wciągnęły was bez reszty

Zaplanowany Przypięty Zablokowany Przeniesiony Hydepark
11 Posty 7 Uczestników 132 Wyświetlenia 1 Obserwuje
  • Najpierw najstarsze
  • Najpierw najnowsze
  • Najwięcej głosów
Odpowiedz
  • Odpowiedz, zakładając nowy temat
Zaloguj się, aby odpowiedzieć
Ten temat został usunięty. Mogą go zobaczyć tylko użytkownicy upoważnieni do zarządzania tematami.
  • PiołunP Niedostępny
    PiołunP Niedostępny
    Piołun
    Mecenas
    napisał(a) ostatnio edytowany przez
    #1

    Pewnie każdemu z was zdarza się czasem, choć może rzadziej niż kiedyś, trafić na grę, która pochłania fabułą do tego stopnia, że po pracy człowiek tylko czeka, aż będzie mógł odpalić komputer albo konsolę i wrócić do jej świata. W erze gier multiplayer zdarza się to chyba coraz rzadziej, ale nadal trafiają się prawdziwe perełki. Czasem łatwo je zauważyć, a czasem giną gdzieś pod natłokiem premier, reklam itd. Nie każdy ma też czas, żeby regularnie czytać recenzje, przeglądać zestawienia i testować dziesiątki gier na własną rękę. Tak sobie więc pomyślałem, że założę temat. Jesteśmy raczej grupką ludzi nastawionych na dive in fabularny i wasza opinia ma pewnie dalece większe znaczenie, niż recenzenta, który odnajduje frajdę gry z innych powodów, np. dlatego, że dobrze się klika.

    Jeżeli traficie na grę, która naprawdę mocno angażuje fabularnie, chętnie się o niej dowiem. Nie chodzi mi koniecznie o mechanikę, bo świetne gry zręcznościowe również mają swoje miejsce, ale umówmy się, że głębokie zanurzenie w opowieści potrafi być znacznie bardziej wyjątkowym przeżyciem. Przynajmniej przyjmijmy takie założenie na potrzeby tego tematu.

    Szukam przede wszystkim gier, które wzruszają, wstrząsają, pobudzają wyobraźnię albo wywołują ten specyficzny moment, kiedy człowiek czuje, że to jest to. Dla każdego będzie to oczywiście coś innego, ale właśnie dlatego warto wymieniać się takimi odkryciami.

    Sam zacznę od może trochę mniej oczywistej pozycji. Około pięciu lat temu trafiłem na The Life and Suffering of Sir Brante, które okazało się naprawdę ciekawym doświadczeniem. Niedawno dowiedziałem się, że twórcy przygotowali nową pozycje, The Life and Suffering of Prince Jerian i nie mogę się doczekać, aż się za nią zabiorę. Kiedy ją ukończę, dam znać, czy warto.

    To oczywiście dość skromny przykład, bo mówimy o grze tekstowej z elementami dwuwymiarowych grafik stylizowanych na ilustracje wykonane tuszem. Z drugiej strony mamy wielkie produkcje, takie jak Baldur’s Gate 3, Until Dawn, The Last of Us, Divinity: Original Sin czy Pillars of Eternity, które podbiły serca graczy. Na takie tytuły łatwiej trafić, ale w sumie nie wiem. Może kogoś akurat ominęły te perełki? Nie ważne. Krótko mówiąc. Dawajcie znać, kiedy jakaś gra naprawdę zrobi na was ogromne wrażenie. Jestem obecnie na takim etapie życia, że mam coraz mniej czasu na samodzielne poszukiwania, dlatego bardzo docenię każdą solidną polecajkę. Być może przyda się ona nie tylko mnie, ale też innym osobom zaglądającym do tego tematu.

    Wklejam wam też trailer do gry o której mówiłem, czyli The Life and Suffering of Prince Jerian. Może akurat kogoś zainteresuje.

    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
    ♥
    4
    • KynikosK Niedostępny
      KynikosK Niedostępny
      Kynikos
      napisał(a) ostatnio edytowany przez Kynikos
      #2

      Nazwanie "Pillars of Eternity" wielką produkcją, gdy Obsidian ciułał na nie przez Kickstartera, był na skraju upadku przed wydaniem i których sukces uratował studio, jest zabawne. Zestawienie ich z tymi tytułami mocno kłuje w oczy, biorąc też pod uwagę że np. najprościej napisany Edér nadal deklasuje dowolnego kompana napisanego przez Larianów. (A Durance czy Grieving Mother to peak writing, jedne z najlepszych w RPG).

      Co ja mógłbym polecić? Dowolny w sumie tytuł z kuźni Obsidianów. 😛 I w mojej liście będzie ich sporo. Za kryterium obiorę sobie ogólnikowe i subiektywne "to jest to", które wspomniał Piołun, jak i sam tytuł wątku. Kolejność względnie losowa.

      Disco Elysium, ZA/UM – fenomen 11/10. Wcielamy się w postać detektywa, życiowego przegrywa, z amnezją wywołaną alkoholem i narkotykami, musimy rozwiązać morderstwo. Fikcyjne Martinaise, w którym toczy się akcja, jest osiedlem nadal nawiedzanym przez duchy przegranej rewolucji komunistycznej, zamieszkałym przez żywe i wielowymiarowe postaci, z których każda jest swoją osobą, o swoich poglądach i przekonaniach. Kluczowo, tutaj serio gramy detektywem. Nie ma strzelanin, pościgów czy generalnie akcji. Chodzimy, rozmawiamy, zbieramy poszlaki, dedukujemy. Wszystko to oparte o system umiejętności, które są głosami w głowie protagonisty. Writing nie stroni od poważnych tematów, polityki, social commentary, krytyki. Na wspomnienie zasługuje też ścieżka dźwiękowa i charakterystyczny artstyle, które dopinają tytuł z duszą i o własnej tożsamości. Gra jedyna w swoim rodzaju (nawet jeśli jej sukces zainspirował klony).

      Red Dead Redemption 2, Rockstar Games – wielka produkcja, którą chyba każdy kojarzy. Historia Arthura Morgana, bandyty i członka gangu Van der Linde'a. Jak sugeruje "redemption" w tytule, motyw mierzenia się z własną przeszłością, czynami, wyborami i ich konsekwencjami. Z nielubianych przeze mnie westernów Rockstar wyciągnęło to, co najlepsze, osadzając akcję u schyłku epoki Dzikiego Zachodu, więc dodatkowo dostajemy też nadejście cywilizacji (ze wszystkimi tego implikacjami). Kluczowo, gra nie stroni też od poruszania polityki, i co dla mnie najważniejsze, nie wybiela ani nie ignoruje tego, jak rdzenni Amerykanie byli traktowani. Otwarty świat, nie dość że ładny i różnorodny, to do tego nieprzesadnie wielki i nieprzesycony bezsensownymi znajdźkami. Jak dla mnie mogłoby być o wiele mniej strzelanin z armiami mooków, ale to już kwestia preferencji. Fabuła i tak peak Rockstar, więc ratuje wiele.

      Tyranny, Obsidian Entertainment – niedoceniana i szerzej nieznana perełka, która zasługuje na o wiele więcej. Izometryczny RPG w autorskim świecie, gdzie zły overlord wygrał. Wcielamy się w postać Fatebindera, agenta reżimu którego zadaniem jest stabilizacja ostatniego podbitego regionu Tiers. Świat high fantasy ściągnięty w grimdark, o własnej tożsamości i przede wszystkim oryginalny. Nie pseudośredniowieczny, ale na przełomie epoki brązu i żelaza. Co ważne, to całe zło nie jest karykaturą, a funkcjonalnym imperium, pełnym żywych NPCów. Writing na wysokim poziomie i, jak przystało na prawdziwego RPGa, ufający graczowi. Decyzje podjęte już podczas prologu rzutują na reputację postaci w świecie, są wspominane podczas gry oraz mogą zamykać lub otwierać niektóre ścieżki/zakończenia. Do tego fajne smaczki jak tzw. developer's foresight, gdzie jedno z praw zabrania nazywania dzieci Kyros (to ten overlord), więc gra blokuje to imię w kreatorze postaci, czy – nie zdradzając zbyt wiele – możliwość wygrania rules lawyeringu z postacią praktycznie będącą uosobieniem prawa.

      Horizon Zero Dawn, Guerrilla Games – kolejna perełka, która miała to nieszczęście być przyćmiona przez większe produkcje przy premierze. Postapokaliptyczna (a właściwie post-postapokalipsa) Ziemia, w której ludzie żyją w plemiennych społeczeństwach, a ekosystem zdominowany przez maszyny. Wcielamy się w postać Aloy, która jako dziecko jest odrzucona przez społeczeństwo i oddana na wychowanie wyrzutkowi. Historia opiera się początkowo na jej misji przejścia próby, by stać się członkinią plemienia, ale później... cóż, to już należy doświadczyć samemu. Fabuła wysokiego poziomu, gdzie stopniowe odkrywanie kolejnych sekretów rodzi więcej pytań niż odpowiedzi, a ostateczne odkrycie jak świat się skończył i jak ludzkość przetrwała są jednym z najlepszych twistów w medium. Nie dość że ta postapokalipsa jest oryginalna, to do tego otwarty świat jednym z najlepszych, ładny i kompaktowy, poboczne wątki ciekawe a nie zapychacze, a znajdźki mają fajne smaczki. Do tego plemiona nie są płaskimi tworami, a realnie napisanymi społeczeństwami o własnych wartościach, strukturach i kulturach, niepozbawione uprzedzeń (mniej lub bardziej zrozumiałych). Sequel i jego DLC (Forbidden West i Burning Shores) są też warte zagrania, ale jak na mój gust nieco przeskalowane w spektakl i uciekające zbyt mocno w dopasowanie pod współczesne oczekiwania.

      Fallout: New Vegas, Obsidian Entertainment – nie wiem czy tę serię trzeba komukolwiek przedstawiać. 😜 Jedyny ze współczesnych Falloutów rozumiejący uniwersum, gdzie Mojave to nie themepark, a rzeczywiste miejsce w którym ludzkość odbudowała się po końcu świata. Obsidian w 18 miesięcy i na nieswoim silniku dostarczył kawał solidnego RPGa na wysokim poziomie, który ma wszystko to, co czyni Fallouta Falloutem. Grę można dostać względnie tanio ze wszystkimi dodatkami, z zastrzeżeniem że jednak wymaga nieco modowania (głównie fiksów i patchy stworzonych przez fanów). Remaster został potwierdzony nie tak dawno, więc zawsze można też poczekać na niego.

      Pillars of Eternity & Pillars of Eternity II: Deadfire, Obsidian Entertainment – wspomniane już wyżej, tzw. spiritual successor Baldur's Gate, Icewind Dale i Planescape: Torment czyli ikonicznych klasyków gatunku. Autorski świat Eory, gdzie bogowie istnieją, wpływają na świat i są równie skomplikowani co ludzie, oparty na cyklu reinkarnacji. Wcielamy się w postać Widzącego (lub Widzącej), który jest "zestrojony" z tym metafizycznym cyklem i widzi dusze lub pozostałości dusz w świecie, co jest błogosławieństwem i przekleństwem w jednym. Kawał solidnego i prawdziwego RPGa, gdzie nawet znajome elementy (jak klasy czy rasy) są osadzone w świecie i nie są kalkami, praktycznie każdy wybór – nawet pochodzenia czy rasy – ma znaczenie i jest wspominany wiele razy. Cechy charakteru są śledzone, więc postać buduje swoją reputację, ale bycie znanym za np. szczerość nie oznacza uniwersalnie pozytywnych reakcji. Dyrwood, miejsce akcji pierwszej gry, to ponura kraina dalej zbierająca się po wojnie, targana kryzysem dzieci które rodzą się bez dusz, a jeszcze dalej przepychanką o legalizację animancji. Writing wysokiego poziomu na całej rozciągłości, gdzie dominuje szara wielowymiarowość. Sequel z kolei rzuca nas w tropikalny archipelag, bardziej kolorowy, wygładzony i uproszczony mechanicznie, ale nie mniej skomplikowany. Konflikt kolonialnych sił i lokalnych społeczności nie jest czarnobiały, żadna ze stron nie oferuje rozwiązania wolnego od przemocy, wyzysku, podporządkowania albo społecznej stagnacji. Jeśli ktoś lubi prawdziwe RPGi, to pozycje obowiązkowe.

      Ghost of Tsushima, Sucker Punch – gra, która zaskakująco wciągnęła mnie na tyle, że wyrobiłem pierwszą w życiu platynę. Historia samuraja stawiającego opór najazdowi Mongołów na Cuszimę, stopniowo łamiącego kod honoru i uciekającego się do coraz brutalniejszych rozwiązań. Gra piękna, otwarty świat ciekawy i w sam raz rozmiarowo, widać inspiracje kinem samurajskim (przez co jest mocno filmowa, w dobrym tego słowa znaczeniu). Fabuła wysokiego poziomu dla mnie ratowała gameplay loop wyrzynania obozów mongolskich i mechanik skradankowych jak z Assassin's Creed. Dla lepszej immersji polecam japoński dubbing z napisami, jak ktoś lubi to nawet jest tryb Kurosawy który stylizuje całość na jego filmy.

      This War of Mine, 11 Bit Studios – rodzima produkcja, która dla mnie jest jedyną strawną grą o tematyce wojennej. Surwiwal inspirowany oblężeniem Sarajewa, gdzie wcielamy się w grupę cywili, ofiar wojny próbujących ją przetrwać i zmuszonych do podejmowania ciężkich decyzji. Wojna nie jako spektakl bohaterstwa, tylko piekło którym realnie jest. Nawet teraz za niecałe pięć dolarów można kupić edycję z dodatkami, chociaż spokojnie zasługuje na pełną cenę. Nie bez powodu włączona w polski program nauczania.

      Papers, Please, 3909 LLC – indyk, gdzie wcielamy się w rolę oficera na przejściu granicznym w dystopijnej Arstotzce. Sprawdzamy dokumenty pod presją czasu i decydujemy, czy wpuszczamy, czy nie. Tylko tyle, i aż tyle. 😛 Z każdym kolejnym dniem ilość regulacji rośnie, przez co mamy coraz więcej dokumentów do sprawdzenia, każdy błąd potrąca część z wypłaty, a utrzymanie rodziny kosztuje. Do tego jest parę wątków fabularnych, gdzie podejmujemy decyzje czasami rzutujące na zakończenie, oraz Endless Mode jako zabijacz czasu dla tych, którzy lubią sprawdzać dokumenty. Glory to Arstotzka.

      God of War (2018) & God of War Ragnarök, Santa Monica Studio – oryginalna seria niespecjalnie mi się podobała przez wiele rzeczy, ale Santa Monica dojrzało i w nowych odsłonach dostarczyło solidną opowieść, której głównym motywem jest relacja ojciec–syn, a Kratos mierzy się z własną przeszłością i staje realną postacią. Jedynka ma problem powtarzalności bossów z racji ograniczonego budżetu, ale fabularnie trzyma poziom. Ciekawa interpretacja mitologii nordyckiej, duży plus za biblijnie zgodnego Thora w dwójce. 😛 No i za techniczny flex, jakim była reżyseria całości obu gier jako jeden long take. Zbędne, ale zasługujące na uznanie.

      Hades & Hades 2, Supergiant Games – roguelike'i, które nie miały prawa być tak dobrze napisane. Gry bliskie ideału pod kątem fabularnym, reinterpretacje mitów, charakterystyczna kreska i styl, własny głos, tożsamość, genialna oprawa muzyczna. Czuć pasję, jaka została włożona, na każdym kroku. Motywy przewodnie, wbrew wcielaniu się w dzieci Hadesa, niezwykle ludzkie: łamanie cyklu, rodzina (biologiczna i wybrana), przyjaźnie, dawne błędy. Do tego Supergiant wiernie oddało charakter greckich bogów, gdzie są jednocześnie sympatyczni, pomocni i do polubienia, jak i niezwykle małostkowi, próżni i dumni (czyli jak należy).

      Z kategorii, którą ja lubię nazywać pożeraczami czasu:

      Crusader Kings 3, Paradox Interactive – strategia i symulator dynastii osadzony w średniowieczu. Mocno sandboksowa gra, w której sami obieramy sobie cel, kontrolując kolejnych przedstawicieli ziemiańskiej dynastii. Można wybrać w zasadzie dowolną historyczną postać posiadającą ziemię albo stworzyć własną, a to, co będziemy robić dalej, zależy już od nas. Gra oferuje też rozmaite wydarzenia i aktywności: pielgrzymki, polowania, romanse, przyjaźnie czy intrygi. Jak dla mnie najlepiej sprawdza się przy odgrywaniu kontrolowanej postaci zgodnie z jej cechami, zamiast wiecznych podbojów i malowania mapy, ale co kto lubi. Do tego dochodzi mnóstwo modów, w tym osadzonych w światach The Elder Scrolls, Pieśni Lodu i Ognia czy Świata Mroku. Niektóre potrafią jednak stopić słabszy sprzęt.

      RimWorld, Ludeon Studios – symulator kolonii. W podstawowym scenariuszu trójka losowych osób rozbija się na losowo generowanej planecie klasyfikowanej jako tytułowy rimworld, czyli słabo zaludnione obrzeże cywilizacji, coś w rodzaju kosmicznego Dzikiego Zachodu. Gra oferuje cel w postaci opuszczenia planety w ten czy inny sposób, ale sama rozgrywka jest sandboksem, w którym robimy właściwie to, co chcemy. Całość działa jako generator opowieści, z narratorami AI podrzucającymi wydarzenia, kryzysy i katastrofy. W fandomie gra bywa prześmiewczo nazywana "symulatorem zbrodni wojennych”, co nie jest dalekie od prawdy, gdzie ekonomię kolonii można oprzeć choćby na handlu organami wycinanymi niedobitkom najazdów. Podobnie jak CK3, ma też ogromną liczbę modów rozwijających podstawową grę.

      Stellaris, Paradox Interactive – mój główny pożeracz czasu. Akcja toczy się w losowo generowanej galaktyce, w której prowadzimy własne państwo międzygwiezdne, zaczynając krótko po zjednoczeniu ojczystej planety i odkryciu napędu nadświetlnego. Określamy przy tym gatunek założycielski i jego cechy, etos cywilizacji (np. egalitaryzm i fanatyczną ksenofilię albo fanatyczny autorytaryzm i duchowość) oraz ustrój, taki jak demokracja czy monarchia. Podobnie jak CK3, gra najlepiej sprawdza się dla mnie wtedy, gdy wiernie odgrywam charakter państwa, zamiast skupiać się wyłącznie na podboju galaktyki. Najciekawszy dla mnie jest początek rozgrywki, gdzie każda planeta przeskanowana przez okręt badawczy może skrywać anomalię prowadzącą do kolejnego wydarzenia, badamy nowe systemy, kolonizujemy planety i po raz pierwszy spotykamy obce cywilizacje. Jak dwa poprzednie tytuły, to sandbox z ogromną liczbą dostępnych modów. Minusem jest fakt, że wiele mechanik i treści narracyjnych zamknięto w DLC. Paradox niestety bardzo lubi ten model. Mimo wszystko ponad 1000 godzin nie nabiło się u mnie znikąd.

      Mógłbym wypisywać tutaj jeszcze więcej, bo są tytuły warte polecenia, które niekoniecznie idealnie wpisują się w obrane przeze mnie kryteria, ale to już i tak ściana tekstu. Może kiedy indziej, jak mi się znowu będzie nudzić.

      Your boos mean nothing, I've seen what makes you cheer.

      JhnWJ 1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
      👍 ♥
      7
      • PiołunP Niedostępny
        PiołunP Niedostępny
        Piołun
        Mecenas
        napisał(a) ostatnio edytowany przez
        #3

        Faktycznie Pillars of Eternity trudno nazwać wielką produkcją pod względem budżetu czy nakładu środków. Miałem raczej na myśli jej znaczenie i wpływ na środowisko graczy. Z tego, co pamiętam, po premierze gra wygrała Global Game Awards w kategorii BestRPG, konkurując z naprawdę dużymi tytułami tamtego okresu. Oczywiście w głównej kategorii trudno jej było rywalizować z Wiedźminem 3, ale dla mnie i tak pozostaje wielką grą.

        Co do tytułów, które wymieniłeś to wow, naprawdę niezłe zestawienie. W sporą część z nich grałem, a po kilka innych nie sięgnąłem głównie ze względu na format. Szczególnie przyjże się Crusader Kings 3, bo ostro się zastanawiałem kiedyś, czy nie zagrać. Przynajmniej mam teraz nad czym się zastanowić. Dzięki, że się podzieliłeś!

        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
        0
        • KynikosK Niedostępny
          KynikosK Niedostępny
          Kynikos
          napisał(a) ostatnio edytowany przez Kynikos
          #4

          Jeśli chcesz sobie sprawdzić CK3, to Paradox dla swoich gier (chyba wszystkich) oferuje od dłuższego czasu model subskrypcji na Steam. Za $10 na miesiąc dostajesz dostęp do całości contentu, jaki zdążyli naprodukować dla danego tytułu. Zawsze to tańsza opcja na sprawdzenie, niż pełna cena za gołą podstawkę. Chyba że wpadnie jakaś dobra promocja.

          Your boos mean nothing, I've seen what makes you cheer.

          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
          0
          • KetharianK Niedostępny
            KetharianK Niedostępny
            Ketharian
            Obsługa Moderator Mecenas
            napisał(a) ostatnio edytowany przez
            #5

            Większości tych tytułów nie znałem, ale chciałbym nadmienić, że od lat jestem zakochany w Stellaris, które jest dla mnie numerem jeden w kategorii kosmicznych strategii.

            Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
            0
            • KynikosK Kynikos

              Nazwanie "Pillars of Eternity" wielką produkcją, gdy Obsidian ciułał na nie przez Kickstartera, był na skraju upadku przed wydaniem i których sukces uratował studio, jest zabawne. Zestawienie ich z tymi tytułami mocno kłuje w oczy, biorąc też pod uwagę że np. najprościej napisany Edér nadal deklasuje dowolnego kompana napisanego przez Larianów. (A Durance czy Grieving Mother to peak writing, jedne z najlepszych w RPG).

              Co ja mógłbym polecić? Dowolny w sumie tytuł z kuźni Obsidianów. 😛 I w mojej liście będzie ich sporo. Za kryterium obiorę sobie ogólnikowe i subiektywne "to jest to", które wspomniał Piołun, jak i sam tytuł wątku. Kolejność względnie losowa.

              Disco Elysium, ZA/UM – fenomen 11/10. Wcielamy się w postać detektywa, życiowego przegrywa, z amnezją wywołaną alkoholem i narkotykami, musimy rozwiązać morderstwo. Fikcyjne Martinaise, w którym toczy się akcja, jest osiedlem nadal nawiedzanym przez duchy przegranej rewolucji komunistycznej, zamieszkałym przez żywe i wielowymiarowe postaci, z których każda jest swoją osobą, o swoich poglądach i przekonaniach. Kluczowo, tutaj serio gramy detektywem. Nie ma strzelanin, pościgów czy generalnie akcji. Chodzimy, rozmawiamy, zbieramy poszlaki, dedukujemy. Wszystko to oparte o system umiejętności, które są głosami w głowie protagonisty. Writing nie stroni od poważnych tematów, polityki, social commentary, krytyki. Na wspomnienie zasługuje też ścieżka dźwiękowa i charakterystyczny artstyle, które dopinają tytuł z duszą i o własnej tożsamości. Gra jedyna w swoim rodzaju (nawet jeśli jej sukces zainspirował klony).

              Red Dead Redemption 2, Rockstar Games – wielka produkcja, którą chyba każdy kojarzy. Historia Arthura Morgana, bandyty i członka gangu Van der Linde'a. Jak sugeruje "redemption" w tytule, motyw mierzenia się z własną przeszłością, czynami, wyborami i ich konsekwencjami. Z nielubianych przeze mnie westernów Rockstar wyciągnęło to, co najlepsze, osadzając akcję u schyłku epoki Dzikiego Zachodu, więc dodatkowo dostajemy też nadejście cywilizacji (ze wszystkimi tego implikacjami). Kluczowo, gra nie stroni też od poruszania polityki, i co dla mnie najważniejsze, nie wybiela ani nie ignoruje tego, jak rdzenni Amerykanie byli traktowani. Otwarty świat, nie dość że ładny i różnorodny, to do tego nieprzesadnie wielki i nieprzesycony bezsensownymi znajdźkami. Jak dla mnie mogłoby być o wiele mniej strzelanin z armiami mooków, ale to już kwestia preferencji. Fabuła i tak peak Rockstar, więc ratuje wiele.

              Tyranny, Obsidian Entertainment – niedoceniana i szerzej nieznana perełka, która zasługuje na o wiele więcej. Izometryczny RPG w autorskim świecie, gdzie zły overlord wygrał. Wcielamy się w postać Fatebindera, agenta reżimu którego zadaniem jest stabilizacja ostatniego podbitego regionu Tiers. Świat high fantasy ściągnięty w grimdark, o własnej tożsamości i przede wszystkim oryginalny. Nie pseudośredniowieczny, ale na przełomie epoki brązu i żelaza. Co ważne, to całe zło nie jest karykaturą, a funkcjonalnym imperium, pełnym żywych NPCów. Writing na wysokim poziomie i, jak przystało na prawdziwego RPGa, ufający graczowi. Decyzje podjęte już podczas prologu rzutują na reputację postaci w świecie, są wspominane podczas gry oraz mogą zamykać lub otwierać niektóre ścieżki/zakończenia. Do tego fajne smaczki jak tzw. developer's foresight, gdzie jedno z praw zabrania nazywania dzieci Kyros (to ten overlord), więc gra blokuje to imię w kreatorze postaci, czy – nie zdradzając zbyt wiele – możliwość wygrania rules lawyeringu z postacią praktycznie będącą uosobieniem prawa.

              Horizon Zero Dawn, Guerrilla Games – kolejna perełka, która miała to nieszczęście być przyćmiona przez większe produkcje przy premierze. Postapokaliptyczna (a właściwie post-postapokalipsa) Ziemia, w której ludzie żyją w plemiennych społeczeństwach, a ekosystem zdominowany przez maszyny. Wcielamy się w postać Aloy, która jako dziecko jest odrzucona przez społeczeństwo i oddana na wychowanie wyrzutkowi. Historia opiera się początkowo na jej misji przejścia próby, by stać się członkinią plemienia, ale później... cóż, to już należy doświadczyć samemu. Fabuła wysokiego poziomu, gdzie stopniowe odkrywanie kolejnych sekretów rodzi więcej pytań niż odpowiedzi, a ostateczne odkrycie jak świat się skończył i jak ludzkość przetrwała są jednym z najlepszych twistów w medium. Nie dość że ta postapokalipsa jest oryginalna, to do tego otwarty świat jednym z najlepszych, ładny i kompaktowy, poboczne wątki ciekawe a nie zapychacze, a znajdźki mają fajne smaczki. Do tego plemiona nie są płaskimi tworami, a realnie napisanymi społeczeństwami o własnych wartościach, strukturach i kulturach, niepozbawione uprzedzeń (mniej lub bardziej zrozumiałych). Sequel i jego DLC (Forbidden West i Burning Shores) są też warte zagrania, ale jak na mój gust nieco przeskalowane w spektakl i uciekające zbyt mocno w dopasowanie pod współczesne oczekiwania.

              Fallout: New Vegas, Obsidian Entertainment – nie wiem czy tę serię trzeba komukolwiek przedstawiać. 😜 Jedyny ze współczesnych Falloutów rozumiejący uniwersum, gdzie Mojave to nie themepark, a rzeczywiste miejsce w którym ludzkość odbudowała się po końcu świata. Obsidian w 18 miesięcy i na nieswoim silniku dostarczył kawał solidnego RPGa na wysokim poziomie, który ma wszystko to, co czyni Fallouta Falloutem. Grę można dostać względnie tanio ze wszystkimi dodatkami, z zastrzeżeniem że jednak wymaga nieco modowania (głównie fiksów i patchy stworzonych przez fanów). Remaster został potwierdzony nie tak dawno, więc zawsze można też poczekać na niego.

              Pillars of Eternity & Pillars of Eternity II: Deadfire, Obsidian Entertainment – wspomniane już wyżej, tzw. spiritual successor Baldur's Gate, Icewind Dale i Planescape: Torment czyli ikonicznych klasyków gatunku. Autorski świat Eory, gdzie bogowie istnieją, wpływają na świat i są równie skomplikowani co ludzie, oparty na cyklu reinkarnacji. Wcielamy się w postać Widzącego (lub Widzącej), który jest "zestrojony" z tym metafizycznym cyklem i widzi dusze lub pozostałości dusz w świecie, co jest błogosławieństwem i przekleństwem w jednym. Kawał solidnego i prawdziwego RPGa, gdzie nawet znajome elementy (jak klasy czy rasy) są osadzone w świecie i nie są kalkami, praktycznie każdy wybór – nawet pochodzenia czy rasy – ma znaczenie i jest wspominany wiele razy. Cechy charakteru są śledzone, więc postać buduje swoją reputację, ale bycie znanym za np. szczerość nie oznacza uniwersalnie pozytywnych reakcji. Dyrwood, miejsce akcji pierwszej gry, to ponura kraina dalej zbierająca się po wojnie, targana kryzysem dzieci które rodzą się bez dusz, a jeszcze dalej przepychanką o legalizację animancji. Writing wysokiego poziomu na całej rozciągłości, gdzie dominuje szara wielowymiarowość. Sequel z kolei rzuca nas w tropikalny archipelag, bardziej kolorowy, wygładzony i uproszczony mechanicznie, ale nie mniej skomplikowany. Konflikt kolonialnych sił i lokalnych społeczności nie jest czarnobiały, żadna ze stron nie oferuje rozwiązania wolnego od przemocy, wyzysku, podporządkowania albo społecznej stagnacji. Jeśli ktoś lubi prawdziwe RPGi, to pozycje obowiązkowe.

              Ghost of Tsushima, Sucker Punch – gra, która zaskakująco wciągnęła mnie na tyle, że wyrobiłem pierwszą w życiu platynę. Historia samuraja stawiającego opór najazdowi Mongołów na Cuszimę, stopniowo łamiącego kod honoru i uciekającego się do coraz brutalniejszych rozwiązań. Gra piękna, otwarty świat ciekawy i w sam raz rozmiarowo, widać inspiracje kinem samurajskim (przez co jest mocno filmowa, w dobrym tego słowa znaczeniu). Fabuła wysokiego poziomu dla mnie ratowała gameplay loop wyrzynania obozów mongolskich i mechanik skradankowych jak z Assassin's Creed. Dla lepszej immersji polecam japoński dubbing z napisami, jak ktoś lubi to nawet jest tryb Kurosawy który stylizuje całość na jego filmy.

              This War of Mine, 11 Bit Studios – rodzima produkcja, która dla mnie jest jedyną strawną grą o tematyce wojennej. Surwiwal inspirowany oblężeniem Sarajewa, gdzie wcielamy się w grupę cywili, ofiar wojny próbujących ją przetrwać i zmuszonych do podejmowania ciężkich decyzji. Wojna nie jako spektakl bohaterstwa, tylko piekło którym realnie jest. Nawet teraz za niecałe pięć dolarów można kupić edycję z dodatkami, chociaż spokojnie zasługuje na pełną cenę. Nie bez powodu włączona w polski program nauczania.

              Papers, Please, 3909 LLC – indyk, gdzie wcielamy się w rolę oficera na przejściu granicznym w dystopijnej Arstotzce. Sprawdzamy dokumenty pod presją czasu i decydujemy, czy wpuszczamy, czy nie. Tylko tyle, i aż tyle. 😛 Z każdym kolejnym dniem ilość regulacji rośnie, przez co mamy coraz więcej dokumentów do sprawdzenia, każdy błąd potrąca część z wypłaty, a utrzymanie rodziny kosztuje. Do tego jest parę wątków fabularnych, gdzie podejmujemy decyzje czasami rzutujące na zakończenie, oraz Endless Mode jako zabijacz czasu dla tych, którzy lubią sprawdzać dokumenty. Glory to Arstotzka.

              God of War (2018) & God of War Ragnarök, Santa Monica Studio – oryginalna seria niespecjalnie mi się podobała przez wiele rzeczy, ale Santa Monica dojrzało i w nowych odsłonach dostarczyło solidną opowieść, której głównym motywem jest relacja ojciec–syn, a Kratos mierzy się z własną przeszłością i staje realną postacią. Jedynka ma problem powtarzalności bossów z racji ograniczonego budżetu, ale fabularnie trzyma poziom. Ciekawa interpretacja mitologii nordyckiej, duży plus za biblijnie zgodnego Thora w dwójce. 😛 No i za techniczny flex, jakim była reżyseria całości obu gier jako jeden long take. Zbędne, ale zasługujące na uznanie.

              Hades & Hades 2, Supergiant Games – roguelike'i, które nie miały prawa być tak dobrze napisane. Gry bliskie ideału pod kątem fabularnym, reinterpretacje mitów, charakterystyczna kreska i styl, własny głos, tożsamość, genialna oprawa muzyczna. Czuć pasję, jaka została włożona, na każdym kroku. Motywy przewodnie, wbrew wcielaniu się w dzieci Hadesa, niezwykle ludzkie: łamanie cyklu, rodzina (biologiczna i wybrana), przyjaźnie, dawne błędy. Do tego Supergiant wiernie oddało charakter greckich bogów, gdzie są jednocześnie sympatyczni, pomocni i do polubienia, jak i niezwykle małostkowi, próżni i dumni (czyli jak należy).

              Z kategorii, którą ja lubię nazywać pożeraczami czasu:

              Crusader Kings 3, Paradox Interactive – strategia i symulator dynastii osadzony w średniowieczu. Mocno sandboksowa gra, w której sami obieramy sobie cel, kontrolując kolejnych przedstawicieli ziemiańskiej dynastii. Można wybrać w zasadzie dowolną historyczną postać posiadającą ziemię albo stworzyć własną, a to, co będziemy robić dalej, zależy już od nas. Gra oferuje też rozmaite wydarzenia i aktywności: pielgrzymki, polowania, romanse, przyjaźnie czy intrygi. Jak dla mnie najlepiej sprawdza się przy odgrywaniu kontrolowanej postaci zgodnie z jej cechami, zamiast wiecznych podbojów i malowania mapy, ale co kto lubi. Do tego dochodzi mnóstwo modów, w tym osadzonych w światach The Elder Scrolls, Pieśni Lodu i Ognia czy Świata Mroku. Niektóre potrafią jednak stopić słabszy sprzęt.

              RimWorld, Ludeon Studios – symulator kolonii. W podstawowym scenariuszu trójka losowych osób rozbija się na losowo generowanej planecie klasyfikowanej jako tytułowy rimworld, czyli słabo zaludnione obrzeże cywilizacji, coś w rodzaju kosmicznego Dzikiego Zachodu. Gra oferuje cel w postaci opuszczenia planety w ten czy inny sposób, ale sama rozgrywka jest sandboksem, w którym robimy właściwie to, co chcemy. Całość działa jako generator opowieści, z narratorami AI podrzucającymi wydarzenia, kryzysy i katastrofy. W fandomie gra bywa prześmiewczo nazywana "symulatorem zbrodni wojennych”, co nie jest dalekie od prawdy, gdzie ekonomię kolonii można oprzeć choćby na handlu organami wycinanymi niedobitkom najazdów. Podobnie jak CK3, ma też ogromną liczbę modów rozwijających podstawową grę.

              Stellaris, Paradox Interactive – mój główny pożeracz czasu. Akcja toczy się w losowo generowanej galaktyce, w której prowadzimy własne państwo międzygwiezdne, zaczynając krótko po zjednoczeniu ojczystej planety i odkryciu napędu nadświetlnego. Określamy przy tym gatunek założycielski i jego cechy, etos cywilizacji (np. egalitaryzm i fanatyczną ksenofilię albo fanatyczny autorytaryzm i duchowość) oraz ustrój, taki jak demokracja czy monarchia. Podobnie jak CK3, gra najlepiej sprawdza się dla mnie wtedy, gdy wiernie odgrywam charakter państwa, zamiast skupiać się wyłącznie na podboju galaktyki. Najciekawszy dla mnie jest początek rozgrywki, gdzie każda planeta przeskanowana przez okręt badawczy może skrywać anomalię prowadzącą do kolejnego wydarzenia, badamy nowe systemy, kolonizujemy planety i po raz pierwszy spotykamy obce cywilizacje. Jak dwa poprzednie tytuły, to sandbox z ogromną liczbą dostępnych modów. Minusem jest fakt, że wiele mechanik i treści narracyjnych zamknięto w DLC. Paradox niestety bardzo lubi ten model. Mimo wszystko ponad 1000 godzin nie nabiło się u mnie znikąd.

              Mógłbym wypisywać tutaj jeszcze więcej, bo są tytuły warte polecenia, które niekoniecznie idealnie wpisują się w obrane przeze mnie kryteria, ale to już i tak ściana tekstu. Może kiedy indziej, jak mi się znowu będzie nudzić.

              JhnWJ Niedostępny
              JhnWJ Niedostępny
              JhnW
              Administrator Obsługa Developer
              napisał(a) ostatnio edytowany przez
              #6

              @Kynikos fajne, wyczerpujące zestawienie.

              Z mej strony wrzucęœ trzy grosze. Mnie Pillarsy czy Tyrany nie siadły (obydwa były rozdawane na Epicu) ale łączą dwa elementy których nie lubię - drużynowe rpg z walką w czasie rzeczywistym (tak wiem, aktywna pauza...) oraz RPG skupione na walce. Więc jak ktoś ma podobny gust, raczej mu nie będzie pasować.

              Disco Elysium - świetna gra. Świetny RPG, pokazuje, że dobre RPG nie musi mieć walki, że to wcale nie o to chodzi. Fajny świat, fajne tematy, ale gra miejscami depresyjna. Obiecuję sobie, że przejdę drugi raz i.. ten.. jak na razie tylko obiecuję. Ale tak, fenomen.

              Horizon Zero Dawn fajny, ale czy wybitny? Grałem w jedynę i dwojkę, oba z DLC, bawiłem się śœietnie ale tak samo jak w innych dobrych grach z otwarym światem typu ostatnie Assassin’s Creed czy Wiedźmin. Jak ktoś lubi model ubi-gry to tutaj jest dobrze zrobiony, mimo, że to nie gra od Ubi 😉

              Chciałem do podobnego worka wrzucić God of War, ale nie mogę, gdyż należy się mu jeden dodatkowy komentarz. Ta gra pokazuje jak zmieniły się narracje w grach. Z opowieści o wiecznie wkurwionym facecie mamy fabułę o relacji syna z emocjonalnie zdystansowanym synem. Średnia wieku gracz wzrosła, to i tematy trochę się przesunęły. Poza tym fajna gra 🙂

              Może kiedyś wrzucę swąję listę...

              PiołunP 1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
              1
              • WiredW Niedostępny
                WiredW Niedostępny
                Wired
                napisał(a) ostatnio edytowany przez Wired
                #7

                Od siebie polecę Age of Wonders 4.
                Nie jest to tytuł co wstrząsa czy wzrusza, ale solidne 4X i dobra strategia turowa, o co ciężko po HoMM3 od lat.
                Gra jest pewnym połączeniem HoMM i Cywilizacji, mi bardzo siadła.
                W dodatku tytuł należy do Paradox Interactive, firmy która obecnie odpowiada za Świat Mroku (taki mały smaczek, że kasa idzie do ludzi co odpowiadają również za RPGa w którego grywam, więc tym chętniej kupiłem).

                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                0
                • JhnWJ JhnW

                  @Kynikos fajne, wyczerpujące zestawienie.

                  Z mej strony wrzucęœ trzy grosze. Mnie Pillarsy czy Tyrany nie siadły (obydwa były rozdawane na Epicu) ale łączą dwa elementy których nie lubię - drużynowe rpg z walką w czasie rzeczywistym (tak wiem, aktywna pauza...) oraz RPG skupione na walce. Więc jak ktoś ma podobny gust, raczej mu nie będzie pasować.

                  Disco Elysium - świetna gra. Świetny RPG, pokazuje, że dobre RPG nie musi mieć walki, że to wcale nie o to chodzi. Fajny świat, fajne tematy, ale gra miejscami depresyjna. Obiecuję sobie, że przejdę drugi raz i.. ten.. jak na razie tylko obiecuję. Ale tak, fenomen.

                  Horizon Zero Dawn fajny, ale czy wybitny? Grałem w jedynę i dwojkę, oba z DLC, bawiłem się śœietnie ale tak samo jak w innych dobrych grach z otwarym światem typu ostatnie Assassin’s Creed czy Wiedźmin. Jak ktoś lubi model ubi-gry to tutaj jest dobrze zrobiony, mimo, że to nie gra od Ubi 😉

                  Chciałem do podobnego worka wrzucić God of War, ale nie mogę, gdyż należy się mu jeden dodatkowy komentarz. Ta gra pokazuje jak zmieniły się narracje w grach. Z opowieści o wiecznie wkurwionym facecie mamy fabułę o relacji syna z emocjonalnie zdystansowanym synem. Średnia wieku gracz wzrosła, to i tematy trochę się przesunęły. Poza tym fajna gra 🙂

                  Może kiedyś wrzucę swąję listę...

                  PiołunP Niedostępny
                  PiołunP Niedostępny
                  Piołun
                  Mecenas
                  napisał(a) ostatnio edytowany przez
                  #8

                  @JhnW napisał:

                  Z mej strony wrzucęœ trzy grosze. Mnie Pillarsy czy Tyrany nie siadły (obydwa były rozdawane na Epicu) ale łączą dwa elementy których nie lubię - drużynowe rpg z walką w czasie rzeczywistym (tak wiem, aktywna pauza...) oraz RPG skupione na walce. Więc jak ktoś ma podobny gust, raczej mu nie będzie pasować.

                  Hmm, na 10 lecie Pillarsy dostały update i można rozegrać teraz przygodę w formie walki turowej. Jakiś czas temu skończyły się beta testy i wszedł oryginalny patch od twórców. Może cię to zachęci. Gra ma specyficzny klimat, a muzyczka działa na mnie w trochę zły sposób, ale ma masę fajnej fabuły.

                  @Kynikos napisał:

                  Jeśli chcesz sobie sprawdzić CK3, to Paradox dla swoich gier (chyba wszystkich) oferuje od dłuższego czasu model subskrypcji na Steam. Za $10 na miesiąc dostajesz dostęp do całości contentu, jaki zdążyli naprodukować dla danego tytułu. Zawsze to tańsza opcja na sprawdzenie, niż pełna cena za gołą podstawkę. Chyba że wpadnie jakaś dobra promocja.

                  Dzięki za tip. Może skorzystam, ale muszę wpierw zadbać o swój kącik gamingowy, by ponownie cieszyć się grami na PC. Obecnie jestem konsolowcem z przymusu, ale jak zrobię remont piętra i kupię porządny komputer to będę nadrabiać. Kto wie, może jeszcze w tym roku. Wiem, że część z tych gier nie wymaga cudów techniki, ale laptopa używam głównie do pisania, a sesje z grami na PC, muszą chwilkę poczekać. Nie mniej dzięki za radę.

                  KynikosK 1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                  1
                  • PiołunP Piołun

                    @JhnW napisał:

                    Z mej strony wrzucęœ trzy grosze. Mnie Pillarsy czy Tyrany nie siadły (obydwa były rozdawane na Epicu) ale łączą dwa elementy których nie lubię - drużynowe rpg z walką w czasie rzeczywistym (tak wiem, aktywna pauza...) oraz RPG skupione na walce. Więc jak ktoś ma podobny gust, raczej mu nie będzie pasować.

                    Hmm, na 10 lecie Pillarsy dostały update i można rozegrać teraz przygodę w formie walki turowej. Jakiś czas temu skończyły się beta testy i wszedł oryginalny patch od twórców. Może cię to zachęci. Gra ma specyficzny klimat, a muzyczka działa na mnie w trochę zły sposób, ale ma masę fajnej fabuły.

                    @Kynikos napisał:

                    Jeśli chcesz sobie sprawdzić CK3, to Paradox dla swoich gier (chyba wszystkich) oferuje od dłuższego czasu model subskrypcji na Steam. Za $10 na miesiąc dostajesz dostęp do całości contentu, jaki zdążyli naprodukować dla danego tytułu. Zawsze to tańsza opcja na sprawdzenie, niż pełna cena za gołą podstawkę. Chyba że wpadnie jakaś dobra promocja.

                    Dzięki za tip. Może skorzystam, ale muszę wpierw zadbać o swój kącik gamingowy, by ponownie cieszyć się grami na PC. Obecnie jestem konsolowcem z przymusu, ale jak zrobię remont piętra i kupię porządny komputer to będę nadrabiać. Kto wie, może jeszcze w tym roku. Wiem, że część z tych gier nie wymaga cudów techniki, ale laptopa używam głównie do pisania, a sesje z grami na PC, muszą chwilkę poczekać. Nie mniej dzięki za radę.

                    KynikosK Niedostępny
                    KynikosK Niedostępny
                    Kynikos
                    napisał(a) ostatnio edytowany przez
                    #9

                    @Piołun napisał:
                    Dzięki za tip. Może skorzystam, ale muszę wpierw zadbać o swój kącik gamingowy, by ponownie cieszyć się grami na PC. Obecnie jestem konsolowcem z przymusu, ale jak zrobię remont piętra i kupię porządny komputer to będę nadrabiać. Kto wie, może jeszcze w tym roku. Wiem, że część z tych gier nie wymaga cudów techniki, ale laptopa używam głównie do pisania, a sesje z grami na PC, muszą chwilkę poczekać. Nie mniej dzięki za radę.

                    Wersja na konsole też jest (PS5 i Xbox X/S), ale nie mogę ręczyć za komfort gry bez klawiatury i myszy. Nawet zawarta w katalogu gier PS Plus.

                    Your boos mean nothing, I've seen what makes you cheer.

                    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                    0
                    • MarikaM Niedostępny
                      MarikaM Niedostępny
                      Marika
                      napisał(a) ostatnio edytowany przez
                      #10

                      To może ja też coś polecę 😛 Mimo że rzadko coś jest w stanie mnie mocno wciągnąć, to — paradoksalnie — lista wyszła mi dość długa (także ostrzegam od razu). Z góry przepraszam za niedopracowaną formę i nierównomierność opisów, ale tekst powstał dość spontanicznie. No i ze względu na całkowitą objętość nie chciało mi się go przesadnie rozbudowywać, profesjonalnie redagować i drobiazgowo szlifować. W końcu to tylko niezobowiązujący komentarz na forum, a nie poważny artykuł prasowy. Pozwoliłam sobie również pominąć te pozycje, które już wcześniej wspomniano (Fallout: New Vegas, Tyranny, Disco Elysium i Pillars of Eternity).

                      Alien versus Predator (1999)
                      W grze otrzymujemy możliwość wcielenia się w trzy zupełnie różne gatunki, z których każdy posiada własną kampanię i oferuje całkiem inny, dość unikalny system rozgrywki. To, co najbardziej sprzedaje tę grę, moim zdaniem, to niesamowicie gęsty, klaustrofobiczny klimat. Czuć to, zwłaszcza jak gramy nieszczęsnym marine’em i desperacko walczymy o życie (pamiętam, że przy pierwszym podejściu ostatnie dwie mapy praktycznie przebiegłam w panice 😆). Alieny wydają mi się szybsze, skoczniejsze i bardziej niebezpieczne, niż w kolejnych odsłonach (a już na pewno bardziej od anemików z AvP3), co tylko podkręca survival w roli człowieka (a ułatwia polowanie na nieświadome ofiary w roli Obcego). A predator? Jak to predator — relaksuje się podczas kosmicznego safari.

                      Aliens: Dark Descent
                      Jedna z najlepszych gier, jakie osadzono w uniwersum Obcego. Taktyczny survival horror w czasie rzeczywistym, polegający zarządzaniu drużyną uderzeniową customizowalnych marines. Każda misja przypomina tu desperacką operację wojskową, gdzie jeden błąd naprawdę potrafi kosztować życie całego oddziału. Świetna pozycja dla fanów brutalnego science fiction.

                      Seria “The Walking Dead” od Telltale
                      Przypominająca interaktywny komiks seria gier osadzonych w niebezpiecznym świecie po apokalipsie zombie. Pełna niezwykle ciężkich moralnie wyborów i wolna od tanich zagrań czy naiwnych klisz. To potężna i poruszająca opowieść w pełni oparta na świetnie napisanych ludzkich dramatach i relacjach. W przeciwieństwie do serialu o tej samej nazwie od AMC, od samego początku do końca świetnie oddaje ducha i klimat surowego komiksu Kirkmana.

                      Fallout 1 i 2
                      Prawdziwe, surowe i kultowe izometryczne arcydzieła z mrocznym klimatem postapo. Świat jest naturalistyczny i nie oferuje taryfy ulgowej, a konsekwencje decyzji mają faktyczny ciężar, co jest teraz w straszną rzadkością w grach. Mechanika oraz gameplay trochę zardzewiały i wymagają solidnego główkowania, ale za to dają gigantyczną swobodę i satysfakcję z opanowania. Wszystko to uzupełnia znakomite, wielopoziomowe pisarstwo z nutką czarnego humoru.

                      Wasteland (seria)
                      Pierwsza część to wspaniałe postapokaliptyczne RPG, bez którego prawdopodobnie nie byłoby Fallouta. W każdej części kierujemy w grupą arizońskich strażników, którzy próbują zaprowadzić porządek na ogarniętych chaosem i barbarzyństwem pustkowiach. Seria stawia na trudne decyzje, świetne questy i szorstki świat, który reaguje adekwatnie na działania gracza, zamiast prowadzić go za rączkę. Zwłaszcza druga i trzecia odsłona to obowiązkowe pozycje dla fanów klasycznych cRPG, choć jedynka doczekała się całkiem niezłego remastera.

                      Atom RPG + Trudograd
                      To fantastycznie skrojony hołd dla klasycznych falloutów z niesamowitą wręcz dbałością o roleplay, statystyki i rozwój postaci. Mechanika oferuje całkiem sporo możliwości kreacji postaci, a świat to responsywny i spójnie napisany, postsowiecki naturalizm, ze świetnie oddanym tamtejszym folklorem, przesądami, ideologiami i dziwactwami. Pozycja konieczna dla każdego turbofana interplayowych falloutów, któremu podchodzą wschodniosłowiańskie klimaty.

                      S.T.A.L.K.E.R. (seria)
                      Ta wzorowana na „Pikniku na skraju drogi” seria semi-survivalowych FPS-ów ma klimat, który wciąga jak bagno. Dzięki systemowi A-Life ukraińska Zona żyje własnym życiem, potrafi zaskoczyć nawet po wielu godzinach rozgrywki, a eksploracja daje poczucie, że naprawdę jest się intruzem w niebezpiecznym miejscu. Jedna z najbardziej klimatycznych serii — i nut w menu głównym — jakie kiedykolwiek powstały.

                      Metro (seria)
                      Metro to FPS-y od dawnych twórców S.T.A.L.K.E.R-a świetnie łączące postapokalipsę z kameralną historią i bardzo mocnym klimatem. Tunele moskiewskiego metra są jednocześnie piękne, przygnębiające i zwyczajnie przerażające (a na zewnątrz jest jeszcze gorzej!). Do tego dochodzi świetna fabuła oraz naprawdę immersyjny survival na wyższych poziomach trudności (polecam grać na Ranger Hardcore) i fajny, ukryty system moralności, który wpływa na zakończenia.

                      GreedFall
                      To pięknie napisane aRPG osadzone w realiach wzorowanych na wczesnej epoce kolonialnej, ze świetnymi mechanizmami politycznymi, które niesamowicie go uprawdopodabniają. Gra silnie kładzie nacisk na logiczną dyplomację, dbanie o statystyki relacji z frakcjami i eksplorację struktury społecznej. Choć mamy dużą swobodę w działaniu i odgrywaniu, nasza postać nie jest kompletnie pustą kartą, nadal wypowiada się zgodnie z wyuczoną etykietą i pełnioną rolą, co tylko dodaje immersji. Walka pozwala na klasyczną szermierkę, operowanie bronią czarnoprochową, rzemiosło inżynieryjno-alchemiczne i polową manipulację magią. Niszowa, ale bardzo solidna pozycja.

                      Arcanum: Of Steamworks and Magick Obscura
                      To chyba najbardziej niedocenione cRPG w historii. Przedstawia świat, w którym drapieżna rewolucja przemysłowa zderza się z tradycyjną magią, a każda decyzja podczas tworzenia postaci w sposób naprawdę istotny zmienia nasz sposób grania. Mimo zaawansowanego wieku wciąż zachwyca wyjątkową swobodą, unikalnym klimatem i soundtrackiem oraz genialnym writingiem i worldbuildingiem, którego wiele współczesnych RPG-ów zwyczajnie nie potrafi przebić.

                      Pathfinder: Wrath of the Righteous i Pathfinder: Kingmaker
                      Świetne klasyczne heroic fantasy cRPG w pełnym znaczeniu tego słowa. Fabularnie, lorowo, worldbuildingowo i roleplayowo wybitne (jak na standardy rynkowe), z całą plejadą niezwykle interesujących wydarzeń i postaci niezależnych. Oferują wyjątkową okazję, by samotnie rozegrać dwie całe kilkuksięgowe pathfinderowe kampanie, tzw. Adventure Paths (do tego w znacznie ulepszonej fabularnie formie!). Cieniem na tym kładą się irytujące wady, takie jak na przykład przesadna presja czasu w początkowym etapie kampanii Kingmakera (dla tych lubiących eksplorację), ciężkostrawna i dodatkowo popsuta przez Owlcat mechanika pierwszej edycji PF i sztucznie podbijany (przez przeskalowanie statystyk w kosmos) poziom trudności mający na celu ukryć fakt jak kiepskie jest AI. Tak czy inaczej, mus dla każdego fana fantasy TTRPG i cRPG (po prostu jak nie trawicie mechaniki, to zapodajcie sobie story mode).

                      Neverwinter Nights
                      Pierwszy w pełni trójwymiarowy dedekowy cRPG. Świetna i kompleksowa konwersja zasad 3e do formatu cyfrowego. Co prawda podstawowa kampania, poza zaskakująco mrocznym i świetnie napisanym pierwszym aktem (kiedyś zrobiłam nawet jego konwersję na przygodę do WFRP), nie jest zbyt powalająca. Ale to zaledwie rozgrzewka, bo prawdziwą potęgą są dodatki oraz tysiące genialnych, autorskich modułów od niezwykle kreatywnej społeczności. Oficjalne wydawnictwa pod względem możliwości roleplayu nieco ustępują starej trylogii Baldur’s Gate i Icewind Dale 2, ale gra nadrabia satysfakcjonującym gameplayem. Poza tym z szacunkiem trzyma się lore Zapomnianych Krain.

                      Sacred
                      Inna ikona klasycznych gier hack 'n' slash. Tym razem w świecie heroicznego fantasy. Główny wątek fabularny jest może niezbyt oryginalny i ciekawy, ale gra nadrabia sporą mapą, szeregiem zadań pobocznych i plejadą ciekawych postaci do wyboru z unikatowymi dla siebie mechanikami (np. krasnolud strzelający armatą z pleców 😆). A przede wszystkim satysfakcjonującym masakrowaniem tabunów wrogów.

                      Baldur’s Gate
                      Pewnie każdy kojarzy. Świetna adaptacja AD&D 2e na format komputerowy. Metaplot i główny wątek fabularny są naprawdę wspaniale, wielowątkowo rozpisane, z genialnie nakreślonymi postaciami i frakcjami. Oprawa dźwiękowa niesamowicie nastraja, co uzupełniają estetyczne tła. Sekwencje senne uważam za niezwykle klimatyczne i literacko wybitne. W ogóle podoba mi się filozoficzna podbudowa całej historii. Polski dubbing jest wyjątkowo dobry i tylko dodaje jakości wielu pamiętnym tekstom. Bardzo podoba mi się też wierność lore i polityce Wybrzeża Mieczy. Oczywiście gra ma też swoje wady, głównie wnikające z zaawansowanego wieku: ograniczony banter towarzyszy, mało zadań pobocznych (które są dość liniowe), w większości słabo zaprojektowane lokacje na mapie do eksploracji (zazwyczaj wypełnione zbitką potworów i krótkich encounterów). Najlepiej grać w najnowszą wersję Enhanced Edition (choć klasyczna grafika i UI mają swój urok) od Beamdog, bo przywraca cały wycięty z oryginału content (no, chyba że sięgniemy po mod Unfinished Business).

                      Icewind Dale 2
                      Powrót do mojej ukochanej Doliny Lodowego Wichru. Jest to kolejna świetna konwersja zasad 3e D&D na grunt cRPG. Co prawda gra ma problem z niektórymi, dość słabo zaprojektowanymi encounterami bojowymi, ale za to posiada rozbudowane dialogi, większy potencjał kreacji postaci niż poprzedniczka i jedną z najlepszych fabuł w historii komputerowych RPG (kręcącą się wokół problematyki konsekwencji, uprzedzeń, dyskryminacji i wykluczenia).

                      Dragon Age: Origins i Dragon Age 2
                      Oba to mroczne heroic fantasy z fantastycznym systemem walki (zwłaszcza jedynka). Kontynuacja wprawdzie cierpi na recykling lokacji, ale za to jest jeszcze bardziej ponura i ma świetnie napisane postacie oraz niesamowitą chemię między nimi. Obie gry oferują twarde, spójne lore i pozwalają na swobodne podejmowanie trudnych decyzji.

                      Darkest Dungeon
                      Hardkorowa gra turowa dla czystych masochistów w ponurej gotycko-lovecraftiańskiej oprawie artystycznej 2D. Zarządzanie drużynami najemników eksplorujących podziemia kryjącej mroczne tajemnice posiadłości zmusza do ciągłego szacowania ryzyka i uczy pokory. Tym bardziej że gra bazuje na autozapisach i nie pozwala na cofanie pomyłek. Piekielnie satysfakcjonująca, upiorna perełka, która udowadnia, że dobrze zaprojektowane zasady to podstawa solidnej gry.

                      Warhammer: Mark of Chaos + Battle March
                      Wszyscy fani uniwersum zdają się zachwycać WH: Total War, natomiast biedny, stary Mark of Chaos popadł w zapomnienie. A niesłusznie! Ma bardzo świetną kampanię, wiernie odwzorowane jednostki z uniwersum i masę klimatu (który podnosi do potęgi potężny soundtrack, do którego do tej pory lubię wracać podczas pisania tekstów osadzonych w WHF).

                      Grim Dawn
                      Dla mnie jeden z najlepszych hack'n'slashy ostatnich lat. Przypomina mix Diablo i Warhammera Fantasy. Daje ogrom możliwości budowania postaci i świat, który jest mroczny bez popadania w przesadę. Grafika może nie powala na kolana, ale za to fabuła jest całkiem przyzwoita. A gameplay niezwykle przyjemny.

                      Diablo 1, 2/Resurrected i 4
                      Chyba każdy zna te ikony mrocznego hack 'n' slash. Jedynka i dwójka to surowe, gotyckie retro-złoto, które zdefiniowało gatunek. Czwórka na szczęście zmywa niesmak po trzeciej części, wracając do ukochanego brudnego, posępnego klimatu, oferując dodatkową zaletę w postaci retconu części głupot z poprzedniczki, świetnej ścieżki dźwiękowej i znacznie rozbudowanej fabuły.

                      Dark Souls (seria)
                      To fenomenalne studium cierpliwości i uporu, które intencjonalnie sprzęga mechaniczne wyzwanie z narracyjnym przekazem. Architektura poziomów jest po prostu genialna, pełna logicznych skrótów, które ostatecznie układają się w piękny i spójny trójwymiarowy model całego świata. Gry są nie tyle trudne, co wymagające zrozumienia i szacunku. Odpłacając nam za to niesamowitą satysfakcją. To marka sama w sobie, z której wyewoluował odrębny gatunek gier aRPG (soulsborne/soulslike). Ogółem nastrojowe — choć nieco depresyjne — medieval dark fantasy z głębokim jak ocean lore i unikatowym podejściem do storytellingu.

                      Elden Ring + Shadow of the Erdtree
                      Ze względu na filozofię designu tych samych twórców, bardzo podobna do Dark Soulsów. Poza tym, że jest dużo przystępniejsza i posiada prawdziwy otwarty świat. No i chyba jest jeszcze lepiej napisana niż inne gry FromSoftware. W czym z pewnością jest niemała zasługa G R.R. Martina. Ponadto estetycznie Lands Between po prostu powalają na kolana.

                      Bloodborne
                      Mówiąc oględnie: dark soulsy w lovecraftiańsko-wiktoriańskich klimatach. Gra emanuje bardzo gęstą i posępną atmosferą grozy nieodstępującą nas na krok podczas eksploracji mrocznego i śmiertelnie niebezpiecznego Yharnam. Sountrack wyróżnia się nawet na tle innych monumentalnych ścieżek dźwiękowych od tego samego studia. Bardzo podobają mi się też zakończenia, niezwykle w duchu prozy Samotnika z Providence. Podobno gra stanowi prywatne magnum opus Miyazakiego, z czym naprawdę trudno się nie zgodzić. Nadal czekam na wersję PC.

                      Dead Space
                      S-F survival horror, który w niewielkim stopniu ucieka się do jumpscare’ów, stawiając raczej na gęstą atmosferę i ciągłe napięcie. Eksplorujemy w nim ciemne i klaustrofobiczne wnętrze statku kosmicznego zainfekowanego przez unikalną, body-horrową odmianę zombiaków. Gra posiada satysfakcjonujący system odcinania kończyn przeciwnikom zamiast standardowego pakowania headshotów. Do tego całkiem niezłą fabułę i immersyjny interface. Gramy w niej inżynierem, który walki używa zmodyfikowanych narzędzi, co też jest całkiem oryginalne i dość pomysłowe.

                      Silent Hill 1-4 + Remake SH2 i SH f
                      Absolutna czołówka pierwszej ligi komputerowych horrorów. Majstersztyk psychologicznego dramatu i metafizyczno-okultystycznej grozy. Wymieniam pierwsze cztery części dlatego, że tworzone były przez oryginalny Team Silent, który nietypowo dla gamedevu składał się głównie z niepowiązanych mocno z branżą artystów (i to jakich!). Dlatego też ich gry wciąż oferują niepowtarzalne doświadczenia i niespotykany klimat. Dołączam do zestawu remake od naszych rodaków, bo jest niezwykle wierne oryginałowi, a zarazem nie bało się wprowadzić własnych zmian (zwłaszcza warto tu wymienić dodanie dwóch nowych, absolutnie genialnych zakończeń). A także nowe Silent Hill f, które jest chyba jedyną naprawdę pasującą do uniwersum grą spoza obozu Team Silent (choć trochę przeszkadza fakt, że trzeba ją ukończyć 3 razy, by poznać całą historię). Jej fabuła skupia się na trudach prozy życia i konfliktach między osobistymi aspiracjami a zobowiązaniami wynikającymi z kultury.

                      NieR: Automata
                      Choć pozornie wygląda jak zwykły japoński slasher z atrakcyjnym kobiecym protagiem, to nie warto dać się zwieść. To fenomenalna gra, która z każdym kolejnym zakończeniem odsłania nowe warstwy nietuzinkowej i pełnej niespodzianek fabuły. Ma niesamowity soundtrack, wyjątkowy klimat i poruszającą historię o głębokiej filozoficznej podbudowie, która zostaje w głowie na bardzo długo. Produkcja jest niesamowicie przemyślana i dopracowana, dzięki czemu nawet najbardziej prozaiczna misja spełnia jakiś większy cel w perspektywie całej opowieści. Dla mnie osobiście 11/10 i najlepsza gra ever. Jeśli ktoś by się wkręcił, to zaręczam, że to dopiero początek bardzo długiej drogi, bo uniwersum jest niesamowicie zagmatwane i obejmuje wiele cykli/wersji w odwróconej pętli czasowej rozbitych na koncerty, przedstawienia sceniczne, opowiadania, powieści, komiksy i wszystkie inne gry Yoko Taro.

                      NieR: Replicant
                      Replicant jest trochę bardziej surowy od swojego sequelu: Automaty, ale w żadnym razie gorszy (dla wielu nawet lepszy). To jedna z tych gier, które z pozoru opowiadają prostą historię, a potem wywracają wszystko do góry nogami.

                      Call of Cthulhu
                      Bardzo solidny, choć niedoceniany detektywistyczny RPG oparty na śledztwie i rozmowach. Klimat lovecraftowskiej grozy jest wybitny, a nasze wybory fabularne i odnośnie rozwoju postaci faktycznie mają wpływ na rozgrywkę. Dla fanów mitów Cthulhu pozycja obowiązkowa.

                      Call of Cthulhu: Dark Corners of the Earth
                      Stary i dość toporny klasyk, ale atmosfera zaszczucia i narastającego obłędu nadal robi ogromne wrażenie. Początkowo gra bardziej stawia na ucieczkę i przetrwanie niż walkę, dzięki czemu naprawdę czuć naszą bezsilność wobec kosmicznego horroru. I jest to zdecydowanie jej najlepsza część, bo potem robi się trochę zbyt akcyjniakowo-strzelankowo. Kolejną wadą, przynajmniej dla mnie, jest czerpanie lore z TTRPG od Chaosium Inc. (spaczonego komercją i durnotami Derletha) zamiast z czystej prozy samego HPL-a. Niemniej esencja mitów Cthulhu pozostaje zachowana i wciąż uważam, że to pozycja obowiązkowa dla fanów tychże.

                      Sherlock Holmes: The Awakened
                      Świetna przygodówka detektywistyczna łącząca klasyczne śledztwo z licznymi elementami prozy Lovecrafta. Zamiast tanich straszaków oferuje gęsty klimat, logiczne dedukowanie i zbieranie poszlak. Bardzo dobry wybór, jeśli ceni się inteligentnie napisane zagadki i lubi opowiadania HPL-a.

                      The Sinking City
                      Odwiedzamy w niej ponure i deszczowe miasto skrywające mnóstwo lovecraftiańskich tajemnic. Choć jest tu trochę strzelania, zdecydowanie kluczowe są śledztwa — nie akcja. Klimat tonącego świata i moralnie niejednoznaczne historie (na większość których mamy realny wpływ poprzez podejmowane wcześniej wybory [z których żaden nie jest czarno-biały]), potrafią mocno wciągnąć. Gameplay bywa nierówny, a open-worldowe miasto nie oferuje zbyt wiele pod względem eksploracji, ale atmosfera i fabuła wynagradzają wszystkie z tych potknięć.

                      The Thaumaturge
                      Nietypowe RPG osadzone w Warszawie z 1905 roku, które stawia mocny nacisk na fabułę, psychologię i śledztwa. Sterujemy w niej Wiktorem Szulskim, taumaturgiem (takim okultystą i psychometrą), który potrafi kontrolować istoty zwane salutorami, łączące w sobie cechy zarówno duchów, jak i bytów mocno zakorzenionych w mitologii słowiańskiej. Świetnie napisane dialogi, ciekawy system moralnych wyborów (z systemem Skaz) i bardzo autentyczne tło historyczne tworzą tu naprawdę wyjątkową całość. To jedna z najbardziej oryginalnych polskich gier.

                      Deus Ex (seria)
                      Gry przedstawiają fascynujące, cyberpunkowe wizje świata pełnego technologicznych dylematów, konspiracji, tajnych organizacji, rządowych machlojek i filozoficznych pytań. Pierwsza część jest najbardziej kultowa i wszechstronna pod kątem starć, reakcji na poczynania gracza i podchodzenia do rozwiązywania problemów. Wszystkie jednak oferują wciągające fabuły i ciekawe mechaniki wszczepów. Według mnie chyba najciekawsze uniwersum cyberpunkowe znane z gier komputerowych. Dla fanów gatunku pozycja obowiązkowa.

                      Half-Life (seria)
                      Klasyka, która zestarzała się zaskakująco dobrze. To jedna z tych serii, które pokazały, że FPS może mieć gameplay wykraczający poza samo strzelanie i opowiadać historię bez długich ekspozycji oraz wyrywania co chwilę gracza do przerywników filmowych. Half-Life 2 do dziś ma fizykę i projekty poziomów, których wiele nowych gier mogłoby mu pozazdrościć.

                      Unreal Tournament (1999)
                      Genialny klasyczny arena shooter. Jeden z najprzyjemniejszych w graniu FPS-ów, oferujący tęgą rozwałkę z masą soczystego języka i adrenaliny. Mimo że najważniejsze jest tu strzelanie, to lore cyberpunkowego świata, które możemy odkrywać podczas opisów przed misjami single player, jest naprawdę bardzo przyzwoite. Obecnie dostępny zupełnie za darmo i całkiem legalnie na fanowskiej stronie, choć niestety serwery multi trochę wymierają.

                      Hunted: The Demon’s Forge
                      Przyjemna, niedoceniona gra akcji od twórców Wasteland. Osadzona w klimacie mrocznego fantasy z dużym naciskiem na relacje i współpracę dwójki bohaterów. Nie rewolucjonizuje gatunku, ale oferuje solidną walkę, humorystyczny banter, klimatyczne lokacje i całkiem podstępne zakończenie dla zbyt żądnych mocy. Dobry wybór, jeśli ma się ochotę na krótszą, dynamiczną przygodę bez zbędnego kombinowania. Dodatkowa zaleta to tryb co-op.

                      South Park: Kijek Prawdy i South Park: The Fractured But Whole
                      Totalnie absurdalna jazda po bandzie z bezkompromisowym humorem, która mechanicznie okazuje się świetnie skrojonym turowym RPG. Doskonale robi to, co South Park robi najlepiej i posiada masę nawiązań do serialowego lore i wydarzeń, które od razu wyłapie każdy fan, niemniej sprawdza się nawet wtedy, gdy jest to nasze pierwsze spotkanie z sardonicznym uniwersum Treya Parkera and Matta Stone’a. Oczywiście pod warunkiem, że nie jesteśmy z tych przesadnie wrażliwych i miłujących poprawność polityczną.

                      Seria gier LEGO (przed dodaniem dubbingu)
                      Esencja urzekającego, eleganckiego designu w klockowym świecie. Klasyki opowiadające historie ze znanych filmów i uniwersów poprzez genialną pantomimę i uroczy, slapstickowy humor. Rozwalanie wszystkiego wokół daje masę frajdy i nagradza ukrytymi sekretami. Idealna, bezstresowa rozrywka. Zaznaczyłam, że przed dodaniem dubbingu, bo potem fabuła stała się zbyt mocno odtwórcza względem inspiracji, a poziom humoru mniej kreatywny.

                      Fable (seria)
                      To urocza, nieco przerysowana baśń, w której można być nieskazitelnym bohaterem albo okrutnym draniem kopiącym kurczaki dla samej satysfakcji. Mechaniki może nie są wybitnie skomplikowane, ale specyficzny, brytyjski humor i ekscentryczny klimat Albionu sprawiają, że trudno nie ulec tym tytułom. Każda część ma swój unikalny urok i mnóstwo swobody w kreowaniu własnej historii, oczywiście z lekkim przymrużeniem oka.

                      L.A. Noire
                      Gra rzuca nas w środek mrocznego, brutalnie realistycznego Los Angeles z lat czterdziestych. Podstawą jest tu zaawansowana jak na swoje czasy technologia motion-capture pozwalająca na czytanie emocji z twarzy, co sprawia, że każde przesłuchanie nabiera charakteru mentalnego pojedynku i zmusza nas do trafnego identyfikowania półprawd i kłamstw. Do tego dochodzi świetnie napisana intryga i bardzo autentyczny, spójny klimat z moich ukochanych filmów noir — i to bez żadnych tanich uproszczeń. Nie ma tu aż tak dużo strzelania, większy nacisk jest położony na zbieranie dowodów, logiczne myślenie i chłodną dedukcję. Dodam, że gra daje możliwość włączenia filtru z klasycznych czarno-białych filmów, co dodatkowo dodaje klimatu.

                      Jagged Alliance 2 + Unfinished Business i Jagged Alliance 3
                      Świetna satyra popularnych filmów akcji z lat 80. oraz 90. A przy tym ikona taktycznych turowych RPG. Sterujemy w niej oddziałami barwnych najemników mających za zadanie opanowanie sytuacji w targanych niepokojami w mikropaństewkach. Dwójka pozostaje legendą dzięki kapitalnej mechanice (zwłaszcza z fanowskim overhaulem v1.13), zaś trójka bardzo udanie rozwija tamtejsze pomysły we współczesnej formie, zarazem dodając więcej roleplayu i fabularnych wyborów. Gwarantuje mnóstwo kombinowania, planowania i satysfakcji z dobrze rozegranej operacji.

                      Przyznanie się do błędu to nie słabość, lecz zwycięstwo prawdy nad ignorancją.

                      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                      ♥ 😀
                      5
                      • MarrrtM Niedostępny
                        MarrrtM Niedostępny
                        Marrrt
                        Mecenas
                        napisał(a) ostatnio edytowany przez
                        #11

                        Kilka z powyższych tytułów podbijam. Fallouty 1/2/Vegas. This war of mine. Dead Space. Call of Cthulhu: Dark Corners of the Earth.

                        Dodam od siebie:
                        Knights of the old republic.
                        Co tu dużo mówić. Świetna historia z początków świata Star Wars. Ogromny nacisk na relacje bohatera/bohaterki z resztą drużyny, która jest niezwykle barwna i żywa. Do tego wciągająca fabuła, która wręcz błaga o sprawdzanie różnych sposobów na rozwiązywanie questów. 100 % emocji.

                        Children of Morta
                        Ponownie świetna historia. Gracz prowadzi całą rodzinę, której świętym zadaniem jest obrona Góry przed pradawnym zepsuciem przybierającym postać potworów. Niezwykle fajne przerywniki z ich życia codziennego stanowią ukoronowanie levelów pokonywanych w stylu Diablo.

                        Heavy Rain
                        Kryminał, który szczególnie wgryza się w emocje jeśli jest się rodzicem. Choć zakończeń jest kilkanaście nie byłem w stanie obejrzeć tych złych. No po prostu nie byłem.

                        Star Wars Jedi Fallen Order & Survivor
                        Może nie cudo. Ale kurde ze dwa razy uroniłem łezkę śledząc historię Kestisa więc się liczy.

                        Penumbra 1 i 2
                        Survival horror w najczystszej postaci. I ponownie ciekawa historia okraszona inuicką mitologią. Do tej pory mam ciary po starciu z Clarencem.

                        Amnezja
                        Kolejna seria horrorów od tego samego wydawcy, choć w nieco innym klimacie. Szczególnie mi przypadła do gustu Amnesia Rebirth.

                        Life is Strange
                        Trochę kryminał... trochę serial o dziewczynie z supermocą. Ponownie jednak arcywciągająca historia i jej bardzo naturalne relacje z BN-ami.

                        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                        4

                        Cześć! Wygląda na to, że jesteś zainteresowany tą rozmową, ale nie masz jeszcze konta.

                        Masz dość przewijania tych samych postów za każdą wizytą? Po zarejestrowaniu konta zawsze wrócisz dokładnie do tego samego miejsca, w którym byłeś wcześniej, możesz wtedy również wybrać opcję otrzymywania powiadomień nowych odpowiedziach (e-mailem lub powiadomieniem push). Będziesz też mógł zapisywać zakładki i głosować na posty, aby okazać uznanie innym członkom społeczności.

                        Z Twoją pomocą tez post mógłby być nawet lepszy 💗

                        Zarejestruj się Zaloguj się
                        Odpowiedz
                        • Odpowiedz, zakładając nowy temat
                        Zaloguj się, aby odpowiedzieć
                        • Najpierw najstarsze
                        • Najpierw najnowsze
                        • Najwięcej głosów


                        • Zaloguj się

                        • Nie masz konta? Zarejestruj się

                        • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
                        Powered by NodeBB Contributors
                        • Pierwszy post
                          Ostatni post
                        0
                        • Kategorie
                        • Ostatnie
                        • Tagi
                        • Popularne
                        • Świat
                        • Użytkownicy
                        • Grupy
                        • Strona startowa