Pechowa siódemka
-
Poniższy temat powstaje jako bardzo luźne i niezobowiązujące badanie potencjalnego zainteresowania którymś z poniższych konceptów. Same pomysły również pozostają na razie dość ogólne, ale we wszystkich zależałoby mi na grze nastawionej na odgrywanie postaci, konsekwencje ich działań oraz świat, który reaguje na to, co robią (i na który one same muszą reagować).
1. Pathfinder 2e: “Wirujące Łachmany”
Alkenstar, Miasto Smogu. “Wirujące Łachmany”, dawna pralnia robotnicza przerobiona na pub, znana z niestabilnej anomalii grawitacyjnej, od jakiegoś czasu zmaga się z nowym młodocianym gangiem oferującym lokalowi swoją “protekcję”. Jako że niebawem mają być miejscem spotkania Czerwonej Brygady, grupy zrzeszającej pracowników faktorii planujących założenie związku zawodowego, właścicielka “Łachmanów” i lokalna działaczka Adaline Thorne otwiera swój rejestr dłużników. Grupa Bohaterów Graczy zostaje wezwana do spłaty zadłużenia przez ochronę tawerny i rozwiązanie problemu powtarzających się najazdów. Konfrontacja z gangiem może jednak okazać się tylko zarzewiem problemów i, jak wiele rzeczy w Alkenstar, skończyć wybuchową reakcją łańcuchową.
Steampunkowy swashbuckler. Ton awanturniczy i czarnokomediowy: strzelaniny, pościgi po dachach, wybuchy, niestabilna magia. Konfrontacja w barze, gdzie sufit w każdej chwili może stać się podłogą, eskalująca w kaskadę komplikacji.
Mechanika: Pathfinder 2e (Remastered). Bez siatek bitewnych i skrupulatnego rozgrywania każdego działania, bardziej pisanie “kina akcji”. Szczegóły jednak do dogadania.
2. Frostpunk: “Miasto pamięta”
Nowy Londyn, 1935. Ponad trzydzieści lat od Wielkiej Burzy, około dwóch od śmierci Kapitana. Miasto przetrwało i zastąpiło autorytarne rządy czymś coraz bardziej przypominającym demokrację. Odkrycie ropy i przystosowanie Generatora rozwiązały najbardziej palący problem – produkcję ciepła. Najpoważniejsze zagrożenie stanowi obecnie nie mróz, a wewnętrzny konflikt. Zbliżające się głosowanie w Zgromadzeniu dotyczy kontrowersyjnej propozycji zniesienia immunitetu Straży, połączonej z amnestią za brutalne, choć niekiedy konieczne działania podejmowane pod dawnym reżimem. Projekt dzieli nowolondyńczyków na wrogie obozy i rozpala nastroje. Najgłośniejsi jej zwolennicy i przeciwnicy zaczynają ginąć w podejrzanych okolicznościach, a przy ich ciałach pojawia się dawne hasło oporu przeciw Kapitanowi: sic semper tyrannis. Jednocześnie znika infobroker zwany Pająkiem, rzekomo posiadający archiwum kompromitujących materiałów sięgających początków miasta. Z inicjatywy Zarządcy Reeves powołana zostaje specjalna grupa śledcza, składająca się z Bohaterów Graczy, mająca znaleźć winowajców nim kolejne morderstwa zburzą kruchy pokój Nowego Londynu.
Polityczny thriller i śledztwo w mieście, które przetrwało mroźną apokalipsę. Obecna stabilność Nowego Londynu jest niezwykle krucha, a frakcje dotąd utrzymywane w ryzach przez wynegocjowany rozejm mogą zamienić konflikt toczony na sali obrad w otwartą przemoc. Ton ponury, polityczny i przyziemny, bez wielkich scen heroicznych akcji, a nastawiony na warstwę społeczną. Czyli gra ludźmi, którzy z tego czy innego powodu próbują rozwikłać sprawę morderstw i zapobiec eskalacji.
Mechanika: jakaś. Wspierająca fikcję i narrację, więc lekka w użytku. Dodatkowo najpewniej włączyłbym w jakiejś formie wskaźniki z gier (Nadzieja, Niezadowolenie, Napięcie), na które wpływałyby Wasze akcje, ale których konkretna wartość byłaby utajniona, by symulować reakcje Nowego Londynu.
3. “Bella Ciao”
Jedna z niewielkich komun regionu Mugello w Toskanii, około 10 lat po zakończeniu drugiej wojny światowej. Wśród wzgórz, winnic, malowniczych miasteczek i starych majątków dochodzi do serii makabrycznych zabójstw. Jedną z ofiar jest siostra z miejscowego klasztoru Matki Bożej Nieskończonego Miłosierdzia. W czasie wojny klasztor udzielał schronienia ludziom uciekającym przed partyzantami oraz nadciągającymi aliantami. Niektórzy byli skruszonymi grzesznikami, inni jedynie próbowali ocalić własną skórę. Miejscowi również skrywają sekrety z czasów faszyzmu, okupacji i wojny. Krążą plotki o diable, okultystycznych rytuałach i klątwach, lecz prawda może okazać się znacznie bardziej ludzka. Być może ktoś, albo coś, wymierza zaległą sprawiedliwość.
Kryminał i folk horror w powojennej Toskanii. Fabuła skupiałaby się na śledztwie, dawnych winach, lokalnych układach, katolickim poczuciu winy oraz konflikcie pomiędzy miłosierdziem a sprawiedliwością. Ton przyziemny i realistyczny, z wyraźnym wpływem noir: piękne krajobrazy, duszne społeczności, dawne lojalności i ludzie, którzy zbyt dobrze pamiętają, kto był po której stronie. Elementy nadnaturalne pozostawałyby lekkie i niejednoznaczne, np. dzwony bijące w środku nocy, dzieci rzekomo widzące cienie w lesie, sny przypominające cudze wspomnienia. Nic, co z miejsca potwierdzałoby istnienie potworów czy magii, ale wystarczająco dużo, by podważać pewność bohaterów.
Mechanicznie najpewniej WoD albo CoD w wariancie Mortal, bez dostępu do nadnaturalnych mocy i nadnaturalnego inwentarza. Alternatywnie lekki system fiction first, podobnie jak w poprzednim koncepcie.
4. Fallout: "Przynieście mi serce Śnieżnobiałej”
Pustkowia Mojave, 2283 rok. Niecałe dwa lata po Drugiej Bitwie o Zaporę Nowe Vegas stało się lokalną potęgą dzięki zwycięstwu pana House’a i armii ulepszonych Securitronów pozostających pod jego kontrolą. Republika Nowej Kalifornii, wcześniej zmuszona do odwrotu i negocjacji z pozycji strony przegranej, ponownie kieruje uwagę na Nevadę oraz pogranicze Wielkiej Kotliny. Jej ekspansję ogranicza nie tylko restrykcyjny pakt z House’em, lecz także rosnący opór lokalnych społeczności. Szczególne miejsce na listach gończych RNK zajmuje bandytka zwana Śnieżnobiałą, oskarżana o akty terroru, ataki na patrole, sabotaż infrastruktury, rabunki oraz podburzanie mieszkańców przeciw Republice. RNK wyznacza za nią wysoką nagrodę. Żywą lub martwą.
Falloutowy western o łowcach nagród, pograniczu i legendzie, która może okazać się znacznie większa niż stojąca za nią kobieta. Co tu dużo mówić. Klimat klasycznych gier z serii oraz New Vegas. Późniejszą wersję świata rozwijaną przez Bethesdę w dużej mierze ignoruję. Mogą pojawić się drobne mrugnięcia okiem w stronę Wild Wasteland, ale bez zamieniania kampanii w ciąg przypadkowych gagów.
Mechanika: najpewniej Fallout 2d20, choć system jest dla mnie nieco zbyt mocno oparty na F4. Alternatywnie coś innego, o ile pozwoli zachować charakterystyczne elementy serii (SPECIAL, perki i traity).
5. RimWorld
Jedna z wielu dzikich planet na skraju cywilizacji. Ludzie, świnoludzie, huzarowie, osobliwe społeczności i jeszcze osobliwsze ideoligie (sic), mechanoidy oraz sztuczne inteligencje, które równie dobrze mogą być bogami. Wymiana ognia na niskiej orbicie kończy się zestrzeleniem statku. Wrak spada w pobliżu kilku kolonii, na skrawek ziemi, który jeszcze dzień wcześniej nie interesował absolutnie nikogo. W ciągu kilku godzin staje się najcenniejszym kawałkiem gruntu na kontynencie. Statek najpewniej zawiera zaawansowaną technologię, broń, komponenty albo rdzeń persony. Do wraku ruszają więc ekspedycje kolonistów, najemników, szabrowników, fanatyków i ludzi, którzy po prostu uznali, że to brzmi jak dobry pomysł. Bohaterowie Graczy należeliby do jednej z takich grup.
Sci-fi western i wyprawa po łup, polane czarnym humorem oraz absurdalnością typową dla RimWorlda. Znaczną część przygody stanowiłaby sama podróż: przeprawa przez nieprzyjazny teren, spotkania z innymi ekspedycjami i radzenie sobie z problemami w rodzaju toksycznych opadów, awarii sprzętu czy stada wyjątkowo agresywnych gryzoni. Dotarcie do wraku nie kończyłoby sprawy, bo trzeba go przecież jeszcze zbadać, uruchomić lub rozebrać, zdecydować co naprawdę warto zabrać, a następnie przewieźć zdobycz z powrotem, zanim zrobi to ktoś inny. Ton luźny i przygodowy, wyraźnie komediowy, ale nie całkowicie pozbawiony stawki. Ludzie mogą ginąć w absurdalnych okolicznościach, lecz ich kolonie nadal potrzebują żywności, lekarstw i części zamiennych.
Mechanika: jakaś lekka. Na pewno nie kobyła. Najlepiej system pozwalający szybko rozstrzygać podróż, walkę, awarie, obrażenia oraz kolejne katastrofy bez zamieniania sesji w arkusz kalkulacyjny.
6. Warhammer 40,000: Statek–widmo
Sto lat temu słynny okręt należący do jednej z Dynastii Wolnych Handlarzy zniknął w Osnowie. Od tamtej pory bywał widywany w różnych miejscach sektora Calixis oraz na granicy Ekspansji Koronusa. Nigdy nie pozostawał jednak w realnej przestrzeni wystarczająco długo, by ktokolwiek zdołał wejść na pokład. Aż do teraz.
Legendarny statek-widmo ponownie wyłania się z Osnowy i, wbrew zwyczajowi, pozostaje w Materium. Bohaterowie Graczy należą do jednej z grup wysłanych na jego pokład. Najbardziej skłaniam się ku zwykłym oportunistom albo ludziom działającym w imieniu Wolnego Handlarza; alternatywą byłaby bardziej oficjalna ekspedycja z ramienia Marynarki lub Inkwizycji.
Kosmiczny horror, eksploracja i dochodzenie prowadzone w odciętym od świata, niemożliwym miejscu. Bez bohaterstwa, Space Marinesów i strzelania do kolejnych fal potworów. Bardziej martwe korytarze, sprzeczne zegary, maszyny pamiętające ludzi zmarłych przed stuleciem oraz pytanie, czy to co spotkano w Osnowie jest wrogie – albo czy w ogóle rozumie różnicę pomiędzy człowiekiem i jego wspomnieniem. Z zastrzeżeniem, że uniwersum 40K znam raczej powierzchownie, głównie z cRPGa Rogue Trader od Owlcat, więc przed właściwą grą musiałbym jeszcze uzupełnić lore.
Mechanika: jakaś. Zdecydowanie nie jeden z oficjalnych systemów do tego settingu, ponieważ są tragiczne.
7. D&D 5e (2014): Rime of the Frostmaiden
Oficjalna (i najlepsza) kampania do piątej edycji, osadzona w dobrze znanej Dolinie Lodowego Wichru, która od dwóch lat znajduje się pod klątwą Auril. Słońce nie wschodzi, mróz nie ustępuje, jeziora zamarzają, a sytuacja pogarsza się z każdym kolejnym dekadniem. Dziesięć Miast walczy o żywność, opał i zachowanie resztek normalności.
Nie interesuje mnie jednak prowadzenie kampanii dokładnie tak, jak została napisana. Wolałbym potraktować książkę jako zbiór materiałów i stworzyć z niej luźną antologię najlepszych lokalnych przygód. Każdy kolejny rozdział skupiałby się na innym problemie jednej z osad: morderstwach związanych z ofiarami składanymi Auril, zaginionych mieszkańcach, lokalnych potworach, konfliktach pomiędzy miasteczkami, głodzie, przemycie albo odkryciu, które może zachwiać równowagą całego regionu. Nie wykluczam autorskich przygód.
Nie zakładałbym obowiązkowego rozegrania całej głównej fabuły ani ratowania Doliny przed kolejnymi apokaliptycznymi zagrożeniami. Bardziej interesuje mnie życie ludzi uwięzionych w długiej zimie i to, jak poszczególne decyzje wpływają na ludzi i relacje pomiędzy osadami.
Mechanika: D&D 5e wg zasad z 2014 roku. Nowych reguł z 2024 nie czytałem dostatecznie dokładnie i nie mam ochoty testować ich po raz pierwszy jako MG.
Sondy celowo nie dołączam do tematu, bo kliknąć z nudów może każdy. Wpisanie się w temat wymaga już nieco więcej wysiłku i pozwolę sobie poprosić o odrobinę więcej niż sam wybór numeru. Do pytania “który z tych konceptów rzeczywiście skłoniłby Was do zgłoszenia się i stworzenia postaci?” mile widziany byłby krótki komentarz:
- co najbardziej przyciąga Was w wybranym pomyśle lub pomysłach
- jaki typ postaci od razu przychodzi Wam do głowy
- co mogłoby skutecznie zniechęcić Was do udziału
Nie oczekuję rozbudowanych zgłoszeń ani deklaracji na śmierć i życie. Bardziej interesuje mnie, które z tych pomysłów wzbudzają coś więcej niż przelotne “brzmi spoko”.
-
Ja mam niedosyt sci-fi, zatem:
- WH 40k bym w końcu chętnie zaczął rozgrywać na forum, nawet poderek do Imperium Maledictum mam.
- Fallout brzmi fajnie, niedawno oglądałem drugi sezon i z sentymentu sobie New Vegas zainstalowałem na kompie.
- RimWorlda nie znam, więc o ile pomysł na scenariusz spoko to obawiam się, że nie odnajdę się w świecie.
-
Megafajne propozycje, również te osadzone w systemach, których w ogóle nie znam. Nie mam pojęcia czy znalazłbym jeszcze jeden wolny slot na grę, ale jeśli tak, celowałbym w 3, 4 i 6.
Tak czy owak, gratuluję pomysłów. I mam od razu dodatkowe pytanie, na które @kynikos nie musisz odpowiadać, jeśli chciałbyś zachować sekret dla siebie, ale czy my się przypadkiem nie znamy z LastInn?

-
Ja mam niedosyt sci-fi, zatem:
- WH 40k bym w końcu chętnie zaczął rozgrywać na forum, nawet poderek do Imperium Maledictum mam.
- Fallout brzmi fajnie, niedawno oglądałem drugi sezon i z sentymentu sobie New Vegas zainstalowałem na kompie.
- RimWorlda nie znam, więc o ile pomysł na scenariusz spoko to obawiam się, że nie odnajdę się w świecie.
- WH 40k bym w końcu chętnie zaczął rozgrywać na forum, nawet poderek do Imperium Maledictum mam.
Jedynie premise Imperium Maledictum mi pasuje. Tj. BG będący kompetentnymi, ale ostatecznie zastępowalnymi pracownikami wpływowego Patrona. Jak wspomniałem, oficjalne mechaniki WH są dla mnie zbyt toporne.
-
Bardzo miodne opisy i mam nadzieję, że jak wypuścisz rekrutkę to będę miał wolny slot.
Najbardziej przypadły mi do gustu pozycje 1-3, w kolejności: 3, 2, 1.
Śledztwa, intrygi, rozmowy, dobywanie informacji, mrok, dylematy.
Ten rodzaj horroru, który buduje się przez klimat a nie wyskakujące nagle z ciemności potwory.
To lubie. -
- WH 40k bym w końcu chętnie zaczął rozgrywać na forum, nawet poderek do Imperium Maledictum mam.
Jedynie premise Imperium Maledictum mi pasuje. Tj. BG będący kompetentnymi, ale ostatecznie zastępowalnymi pracownikami wpływowego Patrona. Jak wspomniałem, oficjalne mechaniki WH są dla mnie zbyt toporne.
Jedynie premise Imperium Maledictum mi pasuje. Tj. BG będący kompetentnymi, ale ostatecznie zastępowalnymi pracownikami wpływowego Patrona. Jak wspomniałem, oficjalne mechaniki WH są dla mnie zbyt toporne.
Rozumiem, sam potrzebowałem trochę czasu zanim przywykłem, imo jest gdzieś po środku spektrum toporności. Dla mnie stary WoD z osobnymi rzutami na atak, obronę, obrażenia i wytrzymanie obrażeń (soak) był zbyt problematyczny, niby storytellingowy system a nagle walka zajmuje x godzin

-
Path i dnd zawsze na plus, Rimworld też gites.
-
Smakowite kąski.
Ale u mnie od roku, odkąd sobie sprawiłem, żeby poprowadzić przyjaciołom na żywo, leży 'Rime of the Frostmaiden'. Odkąd nabyłem w końcu szafkę nocną - nawet przy łóżku. Ale złowrogie czasy, nigdy nie miałem jeszcze szansy wczytać się ponad wstępniak, bo zawsze coś staje na drodze, albo oczy zamierają.
Jestem zatem świeży, niezaspojlerowany i byłaby świetna okazja, żeby sprawdzić materiał, który sam może kiedyś puszczę w ruch (inspirując się i ucząc u Kolegi)

-
Jedynie premise Imperium Maledictum mi pasuje. Tj. BG będący kompetentnymi, ale ostatecznie zastępowalnymi pracownikami wpływowego Patrona. Jak wspomniałem, oficjalne mechaniki WH są dla mnie zbyt toporne.
Rozumiem, sam potrzebowałem trochę czasu zanim przywykłem, imo jest gdzieś po środku spektrum toporności. Dla mnie stary WoD z osobnymi rzutami na atak, obronę, obrażenia i wytrzymanie obrażeń (soak) był zbyt problematyczny, niby storytellingowy system a nagle walka zajmuje x godzin

@Wired napisał:
Rozumiem, sam potrzebowałem trochę czasu zanim przywykłem, imo jest gdzieś po środku spektrum toporności. Dla mnie stary WoD z osobnymi rzutami na atak, obronę, obrażenia i wytrzymanie obrażeń (soak) był zbyt problematyczny, niby storytellingowy system a nagle walka zajmuje x godzin
Taki już urok starszych mechanik, że potrafią być zbyt rozbudowane i przeciągać starcia. Dlatego dla mnie to system, w którym mordobicie powinno być nisko na liście potencjalnych rozwiązań problemu, a nie domyślnym trybem gry. Ale to już dygresja, i na tym zakończmy. Nie chciałbym, żeby temat zmienił się w dyskusję nt. mechanik (zdążyłem zauważyć, że to tutaj dosyć częste).
@Panicz napisał:
Jestem zatem świeży, niezaspojlerowany i byłaby świetna okazja, żeby sprawdzić materiał, który sam może kiedyś puszczę w ruch (inspirując się i ucząc u Kolegi)
Pozostaje mi mieć nadzieję, że to inspirowanie i uczenie to tylko koleżeńska kurtuazja, a nie faktyczne oczekiwania. Bo w tej kwestii raczej miałbym niewiele do zaoferowania.
Plus jest taki, że jeśli bym poprowadził "Rime", to zagranie w jedną przygodę nie byłoby spojlerem. Pierwszy rozdział, z którego najpewniej wybrałbym któryś scenariusz, to wprowadzenie do i przybliżenie Dziesięciu Miast, z których każde ma swój własny problem do rozwiązania. Także poznanie i rozwiązanie problemu np. Easthaven w niczym nie zepsułoby Ci radości z czytania i odkrywania, jakie inne problemy kryją się w Dolinie. -
Nigdy nie grałem w D&D, a jestem tego bardzo głodny. Szczególnie, jeśli chodzi o setting opisanej przez Ciebie kampanii - kocham mroźny klimat, ciągnie mnie do niego jak ćmę do światła, także nawet w grze wyobraźni głęboka zima potrafi do mnie przemówić bardziej niż inny setting. Koncepcji na razie nie mam, ale zawsze ciągnęło mnie do roli lokalnych przewodników zaprawionych w surowości danego regionu, z ukrytą agendą w tle.
-
@silentsuicide
Nie grałem nigdy w Pathfindera, ale mam wrażenie, że to taka inna (lepsza wg niektórych
) wersja D&D. Gdyby gdzieś była rekrutacja do Pathfindera sądzę, że mogłoby to być dla Ciebie interesujące. -
Nigdy nie grałem w D&D, a jestem tego bardzo głodny. Szczególnie, jeśli chodzi o setting opisanej przez Ciebie kampanii - kocham mroźny klimat, ciągnie mnie do niego jak ćmę do światła, także nawet w grze wyobraźni głęboka zima potrafi do mnie przemówić bardziej niż inny setting. Koncepcji na razie nie mam, ale zawsze ciągnęło mnie do roli lokalnych przewodników zaprawionych w surowości danego regionu, z ukrytą agendą w tle.
Nigdy nie grałem w D&D, a jestem tego bardzo głodny. Szczególnie, jeśli chodzi o setting opisanej przez Ciebie kampanii - kocham mroźny klimat, ciągnie mnie do niego jak ćmę do światła, także nawet w grze wyobraźni głęboka zima potrafi do mnie przemówić bardziej niż inny setting. Koncepcji na razie nie mam, ale zawsze ciągnęło mnie do roli lokalnych przewodników zaprawionych w surowości danego regionu, z ukrytą agendą w tle.
O ile nie szedłbym w klimaty surwiwalu jako takie z racji formatu tego konceptu, to zaprawiony lokalny przewodnik jest właściwie na wagę złota w Dolinie. Można ubrać taki koncept na parę sposobów, ale że na razie to tylko sonda, to nie ma co wybiegać w przyszłość która może nadejdzie, a może nie.
@silentsuicide
Nie grałem nigdy w Pathfindera, ale mam wrażenie, że to taka inna (lepsza wg niektórych
) wersja D&D. Gdyby gdzieś była rekrutacja do Pathfindera sądzę, że mogłoby to być dla Ciebie interesujące.Zależy od tego, co właściwie silentsuicide ma na myśli przez D&D. W mocnym uproszczeniu można mówić, że D&D i Pathfinder to mechaniczne rodzeństwo (pierwszy Pathfinder wyrósł z D&D 3.5), ale od czasu gdy Wizardzi próbowali wybujać wszystkich zmianami w swoim OGL, czego skutkiem był remaster PF2e (i zbudowanie własnej otwartej licencji), to już dwa osobne byty o wspólnej przeszłości. Paizo zdecydowanie lepsze od WotC, a który setting czy system są "lepsze" to już kwestia gustu. Ale tak, Pathfinder również może być interesujący dla kogoś, kogo interesuje D&D.
-
@Wired napisał:
Rozumiem, sam potrzebowałem trochę czasu zanim przywykłem, imo jest gdzieś po środku spektrum toporności. Dla mnie stary WoD z osobnymi rzutami na atak, obronę, obrażenia i wytrzymanie obrażeń (soak) był zbyt problematyczny, niby storytellingowy system a nagle walka zajmuje x godzin
Taki już urok starszych mechanik, że potrafią być zbyt rozbudowane i przeciągać starcia. Dlatego dla mnie to system, w którym mordobicie powinno być nisko na liście potencjalnych rozwiązań problemu, a nie domyślnym trybem gry. Ale to już dygresja, i na tym zakończmy. Nie chciałbym, żeby temat zmienił się w dyskusję nt. mechanik (zdążyłem zauważyć, że to tutaj dosyć częste).
@Panicz napisał:
Jestem zatem świeży, niezaspojlerowany i byłaby świetna okazja, żeby sprawdzić materiał, który sam może kiedyś puszczę w ruch (inspirując się i ucząc u Kolegi)
Pozostaje mi mieć nadzieję, że to inspirowanie i uczenie to tylko koleżeńska kurtuazja, a nie faktyczne oczekiwania. Bo w tej kwestii raczej miałbym niewiele do zaoferowania.
Plus jest taki, że jeśli bym poprowadził "Rime", to zagranie w jedną przygodę nie byłoby spojlerem. Pierwszy rozdział, z którego najpewniej wybrałbym któryś scenariusz, to wprowadzenie do i przybliżenie Dziesięciu Miast, z których każde ma swój własny problem do rozwiązania. Także poznanie i rozwiązanie problemu np. Easthaven w niczym nie zepsułoby Ci radości z czytania i odkrywania, jakie inne problemy kryją się w Dolinie.@Wired napisał:
Rozumiem, sam potrzebowałem trochę czasu zanim przywykłem, imo jest gdzieś po środku spektrum toporności. Dla mnie stary WoD z osobnymi rzutami na atak, obronę, obrażenia i wytrzymanie obrażeń (soak) był zbyt problematyczny, niby storytellingowy system a nagle walka zajmuje x godzin
Taki już urok starszych mechanik, że potrafią być zbyt rozbudowane i przeciągać starcia. Dlatego dla mnie to system, w którym mordobicie powinno być nisko na liście potencjalnych rozwiązań problemu, a nie domyślnym trybem gry. Ale to już dygresja, i na tym zakończmy. Nie chciałbym, żeby temat zmienił się w dyskusję nt. mechanik (zdążyłem zauważyć, że to tutaj dosyć częste).
@Panicz napisał:
Jestem zatem świeży, niezaspojlerowany i byłaby świetna okazja, żeby sprawdzić materiał, który sam może kiedyś puszczę w ruch (inspirując się i ucząc u Kolegi)
Pozostaje mi mieć nadzieję, że to inspirowanie i uczenie to tylko koleżeńska kurtuazja, a nie faktyczne oczekiwania. Bo w tej kwestii raczej miałbym niewiele do zaoferowania.
Plus jest taki, że jeśli bym poprowadził "Rime", to zagranie w jedną przygodę nie byłoby spojlerem. Pierwszy rozdział, z którego najpewniej wybrałbym któryś scenariusz, to wprowadzenie do i przybliżenie Dziesięciu Miast, z których każde ma swój własny problem do rozwiązania. Także poznanie i rozwiązanie problemu np. Easthaven w niczym nie zepsułoby Ci radości z czytania i odkrywania, jakie inne problemy kryją się w Dolinie.Biorąc pod uwagę, że sam scenariusz miałbym w użytku na żywo w ewentualnej przyszłości jako MG, to spoilerów się nie obawiam, wręcz dobrze by było

-
W temacie brak ruchu, parę dni upłynęło, więc pozwolę sobie na podsumowanie dotychczasowych głosów (wcale nie kierując się przy tym chęcią podbicia).
- PF2e: “Wirujące Łachmany” – 2 głosy za.
- Frostpunk: “Miasto pamięta” – 1 głos za.
- “Bella Ciao” – 2 głosy za.
- Fallout: "Przynieście mi serce..." – 2 głosy za.
- RimWorld – 1 głos za; 1 może (liczę jako 0,5).
- WH 40k: Statek-widmo – 2 głosy za.
- 5e: "Rime of the Frostmaiden" – 3 głosy za.
Niespodziewany zwrot wydarzeń… D&D na pierwszym miejscu.

-
No cóż, jakoś mi umknęła ta ankieta. Wiele rzeczy z listy brzmi kusząco, ale ostatecznie miałem zawsze marzenie zagrać w Icewind Dale, jak już tu gdzieś wspomniałem na tym forum kiedyś. Nawet jakbym nie miał miejsca, to bym znalazł dla takowej rekrutacji.
Nie wspominałem tutaj nigdzie wcześniej, ale rok temu for fun założyłem sobie kanał AI Youtube z piosenkami, tworzonymi w Suno. Moją pierwszą składankę poświęciłem właśnie Rime of the Frostmaiden
A podlinkuje wam, ale to bardziej ciekawostka. -
Pomysł nr 1 mi się podoba. Podchodzą mi awanturnicze klimaty w mieście czarnego prochu o posmaku dzikiego zachodu. Ale przyciągałby mnie bardziej, jakby od czasu do czasu była jednak tradycyjna mechaniczna walka.
Pomysł 4 jest całkiem spoko. Fallout u korzeni, z łowcami nagród i pustynią Mojave jak najbardziej. Tym bardziej, że ma być z twistem.Pomysł 6 mi się podoba, ale nie trawię Warhammera. Jakby to było zwykłe S-F podobne do filmu Event Horizon, to wtedy jak najbardziej. Nawet bardzo chętnie.
Pomysł 7 byłby dla spoko jakby to była pełna kampania RoF, a nie luźne części. No i mechaniki D&D 5e nie darzę sympatią. Kampania jest na tyle surowa, że grupa magicznych snołflejków moim zdaniem psuje ogólny klimat.
Pomysły 2 i 5 ... mam z nimi taki problem, że nie znam świata. I obecnie nie bardzo mam ochotę się zagłębiać.
Pomysł 3 nie za bardzo moje klimaty. -
No cóż, jakoś mi umknęła ta ankieta. Wiele rzeczy z listy brzmi kusząco, ale ostatecznie miałem zawsze marzenie zagrać w Icewind Dale, jak już tu gdzieś wspomniałem na tym forum kiedyś. Nawet jakbym nie miał miejsca, to bym znalazł dla takowej rekrutacji.
Nie wspominałem tutaj nigdzie wcześniej, ale rok temu for fun założyłem sobie kanał AI Youtube z piosenkami, tworzonymi w Suno. Moją pierwszą składankę poświęciłem właśnie Rime of the Frostmaiden
A podlinkuje wam, ale to bardziej ciekawostka.@Piołun: O Suno i podobnych generatorach słyszałem, chociaż nigdy nie zgłębiałem tematu, ani sam ich nie testowałem. Za link dziękuję, przesłuchałem nieco żeby zobaczyć, jak sobie AI radzi w takiej formie.
Pomysł nr 1 mi się podoba. Podchodzą mi awanturnicze klimaty w mieście czarnego prochu o posmaku dzikiego zachodu. Ale przyciągałby mnie bardziej, jakby od czasu do czasu była jednak tradycyjna mechaniczna walka.
Pomysł 4 jest całkiem spoko. Fallout u korzeni, z łowcami nagród i pustynią Mojave jak najbardziej. Tym bardziej, że ma być z twistem.Pomysł 6 mi się podoba, ale nie trawię Warhammera. Jakby to było zwykłe S-F podobne do filmu Event Horizon, to wtedy jak najbardziej. Nawet bardzo chętnie.
Pomysł 7 byłby dla spoko jakby to była pełna kampania RoF, a nie luźne części. No i mechaniki D&D 5e nie darzę sympatią. Kampania jest na tyle surowa, że grupa magicznych snołflejków moim zdaniem psuje ogólny klimat.
Pomysły 2 i 5 ... mam z nimi taki problem, że nie znam świata. I obecnie nie bardzo mam ochotę się zagłębiać.
Pomysł 3 nie za bardzo moje klimaty.Ad. 1: Liczba i częstotliwość mechanicznych walk zależałyby tutaj od dogadania się z potencjalnymi graczami. Domyślnie nie każde starcie chciałbym rozgrywać w pełnym trybie mechanicznym; jakieś pomniejsze równie dobrze można byłoby rozegrać na zasadzie theatre of the mind. Nie stawiam jednak sprawy kategorycznie, zwłaszcza że znam PF2e i wiem, że opiera się w dużej mierze właśnie na taktycznej walce.
Ad. 6: Heh, Event Horizon siedział mi z tyłu głowy, gdy zacząłem myśleć poważniej nad tym pomysłem. W zasadzie to ten koncept nie wymaga osadzenia w WH. Równie dobrze mógłby być jednak zwykłym sci-fi, gdzie statek-widmo dryfuje właśnie na orbicie Neptuna (chociaż osobiście wolę Jowisza).
Ad. 7: Magicznego rozpasania w 5e sam nie lubię, więc doskonale rozumiem. Sprowadzenie klimatu do czegoś bardziej przyziemnego, bliższego jakiemuś dark heroic, teoretycznie byłoby do zrobienia. Staram się zresztą zawsze to 5e nieco "brudzić", ale nawet jako MG nie mógłbym zrobić tego kompletnie sam. Zasadniczo byłoby to jednym z wymogów potencjalnej rekrutacji: bardziej przyziemna interpretacja wszystkiego, a przede wszystkim klas i subklas. Nie oznacza to jednak, że jakoś specjalnie ciąłbym listy czarów czy wprowadzał bezsensowne zasady domowe mające docisnąć surwiwalową śrubę (nie wiem, wydłużone short/long resty czy przesadne restrykcje np. Tiny Hut na rytuałe).
W sumie magia jest jednym z motywów, nad którymi kiedyś myślałem, gdy idzie o Rime. Wg podręcznika w Dziesięciu Miastach nie sposób normalnie wykupić usług magicznych wykraczających poza trzeci poziom/krąg, wobec czego można ekstrapolować że czaromioty – zwłaszcza potężniejsze – są rzadkością. Jak w takim razie Dziesięć Miast patrzyłoby na druida zdolnego wyczarować sycące poziomki z niczego? Najpewniej jak na cenny asset, niekoniecznie w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Afiszowanie się magicznymi zdolnościami zatem nie zawsze byłoby zbyt rozsądne w mojej wersji.
Też wolałbym kampanię niż antologię, ale to format PBF. Bądźmy realistyczni. (Również szczerze powiedziawszy pełną kampanię wolałbym raczej zagrać niż poprowadzić).
-
- Pisałam o niektórych walkach, raczej nie miałam na myśli sporzątania trash mobów (sama rozgrywałam takowe starcia narracyjnie prowadząc Adventure Paths do PF1e). Za to gdyby wszystkie miały być narracyjne, to mechanika PF2e byłaby tu praktycznie zbędna. Bo to combat system dedykowany do taktycznych starć na mapkach.
- Statek może być w dowolnym miejscu, a gatunek s-f od low do hard. Aczkolwiek osobiście wolę jak najmniej pseudonaukowego technobabble w opisach technologii.
- Problem jest taki, że generyczna mechanika high heroic fantasy 5e nie do końca wpasowuje się w klimat kampanii. I w sumie, to nie tylko tej. Straszenie surową pogodą i brakiem zasobów postaci, które mogą sobie codziennie wyczarowywać ogniska, pełnowartościowe pożywienie, a później nawet ciepłe mieszkanko, po prostu jest skazane odgórnie na porażkę.
Cześć! Wygląda na to, że jesteś zainteresowany tą rozmową, ale nie masz jeszcze konta.
Masz dość przewijania tych samych postów za każdą wizytą? Po zarejestrowaniu konta zawsze wrócisz dokładnie do tego samego miejsca, w którym byłeś wcześniej, możesz wtedy również wybrać opcję otrzymywania powiadomień nowych odpowiedziach (e-mailem lub powiadomieniem push). Będziesz też mógł zapisywać zakładki i głosować na posty, aby okazać uznanie innym członkom społeczności.
Z Twoją pomocą tez post mógłby być nawet lepszy 💗
Zarejestruj się Zaloguj się