[WFRP 2ed] Bögenhafen
-
@ketharian A avek? :<

@Zell AVek był wrzucony wcześniej, ale mogę go powtórzyć, proszę bardzo. Powyżej Hieronim Bosch w postawie neutralnej.
A tutaj Hieromin Bosch, kiedy przychodzi czas na oddanie zawartości miski sąsiadom-oprychom:

A tutaj Hieronim Bosch, kiedy sąsiedzi-oprychy sprawdzają, czy Nadja nie schowała jakiejs skórki kartofla w bieliźnie:

Profesja toll keeper (po polsku to chyba mytnik), ekwipunku brak (poza wylizaną miską i brudnymi szatami).
-
Drogie Panie, Szanowne Niepanie, Śmigłowce Bojowe, Widmowe Byty Administracyjne oraz inne Baśniowe Stwory,
Czy w lochach kreatywności ktoś jeszcze coś skrobie, dzierga, bazgrze w mroku przy świecy z ludzkiego łoju? Czy jakaś karta jeszcze się materializuje, czy może utknęła w etapie „jeszcze dziś, tylko herbatę zrobię”? Przypominam że herbaty nie ma, ziemniaków tyż, jeno mróź, głód i zgrzytanie zębów. Został tydzień — cały, długi, niepokojąco krótki tydzień — i nie ukrywam, że wolałbym, aby te pergaminy nie spadły na mnie naraz niczym fortepian zrzucony z wieży magów. Marzy mi się raczej powolny kapuśniaczek: jedna karta dziennie, drobna dawka radości, chwilka zadumy, krótki krzyk egzystencjalny i powrót do obowiązków.
Nie bądźmy barbarzyńcami. Pozwólmy mi celebrować każdą z osobna, niczym staremu bibliotekarzowi, który wie, że nadmiar wiedzy szkodzi zdrowiu psychicznemu. Jeśli więc ktoś jeszcze walczy z weną, demonami lub formatowaniem — dajcie znak, zapukajcie trzy razy w ścianę celi albo zostawcie ślad kredą. Ja tu czekam. Spokojnie. Nerwowo. Z herbatą stygnącą szybciej niż moja wiara w liniowy upływ czasu.
PS. Wszystkie drogi prowadzą do Altdorfu, ale wszystkie ścieki do jeszcze większego ścieku.
-
Nie ukrywam, że widząc 5 zacnych zgłoszeń do sesji czuję, że będziesz miał z kim grać. A ja sam też jestem świadom ilości czasu, jakim człowiek dysponuje. Rozum mi mówi, żeby się nie zgłaszać. Gdybym jednak wymiękł, to karta będzie złożona tzw. rzutem na taśmę. Ale to bardzo, bardzo małe prawdopodbieństwo.
Jeżeli chcesz się przed tym zabezpieczyć, to zamknij niespodziewanie rekrutację 24h wcześniej
-
Ale Dekline otwarcie mówił, że zamierza nas zabijać niejako hurtowo i że być może nikt nie ukończy tej sesji żywy. Ja się w takich okolicznościach nastawiam na 1k3 kolejki gry. Co Ci szkodzi zagrać, najwyżej umówimy się, że to właśnie Ty otworzysz jako pierwsze najbliższe drzwi i po ptokach. Albo pokombinuj z historią postaci i stwórz czarnoskórego przybysza z południa Arabii - w większości dobrych dreszczowców czarnoskórzy giną jako pierwsi (sam nie wiem, skąd ten trend, ale może Ci być na rękę).
Najgorszą decyzją byłaby rezygnacja z udziału w tej jatce!
-
-
Tak proszę Państwa.Zabójstwa hurtowe, za 2 zgodny jeden gratis! Przy urwanej nodze, ręka idzie w pakiecie!
A 1k3 to będzie sesja trwała w ogóle (ktoś myślał inaczej?) Także aby trochę pograć sugeruje posty wysyłać po jednym zdaniu, żeby w ogóle po Was jakiś ślad się ostał.
Niemniej jednak rozumiem Twoje podejście Gladin. Dobrze byłoby Cie widzieć (mięso armatnie zawsze na propsie), ale nie na siłę.
No, Ket to ma karte idealna. A szczerze powiedziawszy to chciałem zrobić karty tak jak wczesniej. Że kazdy ma kazda ceche 25 i dwie czy tam jedna 35, do tego 3 um, 2 zd i finito, własnie żeby było mniej roboty i mniej żal postaci. Pomysł organizacyjnie dobry, ale sami gracze nie odebrali pomysłu zbyt entuzjastycznie ( masochiści).
-
Tak proszę Państwa.Zabójstwa hurtowe, za 2 zgodny jeden gratis! Przy urwanej nodze, ręka idzie w pakiecie!
A 1k3 to będzie sesja trwała w ogóle (ktoś myślał inaczej?) Także aby trochę pograć sugeruje posty wysyłać po jednym zdaniu, żeby w ogóle po Was jakiś ślad się ostał.
Niemniej jednak rozumiem Twoje podejście Gladin. Dobrze byłoby Cie widzieć (mięso armatnie zawsze na propsie), ale nie na siłę.
No, Ket to ma karte idealna. A szczerze powiedziawszy to chciałem zrobić karty tak jak wczesniej. Że kazdy ma kazda ceche 25 i dwie czy tam jedna 35, do tego 3 um, 2 zd i finito, własnie żeby było mniej roboty i mniej żal postaci. Pomysł organizacyjnie dobry, ale sami gracze nie odebrali pomysłu zbyt entuzjastycznie ( masochiści).
@Dekline Którzy to gracze odebrali nieentuzjastycznie?
@ketharian @zell K3 to raczej nie. Tak jak pisałem wcześniej, mam trochę doświadczenia w sesjach u Dekline i najwcześniejszy zgon zdarzył się nam dopiero po kilkunastu kolejkach.
A jedyny hurtowy zdarzył nam się na zakończenie przygody. Pewnie ratowaliśmy świat i nie zdążyliśmy na czas się ewakuować...
Tak mi wychodzi, że ginąłem próbując ratować świat (2 razy). A w sesji, którą przeżyłem, moje ratowanie świata ograniczyło się do próby przekazania cynku uwięzionym, którędy się wydostałem. A potem dałem dyla uprawiać pomarańcze w Estalii...
-
Mam wrażenie ogólnego odbioru ze nie było entuzjazmu. Mi to nie robiło, tylko graczom, wiec odpuściłem.
Tak, nie zdążyliście na czas, ale przynajmniej było epicko!
Czyli wychodzi że Ty albo grubo, albo wcale. To też jest jakieś rozwiązanie.
-

Modi Wagner, PrzemytnikWW 26 +5 = 31
US 29
K 35
ODP 31
ZR 40
INT 35
SW 32
OGD 27
A 1Umiejętności:
Plotkowanie (Ogd)
Pływanie (K)
Powożenie (K)
Przeszukiwanie (Int)
Skradanie się (Zr)
Spostrzegawczość (Int)
Targowanie (Ogd)
Wioślarstwo (K)
Wycena (Int)
Znajomość języka (bretoński) (Int)Zdolności
Bijatyka +10 do WW w walce bez broni +1 do obrażeń bez broni
Łotrzyk + 10 do plotkowania i przekonywania
Geniusz Arytmetyczny + 10 do hazardu i nawigacji + 20 do spostrzegawczości (odległość)
Odporność na Choroby + do Odporności vs chorobyEkwipunek:
Worek, włóczka, stracone szanseModi Wagner, przemytnik sprowadzający i wywożący mniej lub wcale legalne przedmioty z i do miasta. Przyłapany z towarem został osadzony w więzieniu. Nie zaprzecza, że był znaleziony z kontrabandą. Zaprzecza, że była jego, zaprzecza również wszelkim innym oskarżeniom wymierzonych przez straż.
-
@dekline
Ekipunek zaraz dam.
Bijatyka z "przekoksu". Chyba, że źle zrozumiałem.
Ok źle zrozumiałem, już zmieniam. -
Jeśli można się jeszcze zgłosić, to poprosiłbym o rzuty

-

Imię: Mały Kurt
Rasa: Człowiek
Profesja: Ochroniarz
Znaki Szczególne: blizny na twarzyWW: 45 +10
US: 26
K: 41 +5
Odp: 36 +5 ->41
Zr: 28 +5
Int: 31
SW: 27
Ogd: 26A: 1 +1 -> 2
Żyw: ? +3
S: 4
Wt: 4
Sz: 4
Mag: 0
PO: 0
PP: 0Umiejętności:
-plotkowanie (Ogd)
-wiedza (Imperium) (Int)
-znajomość języka (staroświatowy) (Int)
-leczenie (Int)
-spostrzegawczość (Int)
-unik (Zr)
-zastraszenie (K)Zdolności:
-bardzo silny (+5 do Krzepy)
-urodzony wojownik (+5 do WW)
-niezwykle odporny (+5 do Odporności)
-bijatyka (+ 10 do WW i +1 do obrażeń podczas ataku bez broni)
-broń specjalna (parująca)
-broń specjalna (rzucana)
-ogłuszanie (możliwość ogłuszania po udanym ataku – test K vs. Odp)
-szybkie wyciągnięcie (użycie przedmiotu jako akcja natychmiastowa)
-niepokojącyEkwipunek:
-sznur służący za pasek,
-brudna szmatka,
-kawałek cegły.Opis postaci:
Kurt całe życie robił w ochronie i windykacji – tam, gdzie trzeba było kogoś nastraszyć albo zmotywować pięścią. Nie był głupi, ale nie lubił pytań i nigdy nie dopytywał o szczegóły. Słuchał poleceń, robił swoje i brał następne zlecenie. Ludzie mówili na niego „Mały Kurt”, choć był większy od większości osób. Do więzienia trafił przez pomyłkę. Dorabiał akurat na wejściu w karczmie. Był harmider, ktoś krzyczał, ktoś się śmiał, muzyka zagłuszała słowa. Kurt źle usłyszał. Miał pobić, a nie ubić. Zrobił swoje. Pomyłka. Ryzyko zawodowe.
-
Na tyle, na ile zdołaliście się zorientować, miasto wznosi się nad morzem, u wylotu rzeki, na jedynym w tej przeklętej okolicy fragmencie stabilnego gruntu – nagiej skale, wystającej z bagien niczym zęby trupa. Wszystko wokół, jak okiem sięgnąć, to cuchnące mokradła: mgły wiszące dniami i nocami, gnijące drzewa, topieliska bez dna. Bagna pochłonęły już niejedną armię, której dowódcy uwierzyli mapom, przewodnikom albo własnej pysze. Po dziś dzień mówi się, że w cichsze noce słychać tam szczęk zbroi i krzyki tonących.
Na wyspę prowadzą cztery drogi - przynajmniej według oficjalnych opisów.
Pierwsza to kamienna grobla, jedyna lądowa droga do miasta. Wąska, wyniesiona ponad bagno, popękana od lat i przesiąknięta krwią bardziej niż deszczem. Na jej końcu wznoszą się bramy, masywne i ponure, za którymi zawsze czeka straż - czujna i daleka od litości.
Druga droga prowadzi od strony morza. Port jest potężny,i obstawiony tak, że samo wpłynięcie do basenu portowego bez zaproszenia jest czystym szaleństwem. Nawet jeśli ktoś zdołałby ominąć łańcuchy, baterie balist i wieże obserwacyjne, pozostaje jeszcze wewnętrzny mur portowy - gruby, wysoki i stale patrolowany. Morze tu nie jest sprzymierzeńcem; zdradliwe prądy i nagłe sztormy zdają się sprzyjać obrońcom bardziej niż ludziom.
Trzeci sposób…próba dotarcia do miasta przez bagna i rzekę. Pieszo – bagno wciągnie cię po pas, po pierś, po szyję, zanim zdążysz zrozumieć, że grunt pod stopami nigdy nie był prawdziwy. Łodzią – ostre jak brzytwa skały przy ujściu rzeki rozrywają kadłuby, a zdradliwe wiry wciągają wszystko, co ośmieli się podpłynąć zbyt blisko murów. Ci, którym „się udało”, nie zostawili po sobie żadnych świadków.
Czwarty sposób natomiast nie istnieje.
I każdy, kto twierdzi inaczej, prędzej czy później znika.W Bögenhafen stacjonuje armia - oficjalnie po to, by strzec porządku w regionie, nieoficjalnie, by nikt nie zapomniał, kto tu naprawdę rządzi. Kilka oddziałów straży miejskiej zajmuje się codziennymi problemami: bójkami, kontrabandą, ciałami wyłowionymi z kanałów. Nad wszystkim czuwa lokalna władza - niewidoczna, odległa i doskonale poinformowana.
Miasto tętni handlem. Gildie kupieckie rywalizują ze sobą otwarcie i po cichu, kompanie morskie werbują ludzi szybciej, niż morze ich zabiera, świątynie bóstw wszelkiej maści przyjmują wiernych. Kilku magusów działa tu legalnie - a reszta skrywa się w zaułkach, piwnicach i ruinach starszych niż samo miasto.
Pomiędzy tym wszystkim kłębi się pospólstwo: uchodźcy, awanturnicy, dłużnicy, marzyciele i desperaci. Każdy przybył tu po coś innego: złoto, władzę, zapomnienie, albo tylko po to, by zniknąć w tłumie.
W powszechnej opinii mieszkańców Bögenhafen jest miastem nie do zdobycia - miastem-państwem-twierdzą. Jedyną rzeczą, która naprawdę może mu zagrozić, jest zaraza. Dlatego miasto podzielono na strefy i dzielnice, oddzielone murami i bramami, które można zamknąć szybciej, niż ogień wypalający choróbstwo zdąży zgasnąć. A gdy choroba się rozprzestrzenia… cóż. Ogień jest skuteczny. Tak samo jak zapomnienie.
I właśnie dlatego nikt tu nie śpi spokojnie.
-
@Dekline wszystko jest ok