Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa
Skórki
  • Jasny
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Ciemny
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
Patronite
GordianG

Gordian

@Gordian
Przestań obserwować Obserwuj
Informacje
Posty
213
Tematy
10
Udostępnień
0
Grupy
0
Obserwujący
2
Obserwowani
1

Posty

Ostatnie Najlepsze Kontrowersyjne

  • Serce tajgi [Zew Cthulhu] - komentarze
    GordianG Gordian

    @Ketharian Czyli sugerujesz, żebym już tworzył akcję dalej? W sumie można tak zrobić... Przyjmuję rzut Waltera za przekonanie madame do udziału w wyprawie i napiszę już kolejny post w takim razie. Chociaż brak aktywności nawet tutaj trochę mnie martwi...

    Komentarze sercetajgi

  • Serce tajgi [Zew Cthulhu] - komentarze
    GordianG Gordian

    @cygan @lubesz co z wami?

    Komentarze sercetajgi

  • Serce tajgi [Zew Cthulhu] - komentarze
    GordianG Gordian

    @Ketharian Możesz przyjąć ten sam cennik, w Japonii to jeszcze będzie mniej więcej tak samo, dopiero w ZSRR ekonomia będzie działać już całkowicie inaczej. Wydaje mi się, że profesor nic wam nie mówił o konkretnym porcie, ale w sytuacji podróży barką z Japonii jedynym sensownym miejscem dopłynięcia na ląd jest Władywostok.

    Komentarze sercetajgi

  • Serce tajgi [Zew Cthulhu] - komentarze
    GordianG Gordian

    wiem, że jestem ostatnim, który powinien kogokolwiek poganiać, ale czy ta kampania nie umarła jeszcze? 🫥

    Komentarze sercetajgi

  • Serce tajgi [Zew Cthulhu] - komentarze
    GordianG Gordian

    @Cygan jasne

    Komentarze sercetajgi

  • Serce tajgi [Zew Cthulhu] - komentarze
    GordianG Gordian

    @Cygan raczej broniłbym się przed pisaniem w imieniu innych postaci, chyba że gracz wyraża na to zgodę

    Komentarze sercetajgi

  • Serce tajgi [Zew Cthulhu] - komentarze
    GordianG Gordian

    @Cygan gadanina, perswazja, urok osobisty albo zastraszanie, w zależności od tego co chcesz zrobić

    Komentarze sercetajgi

  • Serce tajgi [Zew Cthulhu] - komentarze
    GordianG Gordian

    @Kaworu możesz tak zrobić

    Komentarze sercetajgi

  • [Zew Cthulhu 7ed.] Kroczący we Wichrze [18+]
    GordianG Gordian

    Brzmi bardzo zachęcająco. Niestety trochę nie mam sił przerobowych 😕

    Archiwum

  • Serce tajgi [Zew Cthulhu] - komentarze
    GordianG Gordian

    @ketharian @kaworu @cygan @agnes @lubesz

    Macie odpis. Przepraszam za tak długi czas oczekiwania, ale ostatnie dwa tygodnie byłem strasznie zajęty. Możecie teraz opisać co wasze postacie robiły w ostatnich dniach w Japonii i na statku, a potem przejdziemy dalej.

    Komentarze sercetajgi

  • Serce tajgi [Zew Cthulhu]
    GordianG Gordian

    WSZYSCY

    Kiedy wreszcie udało się wam wszystkim zebrać w hotelu, przy śniadaniu opowiedzieliście wszystko to, czego doświadczyliście. A przynajmniej to, co dotyczyło Nakamury, bo czy ktokolwiek chciał wspominać reszcie o masce? Zwłaszcza, że żadne z was nie było jeszcze do końca pewne jej działania.
    Chance słuchał was, lub przynajmniej sprawiał takie wrażenie, siedząc po turecku przy niskim stole, po jakimś czasie poddając się jeśli chodzi o używanie pałeczek i zaczynając jeść palcami, co jednak nie uchroniło go od tego, że jego krawat był po paru minutach jadłospisem z jego śniadania. Na twarzy wymalowane ma zmęczenie i tę dobrze już przez was znaną nerwową iskrę szaleństwa i determinacji, które potrafią przysłonić Chance'owi cały zdrowy rozsądek.
    Następne dwa dni Ren i Eleonora spędzili na tłumaczeniu dziennika Nakamury na angielski, co zapewne poszłoby znacznie szybciej, gdyby profesor wciąż im się nie wcinał i nie dawał im do zrozumienia jak ważne jest dokładne oszacowanie miejsca, w którym Nakamura miał widzieć yeti. Problem polegał na tym, że nie dawał im przy tym pracować. Sam dziennik też jest dość problematyczny i pełen niejasności. Eleonorze i Renowi udaje się znaleźć odpowiednie fragmenty, Chance wówczas wyciąga wielką mapę Rosji (z końcówki XIX wieku, na której Syberia jest w większości pustką, no ale cóż...), na której kreśli ołówkiem miejsca, o których Nakamura wspomina. Problemem jest jednak to, że japoński "podróżnik" nie do końca wiedział gdzie się właściwie znajduje, nie znał geografii Rosji ani tym bardziej jej etnografii. Z dziennika wynika, że w wyjątkowo krótkich odstępach czasu był w miejscach, do których w żaden sposób nie da się dotrzeć tak szybko. Lokalne ludy zaś nazywa raz Jakutami, raz Buriatami, inny raz Mongołami, a jeszcze inny raz - kimś innym. Wszystko to czyniło zlokalizowanie miejsca, w którym widział yeti, dość trudnym.
    Niewątpliwie jednak pisał o płaskowyżach na północnej Syberii. Tam ponoć trafił do wioski dowodzonej przez szamana imieniem Kiutl, który wraz ze swoimi ludźmi uratował go przed bandytami, którzy napadli go, kiedy jechał saniami po zamarzniętej rzece Lena. Zapisał, że ów lud czcił stwora, którego nazywali Taab'ba. Nakamura uczestniczył w jakimś dziwnym rytuale na cześć tego... czegoś. Początkowo traktował wierzenia rdzennych mieszkańców Syberii jako zwykłe zabobony, ale w końcu sam to zobaczył - wielkie, człekokształtne, włochate bydle, wyraźnie silniejsze i bardziej pierwotne od jakiejkolwiek małpy czy człowieka. Samego rytuału nie opisuje w szczegółach, ograniczając się tylko do stwierdzenia, że jest to "zbyt przerażające, aby ująć to w słowa". Nakamura nie rozpisuje się zbytnio na temat tych wydarzeń, opisuje cały swój pobyt w wiosce dość po macoszemu. Kiedy odchodził, Kiutl dał Nakamurze w prezencie "maskę pobłogosławioną przez Taab'ba", dzięki której "pozbędzie się swoich największych słabości", jako wyraz ich gościnności.
    I właśnie tutaj zaczyna się największy problem dziennika - pozostałe jego strony są wyrwane. Jeśli Ren opowiedział wszystkim o swoim spotkaniu z yakuzą i okolicznościach zdobycia dziennika, Eleonora zapewne już się domyśla dlaczego akurat tej części dziennika brakuje.
    W ciągu następnych dni profesor siedzi zamknięty w swoim pokoju i właściwie z niego nie wychodzi. W pewnym momencie zaczynacie się już niepokoić, ale mimo wszystko wasz szef daje znaki życia, je i logicznie odpowiada na pytania, choć ewidentnie jest w ferworze pracy i bardzo się denerwuje, kiedy mu się przerywa. Macie kilka dni wolnych, na zajęcie się swoimi sprawami. W końcu oznajmia wam:
    No dobrze, mamy już wszystko, jutro rano wyruszamy. Spakujcie wszystkie potrzebne rzeczy i zróbcie jak największe zapasy. Tam, gdzie wyruszamy, zdobycie czegokolwiek będzie już dużo trudniejsze. Panie Watanabe, pan chyba coś wspominał o tym, że załatwił pan transport do Związku Radzieckiego...
    Istotnie, Ren dostał od yakuzy propozycję nie do odrzucenia. Musiał udać się do swojego niedawnego rozmówcy i załatwić całą resztę.
    Doskonale, panie Watanabe - yakuza powiedział spokojnym głosem, kiedy Ren zawitał z powrotem do klubu Kurohane, wręczając mu pakunek. - W środku znajduje się sześć wzmocnionych ampułek, każda starannie zabezpieczona. Nie musi pan wiedzieć co jest w środku, zresztą... lepiej nie wiedzieć. Ważne, żeby żadna z nich nie została uszkodzona i żeby wszystkie dotarły na miejsce. Przekazanie nastąpi w Czicie, w herbaciarni o nazwie „Wschodni Wiatr”, tuż przy torach kolejowych. Proszę wejść tam o zmierzchu i zamówić zieloną herbatę z jaśminem i odrobiną imbiru. Podadzą panu filiżankę, ale proszę jej nie ruszać dopóki nie pojawi się tam mężczyzna, który wypowie słowa "prawdziwe smaki płyną z północy". Wtedy, i tylko wtedy, proszę przekazać mu szkatułkę. Jeśli pana złapią, nie znamy się. A jeśli zrobi pan coś głupiego, znajdę pana nawet i na końcu świata. Proszę się nie łudzić, będzie pan pod stałą obserwacją.
    Ren oczywiście odebrał dane kapitana oraz barki, na którą następnego dnia załadowaliście cały wasz dobytek. Wsiedliście wszyscy, w komplecie. A ilu z was wróci? Tego nikt nie mógł przewidzieć...
    Morze jest tu zimne i ciemne, w kolorze brudnego żwiru. Jokohama znika za szaroniebieską mgłą, kiedy barka z wami na pokładzie płynie na północ, ku Związkowi Radzieckiemu. Dni zlewają się w jedną całość, właściwie nie wiecie już nawet ile płyniecie. Drewno pokładu niemiłosiernie skrzypi i gnije, do tego wszędzie dookoła rozlewa się zapach smoły i rybiego tłuszczu. Podróżowaniu nią naprawdę daleko do jakichkolwiek luksusów. A jednak, dla was przygotowano dość zaskakująco porządne miejsce: hamaki z poduszkami i kocami, zapasy żywności, woda do mycia… Żaden luksus, ale mogło być zdecydowanie gorzej. Z załogą trudno się porozumieć, nawet kapitan ma trudności z dogadaniem się z tą zbieraniną ludzi mówiących w różnych językach i nie znających żadnego wspólnego. Raz John podsłuchał jak Rosa, która najwidoczniej znała skądś rosyjski, stale wygłaszając teorie o "robotniczym braterstwie ponad podziałami", próbowała podzielić się tym komfortem z robotnikami, zgodnie z zasadą solidarności społecznej - ba, na początku ona i reszta jej kompanów nie chcieli nawet tam spać, twierdząc że to "przysługa dla ludzi, z którymi nie chcą mieć nic wspólnego". Ale kiedy ci tak kochani przez Rosę robotnicy odpowiadali jej w stylu "możesz się, królewno, przespać obok mnie, albo i na mnie" (a to i tak jedna z mniej bezpośrednich i wulgarnych odzywek, jakich doświadczyła), nieco jej przeszło. Profesor zaś nadal wpatrywał się w swoje notatki i obliczenia, znajdując się w amoku z którego trudno go wyrwać, nawet w takich warunkach nie przerywając pracy. Od czasu do czasu też i Ren widywał jednego z tych mężczyzn, którego widział przy stole za parawanem w Kurohane, który najwidoczniej płynął z nimi. Nigdy z nikim nie rozmawiał, ale cały czas był obecny.
    Podróż trwa około tygodnia. Kapryśne i lodowate morze zaś coraz bardziej wydaje się nie mieć końca.

    KONIEC CZĘŚCI PIERWSZEJ

    Rozgrywka sercetajgi zew cthulhu

  • Serce tajgi [Zew Cthulhu] - komentarze
    GordianG Gordian

    Postaram się jakoś w najbliższym czasie dać wam zbiorczego posta, ale trochę nie mam na to czasu ostatnio 😞 Mam napisane jakieś projekty, ale... chyba niestety musicie poczekać przynajmniej do poniedziałku 😕

    Komentarze sercetajgi

  • Ścieżki Przeklętych - komentarze
    GordianG Gordian

    No dobrze, skoro tak, to wybaczcie mi, ale ja chyba jednak zgubiłem serce do prowadzenia tej kampanii i muszę niestety zrezygnować. Trochę mnie to przerosło. Prowadzę tu drugą kampanię, która jest mega narracyjna, i chciałem żeby ta była podobna, niestety chyba nie zrozumiałem do końca czym jest Warhammer i z czym się wiąże prowadzenie tego. Zatem dziękuję wam bardzo za aktywność i proszę o wybaczenie, ale niestety muszę tę kampanię zamknąć. Chyba, że ktoś odważy się ją poprowadzić za mnie.

    Archiwum warhammer ścieżkiprzeklętych

  • Serce tajgi [Zew Cthulhu] - komentarze
    GordianG Gordian

    Polecam przeczytać jeszcze raz to, co napisałem w ostatnim poście do Rena 😅

    Komentarze sercetajgi

  • Serce tajgi [Zew Cthulhu] - komentarze
    GordianG Gordian

    Tak, mnie też ta Japonia już męczy, spędziliśmy tu zdecydowanie za dużo czasu

    Komentarze sercetajgi

  • Serce tajgi [Zew Cthulhu] - komentarze
    GordianG Gordian

    O, dobrze, to zrobię odpis już w hotelu, myślałem że się spotkacie w drodze. Ale tak też jest spoko

    Komentarze sercetajgi

  • Ścieżki Przeklętych - komentarze
    GordianG Gordian

    @Wired tak, odzywam się kiedy jestem potrzebny. W tej chwili macie określoną sytuację. Chyba, że chcecie żebym wam to opisał fabularką.

    Archiwum warhammer ścieżkiprzeklętych

  • Serce tajgi [Zew Cthulhu] - komentarze
    GordianG Gordian

    PS. Madame jest w tym momencie w takim stanie, że pewnie nawet nie zwróci uwagi na to, że Violet wyjdzie w masce. Nie żebym wam to sugerował, ale mówię, że jakbyście chcieli zabrać maskę, to nie jest to niemożliwe.

    Komentarze sercetajgi

  • Serce tajgi [Zew Cthulhu] - komentarze
    GordianG Gordian

    @cygan i @agnes możecie spokojnie dalej prowadzić rozmowę, po prostu Chance ją przerwie, za to linia Rena i Johna jest równoległa, pewnie spotkacie się znów wszyscy gdzieś po drodze i w hotelu podzielicie rewelacjami

    Komentarze sercetajgi

  • Serce tajgi [Zew Cthulhu]
    GordianG Gordian

    ELEONORA, WALTER I VIOLET

    Madame Beaumont przez dłuższą chwilę patrzyła na Eleonorę, wyraźnie próbując przebić się przez alkohol i zrozumieć wagę jej słów. W końcu zmarszczyła brwi.

    Tanaka-san? Pułkownik Tanaka? - powtórzyła powoli. - On wiedział o masce? Zanim... zanim wydarzyło się to wszystko?

    Spojrzała na Violet, potem na Waltera, a następnie na miejsce, w którym jeszcze niedawno leżała maska. - Nie. Nie, nie podoba mi się to. Ani trochę. - machnęła ręką, omal nie tracąc równowagi.

    Mademoiselle Shane może się z nim spotkać, skoro już obiecała. Ale o tym... - wskazała palcem na Violet. - ...ani słowa. Proszę powiedzieć, że obejrzałyście maskę. Że jest stara, interesująca. Chińska, japońska, mandżurska... cokolwiek. Niech pani nie kłamie, jeśli nie musi. Po prostu niech mu pani nie mówi tego, o co nie zapyta.

    Nagle spojrzała na Eleonorę znacznie poważniej.

    I proszę dowiedzieć się, skąd on w ogóle o niej wie. Bo ja mu o niej nie mówiłam. A jeśli zacznie nalegać... proszę wrócić do mnie. To mój dom i moja maska. Pułkownik czy nie pułkownik, nie będzie mi mówił, co mam robić z moimi rzeczami.

    Po tych słowach sięgnęła po kieliszek, odkryła, że jest pusty, i spojrzała na niego z autentycznym rozczarowaniem. Teraz zdecydowanie potrzebowała więcej armagnacu.

    ***

    Rozmowę Violet i Waltera przerwało pukanie do drzwi. Stanął w nich profesor Chance, którego krawat i broda wyraźnie zdradzały wszystko co zjadł i wypił tego wieczoru, a co Violet natychmiast rozpoznaje.
    Ach, tutaj jesteście! - wszedł do środka. Sprawiał wrażenie całkowicie nieświadomego tego, że właśnie wkroczył w centrum wydarzeń, które jeszcze przed kilkoma minutami mogły doprowadzić ich do utraty zmysłów. Jego wzrok przemknął po wszystkich i zatrzymał się na projektach Violet.
    Ach, widzę że pracujecie! Doskonale - najwidoczniej to wyjaśnienie całkowicie mu wystarczyło. Walter, Eleonora i Violet sami nie wiedzieli, czy profesor właściwie poznał rudowłosą dziewczynę na tyle, żeby zauważyć jakąkolwiek zmianę w jej zachowaniu i podejściu. Zresztą nawet, jeśliby ją znał... wielokrotnie dał im już świadectwo tego, że i tak pewnie nie połączyłby kropek. Wyjął zegarek kieszonkowy, spojrzał na niego i powiedział:
    Obawiam się jednak, że będziemy musieli kończyć. Zrobiło się dość późno. Zaczynam się trochę niepokoić... Watanabe miał załatwić swoją sprawę i wrócić, a nie widziałem go od rana. Wysłałem Cartera, żeby go znalazł. Razem z Redem, Biggym i resztą... - urwał, chyba dopiero teraz zdając sobie sprawę z tego jak to brzmi wypowiedziane na głos. - ...a teraz nie ma nikogo. Wydawało mi się, że wysłanie większej liczby ludzi rozwiąże problem, tymczasem najwidoczniej tylko zwiększyła się liczba zaginionych członków ekspedycji... - poprawił okulary i usiadł spokojnie na łóżku. - W każdym razie powinniśmy już wracać do hotelu. Jeśli ich tam nie będzie, będziemy musieli zastanowić się co właściwie powinniśmy teraz zrobić z Nakamurą - no tak, bo to w końcu był główny cel tej ekspedycji. John i Ren zdecydowanie schodzili na dalszy plan. - ** W każdym razie... madame, bardzo dziękujemy za gościnę** - podszedł do madame i pocałował jej dłoń. - ...ale będziemy już się zbierać. No, to do zobaczenia za parę minut na dole! - rzucił do reszty i wyszedł z pokoju.

    Rozgrywka sercetajgi zew cthulhu
  • Zaloguj się

  • Nie masz konta? Zarejestruj się

  • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
Powered by NodeBB Contributors
  • Pierwszy post
    Ostatni post
0
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa