Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa
Skórki
  • Jasny
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Ciemny
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
Patronite
GordianG

Gordian

@Gordian
Przestań obserwować Obserwuj
Informacje
Posty
130
Tematy
7
Udostępnień
0
Grupy
0
Obserwujący
2
Obserwowani
1

Posty

Ostatnie Najlepsze Kontrowersyjne

  • Mój dom murem podzielony [Glina]
    GordianG Gordian

    Mój dom murem podzielony

    obrazek

    Berlin, rok 1958. Miasto ciągle nosi blizny wojny. W wielu miejscach między odbudowanymi kamienicami widać jeszcze ruiny zbombardowanych i zniszczonych przez artylerię domów. Po ulicach jeżdżą nowe samochody, otwierają się sklepy, kina czy bary, a mieszkańcy w gazetach coraz częściej widzą informacje o "cudzie gospodarczym". Życie zdaje się wracać do normy.

    Ale Berlin nie jest zwykłym miastem. To wyspa zachodu pośrodku wschodniego świata. Przechodzisz przez ulicę i już jesteś w innym kraju, z innym systemem gospodarczym, politycznym i społecznym. Granica wciąż jest porowata. Ludzie przechodzą przez nią codziennie, odwiedzając rodzinę, handlując, a czasami uciekając. W powietrzu czuć napięcie, choć większość mieszkańców stara się o nim nie myśleć.

    Policja w Berlinie ma szczególne zadanie. Musi pilnować porządku w mieście, które nigdy nie śpi, a co gorsza - w którym każde przestępstwo może się okazać czymś więcej. Każda kradzież to potencjalna próba przemytu przez granicę sektorową. Każde zabójstwo to potencjalny zamach lub likwidacja szpiega. Każda bójka w barze równie dobrze może stać się pretekstem do rozpętania III wojny światowej.

    W takim właśnie mieście toczy się ta historia. Jej bohaterowie to członkowie berlińskiej Kriminalpolizei. Każdy z nich ma swoją przeszłość, swoje ambicje i tajemnice. Wszyscy jednak wiedzą jedno - w Belinie nic nie jest takie, jak na początku się wydaje. Zwłaszcza, że nad miastem zaczynają zbierać się czarne chmury...

    ***

    Jak powyższy opis wspomina, gracze wcielą się w berlińskich policjantów pod koniec lat 50. XX w. Będziemy grać w "Glinę" - polski system oparty na mechanice Gumshoe z elementami PbtA, który polega na odgrywaniu policjantów. Nie jest to zwykły system o prowadzeniu śledztw. Te oczywiście występują i są integralną częścią gry, tak szczególny nacisk kładzie się na osobiste przeżycia bohaterów graczy, na to jak praca w policji wpływa na ich życie prywatne i vice versa. Policjanci są tu zwykłymi ludźmi, z własnymi problemami, traumami, ambicjami i ogólnie pojętym życiowym bagażem.

    Nie wymagam znajomości systemu, będę pomagał. Natomiast dobrze by było, gdyby gracze mieli jakieś ogólne pojęcie o historii Niemiec i w ogóle Europy i świata w połowie XX wieku. Nie będę wymagał żadnych wielkich szczegółów, chodzi o wiedzę bardziej na poziomie "szkolnym", tzn. co się działo wtedy z Berlinem, w jakim położeniu znajdowały się wtedy Niemcy (podział na dwa państwa, potencjalny punkt zapalny zimnej wojny, nazistowska przeszłość i jej skutki) itp. Dobrze by było się też nastawić na to, że ten system jest wręcz stworzony do "ciężkiego" grania. Wątki różnego rodzaju traum, niejednoznacznych moralnie decyzji, rozsypującego się życia zawodowego lub/i prywatnego itp. to rzeczy, na które trzeba być tu gotowym.

    Podsumowanie

    • System: Glina
    • Ilość graczy: 3-5
    • Kryteria przyjęcia graczy: chęć do gry, akceptacja triggerów, przynajmniej pobieżna znajomość realiów epoki i przesłanie mi koncepcji swojej postaci.
    • Platforma: forum
    • Częstotliwość odpisów: 2 posty tygodniowo (w miarę możliwości, ale regularnie rzadsze odpisywanie uznam za rezygnację z gry i przejmę kontrolę nad postacią)
    • Dokumenty Google: może
    • Termin zakończenia rekrutacji: chwilowo zawieszona
    Archiwum

  • Warhammer - Ścieżki przeklętych
    GordianG Gordian

    Warhammer - Ścieżki przeklętych

    obrazek

    Siły Chaosu powoli ustępują. Wielka armia Archeona została rozbita pod Middenheim. Niedobitki plugawych istot kryją się jeszcze w mrocznych lasach Middenlandu, jednak armia imperialna systematycznie likwiduje ostatnie obozy najeźdźców. W powietrzu wyraźnie wyczuwalna jest woń triumfu. Chaos jednak nie zamierza tak łatwo złożyć broni, a zagrożenie tym razem nadejdzie z najmniej spodziewanej strony.

    ***

    Zagramy w trzyczęściową kampanię do drugiej edycji Warhammera. Gramy w jej domyślnym settingu, to znaczy zaraz po Burzy Chaosu. Nie jest wymagana znajomość świata, bardziej konwencja tej gry - z uniwersum chętnie pomogę. Początkowe postacie mogą być rasy i profesji dowolnej (aczkolwiek jakby ktoś chciał grać akolitą lub kapłanem Ulryka lub przynajmniej ulrykaninem, mogłoby być ciekawie xD), na pierwszym lub ewentualnie drugim poziomie profesji (1500 pd do rozdania na początek). Ta kampania to taki miszmasz wszystkich możliwych rzeczy: trochę walki, trochę eksploracji, trochę śledztwa, trochę intrygi, właściwie to po trochu wszystkiego. Założenie jest takie, że na początku wojny zostaliście wcieleni do armii imperialnej i ruszyliście w kierunku sił Chaosu, jednak graf Boris Todbrigen z Middenheim poradził sobie z Archeonem jeszcze zanim zdążyliście tam dotrzeć. Armia została rozpuszczona i teoretycznie możecie wrócić do domu, ale jest jednak coś, co każe wam zostać. Co? A to się już przekonacie... Zaczynać będziemy w małej wiosce w Middenlandzie, na brzegu Drakwaldu, gdzie rozbiliście swój obóz. Zakładam, że się już znacie, a przynajmniej połączył was ów krótki epizod w armii. Chciałbym też zauważyć, że ta kampania ma już swoje lata i w czasach, w których powstała, nie zawracano sobie głowy czymś tak przyziemnym jak "motywacja bohaterów", wychodząc z założenia, że są oni bohaterami i właśnie z tego powodu rzucają się w wir przygody.

    ZGŁOSZENIA TYLKO NA PRIV!!!

    Podsumowanie

    • System: Warhammer, domyślnie 2ed, ale osobiście wolałbym prowadzić to na czymś prostszym. Zwłaszcza sesje pisane, gdzie jeśli dojdzie do walki, mogą się one ciągnąć w nieskończoność. Więc najprawdopodobniej będziemy rozgrywać je prostymi rzutami i narracyjnie (hit=zabity), poza walkami z bossami, które rozgrywamy z pełnymi zasadami. Wiem, że to może trochę zabić to, co tygryski w starym, dobrym młotku lubią najbardziej, czyli bardzo wysoki poziom trudności, ale trudno - nie wyobrażam sobie prowadzić każdej walki z pełnymi zasadami. Chyba, że ma ktoś jakiś lepszy pomysł, wtedy wysłucham i zdecyduję.
    • Ilość graczy: 3-5
    • Kryteria przyjęcia graczy: Kto pierwszy, ten lepszy. Liczy się jednak nie samo zgłoszenie, ale zaakceptowanie przeze mnie karty postaci. Jeśli ktoś nie potrafi - piszcie, pomogę, choć w internecie jest tyle poradników i generatorów, nawet jak ktoś nie ma podręcznika, że idzie się o to potknąć. Polecam użyć tej z uwagi na wypisane wszystkie zdolności wraz z ich efektami.
    • Platforma: forum
    • Częstotliwość odpisów: Nie chcę wyznaczać sztywnych granic, bo i tak później życie wszystko weryfikuje. Ale jeśli nie pojawi się odpis przez dwa tygodnie, zacznę drążyć i zastrzegam sobie wówczas prawo do usunięcia z gry.
    • Dokumenty Google: Raczej nie, chyba że zdecydujemy się trzymać tam karty postaci.
    • Użycie AI: Jest to dla mnie okej, tylko pilnujcie proszę jakości tego tekstu, bo chatgpt lubi czasem np. zrobić angielskie wstawki. Generalnie proszę o zachowanie pewnej dozy poprawności językowej, więc jeśli ktoś ma z tym problem, lepiej już skorzystać z AI.
    • Przewidywana długość sesji: Nie wiem, trudno mi przewidzieć, ale długo. Prowadziłem na żywo tylko pierwszą część i było to około 8-10 sesji.
    • Termin zakończenia rekrutacji: Koniec lipca lub wyczerpanie limitu graczy.

    Aktualny stan rekrutacji:

    1. Dekameron
    2. Silentsuicide
    3. Kynikos
    4. Ketharian
    5. Piołun
    Rekrutacje warhammer ścieżkiprzeklętych

  • WFRP jest jak każdy widzi, ale jak widzicie swoją wymarzoną sesję Młotka?
    GordianG Gordian

    Hej! Zostałem wywołany, więc się wypowiadam 😅 Podobnie jak poprzednicy, w młotku lubię drogę od zera do bohatera. Poza tym, po prostu uwielbiam to uniwersum. Powstało w epoce strachu przed Czarnobylem i to bardzo wyraźnie widać, ale to uczyniło je bardzo ciekawym jak dla mnie, z wątkiem mutacji, łowców czarownic itp. Więc moja wymarzona sesja pewnie uderzałaby w te tony. Natomiast dla mnie, niezależnie od systemu, najważniejsza jest fabularność, odgrywanie i emocje, więc tego nie mogłoby zabraknąć. A ja lubiłem zawsze młotka właśnie za to, że, w przeciwieństwie do dnd, takie granie wspierał.

    Dyskusje RPG warhammer warhammer 4ed

  • [Zew Cthulhu] Serce tajgi [REKRUTACJA ZAKOŃCZONA]
    GordianG Gordian

    Serce tajgi

    obrazek

    San Francisco, rok 1932. W ogarniętym wielkim kryzysem San Francisco szalony naukowiec głosi niedorzeczne teorie o znalezieniu śladów yeti, i to bynajmniej nie w Himalajach... Organizuje ekspedycję naukową, do której szuka śmiałków, obiecując sowitą zapłatę. W normalnych warunkach zapewne zostałby wyśmiany i zignorowany, a na jego wyprawę zgłosiłaby się może garstka podobnych szaleńców lub ludzi żądnych przygód. Aktualną sytuację jednak, w której ludzie stracili oszczędności swojego życia i chwytają się każdej pracy, jaka tylko wpadnie w ręce, byleby tylko mieć co położyć na talerzu i gdzie się przespać, trudno nazwać "normalną"...

    ***

    Zapraszam wszystkich na kampanię napisaną na podstawie tego arcyciekawego, acz nieco zapomnianego scenariusza do Zewu Cthulhu. Kilkanaście lat temu było on rozegrany na LastInn, i to właśnie lektura tej rozgrywki zainspirowała mnie do znacznego obudowania scenariusza i stworzenia kampanii na jego podstawie (wprowadziłem kilka istotnych modyfikacji w porównaniu z oryginałem). Poprowadziłem ją dwóm drużynom "na żywo", ale rozegranie jej też na forum jest bardzo kuszące.

    Zagramy według mechaniki siódmej edycji Zewu Cthulhu. Znajomość systemu nie jest wymagana, choć jest on banalnie prosty. Uniwersum to po prostu nasz realny świat z założeniem, że istnieją w nim nadprzyrodzone elementy, z czego wasze postacie mogą (ale nie muszą) zdawać sobie sprawę. Rzuty można wykonywać dowolnie, jakimkolwiek symulatorem lub fizycznymi kośćmi. Raczej ufam graczom, że nie oszukują w rzutach, bo to też mija się z celem, żadna wtedy jest z tego zabawa. Ze względu na specyfikę scenariusza, który ma charakter nieco survivalowy, wprowadzamy zasadę pilnowania pieniędzy i ekwipunku. Oznacza to, że jeśli postać nie określa, że coś ma lub w konkretny fabularny sposób coś zdobywa, to tego nie ma. Staram się nie zabijać postaci, chyba że gracz ewidentnie gra mocno ryzykownie lub sam wyrazi takie życzenie.

    Domyślnie postacie graczy są osobami, które na skutek kryzysu utraciły wszystko i są teraz zdesperowane do zrobienia czegokolwiek ze swoim życiem, aby tylko mieć jakąś nadzieję na lepsze jutro i jakiś cel w życiu inny, niż po prostu przeżycie. Traktujcie to jednak tylko jako pomoc w stworzeniu koncepcji postaci z logiczną motywacją rzucenia się w coś, co jest czystym szaleństwem. Jeśli macie swój pomysł, nie widzę żadnego problemu na samodzielne stworzenie pełnej koncepcji postaci.

    Podsumowanie

    • System: Zew Cthulhu, 7 ed.
    • Ilość graczy: 3-5
    • Kryteria przyjęcia graczy: chęć do gry i akceptacja zasad
    • Platforma: forum
    • Częstotliwość odpisów: 2 odpisy w tygodniu, w miarę możliwości - w przypadku dłuższego nieodpisywania zastrzegam sobie prawo do przejęcia kontroli nad postacią lub, jeśli gracz zniknie na dłuższy czas bez ostrzeżenia, zabicia jej
    • Dokumenty Google: raczej nie, ale zobaczymy
    • Termin zakończenia rekrutacji: koniec marca
    Archiwum zew cthulhu survival

  • Serce tajgi [Zew Cthulhu]
    GordianG Gordian

    PROLOG

    99f99898-cfe9-4493-98f1-4cae1bdb6fb1-image.png

    Przeznaczenie... Jakąż to ono rolę odgrywa w życiu człowieka? Czy w ogóle istnieje? Czy nasz los jest czymś odgórnie ustalonym, a wolna wola jest jedynie pozorem? Złudzeniem? Cienką zasłoną, za którą kryje się jakiś boski plan? A może jest odwrotnie i to my sami decydujemy o wszystkim, a ,,przeznaczenie" to tylko wygodne słowo na nazwanie czegoś, co nie potrafimy zrozumieć?

    Zatem czy to przeznaczenie, czy też zwykły przypadek sprawił, że pięcioro nieznajomych ludzi, pozornie niemających ze sobą nic wspólnego, rozrzuconych po różnych częściach miasta, ludzi o odmiennych historiach, sekretach i marzeniach, przeczytało ten sam artykuł w gazecie i postanowiło na niego odpowiedzieć? Kto wie... Może to zbieg okoliczności, a może - pierwsze ogniwo w łańcuchu zdarzeń, który właśnie zaczynał być wykuwany?

    San Francisco początku roku 1932 nie należało do najprzyjemniejszych miejsc na Ziemi. Miasto, którego krwiobieg jeszcze kilka lat wcześniej stanowiły handel, żądza przygody i złudna obietnica dobrobytu, teraz zdawało się zupełnie martwe. Wielki Kryzys uderzył tu z całą bezwzględnością: banki upadały, sklepy zamykały się jeden po drugim, a na ulicach, pod drzwiami dworców i kościołów pojawiało się coraz więcej ludzi wraz z tabliczkami z błagającymi o choćby drobny datek. Ludzi, którzy jeszcze kilka lat temu wiedli całkiem normalne życie.

    Chłodna mgła znad zatoki wciskała się w miasto niemal każdego poranka, spowijając wzgórza i drewniane domy wilgotnym, mlecznym półmrokiem. W porcie skrzypiały maszty statków, a ciężkie dźwigi powoli przesuwały skrzynie z towarami z odległych krajów: herbatą z Chin, gumą z Indonezji, ryżem z Filipin. Zapach soli mieszał się z zapachem smoły, ropy i ryb. Bo port, mimo wszystko, wciąż pracował. Był największym międzynarodowym portem na całym zachodnim wybrzeżu i dla wielu ludzi stanowił ostatnią nadzieję. Przypływali tu marynarze z Azji, robotnicy z południa, awanturnicy, przemytnicy, ludzie uciekający przed przeszłością i tacy, którzy desperacko szukali przyszłości.

    Na nabrzeżach można było spotkać ich wszystkich: bezrobotnych śpiących na ławkach przykrytych gazetami, byłych farmerów, których ziemię zabrały banki, marynarzy z tatuażami wyblakłymi od słońca i morskiej wody, chińskich kupców z Chinatown czy hazardzistów liczących na to, że szczęście się do nich uśmiechnie i odmieni ich los.

    Gazety sprzedawane były wszędzie, niemal na każdym rogu. Chłopcy w znoszonych czapkach wykrzykiwali najnowsze nagłówki, wymachując plikami świeżo wydrukowanych arkuszy:
    Sensacyjny wykład! Naukowiec twierdzi, że yeti istnieje! Ekspedycja do Związku Radzieckiego! Kupujcie Chronicles, tylko 10 centów!
    Dla większości był to tylko kolejny dziwaczny artykuł. Ot kolejny taki, który miał przyciągnąć uwagę i sprzedać te kilka egzemplarzy więcej. Ale nie dla tej piątki... Oni przeczytali go bardzo uważnie i równie poważnie go potraktowali:

    51de3fa7-d214-4694-aea7-78c7043fd4ed-image.png

    Czym to ogłoszenie było dla nich? Obietnicą? Szansą? Ostatnią deską ratunku? Być może nawet tego nie wiedzieli. Jedno zaś nie ulegało żadnej wątpliwości - to początek historii, która odmieni ich życie.

    @agnes @cygan @ketharian @elvis @kaworu

    Rozgrywka sercetajgi

  • Mój dom murem podzielony [Glina]
    GordianG Gordian

    @Zell I generalnie tyle wystarczy, jeśli chodzi o historię 😉 Natomiast system to odgrywanie "życia" policjantów, którym życie prywatne i zawodowe mocno się ze sobą mieszają. Zapraszam 😉

    @jhnw Owszem 😉

    Archiwum

  • Serce tajgi [Zew Cthulhu] - komentarze
    GordianG Gordian

    Ale fajna dynamika wam wyszła, podział na "inteligencję" i "ludzi czynu", fajnie to wygląda 😊

    Komentarze sercetajgi

  • Warhammer - Ścieżki przeklętych
    GordianG Gordian

    Dobrze, to ja chcę rozwiać wszelkie wątpliwości - fakt służby w armii imperialnej nie ma najmniejszego znaczenia dla przebiegu samej kampanii, jest jedynie wymyślonym przeze mnie hakiem fabularnym, który miał służyć dwóm rzeczom: zawiązaniu drużyny i logicznym uzasadnieniu zaangażowania BG w wydarzenia rozpoczynające kampanię. I dobrze, niech będzie 1500 pd do rozdania na początek, już edytuję pierwszy post.

    Rekrutacje warhammer ścieżkiprzeklętych

  • Mój dom murem podzielony [Glina]
    GordianG Gordian

    @Ketharian Ja jestem z LastInn, tylko mało aktywny tam byłem 😉 bardziej czytałem co się tam dzieje, niż cokolwiek więcej.

    Archiwum

  • Serce tajgi [Zew Cthulhu] - komentarze
    GordianG Gordian

    @Cygan spoko, nie mam nic przeciwko używaniu AI do pisania postów, ale weź chociaż to przeczytaj wcześniej i pousuwaj takie głupotki jak angielskie wstawki, które wciska najnowsza wersja chata gpt 😉

    Komentarze sercetajgi

  • Co jeszcze w erpegowej gralni?
    GordianG Gordian

    Hej! 😉 Ze względu na jedną nieudaną rekrutację (a chciałbym jednak coś jeszcze poprowadzić) zwracam się do ludu erpegującego z pytaniem - w co byście zagrali?

    Każdą z tych kampanii (gotowych) poprowadziłem już kilka razy, także zawierają one moje ulepszenia i modyfikacje. Niektóre są autorskie, niektóre - luźne (jak widzicie).

    Krótkie opisy:
    Ścieżki Przeklętych - trzytomowa kampania do drudycji, mocno klasyczny młotek: trochę walki z kultystami, trochę lochołazów, trochę epickości i trochę absurdu.
    7th Sea to system wzorowany na powieściach i filmach płaszcza i szpady (Trzej Muszkieterowie, Czarne Chmury, Piraci z Karaibów itp.) ze światem stylizowanym na wczesnonowożytną Europę (XVII-XVIII w.), ale jest to jedynie luźna inspiracja. The Erebus Cross i The Grand Design to oficjalne kampanie. Pierwsza - bardziej epicka, mocno w stylu Trzech Muszkieterów; druga - bardziej coś w stylu walki z tajemniczą organizacją, więc płaszcz i szpada w wersji a'la James Bond xD El Dorado to moja autorska kampania, która - jak sama nazwa wskazuje - opiera się na poszukiwaniu legendarnego miasta ze złota w Nowym Świecie. Habemus Hierofantam to napisany przeze mnie larp w tym uniwersum, z którego mógłbym spróbować zrobić erpega. Tu z kolei mamy konwencję konklawe, tylko w tamtym świecie. Gracie więc bardziej lub mniej knującymi i politykującymi kardynałami.
    Brindlewood Bay to bardzo luźny system wzorowany na serialu Murder She Wrote, który z kolei był inspirowany postacią Miss Marple z książek Agathy Christie. Gramy tu starymi babciami, które hobbystycznie rozwiązują zagadki kryminalne. Trochę taki Ojciec Mateusz w swojej konwencji xD
    Dzikie Pola to system, którego akcja rozgrywa się w XVII-wiecznej Polsce.
    Reszta... rozumie się raczej sama przez się xD

    Sondy

  • Serce tajgi [Zew Cthulhu] - komentarze
    GordianG Gordian

    Ojej, długo by opowiadać xD Ja w erpegi wciągnąłem się na etapie podstawówki, czyli jakieś 20 lat temu. Kolega miał bitewnego Warhammera, do tego drudycję, więc graliśmy właściwie na każdej przerwie i później po szkole, mega mnie to wtedy wciągnęło. W gimnazjum i liceum też trochę grałem, ale mniej, a później jakoś od tego odszedłem. Wróciłem pod koniec studiów, a jak skończyła się pandemia i zaczęły być na nowo robione eventy erpegowe w Warszawie, wszedłem w to całą mocą i siedzę do dziś. Jeśli chodzi o pisane rpg, to po raz pierwszy zetknąłem się z tym ok. 2013 r. poprzez tzw. AARy (czyli after action report, to takie opowiadania pisane na podstawie stoczonych rozgrywek w jakąś grę, najczęściej strategiczną, której nadaje się fabułę) na forum wayofwar. Tam ktoś zaproponował zabawę, że będziemy grać Hiszpanią w Victorię i podejmować na forum decyzje jako parlament, a później mistrz gry będzie te nasze decyzje wprowadzał w grze i nas informował o skutkach. Potem się dowiedziałem, że nie był to jego oryginalny pomysł i faktycznie istnieje coś takiego, jak pbf. Później zdarzało mi się grywać na forach, ale ponieważ po mniej więcej 2018 r. zaczęły one masowo znikać, to i ja przestałem się w to bawić, bo już mnie to irytowało. Na LastInn trafiłem właśnie dzięki sesji w tę kampanię, którą teraz prowadzę wam, którą ktoś mi polecił do przeczytania i która była absolutnie genialna. Ale LI już nie ma, czytać już nie mogę, więc... przyszedłem tutaj i tym razem prowadzę to samo 😄 Co do settingów, to lubię dużo. ZC prowadzę najczęściej, bo ma bardzo niski próg wejścia, ale lubię też Warhammera, 7th Sea, Harry'ego Pottera, no i oczywiście wszystkie możliwe settingi historyczne.

    Komentarze sercetajgi

  • Co jeszcze w erpegowej gralni?
    GordianG Gordian

    Panowie, proszę, nie urządzajcie tu (kolejnej) dyskusji o mechanice Warhammera xD Mi osobiście mechanika jest dość obojętna, może być nawet Streets of Marienburg czy inny amatorski system do grania młotka. Napisałem 2ed, bo widzę, że na tym forum 4ed od razu z góry mnóstwo ludzi odrzuca. A spodziewam się, że jakbym nagle wyjechał z prowadzeniem młotka na jakimś indyku, to już zupełnie nikt by się nie zgłosił. Dlatego postawiłem na 2ed. Ostatecznie jednak jest mi wszystko jedno.

    Sondy

  • Serce tajgi [Zew Cthulhu] - komentarze
    GordianG Gordian

    @cygan a co do pojazdu, to ja nie bronię budowania go, ale musiałbyś, jakimś cudem, zdobyć wszystkie części i narzędzia. Jeśli masz na to jakiś pomysł, proszę bardzo.

    Komentarze sercetajgi

  • Warhammer 4-5 edycja
    GordianG Gordian

    @Wired to jakby było miejsce, to hipotetycznie mogę spróbować 😉 tylko daj proszę jakąś sensowną fabułę, nie tylko samo uganianie się za potworami i granie w bitewniaka udając, że to erpeg.

    Sondy

  • Serce tajgi [Zew Cthulhu] - komentarze
    GordianG Gordian

    Zrobiłem odpis, teraz decyzja po stronie @kaworu. Dopuszczam forsowanie rzutu, jeśli chce iść na konfrontację, ale w przypadku porażki konsekwencje będą naprawdę opłakane. Sukces natomiast pozwoli wam zdobyć jakąś informację (choć wydaje mi się, że i tak zastosowałem tutaj "fail forward"), ale reputacji w oczach "tutejszych" raczej już tak łatwo nie naprawicie. Inni też mogą reagować na to, co się dzieje, ale pamiętajcie, że chociaż jako gracze wszyscy widzicie, co napisałem, to jako postacie tylko @kaworu i @elvis wiedzą co ci ludzie mówią i rozumieją co się tutaj dzieje.
    A dla was informacja jako dla graczy - to jest okres, kiedy Japonia jest de facto wojskową dyktaturą, państwem ultranacjonalistycznym, militarystycznym i imperialistycznym. Inwazja na Chiny już właściwie się zaczęła, rok wcześniej Japończycy zajęli Mandżurię, choć pełnoskalowa wojna kinetyczna zacznie się tam dopiero w 1937 r. Te informacje raczej są wiedzą powszechną, nie musicie na nią rzucać, zakładam że wasze postacie to wiedzą, chyba że kompletnie żyliście pod kamieniem, nie czytaliście gazet i nie bywaliście w towarzystwie, w którym mogliście słyszeć takie rzeczy (@cygan @agnes @ketharian)

    Komentarze sercetajgi

  • Serce tajgi [Zew Cthulhu]
    GordianG Gordian

    @kaworu

    Gdy Eleonora podchodzi do stolika, i tak wcześniej przyciszone rozmowy w jednym momencie niemal gwałtownie cichnie. Trójka młodych ludzi szybko, trochę za szybko, natychmiast zwraca ku niej parę swoich oczu. Kobieta o śniadej cerze, czarnych, spiętych z tyłu w niewielki kucyk włosach, ciemnych oczach i nieco pulchnej twarzy z widocznymi siniakami i strupami, rzuca jej twarde, badawcze spojrzenie. Obok niej siedzi szczupły, około trzydziestoletni mężczyzna, z krótką brodą i okrągłymi okularami w drucianych oprawkach na nosie. Zwraca uwagę zwłaszcza jego płaszcz - zdecydowanie zbyt cienki jak na tę porę roku - oraz zwisający, nieudolnie zapięty krawat będący jadłospisem z ostatniego tygodnia. Wcześniej zdawał się coś notować w niewielkim kajecie, który teraz stara się dyskretnie (a przynajmniej tak mu się pewnie wydaje) schować pod stół. Trzeci z nich, wyglądający na najmłodszego, chłopak o wąskiej twarzy, z poczochranymi włosami i małym wąsikiem pod nosem, szybko wypala:
    "Jeśli przyszłaś pytać o demonstrację, to jest jutro, na Market Street!"
    Na jego twarzy zagościł lekki uśmiech, który jednak natychmiast zbladł, kiedy dostrzegł na sobie oskarżycielskie spojrzenia pozostałej dwójki. Szybko zwiesił głowę, zrobił kwaśną minę i utkwił wzrok w podłodze. Przez kilka sekund panuje cisza, po której drugi mężczyzna w końcu się odzywa:
    Proszę wybaczyć... - mówi spokojnym, starannie dobieranym tonem. - Czy możemy się dowiedzieć kim szanowna panienka jest? Nie chcemy być nieuprzejmi, po prostu... chcemy się dowiedzieć, z kim mamy przyjemność.

    Rzuć na spostrzegawczość lub psychologię, w przypadku sukcesu - na priv dostaniesz wskazówkę.

    Rozgrywka sercetajgi

  • Serce tajgi [Zew Cthulhu] - komentarze
    GordianG Gordian

    text alternatywny wygląda mniej więcej tak 😉 (sorry, nie umiem przez telefon wstawić inaczej, a nie mam w tej chwili dostępu do komputera)

    Komentarze sercetajgi

  • Serce tajgi [Zew Cthulhu]
    GordianG Gordian

    WSZYSCY

    Czarnoskóry muzyk kończy śpiewać i schodzi ze sceny. Kilka minut potem wreszcie pojawia się na niej wyczekiwana przez was postać - profesor Broephyle E. Chance. Żadne z was nigdy go nie widziało, w gazecie przy ogłoszeniu nie pojawiło się też jego zdjęcie, więc założenie, że to właśnie on, jest dosyć arbitralne. Jest w tym człowieku jednak coś, co sprawia, że nie macie co do jego personaliów żadnych wątpliwości.
    Mężczyzna jest olbrzymi, spokojnie mierzy około dwóch metrów wzrostu i jest bardzo "postawny" (żeby nie powiedzieć "otyły"). Ma pięćdziesiąt, góra sześćdziesiąt lat, ale ciało zdaje się nosić jak ktoś, kto już dawno się z niego wyprowadził i przestało ono należeć do niego. Ma gęste, czarne, zmierzwione włosy, które kręcą się na końcach, podobnie jak jego pokaźna broda. Przekrzywione, okrągłe okulary, tak grube, że jego oczy wyglądają jak dno kieliszka, ledwo trzymają się na jego nosie. Mają tylko jeden zausznik - drugi zapewne się wyłamał. Ma na sobie szary, pognieciony garnitur z krawatem robiącym za jadłospis z ostatniego tygodnia. Jednak pomimo dość nietypowego wyglądu, kiedy tylko się pojawia wraz ze swoją brązową, skórzaną torbą na scenie, cały klub cichnie.
    "Drodzy poszukiwacze prawdy", zaczyna grubym, tubalnym głosem pełnym emfazy, nadmiernie pobudzonym, niczym jakiś bardzo zafiksowany na punkcie czegoś wykładowca. "Ziemia, jak wiemy, nie wydała jeszcze wszystkich swoich sekretów. My, ludzie czwartej dekady dwudziestego wieku, patrzymy na niego z wyżyn, na które wyniosły nas maszyny i elektryczność. I, można powiedzieć, to dobrze - wszak patrząc z wysoka mamy o wiele lepszy widok. Jednak bez odpowiednich szkieł powiększających, których się wyzbyliśmy i uważamy, że nie potrzebujemy, nie jesteśmy w stanie dostrzec pewnych istotnych szczegółów..."
    Profesor sięga do swojej torby, z której wyjmuje małe zawiniątko. Odwija je i unosi do góry, pokazując wszystkim.
    "To jest, proszę państwa, kieł. Został znaleziony przez odbytą niecałe trzydzieści lat temu ekspedycję na Syberii." Faktycznie, przedmiot uniesiony w górę przez Chance'a to bladoróżowy kieł, nieco wilgotny, z lekkim połyskiem. Schodzi ze sceny i podchodzi do każdego z osobna aby pokazać mu ząb z bliska, dając wszystkim poznać przy okazji również swój własny, niezbyt przyjemny, zapach. "Włókna kolagenowe, znakomicie zachowana struktura tkanki... Proszę tylko spojrzeć. Wilgoć nie tylko zachowana, ale i aktywna biologicznie. Nie jest ani zamarznięta, ani zmumifikowana, jest ewidentnie świeża. Zamrożony pod torfem, bez dostępu powietrza, z minimalnym tylko skażeniem bakteryjnym. Warunki idealne do przetrwania, ale co najwyżej przez kilka dekad, na pewno nie przez tysiąclecia. Próbka wykazuje ślady aktywnej kreatyny. Czyli..." - zawiesza głos, unosząc palec i zwalniając tempo, aby zabrzmieć nieco bardziej dramatycznie. "...czyli zdechł co najwyżej kilkadziesiąt lat temu. I nie należy do żadnego zwierzęcia znanego nauce. Nie znaleziono w nim żadnego potwierdzenia tego, że jest to kieł jakiegokolwiek ze zwierząt żyjących na Syberii. A to tylko potwierdza moją tezę. Tezę, która mówi o tym, że dryophitecus giganteus, popularnie zwany 'yeti', 'człowiekiem śniegu' lub 'wielką stopą', w zależności od kultury, naprawdę istnieje! A to, że przez tyle lat nauka nic nie była w stanie na ten temat powiedzieć, wynika tylko i wyłącznie z tego, że naukowcy źle szukali. Nie w tych miejscach, gdzie trzeba. Wbrew temu, co sądziliśmy, dryophitecus giganteus zdaje się żyć nie w Himalajach, ale w syberyjskiej tajdze!"
    Po sali przebiegł lekki szmer, głównie ze stolika "amatorów wody brzozowej". W końcu jeden z nich się odezwał: "I co, może jeszcze ten yeti nosił zafajdane krawaty?". Pozostali członkowie ekipy wybuchli śmiechem. "Bo patrząc na pańskie wymiary, to równie dobrze pan możesz być tym całym giganteusem...". Tym razem zaczęli już niemal krztusić się ze śmiechu. Chance jednak, niezrażony, kontynuował.
    "Mam dowody na to, by sądzić, że jednak mam rację". Wyciągnął z torby jakieś kolejne materiały, które położył na rzutniku. Na ekranie tuż za nim pojawiło się czarno-białe, niewyraźne zdjęcie, wyglądające jak zrobione w pośpiechu. Widać na nim coś przypominającego gigantyczny, eliptyczny kształt. Jakby coś ciężkiego i ciepłego zapadło się w wilgotnym gruncie. "Te odciski są symetryczne. Przemieszczają się w parach. Analiza nacisku wskazuje na masę sięgającą od trzech do pięciu ton". Klik, nowe zdjęcie - kłębek szarej sierści z wbitymi drobinkami torfu. "Sierść. Mikroskop ujawnia nienaruszoną strukturę łodygi włosa, zachowane resztki tłuszczu, brak krystalizacji komórkowej, włókno świeże, reagujące na światło. A to oznacza jedno - to żadna skamielina ani zmumifikowana tkanka!"
    Panowie od "wody brzozowej" kręcą głowami i wzdychają znacząco, komuniści coś notują i szepczą między sobą, a "kolorowi" wyraźnie się nudzą i mają coraz większą ochotę coś rozwalić. Chance jednak zdaje się nie zwracać uwagi na audytorium, lecz mówi sam do siebie, co zwłaszcza Eleonorze i Renowi bardzo przypomina wykłady na ich studiach. "Proszę zresztą przyjrzeć się bliżej kłowi. Wciąż elastyczny na powierzchni, analiza kreatyny wykazała aktywne białka. Nie ma tego w materiale starszym, niż mniej więcej czterdzieści lat. Zresztą, proszę dotknąć! Pan wygląda na takiego, co się na tym zna!" - Chance wyciąga kieł w kierunku Johna (@ketharian). Amatorzy "wody brzozowej" nie dają jednak za wygraną.
    "Czyli co, według pana yeti żyją sobie na Syberii? A może jeszcze prowadzą swoje rady robotnicze, zgodnie z wolą rządzącej tam partii komunistycznej? Jak miał ten na imię? Towarzysz Yeticzenko?" - znów zanoszą się śmiechem, tworząc coraz bardziej wymyślne, rosyjskobrzmiące imiona dla giganteusa. "Szanowny panie Chance, yeti nie istnieje! To naukowy fakt, o którym wszyscy wiedzą. A to, co nam pan tu próbuje udowodnić, to zwykła bajka!"
    Profesor stoi jednak niewzruszony. Po chwili, z uśmiechem i powoli, odpowiada: "Faktem, drogi panie, jest to, co powszechnie za fakt uznajemy. Ale historia zna rzeczy, które za fakty uznawano przez całe wieki, a potem znalazł się ktoś, kto je podważył i wykazał, że wcale faktami nie są! Wspomnę tu tylko Kopernika, Galileusza i innych". Po chwili znów wraca na scenę, pozostawiając kieł w rękach Johna. "Nie mam jeszcze pełni dowodów. Dlatego właśnie muszę tam pojechać! Ale nie sam. Potrzebuję ludzi silnych, otwartych i gotowych! Nie obiecuję wam sławy, ale obiecam wam, że jeśli odnajdziemy to, co myślę, że tam jest... zmienimy bieg historii!"
    Gdy tylko Chance milknie, amatorzy "wody brzozowej" zakładają płaszcze i opuszczają klub. Słyszycie jeszcze szczątki ich rozmowy: "Powinien wysłać to do 'Weird Tales'. Może znajdą dla niego miejsce między smokami a Atlantydą...". Chance siedzi na zapadającym się pod nim, brudnym fotelu i w końcu mówi:
    "No dobrze, skoro szumowiny już poszły, to teraz... czy są jeszcze jakieś pytania? Kto jest zainteresowany dołączeniem do ekspedycji i zaryzykowaniem życia dla przygody i miejsca w historii?"

    74a087e4-7e4a-4a39-9294-cf0936548299-ChatGPT Image 25 mar 2026, 20_16_10.png

    Rozgrywka sercetajgi

  • Serce tajgi [Zew Cthulhu]
    GordianG Gordian

    Chance wysłuchał uważnie uwag i pytań padających od potencjalnie zainteresowanych wyruszeniem wraz z nim na ekspedycję, a przynajmniej takie sprawiał wrażenie. Mierzwił swoją gęstą brodę, a jak usłyszał coś konkretnego, tylko kiwał raptownie głową, strącając z niej masę łupieżu, i uśmiechał się niczym małe dziecko, które właśnie dostało od kogoś propozycję zabawy w coś, co uwielbia.

    "Ma pani całkowitą rację!", odpowiedział Eleonorze (@kaworu) z wielkim entuzjazmem, jakby zachęcając ich do kontynuowania. "Tak się składa, że nie jestem jedynym, który stawia tak śmiałe tezy o znalezieniu tam nowego gatunku. Otóż natrafiłem na pewne ślady tego, że istnieje inny dowód, związany z innym człowiekiem, który całkiem niedawno widział yeti właśnie na Syberii. I pierwszym etapem naszej ekspedycji będzie próba dotarcia do tego człowieka. Mam pewne poszlaki wskazujące na to, że nadal żyje i może nam pomóc."

    Słysząc teorię Waltera (@cygan) uśmiechnął się pod nosem i, gestykulując znacząco, natychmiast ją zripostował, nie pozwalając myśliwemu nawet na dokończenie zdania.

    "No właśnie widzi pan... nie. Otóż nie. Podania o człowieku śniegu znajdują się nie tylko w kulturach himalajskich, lecz także u rdzennych mieszkańców Syberii. Wiem, że istnieją tam wioski tubylców... albo raczej 'tambylców', którzy wciąż oddają cześć giganteusowi, uważając że broni ich przed złymi duchami. Tyle wiem, zaś dokładniejsze informacje zdobędziemy, jak mniemam, od naszego kontaktu."

    Pytania Rena (@elvis) sprawiły, że Chance lekko się zachwiał i nie odpowiedział od razu. możesz wykonać rzut na psychologię

    "Emm... tak, tak... jeśli chodzi o podróż, to dostaniemy się tam drogą morską, przez Ocean Spokojny. Statek odpływa w przyszły poniedziałek rano. Co do zapłaty, to moi sponsorzy są w stanie zaoferować pokrycie wszelkich kosztów podróży. Te planowane już im przedstawiłem. Niestety, w chwili obecnej nie mogę zaoferować konkretnej sumy pieniędzy za sam udział w wyprawie. Co najwyżej zaproponować, że wszystko to, co zdobędziecie w jej trakcie, będzie należało do was. Ja jestem zainteresowany jedynie znalezieniem dowodów na istnienie dryophitecusa giganteusa. Gwarantuję panu jednak, że jeśli ta wyprawa się powiedzie - a gwarantuję, że się powiedzie - nie odpędzi się pan od dziennikarzy i innych pismaków, którzy zasypią pana gradem pytań. Proszę tylko pomyśleć o tym, w ilu egzemplarzach sprzedałaby się książka, którą mógłby pan napisać po powrocie! Ludzie może i są biedni, ale tak tęsknią za czymś 'normalnym', że są w stanie wydać ostatniego pensa na takie opowieści..."

    Rozgrywka sercetajgi
  • Zaloguj się

  • Nie masz konta? Zarejestruj się

  • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
Powered by NodeBB Contributors
  • Pierwszy post
    Ostatni post
0
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa