Przejdź do treści

Hydepark

Luźne rozmowy na tematy wszelakie.

Tę kategorię można śledzić za pośrednictwem hydepark@forum.rolltelling.pl

18 Tematy 434 Posty
  • Conan Bibliotekarz

    30
    3 Głosy
    30 Posty
    809 Wyświetlenia
    GladinG
    Częściowo kontynuując moją odpowiedź na pytanie @Piołun'a o książki warte polecenia, a częściowo odnosząc się do wpisu Jaremy. Piekara, Inkwizytor @Jarema napisał: Ja, inkwizytor Trochę książek z tego cyklu przeczytałem. Nawet robiąc sobie listę książek do polecenia, wynotowałem i tę pozycję. Książkę można polecić, ale jednak z zastrzeżeniem. Przede wszystkim, seria o Inkwizytorze jest serią obrazoburczą. Osobom wrażliwym na punkcie wiary chrześcijańskiej nie polecam sięgania po nią. Cykl opowiada o świecie, w którym Chrystus po ukrzyżowaniu zstąpił z tego krzyża i siał zniszczenie wśród niewiernych ogniem i mieczem, a jego gorliwymi wykonawcami byli apostołowie. Druga uwaga, to ilość młodzieńczych fantazji erotycznych, jaką autor pozwala realizować swojemu głównemu bohaterowi. I to realizować często gęsto z udziałem duchownych, mniszek, etc. Tutaj już nie tylko osoby wrażliwe religijnie, ale również wyczulone na tematy erotyczne, w szczególności na fantazje młodych mężczyzn, mogą lekturę odebrać źle. Pozostałym czytelnikom mogę polecić serię, a przynajmniej kilka pierwszych tomów. Później dla mnie zrobiło się nieco nudno. Piekara, jak wielu innych autorów, stworzył kilka dobrych opowiadań, a potem nie poradził sobie z kreowaniem szerszego obrazu świata i coraz większą liczbą napisanych pozycji. Powtarzalność głównego bohatera w kolejnych opowiadaniach zanudziła mnie, jako czytelnika. Do tego w którymś momencie autor jakby przestraszył się obrazoburczości swoich opowiadań i próbuje się z tego wykaraskać, tym samym tracąc charakterystyczny rys cyklu. Ale kilka początkowych tomów polecam, z zastrzeżeniami j.w. Natomiast nie są to książki, które mam w domowej biblioteczce ani takie, które planuję do niej zakupić. Sapkowski. Wiedźmin @Jarema napisał: Trylogia Husycka — chyba nawet lepsza niż Wiedźmin O trylogii husyckiej nie wypowiem się. Prawdopodobnie nie czytałem, chociaż może miałem w rękach? Skoro polecasz, zanotuję sobie do sprawdzenia, chociaż do samego autora nie mam aż tak mocnego przekonania. Więcej poniżej. [image: 1uz0xR0.jpeg] Nie jestem pewien, ale całkiem możliwe, że najpierw w rękę wpadły mi „Komiksy”, albo chociaż pierwszy z nich „Droga bez powrotu”. Natomiast same opowiadania wkrótce potem. Czy polecę je każdemu do przeczytania? Tak. Opowiadania wg mnie były bardzo fajne a wykreowana postać Geralta jest znana na całym świecie. Z tego powodu dla czytelnika fantasy to pozycja obowiązkowa. Tak więc dwa tomy opowiadań polecam. Potem mam odczucia podobne do tych opisanych powyżej w przypadku Piekary. Autor tworzył świetnie opowiadania, a potem rzucił się na głęboką wodę i napisał pięcioksiąg. Z tego pięcioksięgu 2 książki były dobre. Wydaje mi się, że to była pierwsza i trzecia z cyklu, ale ze względu na upływ czasu, nie jestem na 100% pewien. [image: mlZsUt8.jpeg] Natomiast jestem na 100% pewien, że piąty tom był absolutną porażką. Był fatalny. Odebrałem go tak, jakby autor miał termin na jego napisanie (kontrakt z wydawnictwem) i absolutnie nie miał pomysłu, co napisać. Więc napisał cokolwiek. Andrzej Pilipiuk. Jakub Wędrowycz @Jarema napisał: Andrzeja Pilipiuka, a szczególnie serię przygód Jakuba Wędrowycza I tutaj trafiłeś w pozycję, którą również uważam za godną polecenia. Przy czym zastrzegam, że mało czytałem. Jeden tom na pewno, ale dwa lub trzy Fajnie, że ten wątek ruszył, bo przypomniał mi właśnie o takich pozycjach, które mnie zaciekawiły, a potem gdzieś umknęło. Jakub Wędrowycz kojarzy mi się nieco z Babcią Weatherwax z Pratchetta. Wędrowycz jest postacią swojską, siermiężną, a przy tym potrafiącą bimbrem i kosą przeganiać demony. Polski, wiejski, lokalny żul w gumofilcach, broniący świata przed istotami z innych wymiarów. Nieco podobnie z Babcią Weaterwax. Ani ładna, ani młoda, nosząca na nogach wygodne i użyteczne trepy, zbierająca jako opłatę stare ubrania, z rozsypującą się miotłą i chatą a jednak najpotężniejsza czarownica. Tak, Wędrowycza polecam, warto spróbować. Co do innych dzieł, to musiałem otworzyć sobie wykaz twórczości Pilipiuka i skróty fabuły tych pozycji, które wydały mi się znajome. Zidentyfikowałem serię Oko Jelenia oraz Kuzynki. Żadna z tych pozycji nie spodobała mi się jednak na tyle, abym uznał je godne polecenia. Jeżeli ktoś ma ochotę zapoznać się z polską twórczością bieżącego wieku, to proszę. Ale jeżeli macie mniej czasu do dyspozycji niż książek do przeczytania, to poza Wędrowyczem resztę bym odpuścił. Marcin Przybyłek. Gamedec [image: CmJofid.jpeg] Skoro już o polskiej scenie fantastycznej tego wieku mowa, to poleciłbym cykl Gamedec Marcina Przybyłka. Kiedy publikował pierwsze opowiadania około 20 lat temu, zawarte tam wizje były zbyt odległe, by brać je na poważnie. Dziś nie jestem tego już taki pewien. Oprócz przyjemnej lektury przygód Torkila Aymore'a możemy dziś zastanawiać się nad tym, jak odległa jest wizja przenoszenia naszej świadomości w świat wirtualny, obdarzania fikcyjnych postaci wirtualnych fizyczną kopią mózgu i generalnie miksowania mózgu, ciała, świadomości, świata wirtualnego w dowolnych kombinacjach. Aczkolwiek podobnie jak u wyżej wymienionych polskich autorów mam wrażenie, że im dalej Przybyłek brnął w kreację świata i postaci, tym bardziej obniżał loty. Dwa pierwsze tomy opowiadań są moim zdaniem dużo lepsze, niż kolejne. Przy okazji dowiedziałem się, że już dekadę temu wydano 5 kolejnych książek z tego uniwersum. No, no... kolejna rzecz do wrzucenia na listę lektur Ależ się cieszę z tego wątku. Na początku bieżącego roku miałem problem z tym, co czytać. A tu proszę, jakie się perspektywy otwierają, buduje się lista do czytania na cały 2027r Maria Lidia Kossakowska. Zastępy Anielskie. Skoro jakoś samo tak wyszedł blok polskich pisarzy XXI wieku (z gościnnym występem Sapkowskiego), to chciałem dodać piątą pozycję wartą polecenia. Trochę miałem problem. Przypominałem sobie kogo jeszcze czytałem. „Pan Lodowego Ogrodu” Grzędowicza mi nie siadł. „Achaja” Ziemiańskiego była w miarę spoko, zwłaszcza początki, ale też nie na tyle, aby wybiło się to powyżej pozostałych autorów. Komuda? Nie. Dukaj? Też nie. Kossakowska... Chyba bardziej niż ci powyżej. Ciekawy był cykl Zastępy Anielskie opowiadający o problemach aniołów (tudzież diabłów i ludzi) w(e) (wszech)świecie, który stracił Boga. Z innych jej książek jest cykl Takeshi, który może się też podobać. Ja spasowałem po pierwszym tomie albo w trakcie drugiego. Nie wciągnął mnie wtedy na tyle, ale moja żona uważa ten cykl za jej najlepszy, a i inne dzieła tejże aktorki sobie chwali. Natomiast „Ruda Sfora” wprowadza czytelnika w świat wierzeń Jakutów. Książka interesująca głównie właśnie przez to, że przedstawia mitologię nam nieznaną. Na tych 5 pozycjach kończę mój wpis, tym razem quasi-polecajek. @Piołun napisał: w "Niezwyciężonym" Chyba tego nie czytałem. Dodaję do listy „Do przeczytania”. Dzięki Gladin napisał: Bloodborn Przy okazji. Ponieważ stała na półce druga część, „Bloodforged”, to od razu ją przeczytałem. Moja jej ocena jest jeden punkt wyżej od części pierwszej, ale właściwie pozostają wszystkie te same zastrzeżenia, co przy „Bloodborn”.
  • Powitania, pożegnania i powroty

    266
    5 Głosy
    266 Posty
    12k Wyświetlenia
    KetharianK
    Cześć @konrad , miło Cię powitać! Cieszy nas każdy nowy użytkownik, który trafia w te progi. Opowiedz nam coś o sobie, proszę: czy od dawna bawisz się w PBF, jakie lubisz systemy i mechaniki, czy chcesz nam może coś poprowadzić? I co istotne dla Obsługi, jak do nas trafiłeś?
  • Polecane opowiadania fantastyczne

    6
    3 Głosy
    6 Posty
    201 Wyświetlenia
    KrakovK
    "Kraina ślepców" - Herbert George Wells, 1904 Alpinista imieniem Nuñez trafia przez przypadek do odciętej od świata doliny. Jak się okazuje jest to legendarny "Kraj ślepców", zamieszkany przez ludzi, którzy wiele pokoleń wcześniej w wyniku choroby utracili bezpowrotnie zmysł wzroku i nauczyli się żyć bez niego. Nuñezowi przychodzi od razu do głowy, że zgodnie ze starym przysłowiem zostanie teraz królem tej krainy. W końcu ma niewątpliwą przewagę nad jej ograniczonymi mieszkańcami, prawda? "Zawsze" - Paula Wanarska, 2022 Historia o wojnie opowiedziana nie z perspektywy żołnierza, biorącego w niej udział, a oczami dziewczyny, której narzeczony na wojnę wyruszył. To, że jest on czarodziejem ma dodatkowe znaczenie, bo magia w tym świecie ma swój dość specyficzny (i wysoki) koszt. Trochę jest to zresztą opowiadanie o niezwykłym systemie magicznym, trochę o miłości, przede wszystkim jednak o tym co wojna robi z ludźmi. Także z tymi, którzy w niej nie walczą, tylko próbują żyć normalnie czekając na powrót ukochanej osoby. "... et in pulverem reverteris" - Janusz A. Zajdel, 1979 Wkurza Was to, że jako ludzkość mamy problem z nadprodukcją śmieci? Opony wyrzucane do lasu, szkło walające się na parkingu, plastikowe opakowania spływające rzeką. To opowiadanie zabierza Was do świata, w którym problem ten permanentnie rozwiązano. Znaleziono bowiem sposób, aby każdy wytworzony ludzką ręką przedmiot rozpadał się bez śladu po upływie terminu przydatności do użycia. Nie dotyczy to jednak wyłącznie jednorazówek, a absolutnie wszystkiego. Kupiona dziś rano gazeta może przestać istnieć po upływie doby. Nowe spodnie znikną za pół roku a bielizna za trzy miesiące. Trochę dłużej nacieszycie się samochodem czy domem, ale raczej zapomnijcie o pielęgnowaniu zabytków. Tak oto nie tylko rozwiązuje się problem śmieci, ale też tworzy wieczny popyt na wszystko. Produkcja idzie więc pełną parą, a ty kliencie? Konsumuj, konsumuj, konsumuj...
  • Oceń poprzedni utwór

    5
    1 Głosy
    5 Posty
    201 Wyświetlenia
    GaranilG
    Nie mój klimat, 6/10. Dla mnie osobiście to jest jeden z tych przypadków, w których piosenkę przesłuchałem, ale nie jest to coś, co bym zapamiętał lub do czego bym chciał wracać. Blame mój gust muzyczny. One more round
  • Gry PC i Inne - Przeceny, darmoszki

    17
    0 Głosy
    17 Posty
    606 Wyświetlenia
    KrakovK
    Gratis, czyli uczciwie: do 8.10 - System Shock 2: 25th Anniversary Remaster - Epic Games Store do 8.10 - BURIED STARS - Epic Games Store
  • Gry, które wciągnęły was bez reszty

    18
    4 Głosy
    18 Posty
    501 Wyświetlenia
    GaranilG
    Oj, gry komputerowe, temat rzeka. Są takie gry, które grasz zaledwie raz, a potem do nich nie wracasz. A są też takie, które mają dziwną zdolność do przyciągania gracza raz po raz, który delektuje się graniem w tytuł ograny, doskonale znany i nadal sprawiający frajdę, a niekiedy i potrafiący czymś zaskoczyć po latach. Factorio - Dobrze, bądźmy fer, jedna z nowszych gier w tym zestawieniu, która zapoczątkowała hype na gatunkiek gier typu "buduj fabrykę". Ogólnie celem gry jest zbudowanie fabryki masowo produkującej wąskie gardła i niedobory surowcowe, aby potem móc naprawiać ją kolejne 200 godzin, porzucić ją i zacząć od nowa. Ewentualnie można zakończyć grę (vanilla) poprzez wystrzelenie w kosmos rakiety, lub z dodatkiem Space Age, budować fabryki w innych miejscach, a potem ukończyć grę docierając na krawędź układu planetarnego. Taa... a do tego setki przeróżnych modów, możliwość tworzenia bramek logicznych i ludzie tworzący w tej grze działające komputery, podczas gdy ja cieszę się jak uda mi się dobrze zbudować linię kolejową. Generalnie gra miała na tyle mocne przyciąganie, że aż, po kilku setkach gry w Factorio z karaibów, postanowiłem wreszcie je zakupić. W spojlerze mem na temat. Generalnie 10/10. Spoiler [image: 1790753654726-46cc6ed8-53b7-485a-aaed-251d36df9bb2-image.jpeg] Knight's & Merchant's - DAWAĆ ŻARCIE! DO SZTURMU! K&M to po prostu alternatywa dla Setlersów, która nie zdobyła głębszego uznania i która jest nastawiona na budowę i ekonomię, które są podstawą do tego, żeby w ogóle tworzyć wojsko i się bić. Wyobraźcie sobie frustrację 8, 10, 12, 15 - letniego mnie, kiedy czego bym nie robił, moja osada umiera z głodu po 2 godzinach rozgrywki, bo źle to ogarnąłem, albo co chwila czekam na materiał budowlany, bo jeden kamieniarz to ZAWSZE za mało. Do tego zacny polski dubbing pochodzący ze złotej ery polskiego dubbingu, przyjemna dla oka grafika, która bardzo dobrze się zestarzała, społeczność gry która nadal żyje, a nawet powstanie KAM Remake - nakładki fanowskiej na grę, wymagającej co prawda dodatku chłopskiej rebelii (działa z wersją karaibską), która dodaje mnóstwo quality of life, możliwość przyspieszania czasu w grze, grę na multiplayer, grupowanie wiadomości, i tak dalej. Sztos, do którego wracam regularnie. Baldur's Gate i Icewind Dale - obie gry stawiam na jednym miejscu. Baldur's oczywiście bardziej nastawiony na fabułę na Wybrzeżu Mieczy, a Icewind na radosne przeżynanie się przez wrogów w dolinie lodowego wichru. Moje pierwsze zetknięcie z DDkami, ogólnie pierwsze zetknięcie z RPGami w ogóle. I przerwsze próby oszustwa, bo do tych gier szukałem kodów w internecie, kiedy jeszcze był na korbkę. Ostatnio grałem w Icewinda teamem dwuklasowanym z wojownika i wyobraźcie sobie mój zawód kiedy odkryem, że nie można dwuklasować z wojownika na barda. Świetny klimat, świetna muzyka, niekiedy świetna frustracja bo trzeba wczytać grę. Nie zmienia to jednak faktu, że kula ognia rozwiązuje większość problemów, czyli klimat DDków zachowany! Gothic (seria) - jestem głęboko oburzony, że nikt nie wspomniał o Gothicu i przygodach bezimiennego, z błędami, drewnianym serowaniem i grafiką, która paskudnie się zestarzała i którą nadal kocham. Najlepszy erpeg w jaki kiedykolwiek grałem, wymagający myślenia (masz wpisy w dzienniku i sam sobie radź), kombinowania, i bez prowadzenia za rączkę. Nie mam pojęcia ile razy już w to grałem, ale wracam do gry co jakiś czas, tak go G1 jak i G2 z Nocą Kruka. G III nigdy nie przeszedłem do końca, bo Jest to świetna gra z otwartym światem i beznadziejny Gothic w kategorii własnej gry. O Arcanii nie rozmawiamy i udajemy, że się nie wydarzyła. O Gothic remake nie mam zdania, bo jeszcze nie grałem. Bezcenny jest dla mnie osobiście klimat górniczej kolonii karnej i to jak wielką wolność mamy w samej grze, pomimo tego że teoretycznie jesteśmy "w więzieniu". Droga od 0 do bohatera, to jest to. Anno (seria) - Czyń, jako ja czyniłem. Płyń i odkrywaj nowe ziemię, roku pańskiego 1602/1503/1701... Anno to jest seria w którą się grało, już w demo dostarczone przez CD action. I paradoks był taki, że demo było w istocie pełną wersją gry, po prostu pozbawioną scenariuszy fabularnych, ale z trybem gry ciągłej, a tryb gry ciągłej to właściwie wszystko czego ci trzeba. Dostajesz statek, trochę młotków (pardąsik, narzędzi), drewna, żywności, masz przed sobą archipelag wysp i musisz zbudować kwitnącą osadę z niczego. Uwielbiam city buildery, po prostu mógłbym grać tylko w symulatory sołtysa, aż do znudzenia. Pierwsze anno miało bardzo koślawą mechanikę walki, oraz nie było wcale proste do nauki, ale dawało satysfakcję. Oprawa graficzna była nieco cukierkowa (a potem w 1701 jeszcze bardziej cukierkowa), ale to nie przeszkadzało. I to legendarne "Twoi ludzie głodują!". Najbardziej nie lubiłem misji typu "tu masz miasto, które jest schrzanione, wyprowadź budżet spod kreski", a niestety w kampanii Anno 1503 było takich misji chyba ze 4. They Are Billions - Chcesz RTS ale w apokalipsie zombie? prosz. To najlepszy opis tej gry. Poza tym świetne kawałki muzyczne i bardzo przyzwoity RTS, serio. Jedyne co mnie wku....denerwuje, to fakt, że kampania jest świetna, system progresji w kampanii jest świetny, ale pomimo tego że "odblokowałeś" w drzewku daną technologię, musisz ją każdorazowo od nowa zbadać w każdej kolejnej misji. Poza tym, misje solo bohaterów też są nieco irytujące, a snajperzy są OP. Chyba ser zagram ponownie. I to na razie by było tyle.
  • Podziel się muzyką!

    13
    3 Głosy
    13 Posty
    406 Wyświetlenia
    Janusz PodziemiJ
    @JohnyTRS Uwielbiam ten zespół. Michael Moorcock chyba im niektóre teksty pisał. Hawkwind zresztą też z jego książek wzięte.
  • Ciekawe efekty głębokiej immersji

    5
    0 Głosy
    5 Posty
    98 Wyświetlenia
    MarikaM
    Mam podobnie. Może nie do poziomu wyraźnie utrudniającego interakcję z medium, ale jak siedzę akurat w jakiejś konwencji, to raczej konsumuje podobne rzeczy. Nie lubię grać/oglądać w tym samym okresie komedii i horrorów, postapo i fantasy. Wymaga to ode mnie wysiłku, by się przestawić na inny klimat. Ale taka okresowa monotematyczność ma też swoje zalety.
  • Podręczniki RPG i beletrystyka - promocje, okazje, darmoszki

    14
    0 Głosy
    14 Posty
    488 Wyświetlenia
    WiredW
    Przy zakupie 5ed WFRP dostaniemy szansę wygrania kolekcjonerskiej wersji 4ed kampanii Wewnętrzny Wróg: https://cubicle7games.com/en_EU/blog/warhammer-fantasy-roleplay-fifth-edition-the-enemy-within-collectors-edition-giveaway
  • Darmowe polskie dark-fantasy RPG w przeglądarce — Krucza Wieża

    3
    0 Głosy
    3 Posty
    94 Wyświetlenia
    JhnWJ
    Cześć. Faktycznie z naszej strony nie ma tego w regulaminie, ani przewodniku (pojawi się) jednak liczyłem po prostu na rozsądek. Projekt wygląda fajnie (chociaż pewnie to kolejny klon vallheru) ale jeśli chcecie być profesjonalnie to proponuję pogadać z nami na temat wzajemnej reklamy. Nie jesteśmy słupem ogłoszeniowym.
  • Dominion of Darkness - mój symulator Mrocznego Władcy/Władczyni

    7
    3 Głosy
    7 Posty
    222 Wyświetlenia
    Marek ZegarekM
    Odrobina autoreklamy: Masz może bloga lub kanał Youtube na temat RPG? Ja też! https://adeptusrpg.wordpress.com/ https://www.youtube.com/channel/UCDjiV321dZZ6ZOSge9Y_N4A Możemy się wspomóc nawzajem - zasubskrybować, skomentować, polajkować... Możemy też zaprosić swoich przyjaciół do tego samego. Publikujesz coś na itch.io lub rpg-trader.com? Oceń/zarekomenduj i ściągnij coś mojego: https://adeptus7.itch.io/lovecraftian-inspirations-from-real-life-and-beliefs https://adeptus7.itch.io/twisted-gods https://rpg-trader.com/products/6921/twisted-gods-dark-fantasy-horror-concepts-for-an-inspiration https://rpg-trader.com/products/6922/lovecraftian-inspirations-from-the-real-life-science-history-and-culture A zrobię to samo dla Ciebie! Jestem też obecny i aktywny na wielu social portalach (np. X, Instagram, Mastodon, Bluesky, Oddsrabbit) oraz wielu tradycyjnych forach, polsko-, anglo- i innojęzycznych, więc tam również mogę Cię wesprzeć (jeśli szukasz miejsc do opublikowania swoich treści, mogę coś polecić).
  • Funny Stafik

    11
    0 Głosy
    11 Posty
    449 Wyświetlenia
    ZellZ
    [image: 1780083577348-image.png] Mood.
  • Niekochane klucze poszukują domu

    3
    2 Głosy
    3 Posty
    169 Wyświetlenia
    DeklineD
    O, brzmi ciekawie, jak jeszcze masz to poproszę
  • Co ciekawego byście polecili do obejrzenia?

    14
    3 Głosy
    14 Posty
    497 Wyświetlenia
    GreKG
    @Ketharian napisał w Co ciekawego byście polecili do obejrzenia?: W ostatnich latach coraz chętniej zresztą oglądam kino skandynawskie oraz hiszpańskie. Skandynawskie — tak. Hiszpańske — totalnie mi nie leżą. Scenariusz i pomysł fajny, ale gra aktorska... dla mnie zbyt blisko tureckich seriali. Nie znoszę.
  • Towarzystwo do grania (PC/Konsola)

    7
    0 Głosy
    7 Posty
    273 Wyświetlenia
    GreKG
    KingShot, królestwo #470. Mam rozwiniętą gildię cierpiącą na brak (nie bójmy się tego słowa) członków.
  • Cytaty, aforyzmy, sentencje

    5
    2 Głosy
    5 Posty
    199 Wyświetlenia
    GaranilG
    Każdy obieżysfer jest po trosze masochistą. I uzależnionym od środków medycznych ćpunem, już możesz szukać przygód dalej. ~ Kosa, "Przygody Entiriego Tom 1" by Ferris
  • Polecane gry "bez prądu"

    5
    2 Głosy
    5 Posty
    254 Wyświetlenia
    KrakovK
    [image: 1774178501100-w%C5%82adca_grakarciana.webp] Władca Pierścieni: Drużyna Pierścienia - gra karciana Prosta gra, w której zbieramy lewy, czyli coś jak tysiąc lub brydż. Twist polega na dwóch sprawach. Po pierwsze, jest to gra kooperacyjna. Po drugie, po każdym rozdaniu wybieramy swoje postacie z dostępnych. Postacie mają zaś różne warunki zwycięstwa. Frodo musi zgarniać pierścienie, Bilbo musi wziąć minimum 3 lewy, Pippin zawsze najmniej ze wszystkich itd. Jeśli wszystkim uda się spelnić warunki, to przechodzimy do kolejnego scenariusza. Tam czeka na nas trochę inny zestaw postaci i czasem dodatkowe warunki. Jeśli się nie uda - powtarzamy do skutku. Wszystko to w klimacie Śródziemia, a więc kolejne scenariusze odzwierciedlają kolejne etapy podróży bohaterów. Są też znane postacie i cytaty z książki, ale nie oszukujmy się, klimatu tu niewiele. A jednak jest to zaskakująco przyjemna gra, a zaliczanie kolejnych etapów daje sporo satysfakcji, bo nie zawsze przychodzi to łatwo. Podobnie jak przy brydżu trzeba współpracować, a jednocześnie dogadywać się bez słów.
  • Smutne nerdy czyli offtop o językach skryptowych

    6
    0 Głosy
    6 Posty
    175 Wyświetlenia
    JhnWJ
    Pozwoliłem sobie przenieść dyskusję, w zasadzie jeszcze na nowym silniku nie miałem okazji na taki cherry pick pojedynczych postów do nowego wątku, więc bezwzględnie Cię wykorzystałem. A teraz po kolei. @Wired napisał w Smutne nerdy czyli offtop o językach skryptowych: Skrypt nie funkcjonuje bez programu w ramach którego jest wykonywany, macro w excelu wykonuje funkcje programu excel ale samo ich nie tworzy, automatyzuje jedynie kolejność ich wykonania. Tak samo skrypt BASH w Linuxie, wywołuje elementy istniejące już na miejscu. Nie jesteś w stanie napisać działającego całkowicie niezależnie skryptu. Wedle Twej definicji wszystko jest skryptem. Dlaczego? Dowolny napisany przez Ciebie program dla dużego systemu operacyjnego jak Windows czy Linux nie może istnieć bez wspomnianego systemu operacyjnego, a nawet kilku rzeczy więcej. Określa się to jako minimalny runtime w skład którego wchodzą podstawowe biblioteki, syscalle oraz to, co OS robi z plikiem wykonywalnym. C++ definiuje nawet w standardzie implementację freestanding (którą głównie kojarzysz z mikrokontrolerów) oraz hosted. Aby Ci to uświadomić jak to wygląda w normalnym systemie operacyjnym, weźmy na przykład odpalenie typowego pliku wykonywalnego napisanego dajmy na to w C++, dajmy na to pod platformę Linux, czyli elf. System operacyjny czyta plik elf aby dowiedzieć się z czym ma kontakt, typowe użycie tego sprawdzenia, poza ładnym komunikatem, że odpalasz program na aarch64 pod x64 zamiast wywalenia się instrukcji, to jest załadowanie przez kernel handlera 32-bitowe w ramach wstecznej kompatybilności starszych programów. Następnie system operacyjny czytając plik wykonuje mapowania danych stałych na przestrzenie adresowe oczekiwane przez program. To tutaj właśnie system operacyjny ogarnia adresy dla stałych stringów w Twoim programie, ale nawet globalnych, niezainicjonowany, zmiennych. Ciekawostka dla nerdów, z tego powodu długość statycznych tablic na Windowsie jest ograniczona gdyż jego format który ludzie znają jako .exe wabi się PE (Portable Executable) i tam wszystkie indeksy są 16 i 32 bitowe System operacyjny ustawia również początkową wielkość stosu jaką otrzymasz. I.. Nie, jeszcze nie koniec. Następuje wczytanie bibliotek dynamicznych którym to zajmuje się, delegując pracę do ld, system operacyjny. W typowym Linuxie biblioteka standardowa jest częścią systemu operacyjnego (dla języka C++). Bez niej nic Ci nie będzie działać. Dopiero po tym następuje ustawienie rejestrów, adresów i wczytanie programu. Tak w skrócie. Dobrze, załóżmy, że nie używamy biblioteki standardowej ani innych zależności, nadpisujemy sobie start (przed main) lub używamy np. Rusta który statycznie linkuje takie rzeczy i dostarcza łatwo swoje biblioteki. W dalszym ciągu jesteś ograniczony do środowiska systemu operacyjnego, pomijając fakt, że de facto OS jest panem życia i śmierci procesu, to bez OSa będziesz ślepy i głuchy. Nie alokujesz pamięci bez wywołania mmap czy sbrk, nie napiszesz do systemu plików (więc też nie dobierzesz się do driverów bez IO aby pisać rzeczy samemu). Nie zrobisz nic. Mikronoktrolery to osoba kwestia... Powyższe jest tylko po to aby pokazać Ci, że twa definicja jest po prostu błędna, bo jest generyczna. @Wired napisał w Smutne nerdy czyli offtop o językach skryptowych: Program jest niezależny, programując definiujesz obiekty i ich relacje, to są nowe rzeczy, program do działania nie potrzebuje innego programu tak jak skrypt powłoki, czy macro excela. Wedle tej finalnej definicji, typowy program napisany w Javie nie jest programem. Bo popatrzmy, jak stwierdziłeś, program do działania nie potrzebuje innego programu. Pomijając na chwilę powyższe i odchodząc od tych nudnych, kompilowanych do kodu maszynowego językach, przejdźmy do wspomnianej Javy. Taki program kompilowany do tak zwanego kodu bajtowego - jest to pośredni sposób reprezentacji Twojego programu zawierający instrukcje co program ma robić, lecz nie nadający się do wykonania na procesorze. W tym miejscu przychodzi cały, osobny program w postaci której z implementacji wirtualnej maszyny javy (będę używał skrótu JVM). JVM ładuje Twój program (a tak naprawdę to zestaw plików .class robiąc na nich podobne operacje jakie robi OS, plus jeszcze dokładając pracę klasycznego linkera), alokuje dla niego pamięć, zarządza pamięcią oraz wykonuje... kod. Bajtkod nie jest ogarniany przez procesor, to JVM wiodąc 0xba wie, że jest to instrukcja invokedynamic czyli wywołanie metody po interface. Wszystko dzieje się w jej ramach. Dodatkowo to JVM musi dostarczyć JRE czyli tak jakby Twoją "bibliotekę standardową". Implementacja JRE jest ściśle powiązana z konkretną implementacją JVM gdyż inaczej pewnych rzeczy nie da się zrobić. Dobrym przykładem jest podstawa klasy stringa który musi sięgać do tego, jak w JVM są wyspecyfikowanie stringi (głównie kwestia const pool). Taka sama uwaga tyczy oczywiście platformy .NET znanej z C#. Oczywiście, istnieją sposoby skompilowania tych języków do formy natywnej (Graal dla Javy, AOT dla C#. Ale po pierwsze, nie są to baseline danych technologii, po drugie wypowiadałeś się o języku per se więc zakładam, że albo chodziło o typowy przypadek użycia albo nie rozgraniczałeś sposobu kompilacji. @Wired napisał w Smutne nerdy czyli offtop o językach skryptowych: I to główna różnica bez wchodzenia w głębszą analizę. Z czasem małe programy mające na celu automatyzację pewnych działań i proste czynności zaczęły być przez młodzież bez teorii ze szkoły nazywane skryptami, bo robiły to do czego kiedyś pisano skrypty, ale to nie zmienia definicji. Jak wskazałem wyżej, Twa definicja łapie jako Twoje pojęcie skryptu prawie... wszystko. I co zabawne: @Wired napisał w Smutne nerdy czyli offtop o językach skryptowych: Ogólnie chyba mylisz pojęcie języka interpretowanego z językiem skryptowym To właśnie Twa definicja, czyli zależność kodu od innego programu jest de facto definicją języka interpretowanego. Interpretacja może zachodzić również na etapie kodu pośredniego (przykład JVM) aczkolwiek zwykle takie ujęcie języków interpretowanych jest dość akademickie. Ale przejdźmy do kilku ciekawszych tez: @Wired napisał w Smutne nerdy czyli offtop o językach skryptowych: JS nie jest językiem skryptowym, i wspomniany node ładnie to udowadnia, bo możesz tworzyć w nim niezależne programy działające gdziekolwiek Pierwsza część, to jest coś, co mam nadzieję obaliliśmy, więc druga. Node to jest środowisko uruchomieniowe, język nie zadziała gdziekolwiek. Wymaga silnika, czy to na desktopie jak node czy wbudowanego w przeglądarkę. Notabene względem zachowania to node nie różni się niczym od basha. I to, i to jest osobnym programem @Wired napisał w Smutne nerdy czyli offtop o językach skryptowych: posiada też mnóstwo elementów nie istniejących w samej przeglądarce jak obiekty To była dodatkowa uwaga czy co? Bo istnienie dodatkowych rozszerzeń nie jest niczym niezwykłym, przeglądarki względem siebie różnią się dostępnymi funkcjonalnościami języka, a nawet dawniej, tempem z jakim implementowały nowe specyfikacje ecmascript (stąd miałeś początek transpilatorów JS do JS, wtedy nie chodziło o optymalizacje). wagi o obiektach nie rozumiem bo JS ma obiekty, jest językiem obiektowym, po prostu ma nietypowy ( i trochę głupi) model obiektowy @Wired napisał w Smutne nerdy czyli offtop o językach skryptowych: Ogólnie chyba mylisz pojęcie języka interpretowanego z językiem skryptowym, ale w sumie od dawna już JS jest kompilowany, więc co masz na myśli pewien nie jestem. Zakładam, że masz na myśli kompilację w trakcie uruchomienia (bo termin język kompilowany odnosi się JS -> inny target czyli nie ma mowy o case transpilacji np. TypeScript do JavaScript). To jest cecha środowiska w którym jest uruchamiany, mnij lub bardziej podążająca za specyfikacją. Tak zwany JIT czyli generowanie kodu maszynowego w trakcie interpretacji języka (lecz nie wcześniej, i nie dla całości kodu) to rzecz znana. Tylko to nie jest definicja języka kompilowanego, język kompilowany na początku generuje wynik do innej reprezentacji (na przy…ład Java kompiluje się do kodu bajtowego). Zresztą, wedle Twej definicji to python jest językiem kompilowanym, i wcale nie mam na myśli tutaj JITa który pojawił się niedawno eksperymentalnie. Od bardzo dawna podczas interpretacji cpython generuje wewnętrzny kod bajtowy (czyli kompiluje kod do innej reprezentacji) w celu przyśpieszenia wykonania już raz odwiedzonych plików, aby nie musieć wykonywać parsowania za każdym razem. I tak robi większość języków. Tak słowem zakończenia, tak ogólnie mówiąc, to język skryptowy to pomieszanie cechy fenomenologicznej czyli głównie bycia technologią interpretowaną (w najbardziej powszechnym sensie, nie akademickim) i behawioralnej czyli używania do prostych zadań, automatyzacji itd. I nie jest to cecha ekskluzywna, to jest język może być poważnym językiem do większych rzeczy ale też skryptowym. Tak żył przez lata perl, a potem python