Przejdź do treści

Sesje future

Dział na sesje systemów nie posiadających własnych kategorii rozgrywające się w światach przyszłości lub uniwersach doń nawiązujących, miejsce na Cyberpunk, Gwiezdne Wojny, światy postapokaliptyczne czy science fiction.

Tę kategorię można śledzić za pośrednictwem sesje-future@forum.rolltelling.pl


  • 0 0
    0 Tematy
    0 Posty
    Brak nowych postów.
  • Syreni Śpiew Neonów

    Cyberpunk 2077
    4 Tematy
    1010 Posty
    JohnyTRSJ
    Hartley "Mack" Mackinaw Megablok, parking na -1 Ostatnie co Hartley chciał, to być członkiem gangu na krucjacie. Albo być z tym, albo innym gangiem w położeniu bojowym. Trzymał się z tyłu, krew zdołał zmyć, a obecnie nie marzył o niczym innym jak porządnym żarciu i prysznicu, by móc się uwalić na materacu i iść spać. Bo jutro musi wstać jeszcze wcześniej, sprawdzić stan tej małej i wstrzyknąć kolejną dawkę painkillerów. O ile dożyje jutra. Nie wyciągał broni. Przy tej ilości luf jego pistolecik na nic się nie zda, w wąskich korytarzach trzeba będzie się chować, a nie udawać Rambo na Wrzecionie w Straylight (stary film - "Rambo 10" z czterdziestego piątego). Parking. Mack nigdy tu nie był, nie miał po co. Chakkasi prawie rozstrzelali Switcha. Kiedy tamci omiatali bronią podziemną halę, Hartley stał z tyłu. W słabym świetle gówno było widać. Sufit, ściany, słupy, betonowa podłoga z ledwo co czytelną numeracją miejsc parkingowych. Odpływ liniowy z metalową kratą. Mack z automatu ocenił ją jako niebezpieczną - szerokie szczeliny, koło roweru bez problemu wpadnie, a on zrobiłby przewrót przez kierę. To było naprawdę interesujące jak zawód zmienia postrzeganie świata. Kiedyś by nawet nie zwrócił na to uwagi. Kratka jakich wiele. Ale od kiedy wyszedł i zdobył tak absurdalną robotę, nauczył się czytać nawierzchnię, nauczył się przewidywać ruchy pojazdów, zwracać uwagi na sygnały pieszych mających zaraz się wtoczyć na jezdnię. Zauważył to, słabo migające na zielono światełko w korycie odpływowym, nigdy nie czyszczonym. Odpalił latarkę w telefonie, poświecił. - Mam! Tutaj! - założył kolejną lateksową rękawiczkę i czubkami palców wydobył mrugający przedmiot - bezprzewodową słuchawkę, ciągle mającą naładowany akumulator oraz nadal sparowaną ze smarthingiem. Nikt tego ot tak nie gubi. Chyba że doszło do szarpaniny a właściciel nie mógł po to wrócić. Albo porywacz, albo porwana dziewczyna. - Brazil, spójrz na to!
  • Ropa i krew

    Autorski
    2 Tematy
    66 Posty
    NanatarN
    Nieco się ożywił Noa na słowa Woła. Prędko nabrał szacunku do konkretnego stawiania spraw przez mężczyznę. I tym razem się nie zawiódł. Wszystko się zgadzało. Poza jednym: Nie mógł przeprowadzić eksperymentu. Jak bronić się przed kuriozum? -Wszystko się zgadza. Plan konkretny i możliwy do zrealizowania w przeciwieństwie do mojego. Bo sobie tak myślę, że by hełm na łeb nie wystarczył, tylko cały skafander, a tego tu mieć nie będziemy. Tylko czego my tam właściwie szukamy? Bo w moim zamyśle było znaleźć panaceum na to coś wywołujące omamy. Teraz to co najwyżej można tam szukać jeszcze jakiegoś dziennika, notatek, akt. -Z relacji Woła wynika, że to co jest w tych bunkrach jest dużo silniejsze niż to w strażnicy. Czas jest zatem kluczowy.
  • Starbase ECHO-1

    Autorski
    1 Tematy
    5 Posty
    AbishaiA
    Na Elpis szalały burze. Ich parametry mierzone przez czujniki stacji nie przekraczały pierwszego poziomu alarmowego. Oznaczało to, że osada ludzka przetrwałaby te burze bez trudu w standardowo zbudowanej osadzie. Żadne dodatkowe wymagania związane z budową takiej nie byłyby potrzebne. Także i lot w tych warunkach był możliwy i w miarę bezpieczny. Tak przynajmniej twierdziła Elena. Janos był bardziej sceptyczny. Przyznawał że lot był możliwy, ale bezpieczny… w tej chwili nie. Bez rozbudowanych struktur na powierzchni planety wspierających pilota, wedle Ciarki, tak lot był daleki od bezpiecznego. Niemniej dla Mikhaila ważniejsza była inna informacja która została dotarła do ECHO-1 dwie doby później. Sygnał informujący, że statek z zapasami przyleci do nich. Statek przewożący jego nowy kombinezon. Niestety, przylecieć miał dopiero za trzy tygodnie. Czy mieli tyle czekać przed kolejną wyprawą do wraku? Zdecydowanie nie. Tym bardziej, że bez dostępu do planety inżynier i tak nie miał zbyt wiele do roboty. [image: smalstat.png] Korytarz wentylacyjny we wraku. Wrota się zamknęły za nim. Znowu tu był. To już była jego trzecia wizyta w tym miejscu. - Nie będę ci mówił jak się zachować. To już rutyna dla ciebie.- w kombinezonie słyszał głos Janosa. - Naprawiliśmy kombinezon, ale wiadomo… naprawiony nie jest tak pewny jak nowy. Jego szczelność wynosi jakieś 98-99%. Nie powinno być problemu, ale… nie ryzykuj. Nie mamy powodu się spieszyć. Wycofaj się, jeśli zauważysz zagrożenie. Na naszej stacji nie ma broni służącej do walki z silnie opancerzonymi zagrożeniami, a szkoda marnować granaty na takie cele. Poza tym…- Janos westchnął.- … jeśli źle ocenisz odległość, systemy kombinezonu mogą wysiąść, a i być może część twoich wszczepów. Granat jest ostatecznością. Najlepiej będzie jeśli nie będziesz miał potrzeby go używać. Uważaj na siebie. Wiesz dobrze, że tam na dole będziesz zdany tylko na siebie. Na siebie i swój sprzęt. Na taran, granat i broń. Oby to wystarczyło. Póki co korytarz się skończył się znajomym rozwidleniem. Czas było podjąć decyzję.
  • 3 Tematy
    793 Posty
    Arthur FleckA
    Delilah le Fey Drań milczał, ale Delilah nie miała zamiaru tracić zimnej krwi. Wciąż zachowywała się jakby jego był przesądzony. Właściwie godziła się z tym, że Purcell następne trzy miesiące spędzi z trupem. Jeśli nie dotrzyma obietnicy, każda kolejna groźba wymierzona w następną ofiarę pozostanie tylko walutą bez pokrycia. Bo najlepiej kłamie ten, kto przynajmniej raz udowodnił, że nie blefuje. To, co powiedziała Nadii, okazało się prorocze. Purcell nie zamierzał zdradzić, co dzieje się na Bleinercie. Agentka widziała tylko dwa wyjaśnienia. Pierwsze, że rzeczywiście nic nie wiedział i odrzuciła je niemal od razu. Drugie podsunęła mu jego reakcja, kiedy drgnął na wzmiankę o potworach. Wiedział za dużo, a ten sekret był wart tego, żeby za niego umrzeć albo oszaleć w izolatce. Niech tak i będzie. Ruszyła z noszami w stronę śluzy, nie oglądając się na nikogo. Korytarze Kardashian wciąż były zalane czerwonym, alarmowym światłem. Zaskoczyło ją, jak lekko pchało się wózek. Jakby była laborantką, która odwozi szczura do klatki, z której już nie wyjdzie. Purcella czekał jednak znacznie gorszy los niż stół sekcyjny i spalarnia odpadów biologicznych. I jeśli nie był głupcem musiał już rozumieć, że Delilah się nie cofnie. Nie pójdzie na żadne ustępstwa, bo z odpadami się nie rozmawia i nie negocjuje. Nie zamierzała mu tego tłumaczyć. Wystarczyło na nią spojrzeć by zrozumieć że w jej niebieskich oczach nie ma co szukać litości ani zrozumienia. Była tam tylko czysta pogarda. Pogarda dla ludzkich słabości, dla małych, śmiesznych marzeń, dla fałszywych wyobrażeń, jakie ludzie mają na swój temat i ich kłamstw powtarzanych przed lustrem. Jeremiah Purcell mógł uważać się za dobrego żołnierza, twardego i niezłomnego. Mógł mieć własny plan, tajną agendę. Ale w ostatecznym rozrachunku liczyło się, kto trzyma poręcz wózka. Cokolwiek o sobie myślał Purcell, Delilah zamierzała to zetrzeć w pył. W świetle lamp awaryjnych mogła wyglądać jak dziewczyna z reklamy Chanel no 5, lecz niewiele różniła się od potworów, które teraz polowały na Hannigana i jego ludzi. Różnił ich tylko rodzaj głodu. One łaknęły krwi, ona sekretów.
  • O trzech takich, co nie chcieli...

    Drzwi się zamykają. Łączność milknie. Ktoś zostaje sam w miejscu, do którego nie powinien był trafić. Gdzie indziej facet budzi się i odkrywa, że jego gospodarz postanowił poprawić Matkę Naturę. Inny, po wykonaniu zadania, pojmuje, że zaufanie będzie kosztować go więcej niż amunicja. Trzy miejsca. Trzy historie. Troje ludzi, których świat skreślił kapkę za wcześnie. Nie mają wspólnej misji, przysięgi ani wroga. Łączy ich za to jedna paskudna cecha - są zbyt uparci, by zdechnąć jak należy.

    Neuroshima
    3 Tematy
    27 Posty
    tiggressT
    No widzisz, Zir, już nic nie musisz robić! Obsługa załatwiła wszystko za Ciebie!