[D&D 5.5e 2024] Adventure Path: Carrion Crown. The Haunting of Harrowstone
-
Również myślę, że się skusze, choć trzeba mi się będzie douczyć, ale szykuje się przyjemna nauka. Rekrutacja ma dużo restrykcji i przez to nieco wysoki punkt wejścia, ale w sumie większość rzeczy z tej listy ma sens. Zaznaczę, że za trzy dni wyjeżdżam na dwutygodniowy urlop, na którym raczej nie będę miał dostępu do komputera (lub będę miał ograniczony), więc moja karta pewnie wleciałaby bliżej końcowego terminu.
-
Również myślę, że się skusze, choć trzeba mi się będzie douczyć, ale szykuje się przyjemna nauka. Rekrutacja ma dużo restrykcji i przez to nieco wysoki punkt wejścia, ale w sumie większość rzeczy z tej listy ma sens. Zaznaczę, że za trzy dni wyjeżdżam na dwutygodniowy urlop, na którym raczej nie będę miał dostępu do komputera (lub będę miał ograniczony), więc moja karta pewnie wleciałaby bliżej końcowego terminu.
@Piołun Możesz wyjaśnić co rozumiesz przez wysoki próg wejścia i dużo restrykcji? Tak jak napisałam w punkcie VI, nie jest wymagana znajomość systemu i świata, jedynie chęć do przyswojenia przynajmniej elementarnej wiedzy z tego zakresu. Wymagania formalne są minimalne (wystarczy jedna strona A4 backstory typową czcionką (czyli właśnie ok. 500 słów), postać na 3 poziomie itd.). W zamierzeniu jest to rekrutacja selekcyjna/kalibracyjna, a nie rekrutacja restrykcyjna. Jej celem jest uzyskanie choćby minimalnej kompatybilności graczy i ich postaci z projektem.
Jeśli chodzi o wymagania trzymania się przysięgi przez paladyna, to logiczne z punktu logiki fikcji. Było zaimplementowane w popularnym cRPG Baldur's Gate 3 i jest wyraźnie zaznaczone w ramce na 86 stronie Podręcznika Gracza z 2014 oraz 111 Podręcznika Gracza z 2024. Zgodność domeny z portfolio bóstwa była od zawsze w dedekoidach, masz o tym także wspomniane w 5e bezpośrednio na 59 stronie PHB'14 i pośrednio przy opisie domen/subklas kapłańskich w PHB'24 . Co do tego, że patron nakłada pewne restrykcje i wymaga przysług od warlocka zawarte jest w samym opisie patrona w PHB'14, subklasy PHB'24 wspominają o celach i zachowaniu patrona w stosunku do postaci, coś takiego było też istotnym elementem fabuły Baldur's Gate 3, gdzie nasz kompan, czarnoksiężnik Wyll, musiał podporządkowywać się ograniczeniom i kaprysom swojej patronki wynikającymi bezpośrednio z zapisów paktu.
Natomiast jeśli mowa o zgodność z settingiem, to zawsze można napisać koncepcję postaci bez osadzenia jej w świecie, a potem poprosić SI o podpowiedzenie jak ją umiejscowić w uniwersum. Następnie po prostu weryfikujecie z PathfinderWiki co nie jest zhalucynowanymi przez maszynę bredniami (bo to standard) i korygujecie wykryte błędy. Poza tym Pathfinder to nie tylko dość stary (17-letni) i popularny TTRPG wydany kolejno w dwóch edycjach (trzech jeśli liczyć Remastered jako oddzielną edycję), ale mamy też całkiem udane dwa cRPG osadzone w tym świecie. Zatem chyba większość erpegowców powinna mieć z tym uniwersum jakąś styczność. Podobnie jest z mechaniką D&D 5e. A nawet jakby ktoś jej nie znał z cRPG/TTRPG, to jest jedną ze stosunkowo prostszych i najbardziej entrylevelowych na rynku. Więc raczej nie powinna stanowić dużego problemu, tym bardziej że oferuję pomoc ze swojej strony.
-
Potraktuj to lekko proszę. Po prostu użyłem skrótu myślowego pisząc o „dużej liczbie restrykcji”. Jeśli miałbym się wytłumaczyć, to bardziej chodziło mi o wysoki poziom sformalizowania rekrutacji i dość konkretnie ustawione ramy sesji. Nie miałem na myśli tego, że rekrutacja jest nieprzystępna dla kogoś, kto nie zna systemu czy Golarionu, bo tutaj faktycznie wyraźnie zaznaczasz, że wcześniejsza znajomość nie jest wymagana i deklarujesz pomoc. Bardziej patrzyłem na całość z perspektywy osoby przygotowującej zgłoszenie.
Jako, że chciałbym to zrobić dobrze, a nie tylko poprawnie, trzeba przy przygotowaniach uwzględnić setting i trochę się dokształcić na temat najważniejszych rzeczy, czyli panteonu, ras, nacji, historii, geografii itd. Do tego dochodzi przemyślenie powiązania z Petrosem, powód pozostania w Ravengro, tworząc postać wypadałoby wpisać się w ton kampanii (chodzi o ramy konwencji), zgrać to jakoś z historią, i masz trochę innych punktów warunkujących rozgrywkę. Wszystko jest całkowicie sensowne i fajnie, że nakreślasz czego oczekujesz, ale sprawia to też, że przed zgłoszeniem trzeba trochę więcej przeczytać, przemyśleć i dopasować niż przy typowej rekrutacji, kierując się wewnętrzną statystyką. Po prostu takie odniosłem wrażenie. To moja subiektywna ocena.
Więc właściwie powiedziałbym teraz raczej, że jest to rekrutacja wymagająca i mocno skalibrowana, a nie restrykcyjna. I nie uważam tego za wadę. Wręcz przeciwnie, przy kampanii planowanej potencjalnie na długi okres czasu, dobrze od początku jasno powiedzieć, jakiego rodzaju gry, postaci i zaangażowania się oczekuje. Dzięki temu próg wejścia jest trochę wyższy, ale za to mniejsza jest szansa, że po kilku miesiącach okaże się, że MG i gracze przyszli grać w zupełnie inne RPG.
Czyli moje „dużo restrykcji” było raczej skrótem myślowym niż zarzutem. Ot uwaga z której nie myślałem, że będę się musiał tłumaczyć

-
Nie chodziło mi o to, byś poczuł się niekomfortowo, tylko byś wskazał, gdzie mogą tkwić jakieś mankamenty rekrutacji, które są sprzeczne z moim założeniem. Stąd pytanie.
Fakt, mocne zgłoszenie może wymagać trochę pracy. Ale to naturalne dla każdej sesji, nawet takiej bez wymagań. W końcu dobre zgłoszenie zwiększa szansę dostania się do gry, a sesje z mniejszymi wymaganiami miewają więcej chętnych.
Wysoki poziom sformalizowania poza tym, o czym ja i Ty dotychczas wspomnieliśmy, ma też ten cel, żeby wykluczyć 99% prozaicznych pytań typu „mogę X z podręcznika Y?”, „a mogę zagrać kimś złym?”, „a ile HP dać na 2 poziomie?”. Co prawda napędza to ruch w wątku, ale jakoś nie przepadam odpowiadać każdemu z kolei na tego typu zagadnienia.
Przy okazji na wszelki wypadek wyjaśnię: plot hook kampanii to jakieś istotne powiązanie z profesorem Petrosem Lorrimorem (tak by zalecił córce zaprosić BG na tę smutną uroczystość i zawarł ich w swoim testamencie). Powód pozostania w Ravengro to bardziej dla was do przemyślenia, żeby nie okazało się, że po pogrzebie albo odczytaniu testamentu postać zbiera manatki. BG musi mieć w sobie żyłkę poszukiwacza przygód, być za coś mocno wdzięczny/a uczonemu, podobnie jak Lorrimor pragnąć tępić siły zła itp.
-
Potraktuj to lekko proszę. Po prostu użyłem skrótu myślowego pisząc o „dużej liczbie restrykcji”. Jeśli miałbym się wytłumaczyć, to bardziej chodziło mi o wysoki poziom sformalizowania rekrutacji i dość konkretnie ustawione ramy sesji. Nie miałem na myśli tego, że rekrutacja jest nieprzystępna dla kogoś, kto nie zna systemu czy Golarionu, bo tutaj faktycznie wyraźnie zaznaczasz, że wcześniejsza znajomość nie jest wymagana i deklarujesz pomoc. Bardziej patrzyłem na całość z perspektywy osoby przygotowującej zgłoszenie.
Jako, że chciałbym to zrobić dobrze, a nie tylko poprawnie, trzeba przy przygotowaniach uwzględnić setting i trochę się dokształcić na temat najważniejszych rzeczy, czyli panteonu, ras, nacji, historii, geografii itd. Do tego dochodzi przemyślenie powiązania z Petrosem, powód pozostania w Ravengro, tworząc postać wypadałoby wpisać się w ton kampanii (chodzi o ramy konwencji), zgrać to jakoś z historią, i masz trochę innych punktów warunkujących rozgrywkę. Wszystko jest całkowicie sensowne i fajnie, że nakreślasz czego oczekujesz, ale sprawia to też, że przed zgłoszeniem trzeba trochę więcej przeczytać, przemyśleć i dopasować niż przy typowej rekrutacji, kierując się wewnętrzną statystyką. Po prostu takie odniosłem wrażenie. To moja subiektywna ocena.
Więc właściwie powiedziałbym teraz raczej, że jest to rekrutacja wymagająca i mocno skalibrowana, a nie restrykcyjna. I nie uważam tego za wadę. Wręcz przeciwnie, przy kampanii planowanej potencjalnie na długi okres czasu, dobrze od początku jasno powiedzieć, jakiego rodzaju gry, postaci i zaangażowania się oczekuje. Dzięki temu próg wejścia jest trochę wyższy, ale za to mniejsza jest szansa, że po kilku miesiącach okaże się, że MG i gracze przyszli grać w zupełnie inne RPG.
Czyli moje „dużo restrykcji” było raczej skrótem myślowym niż zarzutem. Ot uwaga z której nie myślałem, że będę się musiał tłumaczyć

Jako, że chciałbym to zrobić dobrze, a nie tylko poprawnie, trzeba przy przygotowaniach uwzględnić setting i trochę się dokształcić na temat najważniejszych rzeczy, czyli panteonu, ras, nacji, historii, geografii itd. Do tego dochodzi przemyślenie powiązania z Petrosem, powód pozostania w Ravengro, tworząc postać wypadałoby wpisać się w ton kampanii (chodzi o ramy konwencji), zgrać to jakoś z historią, i masz trochę innych punktów warunkujących rozgrywkę. Wszystko jest całkowicie sensowne i fajnie, że nakreślasz czego oczekujesz, ale sprawia to też, że przed zgłoszeniem trzeba trochę więcej przeczytać, przemyśleć i dopasować niż przy typowej rekrutacji, kierując się wewnętrzną statystyką. Po prostu takie odniosłem wrażenie. To moja subiektywna ocena.
Muszę przyznać, że częściowo mnie to rozbawiło, a częściowo zdziwiło, bo jak dla mnie to opisałeś w tym akapicie podstawowy prep do każdej, nawet "typowej" rekrutacji. Ale może to ja jestem dziwny, próbując zawsze osadzić postać w świecie i scenariuszu.

Sygnalizuję zainteresowanie i od razu zaznaczam, że znam APka dosyć dogłębnie. Co do pomysłów na postać, to najpewniej zagrałbym:
Lucero Daimoneiros, młody Andorańczyk urodzony i wychowany w Cassomirze, były stypendysta Arkanamirium, który studia porzucił po kilku latach narastającej frustracji jego elitaryzmem, skostnieniem i pogardliwym podejściem do ludowych praktyk magicznych – lekceważonych przez instytucję jako "zabobony" i "przesądy". Sam wychodzi z założenia, że jeżeli coś działa i jest w stanie wyprodukować przewidywalny oraz powtarzalny efekt, to zasługuje zarówno na zbadanie, jak i poważne traktowanie. Dlatego też równie chętnie analizuje uczone traktaty, co wiejskie amulety, plemienne fetysze, rytuały ochronne czy opowieści starych znachorek.
Andorański egalitaryzm jest tylko częściową motywacją, która pchnęła Lucero do zapalczywego zgłębiania arkan magii bez względu na ich pochodzenie. O wiele bardziej osobistym powodem jest jego własna natura podmieńca i konieczność bezustannego zmagania się z Zewem – bowiem pomimo że Daimoneiros najczęściej prezentuje się jako mężczyzna (a nieco rzadziej nie zaprząta głowy takimi błahostkami, jak tożsamość płciowa), to urodził się kobietą, wobec czego owa "przypadłość" objawiła się u niego dosyć prędko. Właśnie próby zrozumienia nawiedzających go snów i sennych mar, niewytłumaczalnych impulsów, obcych emocji, pół-wizji oraz wiedźmiego dziedzictwa pchnęły go ku badaniu wiedzy, którą "poważni" uczeni zwykli zbywać jako folklor, a "rozważni" – omijać szerokim łukiem. Oczywiście fakt, że obecnie korzysta z praktyk podsuwanych mu przez tajemniczą obecność oraz koszmarnej magii pochodzącej z niepewnego źródła, którego natury ani zamiarów nie zna, stanowi dla Lucero niezręczny problem metodologiczny.
Alternatywnie, może jakiś Artificer. Ale nie magitechowy, tylko flejworowany wynalazca, absolwent Uniwersytetu Lepidstadzkiego, może śledczy-alchemik. Coś w tym kierunku. (Acz pewnie najchętniej to grałbym wiedźmakiem-podmieńcem wyżej.)
-
Jako, że chciałbym to zrobić dobrze, a nie tylko poprawnie, trzeba przy przygotowaniach uwzględnić setting i trochę się dokształcić na temat najważniejszych rzeczy, czyli panteonu, ras, nacji, historii, geografii itd. Do tego dochodzi przemyślenie powiązania z Petrosem, powód pozostania w Ravengro, tworząc postać wypadałoby wpisać się w ton kampanii (chodzi o ramy konwencji), zgrać to jakoś z historią, i masz trochę innych punktów warunkujących rozgrywkę. Wszystko jest całkowicie sensowne i fajnie, że nakreślasz czego oczekujesz, ale sprawia to też, że przed zgłoszeniem trzeba trochę więcej przeczytać, przemyśleć i dopasować niż przy typowej rekrutacji, kierując się wewnętrzną statystyką. Po prostu takie odniosłem wrażenie. To moja subiektywna ocena.
Muszę przyznać, że częściowo mnie to rozbawiło, a częściowo zdziwiło, bo jak dla mnie to opisałeś w tym akapicie podstawowy prep do każdej, nawet "typowej" rekrutacji. Ale może to ja jestem dziwny, próbując zawsze osadzić postać w świecie i scenariuszu.

Sygnalizuję zainteresowanie i od razu zaznaczam, że znam APka dosyć dogłębnie. Co do pomysłów na postać, to najpewniej zagrałbym:
Lucero Daimoneiros, młody Andorańczyk urodzony i wychowany w Cassomirze, były stypendysta Arkanamirium, który studia porzucił po kilku latach narastającej frustracji jego elitaryzmem, skostnieniem i pogardliwym podejściem do ludowych praktyk magicznych – lekceważonych przez instytucję jako "zabobony" i "przesądy". Sam wychodzi z założenia, że jeżeli coś działa i jest w stanie wyprodukować przewidywalny oraz powtarzalny efekt, to zasługuje zarówno na zbadanie, jak i poważne traktowanie. Dlatego też równie chętnie analizuje uczone traktaty, co wiejskie amulety, plemienne fetysze, rytuały ochronne czy opowieści starych znachorek.
Andorański egalitaryzm jest tylko częściową motywacją, która pchnęła Lucero do zapalczywego zgłębiania arkan magii bez względu na ich pochodzenie. O wiele bardziej osobistym powodem jest jego własna natura podmieńca i konieczność bezustannego zmagania się z Zewem – bowiem pomimo że Daimoneiros najczęściej prezentuje się jako mężczyzna (a nieco rzadziej nie zaprząta głowy takimi błahostkami, jak tożsamość płciowa), to urodził się kobietą, wobec czego owa "przypadłość" objawiła się u niego dosyć prędko. Właśnie próby zrozumienia nawiedzających go snów i sennych mar, niewytłumaczalnych impulsów, obcych emocji, pół-wizji oraz wiedźmiego dziedzictwa pchnęły go ku badaniu wiedzy, którą "poważni" uczeni zwykli zbywać jako folklor, a "rozważni" – omijać szerokim łukiem. Oczywiście fakt, że obecnie korzysta z praktyk podsuwanych mu przez tajemniczą obecność oraz koszmarnej magii pochodzącej z niepewnego źródła, którego natury ani zamiarów nie zna, stanowi dla Lucero niezręczny problem metodologiczny.
Alternatywnie, może jakiś Artificer. Ale nie magitechowy, tylko flejworowany wynalazca, absolwent Uniwersytetu Lepidstadzkiego, może śledczy-alchemik. Coś w tym kierunku. (Acz pewnie najchętniej to grałbym wiedźmakiem-podmieńcem wyżej.)
Sygnalizuję zainteresowanie i od razu zaznaczam, że znam APka dosyć dogłębnie.
Jak nie przeszkadzają Ci spoilery i będziesz stronić od meta-gry to dla mnie nie ma problemu.
Poza tym moje sesje zawsze grają się trochę inaczej. No i naturalnie kości oraz decyzje różnych graczy także dokładają się trochę do zróżnicowania każdego doświadczenia.
Co do pomysłów na postać, to najpewniej zagrałbym [...] podmieńca
Changeling to jeden z przykładów, że Golarion i światy D&D są odrębnymi uniwersami z własną ekologią. Trzeba będzie dostosować zasady rasy.
Ponownie skorzystam z okazji do wypowiedzenia się i wspomnę, że sesja nie będzie typowym dedekowym/pathfiderowym doświadczeniem (najbliżej z dedeka byłby tu Ravenloft, a nie klasyczne Zapomniane Krainy). Więc jak ktoś na przykład mógłby nie chcieć się zgłosić, bo woli Warhammera, to nic bardziej błędnego. Sesja rozgrywana w fantazjakowej Sylwanii miałaby identyczny klimat i mogłaby mieć praktycznie taką samą fabułę. Podobnie jak ktoś lubi Van Helsinga, Castelvanię, Solomona Kane'a, Cthulhu: Dark Ages, Ravenloft, Vampire Hunter D, Sherlock Holmes: The Awakened, Le Pacte des loups, Bloodborne, Penny Dreadful, Resident Evil: Village, Darkest Dungeon to także znajdzie tu coś dla siebie. Klasyków literatury gotyckiego horroru nie wyszczególniam, bo to oczywista oczywistość.
-
Sygnalizuję zainteresowanie i od razu zaznaczam, że znam APka dosyć dogłębnie.
Jak nie przeszkadzają Ci spoilery i będziesz stronić od meta-gry to dla mnie nie ma problemu.
Poza tym moje sesje zawsze grają się trochę inaczej. No i naturalnie kości oraz decyzje różnych graczy także dokładają się trochę do zróżnicowania każdego doświadczenia.
Co do pomysłów na postać, to najpewniej zagrałbym [...] podmieńca
Changeling to jeden z przykładów, że Golarion i światy D&D są odrębnymi uniwersami z własną ekologią. Trzeba będzie dostosować zasady rasy.
Ponownie skorzystam z okazji do wypowiedzenia się i wspomnę, że sesja nie będzie typowym dedekowym/pathfiderowym doświadczeniem (najbliżej z dedeka byłby tu Ravenloft, a nie klasyczne Zapomniane Krainy). Więc jak ktoś na przykład mógłby nie chcieć się zgłosić, bo woli Warhammera, to nic bardziej błędnego. Sesja rozgrywana w fantazjakowej Sylwanii miałaby identyczny klimat i mogłaby mieć praktycznie taką samą fabułę. Podobnie jak ktoś lubi Van Helsinga, Castelvanię, Solomona Kane'a, Cthulhu: Dark Ages, Ravenloft, Vampire Hunter D, Sherlock Holmes: The Awakened, Le Pacte des loups, Bloodborne, Penny Dreadful, Resident Evil: Village, Darkest Dungeon to także znajdzie tu coś dla siebie. Klasyków literatury gotyckiego horroru nie wyszczególniam, bo to oczywista oczywistość.
-
Wiem, że jest. Ale changeling z Golarionu nie jest zmiennokształnym z rasy Fey podobnym do doppelgangera. Jest widzącym w ciemności half-hag o różnokolorowych oczach, pazurach, twardej skorze i talencie do wiedźmiej magii.
-
Przesłałem niedawno zgłoszenie. Fabularne (mechanikę dodam po powrocie - będzie to ranger lub jakaś jego wariacja). Jeśli się dostanę, to zagram

Piszę, bo ruch w temacie to dobry ruch.
-
Wiem, że jest. Ale changeling z Golarionu nie jest zmiennokształnym z rasy Fey podobnym do doppelgangera. Jest widzącym w ciemności half-hag o różnokolorowych oczach, pazurach, twardej skorze i talencie do wiedźmiej magii.
Wiem, że jest. Ale changeling z Golarionu nie jest zmiennokształnym z rasy Fey podobnym do doppelgangera. Jest widzącym w ciemności half-hag o różnokolorowych oczach, pazurach, twardej skorze i talencie do wiedźmiej magii.
O ciekawe, w dnd'14 była rasa potomków hag (Hexblood) albo skutków ich magii, w Van Richten's Guide to Ravenloft. Była nawet opcja rytuału co ich przerabia w Hag iirc. Znalazłem ich wersję do dnd'24 (nowy poderek do Ravenloft jest), wrzucę jak będę przy kompie, ale to nadal Fey. To jak u Ciebie mechanicznie wygląda changeling?
-
Nie musisz. W SRD jest już ta rasa i z grubsza powinna pasować na golarionowego changelinga (potencjalni gracze powinni jakoś przeżyć brak pazurów i lekkiego naturalnego pancerza, no, chyba że dodam coś z tego w zamian za skasowanie Fey). Co do mechaniki właściwego eberronowego changelinga z 5e, to jednak nie wiem, co by tu fabularnie pasowało, chyba toned down doppelganger.
-
Oki, wróciłem z wywczasu i przez weekend chciałbym się pochylić nad tworzeniem karty postaci. Planuję zrobić krasnoludzkiego Grave Clerica Pharasma, mocno związanego ze śmiercią (trochę kamieniarz, twórca grobowców/mauzoleów), pochówkiem (to na późniejszym etapie życia) i walką z nieumarłymi. Widzę go trochę jako mix grabarza, kamieniarza i kapłana, bardziej praktyka niż mistycznego kaznodzieję. W wizji, która kreuje się mi w czasce, będzie chodził w ciężkiej zbroi, z tarczą i młotem, a wizualnie chcę go zrobić dość charakternego. Jakieś białe włosy, stara blizna, może leko okaleczona dłoń. Charakter raczej szorstki, konkretny, z suchym humorem zamiast wielkich przemów. Relację z Petrosem chcę oprzeć na wcześniejszych sprawach związanych ze zmarłymi i grobowcami. Zobaczymy jeszcze w którą stronę to skręci. Chciałem dam wać znać po prostu na co się zdecydowałem. Czy koncept kłóci się z którąś z tworzonych postaci?
-
Z tych, o których wiem, to nie. Na razie rozważany był łowca, taumaturg i wiedźma.
Co do kapłana Pharasmy, to jeden z najmocniejszych i najbardziej oczywistych wyborów do tego scenariusza (i kampanii). Kult ma też sporo specyficznych sekt i grup wyznaniowych, więc można dopasować go do różnych koncepcji postaci.
-
Tak informacyjnie: do zakończenia rekrutacji został już tylko tydzień.
Pozwolę sobie przy okazji nadrobić drobny błąd z rekrutacji i zarzucić krótkim pitchem, tak by może zwrócić uwagę tych, którym wciąż mogła jakoś umknąć oraz dodać odwagi potencjalnej garstce cichych i przyczajonych gdzieś po kątach.
Czy odważysz się odkryć mroczne sekrety Harrowstone?
Oferuję kampanię śledczo-przygodową w klimacie heroicznego gotyckiego horroru. Opowieść toczyć się będzie w Ustalavie, ponurym księstwie opartym na konwencji grozy i tajemnicy. Jeśli nie lubicie obliczeniowej ekwilibrystyki, nic nie szkodzi — jest ona zupełnie opcjonalna, bo D&D 5.5e służyć nam będzie wyłącznie jako silnik do mechanicznych rozstrzygnięć. Najważniejsza jest dla mnie wspólna opowieść, a nie cyferki na karcie.
Czego możecie się spodziewać?
Kinowej grozy i emocjonującej akcji: Choć będziecie grać (nie)ludźmi z krwi i kości, to wciąż kompetentnymi bohaterami (jak filmowy Van Helsing, Ichabod Crane, Trevor Belmont, Geralt z Rivii, Lucian z „Underworld” czy Solomone Kane), a nie bezbronnymi ofiarami skazanymi na szaleństwo jak w Zewie Cthulhu.
Fabuła ponad „ekspieniem” i „lootem”: Wbrew powszechnym skojarzeniom z mechaniką i uniwersum sesja nie będzie zorientowana na typowe wybijanie goblinów, szlachtowanie smoków, ratowanie księżniczek i polowanie na złoto. Dominowały będą: gęsty klimat, rozwiązywanie mrocznych zagadek i trudne dylematy moralne w cieniu przeklętego więzienia.
Nowicjusze mile widziani!
Nieważne, czy to Wasza pierwsza sesja pisana, czy gubicie się w zasadach poszczególnych edycji. Zainteresowanym oferuję pomoc z mechaniką, lore uniwersum i dopasowaniem koncepcji postaci do systemu/świata. Wystarczy, że przyniesiecie pomysł i zapał, a ja zapewnię instrukcję obsługi całej reszty. -
Mechanicznie zrobiłem do sesji niziołkę łotrzyka(2)/kleryka(1) Sarenrae (Sister Cinder). Fabularnie miała być Kelidką z Krainy Władców Mamutów i współpracownicą profesora od włamów, rozbrajania pułapek i osłabiania napastników, ale skoro robi się cały kleryk to tworzenie fabularne postaci zawiesiłem.
-
W piątej edycji można teoretycznie zrobić całą drużynę kleryków, dzieląc ich specjalizacjami (trickery+life+war+knowledge = kapłan-łotrzyk+kapłan-support/healer+kapłan-wojownik+kapłan-uczony). Więc powtarzająca się klasa nie jest aż takim wielkim problemem. Poza tym w świecie Pathfindera są subtypy kapłanów (np. crusader czy exorcist), a także inne postacie, które operują divine magic, a nie są klerykami, np. Oracle czy Inquisitor. I wcale nie przeszkadza im to być kapłanami (fabularnie i funkcyjnie/zawodowo). Więc nie ma co się zrażać, bo jest tu pewne pole do interpretacji i customizacji. Kapłan domeny Grobów zajmuje się problematyką życia i śmierci (pogrzebową), a mechanicznie skupia się na klątwach i wsparciu (leczeniu/ochronie). To zupełnie co innego niż ktoś od Sarenrae.
-
Podesłałem mechanikę, fabularia poszły wcześniej. Jedno i drugie pewnie do podszlifowania, ale wierzę, że daje podstawy.
Jest to zmęczony życiem i drugim człowiekiem ranger, któremu ani dobrze nie było w mieście (zanim rangerował), ani wychodzi na to, że dobrze nie jest w lesie. Potrzebować będę tylko awatara, ale to może sięgnę po jakieś polskie, sterane życiem twarze. Swoją mogę nawet wstawić, ale to musiałbym dorobić paintem odpowiedni dziejowo kubrak.
Liczę, że inni płodnie działają, bo już październik nam zapadł.
-
Carrion Crown budzi we mnie mieszane uczucia. Chciałbym zagrać, ale zaczynałem tę sesję trzy albo cztery razy na forum. Raz na PF2, resztę na DnD 5e.
Wszystkie padły.
Z drugiej strony, pochowałem tego profesora już tyle razy, a nadal nie wiem co tam jest dalej…
Dużo już zgłoszeń przyszło? Jest sens walczyć o rezerwę?
Cześć! Wygląda na to, że jesteś zainteresowany tą rozmową, ale nie masz jeszcze konta.
Masz dość przewijania tych samych postów za każdą wizytą? Po zarejestrowaniu konta zawsze wrócisz dokładnie do tego samego miejsca, w którym byłeś wcześniej, możesz wtedy również wybrać opcję otrzymywania powiadomień nowych odpowiedziach (e-mailem lub powiadomieniem push). Będziesz też mógł zapisywać zakładki i głosować na posty, aby okazać uznanie innym członkom społeczności.
Z Twoją pomocą tez post mógłby być nawet lepszy 💗
Zarejestruj się Zaloguj się
