Panel sesji wdrożony.Proszę zapoznać się z tym tematem.
[Path 2ed] Runa cienie
-
-Ej! Ty się tak się nie wyrywaj do heroicznej śmierci, całe przyjemne życie przed tobą. - Zaprotestowała słysząc wywód Eleril.
-Chyba będzie trzeba z nią o tym porozmawiać bo zauważam pewną tendencję. - Zwróciła się szeptem do Ramiel.-Jak teraz pomyślę to chyba powinnam się tego spodziewać zważając na ten list… - Stwierdziła widząc osobliwą sytuację z byłym porywaczem, jej magiczny wzrok nie dostrzegł żadnej zasadzki lub podstępu. Za to z szubienicy emanowała pewna duchowa aura a bliższe oględziny potwierdziły jej nekrotyczną energię, ale to było zmartwienie na przyszłość.
-Widzę że jesteś cała, co się właściwie stało ? Bo widzę że sama zdołałaś się uratować. - Spytała niedawnej ofiary porwania. -
Diablica uśmiechnęła się i powiedziała
- Nie lękajcie się damy mojego serca, albowiem nie zamierzam polec w walce pierwej nie Pokonawszy przynajmniej setki przeciwników! [/i] - potem pocałowała Obie kobiety, a następnie Grimm zapytała czy też może, a po otrzymaniu zgody pocałowała Czarodziejkęi tancerkę, a potem Wojowniczki i złożyły sobie na usta długi pocałunek…-
- Są słodkie prawda?- Powiedziała żona Elphiry I także ją pocałowała.
*-To zaraz będziecie ściągać ciuchy tutaj? Nie ma czasu Musimy ratować Zirołan!- * Ponagliła je wiedźmaGdy dotarli pod szubienicę, to androidka wstała I podeszła do niej
- On nawet nie potrafił mnie porządnie związać, więc to ja jego związałam żeby mu pokazać jak i teraz nie może się rozwiązać! Ja nie chcę takich porywaczy! i pobiegła zapłakana
Tymczasem kotowaty leżał i też płakał mówią.
-* Skończcie waćpanny! Wstydu oszczędźcie!*
- Ja pierdolę, kto znalazł tak chujowego porywacza?- powiedziała Karendis.
Tymczasem łowczyni potworów zaczęła przyglądać się szubienicy. -
-Prawda, bardzo słodkie. Choć Karendis ma trochę racji. - Odpowiedziała swojej małżonce gdy skończyły się całować, było to dobre dla morali ale rzeczywiście powinny się skupić. Nie odpowiedziała nic Karendis, oczywiście ironia tego że Calistrianka wzywała do wstrzemięźliwości jej nie umknęła choć raczej niepotrzebnie bo orgietka na wzgórzu egzekucyjnym w pobliżu przeklętej szubienicy nie była na jej liście rzeczy do zrobienia. Widząc że dziewczyny wciąż były zajęte sobą odkaszlnęła głośno by przypomnieć im po co tu przyszły.
~***~
-Czyli porwałaś porywacza ? - Spytała odchodzącą z trudem powstrzymując rozbawienie nim przeniosła wzrok na kotoczłeka.
-Zaraz się dowiemy. - Rzuciła do Karendis i przykucnęła przy porywaczu opierając policzek na kolanie lekko przechylając głowę.
-Wpierw to nam wyśpiewasz kim jesteś i skąd pomysł na to całe porwanie i po co. - Spytała wpatrując się w nieszczęśnika który sam sobie zgotował to upokorzenie. -
Kotowaty człowiek przełknął głośno ślinę i powiedział.
-[i] Jestem Andrzej Kocic! Ja próbowałem tylko to równać mojemu przyrodniemu bratu Babiniczowi… Teraz mama zawsze będzie mówiła że to tylko on odnosi sukcesy… Kończcie Panny wstydu oszczędźcie. [/i] - I zaczął płakać a wtedy Grimm dotknęła szubienicy która nagle ryknęła i rzuciła się do ataku -
Mimo absurdalności całego porwania wyglądało na to że będzie dane im dowiedzieć się czegoś użytecznego, była w tym pewna ironia że ich podejrzenie że porywacz może być spokrewniony z mordercą właśnie się potwierdziło.
Dzięki ciekawości Grimm dowiedziały się też że miejscowi dobrze robili unikając wzgórza bo szubienica potrafiła więcej niż tylko wieszać. Przyglądając się na szybko mogła stwierdzić że konstrukt był odporny na większość ataków poza ogniem ale też podatny na energię witalną jak nieumarli. Najwyraźniej był to efekt uboczny nekrotycznych zaklęć wplecionych w konstrukcję ale mogły to wykorzystać.
-Grimm ! Jest podatne na ogień i witalność ! Masz ! - Zawołała i rzuciła na nią zaklęcie przyśpieszające.Elphira - Recall Knowledge - Crafting: 9+14=23
Haste na Grimm -
-Nie wiedziałam że to tak zareaguje!- powiedziała łowczyni potworów.
- Jebać to! - Powiedziała wiedźma z irytacją w głosie i i usiłowała magicznie rzucić kamieniem, ale się nie udało i stała się przewróciła od tego ale zaraz wstała. Grimm poznała słabość potwora i Usiłowała pociąć ale niestety szubieniczny golem okazał się dla nich za twardy, tak samo nie poskutkował czar Ramiel, który odbił się od ich przecinka… Dopiero Eleril Udało się Naruszyć drewnianą strukturę, jednak nawet Ona musiała uważać na ataki tego monstrum które usiłowało oglądać i szyję sznurem ale na szczęście tylko ją lekko zraziło uderzeniem oraz kopnęło jedną z nóg szubienicy -
-To straszne co brak porządnego śniadania robi z ludźmi… - Rzuciła pod nosem próbując rozładować atmosferę gdy widziała dość przykry pokaz umiejętności ze strony dziewczyn. Trochę się zmartwiła gdy pętla niebezpiecznie zbliżyła się do szyi Eleril na szczęście nie sięgając celu.
Sama czarodziejka zdecydowała się dołożyć kolejną klątwę do przeklętej szubienicy i wyglądało na to że była bardzo skuteczna bo konstrukt zdawał się mniej mocarny. Zachęcona tym postanowiła sama przystąpić do ataku telekinezą, przez chwilę sama miała wrażenie że ma problem z celowaniem ale po chwili skupienia celnie posłała pocisk w stronę konstrukta.
Jealous Hex - Golem Will 11 Crit Fail - Enfeebled 2
Telekinetic Projectile: 1+16=17 Hero point - 16+16=32 Obrażenia: 16 -
Walka trwała dalej
Czarodziejka rzuciła klątwę Na golema która go osłabiła, a w tym czasie firma również rzuciła swoją na dodatek cisnęła kamieniem magiczny, a łowczyni potworów przykład drewniany mostu wszystkie mocno powracały potwora, niestety Bardce nie poszło tak dobrze, ale diablica uderzyła tak mocno, że aż leciały wióry! Golem usiłował atakować, ale Niezbyt mu poszło, Bo się przewrócił a gdy usiłował wstać dwie Wojowniczki rozsiekały go na kawałki…
Wtedy czarodziejka poczuła jak unoszą się z niego duszę zabitych. Poznała pobieżnie historię ich wszystkich.
Dziewczynka powieszona za kradzież jabłek
Jej koleżanka powieszona za to że na nią jej doniosłe.
Kolejna dziewczynka powieszona za to że doniosła na koleżankę
Sprzedawczyni jabłek za sprowokowanie tych śmierci
Sadownik który uprawiał jabłonie i doprowadził do całej sytuacji zdaniem egzekutorów
Człowiek który był świadkiem tego egzekucji i nic nie zrobił
Człowiek który protestował przeciwko wyrokowi
Człowiek który starał się nie być Niczego świadkiemTurn 1
Elphi Racal knowledge 9+14=24 pass Elphi cast Haste
Karendis Cast Telecinetic projectille 1+15=16 crit miss. Carendis fall prone but stand up
Grimm: Explot vun 17+11=Pass astack 8+15 mis reroll 3+15 mis. 12+11 mis 3+7 miss
Ramiel: Lingerin Perfomance 11+17 suces. Telecinetic projef=ctile…
Eleril Move and Acrobatics: 17+16=33 suces. Atack 15+16 hit 19 damage 13+11=24 mis
Golem
Gallow golen sznur 3+20 mis 9+15 hit 14 Grim reaction 9 damage grab 4+12 miss stomp 19+8 hit 12 damage
Turn 2
Elphi cast jealous Hex 3+8=11 crit fail Cast telecinetic projetile 16+16 = 32 his 16 damage -5
Carendis cast: stumbling Curse . Cast telecinetic projectile 16+16=32 22 damage
Grim strde to flanck Atack 13+16=29 hit 8+12=mis 3+8=mis
Ramiel stride and Cast Telecinetic prectile 8+15=23 miss
Eleril: tumble 8+18 = 26 pas and panache attack 12+17=29 hit 23-5 damage 17+13 = 30 17-12 damage
GallownGollem: atack 5+18 mis. 1+13 crit mist Prona. Get up Eleril atack 6+17 =23 hit 13-5 damage Grim 14+15=29hit 20-5 damage -
Walka rozstrzygnęła się szybciej niż zakładała jednak nim dane jej było to skomentować została “uraczona” wizją ofiar które miały nieszczęście skończyć na tej szubienicy.
-Ugh… - Stęknęła kręcąc głową wyraźnie niezadowolona takimi rewelacjami z samego rana.
-Czy ktoś jeszcze coś poczuł lub widział czy tylko ja miałam takie “szczęście” ? - Spytała reszty zastanawiając się czy ktoś jeszcze tego doświadczył. -
- Wizje?- Zapytała z troską w głosie jej żona, a Grimm dodała.
- Chyba dobrze będzie sprawić to drewno i odprawić jakiś rytuał pogrzebowy… -
Tymczasem Eleril podskakiwała i tańczyła radośnie, Zgryz wyjął maluteńki nóż i widelec i podszedł do kotowatego, a wiedźma powiedziała.
- To może byście się zajęły narzeczoną Nys? -
*- To znaczy że sugerujesz żeby tak po bitwie… Razem z nią… Dla odstresowania? - * Powiedziała fechmistrzyni, A jej siostra Popatrzyła na nią srogo. -
-Ta, wizje dlaczego wykonano egzekucję i kim były ofiary. Sznur jest ważniejszy wciąż widzę duchową aurę z niego emanującą. - Odpowiedziała Ramiel i Grimm spoglądając się na narzędzie egzekucji, wyglądało na to że zniszczenie samej szubienicy nie wystarczyło i trzeba będzie coś z tym zrobić.
-Nie głuptasie, ma na myśli byśmy ją przypilnowały by nikt jej nie porwał w drodze powrotnej. - Powiedziała zarzucając ramie na bark Eleril i szepnęła jej do ucha.
-Chyba ci jeszcze mało po wczorajszej nocy, będziemy musiały na to coś zaradzić… po egzorcyzmach i śniadaniu znaczy się.-Może niech ktoś pójdzie z Zirołan na wszelki wypadek a my w tym czasie zajmiemy się tym sznurem, bo nie uśmiecha mi się perspektywa noszenia ze sobą czegoś nawiedzone.
To mówiąc podniosła linę przygotowując się do jej spalenia i modlitwy za ofiary by odprawić nieszczęsne dusze na drugą stronę. W czasie tego rytuału przez chwilę miała wrażenie że nie idzie jej najlepiej lecz Grimm zainterweniowała poprawiając parę wersów. Zakładała że ich wysiłki przyniosły zamierzony skutek ponieważ widmowa aura delikatnie się rozproszyła i zanikła.Modlitwa/Egzorcyzm
Elphra: 11+8=19
Grimm: 19+10=29 -
Udało się odprawić pochówek, chociaż łowczyli potworów musiała kilka razy zawołać.
- Phrazma Nie wymawia się Frazma! Wymawia się co bardziej nosowo! - na szczęście jej pomoc była wystarczająca i niedługo potem mogli wracać do domu… Pytanie tylko czy zabiorą ze sobą Andrzeja Kocica, który przez całą walkę wydawał się bardzo przyjdzie i zwracać na siebie Uwagi. Gdy wracały zobaczyły jak Zirołan podchodzi do grupy bardzo podejrzanie wyglądających osobników i mówi im.
- Tak, mój ojciec na pewno zapłaci bardzo wysoki okup jak Mnie porwiecie Tylko nie życzę sobie żadnych błędów ortograficznych w liście z żądaniem okupu!- -
-Ty pójdziesz z nami i wszystko grzecznie wyjaśnisz o sobie i swoim bracie oraz całym tym spisku. Jak nie to może Zgryz cię przekona do gadania. - Podeszła do kotoczłeka próbując go podnieść aby zaprowadzić na “przesłuchanie”, po śniadaniu oczywiście.
-Ona tak na serio? Chyba to “porwanie” uraziło jej dumę w bardzo dziwny sposób. - Czarodziejka westchnęła ciężko widząc poczynania Zirołan.
-Ona jest z nami, proszę nie przejmować się jej gadaniem. - Podeszła do grupy licząc że nie wynikną z tego dodatkowe problemy, jej żołądek domagał się śniadania a to mogło się wkrótce przełożyć na jej zły nastrój. -
Kocic pociągnął nosem i powiedział.
- Bo to był były facet mojej mamy, z czasów gdy była Nikczemną poszukiwaczką przygód… Nazywał się Baron Zachariasz i był pół rakszasa, Ale potem moja mama wyszła za mąż za takiego miłego kota który był jej przyjacielem z dzieciństwa i Przez jakiś czas się dogadywali ale gdy baron wrócił, to zostawiła dla niego tatę i nas ze sobą wzięła, ale Baron zawsze faworyzował swojego syna i Chciałem pokazać mu że też coś potrafię A wyszło że jestem taki przegrywem że aż szkoda gadać! -Gdy znaleźli Zirołan Karendis warknęła
- To jest Elphira sprowadzająca ciemność i jedno jej słowo wystarczy, A wasze oczy wypłyną z gałek jak ugotowane jajka więc proszę dajcie spokój narzeczonej Rachenys de Leone, Albowiem zobowiązałyśmy się strzec jej cnoty jak własnego życia! -
- Naprawdę? - zapytała Eleril ZaskoczonaW końcu dotarli z powrotem do miasteczka i wtedy usłyszeli głos Koniecświackiego.
- Za pół godziny w drogę więc pakować się wszyscy! O Cześć córuś już słyszałem że będzie trzeba na ciebie czekać! - Poklepał córkę po ramieniu i wrócił do przygotowań do drogi. -
“Porywacz” okazał się dość wylewny i potwierdziło powiązanie z tym całym Zachariaszem oraz że ten nie był do końca zwykłym śmiertelnikiem. Urdefhany były na jego usługach i zapewne były dywersją gdy jego syn zajmował się Ogonowiczem.
-I po co Zachariaszowi to wszystko ? Te porwania i morderstwa ? - Spytała, zgadywała że Kocic mógł nie być tak wtajemniczony ale mógł dać im jakąś wskazówkę.Karendis była wybitnie zdeterminowana by bronić cnoty Zirołan na co Elphira przewróciła oczami słysząc jej wywód.
-Raz kogoś się oślepi magią i nie zapomną ci do końca życia…-No to się bardzo ucieszył z powrotu córki… czas na szybkie późne śniadanie ? - Spytała reszty widząc jak pozostali niezbyt przejęli się całym zamieszaniem i byli obecnie zajęci pakowaniem.
-
Z jeńcem rozmowa
Kotowaty siorba nosem i powiedział
-No chodziło o coś związanego taką runą, ale do końca nie wiem co to miało być, Bo wszyscy mają mnie za przegrywa… I mają rację! -Rozmowa z przyszłymi porywaczami
Osiłki cofnęły się, a potem jeden z nich Powiedział.
- Żeby to był jeden raz, ale mówi się żeby Ustalaw są całe plemiona ogrów, które Są pozbawione wzroku przez straszliwą Elphirę. - I odeszli nawet nie patrzą i stronę a kilku rzuciło nawet swoje sakiewki pod nogi czarodzieje. Zirołan zaczęła płakać i powiedziała.
- Teraz to już na pewno Nys mnie nie zechce… Jestem tylko dużą i głupią dziewuchą!-Śniadanie
Na śniadanie podano jakieś dziwne żółte płatki z mlekiem, nie było tego Dużo, Ale szybko się jadło… Po wszystkim Eleril zapytała.-
- To jak mam usiąść… mogę… Przy was… -*
-
-
Niestety wiele więcej się nie dowiedziały od Kocica ale to było do przewidzenia choć nie wiedziała jak zareagować na jego rozpacz nad własnymi porażkami.
-Całe plemiona ? Słyszałaś ? - Rzuciła z niedowierzaniem do małżonki w reakcji na to co usłyszał, szybko jednak przeniosła swoją uwagę na Zirołan.
-Oj weź no przecież nic się nie stało a w sumie można powiedzieć że sama się uratowałaś. W sumie to dlaczego tak ci zależy na tym całym porwaniu ?Przygotowania do drogi
-Ależ oczywiście że możesz usiąść z nami, nie krępuj się. - Uśmiechnęła się do Eleril zachęcająco, może poranek i śniadanie nie były tak miłe jak by chciała ale przynajmniej podróż mogła przebiec bez komplikacji w dobrej atmosferze. -
Kocic popatrza na nie i widzę, że nie ma zbyt wielkiej szansy na to aby skróciły jego cierpienia, wziął kawałek Drewienka po szubienicy i Usiłował rozbić nią głowę, aż Grimm mu ją wyrwała…
- On jest jakiś specjalny… - Powiedziała z wizytacją Karendis- To chyba zaczyna wymykać się spod kontroli… - Powiedziała Ramiel Na temat eskalacji opowieści o jej żonie.
- No bo czytałam Kilka komiksu o was i wy się poznałście w trakcie przygody! Czy Nys zechce dziewczynę, która nie umie w przygody!... - - Androidka zaczęła…- I to gdzie chcesz. - Powiedziała Ramiell…
Gdy powóz był już przyszykowany wszystkie dziewczyny wszedły do środka, Eleril popatrzyła Pytająco na Ramiel, które skinęła głową i Fechtmistrzynni usiadła po jednej stronie Elpiiry, a jej żona po drugiej. Obydwie przytuliły się do czarodziejki…Powróz ruszył i droga była dosyć spokoju, w końcu pod wieczór dotarli do kolejnego miasteczka przecież gdzie jak się okazało była tylko jedna bardzo uboga Karczma z jedną wielką salą wspólną -
-Ta, trzeba będzie go chyba związać by sobie krzywdy nie zrobił jak nikt nie będzie go pilnować. - Stwierdziła niepocieszona Elphira patrząc na Kocica, strach było go zostawić samemu czy też puścić wolno.
-Tylko że my się poznałyśmy w dworku Hope a nie w czasie przygody nie było jakoś dramatycznie… co oni tam wypisywali o nas ? - Spróbowała sprostować sytuację bo wyraźnie Zirołan miała wypaczone wyobrażenie.
Podróż na szczęście przebiegła spokojnie i dzięki poświęconej jej uwadze dziewczyn była bardzo miła, następnym razem będą musiały usadzić Eleril po środku by poczuła się doceniona. W sumie to chyba powinna się przyzwyczajać że to może stać się normą w ich podróżach, na tę myśl mogła się tylko uśmiechnąć.
-I tak lepsze to niż stajnia lub spanie pod gołym niebem. - Stwierdziła gdy ujrzały dość skromną karczmę próbując doszukać się pozytywów. -
Na miejscu
Wioska nazywała się Rozbratów i była położona jak nieopodal Łańcuta…
Rzeczywiście była to tylko jedna noclegownia, ze wspólną salą, i wtedy Eleril zapytała ze smutkiem w głosie.
- Czyli chyba dzisiaj… Będziemy spać całą noc? -