[Path 2ed] Runa cienie
-
Eleril także się zaczerwieniła, a potem Odpowiedziała pocałunkiem na pocałunek Elphi.
- Nic się nie stało, to nie był taki zły widok, A poza tym potem zaprosiłyście mnie do siebie… -- No to może udamy się zobaczyć karawarę a potem do sklepu z tymi zabawkami? – Powiedziała żona Elphiry
Tak więc udało się ku karawanie Varisians. Okazało się że przybyło tutaj wielu muzyków, tancerzy i Wróżbitów którzy zapewniali rozrywkę
Gdy tak przeglądały się występującym artystom uwagę Grimm Wyciągnęła piękna półelfka, które tańczyła ubrana tylko w jedwabne szale… Pół przezroczyste zresztą. Musiały przyznać, że miała prawdziwy Talent i była niezwykle atrakcyjna… Zagraj jednak usłyszały radosny okrzyk
- Ramiś! Co za spotkanie! - Zachowała kobieta w wieku około 40 lat, nadal bardzo piękna, która rzuciła się Ramiel na szyję. Pół elfka przestała tańczyć i zapytała zaskoczona.
- To jest ta twoja przyjaciółka o której mi kiedyś opowiadałaś mamo? -
- Elphi, to moja “przyjaciółka” Lwia… - Powiedziała Elfka, a Grimm zawołała.
- To elfy tak mogą? - I złapała się w Za brzuch, Liwia powiedziała.
- To jest moja przebrana córka Karin… A twój przyjaciółki to kto… -
Ramiel Uśmiechnęła się i przytuliła swoją żonę, i powiedziała.
- To jest moja żona Elphira, A to nasze… przyjaciółki Eleril, Karendis i Grimm-
- Siema śliczna!- rzekła wiedźma szczerząc się i trzymając za biodro. -
-Uważaj bo jeszcze sobie pomyślę że podobało ci się co zobaczyłaś. - Elphira nie mogła oprzeć się pokusie by podrażnić się z Eleril.
Mimo późnej pory karawana była całkiem żywotna choć niewykluczone że wieczór mógł być najlepsza porą na oferowanie rozrywki tutejszym mieszkańcom po dniu pracy.
-Całkiem śmiały występ. - Skomentowała gdy przyglądały się tancerce na scenie przynajmniej do czasu niespodziewanego spotkania.
-Miło cię poznać osobiście, Ramiel opowiadała mi trochę o tobie. - Elphira uśmiechnęła się do “przyjaciółki” Ramiel, w sumie jej opowieści nie odbiegały tak bardzo od rzeczywistości. -
Fechtmistrzyni zarumieniła się i powiedziała.
- Przecież we wszystkie trzy jesteście bardzo piękne, więc był to cudowny widok… A skoro teraz już się kochałyśmy… -Liwia Zaśmiała się krótko i przekręciwszy głowę na bok zapytała.
- A jakie to były historie i ile one były szczegółowe?-
- Ja tam nie wiem, ale Mogę opowiedzieć ci sporo innych fascynujących historii! - Karendis podeszła do Liwi kręcąc włosem, a kobieta popatrzyła drugą diablicę i zapytała z zaskoczeniem.
*- To jesteście bliźniaczkami? Bardzo ciekawe, a właściwie to kim jesteście? dla Ramiś”
Eleril Zrobiła się czerwona, ale wtedy zawołała.
- To może ja Poprowadzę Ramiel i jej żonę po naszym obozie gdy ty będziesz zajmować się jej przyjaciółką, czy też ty wolisz porozmawiać ze swoją starą znajomą?
- My z Ellphi przejdziemy się z twoją mamą... Mamy o czym pogadać - rzekła Ramiel.
- To może ja pomogę trochę zapoznać się twojej córce z elfią kulturą! - powiedziała Fechmistrzyni
- A pomogę! - rzekła Karendis szczerząc się.
- OK nigdy nie rozmawiałam z prawdziwym elfem! - Powiedziała Karin z zachwytem.
*- To bawcie się dobrze!- * Powiedziała Liwia -
Odpowiedź Eleril trochę ją zaskoczyła ale szybko odzyskała rezon spoglądając się porozumiewawczo na małżonkę odpowiedziała.
-Hmm, będziemy o tym pamiętać na przyszłość.-Ramiel mówiła o tobie w samych superlatywach. - Odpowiedziała dyplomatycznie ale zakładała że Liwia znała “Ramiś” na tyle dobrze by się domyślić że ta miała tendencję do szczegółowych opowieści.
-Mam nadzieję że zrobią dobre wrażenie na Karin, Karendis potrafi być dość intensywna. - Skomentowała gdy odeszły trochę od dziewczyn. Po Grimm i Eleril spodziewała się dobrego zachowania ale Karendis była wyraźnie zdeterminowana by coś wyrwać swoimi osobliwymi tekstami. Sama oczywiście zastanawiała się jak opisać ich osobliwe relacje, z Grimm były już przyjaciółanką czy jeszcze nie ? W przypadku Eleril obie liczyły na coś więcej a patrząc na zachowanie fechmistrzyni było to odwzajemnione zainteresowanie. -
Grimm Powiedziała z pełną powagą.
- Mi też to nie przeszkadzało, a właściwie to jak się coś robi dobrze, to miło aby ktoś to podziwiał-Podczas rozmowy z “przyjaciółką” Ramiel Grimm Dodała.
- No to może Karin pokażesz nam jak się powinno tańczyć… To może być wielce pouczająca lekcja…-Gdy więc grupy dziewczyn się rozdzieliły, udało się podziwiać pokaz tańca pośród płomieni, a wtedy Ramiel…
- To właściwie jak jest teraz z tobą i Rakerem…? -
Liwia się skrzywiła zanim odpowiedziała.
*- Nigdy się nie dogadywaliśmy, a potem został wyrzucony z klanu i sama wychowywała Karin… Pewne rzeczy utrzymywałam w sekrecie… Byłam sama aż… Zaprzyjaźniłam się z pewną kowalką. Chyba niedługo zamieszkamy razem…A wy jak się poznałyście? - * -
Przez chwilę Elphi zapomniała że Grimm był niedaleko a na jej komentarz tylko się zaśmiała, oj ciekawie się ułożyły w tej niewielkiej grupie.
Ramiel nie czekała tylko od razu przeszła do pytania które ją nurtowało, Elphi pamiętała jak jej wcześniej wspomniała że zakończyły relację gdy jej przyjaciółka zdecydowała się wyjść za mąż. Wyglądało na to że po ich rozstaniu życie Liwi było dość turbulentne ale wyglądało że zaczęło się jej układać.
-Dobrze słyszeć że zaczęło ci się układać. - Odpowiedziała, przez grzeczność wolała nie dopytywać o szczegóły zamiast tego skupiła się na jej pytaniu.
-W karczmie… ale to byłaby bardzo krótka odpowiedź. Sama historia jest jak domyślasz się dość dłuższa, jak masz czas to możemy ją trochę streścić. Ramiel pomogła mi poukładać sobie pewne rzeczy w życiu no i nie będę kłamać że wpadła mi w oko gdy tylko ją ujrzałam po raz pierwszy. - Uśmiechnęła się ciepło do małżonki. -
Ramiel Zaśmiała się i powiedziała.
- Właściwie to na początku bym chciała się przyznać, że lubi też dziewczyny… Ale po jakimś czasie wydobywasz z niej prawdę, aczkolwiek nie była ona tak głęboko ukryta… Potem przeżyłyśmy kilka przygód i sama wiesz…. -Potem wszystkie trzy kobiety Wzięły dwie butelki wina i usiadły na uboczu a Ramiel i Elphi opowiadały o swoich przygodach starych i nowych. Liwia też opowiedziała parę rzeczy.
- A Ramiel mówiła ci, że kiedyś koleżanki mówiły jej że elfy mogą latać trzepocząc uszami? -
- No tak… - powiedziała żona Elhiry…
- A mówiła ci, że jak jej się nie udało to pobiegła do kapłana aby naprawił jej uszy czarami?- - Zaśmiała się, a potem zapytała. - A czy wy znacie jakieś zabawne historie?- -
-Ta opowiadała mi tą historię o uszach. Na szczęście od latania my magię. - Odpowiedziała nim zaczęła się zastanawiać którą z historii opowiedzieć nim spytała Ramiel.
-Opowiadamy o liszu przebierańcu czy miłośniczce pająków ?
-Albo czarnulku ! - Zasugerowała jej małżonka.
-Całokształt Eryka… - Zaczęła wspominać ich znajomego paladyna.
-Sisi…
-Ta, choć może nie obgadujmy naszych znajomych. I tak mamy dość historii by opowiadać cały dzień jak nie więcej. - Podsumowała upijając trochę wina przygotowując się do snucia opowieści. -
Przez jakiś czas opowiadały kilka historii.
- No i tam wchodzimy do tej jaskini i widzimy, że ten smok opowiada koboldom bajki!- Powiedziała Ramiel…
- Tak więc Eryk przemierza drogi zasiadając muzycznego i w zbroi piekielnego rycerza! - Jej małżonka kontynuowała opowieść.
-No i potem powiedział że jego matka przeniosła swoją świadomość do żelazka. - Zakończyła opowieść.
Liwia wysłuchiwała opowieści z coraz szerzej otwartymi ustami, a w końcu powiedziała kręcąc głową, a potem powiedziała.
- W naprawdę przeżyłyście mnóstwo przygód. -
Potem jednak usłyszały głosu i nagle nad pokrytymi gwiazdami nie wiem zobaczyły ogromny wiatrak lecący w stronę stolicy z którego wnętrza dobiegały obłąkańcze śmiechy…
W całym obozie zapanował strach, ale panika wybuchła dopiero wtedy gdy przez jego środek przebiegły dwie postaci w kapturach i płaszczach, aczkolwiek inna była trochę Podłużna i wężowata, krzyczące.
- Ona powróciła! Ratujcie się kto może!-
- O nie- Zawołała przestraszona Liwia
Pobiegła szukać córki, dosyć szybko natrafiły na Eleril i Grimm gawędzące przy kuflu piwa.
*- Karin Chciała posłuchać ode mnie czegoś o elfilm języku ale szybko się znudziła i potem poszła z Karendis.
Potem usłyszały okrzyk Karin i Liwia pobiegła do namiotu, z którego dochodził…
Jeśli pobiegły za nią, to zobaczyły że w namiocie leży goła Karin, A więc jej udanej zobaczymy Karendis w stroju Toples… Gdy dziewczyna zobaczyła matkę to natychmiast wstała i zawołała.
- Mamo, Sama mówiłaś że należy gości witać tym co się ma najlepsze! - -
Elphi nie dziwiła się reakcji Liwi na ich opowieści w końcu gdyby nie przytrafiły się jej samej to zapewne też miała by problem by uznać je za prawdziwe lub nie wyolbrzymione.
Przyjemna atmosfera jednak szybko wyparowała nagłym przybyciem latającego młyna o którym tyle słyszały, w całym zamieszaniu tylko spytała.
-Kto powrócił ?Sytuacją zdawała się poważna przynajmniej do momentu aż nie odnalazły Karendis i Karin w jednoznacznej sytuacji.
-Chyba powinnyśmy się były tego spodziewać. Choć czasem jestem pod wrażeniem jak szybko udaje się jej to udaje, zwłaszcza z niektórymi jej tekstami. - Skomentowała całą sytuację. -
- Może to po prostu właśnie chodzi o bezpośredniość…- Mruknęła Ramiel, a potem Dodała już głośniej. . - To znaczy, że raczej nie będzie ci przeszkadzać że twoja mama zamieszka Z drugą mamą? -
Karin poczerwieniała, Karendis objęła ją od tyłu całując w szyję spoglądają triumfalnie na pozstałych. Eleri Spuściła wzrok ale Grimm Nie odwracała wzroku.
- No więc chyba powinniśmy wyjść? - Powiedziała Liwia wreszcie… I wtedy usłyszały za plecami głos, co by wydawał się Elphi znajomy, chociaż ty słyszała głos jakiegoś czasu.
- Wypracuj czy ona się tutaj nigdzie nie kryje!-
-Thak Phani!- Odpowiedział mu drugi głos, także całkiem znajomy. -
-Ramiel… - Westcnęła Elphira słysząc pytanie swojej małżonki które wyraźnie zawstydziło Karin, sprzedała też dyskretnego kuksańca Grimm by ją upomnieć że nie wypada się gapić sama podziwiała w tym czasie płótno namiotu. Jeszcze brakowało by dziewczyna zeszła im tutaj z zażenowania po przyłapaniu przez matkę i niezręcznych pytaniach.
-Czy tylko mi się wydaje że już gdzieś ich słyszałam ? - Zapytała dziewczyn dyskretnie wyglądając kto taki był po drugiej stronie.
-
Grimm Popatrzyła na Elphirę, A potem kiwnęła głową ze zrozumieniem i powiedziała.
- Jesteś naprawdę bardzo ładna i wcale nas nie Zawstydzasz swoim widokiem. -
Tymczasem wiedźma pocałowała pół Elfkę I wybiegła na zewnątrz, a za nią pozostała część drużyny.
Na zewnątrz zobaczyli dwie postaci w kapturach, i o ile co do tożsamości jednej można było mieć jakiekolwiek wątpliwości, to drugą był bez wątpienia Vermitrax Na którego zarzucono płaszcz z kapturem…
- Nys!- Zawołała Wiedźma Rzucając się na szyję arystokratki nadal w stroju Topless .
- Przepraszam, ale nie mogę tracić czasu bo pani Trixi mnie ściga. Wiecie, taka moja lalka…- -
Gdy Elphira szturchnęła Grimm miała coś innego na myśli ale już nie zamierzała jej poprawiać choć nie umknęła jej ironia tego że wcześniej Karin nie miała problemu z dość wyzywającym tańcem.
“Zaprawdę mały ten świat.” - Pomyślała Elphira widząc szlachciankę, spodziewała się ją napotkać prędzej czy później ale nie w takich okolicznościach.
- Lalka?- Spytała zdezorientowana.
- Chce mnie poćwiartować za to, że ją porzuciłam. - wrzeszczała Nys.
Elphira wciąż nie rozumiejąc pełnego kontekstu sytuacji dopytała.
- W sensie taka magiczna lalka ? Nawiedzona ? Przeklęta ? A może diaboliczna w stylu Cheliańskim ?
- No Lalka Przeklęta i nawiedzona z Cheliax! - Potem spojrzała na przytuloną do niej pół nagą wiedźmę i powiedziała.
- O Cześć Karen!
- Aha… - odpowiedziała na niewiele mówiące wyjaśnienie.
- Jak to wszystko się zaczęło ? Chowanie i uciekanie chyba nie jest twoim stylu.
- Bo dawno temu dostałam od taty lalkę, wiesz taką z fragmentem duszy, gdy poszłam do szkoły z internatem to Koleżanki chciały abyśmy wszystkie te lalki spaliły na stosach, ale ja nie chciałam tego robić i wyrzuciłam ją do jaskini prowadzący do wnętrza ziemi ale teraz mnie znalazła i na pewno chce się zemścić bo ja też chciałabym się zemścić na sobie! Od dzieciństwa miałam o tym koszmary!
Elphira potrzebowała chwili by przetrawić to tłumaczenie jak się zaczęła ta historia. - Fragmentem duszy... Palenie na stosach... po jaką cholerę ?- Wypaliła nim skupiła się na bieżącej sytuacji.
- Czyli nawet nie próbowałaś pogadać i rozeznać jak sytuacja wygląda tylko od razu założyłaś zemstę. I jak cię nagle znalazła po latach ?
Nys zamrugała, a potem powiedziała.
- No bo ja bym tak zrobiła, i większość ludzi jakich znam? I tak przypadkiem się na nią natknęłam. Bo chciałam tutaj przyjść i dowiedzieć się jak wygląda moja narzeczona.
-To naprawdę mały świat... i chyba potrzebujesz lepszych znajomych. Na przykład Karendis dzielnie broniła jej czci jako przysługę dla ciebie. - Elphira spojrzała się na wciąż roznegliżowaną wiedźmę. -
Gdy Nys usłyszała o samozwańczej myśli polegającej na obronie czy jej narzeczonej, to Spojrzała diablica, która poczerwieniała i jedną ręką zasłoniła jej oczy, a drugą swoje Piersi.
*- Nie gap się! Śluba masz! Nie po co dbałam o cnotę Zirołan… A wy byście przyniosły coś do okrycia!
Eleril Przyglądała się arystokratce podejrzliwie, podczas gdy Grimm wydawała się być Skonfundowana -
Chyba po raz pierwszy dane jej było zobaczyć zawstydzoną Karendis, był to dość osobliwy widok warty zapamiętania.
- Karin, weź podaj ciuchy Karendis. - Powiedziała zbliżając się do namiotu, pół elfka rzuciła jej ciuchy z wyraźnym smutkiem że był to koniec jej zabawy. Trochę ją rozumiała ale w przypadku Karendis różnie mogło być, podeszła do wiedźmy wręczając jej ubrania. -
Wiedźma odwróciła się do Nys plecami gdy się ubierała, chociaż akurat w ich stronę…
-- No więc tak, jeśli zobaczycie taką wymizerowaną lalkę, to nie mówcie jej gdzie jestem i ogólnie czy Pomożecie mi z nią walczyć? I nie mówcie mojej narzeczonej, że tutaj jestem!. -
- Może porozmawiamy o tym jutro? - powiedziała Eleril Zaskakująco poważnym głosem a potem namiętnie Pocałowałam Elphirę i Ramiel, a potem Wzięła je pod ramię i popatrzyła triumfalnie na przywoływaczkę.
- Czy coś mnie ominęło? - Zapytała zdezorientowana.Niedługo potem udało się na spoczywać, Eleril pocałowała je i Grimm na dobranoc, a potem położyła się spać. Karendis jednak siedziała dosyć długo na łóżku Ponura i smutna.
-
-Jeśli będzie agresywna i nie da się z nią dogadać to zobaczymy. - Odpowiedziała Nys nim Eleril zaskoczyła ją swoją zuchwałością. Było oczywiste że popisywała się przed szlachcianką zważając na ich przeszłość, miała tylko nadzieję że nie wejdzie jej to w nawyk.
W karczmie też pozwoliła sobie na więcej nie tylko wobec nich ale i Grimm, nie potrzebowała jasnowidzenia by wiedzieć że następna noc którą będą mogły spędzić w prywatności będzie bardzo ciekawa. W tych okolicznościach dość ponury nastrój wiedźmy był trudny do przeoczenia, zdecydowała się więc zapytać co z nią.
-Hej wszystko w porządku ? Gniewasz się za droczenie przy Nys ? -
Wiedźma popatrzyła na nie ocierając łzy I potem powiedziała
- Ależ ja tylko jestem wzruszona, nie mam do was pretensji! Po prostu jestem taka wzruszona ty że moja droga Nys się żeni… Tak bardzo życzę jej szczęścia! - Powiedziała i rozbeczała się do reszty -
Czarodziejka popatrzyła na wiedźmę nim w końcu stwierdziła.
-No nie wiem mi to nie wygląda na łzy szczęścia czy wzruszenia, bardziej żalu. Chcesz o tym pogadać ? - Zaproponowała szansę na wylanie żali, w końcu nie często widywała Karendis w takim stanie.
Hello! It looks like you're interested in this conversation, but you don't have an account yet.
Getting fed up of having to scroll through the same posts each visit? When you register for an account, you'll always come back to exactly where you were before, and choose to be notified of new replies (either via email, or push notification). You'll also be able to save bookmarks and upvote posts to show your appreciation to other community members.
With your input, this post could be even better 💗
Zarejestruj się Zaloguj się