[Path 2ed] Runa cienie
-
-Ta opowiadała mi tą historię o uszach. Na szczęście od latania my magię. - Odpowiedziała nim zaczęła się zastanawiać którą z historii opowiedzieć nim spytała Ramiel.
-Opowiadamy o liszu przebierańcu czy miłośniczce pająków ?
-Albo czarnulku ! - Zasugerowała jej małżonka.
-Całokształt Eryka… - Zaczęła wspominać ich znajomego paladyna.
-Sisi…
-Ta, choć może nie obgadujmy naszych znajomych. I tak mamy dość historii by opowiadać cały dzień jak nie więcej. - Podsumowała upijając trochę wina przygotowując się do snucia opowieści. -
Przez jakiś czas opowiadały kilka historii.
- No i tam wchodzimy do tej jaskini i widzimy, że ten smok opowiada koboldom bajki!- Powiedziała Ramiel…
- Tak więc Eryk przemierza drogi zasiadając muzycznego i w zbroi piekielnego rycerza! - Jej małżonka kontynuowała opowieść.
-No i potem powiedział że jego matka przeniosła swoją świadomość do żelazka. - Zakończyła opowieść.
Liwia wysłuchiwała opowieści z coraz szerzej otwartymi ustami, a w końcu powiedziała kręcąc głową, a potem powiedziała.
- W naprawdę przeżyłyście mnóstwo przygód. -
Potem jednak usłyszały głosu i nagle nad pokrytymi gwiazdami nie wiem zobaczyły ogromny wiatrak lecący w stronę stolicy z którego wnętrza dobiegały obłąkańcze śmiechy…
W całym obozie zapanował strach, ale panika wybuchła dopiero wtedy gdy przez jego środek przebiegły dwie postaci w kapturach i płaszczach, aczkolwiek inna była trochę Podłużna i wężowata, krzyczące.
- Ona powróciła! Ratujcie się kto może!-
- O nie- Zawołała przestraszona Liwia
Pobiegła szukać córki, dosyć szybko natrafiły na Eleril i Grimm gawędzące przy kuflu piwa.
*- Karin Chciała posłuchać ode mnie czegoś o elfilm języku ale szybko się znudziła i potem poszła z Karendis.
Potem usłyszały okrzyk Karin i Liwia pobiegła do namiotu, z którego dochodził…
Jeśli pobiegły za nią, to zobaczyły że w namiocie leży goła Karin, A więc jej udanej zobaczymy Karendis w stroju Toples… Gdy dziewczyna zobaczyła matkę to natychmiast wstała i zawołała.
- Mamo, Sama mówiłaś że należy gości witać tym co się ma najlepsze! - -
Elphi nie dziwiła się reakcji Liwi na ich opowieści w końcu gdyby nie przytrafiły się jej samej to zapewne też miała by problem by uznać je za prawdziwe lub nie wyolbrzymione.
Przyjemna atmosfera jednak szybko wyparowała nagłym przybyciem latającego młyna o którym tyle słyszały, w całym zamieszaniu tylko spytała.
-Kto powrócił ?Sytuacją zdawała się poważna przynajmniej do momentu aż nie odnalazły Karendis i Karin w jednoznacznej sytuacji.
-Chyba powinnyśmy się były tego spodziewać. Choć czasem jestem pod wrażeniem jak szybko udaje się jej to udaje, zwłaszcza z niektórymi jej tekstami. - Skomentowała całą sytuację. -
- Może to po prostu właśnie chodzi o bezpośredniość…- Mruknęła Ramiel, a potem Dodała już głośniej. . - To znaczy, że raczej nie będzie ci przeszkadzać że twoja mama zamieszka Z drugą mamą? -
Karin poczerwieniała, Karendis objęła ją od tyłu całując w szyję spoglądają triumfalnie na pozstałych. Eleri Spuściła wzrok ale Grimm Nie odwracała wzroku.
- No więc chyba powinniśmy wyjść? - Powiedziała Liwia wreszcie… I wtedy usłyszały za plecami głos, co by wydawał się Elphi znajomy, chociaż ty słyszała głos jakiegoś czasu.
- Wypracuj czy ona się tutaj nigdzie nie kryje!-
-Thak Phani!- Odpowiedział mu drugi głos, także całkiem znajomy. -
-Ramiel… - Westcnęła Elphira słysząc pytanie swojej małżonki które wyraźnie zawstydziło Karin, sprzedała też dyskretnego kuksańca Grimm by ją upomnieć że nie wypada się gapić sama podziwiała w tym czasie płótno namiotu. Jeszcze brakowało by dziewczyna zeszła im tutaj z zażenowania po przyłapaniu przez matkę i niezręcznych pytaniach.
-Czy tylko mi się wydaje że już gdzieś ich słyszałam ? - Zapytała dziewczyn dyskretnie wyglądając kto taki był po drugiej stronie.
-
Grimm Popatrzyła na Elphirę, A potem kiwnęła głową ze zrozumieniem i powiedziała.
- Jesteś naprawdę bardzo ładna i wcale nas nie Zawstydzasz swoim widokiem. -
Tymczasem wiedźma pocałowała pół Elfkę I wybiegła na zewnątrz, a za nią pozostała część drużyny.
Na zewnątrz zobaczyli dwie postaci w kapturach, i o ile co do tożsamości jednej można było mieć jakiekolwiek wątpliwości, to drugą był bez wątpienia Vermitrax Na którego zarzucono płaszcz z kapturem…
- Nys!- Zawołała Wiedźma Rzucając się na szyję arystokratki nadal w stroju Topless .
- Przepraszam, ale nie mogę tracić czasu bo pani Trixi mnie ściga. Wiecie, taka moja lalka…- -
Gdy Elphira szturchnęła Grimm miała coś innego na myśli ale już nie zamierzała jej poprawiać choć nie umknęła jej ironia tego że wcześniej Karin nie miała problemu z dość wyzywającym tańcem.
“Zaprawdę mały ten świat.” - Pomyślała Elphira widząc szlachciankę, spodziewała się ją napotkać prędzej czy później ale nie w takich okolicznościach.
- Lalka?- Spytała zdezorientowana.
- Chce mnie poćwiartować za to, że ją porzuciłam. - wrzeszczała Nys.
Elphira wciąż nie rozumiejąc pełnego kontekstu sytuacji dopytała.
- W sensie taka magiczna lalka ? Nawiedzona ? Przeklęta ? A może diaboliczna w stylu Cheliańskim ?
- No Lalka Przeklęta i nawiedzona z Cheliax! - Potem spojrzała na przytuloną do niej pół nagą wiedźmę i powiedziała.
- O Cześć Karen!
- Aha… - odpowiedziała na niewiele mówiące wyjaśnienie.
- Jak to wszystko się zaczęło ? Chowanie i uciekanie chyba nie jest twoim stylu.
- Bo dawno temu dostałam od taty lalkę, wiesz taką z fragmentem duszy, gdy poszłam do szkoły z internatem to Koleżanki chciały abyśmy wszystkie te lalki spaliły na stosach, ale ja nie chciałam tego robić i wyrzuciłam ją do jaskini prowadzący do wnętrza ziemi ale teraz mnie znalazła i na pewno chce się zemścić bo ja też chciałabym się zemścić na sobie! Od dzieciństwa miałam o tym koszmary!
Elphira potrzebowała chwili by przetrawić to tłumaczenie jak się zaczęła ta historia. - Fragmentem duszy... Palenie na stosach... po jaką cholerę ?- Wypaliła nim skupiła się na bieżącej sytuacji.
- Czyli nawet nie próbowałaś pogadać i rozeznać jak sytuacja wygląda tylko od razu założyłaś zemstę. I jak cię nagle znalazła po latach ?
Nys zamrugała, a potem powiedziała.
- No bo ja bym tak zrobiła, i większość ludzi jakich znam? I tak przypadkiem się na nią natknęłam. Bo chciałam tutaj przyjść i dowiedzieć się jak wygląda moja narzeczona.
-To naprawdę mały świat... i chyba potrzebujesz lepszych znajomych. Na przykład Karendis dzielnie broniła jej czci jako przysługę dla ciebie. - Elphira spojrzała się na wciąż roznegliżowaną wiedźmę. -
Gdy Nys usłyszała o samozwańczej myśli polegającej na obronie czy jej narzeczonej, to Spojrzała diablica, która poczerwieniała i jedną ręką zasłoniła jej oczy, a drugą swoje Piersi.
*- Nie gap się! Śluba masz! Nie po co dbałam o cnotę Zirołan… A wy byście przyniosły coś do okrycia!
Eleril Przyglądała się arystokratce podejrzliwie, podczas gdy Grimm wydawała się być Skonfundowana -
Chyba po raz pierwszy dane jej było zobaczyć zawstydzoną Karendis, był to dość osobliwy widok warty zapamiętania.
- Karin, weź podaj ciuchy Karendis. - Powiedziała zbliżając się do namiotu, pół elfka rzuciła jej ciuchy z wyraźnym smutkiem że był to koniec jej zabawy. Trochę ją rozumiała ale w przypadku Karendis różnie mogło być, podeszła do wiedźmy wręczając jej ubrania. -
Wiedźma odwróciła się do Nys plecami gdy się ubierała, chociaż akurat w ich stronę…
-- No więc tak, jeśli zobaczycie taką wymizerowaną lalkę, to nie mówcie jej gdzie jestem i ogólnie czy Pomożecie mi z nią walczyć? I nie mówcie mojej narzeczonej, że tutaj jestem!. -
- Może porozmawiamy o tym jutro? - powiedziała Eleril Zaskakująco poważnym głosem a potem namiętnie Pocałowałam Elphirę i Ramiel, a potem Wzięła je pod ramię i popatrzyła triumfalnie na przywoływaczkę.
- Czy coś mnie ominęło? - Zapytała zdezorientowana.Niedługo potem udało się na spoczywać, Eleril pocałowała je i Grimm na dobranoc, a potem położyła się spać. Karendis jednak siedziała dosyć długo na łóżku Ponura i smutna.
-
-Jeśli będzie agresywna i nie da się z nią dogadać to zobaczymy. - Odpowiedziała Nys nim Eleril zaskoczyła ją swoją zuchwałością. Było oczywiste że popisywała się przed szlachcianką zważając na ich przeszłość, miała tylko nadzieję że nie wejdzie jej to w nawyk.
W karczmie też pozwoliła sobie na więcej nie tylko wobec nich ale i Grimm, nie potrzebowała jasnowidzenia by wiedzieć że następna noc którą będą mogły spędzić w prywatności będzie bardzo ciekawa. W tych okolicznościach dość ponury nastrój wiedźmy był trudny do przeoczenia, zdecydowała się więc zapytać co z nią.
-Hej wszystko w porządku ? Gniewasz się za droczenie przy Nys ? -
Wiedźma popatrzyła na nie ocierając łzy I potem powiedziała
- Ależ ja tylko jestem wzruszona, nie mam do was pretensji! Po prostu jestem taka wzruszona ty że moja droga Nys się żeni… Tak bardzo życzę jej szczęścia! - Powiedziała i rozbeczała się do reszty -
Czarodziejka popatrzyła na wiedźmę nim w końcu stwierdziła.
-No nie wiem mi to nie wygląda na łzy szczęścia czy wzruszenia, bardziej żalu. Chcesz o tym pogadać ? - Zaproponowała szansę na wylanie żali, w końcu nie często widywała Karendis w takim stanie. -
Karendis Popatrzyła na czarodziejkę, potem pociągnęła nosem i powiedziała coraz bardziej łamiącym się głosem.
- Ja po prostu Kocham Nys… Ona jest jedną niewielu osób, Które nie patrzą na mnie jak na popierdoloną, tylko jak na mnie. Tylko że ona będzie mieć żonę… Dlatego byłam taka protekcjonalna wobec Zirołan, bo chciałam aby były razem szczęśliwe nawet beze mnie i teraz one będą razem, a ja… - rozpłakała się, ale wtedy Ramiel powiedziała.
*- A nie możecie być Po prostu będziecie żyć we trójkę? Nys to raczej nie będzie przeszkadzać!i?- *
Elphi miała wrażenie, że Eleril, które się , Przesłuchiwała rozmowie zastrzygła uszami gdy usłyszała o życiu we trójkę, a potem Girmm podeszła do wiedźmy i przytuliła ją mocno do swoich bujnych piersi. -
No takiego wyznania to się nie spodziewała, choć zważając na jej wcześniejsze komentarze i to jak dobrze się dogadywała z Nys to może nie powinna być aż tak zaskoczona.
-No nie powiem osobowościami to rzeczywiście się dopasowałyście. Okoliczności całego ożenku są dość osobliwe, no i jeszcze nie stanęły na kobiercu. Właściwie to powinnaś po prostu porozmawiać z Nys niż się z tym kryć bo będziesz potem żałować. Jak mówi Ramiel może coś wspólnie wymyślicie. -
Wiedźma przytulona do Piersi Grimm zaczęła kręcić głową, Chyba nieświadomie sprawiają że koszula był za dziewczyny się trochę rozchyliła i obydwie wysunęły Się na zewnątrz.
[i]- A jak ona powie że nigdy nie będzie chciało być z kimś takim jak ja? Ona jest Królewskiego rodu i w ogóle! Jak wrócę do kraju to ona zasiądzie na tronie i tak dalej… [/i]
[i] - Ale na pewno przydaje się piękna wiedźma doradczyni! [/i] - zachowała Ramiel -
-Nie wiem jaki jest typ Nys ale patrząc jak dobrze się dogadujecie to możesz być całkiem blisko tego czego szuka. Chociaż nie wiemy jakie są do końca plany Geriona co do tego ożenku, nie żeby miał złe zamiary wobec córki. Na razie wygląda że daleko szukał ze względu na jej usposobienie i reputację ale to może i lepiej, odnoszę wrażenie że ona nie do końca przepada za klimatami Cheliax. - Skomentowała rozglądając się po sali nim dodała.
-Grimm, coś ci się wymsknęło. -
W Noclegowni
Wiedźma pociągnęła nosem i powiedziała.
- Skoro tak mówicie?! A może po prostu zostanę pustelnicą, wstąpię do klasztoru , albo na przykład do wojska! - Przykryła się kołdrą
- Och przepraszam! Czasami się to zdarza! - Powiedziała Grimm zapinając bluzkę.Poranek
O poranku wyruszyli drogę, Siadły do powozu, Eleril usiadła pomiędzy nimi, koniec ze sugestią Elphiru. Grimm siedziała naprzeciwko. Ramiel zaczęła całować dziewczynę w szyję dając znak żonie, aby robiła to samo. Nawet nakierowała jej dłoń pod bluzkę fechmistrzyni, aby pieściła jej płaski brzuch.
- Nie wiedziałam że kiedykolwiek coś takiego powiem… Ale Może wybierzecie się z moją siostrą, Nys i Zirołan na przygodę? - Powiedziała fechtmistrzyni. Łowczynił potworów przyglądała się temu wszystkiemu w milczeniu. -
-“Do klasztoru ? Chyba prędzej piekło zamarznie.”- Pomyślała przed zaśnięciem.
~***~
W innych okolicznościach zapewne nie pozwoliłaby sobie na tak śmiałe zaloty ale skoro Grimm nie komentowały to poddała się chwili zapomnienia.
-Masz coś konkretnego na myśli ? I nie będziemy przeszkadzać ? - Spytała po tym jak przez chwilę rozważała pomysł Eleril. -
Fechtmistrzyni uśmiechnęła się pod pieszczotami Ramiel i powiedziała.
*- No wiesz, może taką przygodę żeby pomóc jej szukać tej całej lalki, albo coś innego…-*8 pocałowała Elphirę, a Grimm Powiedziała.
- Kompletnie mi nie przeszkadzacie, Właściwie to można powiedzieć, że jest to… Miłe…-
Hello! It looks like you're interested in this conversation, but you don't have an account yet.
Getting fed up of having to scroll through the same posts each visit? When you register for an account, you'll always come back to exactly where you were before, and choose to be notified of new replies (either via email, or push notification). You'll also be able to save bookmarks and upvote posts to show your appreciation to other community members.
With your input, this post could be even better 💗
Zarejestruj się Zaloguj się