[ALIEN] Krzyk Pustki (rekrutacja)
-
Tradycyjne jednostki pewnie maja z 7 komór hibernacyjnych.
Zakładając ze medyk pokładowy to cześć wyposażenia statku zapewne jest to syntetyk który chyba nie musi sie kłaść do komory.
Wiec w najgorszym razie mamy mamy 7 ludzi do zabrania plus Nexus -9 -
Tradycyjne jednostki pewnie maja z 7 komór hibernacyjnych.
Zakładając ze medyk pokładowy to cześć wyposażenia statku zapewne jest to syntetyk który chyba nie musi sie kłaść do komory.
Wiec w najgorszym razie mamy mamy 7 ludzi do zabrania plus Nexus -9@Macabra78 poza tymi do transportu ludzi to z tego co widzę mają Cryo-Deck II, który pomieści do 10 osób, choć byłoby zabawnie gdyby MG nam dał taki na styk i któryś by się popsuł

Więcej nie piszę, bo sporo tematów. Pochwalę się jedynie że znalazłem sobie fotkę dla pilota

-
Zapoznaje się z podręcznikiem powoli, ale fajne podsumowania zestawiłeś @wired . Wielce pomocne. Co do rodzaju statku to jestem za opcją 1B lub 2. Co do wyboru "bandery" jak to zgrabnie ująłeś, wybrałbym United States Commercial Starship z opcją Commercial lub zaproponowany przez ciebie ICSC.
Pytanie do Awatarów? Wybieramy zdjęcia czy grafiki? Czy nie ma to dla Matki Gry żadnego znaczenia?

-
@Marika napisał w [ALIEN] Krzyk Pustki (rekrutacja):
Po 23 godzinach
Mnie się wydaje, że to poniżej 19 godzin było nawet...
Gdyby ktoś zaglądał tutaj raz dziennie przy porannej kawie między 7:00 a 11:00 to nie miał żadnych szans się zgłosić...@Gladin napisał w [ALIEN] Krzyk Pustki (rekrutacja):
@Marika napisał w [ALIEN] Krzyk Pustki (rekrutacja):
Po 23 godzinach
Mnie się wydaje, że to poniżej 19 godzin było nawet...
Gdyby ktoś zaglądał tutaj raz dziennie przy porannej kawie między 7:00 a 11:00 to nie miał żadnych szans się zgłosić...Nie rozumiem w ogóle tego ograniczenia do 7 osób. Dobrze pamiętam slashery Armiela na LI gdzie zaczynało nawet kilkadziesiąt osób. Po pierwszych dwóch turach już nie było tłoku.

-
Zapoznaje się z podręcznikiem powoli, ale fajne podsumowania zestawiłeś @wired . Wielce pomocne. Co do rodzaju statku to jestem za opcją 1B lub 2. Co do wyboru "bandery" jak to zgrabnie ująłeś, wybrałbym United States Commercial Starship z opcją Commercial lub zaproponowany przez ciebie ICSC.
Pytanie do Awatarów? Wybieramy zdjęcia czy grafiki? Czy nie ma to dla Matki Gry żadnego znaczenia?

@Piołun napisał w [ALIEN] Krzyk Pustki (rekrutacja):
Co do wyboru "bandery" jak to zgrabnie ująłeś, wybrałbym United States Commercial Starship z opcją Commercial lub zaproponowany przez ciebie ICSC.
Mojej postaci najbardziej pasuje UPP. Wykorzystana jednostka pracująca w kołchozie, wypluta przez system gdy była juz nieprzydatna. Ale może latać pod inną banderą. Porzucił socjalizm. Emigrował.
Dzięki @wired za podrzucenie linków.
-
Przy takim zainteresowaniu aż się prosi, by ktoś odpalił drugą sesję Aliena.
-
Oki, przemyślałem koncept i wykoncypowałem sobie takie indywiduum. Podzielę się, by reszta miała świadomość, w co poszedłem. Zdecydowałem się na koncept al'a zdjęciowy, jeśli chodzi o awatara, bo AI dość zręcznie tworzy też takie ilustracje. Zawsze można przerobić.

Opis postaci:
Elias Crowe. Korporacyjna medycyna poskładała go skutecznie, ale bez większej troski o estetykę. Jest naukowcem pokładowym, specjalistą od toksykologii atmosferycznej, filtracji i skażeń w zamkniętych obiegach, oraz z grubsza od tego, czym załoga oddycha, co pije itd. Nosi zużyty, przybrudzony kitel narzucony na robocze ubranie, ma diagnostyczną nakładkę przy oku (efekt wypadku podczas jednej z wcześniejszych prac, bardziej dla klimatu niż jakichś korzyści fabularno-mechanicznych). Kieszenie ma wypchane fiolkami i próbnikami, ale prawdziwym skarbem wśród jego menażek jest piersiówka z własnym destylatem wyskokowym (mocna inspiracja kawką z prądem z Alien Resurrection, czyli zabarwiona kwasem akumulatorowym dla koloru
). Pali syntetyczne papierosy w ilości stanowczo zbyt dużo jak na człowieka, który zawodowo zajmuje się jakością powietrza (i który ma też implant wspomagający tchawicę wszczepiony po raku krtani powstałym od tychże fajeczek). Charakterny. Cyniczny. Kompetenty naukowiec.Pewnie nie pożyje długo podczas tej przygody, ale na pewno wprowadzi trochę klimatu do gry
Teraz trzeba przycupnąć i pochylić się nad mechaniczną częścią zgłoszenia. -
Rozwinięcie tematu frakcji do wyboru
Chciałbym na tym etapie nie wchodzić zbyt głęboko w kwestie polityczne, nie będzie nam to w tym momencie jeszcze niezbędne. Chciałbym wiedzieć, do której frakcji z niżej wymienionych chcielibyście przynależeć i tylko tyle, bez głębszego drążenia tematu.
Frakcje główne w tym settingu to The United Americas (skupiające całość państw Ameryki Północnej i Południowej), 3-World Empire (konglomerat Zjednoczonego Królestwa, Japonii, Indii i kilku mniejszych państw azjatyckich i afrykańskich, choćby Kenii), The Union of Progressive Peoples (blok polityczny skupiający Rosję, Chiny, Wietnam, państwa Europy Centralnej oraz wybiórczo Zachodniej (na przykład Hiszpanię). Nie są to nowe superpaństwa, tylko związki na podobieństwo Unii Europejskiej, gdzie obywatele wciąż posiadają normalne paszporty swoich państw, ale ze względu na tarcia dyplomatyczne i gospodarcze nie mogą całkowicie swobodnie przemieszczać się pomiędzy tymi trzema strefami wpływów. Te trzy frakcje intensywnie kolonizują coraz dalej położone od Ziemi systemy, ale są niemal całkowicie uzależnione od korporacji, które umożliwiły im wyruszenie w kosmos, dlatego korupcja polityczna stawała się w 2183 znormalizowanym elementem życia codziennego.
Istnieje jeszcze jeden twór gospodarczo-polityczny, który nie podlega jurysdykcji żadnej z trzech głównych - The Independent Core System Colonies. Są to układy skolonizowane na samym początku ludzkiej ekspansji w kosmos w ramach inicjatyw sfinansowanych ze źródeł prywatnych. Korporacje takie jak choćby Weyland-Yutani zdołały w ten sposób uchwycić prywatne przyczółki w bezpośrednim sąsiedztwu Ziemi, a następnie wykorzystały praktyczny brak legislacji dla kolonizacji gwiezdnej, aby uczynić z tych systemów prywatne kolonie korporacyjne wyjęte spod prawa międzynarodowego (co sprawiło, że światy te stały się mokrym snem typowych kapitalistycznych oligarchów).
Oczywiście ludzie mogą przemieszczać się pomiędzy frakcjami, ale z różnego rodzaju utrudnieniami (w powieściach od Titan Books są Amerykanie pracujący na zlecenie Iranu czy Australijczycy na żołdzie Chińczyków), ale w wielu przypadkach nieodzowne są wizy, dodatkowe pozwolenia czy screening ze strony służb bezpieczeństwa danej frakcji.
-
Rozwinięcie tematu frakcji do wyboru
Chciałbym na tym etapie nie wchodzić zbyt głęboko w kwestie polityczne, nie będzie nam to w tym momencie jeszcze niezbędne. Chciałbym wiedzieć, do której frakcji z niżej wymienionych chcielibyście przynależeć i tylko tyle, bez głębszego drążenia tematu.
Frakcje główne w tym settingu to The United Americas (skupiające całość państw Ameryki Północnej i Południowej), 3-World Empire (konglomerat Zjednoczonego Królestwa, Japonii, Indii i kilku mniejszych państw azjatyckich i afrykańskich, choćby Kenii), The Union of Progressive Peoples (blok polityczny skupiający Rosję, Chiny, Wietnam, państwa Europy Centralnej oraz wybiórczo Zachodniej (na przykład Hiszpanię). Nie są to nowe superpaństwa, tylko związki na podobieństwo Unii Europejskiej, gdzie obywatele wciąż posiadają normalne paszporty swoich państw, ale ze względu na tarcia dyplomatyczne i gospodarcze nie mogą całkowicie swobodnie przemieszczać się pomiędzy tymi trzema strefami wpływów. Te trzy frakcje intensywnie kolonizują coraz dalej położone od Ziemi systemy, ale są niemal całkowicie uzależnione od korporacji, które umożliwiły im wyruszenie w kosmos, dlatego korupcja polityczna stawała się w 2183 znormalizowanym elementem życia codziennego.
Istnieje jeszcze jeden twór gospodarczo-polityczny, który nie podlega jurysdykcji żadnej z trzech głównych - The Independent Core System Colonies. Są to układy skolonizowane na samym początku ludzkiej ekspansji w kosmos w ramach inicjatyw sfinansowanych ze źródeł prywatnych. Korporacje takie jak choćby Weyland-Yutani zdołały w ten sposób uchwycić prywatne przyczółki w bezpośrednim sąsiedztwu Ziemi, a następnie wykorzystały praktyczny brak legislacji dla kolonizacji gwiezdnej, aby uczynić z tych systemów prywatne kolonie korporacyjne wyjęte spod prawa międzynarodowego (co sprawiło, że światy te stały się mokrym snem typowych kapitalistycznych oligarchów).
Oczywiście ludzie mogą przemieszczać się pomiędzy frakcjami, ale z różnego rodzaju utrudnieniami (w powieściach od Titan Books są Amerykanie pracujący na zlecenie Iranu czy Australijczycy na żołdzie Chińczyków), ale w wielu przypadkach nieodzowne są wizy, dodatkowe pozwolenia czy screening ze strony służb bezpieczeństwa danej frakcji.
@Ketharian napisał w [ALIEN] Krzyk Pustki (rekrutacja):
Nie są to nowe superpaństwa, tylko związki na podobieństwo Unii Europejskiej
-
UA to nowe państwo, działa na zasadzie obecnego USA, członkowie to "stany", mają prezydenta, kongres.
-
3WE to unia państw na wzór UK, nie UE, trzon to państwo powstałe z połączenia UK i Japonii, ta monarchia dyktuje warunki reszcie. 3WE politycznie wygląda jak UK, pożenione królewskie rody brytyjsko-japońskie tworzą rodzinę królewską, która nie ma realnej władzy politycznej ale "long live the Queen" itd. Tak jak w UK realną władzę sprawuje demokratyczny parlament z premierem.
-
UPP to blok państw podobny w funkcjonowaniu do UE i dawna UE, ale bardziej socjalistyczny i bardziej zmilitaryzowany. Powstał gdy Niemcy z Rosją zaczęły bronić swoich kosmicznych kolonii przed 3WE w 2108, Niemcy ściągnęły do niego inne kraje byłego UE, zaś Rosję poparły Chiny a za nimi kilka państwa Azji jak Wietnam. To nie są komuniści jak ZSRR, ale gospodarczo to korporacjonizm, więc wolności gospodarczej nie ma. Flaga UPP to czerwona flaga UE z centralną Chińską gwiazdą

Na początku lat 80tych (2180-) Francja i Iran odłączyły się od UPP i dołączyły do ICSC (powieści Alien: Colony War i Alien: Into Charybdis), więc ICSC ma swoich reprezentantów na Ziemi.
-
-
Nie bez powodu prosiłem, aby pozostać przy ogólnych opisach frakcji bez wchodzenia w detale, które najpewniej wniosą mnóstwo informacyjnego szumu w wątek rekrutacji, a niespecjalnie przydadzą się nam w tej konkretnej przygodzie.
@piołun , bardzo fajny pomysł na postać!
-
Nie bez powodu prosiłem, aby pozostać przy ogólnych opisach frakcji bez wchodzenia w detale, które najpewniej wniosą mnóstwo informacyjnego szumu w wątek rekrutacji, a niespecjalnie przydadzą się nam w tej konkretnej przygodzie.
@piołun , bardzo fajny pomysł na postać!
@Ketharian nie wchodzę w detale bardziej niż to co napisałeś, jedynie sprostowałem błędne info. To są przydatne informacje, jakby ktoś chciał zrobić młodego Meksykanina, to dobrze wiedzieć że Meksyku w tym świecie nie ma. Spoko, już uciekam od polityki

-
Witam! Można się jeszcze dołączyć ?
Nie zostałem stróżem prawa dlatego, że wierzyłem w prawo.
To by była ładna historia. Czysta. Dobra do raportu, do akademii, do przemówienia przy awansie. Prawda jest brzydsza. Zostałem stróżem prawa, bo na pograniczu ktoś musiał wejść pierwszy do kopalni, kiedy górnicy przestawali odpowiadać. Ktoś musiał zapytać, dlaczego śluza otworzyła się „przypadkiem”, kiedy sześciu ludzi było jeszcze po złej stronie. Ktoś musiał stać pomiędzy rodziną z kontenera mieszkalnego a człowiekiem w garniturze, który miał kontrakt, ochronę i prawo własności do powietrza.
Przez lata robiłem brudną robotę na małych koloniach. Zaginieni pracownicy. Sabotaże. Bójki o racje. Korporacyjne wypadki, które zawsze pachniały tak samo: spaloną izolacją, strachem i fałszem w dokumentach. Tam prawo nie było systemem. Było sugestią. Czasem groźbą. Czasem tylko odznaką przypiętą do człowieka z pistoletem, który jeszcze nie sprzedał własnego sumienia.
Myślałem, że widziałem już wszystko.
Kilka miesięcy temu dostałem sprawę niewielkiej placówki badawczej. Załoga zniknęła. Oficjalnie: bunt, kradzież sprzętu, ucieczka. Ładna formułka. Krótka. Wygodna. Taka, którą można zamknąć w systemie i zapomnieć przed końcem zmiany.
Ale ja znalazłem ślady paniki.
Nie buntu. Nie planowanej ucieczki. Paniki.
Porzucone narzędzia. Niedokończone transmisje. Wycięte fragmenty nagrań. Drzwi otwierane ręcznie, jakby ktoś nie ufał już systemowi. I nazwę statku — tego statku — wpisaną w rejestrach jako ostatnia jednostka, która odwiedziła placówkę przed ciszą.
Normalnie może bym odpuścił. Może zamknąłbym oczy, jak wielu przede mną. Może podpisałbym raport, wypił tanią kawę z automatu i udawał, że nie czuję smrodu korporacyjnej przykrywki.
Ale na liście zaginionych była moja córka.
Od tamtej chwili nie prowadzę już śledztwa.
Poluję.
Uruchomiłem stare kontakty. Takie, z których nie byłem dumny. Dałem w łapę ludziom, których kiedyś sam bym skuł i wsadził do celi. Skłamałem w kilku raportach. Zgubiłem parę dokumentów. Znalazłem inne. W końcu dostałem się na pokład.
Oficjalnie jestem pasażerem. Podstarzały stróż prawa eskortujący dowody w ważnej sprawie. Cichy, zmęczony funkcjonariusz, który nie chce nikomu przeszkadzać.
Gówno prawda.
Obserwuję pilota. Sprawdzam manifesty. Słucham głosów w korytarzach i porównuję je z uszkodzonymi nagraniami ze stacji. Patrzę ludziom w oczy trochę za długo. Zadaję pytania, które brzmią przypadkiem, ale nie są przypadkiem. Nie ufam nikomu, choć rozmawiam z każdym. Bo zawsze ktoś coś wie. Zawsze ktoś coś widział. Zawsze ktoś prędzej czy później zaczyna mówić, kiedy statek robi się zbyt cichy, a światła zaczynają mrugać nie w tym rytmie.
Nie mam jej ciała.
Więc ona może żyć.
Dopóki nie zobaczę jej martwej, dopóki nie dotknę zimnej skóry, dopóki ktoś nie spojrzy mi w oczy i nie powie, co naprawdę stało się na tej placówce — moja córka żyje. Choćby tylko w jednym procencie szansy. Choćby tylko w kłamstwie, którym karmię się, żeby nie rozpaść się na kawałki.
A jeśli nie żyje…
Wtedy chcę nazwisk. Nazwisk.
Chcę wiedzieć, kto zamknął raport. Kto wyciął nagrania. Kto wydał rozkaz. Kto uznał, że kilkunastu ludzi można skreślić, bo tak było taniej, ciszej, wygodniej.
Kiedyś wierzyłem w procedury. Nadal je znam. Nadal potrafię nimi mówić. Potrafię cytować paragrafy, wypełniać formularze, stawiać pieczątki i robić wszystko tak, jak każe regulamin.
Ale coraz częściej używam procedur tylko po to, żeby ukryć, że działam poza nimi.
Jestem spokojny. Bo gniew trzeba oszczędzać.
Jestem cierpliwy. Bo ludzie w końcu popełniają błędy.
Jestem uprzejmy. Bo uprzejmy człowiek z odznaką budzi mniej strachu niż zdesperowany ojciec z bronią.
Ale kiedy kładę rękę na kaburze, nikt nie musi pytać, co to znaczy.
Nazywam się Davy Knee. Jestem stróżem prawa, a na tym statku ktoś wie, co stało się z moją córką...

-
@ketharian - zaktualizowałem post wyżej... na razie ogólnie, bo brak detali...
-

Szanowni, od wczoraj siedzę i głowię się nad tą sesją, bo pomimo zamknięcia naboru po 24 godzinach wciąż spływają nowe zgłoszenia. Jestem mocno rozdarty pomiędzy chęcią zapewnienia zabawy każdemu, a sesją inwestycyjną w nowych graczy, którzy wniosą do gry świeżą krew i być może zostaną z nami na dłużej (a będąc członkiem grona ojców i matki-założycielki RT muszę brać pod uwagę również taki właśnie aspekt).
Na bazie tych rozmyślań najpewniej zmienię charakter sesji ze zwyczajnego survivalu na bardziej bezwzględnego claw-slashera / tail-performatora / mouth-penetratora, a jednocześnie zwiększę ilość miejsc w drużynie do co najmniej dziesięciu, maksymalnie tuzina. Oczywiście zarządzanie tak dużą grupą będzie dla mnie sporym wyzwaniem, dlatego mam nadzieję, że wybaczycie mi zaostrzoną dyscyplinę w technikaliach, nie będzie tam zwyczajnie zbyt dużo miejsca na zbędne off-topy.
I tutaj dochodzimy do klucza doboru graczy. Przyjmując, że ta sesja będzie w dużej części akcją promocyjną RT, ucierpi na tym ilość miejsc dla weteranów LI z kręgu doświadczonych i znanych mi graczy. Przewiduję tu tylko dwa miejsca, dla userów, z którymi bezbłędnie się dogaduję, którzy są w stu procentach zdyscyplinowani, wzorcowo współpracują w grze, nie rzucają zbędnych kłód pod nogi i którzy pomogą mi utrzymaniu żelaznego porządku w sesji.
Są nimi @marrrt , jako kapitan jednostki oraz @grek , jako inżynier-pierwszy oficer. Wszystkich pozostałych starych i sprawdzonych graczy muszę w tym miejscu serdecznie przeprosić, obiecuję im gwarantowane miejsce w następnej sesji Aliena albo w Daggerheart, gdzie zagramy coś dla starych wyjadaczy; i dodatkowo dostaną ode mnie ekstra wypasionego nowego awatarka ze zwierzątkami, których na RT nikt jeszcze nie miał!
Pozostała ekipa zostanie złożona z chętnych z niskim stażem na RT, dawnych graczy powracających po dłuższej przerwie l albo naszych nowych użytkowników (aczkolwiek nadal istnieje limit graczy oscylujący pomiędzy 10 i 12 osób). Czekam tym samym na dalsze ewentualne zgłoszenia.
Korzystając z okazji chciałbym też napomknąć o trwającej rekrutacji do sesji „21 dni”, w której można się będzie wcielić w mieszkańców Warszawy próbujących przetrwać pierwszy dzień zombi-apokalipsy. Jeśli ktoś z Was ma więcej czasu do zainwestowania w zabawę w PBF, zachęcam serdecznie do zapoznania się z poniższym linkiem:
-
Ta rekrutka rozkręciła się jak stream u Łatwoganga

-
Dalej nie można być ksenomorfem...

-
Kusi mnie pochylenie się nad scenariuszem, w którym gracze wcieliliby się w ksenomorfy, a główną osią fabuły byłaby ich ekspansja na terytorium ludzkiej kolonii. Wiem, że to karkołomny pomysł, ale co poradzę na to, że mnie kusi!
-
Ta rekrutka rozkręciła się jak stream u Łatwoganga

@Arthur-Fleck Ja też z fascynacją obserwuję nagłe zwroty akcji pojawiające się w tym wątku codziennie. Cóż za ekscytująca rekrutacja! Aż mnie kusi, aby zgłosić swoją kandydaturę, by @Ketharian miał kolejny niespodziewany zwrot

-
To ja też przedstawię swoją propozycję:
Nadia Volkov
Profesja: inżynier pokładowy
Frakcja: UPP (Union of Progressive Peoples)
Statek: stary holownik/złomiarz dalekiego zasięgu
Wiek: 34 lataWygląd
Nadia jest wysoka, chuda i sprawia wrażenie osoby permanentnie niewyspanej. Krótkie, ciemne włosy obcięte technicznie- bardziej dla wygody niż stylu. Pod oczami sińce po latach pracy w zmianowym rytmie i kriogenicznych przeskokach między systemami.
Na lewej dłoni ma dwa mechaniczne palce zastępujące utracone końcówki po wypadku przemysłowym. Nie są nowoczesne ciężkie, toporne, połatane taśmą izolacyjną i częściami z różnych modeli.
Nosi roboczy kombinezon z naszywkami po dawnych kontraktach, wiele z nich celowo odprutych. Pachnie smarem, ozonem i tanimi papierosami.
Mówi spokojnie, oszczędnie. Kiedy się stresuje, zaczyna bezwiednie stukać metalowymi palcami o najbliższą powierzchnię.Charakter
Nadia jest pragmatyczna, cyniczna i bardzo odporna psychicznie. Nie wierzy w korporacje, politykę ani wielkie idee — wierzy tylko w:
-działający sprzęt,
-szczelny kadłub,
-i ludzi, którzy nie panikują.
Nie jest odważna w hollywoodzkim sensie. Nie biegnie pierwsza z miotaczem płomieni. Jej odwaga polega na tym, że potrafi wejść do zalanego promieniowaniem przedziału reaktora, bo jeśli tego nie zrobi, wszyscy zginą.
Ma silny instynkt przetrwania i nie lubi bohaterstwa dla samego bohaterstwa. Jeśli uzna sytuację za beznadziejną, będzie naciskać na odwrót lub odcięcie zagrożenia, nawet kosztem sprzętu czy ładunku.
Jednocześnie ma słabość do „swoich”. Jeśli załoga zyska jej zaufanie, zrobi dla niej znacznie więcej, niż chciałaby przyznać.Historia
Nadia urodziła się na orbitalnej stacji przemysłowej należącej do UPP. Jej rodzice pracowali przy przetwarzaniu rud i praktycznie wychowała się między dokami technicznymi a maszynowniami.
Pierwszy raz zeszła do reaktora, mając trzynaście lat.
W wieku dziewiętnastu lat podpisała wieloletni kontrakt transportowy. Miała zobaczyć gwiazdy; zamiast tego przez dekadę oglądała głównie:
-wnętrza maszynowni,
-kontenery,
-ludzi umierających przez oszczędności korporacji.
Podczas jednego z kursów doszło do katastrofy eksplozji w sekcji energetycznej starego frachtowca. Oficjalnie winę zrzucono na „błąd obsługi”. Nieoficjalnie wszyscy wiedzieli, że korporacja zignorowała raporty o wadliwym rdzeniu chłodzenia.
Nadia przeżyła tylko dlatego, że zamknęła grodzie przedziału, odcinając część załogi.
Do dziś nie wie, czy podjęła właściwą decyzję.
Po wypadku dostała odszkodowanie ledwie wystarczające na protezy dłoni i szybko wróciła do pracy bo ludzie tacy jak ona nie mają emerytur ani spokojnego życia na terraformowanych światach.
Od tamtej pory bierze najbardziej parszywe kontrakty:
-złomowanie,
-holowanie wraków,
-odzysk sygnałów SOS,
-transport podejrzanych ładunków.
Twierdzi, że robi to dla pieniędzy.
Prawda jest taka, że po latach spędzonych w kosmosie nie potrafi już żyć nigdzie indziej.
Hello! It looks like you're interested in this conversation, but you don't have an account yet.
Getting fed up of having to scroll through the same posts each visit? When you register for an account, you'll always come back to exactly where you were before, and choose to be notified of new replies (either via email, or push notification). You'll also be able to save bookmarks and upvote posts to show your appreciation to other community members.
With your input, this post could be even better 💗
Zarejestruj się Zaloguj się