Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa
Skórki
  • Jasny
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Ciemny
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
  1. Start
  2. Sesje future
  3. Materiały
  4. Krzyk Pustki
Krzyk Pustki [18+]
KetharianK
Ketharian jako
Alien
Mistrz Gry
ReRebirthR
ReRebirth jako
Joshua Gleeson
BeetleB
Beetle jako
Marcus Holt
MaReenkM
MaReenk jako
Nadia Volkov
MarrrtM
Marrrt jako
Caleb Hannigan
GreKG
GreK jako
Siergiej Kalashnikov
PiołunP
Piołun jako
Elias Crowe
CyganC
Cygan jako
William Biscuit
Macabra78M
Macabra78 jako
Adam Nexus Mk 7
Davy KneeD
Davy Knee jako
Davy O'Collan
Arthur FleckA
Arthur Fleck jako
Delilah le Fey

Krzyk Pustki

Zaplanowany Przypięty Zablokowany Przeniesiony Materiały
9 Posty 9 Uczestników 248 Wyświetlenia 2 Obserwuje
  • Najpierw najstarsze
  • Najpierw najnowsze
  • Najwięcej głosów
Odpowiedz
  • Odpowiedz, zakładając nowy temat
Zaloguj się, aby odpowiedzieć
Ten temat został usunięty. Mogą go zobaczyć tylko użytkownicy upoważnieni do zarządzania tematami.
  • KetharianK Niedostępny
    KetharianK Niedostępny
    Ketharian jako Alien
    Obsługa Moderator
    napisał(a) ostatnio edytowany przez Ketharian
    #1

    text alternatywny


    Dzięki uprzejmości użytkownika @davy-knee mam przyjemność zaprezentować Wam kombajn górniczy typu Altmeyer należący do kompanii Kelland Mining, na którym przyszło Wam pracować i który w prologu przygody leci ze stacji przeładunkowej UA w Gliese do układu Borodino, gdzie prowadzone są na szeroką skalę prace wydobywcze i gdzie czeka już zwerbowana przez kompanię załoga główna jednostki, która będzie obsługiwała maszynerię wydobywczą i przetwórczą Altmeyera. W czasie tranzytu na jej pokładzie znajduje się jedynie załoga szkieletowa oraz kilku pasażerów lecących do Borodino we własnych sprawach.

    W niniejszym wątku poproszę o prezentację Waszych bohaterów po tym jak zostaną już oni włączeni w panel sesyjny ponad tytułami wątków (to ci gracze, których awatary widzicie na samej górze działu sesyjnego, czyli postacie, których pełne KP otrzymałem i zatwierdziłem w międzyczasie).

    Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
    2
    • Davy KneeD Niedostępny
      Davy KneeD Niedostępny
      Davy Knee jako Davy O'Collan
      napisał(a) ostatnio edytowany przez Davy Knee
      #2

      doc.png

      Imię i nazwisko: Davy O'Collan
      Wiek: 42
      Profesja: Pilot


      Davy oparł się wygodnie o kantynowy stół, stuknął metalowym kubkiem o blat i uśmiechnął się tak, jakby właśnie wygrał zakład, o którym reszta załogi jeszcze nie wiedziała.

      — No dobra, skoro już mamy razem latać tą piękną, zardzewiałą księżniczką, to wypada się przedstawić. Davy O’Collan. Urodzony na Alpha Caeli Vh, czyli na takim kawałku skały, gdzie dzieciaki szybciej uczą się przeklinać na awarie generatorów niż pisać własne nazwisko.

      Ktoś z załogi parsknął śmiechem.

      — Miałem swoją przygodę z USCMC. W sumie z bardzo prostego powodu — ciągnął Davy. — Chciałem latać. Nie siedzieć w kolonialnym autobusie z silnikiem przyklejonym taśmą, nie wozić skrzynek z ziemniakami między kopułami, tylko naprawdę latać. A Marines mieli najlepsze statki, najlepsze szkolenie i najwięcej okazji, żeby sprawdzić, czy człowiek ma jaja, czy tylko ładnie wygląda w kombinezonie.
      Uniósł kubek w pół-toaście.

      — Marine Space Force, Eridani. Outer Veil, Rimward Frontier, Tartarus Sector, okolice Alpha Caeli… latałem tam, gdzie normalni piloci pytali: „ile płacą?”, a ja pytałem: „czy ten złom da radę wejść ostrzej w atmosferę?”. I zwykle dawał. Bo ja byłem za sterami.

      Ktoś zapytał:
      — To czemu odszedłeś?

      Davy przez chwilę tylko patrzył w kubek. Uśmiech został, ale oczy zrobiły się zimniejsze.

      — A bo przydarzyła sie taka jedna misja. Tajna. Cicha. Taka, o której nikt nie powinien gadać po pijaku w kantynie.
      Przerwał, po czym wzruszył ramionami.
      — Lecieliśmy nieuzbrojonym transportem. Miało być wejście po cichu, żadnych fajerwerków. Stacja miała być prawie pusta. Tyle że ktoś, kurwa, zapomniał jej powiedzieć, że ma być pusta.

      W kantynie zrobiło się ciszej.

      — Zaczęli walić do nas z ciężkiej broni, zanim zdążyliśmy dobrze podejść. Nie z jakiegoś tam działka do straszenia przemytników. Z czegoś, czym rozcina się okręty jak konserwy. Robiłem, co mogłem. Obrót, zejście, awaryjne uszczelnienia, pełna moc na boczne ciągi… wszystko. Ale transport dostał. Kurwa...

      Zacisnął palce na kubku.
      — Moja kabina się zamknęła. Hermetycznie. Reszta statku… nie miała tyle szczęścia.

      Nikt nic nie powiedział.
      Davy odchrząknął i znów założył ten swój pewny, bezczelny uśmiech.

      — Marines, którzy przybyli później, wyciągnęli mnie z dryfującego kokpitu. Półżywego, wściekłego i wciąż lepszego pilota niż większość z nich razem wzięta. Dali mi medal. Ładny kawałek metalu. Przez tydzień leżał w szufladzie, potem zrobiłem z niego otwieracz do butelek. Wreszcie zaczął mieć jakieś praktyczne zastosowanie...

      Ktoś cicho zapytał:
      — Kto do was strzelał?

      Davy spojrzał na niego długo.
      — Nie pytaj o rzeczy, które mają czarne paski w raportach.

      Potem dopił z kubka i klepnął dłonią w ścianę kantyny.

      — No i tak trafiłem tutaj. Jakoś nie mogłem dalej latać z chłopakami. Postanowiłem przejść do cywila. Kelland Mining Company dało mi kontrakt, a ja dostałem Kardhasiankę. Stara, głośna, uparta, kapryśna suka. Czyli dokładnie mój typ. Jestem tu tylko trochę a juz mam wrażenie, że znam każdy jej kabel, każdy zawór, każdy przeklęty dźwięk silnika, kiedy udaje, że jeszcze wszystko jest w porządku.
      Uśmiechnął się szerzej.

      — Traktujmy ją dobrze, a dowiezie nas wszędzie, gdzie zechcemy. Kopnijcie ją bez potrzeby, a najpierw ja was skopię. A potem ona. I uwierzcie mi — ona bije mocniej.

      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
      4
      • Arthur FleckA Niedostępny
        Arthur FleckA Niedostępny
        Arthur Fleck jako Delilah le Fey
        napisał(a) ostatnio edytowany przez
        #3

        Imię i nazwisko: Delilah le Fey
        Wiek: 24 lata
        Profesja: przedstawicielka korporacji

        text alternatywny

        Załoga i inni pasażerowie zauważyli ją po raz pierwszy jeszcze w terminalu transportowym w Gliese. Delilah to chłodna, uderzająco atrakcyjna blondynka po dwudziestce, o ostrych, symetrycznych rysach twarzy i nieskazitelnej cerze. Jej włosy są ciasno spięte na karku. Nosi się elegancko, w korporacyjno biznesowym sznycie. Schludny wygląd to jej wizytówka.

        Figuruje na liście pasażerów jako starszy negocjator z ramienia Lasalle Bionational. Jej celem w układzie Borodino jest sfinalizowanie potężnego kontraktu na bezpośrednie dostawy wysokokalorycznej, modyfikowanej genetycznie żywności dla tysięcy górników Kelland Mining. Delilah ma za zadanie osobiście domknąć warunki finansowe na miejscu i przypieczętować umowę z lokalnym zarządem.

        Podczas załadunku i wstępnych przygotowań do lotu zachowuje ścisły dystans wobec reszty załogi. Z nikim nie wchodzi w niepotrzebne interakcje. Odzywa się tylko wtedy, gdy jest to absolutnie konieczne.

        Nie kryje, że USCSS Kardashian nie jest jej pierwszym wyborem na środek transportu. Zależało jej jednak na natychmiastowym dotarciu do Borodino, a to był jedyny okręt z terminem wylotu pasującym do jej harmonogramu. Nie narzeka jednak głośno na standardy. Znosi wszystkie utrudniania z obojętną powściągliwością.

        Od momentu wejścia na pokład co bardziej spostrzegawczy członkowie załogi mogli dostrzec, że czasami obraca w palcach niewielki, okrągły przedmiot przypominający żeton do automatów z przekąskami.

        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
        4
        • MarrrtM Niedostępny
          MarrrtM Niedostępny
          Marrrt jako Caleb Hannigan
          napisał(a) ostatnio edytowany przez
          #4

          Imię: Caleb Hannigan
          Rola: Kapitan
          Wiek: 44

          text alternatywny

          Kapitan Hannigan objął dowództwo nad USCS Kardashian 6 misji temu i dał się poznać jako człowiek nieco ponad normę przestrzegający regulaminu z rzadka tylko dopuszczając odstępstwa i niemal nigdy w kwestiach bezpieczeństwa co przysporzyło mu opinii człowieka upierdliwego i sztywnego. Cechy te nie znajdują co prawda odzwierciedlenia w kambuzie i mesie, bo kapitan dość swobodnie zachowuje się przy załodze i pasażerach, ale faktem jest, że wystawił już kilka dyscyplinarnych nagan za bardziej, lub mniej błahe przewinienia, czym nie zjednuje sobie specjalnej sympatii podkomendnych. Za niego robi to natomiast kot, który wraz z kapitanem zadomowił się na USCS Kardashian i nosi imię Chaplin. Ani kapitan, ani kot zdają się nie zwracać na siebie nawzajem specjalnej uwagi i zwierzę jest dokarmiane przez różnych członków załogi, ale niewątpliwie jest między nimi jakaś więź lub podobieństwo.
          Częściej zakłada fiasko niż sukces, woli dowalić czasem niepotrzebnej roboty i nie lubi korporacyjnych agentów. Co prawda nikt ich nie lubi, ale Caleb jakby trochę bardziej. Nie tyka alkoholu i nie pali. Na górnictwie jak twierdzi zna się na tyle na ile musi, a jego specjalizacją jest astronawigacja. Zdaje się, że nie ma rodziny, co jednak nie jest rzadkością w profesjach często korzystających z kriosnu, po którym czasem ciężko rozpoznać bliskich.

          Co bardziej dociekliwi mogli wydobyć informacje, że patent kapitański zdobył też stosunkowo niedawno i wydaje się, że USCS Kardashian jest jego pierwszą jednostką, a wcześniejsze rekordy wskazywałyby na przerwaną karierę w kosmicznym lotnictwie cywilnym.
          Wścibscy natomiast dowiedzą się, że Hannigan korzysta z wydawanych przez Adama środków. Chyba na bezsenność.

          Hannigan nosi się swobodnie, choć najczęściej chodzi w firmowej kurtce Kelland, albo czarnym wełnianym swetrze i typowej kapitańskiej czapka. Goli się głównie przed lądowaniem i kriosnem więc szybko "zarasta". Z siłowni korzysta tyle ile musi, by doprowadzić się do stanu używalności po kacu pohibernacyjnym toteż nie jest jakoś bardzo wysportowany.

          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
          4
          • PiołunP Niedostępny
            PiołunP Niedostępny
            Piołun jako Elias Crowe
            napisał(a) ostatnio edytowany przez
            #5

            Imię i nazwisko: Elias Crowe
            Wiek: 52 lata
            Profesja: naukowiec pokładowy / specjalista toksykologii atmosferycznej

            text alternatywny

            Elias Crowe jest członkiem załogi USCSS Kardashian odpowiedzialnym za toksykologię atmosferyczną, jakość powietrza, filtrację, obiegi zamknięte oraz wszelkie skażenia, które mogą pojawić się w układach podtrzymywania życia. W praktyce oznacza to, że zajmuje się tym, czym reszta załogi oddycha, co pije i monitoruje cały syf na statku.

            Miał w życiu parę poważnych wypadków, czy to na statku, czy podczas pracy w koloniach korporacyjnych. Firmowa medycyna poskładała go skutecznie, ale bez większej troski o estetykę. Ma diagnostyczną nakładkę przy jednym oku, ślady po dawnym wypadku i ochrypły głos, który wspomagany jest przez syntezator mowy w krtani. Nie obnosi się z tym szczególnie, ale też nie udaje, że nic się nie stało.

            Nosi przybrudzony, jasny kitel terenowy narzucony na robocze ubranie, a jego kieszenie są zwykle wypchane fiolkami, próbnikami, markerami, paskami testowymi i drobnym sprzętem pomiarowym. W jednej z kieszeni trzyma metalową piersiówkę z własnym destylatem, którego składu lepiej nie pytać, a jeszcze lepiej nie analizować przy użyciu certyfikowanego sprzętu.

            Crowe pali syntetyczne dymogryzy nikotynowe stanowczo za dużo jak na człowieka, który zawodowo zajmuje się jakością powietrza. Jest ponury, cyniczny i charakterny, z nieprzyjemnym nawykiem zakładania najgorszego scenariusza. Niestety dla otoczenia, wystarczająco często ma rację. Nie przepada za ludźmi lekceważącymi procedury, ignorującymi alarmy i mówiącymi „spokojnie, nic się nie stanie”. Kiedy Crowe mówi, że "coś mu śmierdzi", zwykle nie jest to metafora.

            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
            5
            • BeetleB Niedostępny
              BeetleB Niedostępny
              Beetle jako Marcus Holt
              napisał(a) ostatnio edytowany przez Beetle
              #6

              MARCUS HOLT

              b6588fac-6ac2-4edb-820c-5de7fe9e83a2.png

              Ochroniarz Korporacyjny Klasy B
              Kelland Mining Corporation
              UCSM Kardashian, Nr Rej. KM-164

              "Weyland, Kelland, jak zwał tak zwał. Logotyp się zmienia, reszta nie. 
              Ja też się nie zmieniam, więc jakoś się dogadujemy"
              

              WYGLĄD

              Holt to mężczyzna, który wygląda na więcej niż ma lat - efekt wieloletniego wyniszczenia. Twarz poorana głębokimi bruzdami, z cienką blizną biegnącą po prawej skroni -pamiątka po czymś, o czym nie mówi. Ciemne oczy, głęboko osadzone, o spojrzeniu, które wydaje się zawsze skupione gdzieś za rozmówcą - jakby skanowało pomieszczenie pod kątem zagrożeń, których inni jeszcze nie widzą. Krótkie ciemne włosy zaczesane do tyłu z praktyczną dokładnością, gęsta broda przystrzyżona tak, by nie wchodzić w drogę - nie dla wyglądu, dla funkcji.
              Nosi pomarańczowo-biały kombinezon ochrony Kelland Mining z widocznym zużyciem w odpowiednich miejscach - łokcie, kolana, ramiona. Ślady nie są wynikiem zaniedbania. Holt dba o swój ekwipunek z precyzją, która graniczy z obsesją. Wyposażenie jest zawsze sprawne. Zawsze gotowe. Ciężki karabin szturmowy nosi jak przedłużenie własnego ciała - naturalnie, bez wysiłku, ale też bez czułości, z jaką żołnierz traktuje broń. To narzędzie. Nic więcej.
              Przy kołnierzu - cygaro. Zawsze. Czasem zapalone, częściej nie. Mówi, że to stary nawyk. Nie mówi, skąd. Holt z resztą nie wiele mówi. Szczególnie o sobie.

              HISTORIA

              Marcus Holt spędził większość dorosłego życia pracując w kopalni - najpierw jako robotnik wydobywczy na Limen IV, potem jako ochrona, gdy zorientował się, że ma do tego naturalny talent i że płacą lepiej. Kontrakty korporacyjne, jeden po drugim. Kelland Mining zgarnęło go trzy lata temu, gdy szukali kogoś z doświadczeniem w środowiskach ekstremalnych i bez nadmiernego sentymentu do biurokracji.

              Holt pasował idealnie.

              Ostatni kontrakt - krótki, dobrze płatny - dotyczył ochrony personelu na kolonii wydobywczej w systemie peryferyjnym. Szczegółów nie zdradza. Mówi tylko, że "sytuacja się skomplikowała" i że cieszył się, gdy skończyła mu się umowa. Na pytania odpowiada monosylabami. Na głębsze pytania - długą ciszą i spojrzeniem, po którym większość ludzi zmienia temat albo zostaje bez odpowiedzi.

              Teraz leci na USCS Kardashian ze stacji przeładunkowej Gliese do placówki wydobywczej w systemie Borodino. Nowe zlecenie, nowa ekipa, nowy statek. Holt nie jest typem, który szuka towarzystwa - ale też nie unika go demonstracyjnie. Siedzi przy stoliku w kantynie, słucha rozmów innych, rzadko się wtrąca. Nigdy nie pożycza. Nigdy nie prosi o przysługi. Nigdy nie pyta innych o ich historię. Jest tu by wykonać robotę i tylko to się liczy.

              CHARAKTER

              Holt jest człowiekiem ekonomicznym - w słowach, w gestach, w okazywaniu emocji. Nie jest niegrzeczny, chociaż mógłby w oczach wielu za takiego uchodzić. Mówi tyle, ile potrzeba. Odpowiada na pytania, które zostały zadane tak długo jak nie narusza to kwestii jego prywatności. To profesjonalista - skupiony wyłącznie na powierzonym zadaniu. Potrafi być spokojnie pomocny - jeśli ktoś ma problem techniczny z bronią, Holt naprawi go sprawnie i bez komentarza. Jeśli ktoś potrzebuje informacji o protokołach bezpieczeństwa, Holt odpowie szczegółowo - ale nie ma co spodziewać się po nim dyskursu o poglądach, opinii prywatnej czy życiu "poza" korporacją.

              Można powiedzieć, że Holt to idealny korporacyjny dron. Stonowany, skupiony na efektywności - ale jest w nim coś trudnego do nazwania. Pewna pustka za oczami, gdy myśli, że nikt nie patrzy. Sposób, w jaki obserwuje ludzi - zbyt uważny, zbyt systematyczny jak na zwykłą czujność. Większość doświadczonych pracowników kosmicznych jest ostrożna. Holt jest obliczający.

              Rzadko się śmieje, jednak wykazuje wyraźne oznaki cynizmu. Często przez to sprawia wrażenie osoby o poczuciu swojej wyższości.

              Nie pije alkoholu. Nigdy. Na pytanie dlaczego wzrusza ramieniem i mówi, że to "nie jego rzecz".
              Jedna rzecz jest pewna: Holt jest kompetentny. W sytuacji kryzysowej jego ręce się nie trzęsą. Nie jest to jednak oaza spokoju.

              Czasem, w ciszy między zmianami, gdy statek mruczy i wszyscy śpią, Holt siedzi sam przy iluminatorze i patrzy w gwiazdy z wyrazem twarzy człowieka, który nie wspomina przeszłości, bardziej jakby patrzył w przyszłość.

              1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
              🤘
              4
              • Macabra78M Niedostępny
                Macabra78M Niedostępny
                Macabra78 jako Adam Nexus Mk 7
                napisał(a) ostatnio edytowany przez
                #7

                Adam Nexus Mk VII
                Syntetyk medyczny klasy korporacyjnej
                Wysoki, ciemnowłosy mężczyzna o spokojnym spojrzeniu i niemal nienaturalnie opanowanej mimice. Adam porusza się oszczędnie, bez zbędnych gestów, jakby każda czynność była wcześniej przeanalizowana i zoptymalizowana. Jego głos pozostaje równy niezależnie od sytuacji — pozbawiony emocjonalnych skoków, ale nie całkowicie martwy. Raczej… kontrolowany.
                Na pokładzie pełni funkcję oficera medycznego i specjalisty od podtrzymywania funkcji biologicznych załogi podczas długich lotów międzygwiezdnych. Odpowiada za diagnostykę, procedury ratunkowe, chirurgię polową oraz monitorowanie wpływu środowiska statku na organizmy ludzi. Potrafi zszyć otwartą klatkę piersiową przy awaryjnym zasilaniu równie sprawnie, jak przeprowadzić analizę toksyn w obiegu powietrza.
                Jego ciało niemal nie zdradza syntetycznej natury. Skóra wydaje się zbyt idealna, ruchy zbyt precyzyjne, a czas reakcji minimalnie szybszy od ludzkiego. Dopiero bliższa obserwacja ujawnia szczegóły — cienkie linie przy nadgarstkach, chłód dłoni, spojrzenie utrzymujące kontakt wzrokowy odrobinę zbyt długo.
                Adam Nexus Mk VII należy do nowej generacji syntetyków projektowanych nie jako maszyny robocze, lecz pełnoprawni członkowie załóg kolonialnych i ekspedycyjnych. Korporacyjne materiały określają ich mianem „stabilnych partnerów operacyjnych dla środowisk wysokiego ryzyka”. W praktyce oznacza to jednostki zdolne pracować bez snu, strachu i paniki tam, gdzie człowiek często zawodzi.
                Nigdy się nie spieszy.
                Nigdy nie podnosi głosu.
                I nigdy nie odwraca wzroku od śmierci.
                inbound6702499029434936458.png

                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                2
                • GreKG Niedostępny
                  GreKG Niedostępny
                  GreK jako Siergiej Kalashnikov
                  napisał(a) ostatnio edytowany przez
                  #8

                  Imię i nazwisko: Siergiej Nikołajewicz Kalashnikov
                  Nie z tych Kalashikovów.

                  Wiek: 58 lat
                  Profesja: inżynier, były górnik
                  Stanowisko na USCS Kardiashian: pierwszy oficer
                  Pochodzenie: kolonie UPP

                  text alternatywny

                  Co załoga wie o Siergieju Nikołajewiczu "Sadzy" Kalashnikovie

                  Sadza był na USCS Kardashian jeszcze zanim pojawił się obecny kapitan. Hannigan odziedziczył go razem z resztą dobytku jednostki i chyba szybko uznał, że łatwiej zaakceptować jego obecność niż szukać nowego inżyniera na taki wrak.

                  Wiadomo, że wcześniej pracował przy górnictwie i ciężkim sprzęcie, głównie na trasach obsługujących kolonie UPP. Nikt nie wie dokładnie, co mu się stało, ale plotki mówią o pożarze albo eksplozji w kopalni. Efektem są mechaniczne wspomaganie oddechu, przemysłowe protezy i paskudne blizny, których Sadza nie lubi pokazywać.

                  Ma opinię człowieka, który potrafi utrzymać przy życiu wszystko, od reaktora po ekspres do kawy, pod warunkiem, że da mu się śrubokręt, spawarkę i święty spokój. Jednocześnie jest cyniczny, nieprzyjemny i wyraźnie zdemoralizowany. Nie ufa automatyce, korporacjom ani ludziom, którzy mówią zbyt optymistycznie.

                  Z kapitanem dogaduje się… różnie. Hannigan pilnuje procedur, Sadza uważa, że procedury są dobre do momentu, aż zacznie się palić. Mimo tego obaj zdają się mieć do siebie pewien szorstki respekt. Kapitan wie, że Sadza potrafi utrzymać Kardashian w jednym kawałku. Sadza wie, że Hannigan przynajmniej nie jest idiotą.

                  Załoga wie też, że:

                  • Sadza prawie nie śpi bez leków lub alkoholu,

                  • czasem budzi się po kriośnie z atakiem paniki,

                  • nie cierpi korporacyjnych agentów,

                  • i zawsze, ale to zawsze, zamyka za sobą grodzie.

                  1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                  3
                  • ReRebirthR Niedostępny
                    ReRebirthR Niedostępny
                    ReRebirth jako Joshua Gleeson
                    napisał(a) ostatnio edytowany przez ReRebirth
                    #9

                    Joshua

                    Imię i nazwisko: Joshua Gleeson
                    Wiek: 24 lata
                    Profesja: inżynier

                    Wprowadzenie:

                    — Czyli nie zostaniesz?
                    — Wiesz, że nie mogę.
                    Młoda i ponętna czarnoskóra dziewczyna objęła go w pasie i przyległa do jego ciała, chcąc niewątpliwie utrudnić mu decyzję, którą musiał podjąć niemalże z przymusu.
                    — Jak tylko sytuacja się poprawi obiecuję, że wrócę.
                    — I co wtedy? Zaczniemy znów od nowa? - zapytała smutnym, depresyjnym tonem.
                    — Nie wiem — odrzekł szczerze — Ale może po prostu odlecimy stąd i osiądziemy na jakiejś spokojnej, farmerskiej kolonii...
                    Młoda dziewczyna puściła go i spojrzała z ukosa.
                    — To czemu nie zabierzesz mnie teraz?
                    Joshua westchnął. Jak najbardziej przeszło mu to przez myśl nie raz. Wiedział, że rozłąka nie będzie ani łatwa, ani krótka. Może gdyby udało się zdobyć odpowiednie papiery...
                    Sytuację wyprostował niespodziewany gość, który od dobrej chwili najwyraźniej przyblokował automatyczne drzwi i oparty o framugę przysługiwał się ich ckliwemu rozstaniu.
                    — Trochę za późno na to. Żeby skombinować takie papiery potrzeba dobrych kilku dni, a tobie czas kończy się za trzy godziny.
                    — Enyo... Cholera, nie musiałeś. Wszystko mam ogarnięte.
                    Ubrany w zbyt wąski frak i jeszcze bardziej niedopasowane spodnie typu rurki, blondas elegancik zawsze był pedantyczny i nieufny, ala charakter jego pracy premiował czujnych.
                    —Transport? Papiery? Sprzęt? Papiery? Pampersy hibernacyjne?
                    — Cholera Enyo... Że co, pampersy jakie?
                    — Nieważne. Aerodyna będzie tu za dwie godziny. Mam też informację. Miko chce z tobą porozmawiać.
                    Ciało Joshuy wyprostowało się jak porażone taserem.
                    — Mi... Miko? Ale... Myślałem, że.
                    — Że cię nienawidzi? — wtrąciła się dziewczyna —To prawda, ale mimo wszystko to twoja...
                    — Gdzie chce się spotkać?! — wypalił nerwowym tonem
                    — Czeka na zewnątrz — odparł ze spokojem Enyo, po czym rozłożył ręce i odszedł od śluzy. Ta zaczęła zamykać się powoli.
                    Nie zdążyła. Joshua mimo kołatania schorowanego serca wiedział, że musi się z tym zmierzyć. Wziął głęboki oddech, zmrużył powieki i ruszył na miejsce spotkania. Wiedział, że każda minuta teraz to być może ta ostatnia szansa by nie został sam w całym kosmosie.

                    Siedzieli teraz na dachu starego garażu dla transportowców. Przez dobre kilka minut milczeli.
                    Ołowiane, zasnute toksycznymi chmurami niebo nad kolonią wydawało się cięższe i niższe niż zwykle. Miko kopnęła zardzewiały wentylator, posyłając go w dół ze stukotem, który echem rozszedł się po pustym zaułku.
                    — Więc to tak? Znowu spierdalasz? — rzuciła w końcu, nie patrząc na niego. Jej głos był ostry jak krawędź blachy, ale Joshua znał ją zbyt dobrze, by nie wyłapać w nim żalu.
                    — Miko, tłumaczyłem ci... To tylko na jakiś czas — zaczął szybko Joshua, uruchamiając swój stały, słowotokowy mechanizm obronny. — Podłapałem świetny kontrakt jako inżynier na frachtowcu. Zarobię trochę kredytów i wyciągnę nas z tego bagna. Przecież i tak zamykają tę dziurę. Każdy dzień tutaj to czekanie na wyrok, kiedy korporacja w końcu odetnie nam tlen i prąd.
                    Dziewczyna prychnęła, krzyżując ręce na piersi.
                    — Jasne. Kontrakt. Ty i twoje gładkie gadki. Myślisz, że jestem ślepa? Ten pośpiech, ten twój nowy elegancik Enyo... Słyszałam plotki, Josh. Żandarmeria węszy w sektorze. Ktoś odjebał oficera Colonial Marines. A ty akurat teraz, nagle, potrzebujesz nowej roboty, żeby na gwałt opuścić układ? Znowu się zajebałeś gównem?
                    — Bzdury! — żachnął się, nie zwracając uwagi na wulgaryzmy, były dla niej typowe.— Po prostu... nie zgrałem się z wojskiem. Wylali mnie, bo nie pasowałem do ich zakuwanych w pancerze łbów. To wszystko. Chcę tylko naszej przyszłości, rozumiesz? Z dala od tego przeklętego pyłu.
                    Zawsze miał gadane, ale Miko potrafiła przejrzeć go na wylot. Ta tylko potarła ramię, wpatrując się w mroczne majaki rdzewiejącej rafinerii.
                    — Tego samego pyłu, który zabił matkę — powiedziała po chwili już spokojniej, ciszej, niemal do siebie. — Ty chcesz naszej przyszłości, a ja nawet nie wiem, czy ty masz jeszcze jakąkolwiek własną.
                    Joshua westchnął ciężko i przysunął się do niej. Odruchowo potarł lewe przedramię — to samo, które ojciec złamał mu lata temu. Spojrzał na jej gładką, nieco pokrytą drobnymi bliznami twarz.
                    — Wiesz... Zawsze dbaliśmy o siebie nawzajem. Od dzieciaka. Zobaczysz, ułoży się.
                    — Ta... Ty dbałeś o mnie, a stary dbał o to, żebyś ty miał co wspominać — mruknęła cierpko, zerkając na bliznę tuż pod jego okiem. — Czasem myślę, że gdyby tamtego wieczoru pijany nie złamał ci tej ręki i prawie nie wybił oka, nigdy byśmy z tego patologicznego syfu nie uciekli.
                    — Przynajmniej u sąsiada w warsztacie nie było bicia, tylko smar, kable i klucze francuskie — Joshua uśmiechnął się blado na wspomnienie ich dawnego azylu. — Bez narzędzi starego Connorsa nigdy nie nauczyłbym się majsterkować. Nie miałbym teraz fachu w ręku i nie miałbym szans na miejsce na tym statku.
                    — I nie uciekałbyś teraz w kosmos — skwitowała bezlitośnie Miko, choć kącik jej ust minimalnie drgnął w górę.
                    Przez chwilę znów zapadła cisza, przerywana jedynie odległym wyciem syren na niższych poziomach dogorywającej kolonii. Joshua postanowił zagrać odważniej, by ostatecznie rozładować napięcie.
                    — Nie rób z siebie takiej bezbronnej ofiary, siostrzyczko. Nie zawsze ja musiałem zgrywać bohatera. Pamiętasz, co odwaliłaś z tym młodocianym gangiem z Sektora Gamma Cztery, jak mnie dorwali za stacją pomp?
                    Miko wreszcie się uśmiechnęła, szeroko i drapieżnie.
                    — Zaskoczyłam skurwieli, co?
                    — Zaskoczyłaś?! — Joshua zaśmiał się szczerze, czując jak kamień spada mu z serca. — Rozebrałaś się do naga w środku brudnego zaułka! Stanęli jak wryci! Zanim zdołali podnieść szczęki z podłogi, ty już biegłaś prosto na terytorium chłopaków z Rdzawej Szajki, ciągnąc tych napalonych idiotów za sobą!
                    — I wpadli prosto w ich łapy — dodała z satysfakcją, wyraźnie ożywiona wspomnieniem. — A my co zrobiliśmy?
                    — Siedzieliśmy dokładnie tak jak teraz, na dachu — Joshua rozejrzał się z nostalgią. — Patrzyliśmy z góry, jak te dwa gangi nawzajem się wyżynają.
                    Miko spojrzała mu prosto w oczy. Jej twarda, zadziorna maska na ten jeden, krótki moment całkowicie opadła.
                    — Nie daj się tam zabić, Josh. Nieważne, co zrobiłeś i przed kim naprawdę uciekasz. Po prostu... nie daj się zabić. I jeśli faktycznie masz zamiar kiedyś wrócić, upewnij się, że masz obok siebie miejsce dla mnie.
                    — Obiecuję, Młoda. Wyciągnę nas stąd oboje.
                    Joshua wstał, wyciągając do niej rękę, którą uścisnęła z całych sił. Wiedział, że ją okłamuje, nie kłamał jednak w jednym — zamierzał przetrwać i po nią wrócić.

                    USCS Kardashian

                    Joshua jest najmłodszym stażem członkiem załogi USCS Kardashian. To jego pierwsza misja. Stara się nie wchodzić w konflikty i unikać zwracania na siebie uwagi. Niechętnie opowiada o sobie, choć gdy już zacznie gadać, może mówić długo i o wszystkim i niczym zarazem. Wedle danych pokładowych to utalentowany i certyfikowany przez Akademię Weyland-Yutani inżynier 2-go stopnia dla promów kosmicznych i lądowników. Ma także roczne szkolenie wojskowe w Colonial Marines, ale jest obecnie zwolniony ze służby. Jego hobby to majsterkowanie i kolekcjonowanie starych nośników audio. Nie lubi dymu z papierosów i gdy ktoś budzi go w środku nocy. Boi się kotów i utonięcia. Choruje na serce i musi brać stale leki.

                    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                    ♥
                    4

                    Hello! It looks like you're interested in this conversation, but you don't have an account yet.

                    Getting fed up of having to scroll through the same posts each visit? When you register for an account, you'll always come back to exactly where you were before, and choose to be notified of new replies (either via email, or push notification). You'll also be able to save bookmarks and upvote posts to show your appreciation to other community members.

                    With your input, this post could be even better 💗

                    Zarejestruj się Zaloguj się
                    Odpowiedz
                    • Odpowiedz, zakładając nowy temat
                    Zaloguj się, aby odpowiedzieć
                    • Najpierw najstarsze
                    • Najpierw najnowsze
                    • Najwięcej głosów


                    • Zaloguj się

                    • Nie masz konta? Zarejestruj się

                    • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
                    Powered by NodeBB Contributors
                    • Pierwszy post
                      Ostatni post
                    0
                    • Kategorie
                    • Ostatnie
                    • Tagi
                    • Popularne
                    • Świat
                    • Użytkownicy
                    • Grupy
                    • Strona startowa