Daggerheart: Serce Wieczności
-
Eris przewróciła oczami, słuchając wypowiedzi tego męzczyzny. Tylko bardziej się pogrążał, ale to nie z nim miała w sumie problem.
- Panie szanowny - zwróciła się do szlachcica, gdy tylko mogła - Twoi słudzy bardzo nas znieważyli. Oczekujemy przeprosin i solidnej obietnicy poprawy - powiedziała wprost. Może choć ten cały szlachcic będzie lepszy? Bogowie...
-
Hrabia Talbet rozkazał przynieść każdemu po garncu śliwowicy. Jego piękna córka nalewała szlachetnie urodzony uśmiechając się do nich ciepło. Najpierw zwrócił się do Eris..
- Moi słudzy po prostu przedstawili część moich tytułów, tych które może was dotyczyć. Jestem też pedikiurzystom goblinów, golibrodom krasnoludów, ulotkowcem diabelstw i tak dalej. - A potem zwrócił się do reszty.
- Tak więc moi przodkowie mieszkają tutaj od niepamiętnych czasu… Wypijmy za to! (toast) I w owych niepamiętnych czasach byli w posiadaniu pradawnego artefaktu zwanego sercem wieczności! Wypijmy za to. (Toast). Niestety, źli druidzi go ukradli w podstępny i nikczemny sposób… Wypijmy aby upamiętnić to straszliwe wydarzenie. (Toast) I na dodatek z tego powodu cała łowna Zwierzyła ukryła się w pieczarach, pozostawiając nam do polowania tylko nędzne niedźwiedzie i inne żubry! Wypijmy abyśmy nie zapomnieli tej zniewagi! Tak więc sugeruję wam abyście odzyskali owe serce, wtedy wydam jednego z was za moją wspaniałą córkę, oczywiście mówię tylko o tych szlachetniie urodzonych, Wypijmy za powodzenie misji! - -
Jej Wróżkowa Wkrótce Wysokość Aurelianna Belladonna Różopłatka Nimfa-Księżycowa Lilianna Srebrzysta Rosa z Domu Ostu i Porannej Mgły przyjęła miejsce przygotowane przez barona z należytą godnością i w duchu uznała zegarowe krzesełko za wyjątkowo pomysłowe. Być może nawet godne skopiowania po powrocie do domu.
Usadowiła się wygodnie na maleńkim siedzisku, od czasu do czasu zawisając kilka cali nad nim, gdy emocje brały górę nad etykietą.
Z uwagą wysłuchała opowieści hrabiego, dzielnie znosząc kolejne toasty. Po trzecim zaczęła podejrzewać, że mieszkańcy tej krainy rozwiązują większość problemów poprzez picie śliwowicy. Po czwartym nabrała niemal pewności.
Kiedy jednak padły słowa o artefakcie, złych druidach i misji, jej skrzydełka zatrzepotały żywiej, a brokat posypał się wokoło.
- Serce Wieczności? - powtórzyła z zainteresowaniem. - To brzmi dokładnie jak rodzaj przedmiotu, który powinien należeć do królewskiego skarbca!
Przechyliła głowę, przyglądając się hrabiemu z powagą osoby rozważającej niezwykle ważne sprawy państwowe.
- Źli druidzi, starożytny artefakt, pieczary pełne niebezpieczeństw... Tak! To zdecydowanie brzmi jak bohaterska przygoda.
Aurelianna już miała wygłosić królewską deklarację o obowiązku niesienia pomocy poddanym, gdy dotarła do niej druga część propozycji i zamarła.
- Chwileczkę. - Uniosła palec. - Czy ja dobrze zrozumiałam, że nagrodą za wykonanie misji jest pańska córka?
Spojrzała najpierw na hrabiego. Potem na jego córkę. Potem znowu na hrabiego.
- Tak po prostu?
Jeszcze chwila milczenia.
- Czy ona o tym wie? - Wróżka zmrużyła oczy podejrzliwie. - I czy wolno mi zauważyć, że jest to bardzo osobliwy sposób prowadzenia polityki dynastycznej?
Po czym natychmiast rozpromieniła się na nowo.
- Choć muszę przyznać, że jako przyszła monarchini ogromnie popieram rozdawanie nagród za bohaterskie czyny. To bardzo zdrowa tradycja.
Zawisła nieco wyżej nad stołem, rozsypując wokół siebie kilka błyszczących drobinek wróżkowego pyłu.
- A zanim podejmiemy decyzję, chciałabym usłyszeć więcej o tym Sercu Wieczności. Na przykład dlaczego źli druidzi je ukradli, dlaczego zwierzęta tak bardzo je polubiły i czy istnieje choć cień szansy, że po odzyskaniu artefaktu ktoś będzie próbował ukraść również mnie.
Jej wzrok przesunął się na Rechotka.
- Pytam wyłącznie z powodów bezpieczeństwa. Oczywiście.
-
Eris siedziała cicho i udawała, że pije. Podejrzewała, że arystokrata chce ich wszystkich upić, w sobie tylko znanym celu, więc gdy podnosiła szklankę ze śliwowicą, napój spotykał tylko jej ciasno zaciśnite usta.
- Tu chodzi o... małżeństwo, a nie niewolnictwo - czuła się w obowiązku wyjaśnić swojej towarzyszce, która być może tego nie rozumiała.
-
- A czyż nie jesteśmy wszyscy niewolnikami unsere Hertzen? - zapytał baron w mig prztyczka elficy w żart obracając.
Pogładziwszy się po brzuchu, odstawił kielich śliwowicy, która jakoś dziwnie niosła w sobie posmak domowych pieleszy i oszukaństwa.
- Aber jest w Twej propozycji hra-a-a-abio zbytek łaski zaiste - podkręcił wąsa spojrzawszy na tak łacno za nieznajomych wydawaną dziewoję. O ile była to ona w istocie, bo konkrety nie padły, a druga córka, o której hrabia wspominał mogła spokojnie chrapać na barłogu z kości w najgłębszej piwnicy i marzyć o kolejnym posiłku, którym baron nie pragnął się stać - Rudolfa z Dorfendorfu i jego konszabelanten jego cesarska imperatorskość jeno pustym złotem obiecał obsypać za Serce Wieczności. A ty nam kwiat swego domu oferujesz. A i pewnie śliwowicy nie pożałujesz... No, no... Mówże jednak mehr. Czymże ono Serce Wieczności jest? I czemuż swych wojów nie poślesz po nie? -
Hrabia uśmiechnął się szeroko, Następnie kazał przywieźć kolejną butelkę w śliwowicy i powiedział.
- Mówią, że u był kiedyś sercem jednego z dawnych władców bestii, straszliwych potworów, które władały niegdyś dziczą ale zostały pokonane przez boskich wybrańców, z których jeden był naszym praprzodkiem… Źli druidzi ukradli serce ponieważ byli druidami i do tego złymi, a serce i tak ceny że pewnie też będą chcieli je ukraść gdy je odzyskacie Dlatego jak najszybciej musicie niedawno dostarczyć i zawrzeć ślub z moją córką! I tak, to jak córka ma być nagrodą za waszą misję, nie godzi się inaczej. Oczywiście osoba, za którą wyjdzie będzie musiała złożyć tradycyjną przysięgę, ale w końcu każda szlachetna osoba nie powinna mieć obaw, Przed złożeniem przysięgi, musicie tylko obiecać, że ją złożycie gdy dostarczycie serce… Muszę powiedzieć że moja córka Kunegunda posiada wiele talentów, na przykład doskonale sporządza lekarstwa, Potrafi śpiewać Rozbrajające piosenki, a jej talenty do szydełkowania chwalą stajenni i praczki…-
Kunegunda zakrzepowa rzęsami, a potem podbiegła do Eris i nadała jej z osobnej butelki całą szklankę śliwowicy którą podała elfce nie spuszczając z niej oka.
I wtedy wtrąciła się niziołka
- Oczywiście, żebyśmy sobie poradzili w poszukiwaniu tego serca, prawda ser Sergiuszu… - Wskazała Starego na rycerza, który zasnął w trakcie całej rozmowy.
I wtedy hrabia popatrzył na Rekotka.
*- Jeden z moich przodków spotkał Podobno kiedyś cały premię istot podobnych jak ty w naszych podziemiach!- -
A baron zaśmiał się rubasznie nad zachwalanym przez stajennych talentem hrabianki do szydełkowania. Nic tu po ich drużynie.
-
-
Eris nie była zadowolona z tego, że podano jej całą szklankę śliwowicy, jak i z tego, że była tak uważnie obserwowana przez kunegungę.
"Czy się domyśli, że nie piję w ogóle?" zapytała samą siebie w myślach, po czym uznała, że jej to w sumie w ogóle nie obchodzi.
- Bardzo dobry ten napiwek... - powiedziała, mało się przejmując czymkolwiek.
-
Koniec w końcu gospodarz uznał, że nasza drużyna zgodziła się wykonanie misji przez niego zleconej a potem Jego córka wręczyła baronowi i wróżce niewielkie, przynajmniej wedle swojego u mniemania, bo Aureliana mogła być nieco innego zdania, korale. Czy przyjmą jednak ten podarek?
Khari z kolei była tak zachwycona poczęstunkiem, że nie wylewała za kołnierz i w końcu przywaliła głową w futrynę, przez to straciła przytomność i jej towarzysze zostawili ją aby odpoczęła…Srebrny Dysk.
Gdy drużyna dotarła do Srebrnego Dysku, to zobaczyła w środku naprawdę bardzo przytulny wystrój. Były tutaj prawdziwe fotele i okrągłe stoły, na półkach książki, a także pianino i harfa samodzielnie grające proste melodie. Gospodarz rzeczywiście był automatonem, o monstrualnie wielkich srebrnych uszach, wyraźnie nie pasujących do jego metalowego oblicza ukształtowanego na podobieństwo uczonego Mędrca.
- Witajcie o szlachetni podróżnicy, dobrze was tutaj widzieć! Słyszałam że obiecaliście urządzić koncert u tego elfiego łachudry, Ja obiecuję wam zapłacić dwa razy więcej niż on za urządzenie koncertu u mnie. Poza tym mogę wam pozwoli Co obejrzeć kilka map przedstawiających Żarłoczne Pieczary, problem polega na tym, że to miejsce Nigdy Nie wygląda tak samo jak się do niego drugi raz wchodzi… -Pod Nawiedzonym Młynem
Tawerna Pod Nawiedzonym Młynem znajdowała się nieopodal rzeczonego Młyna…
Było ciemno ponieważ budynek nie posiadał żadnych okien, Podłoga była brudna i czerwona, prawdopodobnie nie tylko od wina, Kilka tresowanych Szczurów zajmowało się odpadkami jedzenia jakie wyrzucono na podłogę. Właścicielem owego przybytku był ogromny Smokowiec, posiadający metalową rękę, z trzema długimi jak ostrza sztyletów pazurami, który na ich widok obnażył wszystkie zęby i zawołał.
- Czego! Jeśli chcecie podjąć wyzwanie przenocowania w nawiedzonym młynie to musicie ujścić kaucję w wysokości pięćdziesięciu szczebników na wasz pogrzeb… Do wygrania jest wspaniały Torba przechowywania, której można pomieścić dziesięciokrotnie więcej niż wygląda, nieskończony dziennik zapisujący To co podyktujesz, lupa pozwalająca rozpoznać prawdziwość monet i buty Samotańczenia!! -
Baron jednak zaniósł zaraz się w toku zobaczył że obok znajduje się dosyć duży budynek wyglądający na magazyn, nad którego drzwiami widział napis.
“Maksym Róg i wspólnicy - przedsiębiorstwo import-export” -
Szlachetnie urodzona wróżka przyjęła podarek z należytą wdzięcznością. Przynajmniej na zewnątrz.
W rzeczywistości korale były nie tylko stanowczo zbyt duże, ale również zatrważająco pospolite. Aurelianna widywała bardziej wyrafinowaną biżuterię splataną przez ślepe gąsienice pośród ostowych zarośli. Mimo to etykieta pozostawała etykietą.- Piękny podarek. Iście królewski - oznajmiła z pełnym przekonaniem godnym wytrawnej dyplomatki, unosząc ogromne korale obiema dłońmi. Na jej twarzy pojawił się uprzejmy uśmiech, który jedynie wyjątkowo spostrzegawcza osoba mogłaby uznać za odrobinę wymuszony.
Zamyśliła się na moment.
- Pozostawię go pod opieką mojej nadwornej obrończyni. Byłoby prawdziwą tragedią, gdyby tak cenny dar zagubił się podczas naszej bohaterskiej wyprawy.
Po czym bez chwili zwłoki podfrunęła do nieprzytomnej Khari i z godną podziwu sprawnością wepchnęła korale za pazuchę olbrzymki.
Sprawa prezentu została tym samym rozwiązana w sposób całkowicie satysfakcjonujący.🧚🧚🧚
Wkrótce potem, wraz ze swymi nowo pozyskanymi dworzanami, Aurelianna przybyła do Srebrnego Dysku.
Na widok gospodarza o wielkich srebrnych uszach jej oczy rozbłysły zainteresowaniem. Przysiadła na ramieniu barona i przechyliła głowę, przyglądając się osobliwej istocie z wyraźną fascynacją.- Jestem Jej Jaśnie Migotliwa Wysokość Aurelianna Belladonna Różopłatka Nimfa-Księżycowa Lilianna Srebrzysta Rosa z Domu Ostu i Porannej Mgły - przedstawiła się z należytą powagą. - A oto moi towarzysze podróży oraz członkowie przyszłego dworu.
Wskazała kolejno drobną dłonią:
- Baron van Trykk, nadworny doradca i dyplomata. Eris Moonbeam, nadworna czarodziejka i uzdrowicielka. Oraz Rechotek… - Tutaj zawahała się na moment. - Udomowiony ropuch o wyjątkowo silnych instynktach.
Po czym uśmiechnęła się promiennie, jakby właśnie powiedziała coś niezwykle pochlebnego.
- Chętnie obejrzymy mapy Żarłocznych Pieczar. Skoro bowiem miejsce zmienia się dopiero przy kolejnym wejściu, to podczas pierwszej wyprawy powinno zachowywać się całkiem rozsądnie.
Według Aurelianny była to logika nie do podważenia.
🧚🧚🧚
Kiedy zaś znaleźli się Pod Nawiedzonym Młynem, wróżkowa księżniczka raz jeszcze dopełniła obowiązku oficjalnego przedstawienia swojej osoby, nie przejmując się specjalnie szorstkimi manierami smokowca. W końcu nie każdy miał szczęście zostać wychowanym na królewskim dworze.
Po zakończeniu ceremonii usadowiła się ponownie na ramieniu barona, wygodnie poprawiając płatki swojej sukni.
Skoro przy stole znajdował się zawodowy dyplomata, prowadzenie rozmów z karczmarzami mogła wielkodusznie pozostawić jemu. Jak przystało na mądrą przyszłą monarchinię, Aurelianna doskonale wiedziała, kiedy należy przemawiać... a kiedy pozwolić przemawiać swoim poddanym.
Cześć! Wygląda na to, że jesteś zainteresowany tą rozmową, ale nie masz jeszcze konta.
Masz dość przewijania tych samych postów za każdą wizytą? Po zarejestrowaniu konta zawsze wrócisz dokładnie do tego samego miejsca, w którym byłeś wcześniej, możesz wtedy również wybrać opcję otrzymywania powiadomień nowych odpowiedziach (e-mailem lub powiadomieniem push). Będziesz też mógł zapisywać zakładki i głosować na posty, aby okazać uznanie innym członkom społeczności.
Z Twoją pomocą tez post mógłby być nawet lepszy 💗
Zarejestruj się Zaloguj się