[Path 2ed] Runa cienie
-
-Dobre pytanie, a jak wolisz ? Nie jest to szczyt romantyzmu ale do kolejnego przystanku mamy ze dwie godziny i nie wiadomo jak będzie z zakwaterowanie. - Odparła jedną ręką rozpinając swoja koszulę a drugą muskając szyję Eleril schodząc do obojczyka i jeszcze niżej.
-
Diablica przez chwilę jeszcze całowała czarodziejka, a potem oderwała się i powiedziała po namyśle.
- Może jednak poczekamy do wieczora, będą jakieś bardziej komfortowe warunki. -
Potem położyła się pomiędzy kobietmi, także jej głowa leżała na kolanach Elphiry. Nadal była w Staniku nie ubierając koszuli. Grimm Wyraźnie niechętnie zrobiła Tak samo.
W końcu dotarli pod wieczór do wioski, które jak się okazało była praktycznie opuszczona, mieszkańcy słyszeli bo gratulującym w pobliżu dziwaczne latające W wiatraku… Jednak dzięki temu okazało się, że mają wystarczająco dużo miejsca. Jedna z trzech osób jakie pozostały, czyli karczmarz powiedział że ma czteroosobowej pokój… -
Elphira w sumie trudno jej było się nie zgodzić z Eleril taka podróż też była dość przyjemna, przez resztę drogi głaskała fechmistrzynię ciesząc się spokojem. Oczywiście wnioskując po reakcji Grimm nie podzielała tej opinii.
Następny przystanek okazał się dość osobliwy, zazwyczaj opuszczone wioski były dość ponure ale tutaj widać było że mieszkańcy porzucili ją niedawno. No i też nie wszyscy poza karczmarzem był tu jeszcze stary krasnoludzki sklepikarz gotowy bronić swego dobytku muszkietem a biorąc pod uwagę jak groźnie patrzył na przybyłych to czarodziejka nie była pewna czy jest chętny do robienia interesów na tą chwilę. Poza nim w lokalnej kaplicy można było zastać kapłankę Pharasmy z Galt, co jej nie zaskakiwało bo Pharasmici zazwyczaj trwali na posterunku do końca.
-Wygląda na to że tym razem nie będziemy miały problemu z zakwaterowaniem. - Stwierdziła pod nosem choć zważając na okoliczności wolała nie nazywać tego szczęściem. -
Dziewczyny wypakowały się z powozu, oczywiście ubrawszy się wcześniej… Po zwiedzeniu karczmy okazało się że są to dwa czteroosobowe pokoje, jeden z nich posiada kominek, przy którym można by się w nocy ogrzewać, a drugi posiada dostęp nie wielkiego gorącego źródełka…
Niedługo potem gdy zaczęły się wypakowywać przebiegła do nie Karendis…
- Nys podróżuje razem z tymi dziwnymi bliźniakami… Nie jestem pewna czy powinnam być zaniepokojona Czy zazdrosna? I tak Zapytałam ją czy nie mogłybyśmy razem pomóc jej w nie była przeciwna.- -
-Ja bym była zaniepokojona biorąc pod uwagę że wszystkie już trochę widziałyśmy a i tak bliźniaki potrafią nas przyprawić o gęsią skórkę. - Odpowiedziała wiedźmie, ciekawe jaką opinię sobie wyrobiła Nys o tej parze po wspólnej podróży. Zresztą sama zastanawiała się czy powinny coś zrobić, co prawda nie wchodziły im w drogę ale miała wrażenie że za tą dwójką mogło kryć się coś złowieszczego.
-Więc… kominek czy gorące źródełko ? Dla mnie to drugie brzmi kusząca a dla was ? - Zapytała reszty jak zapatrują się na dzisiejszy nocleg i “odpoczynek”. Musiała przyznać że jak na niewielką wioskę karczma oferowała całkiem dobre pokoje z dodatkami.
-
- One chyba nie są aż tak dziwne, prawda? - Zapytała Grimm.
- To może wybierzmy gorące źródła, będziemy mogły wykąpać się razem… Bez potrzeby odwracania wzroku… - rzekła Ramiel
Gdy jednak dziewczyny się rozpakowywały, podeszła do niej kapłanka Pharasmy uśmiechając się i zapytała.
- Czy słyszeliście o Wielkim proroku naszej bogini, szlachetnym czerwiu zdobywcy?- -
-Trudno powiedzieć, może moje obawy są nie potwierdzone. Poza osobliwą aurą tej dwójki wiemy tylko tyle że zależało im na podruży z nami dla “bezpieczeństwa” ale nie zdradzili kogo lub czego się obawiają. - Odpowiedziała Karendis.
-Jakim czerwiu ? - Spytała zdziwiona w Ustalav kult Pharasmy był dość rozpowszechniony ale pierwszy raz słyszała coś o czerwiu proroku. Może był to jakiś lokalny odłam lub nowa sekta ?
-
Rozmowa z kapłanką
Kapłanka spojrzała na czarodziejkę oczami w których jarzyło się coś nieodgadnionego.
- To wielki patrol żywych i umarłych, który objawił nam, że prawdziwej w życie wieczne można odnaleźć tylko w ostrzach przyjaźni! Podróżuję razem ze swoją oblubienicą aby objawić światu piękno przyjaźnić i odległych światów!-Przygotowując się do snu
dziewczyny więc wybrały pokój z gorącym źródłem. Znajdowały się tam cztery wygodne i miękkie maty na podłodze, oraz gorące źródło. Eleril wydawała się być zachwycona zbliżającą się nocą i powiedziała.
- No to jak? Coś zamawiamy na kolację? - Dziewczyna oblizała walki nerwow -
-Ostrzach przyjaźni ? - Rozmowa z kapłanką zaczynała się robić dziwna a wymieniły raptem parę zdań i chyba nie podobało jej się dokąd może zmierzać.
~***~
Pokój był całkiem przytulny a źródełko dość duże by pomieścić cztery osoby co przekonywało ją że był to właściwy wybór.
-A na co masz apetyt ? Nie należy się zbytnio objadać przed “snem”. - Spytała zalotnie. -
Rozmowa z kapłanką
Kapłanka uśmiechnęła się i wyjaśniła.
- Niegdyś bluźniercy nazywali je ostatecznymi ostrzami, ale w istocie Dzięki nim ludzie mogą na zawsze pozostać razem gdy zostaną przez nie zabici, tak jak chciała nasza pani! Tylko heretycy wierzą w tak zwany osąd, A wy istocie wszystkie dusze wczepiają na przeklętych księżyc, gdzie padają ofiarą jego szaleństwa…-Rozmowy w karczmie
Eleril zarumieniła się i powiedziała.
- Pragnę smakować waszych ust i… Innych rzeczy…- -
Im dłużej słuchała kapłanki tym bardziej przypuszczała że ma do czynienia z heretyczką lub jakąś dziwną sektą podczepioną pod kult Pharasmy.
-Nie jestem pewna czy tkwienie w magicznym więzieniu z innymi jest dobrą perspektywa na spędzenie wieczności po śmierci, zwłaszcza przedwczesnej. Raczej podziękuję. - Odpowiedziała sceptyczna co do rewelacji głoszonych przez kapłankę.~*~
-Nie tylko ty masz taki apetyt, postaramy się go nasycić tej nocy. Zwłaszcza że pokój daje nam wiele opcji, żal nie skorzystać. - Odpowiedziała Eleril patrząc na nią wymownie i przenosząc wzrok na źródełko.
-
Rozmowa z kapłanką
Kapłanka pokręciła głową i zwisnęła ciężko.
- Tak wielu ma w tych smutnych czasach zimny serca, ale mówię wam, że gdybyś trochę mnie otworzyły to byście zobaczyły, że zamieszkanie w tych ostrzach jest przeznaczeniem wszystkich istot dobrej woli!-W pokoju
- To znaczy Możemy się teraz wykąpać? - zapytała diablica i powoli zaczęła się rozbierać, najpierw zdejmując bluzkę i spodnie Tak, że została w całej bieliźnie podobnie zrobiła Grimm… -
-Na razie jakoś się nie wyrywam na tamten świat. I czy Pharasma nie sądzi każdej duszy podług jej czynów i życia jakie wiodła i na podstawie tego wysyła w takie zaświaty na jakie sobie zasłużyła ? - Spytała kapłanki choć spodziewała się że jej odpowiedź będzie odbiegać od oficjalnej doktryny.
~*~
-I nie tylko… - Odpowiedziała samej się rozbierając wolnym krokiem mijając dziewczyny, w odróżnieniu do nich nie poprzestała na bieliźnie.
-Chyba nie zamierzacie się tak “kąpać” ? - Spytała stając pomiędzy nimi z delikatnym uśmiechem na ustach. Nie czekając jednak na odpowiedź minęła je wolnym uwodzicielskim krokiem zbliżyła się do źródełka by w końcu powoli zanurzyć się w jego wodach. -
Dziewczyny przyglądały się jak czarodziejka się zbiera, a potem Eleril zdjęła stanik pomogła to zrobić Grimm, A potem zdjęły majtki I fechmistrzyni Popatrzyła na wspaniałe piersi młodszej potwory… Ramiel rozebrała się idąc tanecznym krokiem i razem wszystkie trzy dołączyły do Elphiry w basenie…
[i] - Czy mogę pocałowa twoją pierś! -[/i] Zapytała diablica Grimm, która się zgodziła i Eleril podpłynęła i wzięła do ust duży sutek.
-[i] Zajmij się drugą… -[/i] - rzekła Ramiel dotykając biodra żony. -
Woda była przyjemna tak jak lubiła i na pewno pozwalała na długą relaksującą kąpiel jednak wszystkie miały co innego na myśli i zamierzały podnieść temperaturę jeszcze bardziej.
-Wedle życzenia. - Odpowiedziała po ucałowaniu małżonki po czym zajęła miejsce obok fechmistrzyni. Pewnie ujęła pierś dłonią masując ją przez chwilę po czym przystąpiła do całowania i pieszczot spoglądając do góry by widzieć twarz Grimm, trzeba było jej wynagrodzić cierpliwość wykazaną w czasie podróży. Drugą wolną dłonią powoli zaczęła głaskać Eleril po plecach od karku aż do końca pleców. -
Grimm zrobiła rozmarzoną i błogą minę. Elphi czuła, jak pod jej palcami twardnieją sutki dziewczyny. Eleril wygięła się podsuwjąc pośladki pod dłoń czarodzieki, a potem zapytała.
*- Pomożesz mi zaspokoi Grimm palcami? - i wsunęła dłoń pomiędzy uda łowczyni potworów… Żona Elphiry podpłynęła do niej od tyły i jedną dłonią masowała jej podbrzusze, a drugą gładziła piersi.
Cześć! Wygląda na to, że jesteś zainteresowany tą rozmową, ale nie masz jeszcze konta.
Masz dość przewijania tych samych postów za każdą wizytą? Po zarejestrowaniu konta zawsze wrócisz dokładnie do tego samego miejsca, w którym byłeś wcześniej, możesz wtedy również wybrać opcję otrzymywania powiadomień nowych odpowiedziach (e-mailem lub powiadomieniem push). Będziesz też mógł zapisywać zakładki i głosować na posty, aby okazać uznanie innym członkom społeczności.
Z Twoją pomocą tez post mógłby być nawet lepszy 💗
Zarejestruj się Zaloguj się