Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa
Skórki
  • Jasny
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Ciemny
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
Patronite
  1. Start
  2. Sesje inne
  3. Rozgrywka
  4. Serce tajgi [Zew Cthulhu]
Serce tajgi
GordianG
Gordian jako
Wielki Cthulhu
Mistrz Gry
KaworuK
Kaworu jako
Eleonora Croft (Anna White)
AgnesA
Agnes jako
Violet Shane
ElvisE
Elvis jako
Ren Watanabe
CyganC
Cygan jako
Walter Murdock (William Evans)
KetharianK
Ketharian jako
John Carter (Mike Dundee)

Serce tajgi [Zew Cthulhu]

Zaplanowany Przypięty Zablokowany Przeniesiony Rozgrywka
sercetajgi
116 Posty 7 Uczestników 2.6k Wyświetlenia 3 Obserwuje
  • Najpierw najstarsze
  • Najpierw najnowsze
  • Najwięcej głosów
Odpowiedz
  • Odpowiedz, zakładając nowy temat
Zaloguj się, aby odpowiedzieć
Ten temat został usunięty. Mogą go zobaczyć tylko użytkownicy upoważnieni do zarządzania tematami.
  • AgnesA Niedostępny
    AgnesA Niedostępny
    Agnes jako Violet Shane
    napisał(a) ostatnio edytowany przez Agnes
    #106

    Violet skierowała się do sali, żeby wyjaśnić Eleonorze ewidentne nieporozumienie, do którego doszło pomiędzy nią a pułkownikiem. W pierwszej chwili, gdy weszła do sali, nie mogła odnaleźć wzrokiem nikogo z ich ekspedycji. Wreszcie udało jej się pochwycić wzrok Eleonory rozmawiającej z dwoma roześmianymi mężczyznami. Przeprosiła ich grzecznie i odciągnęła towarzyszkę na bok.

    -Czemu tak nagle odeszłaś i zostawiłaś mnie z nim samą? - szepnęła z lekką pretensją w głosie. - Wydaje mi się, że źle zrozumiałaś intencje pułkownika. Prosił tylko, żebyśmy dowiedziały się czegoś o tej nowej masce. Wystarczy znaleźć madame i z nią porozmawiać. Nie ma w tym nic złego. A pułkownik jest gotowy nam pomóc niezależnie od efektu, ale pewnie informacje o masce zmotywują go jeszcze bardziej. Pomożesz? Czy mam to zrobić sama? - spytała z determinacją. - Gdzie właściwie podziała się madame? I Walter? I John? - spytała już spokojniej, rozglądając się po sali.

    @kaworu

    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
    1
    • KaworuK Niedostępny
      KaworuK Niedostępny
      Kaworu jako Eleonora Croft (Anna White)
      napisał(a) ostatnio edytowany przez Kaworu
      #107

      Eleonora nie wiedziała, czy lubi dwójkę dżentelmenów i ich chichot, nie wiedziała też do końca, co myśleć o rewelacjach Violet.

      - Kochana – zaczęła – Możliwe, że doszło do nieporozumienia, może tak, może nie. Wybacz, myślałam, że opuścisz tego pana razem ze mną. Ja… - zastanowiła się, co chce powiedzieć – możemy porozmawiać z Madame i możemy zapytać o tą maskę, jeśli tylko informacje są tym, na czym zależy pułkownikowi. Nie rozumiem jednak, czemu wysługuje się dwiema obcymi damami, jeśli jego intencja są naprawdę czyste… - zmarszczyła brwi – Wybacz, może naprawdę zareagowałam zbyt emocjonalnie i może naprawdę nie ma tutaj żadnego niewłaściwego zachowania. Rozmowa nie jest czymś, czego powinniśmy się wstydzić lub bać. A co do Madame… udała się z naszym Walterem w… prywatne miejsce – nie wiedziała, jak ładnie wyjaśnić Violet zachowanie dwójki mężczyzn – moglibyśmy się do nich udać, o ile nie będziemy im… przeszkadzać? – starała się uśmiechnąć, ale wyszedł jej tylko jakiś krzywy grymas.

      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
      2
      • AgnesA Niedostępny
        AgnesA Niedostępny
        Agnes jako Violet Shane
        napisał(a) ostatnio edytowany przez
        #108

        -Oh, poszli oglądać prywatną kolekcję Madame? To doskonała okazja. Wystarczy, że do nich dołączymy i zadamy parę pytań. To którędy? - spytała, rozglądając się za wyjściem. @kaworu

        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
        3
        • LubeszL Niedostępny
          LubeszL Niedostępny
          Lubesz
          napisał(a) ostatnio edytowany przez Lubesz
          #109

          Ren Watanabe

          Gdy urzędnikodszedł w stronę wysokich szaf, w których były dane meldunkowe, nerwowo, nawet bardziej przez niecierpliwość stukałem palcem o palec. Nie nawidziłem czekać, a konkretnie w takich okienkach. Dość mocno mi się kojarzył z okienkami w więzieniach do odwiedzin. Byłem raz w takim miejscu w czasie nauki. Wspomnienia nie należały do najlepszych. Osadzeni w pomarańczowych ubraniach, z nienawistnymi spojrzeniami, i wulgaryzmami na ustach. Szuranie szuflad wspomagało pogłebienia się w przeszłości, i oczami widziałem przez chwilę archiwum właśnie więzienia czy też akt do sądu. To wtedy przygotowywaliśmy się do obrony. Sprawa właściciela jednego z hoteli była skąplikowana, i makabryczna.

          Z mojego umysłu wytrącił mnie nagły bezruch urzędnika, przez co lekko się nachyliłem jakbym oczekiwał że od razu powie. Jednak tamten się zawachał, co mi od razu się nie spodobało. Moje czoło zmarszczyło się z lekkiego niezadowolenia.
          -Ale...- Powiedziałem ale mężczyzna znikł za drzwiami zabierając kurtkę.

          Zabrał kurtkę.... To dziwne, chyba że przełożony o tej porze już jest w domu i musi zadzwonić. To był miało lekki sens, raczej mało prawdopodobne by było gdyby dzwonił do kogoś innego.
          Zacząłem krązyć tu i tam czekając na rozwój sytuacji, nie wiedząc co robić. Spoglądałem na innych, próbując dostrzec coś co mogę zrobić, czy do kogo podejść kolejnego. Jednak nie musiałem nic zrobić, lecz to co było później było jeszcze bardziej niepokojące.

          Mundurowi weszli i otoczyli mnie, a ja stałem jak wyryty, nie robiłem szybkich ruchów. Obróciłem się co nowo przybytego, który miał kartę meldunkową tą którą urzędnik wcześniej wyjął.
          -Tak...oczywiście- Odparłem, a w głosię widać było już nauczoną urzędową mowę.

          Podążyłem za nimi do gabinetu, który niczym się nie wyróżniał od innych tego typu pokojach. Za poleceniem usiadłem na krześlę, przyglądając się poczynaniom Hiroshiego. Podałem mu swoje prawdziwe dane, gdyż tutaj nie było co ukrywać nic.

          Odpowiedziałem na konkretne pytania:

          • Nie nie byłem umuwiony
          • Nie pisałem z nim
          • Nie, nie wie że go poszukuję
          • Poszukuję gdyż ma cenne informację które mogą mi być potrzebne

          Gdzy mężczyzna wyznał że nasz poszukiwany ukrywa się dość mocno, aż zaniemówiłem, lecz nic nie dałem po sobie poznać. Słuchałem go z ciekawością, co mógł zauważyć. Gdy zadał mi kolejne pytanie odpowiedziałem iż mam z nim związaną sprawę, i szczegółów nie mogę wyjawić. Miało to na celu lekko nakierowanie iż jestem wysłany przez rząd zza granicy,a jednocześnie nie powiedziałem że nie. Pośrednia prawda która była niedopowiedzeniem. Mój wzrok podążął za nim gdy zaczął chodzić.
          Jego rada nie mniej jednak brzmiała jak groźba i ostrzeżenie, ale czy przed nim czy może przed kimś jeszcze. Choć po ostatnim zdaniu mam wrażenie że to on może sprawić kłopoty.

          Funkcjonariusze odprowadzili mnie do wyjścia, a moje oko zachaczyło zegar pobliski. Pół godziny.... cóż dobrze że nie areszt za szukanie osoby podejrzanej.
          Gdy wiatr zakuł mi w twarz, poczułem dotyk w ręcę. Spojrzałem na mężczyznę w mundurzę który był jednak całkiem całkiem. Nie wiedziałe przez chwilę dlaczego dotknał mojej ręki, lecz gdy poczułem w dłoni wizytówkę, to aż serce zabiło mi mocniej. Spojrzałem jeszcze raz na przystojniaka który póścił oczko, a jak uśmiechnąłem się delikatnie i lekko ukłoniłem prawie niezauważalnie.

          Stukając wizytówką, zastanawiałem się co robić, czy iść tam, czy wrócić do towarzyszy. Klub Raczej prosperuje w nocy, ale może akutat teraz nasz cel tam był, gdy nie jest tłoczno. Szybkim krokiem powędrowałem w stronę dzielnicy portowej. Nie słyszałem o tym klubie, więc musiałem go sam poszukać. Nie spodziewałem się aby było go ciężko znaleźć.

          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
          💚
          1
          • CyganC Niedostępny
            CyganC Niedostępny
            Cygan jako Walter Murdock (William Evans)
            napisał(a) ostatnio edytowany przez
            #110

            Walter delikatnie otworzył gablotę i wyjął z niej idealnie wypolerowaną maskę ośmiornicy. Oglądanie zaczął od oczu. Patrzenia na nie a bardziej w nie, można było porównać tylko do jednego - oceanu nocą. Nim dłużej go obserwujesz, tym bardziej wydaje ci się, że to on obserwuje ciebie. Dokładnie takie samo wrażenie wywoływały oczy maski. - Panie Walterze. Czy wszystko w porządku? - zapytała Madame zaskoczona tak długą przerwą w poruszaniu się inżyniera. - Tak, tylko oczy tej maski wydają się jakby żywe. - odpowiedział ewidentnie skołowany tym jak dobrze wykonana może być maska.

            Po tym lekkim zaskoczeniu kontynuował oglądanie. Macki, zęby i przyssawki wykonane równie dobrze jak oczy. Jak można coś takiego stworzyć? Ta myśl przechodziła mu przez głowę podczas obracanie maski na drugą stronę. Z tyłu spodziewał się gładkiego miejsca na twarz i bez zaskoczenia to też ujrzał. Chwilę się przyglądał powierzchni jakby od niechcenia, gdy nagle zauważył małe symbole zapisane czymś czerwonym. Madame. - zwrócił uwagę kobiety i podszedł powoli do biurka. Proszę spojrzeć. Na odwrocie maski są jakieś azjatyckie symbole. - powiedział przekazując maskę do rąk Madame.

            Kiedy kobieta była zajęta symbolami, oczy Waltera powędrowały na biurko, na którym znajdowały się kartki z bardzo podobnymi symbolami, a może nawet i identycznymi. W gromadzie obcych znaków ujrzał mniejszą kartkę z treścią zapisaną w angielskim - "Decyzje najlepiej podejmować szybko. Masz czas do wieczora. Cena jest wysoka, ale przecież warto! T." Dość tajemnicza wiadomość. Pomyślał zaciekawiony inżynier, aczkolwiek nie zapytał o tą notatkę. Gdyby Madame chciała pomocy lub rady sama by o to poprosiła. Walter nie był chamem, żeby narzucać swoją pomoc.

            1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
            1
            • KetharianK Niedostępny
              KetharianK Niedostępny
              Ketharian jako John Carter (Mike Dundee)
              Obsługa Moderator Mecenas
              napisał(a) ostatnio edytowany przez
              #111

              Urząd meldunkowy w Yokohamie


              John Carter przyjrzał się uważnie jedynemu oknu budynku, w którym pełzała poświata słabego oświetlenia, po czym przeniósł spojrzenie na młodego Akitę Yashinoto.

              - Szczęście wydaje się nam sprzyjać - powiedział kiwając nieznacznie głową - Ktoś jeszcze nie wyszedł do domu. Z oczywistych powodów muszę zdać się na pana pomoc, panie Yashinoto. Czy zechce pan zwrócić na siebie uwagę tego zacnego urzędnika, który okazał się tak pracowitym człowiekiem?

              Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

              1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
              0
              • GordianG Niedostępny
                GordianG Niedostępny
                Gordian jako Wielki Cthulhu
                napisał(a) ostatnio edytowany przez Gordian
                #112

                WALTER, VIOLET I ELEONORA

                Madame Beaumont ostrożnie wzięła maskę z rąk Waltera i przyjrzała się czerwonym znakom znajdującym się na jej wewnętrznej stronie.
                Hmm... - zmarszczyła lekko brwi. - Nie przypominam sobie, żeby handlarz wspominał o czymś takim...
                Nie zdążyła jednak wyjaśnić, czego handlarz jej nie wyjaśnił, bo w tej chwili zahaczyła udem o krawędź biurka, a jej ręka z kieliszkiem pełnym armagnaku przechyliła się. Bursztynowy płyn rozlał się szeroką smugą prosto na spodnie inżyniera.
                Mon Dieu! - wykrzyknęła Beaumont. - Panie Walterze, strasznie pana przepraszam... - choć jej twarz na to nieszczególnie wskazywała, bo zaniosła się chichotem. - Proszę się nie ruszać, coś na to zaradzę...
                Nie czekając na odpowiedź, odłożyła pusty kieliszek i niemal odruchowo uklękła przed nim. Wzięła niewielką, haftowaną chusteczkę, którą trzymała w małej kieszeni jej sukienki, i zaczęła energicznie osuszać nią plamę na nogawce spodni, mrucząc pod nosem kolejne melodyjne francuskie zwroty, zabarwione dodatkowo mrukliwym głosem osoby pod wpływem alkoholu.
                I w tej właśnie chwili rozległo się ciche pukanie do drzwi. Madame najwidoczniej go nie usłyszała, bo nie zareagowała. Podobnie Walter, stojący tyłem do drzwi. Wobec braku odpowiedzi, Violet i Eleonora uchyliły je lekko i weszły do pomieszczenia.
                Zastały w nim Waltera, stojącego tyłem do nich, oraz klęczącą przed nim madame, która wykonywała energiczne ruchy ręką w okolicy krocza inżyniera, do tego mamroczącą pod nosem coś po francusku. Madame dopiero po chwili zdała sobie sprawę z nowych gości. Trudno było powiedzieć, czy zdaje sobie sprawę z tego jak ta scena musi wyglądać z perspektywy osób, które dopiero weszły do pomieszczenia...
                Czy panienki czegoś potrzebują? - spytała, zerkając na nie swoim figlarnym wzrokiem, nie przerywając pracy nad spodniami Waltera, który dopiero w tej chwili zorientował się, że ktoś wszedł do pokoju.

                REN

                Opuszczając urząd, Ren spojrzał jeszcze raz na kawałek kartki spoczywający w jego dłoni. Klub Kurohane. Nazwy tej nie kojarzył. Nie było też żadnych innych informacji, poza adresem tego miejsca. Musiał wrócić do dzielnicy portowej.
                Im bardziej Ren się do niej zbliżał, tym bardziej zmieniało się otoczenie. Szerokie ulice ustępowały miejsca gęstszej zabudowie magazynów, składów i warsztatów. W powietrzu unosił się zapach smoły, soli, ryb oraz mokrych lin okrętowych. Co chwilę mijał marynarzy schodzących ze statków pod obcymi banderami, robotników pchających ciężkie wózki z towarem i riksze przeciskające się pomiędzy pieszymi. Nieco dalej port przechodził jednak w zupełnie inną dzielnicę.
                Zamiast magazynów pojawiły się niewielkie restauracje, herbaciarnie i lokale z kolorowymi szyldami. Nad ulicami wisiały lampiony, mimo że słońce wciąż znajdowało się wysoko. Z wnętrza jednego z budynków dobiegały dźwięki saksofonu i fortepianu. Kilka kobiet w zachodnich sukniach śmiało się przy wejściu, podczas gdy elegancko ubrani mężczyźni prowadzili ożywione rozmowy po japońsku, angielsku i chińsku. Adres się zgadzał. Na ciemnym, lakierowanym szyldzie Ren spostrzegł napis Klub Kurohane.
                Budynek wyglądał na dość elegancki lokal. Przy wejściu portier w skrojonym garniturze kłaniał się lekko każdemu, kto wchodził do środka. Tam zaś panował półmrok. Powietrze było ciężkie od zapachu tytoniu, perfum i świeżo mielonej kawy. Gdzieś z głębi sali cicho sączył się jazz, choć w tym momencie scena była pusta, a muzyka dobiegała z gramofonu. Większość stolików była zajęta, choć lokal nie sprawiał wrażenia zatłoczonego. Kilku marynarzy grało w karty, dwóch europejskich kupców prowadziło cichą rozmowę nad filiżankami kawy, a w głębi sali trzech starszych Japończyków rozgrywało partię go z takim skupieniem, jakby od wyniku zależało ich życie.
                Po lewej stronie znajdował się długi bar z rzędami zachodnich alkoholi ustawionych na półkach. Za nim pracował barman o kamiennej twarzy. Po prawej stronie kilka szerokich schodów prowadziło na antresolę z balkonem. Tam ustawiono ciężkie drewniane drzwi z matowymi szybami. Co jakiś czas znikał za nimi któryś z gości, aby po chwili wrócić. Ren zauważył również jeszcze jedne drzwi. Niepozorne, niemal ukryte za ozdobnym parawanem przedstawiającym stado kruków unoszących się nad górskim krajobrazem. Od czasu do czasu któryś z kelnerów przechodził przez nie z tacą, lecz żaden z gości nawet nie próbował się tam kierować.
                Nikt zdawał się nie zwracać na Rena najmniejszej uwagi. Tak się przynajmniej wydawało...

                JOHN

                Oczywiście! - Japończyk skinął głową i podszedł do ciężkich drzwi urzędu. Kilkakrotnie zastukał drewnianą kołatką zawieszoną obok wejścia. Przez dłuższą chwilę nie działo się nic. Dopiero po kilkudziesięciu sekundach za mlecznym szkłem zamajaczyła sylwetka człowieka z lampą oliwną i rozległ się zgrzyt rozszerzających się drzwi.
                W szczelinie pojawiła się twarz starszego mężczyzny w okrągłych okularach. Spojrzał na młodzieńca, potem na resztę. Rozmawiali chwilę po japońsku, czego John i "pałkarze" nie byli w stanie do końca zrozumieć. Ton pozostawał spokojny, choć po kilku zdaniach starzec wyraźnie spoważniał. Rozmowa trwała może ze dwie minuty. W końcu urzędnik westchnął, kiwnął głową z krótkim sayonara i zamknął drzwi. Przewodnik odwrócił się do Johna.
                Powiedział, że wspomniany człowiek był tu dzisiaj w południe. Rozmawiał z kierownikiem wydziału i wyszedł w towarzystwie dwóch policjantów... - powiedział spokojnie Japończyk. - Chce pan iść na policję, panie Carter? Czy ma pan inny plan?

                1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                1
                • AgnesA Niedostępny
                  AgnesA Niedostępny
                  Agnes jako Violet Shane
                  napisał(a) ostatnio edytowany przez Agnes
                  #113

                  Violet na ten widok stanęła jak wryta, a jej twarz osiągnęła kolor zbliżony do włosów. Dopiero dotarło do niej, co miała na myśli Eleonora.
                  -Oh! - wykrzyknęła. - Chyba przeszkadzamy. Może przyjdziemy póź...
                  Spróbowała odwrócić wstydliwie wzrok od Waltera i jej wzrok padł na odłożoną na biurko maskę. Zawahała się, czy powinna się wycofać, czy raczej wykorzystać okazję. Gdy rzuciła okiem na parę, napotkała wzrok Waltera. Dostrzegła w nim zaskoczenie i zażenowanie zwyczajne dla takiej sytuacji, jednak coś w tym spojrzeniu ją zdziwiło. Było w nim coś... błagalnego. Wbrew temu, czego spodziewała się Violet w oparciu o swoją ograniczoną wiedzę z tej dziedziny, Walter zdawał się nie czerpać przyjemności z natarczywych zabiegów Madame.
                  -Właściwie... to jednak tak. Potrzebujemy czegoś - podjęła, odzyskując pewność siebie, Violet. - A raczej chciałybyśmy porozmawiać o pani przewspaniałej kolekcji. Bo tak się składa, że żywo zainteresowały mnie pani maski. Pan Walter zresztą... - dziewczyna usilnie starała się patrzeć w punkt na lewo od mężczyzny - wie, jak jestem ciekawa świata. A pani cudowne maski mogą być wspaniałą drogą do jego poznania - Violet nie była pewna, czy jej potok słów zachowuje jakikolwiek sens, chociaż nie miało to wielkiego znaczenia zważywszy na stan jej rozmówczyni.
                  -Choćby ta - wskazała na maskę spoczywającą na biurku obok pustego kieliszka. - Wygląda bardzo interesująco. Chętnie bym o niej posłuchała.
                  Dopiero, gdy wyrzuciła z siebie jednym tchem te słowa, zauważyła, że kurczowo ściska ramię Eleonory, jakby podświadomie obawiała się, że ta znów się wycofa, zostawiając ją w niezręcznym położeniu.
                  @kaworu @cygan

                  1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                  😨
                  2
                  • KaworuK Niedostępny
                    KaworuK Niedostępny
                    Kaworu jako Eleonora Croft (Anna White)
                    napisał(a) ostatnio edytowany przez
                    #114

                    Eleonora również się zarumieniła. Spuściła oczy, patrząc na swoje stopy (które poruszały się niezręcznie w zdenerowaniu). Nie zamierzała jednak opuścić Violet… choć miała wielką ochotę na opuszczenie tego pomieszczenia.

                    - My, em… - zaczęła, czując się strasznie zawstydzona – Chciałyśmy porozmawiać z Panią o maskach, jak mówi Violet, ale, em… może będzie lepiej, jak już sobie pójdziemy? – spytała błagalnym tonem, mając nadzieje, że zostaną poproszone o wyjście z pomieszczenia.

                    Kyrie, jak ona spojrzy potem Walterowi w oczy? Chryste, co za wstyd, miała ochotę się zapaść pod ziemię.

                    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                    1
                    • CyganC Niedostępny
                      CyganC Niedostępny
                      Cygan jako Walter Murdock (William Evans)
                      napisał(a) ostatnio edytowany przez
                      #115

                      Za chwilę Madame zdradzi więcej sekretów o masce, tym samym obdarzając Waltera jeszcze większym zaufaniem a przynajmniej tak powinno się wydarzyć. Madame miała już zaczynać opowieść o handlarzu, gdy nagle cały kieliszek armagnaku wylądował na spodniach Waltera.
                      - Nic się nie stało, proszę tylko dać mi chusteczkę a pani... - Madame niezbyt obchodziły prośby. Jej osoba niemal natychmiastowo pojawiła się przed nim i zaczęła osuszać jego spodnie. Walter jeszcze kilka razy próbował przekonać kobietę, że sam sobie z tym poradzi, ale bezskutecznie.
                      Ale to musi głupio wyglądać dla osoby wchodzącej do pokoju. Na szczęście Madame zakluczyła drzwi. Chyba. Uspokojony tym faktem Walter nie protestował już. Czekał aż Madame uzna, że skończyła i zacznie swoją opowieść. Spokój został przerwany przez antropolożkę, gdy przywitała gości. Gości!? Walter natychmiast odwrócił się w stronę drzwi z których dobiegł krzyk Violet. Spojrzał na towarzyszki, potem na Madame, znów na towarzyszki. Przez chwile patrzył tępym spojrzeniem na towarzyszki nie wiedząc co powiedzieć. Ten stan utrzymał się do momentu, aż Violet nie wskazała na maskę ośmiornicy. W tej chwili Walter poczuł w sobie obowiązek chronienia prywatności Madame. Pomógł jej wstać z kolan i delikatnie posadził ją przy biurku w taki sposób, żeby zakrywała swoim ciałem maskę. Przeciągnął dłonią po swojej twarzy jakby chciał zmyć z siebie wstyd. -Armagnak. Zwyczajnie rozlał się Madame na moje spodnie i chciała mi pomóc nic więcej. Na prawdę. Walter mówił z zawiedzeniem. Powodem tego było nie sprawdzenie drzwi. Zaufać z dopilnowaniem czegokolwiek komuś pijanemu. westchnął i kontynuował -Violet wiem, że jesteś ciekawska. W twoim wieku też pewnie bym wparował do pomieszczenia bez zaproszenia gdybym chciał się czegoś dowiedzieć. Więc nie żywię urazy. - po tych słowach lekki uśmiech i pogodna mimika skierowana w stronę Violet zmieniła się w czyste zawiedzenie, którym przez chwilę obdarzył Eleonorę. Chciał coś powiedzieć, ale zdawał sobie sprawę, że to też jego winna. Jedno pociągnięcie klamki i sytuacja by nie istniała. Z jednej strony dobrze, że jesteście. Z chęcią bym was zaprosił, ale nie zapominajmy, że to własność Madame i jeśli nie będzie chciała wam pokazać kolekcji to musicie to zaakceptować. Możecie na chwilę wyjść? Ja i Madame musimy coś obgadać. Kiedy jego towarzyszki opuściły pokój Walter znów podszedł do Madame. -Oczywiście zrozumiem jak nie będzie pani chciała pokazać im tej maski. Jest to pani własność i wspominała pani, że zazwyczaj nie pokazuje ich gościom więc nie mam zamiaru nalegać. Jednak Eleonora. Ta wyższa jest specjalistką w Japonistyce a także Antropologii więc na pewno bardzo by nam pomogła z tym znaleziskiem - Walter wskazał na znaki zapisane czerwonym. Co do Violet może i jej wiedza niezbyt nam się przyda, ale mogę ręczyć za jej błyskotliwość i spostrzegawczość. Może ona zauważy coś jeszcze na tej masce czego my nie widzimy? Decyzja należy jednak do pani. Ja ją uszanuje i moje towarzyszki z pewnością też.

                      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                      2
                      • LubeszL Niedostępny
                        LubeszL Niedostępny
                        Lubesz
                        napisał(a) ostatnio edytowany przez
                        #116

                        Gdy ruszyłem w stronę portu, mijałem domy, które coraz bardziej się przesedzały na rzecz magazynó i składów. Opuszczałem więc teren mieszkalny i wchodziłem w produkcyjny. Zazwyczaj to w takich dzielnicach się słyszy o dziwnych rzeczach, mordach, czy też przemytach. Choć wiedziałem że takie rzeczy się dzieją wszęzdzie, to tutaj miałem jakieś mieszane uczucie niepewności. Zapach smoły, soli i owoców morza nie zbyt pomagał mi uspokoić umysł. Moje spojrzenia były ukradkowe na wszystko, próbując zlustrować każdy detal otoczenia wyszukując się niebezpieczeńśtwa. Choć był dzień, i widno, to jednak nie czułem się tak rozluźniony jakby mogło się wydawać. Ten efekt pozostał przez spotkanie w urzędzie.

                        W środku tej dzielnicy, a raczej obok niej dalej, ukryła się inna całkowicie odmienna uliczka. Lampiony, dzwięki dobiegające z kawiarń, restauracji i herbaciarń uderzył w twarz a wciąż nie mogłem w to uwierzyć. Stanąłem przez chwilę podziwiająć widok, po czym ruszyłem dalej. Szukając mojego klubu.
                        Lokal ten wydawał się być z wyższych sfer, spojrzałem na swój ubiór, i stwierdziłem że nie jest aż tak bogacko elegancki, lecz jest on na tyle elegancki że nie powinno być problemu. Wszedłem do środka.

                        Zapachy tutaj były inne niż na dworze, gęstrze od aromatu kawy, perfum oraz tytoniu. Powolnie się rozejrzałem, nie chcąc pokazywać że się rozglądam, i ruszyłem pomiędzy stoliki, a większość z nich była zajęta. Zauważyłem drzwi które były nie ruszane, i miało się odczucie że tam jest jakiś... szef, lub ktoś ważny. Czy nasz jegomość jest na tyle ważny aby mieć własny pokój? Czy może to siedziba jakiegoś gangu. Ta druga opcja była najbardziej prawdopodobna.
                        Dosiadłem się do baru, i analizowałem otoczenie, próbując odnaleźć człowieka który mógłby być naszym informatorem.

                        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
                        1

                        Cześć! Wygląda na to, że jesteś zainteresowany tą rozmową, ale nie masz jeszcze konta.

                        Masz dość przewijania tych samych postów za każdą wizytą? Po zarejestrowaniu konta zawsze wrócisz dokładnie do tego samego miejsca, w którym byłeś wcześniej, możesz wtedy również wybrać opcję otrzymywania powiadomień nowych odpowiedziach (e-mailem lub powiadomieniem push). Będziesz też mógł zapisywać zakładki i głosować na posty, aby okazać uznanie innym członkom społeczności.

                        Z Twoją pomocą tez post mógłby być nawet lepszy 💗

                        Zarejestruj się Zaloguj się
                        Odpowiedz
                        • Odpowiedz, zakładając nowy temat
                        Zaloguj się, aby odpowiedzieć
                        • Najpierw najstarsze
                        • Najpierw najnowsze
                        • Najwięcej głosów


                        • Zaloguj się

                        • Nie masz konta? Zarejestruj się

                        • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
                        Powered by NodeBB Contributors
                        • Pierwszy post
                          Ostatni post
                        0
                        • Kategorie
                        • Ostatnie
                        • Tagi
                        • Popularne
                        • Świat
                        • Użytkownicy
                        • Grupy
                        • Strona startowa