Przejdź do treści
  • [Wampir] Martwe Wody: Sezon 2

    Rozgrywka owod wampir masakarada
    3
    1 Głosy
    3 Posty
    35 Wyświetlenia
    AbishaiA
    Koszmary… znajome uczucie zamknięciu w trumnie. Pogrzebania żywcem. Koszmary nawiedziły ją tego dnia z wyjątkową intensywnością. Dlatego chwilę po pobudce była zdezorientowana. I nie wiedziała gdzie się znajduje. Pokój bowiem był obcy… zaniedbana klitka przypominające nowojorskie nory dla narkomanów. Odrapane ściany, pokryte kilimami wyszywanymi w hipisowskie i buddyjskie znaki. Stare łóżko, skrzypiące i niewygodne. Koce na łóżku. Goły tyłek. Chrapanie. Okno zabite deskami i uszczelnione by nie wpuszczać światła. Zapach tanich kadzideł maskujący nutki marihuany, tytoniu i uryny. Jeż śpiący w najciemniejszym kącie. Stary brudny dywan na podłodze… Goły… tyłek. Klepnęła odruchowo. Poruszył się… bo należał do żywej osoby. Wczorajszego posiłku, chyba… No tak. Ann została w melinie Garry’ego na noc. Dlaczego? Wspomnienia z wczorajszej nocy powoli wracały. Wczoraj starła się z Sabatem. Cóż, bardziej to Larry i szeryf się starli, a ona głównie kibicowała i złomowała auto. Fajna zabawa. Ann przeciągnęła się przypominając, że wczoraj Larry przyniósł tu Kainitę. Co prawda Garry oceniał, że “Nowy” dojdzie do siebie w dwie noce to przecież mógł się mylić. Może już czuł się lepie… Komórka się odezwała. SMS. Hej. Musimy pogadać. Odezwij się jak najszybciej. Raze.
  • 1 Głosy
    23 Posty
    149 Wyświetlenia
    GreKG
    [image: UiUdZHN.png] Słowo kalekie uderzyło w niego mocniej niż młot. I nagle — nie korytarz. Nie kamień. Nie jednookie spojrzenie. Koń. Kopyta. Zbyt blisko. Zbyt głośno. Ziemia przy twarzy. Łeb wygolony, kita jasnych włosów skręcona przy uchu. Wąsiska. Orli nos. Wrzeszczy coś. Nahajka świszcze. Pręga pali policzek. Deszcz. Zapach mokrych liści. Błoto w ustach. Nadiejka. Małe ręce na szyi. Paznokcie wbijające się w skórę. Płacz. Nie krzyk — płacz urwany, jakby zabrakło tchu. Las. Bieg. Gałęzie tną twarz. Pośpiech. Ból. Migawki bez ładu. Bez kolejności. Jakby ktoś rozsypał wspomnienia na kamiennej posadzce i kopał je butem jak Dragos te kamyki. Gwizd. Odbicie. Echo. Michaił mrugnął. Wrócił. Vsevolod wciąż stał naprzeciw. Ręce za plecami. Jedno oko. Powietrze ugrzęzło kowalowi w gardle. Michaił przełknął. Czuł smak żelaza. — Nie — Warknął zirytowany gwizdaniem Dragosa. Szybko, krótko. Zamilkł. Myśli dalej się tłukły. Koń. Nahajka. Błoto. Małe dłonie. — To był wypadek. Głos wyszedł chrapliwy, przytarty jak źle naostrzona klinga. Nie podniósł wzroku. Patrzył gdzieś obok, w mur. — Las. Pościg. Koń się spłoszył. Tyle. Dłoń zacisnęła się sama, jakby znów coś próbował utrzymać, co wymykało się z palców. — Nie narodziła się taka — dodał ciszej. — Stało się. I w tym stało się było więcej ciężaru niż w pięciu młotach kowalskich, które ktoś przewiązał i założył mu na barkach.
  • [VtDA] Stille Nacht

    Rozgrywka owod wampir mroczne wieki the night walkers
    23
    1
    0 Głosy
    23 Posty
    57 Wyświetlenia
    Lord MelkorL
    "Pożyw się więc na nich". Skołowany Zygfryd nie mógł zrozumieć dlaczego przywódca Kawalerów Mieczowych, rycerzy służących Bożej sprawie, wydał taką plugawę komendę.... jak przez zalewającą go zewsząd czerwoną mgłę przypomniał sobie słowa Svajone: "Mogiły które chodzą nocami...." Czy Deotheri był jakimś demonem, który właśnie uczynił go podobnym sobie? Nie mógł jednak myśleć jasno, ten potworny głód uderzył go ponownie niczym rozrywający na strzępy huragan. Wciaż nie chcąc odebrać życia Svajone, skoczył ku jednemu ze swoich ciężko rannych braci, który chyba i tak dogorywał, tłumiąc uczucie palącego wstydu. Musiał zaspokoić głód żeby móc zrozumieć co się stało...nie spocznie póki Deotheri mu tego nie wyjaśni! Musiał mu odzielić odpowiedzi.
  • [WOD/MAG] Magowie na Dzikim Zachodzie

    Komentarze owod mag wstąpienie
    8
    0 Głosy
    8 Posty
    62 Wyświetlenia
    AbishaiA
    Choroba mnie rozłożyła. Dziś nie jestem w stanie odpisać w docu.
  • [WOD/MAG] Magowie na Dzikim Zachodzie

    Rozgrywka owod mag wstąpienie
    6
    0 Głosy
    6 Posty
    84 Wyświetlenia
    AbishaiA
    Krążące wokół pociągu zmory i duchy były problemem. Szczególnie w takiej liczbie. Nawet jeśli nie próbowały się przedrzeć przez dość cienką Rękawicę. Nawet jeśli nie były agresywne… przynajmniej w tej chwili, nadal były kłopotem. Magowie nie mieli permanentnego rozwiązania tego problemu. Nie odkryli przyczyny takiego nagromadzenia duchów. Same byty nie wiedziały co przyciąga ich do tego pociągu. Niemniej czwórka agentów wysłana przez lożę zabrała się za tymczasowe rozwiązania mające wzmocnić Rękawicę i zabezpieczyć Śpiących przed ich wpływem. Każde z nich na miarę swoich możliwości. Wymagało to jednak czuwania w wydzielonych częściach pociągu. A kryzys nie następował. Co prawda do czasu wyznaczonego przez wróżby było jeszcze kilka godzin, ale…zmory, a tym bardziej inne duchy nie przejawiały ochoty testowania siły nowych barier. A choć oddaliły się nieco od pociągu to nadal otaczały go niby ruchliwy kokon. [image: przeryw.png] Nadchodziła godzina w której miał nastąpić szczyt tej podróży. Niemniej sytuacja wokół pociągu się nie zmieniła. “Kokon” trochę urósł, gdyż nowe duchy zostały przyciągnięte do pociągu, ale agresja istot zza Rękawicy nie wzrosła. Takoż i nie próbowały przebić się przez nią. Ogólnie zachowywały się jak ćmy latające wokół świecy. Nie próbowały dotknąć ognia, ale były zafascynowane światłem by uciec. Nikt z jadących pociągiem nie zwrócił uwagi na nowy detal który pojawił się w polu widzenia pasażerów pociągu. [image: wild-west-theme-by-rokita80-dlcz7hi.jpg] No bo co dziwnego jest w trójce kowboi jadących przez prerię? To w końcu już Dziki Zachód. Kraina hodowców bydła. Bardziej było to, że prowadzili ze sobą, siedem osiodłanych luzaków. I zobaczywszy pociąg zaczęli pędzić w jego kierunku prowadząc za sobą luzaki. 11:56 11:57 11:58 11:59 12:00 Huk broni w pociągu. Krzyki mężczyzn.Piski kobiet. -To jest napad! Ręce w górę. Nie udawajcie bohaterów!- krzyki rozległy się w całym pociągu. Sześciu mężczyzn uzbrojonych w rewolwery i z bandami zakrywającymi twarz wstało ze swoich miejsc i zaczęło terroryzować bronią pasażerów. Po dwóch na każdą część pociągów. Ci w środkowej części, zaczęli zbierać “datki” od pasażerów. Ci w przedniej części ruszyli na podbój lokomotywy. Ostatnia dwójka na cel wybrała sobie wagon towarowy. Ten w którym z pewnością ukryty był prawdziwy cel tego napadu na pociąg.
  • [komentarze] The Night Walkers

    Komentarze owod wampir mroczne wieki the night walkers
    7
    3 Głosy
    7 Posty
    72 Wyświetlenia
    ZellZ
    @lord-melkor Jest i dla ciebie. Zajęło, jako że wpierw musiałam zadośćuczynić GreKowemu oczekiwaniu. Ale jest i dla ciebie. Svajone już poza zasięgiem, ale krew wokół ciepła, bo część wciąż w ciałach. Dawaj, bestyjko!
  • [materiały] Deathwalkers

    Materiały owod wampir mroczne wieki materiały the night walkers
    1
    1
    0 Głosy
    1 Posty
    31 Wyświetlenia
    ZellZ
    Wybrani NPC z solówek graczy Josse [image: ecec371a9d89bd769fdd0b667778df0b--reign-bash-torrance-coombs.jpg] Nieprawy syn Guiscarda de Autun. Książę Burgundii poznał go, gdy podczas uczty w Dijon, gdy przekazywał Simonowi wieść o powodach nieprzybycia swego lorda-ojca postanowił ubliżyć młodemu władcy w otoczeniu gości. Dzięki temu wybrykowi zyskał sobie niechęć księcia, co spowodowało, że ten zemścił się na nim żądając zadośćuczynienia od jego ojca, czym było wysłanie niewyszkolonego Josse na krucjatę. Simon de Bourgogne pośrednio przyczynił się do śmierci Josse niepomny na jego błagania zmiany decyzji. Prawdą było, że bękartowi poskąpiono militarnego treningu, więc naprawdę został wysłany na rzeź, jakiej doświadczyłby z rąk niewiernych. Nikt w domu nie chciał mu pomóc, jako że był traktowany jak wywyższony sługa przez swoje nikczemne urodzenie, jako owoc grzechu. Kobieta, która go powiła była niechętna się nim kłopotać, więc pozostawiła go pod bramą rezydencji de Autun, jedynie ustnie przekazując miano dziecka i wskazując ojca. Jedynym pocieszeniem było, że Josse zginął walcząc w imię Boga i dotrwał do ostatnich walk Krucjaty nim okrutne ostrze innowiercy zakończyło jego trwanie na tym padole. Odo de Bourgogne Bliźniaczy brat Simona de Burgogne, mający to nieszczęście bycia drugim w kolejności urodzenia. Jak dwie wody jednoraki z bratem wyglądem. Bardzo wierny księciu, jako swojemu seniorowi, ale także najbliższemu krewnemu. Mimo bólu straty pozycji społecznej pokonał siłę zgorzknienia i przyjął swój los z godnością. Dzięki braterskiej więzi utworzonej przez lata przez bliźniaków obeszło się bez dramatu emocjonalnego... a przynajmniej bez publicznego jako okazywania. Wiadome jest, że wewnętrznie sprawia ta niesprawiedliwość ból młodszemu bliźniakowi, ale póki Simon umiejętnie balansuje relacje z Odo oraz zapewnia mu nagrody za lojalność, tak długo nie ma co się martwić. Hardestadt von Bavaria [image: kasia-slupecka-2.jpg] Znany wszem i wobec rycerz piastujący wysokie stanowisko wśród wiernych z Zakonu Templariuszy. Jego odwaga i wyczyny na Świętych Krucjatach przeszły już granicę legendarnych czynów. Cieszy się posłuchem każdego żołnierza, a i mówią że i najbardziej zatwardziałego przekona do siebie boską łaską, jaka od niego promieniuje. Większość powie, że to muszą być bzdury, ale niektórzy im potwierdzą. Prawda taka, że mało kto widział Hardestadta twarzą w twarz. Jak i otoczony sławą, tak i tajemniczy, choć ponoć spotkał się z ojcem Simona. Alessia [image: 5b8d1dcd43171fae04d6eba050bc3d74.jpg] Kiedy Vincenzo pierwszy raz spotkał Alessię nie oczekiwał po niej wiele. Była wszak jedynie młodziutką dziewczyną, która zarabiała na jedzenie sprzedając swoje ciało po zaułkach miasta. Śliczną, to był fakt, ale jej wygłodzone ciało dawało dużo do życzenia, nawet jeżeli zapomniało się o miernej jakości odzienia. Vincenzo nie poszukiwał nocnej kochanicy ku nasyceniu swojej chuci, choć wiązało się to ze spełnianiem męskich potrzeb innej osoby. Dziewczyna pokroju Alessii była mu potrzebna do nadstawienia ucha jako niewiasta niskiego stanu. Takie kobiety słyszały więcej, niż można było się spodziewać. Ku swojemu zadowoleniu Alessia wykonała powierzone jej zadanie i przyniosła Albertinazzi informacje, jakich ten oczekiwał. Nie spodziewał się, iż dziwka gotowa będzie pracować dla niego tak dalej, jeżeli ten tylko zechce. Nie chciała pozostać na zimnej ulicy, głodna i brudna, gdy bogaty pan potrzebował jej usług. Jej argumenty były na tyle przekonujące, że Vincenzo nie mógł zaprzeczyć nim. Piękna Alessia rozkwitła w domostwie Vincenzo będąc mu służką, szpiegiem i kochanką... kochanie pozostawiając poza cielesnym aspektem. Dziewczyna cieszy się z łaski swojego dobrodzieja, służy mu wiernie. Fabrizzo Albertinazzi [image: 1aa57e0c9973767afb1be05188248184--season--demons.jpg] Ten młody Albertinazzi w niczym z charakteru czy sposobu bycia nie przypomina swego brata. Już od młodzieńczych lat powodował bardziej ból głowy ojcu niżli pożytku, w przeciwieństwie do dziedzica. Zdawał się na każdym kroku z zapałem podważać prawa i unikać obowiązków. Ezio nie jeden raz musiał chwycić się zawartości sakwy, aby móc odciągnąć kłopoty od syna bez wzbudzania skandalu. Ba, nawet bywało, że dla świętego spokoju sam Vincenzo musiał zareagować w odpowiednim momencie. Ni ojciec, ni matka nie mogli wbić do tego niesfornego łba trochę dyscypliny. Brat odkrył, iż Fabrizio w momentach gorącej atmosfery w domu (którą sam spowodował) zaszywał się w jednej ze swoich kryjówek. Ku swemu przerażeniu wszystkie one obfitowały w element, z którym żaden z Albertinazzich mieć związku nie powinien lub oficjalnie nie powinien. Do dnia dzisiejszego Vincenzo podejrzewa, że najmłodsza latorośl Ezio wciąż stosuje taktykę ucieczki. Mimo swego pozornie beztroskiego zachowania nie jest on pierwszą osobą chętną do nawiązywania kontaktów. Oczywiście, chętnie romansuje czy jest wylewny przy winie, ale jeszcze chętniej zaszywa się w samotności, nie dopuszczając do siebie nikogo. Zaskoczeniem więc była bezbolesna zgoda na ożemek i ustatkowanie się, choć Vincenzo wątpi, aby wszystko w tym małżeństwie było takie piękne... Co by jednak nie mówić o Fabrizzo - posiada on zadziwiające zdolności matematyczne i właśnie nim oddaje się większość czasu. Svajone [image: f1812ade5354ddb51413bd52ced53bf1--medieval-witch-medieval-costume.jpg] Poganka, jaką pochwycono, gdy szpiegowała wokół obozu Kawalerów Mieczowych między Litwą a Kurlandią. Butna w stosunku do rycerzy, sama posiada jakąś informacje dotyczące koszmarów, które zamieszkują graniczny las. Ponoć byli rycerze, którzy zabili jej dzieci. Jest zatwardziała w swojej wierze i uderzyła w wiarę Zygfryda, gdy postanowiła zrywać zasłony z jej dobrych czynów. Ma pewne informacje o "mogiłach kroczących nocami". Reimund von Leiningen Młody i nieopierzony członek oddziału Zygfryda. Najbardziej pozytywny, czy niektórzy by powiedzieli, że naiwny z rycerzy. Beztrosko wierzył w poddanie się pogan, gdy ci zobaczą bożą łaskę. Deotheri von der Recke [image: 272ad07bcaf649ffb7a303ce052bd6fd--james-purefoy-knights-templar.jpg] Doświadczony rycerz, Svajone stwierdziła, że Deotheri jest jednym z tych określanych "mogiłami, które kroczą nocami". Zygfryd w to nie wierzy, a przynajmniej wierzyć nie chce. Zyskał już sławę swoimi czynami i pobożnymi działaniem. Dba o swoich, jest lojalnym i obowiązkowym dowódcą. Cechuje go ponury humor i depresyjne spojrzenie na świat, w czym jest przeciwieństwem Reimunda. Ponoć rozmawiał ze Svajone i wyjawił swoją naturę.
  • [VtDA] Semproscurita

    Rozgrywka owod wampir mroczne wieki the night walkers
    30
    1
    0 Głosy
    30 Posty
    94 Wyświetlenia
    ZellZ
    [image: QCaXUoF.png] ANNO DOMINI MCCVIII, piwnice pod Kościołem, Venetia Pierwszym uczuciem jakie uderzyło Vincenzo po otwarciu ukrytych dźwiczek w podłodze był zapach kojarzony z podziemnymi korytarzami piwnicznymi. Zatęchłe drewno i nigdy nie przewietrzane przestrzenie charakteryzował dokładnie taki zapach. [image: zej%C5%9Bcie-do-ciemnego-schronu.jpg?s=612x612&w=0&k=20&c=mUwkC1c1VpD8trz0GM9J0yovNoZrqq6i_c_6vTfdVWI=] Pierwsze kroki w dół nie nastawiały pozytywnie. Skrzypienie desek schodów pod nogami wydawało jakiś wręcz potępieńczy pogłos i zdawało się towarzyszyć każdemu ruchowi Albertinazzi. Nie było jednak innego sposobu... Światło świec z Kościoła znikło dość szybko im głębiej Vincenzo się zapuszczał po schodach by w końcu tylko wspomagała jego wzrok trzymana świeczka, aż schody się skończyły i wszedł na uklepany piasek na kamiennej podłodze. Szuranie własnych butów roznosiło się w tej cichej przestrzeni odbijając od ścian echem. Mężczyzna zobaczył po lewej stronie od zejścia kościelnego zamknięte kamienne drzwi z wbitymi w siebie metalowymi okuciami. Na podłodze wyraźnie widoczne były poruszenia piasku wokół drzwi, jakie sugerowały iż zostały one z wysiłkiem przesunięte niedawno do środka zaburzając zakrywający posadzkę piasek i tworząc pióropusz po przesunięciu ich. [image: hJtbwjw.png]
  • [VtDA] Le Roi est mort

    Rozgrywka owod wampir mroczne wieki the night walkers
    20
    1
    0 Głosy
    20 Posty
    61 Wyświetlenia
    ZellZ
    [image: QCaXUoF.png] ANNO DOMINI MCIXII, Dijon Wieczór był zwieńczony jeszcze lepiej niż książę mógł oczekiwać. Adelaine była mu znana od młodszych lat, gdy jeszcze razem mieszkali pośród murów zamku ojca Simona. Jej własny ojciec był wasalem na służbie rodziny książęcej, więc trzymali się w bliskiej odległości. Niemniej nie tak bliskiej, jak nastoletni wtedy dziedzic by marzył. Czuł dziką, wręcz pierwotną satysfakcję, jak przed oczyma miał nagie piersi młodej kobiety drżące w rytm unoszenia się i opadania bladoskótego ciała pozbawionego grama wstydliwości. A dumę potęgowały jęki zarumienionej kochanaki niosące się dźwiękiem tego samego głosu jakim odrzucała jego zaloty i zaprzeczała szansom, gdy był wciąż jeszcze tylko synem księcia. [image: 45eb2b11c50169ab37cb5c48ff1cfa0a.jpg] Simon z rozpierającą jego pierś pysznością patrzył na Adelaine zbiera z podłogi przy łóżku części swojego odzienia. Otrzymał wszystko o czym jako nastolatek tylko marzył, a co nie było popierane w tym momencie przez jego pana ojca... ale teraz to on był władcą! To on mógł rozsądzać nad życiem i śmiercią podwładnych, to on mógł oceniać co mu wolno a co nie! Wcześniej obawiałby się tych myśli, ale teraz... Poczynał się do nich przyzwyczajać. Jak i do królewskiego poczucia posiadania władzy nad innym. Niby łaskawy pan oglądał jak kobieta wyciąga spod łóżka część bielizny i wciąż z nagim biustem unosi się z klęczek ku zadowoleniu młodego księcia odczuwającego grzeszne zaspokojenie swojej zranionej dumy sprzed lat. Zastanawiał się czy nie uczynić z Adelaine swojej oficjalnej kochanki. Pewnie by mogło to zniszczyć jej plany na zamążpójście, ale bycie kochanką księcia powinno to zadośćuczynić... szczególnie że przecież ubogą jej nie pozostawi. Bez ostrzeżenia silnie zostały otwarte drzwi, w jakich stanął nikt inny jak bliźniak księcia. W pierwszym spojrzeniu natrafił na półnagą kobietę, jaka w przestrachu narzuciła na ramiona suknię, aby skryć pod jej materiałem jak najwięcej niewieściego wstydu. - Wybacz mi, książę, ale mam wiele do omówienia z tobą. - odezwał się kierując wzrok na leżącego na łóżku brata, od jakiego za młodu słyszał wielokrotnie narzekania o niechęci Adelaine - Przeszkadzam widzę? [image: hJtbwjw.png]