Przejdź do treści
  • 1 Głosy
    23 Posty
    149 Wyświetlenia
    GreKG
    [image: UiUdZHN.png] Słowo kalekie uderzyło w niego mocniej niż młot. I nagle — nie korytarz. Nie kamień. Nie jednookie spojrzenie. Koń. Kopyta. Zbyt blisko. Zbyt głośno. Ziemia przy twarzy. Łeb wygolony, kita jasnych włosów skręcona przy uchu. Wąsiska. Orli nos. Wrzeszczy coś. Nahajka świszcze. Pręga pali policzek. Deszcz. Zapach mokrych liści. Błoto w ustach. Nadiejka. Małe ręce na szyi. Paznokcie wbijające się w skórę. Płacz. Nie krzyk — płacz urwany, jakby zabrakło tchu. Las. Bieg. Gałęzie tną twarz. Pośpiech. Ból. Migawki bez ładu. Bez kolejności. Jakby ktoś rozsypał wspomnienia na kamiennej posadzce i kopał je butem jak Dragos te kamyki. Gwizd. Odbicie. Echo. Michaił mrugnął. Wrócił. Vsevolod wciąż stał naprzeciw. Ręce za plecami. Jedno oko. Powietrze ugrzęzło kowalowi w gardle. Michaił przełknął. Czuł smak żelaza. — Nie — Warknął zirytowany gwizdaniem Dragosa. Szybko, krótko. Zamilkł. Myśli dalej się tłukły. Koń. Nahajka. Błoto. Małe dłonie. — To był wypadek. Głos wyszedł chrapliwy, przytarty jak źle naostrzona klinga. Nie podniósł wzroku. Patrzył gdzieś obok, w mur. — Las. Pościg. Koń się spłoszył. Tyle. Dłoń zacisnęła się sama, jakby znów coś próbował utrzymać, co wymykało się z palców. — Nie narodziła się taka — dodał ciszej. — Stało się. I w tym stało się było więcej ciężaru niż w pięciu młotach kowalskich, które ktoś przewiązał i założył mu na barkach.
  • [Pathfinder 1e, 18+] Popielny Dwór

    Rozgrywka pathfinder 18+ golarion
    147
    1 Głosy
    147 Posty
    225 Wyświetlenia
    SeachS
    Wiec dotyczący tajemniczej suszy dobiegł końca. Niestety wizje zesłane przez bogów, zaklęcia plecione przez magów, jak i zwykła przyziemna nauka nie były w stanie wytłumaczyć fenomenu. Ostatecznie zostały podjęte decyzje przygotowawcze na wypadek pogorszenia się sytuacji. Tu rozpoczęła się prawdziwą wojna. Magowie sugerowali utworzenie tymczasowych portali do planu żywiołu wody, aby zasilić lokalne źródła. Kapłani i Druidzi byli absolutnie przeciwko temu rozwiązaniu i optowali za oddaniu sprawy w ręce bogów czy duchów natury. Świeccy uczeni sugerowali bardziej logistyczne rozwiązania magazynowania wody. Koniec końców wicc trwał dłużej niż ktokolwiek z naszych bohaterów miał siły czy ochotę dłużej słuchać. Viktor i Kaylie Kolejny poranek przywitał Azazelitów w pokoju Kaylie. Viktor zakończył swoje prace niedługo przed tym jak Kaylie skompletowała swoje projekty. Lilia tym razem ich nie przywitała, a kiedy para zeszła na dół zobaczyli, że była zajęta rozmową z nieznaną im kobietą. [image: x6JqVH8.png] Podobieństwo do Lilii i Piwonii było niezaprzeczalne, ta jednak wyglądało nieco doroślej od córek Otto. Karczmarz skinął głową kapłanowi i arkanistce zapraszając ich do siebie. - Dobrego dnia, moi drodzy. Zjecie coś? Jakieś plany na dziś? Baltizar Gnom obudził się w swoim pokoju, ponownie było przy nim Piwonii. Coś nowego jednak pojawiło się w jego "królestwie". Donica z niewielką rośliną obdarzoną w małe paszcze. [image: osnrzcG.jpeg] Oprócz tego był też niewielki list. Spoiler Drogi przyjacielu Wróciłam z naszej ekspedycji i chciałam podzielić się moimi odkryciami. Mogą cię zaciekawić. Alicja Crawford