Przejdź do treści

Rozgrywka

Tę kategorię można śledzić za pośrednictwem rozgrywka-wod@forum.rolltelling.pl

6 Tematy 105 Posty
  • [VtDA] Stille Nacht

    owod wampir mroczne wieki the night walkers
    23
    1
    0 Głosy
    23 Posty
    57 Wyświetlenia
    Lord MelkorL
    "Pożyw się więc na nich". Skołowany Zygfryd nie mógł zrozumieć dlaczego przywódca Kawalerów Mieczowych, rycerzy służących Bożej sprawie, wydał taką plugawę komendę.... jak przez zalewającą go zewsząd czerwoną mgłę przypomniał sobie słowa Svajone: "Mogiły które chodzą nocami...." Czy Deotheri był jakimś demonem, który właśnie uczynił go podobnym sobie? Nie mógł jednak myśleć jasno, ten potworny głód uderzył go ponownie niczym rozrywający na strzępy huragan. Wciaż nie chcąc odebrać życia Svajone, skoczył ku jednemu ze swoich ciężko rannych braci, który chyba i tak dogorywał, tłumiąc uczucie palącego wstydu. Musiał zaspokoić głód żeby móc zrozumieć co się stało...nie spocznie póki Deotheri mu tego nie wyjaśni! Musiał mu odzielić odpowiedzi.
  • [VtDA] красота требует жертв

    owod wampir mroczne wieki the night walkers 18+
    23
    1
    1 Głosy
    23 Posty
    149 Wyświetlenia
    GreKG
    [image: UiUdZHN.png] Słowo kalekie uderzyło w niego mocniej niż młot. I nagle — nie korytarz. Nie kamień. Nie jednookie spojrzenie. Koń. Kopyta. Zbyt blisko. Zbyt głośno. Ziemia przy twarzy. Łeb wygolony, kita jasnych włosów skręcona przy uchu. Wąsiska. Orli nos. Wrzeszczy coś. Nahajka świszcze. Pręga pali policzek. Deszcz. Zapach mokrych liści. Błoto w ustach. Nadiejka. Małe ręce na szyi. Paznokcie wbijające się w skórę. Płacz. Nie krzyk — płacz urwany, jakby zabrakło tchu. Las. Bieg. Gałęzie tną twarz. Pośpiech. Ból. Migawki bez ładu. Bez kolejności. Jakby ktoś rozsypał wspomnienia na kamiennej posadzce i kopał je butem jak Dragos te kamyki. Gwizd. Odbicie. Echo. Michaił mrugnął. Wrócił. Vsevolod wciąż stał naprzeciw. Ręce za plecami. Jedno oko. Powietrze ugrzęzło kowalowi w gardle. Michaił przełknął. Czuł smak żelaza. — Nie — Warknął zirytowany gwizdaniem Dragosa. Szybko, krótko. Zamilkł. Myśli dalej się tłukły. Koń. Nahajka. Błoto. Małe dłonie. — To był wypadek. Głos wyszedł chrapliwy, przytarty jak źle naostrzona klinga. Nie podniósł wzroku. Patrzył gdzieś obok, w mur. — Las. Pościg. Koń się spłoszył. Tyle. Dłoń zacisnęła się sama, jakby znów coś próbował utrzymać, co wymykało się z palców. — Nie narodziła się taka — dodał ciszej. — Stało się. I w tym stało się było więcej ciężaru niż w pięciu młotach kowalskich, które ktoś przewiązał i założył mu na barkach.
  • [Wampir] Martwe Wody: Sezon 2

    owod wampir masakarada
    3
    1 Głosy
    3 Posty
    35 Wyświetlenia
    AbishaiA
    Koszmary… znajome uczucie zamknięciu w trumnie. Pogrzebania żywcem. Koszmary nawiedziły ją tego dnia z wyjątkową intensywnością. Dlatego chwilę po pobudce była zdezorientowana. I nie wiedziała gdzie się znajduje. Pokój bowiem był obcy… zaniedbana klitka przypominające nowojorskie nory dla narkomanów. Odrapane ściany, pokryte kilimami wyszywanymi w hipisowskie i buddyjskie znaki. Stare łóżko, skrzypiące i niewygodne. Koce na łóżku. Goły tyłek. Chrapanie. Okno zabite deskami i uszczelnione by nie wpuszczać światła. Zapach tanich kadzideł maskujący nutki marihuany, tytoniu i uryny. Jeż śpiący w najciemniejszym kącie. Stary brudny dywan na podłodze… Goły… tyłek. Klepnęła odruchowo. Poruszył się… bo należał do żywej osoby. Wczorajszego posiłku, chyba… No tak. Ann została w melinie Garry’ego na noc. Dlaczego? Wspomnienia z wczorajszej nocy powoli wracały. Wczoraj starła się z Sabatem. Cóż, bardziej to Larry i szeryf się starli, a ona głównie kibicowała i złomowała auto. Fajna zabawa. Ann przeciągnęła się przypominając, że wczoraj Larry przyniósł tu Kainitę. Co prawda Garry oceniał, że “Nowy” dojdzie do siebie w dwie noce to przecież mógł się mylić. Może już czuł się lepie… Komórka się odezwała. SMS. Hej. Musimy pogadać. Odezwij się jak najszybciej. Raze.
  • [WOD/MAG] Magowie na Dzikim Zachodzie

    owod mag wstąpienie
    6
    0 Głosy
    6 Posty
    84 Wyświetlenia
    AbishaiA
    Krążące wokół pociągu zmory i duchy były problemem. Szczególnie w takiej liczbie. Nawet jeśli nie próbowały się przedrzeć przez dość cienką Rękawicę. Nawet jeśli nie były agresywne… przynajmniej w tej chwili, nadal były kłopotem. Magowie nie mieli permanentnego rozwiązania tego problemu. Nie odkryli przyczyny takiego nagromadzenia duchów. Same byty nie wiedziały co przyciąga ich do tego pociągu. Niemniej czwórka agentów wysłana przez lożę zabrała się za tymczasowe rozwiązania mające wzmocnić Rękawicę i zabezpieczyć Śpiących przed ich wpływem. Każde z nich na miarę swoich możliwości. Wymagało to jednak czuwania w wydzielonych częściach pociągu. A kryzys nie następował. Co prawda do czasu wyznaczonego przez wróżby było jeszcze kilka godzin, ale…zmory, a tym bardziej inne duchy nie przejawiały ochoty testowania siły nowych barier. A choć oddaliły się nieco od pociągu to nadal otaczały go niby ruchliwy kokon. [image: przeryw.png] Nadchodziła godzina w której miał nastąpić szczyt tej podróży. Niemniej sytuacja wokół pociągu się nie zmieniła. “Kokon” trochę urósł, gdyż nowe duchy zostały przyciągnięte do pociągu, ale agresja istot zza Rękawicy nie wzrosła. Takoż i nie próbowały przebić się przez nią. Ogólnie zachowywały się jak ćmy latające wokół świecy. Nie próbowały dotknąć ognia, ale były zafascynowane światłem by uciec. Nikt z jadących pociągiem nie zwrócił uwagi na nowy detal który pojawił się w polu widzenia pasażerów pociągu. [image: wild-west-theme-by-rokita80-dlcz7hi.jpg] No bo co dziwnego jest w trójce kowboi jadących przez prerię? To w końcu już Dziki Zachód. Kraina hodowców bydła. Bardziej było to, że prowadzili ze sobą, siedem osiodłanych luzaków. I zobaczywszy pociąg zaczęli pędzić w jego kierunku prowadząc za sobą luzaki. 11:56 11:57 11:58 11:59 12:00 Huk broni w pociągu. Krzyki mężczyzn.Piski kobiet. -To jest napad! Ręce w górę. Nie udawajcie bohaterów!- krzyki rozległy się w całym pociągu. Sześciu mężczyzn uzbrojonych w rewolwery i z bandami zakrywającymi twarz wstało ze swoich miejsc i zaczęło terroryzować bronią pasażerów. Po dwóch na każdą część pociągów. Ci w środkowej części, zaczęli zbierać “datki” od pasażerów. Ci w przedniej części ruszyli na podbój lokomotywy. Ostatnia dwójka na cel wybrała sobie wagon towarowy. Ten w którym z pewnością ukryty był prawdziwy cel tego napadu na pociąg.
  • [VtDA] Semproscurita

    owod wampir mroczne wieki the night walkers
    30
    1
    0 Głosy
    30 Posty
    94 Wyświetlenia
    ZellZ
    [image: QCaXUoF.png] ANNO DOMINI MCCVIII, piwnice pod Kościołem, Venetia Pierwszym uczuciem jakie uderzyło Vincenzo po otwarciu ukrytych dźwiczek w podłodze był zapach kojarzony z podziemnymi korytarzami piwnicznymi. Zatęchłe drewno i nigdy nie przewietrzane przestrzenie charakteryzował dokładnie taki zapach. [image: zej%C5%9Bcie-do-ciemnego-schronu.jpg?s=612x612&w=0&k=20&c=mUwkC1c1VpD8trz0GM9J0yovNoZrqq6i_c_6vTfdVWI=] Pierwsze kroki w dół nie nastawiały pozytywnie. Skrzypienie desek schodów pod nogami wydawało jakiś wręcz potępieńczy pogłos i zdawało się towarzyszyć każdemu ruchowi Albertinazzi. Nie było jednak innego sposobu... Światło świec z Kościoła znikło dość szybko im głębiej Vincenzo się zapuszczał po schodach by w końcu tylko wspomagała jego wzrok trzymana świeczka, aż schody się skończyły i wszedł na uklepany piasek na kamiennej podłodze. Szuranie własnych butów roznosiło się w tej cichej przestrzeni odbijając od ścian echem. Mężczyzna zobaczył po lewej stronie od zejścia kościelnego zamknięte kamienne drzwi z wbitymi w siebie metalowymi okuciami. Na podłodze wyraźnie widoczne były poruszenia piasku wokół drzwi, jakie sugerowały iż zostały one z wysiłkiem przesunięte niedawno do środka zaburzając zakrywający posadzkę piasek i tworząc pióropusz po przesunięciu ich. [image: hJtbwjw.png]
  • [VtDA] Le Roi est mort

    owod wampir mroczne wieki the night walkers
    20
    1
    0 Głosy
    20 Posty
    61 Wyświetlenia
    ZellZ
    [image: QCaXUoF.png] ANNO DOMINI MCIXII, Dijon Wieczór był zwieńczony jeszcze lepiej niż książę mógł oczekiwać. Adelaine była mu znana od młodszych lat, gdy jeszcze razem mieszkali pośród murów zamku ojca Simona. Jej własny ojciec był wasalem na służbie rodziny książęcej, więc trzymali się w bliskiej odległości. Niemniej nie tak bliskiej, jak nastoletni wtedy dziedzic by marzył. Czuł dziką, wręcz pierwotną satysfakcję, jak przed oczyma miał nagie piersi młodej kobiety drżące w rytm unoszenia się i opadania bladoskótego ciała pozbawionego grama wstydliwości. A dumę potęgowały jęki zarumienionej kochanaki niosące się dźwiękiem tego samego głosu jakim odrzucała jego zaloty i zaprzeczała szansom, gdy był wciąż jeszcze tylko synem księcia. [image: 45eb2b11c50169ab37cb5c48ff1cfa0a.jpg] Simon z rozpierającą jego pierś pysznością patrzył na Adelaine zbiera z podłogi przy łóżku części swojego odzienia. Otrzymał wszystko o czym jako nastolatek tylko marzył, a co nie było popierane w tym momencie przez jego pana ojca... ale teraz to on był władcą! To on mógł rozsądzać nad życiem i śmiercią podwładnych, to on mógł oceniać co mu wolno a co nie! Wcześniej obawiałby się tych myśli, ale teraz... Poczynał się do nich przyzwyczajać. Jak i do królewskiego poczucia posiadania władzy nad innym. Niby łaskawy pan oglądał jak kobieta wyciąga spod łóżka część bielizny i wciąż z nagim biustem unosi się z klęczek ku zadowoleniu młodego księcia odczuwającego grzeszne zaspokojenie swojej zranionej dumy sprzed lat. Zastanawiał się czy nie uczynić z Adelaine swojej oficjalnej kochanki. Pewnie by mogło to zniszczyć jej plany na zamążpójście, ale bycie kochanką księcia powinno to zadośćuczynić... szczególnie że przecież ubogą jej nie pozostawi. Bez ostrzeżenia silnie zostały otwarte drzwi, w jakich stanął nikt inny jak bliźniak księcia. W pierwszym spojrzeniu natrafił na półnagą kobietę, jaka w przestrachu narzuciła na ramiona suknię, aby skryć pod jej materiałem jak najwięcej niewieściego wstydu. - Wybacz mi, książę, ale mam wiele do omówienia z tobą. - odezwał się kierując wzrok na leżącego na łóżku brata, od jakiego za młodu słyszał wielokrotnie narzekania o niechęci Adelaine - Przeszkadzam widzę? [image: hJtbwjw.png]