[Year Zero Engine] 21 dni
-
@Wired napisał w [Year Zero Engine] 21 dni:
@Bardiel napisał w [Year Zero Engine] 21 dni:
która jest właścicielem biurowca i wykorzystuje go do swoich operacji?
Najprawdopodobniej 3cia opcja, Darpol to korpo co wynajmuje powierzchnię biurowca, nawet niekoniecznie 100%. A sam budynek należy do innej firmy. W dzisiejszych czasach mało która firma ma własne budynki, większość dzierżawi na okres X lat. Dlatego jest taka nagonka na powroty do biur po tym jak wiele branż przeszło na pracę zdalną, bo budynki by stały puste, a za wynajem (lub kary za zerwanie umowy) i tak by trzeba było płacić.
To prawda, tak jest najczęściej. Ale czasem zdarza się, że te najpotężniejsze, długoistniejące korporacje mają swoje "headquarters" na własność. A patrząc na tak wypasiony giga wieżowiec tylko z jednym szyldem pomyślałem, że z takim molochem mamy do czynienia.

@garanil Szczerze mówiąc patrząc na budynek myślałem, że mamy do czynienia z globalnym, potężnym bankiem lub gigantem technologicznym.
Ale spox, logistyka i facilities services zatem. 
@Bardiel wiesz, robić z tego kolejną filię Umbrella Corp lub coś w ten deseń to byłaby straszna sztampa, a staram się uniknąć rozwiązań sztampowych, za wyjątkiem tych wymaganych przez specyfikę sesji, czyli nacisk na początek zombie apo. Biurowiec w kwarantannie to lepszy motyw niż team znajomych w mieście. Kwestia kontroli chaosu.
-
Wysyłam swoją kartę BG

IMIĘ I NAZWISKO: Michał Owczarek
ARCHETYP/PROFESJA: Ratownik medyczny, były lekarz
WIEK: 38 lat
Rys historyczny: Michał urodził się i wychował na warszawskich Bielanach. Ojciec był kolejarzem a matka kasjerką w Społem. Normalna rodzina bez wielkich ambicji i wielkich dramatów, dopóki Michał w wieku czternastu lat nie zachorował na białaczkę. Chłopak trafił na oddział onkologii dziecięcej. To tam poznał Olę, swoją rówieśniczkę, która tak jak on walczyła o życie. Przez kolejne długie miesiące wspierali się nawzajem. Na ich oczach umierali kolejni ich przyjaciele a oni trwali przy sobie. Gdy wychodzili ze szpitala byli już w sobie zakochani bez pamięci. Michał wrócił do szkoły z jednym postanowieniem: zostanie lekarzem. Wciąż pamiętał twarze dziewczyn i chłopaków, którzy przegrali walkę z chorobą. Ojciec miał dla syna inne plany, chciał by Michał poszedł w jego ślady, matka tłumaczyła, że na medycynę idą tylko dzieci lekarzy, ale chłopak się nie ugiął. Zdał na Warszawski Uniwersytet Medyczny, skończył sześć lat studiów, rok stażu i zaczął pracować jako rezydent. Ola przez cały ten czas była przy nim. Przyjęła jego zaręczyny gdzieś w połowie rezydentury.
Na SOR trafił jako lekarz medycyny ratunkowej w wieku dwudziestu siedmiu lat. Był dobry, szybki i opanowany. Problem z SOR-em jest taki, że nie każdego da się uratować a on miał kompleks Boga. Zaczęło się od młodej dziewczyny w ciąży, która rzuciła się pod tramwaj a potem było już tylko gorzej. Zaczął pić, żeby wyłączyć głowę po dyżurach. Zaczynał od lampek wina, skończył na małpkach Gorzkiej Żołądkowej. Ola widziała co się dzieje, prosiła, kłóciła się, płakała. Michał obiecywał i wracał do butelki. Po ośmiu latach pracy na SOR-ze wszystko się posypało w ciągu jednego dyżuru. Pacjent wyczuł od niego alkohol, zadzwonił na policję. Rozpoczęło się dochodzenie i Michał stracił prawo do wykonywania zawodu.
Ola postawiła w końcu ultimatum. Albo ona, albo butelka. Michał wybrał ją, wytrzeźwiał na kilka tygodni, a potem znów się upił. Odeszła. Przez następne dwa lata próbował trzeźwieć, zapisał się na odwyk, wytrzymał niecały miesiąc. Gdy wyszedł z ośrodka wpadł w ciąg. Potem kolejna próba i podobny efekt. W międzyczasie Ola poznała innego faceta, wyszła za mąż.
Cztery miesiące temu Michał przestał pić po raz trzeci, ma wszyty esperal w pośladku. Dzięki dawnym znajomościom zrobił kurs ratownika medycznego, zdobył papiery i zaczął pracę w pogotowiu. Dzień przed wezwaniem do biurowca przy Domaniewskiej Michał dowiedział się z Facebooka, że Ola urodziła dziecko. Ma trzydzieści osiem lat i czuje, że rozpierdolił swoje życie. Trwa w trzeźwości i sam nie wie po co. Do biurowca zostaje wysłany przez dyspozytora karetki który otrzymał zgłoszenie z Domaniewskiej, pojawia się tam z drugim ratownikiem, Zbyszkiem.
CECHY
Empatia: 5
Polot 4
Siła 3
Zwinność 2UMIEJĘTNOŚCI
Leczenie 2 (+2k przy obrażeniach krytycznych)
Wytrzymałość 2
Spostrzegawczość 1
Ruch 3
Pojmowanie 1
Walka 1TALENT: Chirurg Polowy
Poznałeś sztukę zszywania ran, ratowania pacjentów przed wykrwawieniem i leczenia ciężkich obrażeń. Otrzymujesz modyfikator +2 do rzutów na Leczenie, gdy pomagasz komuś, komu grozi śmierć z powodu obrażeń krytycznych.WIELKIE MARZENIE
Michał chce odzyskać prawo wykonywania zawodu i wrócić na SOR jako lekarz, nie ratownik, zostać kimś, za kogo Ola nie musiałaby się wstydzić. Nie chce jej odzyskać, chce zasłużyć na to, by ona mogła kiedyś ciepło się uśmiechnąć na wspomnienie o nim. Wersja postapokaliptyczna: Nie stracić siebie po raz drugi.DUMA
Improwizowana medycyna. Michał jest kimś więcej niż sanitariuszem. Potrafi ratować bez sprzętu niczym profesor Rafał Wilczur dotknięty amnezją. Przeprowadzi błyskawiczną amputację kończyny tasakiem z paskiem od spodni jako opaską uciskową, rozżarzonym prętem przypali kikuta, długopisem marki BIC wykona tracheotomię. Walczy o życie innych do samego końca.RELACJE Z INNYMI BG: Do ustalenia.
WYGLĄD: Ciemne, gęste niedbale ułożone włosy, kilkudniowy zarost. Twarz zmęczona, styrana, brązowe oczy patrzą uważnie, ale bez ciepła. Zmarszczka między brwiami wyryta na stałe, jakby przez ostatnie lata rzadko się rozluźniał. Wygląda na kogoś, kto został mocno przeczołgany przez życie.
WYPOSAŻENIE: do ustalenia z MG.
DANE OSOBOWE:
Imię i nazwisko: Michał Owczarek
Wiek: 38 lat
Zawód: Ratownik medyczny
Stan cywilny: Kawaler
Miejsce zamieszkania: Warszawa, Wola@Arthur-Fleck napisał w [Year Zero Engine] 21 dni:
Wysyłam swoją kartę BG

Na SOR trafił jako lekarz medycyny ratunkowej w wieku dwudziestu siedmiu lat. Był dobry, szybki i opanowany. Problem z SOR-em jest taki, że nie każdego da się uratować a on miał kompleks Boga. Zaczęło się od młodej dziewczyny w ciąży, która rzuciła się pod tramwaj a potem było już tylko gorzej. Zaczął pić, żeby wyłączyć głowę po dyżurach. Zaczynał od lampek wina, skończył na małpkach Gorzkiej Żołądkowej. Ola widziała co się dzieje, prosiła, kłóciła się, płakała. Michał obiecywał i wracał do butelki. Po ośmiu latach pracy na SOR-ze wszystko się posypało w ciągu jednego dyżuru. Pacjent wyczuł od niego alkohol, zadzwonił na policję. Rozpoczęło się dochodzenie i Michał stracił prawo do wykonywania zawodu.
Ola postawiła w końcu ultimatum. Albo ona, albo butelka. Michał wybrał ją, wytrzeźwiał na kilka tygodni, a potem znów się upił. Odeszła. Przez następne dwa lata próbował trzeźwieć, zapisał się na odwyk, wytrzymał niecały miesiąc. Gdy wyszedł z ośrodka wpadł w ciąg. Potem kolejna próba i podobny efekt. W międzyczasie Ola poznała innego faceta, wyszła za mąż.
Cztery miesiące temu Michał przestał pić po raz trzeci, ma wszyty esperal w pośladku. Dzięki dawnym znajomościom zrobił kurs ratownika medycznego, zdobył papiery i zaczął pracę w pogotowiu. Dzień przed wezwaniem do biurowca przy Domaniewskiej Michał dowiedział się z Facebooka, że Ola urodziła dziecko. Ma trzydzieści osiem lat i czuje, że rozpierdolił swoje życie. Trwa w trzeźwości i sam nie wie po co. Do biurowca zostaje wysłany przez dyspozytora karetki który otrzymał zgłoszenie z Domaniewskiej, pojawia się tam z drugim ratownikiem, Zbyszkiem.
Tak wgl (nie chcę ci psuć KP, ale muszę zapytać, bo mi zgrzyta XD ), czy sprawdzałeś możliwości prawne swojej historii zawodowej? Bo żeby być Ratownikiem Medycznym, to trzeba skończyć szkołe policealną na tym kierunku (już wygaszają je) lub studia (nie ma na to kursów). A też nie jestem pewna, czy jak masz zabrane uprawnienia do wykonywania zawodu, to czy wgl możesz zawód medyczny wykonywać (nie tylko ten, do którego ci zabrali). Ponadto parę lat temu robili taką ustawę (wiem, bo mnie dotknęła), gdzie trzeba się wpisywać w centralny rejest medyków (teraz dotyczy to większej ilości medyków, wcześniej głównie lekarzy chyba), to jeśli stracił PWZ, został wywalony z rejestru i ciężko będzie mu się w niego wpisać pod ratownika medycznego.
Nie wiem na ile mam rację (choć mi się wydaje, że mam), ale jeśli chcesz zachować całą historię, to może jako sanitariusz w karetce by mu pozwolili być

-
Jakbym sprawdził to bym nie nawymyślał bzdur
ale jak to mówią jest prawda czasu i prawda ekranu. Z tym sanitariuszem to świetny pomysł. Jak tam napisałem "dzięki dawnym znajomościom" więc myślę, że przy deficytach karetek i załóg ratunkowych mógłby chociaż być gościem od dźwigania noszy. -
Jakbym sprawdził to bym nie nawymyślał bzdur
ale jak to mówią jest prawda czasu i prawda ekranu. Z tym sanitariuszem to świetny pomysł. Jak tam napisałem "dzięki dawnym znajomościom" więc myślę, że przy deficytach karetek i załóg ratunkowych mógłby chociaż być gościem od dźwigania noszy.@Arthur-Fleck napisał w [Year Zero Engine] 21 dni:
Jakbym sprawdził to bym nie nawymyślał bzdur
ale jak to mówią jest prawda czasu i prawda ekranu. Z tym sanitariuszem to świetny pomysł. Jak tam napisałem "dzięki dawnym znajomościom" więc myślę, że przy deficytach karetek i załóg ratunkowych mógłby chociaż być gościem od dźwigania noszy.Na sanitariusza to na luzie, oni się w rejestr medyczny nie wpisują

Ja tbh nie wiem na ile ma znaczenie realizm tego, to w końcu tylko sesja RPG
-
@arthur-fleck to znowu ja xD
trochę podpytałam w szpitalu i znalazlam dla ciebie bardzo fajną opcję!Ogólnie mozna zrobic kurs KPP i pracowac w karetce jako Ratownik KPP (kwalifikowana pierwszą pomoc). Taki kurs odnawia sie co 3lata, osoba nie wpisuje sie do rejestru medyków, jeździ karetką. Na kurtce ma napis Ratownictwo Medyczne, a nie Ratownik Medyczny
niezły fkup XD myślę ze to by wyczerpało to, co chciałeś osiągnąć postacią i przy okazji trzymałoby sie realizmu
️ Jest 100% legalne, choc zarabiasz najniższa krajową, masz dostępy do SORu jako Ratownictwo, nie Ratownik po studiach.Pomyślałam, ze cie to zaciekawi (moze innych tez) jeśli nie to sorki

-
Wow, taki reaserch to ja rozumiem, dzięki za fatygę Nami! Dobrze mieć znajomości w służbie zdrowia XD
PS: A jak tam twoja karta? Bo coś na razie mały ruch w tym interesie.
-
Wow, taki reaserch to ja rozumiem, dzięki za fatygę Nami! Dobrze mieć znajomości w służbie zdrowia XD
PS: A jak tam twoja karta? Bo coś na razie mały ruch w tym interesie.
@Arthur-Fleck napisał w [Year Zero Engine] 21 dni:
Wow, taki reaserch to ja rozumiem, dzięki za fatygę Nami! Dobrze mieć znajomości w służbie zdrowia XD
PS: A jak tam twoja karta? Bo coś na razie mały ruch w tym interesie.
moja karta gotowa u MG od paru dni
czeka sobie cierpliwie (bardziej cierpliwie niż ja 
-
@Arthur-Fleck napisał w [Year Zero Engine] 21 dni:
Wow, taki reaserch to ja rozumiem, dzięki za fatygę Nami! Dobrze mieć znajomości w służbie zdrowia XD
PS: A jak tam twoja karta? Bo coś na razie mały ruch w tym interesie.
moja karta gotowa u MG od paru dni
czeka sobie cierpliwie (bardziej cierpliwie niż ja 
@Nami napisał w [Year Zero Engine] 21 dni:
moja karta gotowa u MG od paru dni czeka sobie cierpliwie (bardziej cierpliwie niż ja
-
30 kwietnia Anno Domini 2026.
Podsumowanie zgłoszeń na dzień dzisiejszy:
- 2 pełne karty
- jedna zapowiedź karty.
Przypominam, że rekrutacja wstępnie trwa do niedzieli 10 maja i życzę wam udanej majówki.
-
K Ketharian odniósł się do tego tematu
-
Podłączam się, czy jest sens wysyłać KP jeszcze?
-

MG wspominał, że rekrutacja potrwa do co najmniej 10.05.26, więc fajnie będzie go miło zaskoczyć jak się zaloguje za dwa dni!
-
@MaReenk oczywiście, czekam na zgłoszenia nadal.
-
Tutaj mała historia mojego Bohatera:
Karol Wysocki urodził się i wychował na Bródnie. Nie miał trudnego dzieciństwa ani wielkich marzeń. Ojciec był elektrykiem, matka pracowała w markecie. W domu zawsze czegoś brakowało, ale nigdy nie brakowało jednej rzeczy- przekonania, że jeśli coś się zepsuło, trzeba umieć poradzić sobie samemu.
Karol szybko złapał smykałkę do technicznych rzeczy. Rozkręcał stare radia, naprawiał rowery kolegom z osiedla, wymieniał bezpieczniki sąsiadom. Nie był najlepszym uczniem, ale miał talent do praktycznej roboty. W technikum mechanicznym nauczyciele mawiali, że Wysocki nie musi znać teorii, bo „on i tak znajdzie sposób, żeby to działało”.
Po szkole imał się różnych zajęć. Budowy, magazyny, serwisy techniczne. Ostatecznie trafił do firmy zajmującej się wentylacją i klimatyzacją. Praca była ciężka, ale konkretna. Karol ją lubił, bo maszyny były prostsze od ludzi. Jeśli coś nie działało, zawsze istniała przyczyna i sposób naprawy.
Mając dwadzieścia pięć lat poznał Magdę.
Pracowała w małej kawiarni niedaleko jednego z biurowców, które obsługiwał. Najpierw była tylko dziewczyną, która pamiętała, jaką kawę zamawia. Potem kimś, dla kogo specjalnie brał zlecenia w tamtej okolicy. W końcu stała się całym jego światem.
Pobrali się szybko, ale bez poczucia, że robią błąd. Po raz pierwszy w życiu Karol miał wrażenie, że dokądś należy. Wynajęli małe mieszkanie, kupili używany samochód, zaczęli odkładać pieniądze. Gdy urodziła się ich córka, Zosia, Karol pracował jeszcze więcej. Chciał zapewnić rodzinie lepsze życie niż to, które sam pamiętał.
Był zmęczony, ale szczęśliwy.
A potem wszystko skończyło się w jeden listopadowy wieczór.
Padał deszcz. Wracali od znajomych. Karol prowadził zmęczony po całym dniu pracy, Magda siedziała obok i próbowała nie zasnąć. Kierowca ciężarówki podobno nawet nie próbował hamować.
Karol pamiętał dźwięk zgniatanego metalu.
Krzyk.
Światła.
Potem szpital.
Przeżył tylko dlatego, że siedział po stronie kierowcy.
Magda zginęła na miejscu.
Przez następne dwa lata Karol funkcjonował bardziej z przyzwyczajenia niż z własnej woli. Rano praca. Wieczorem cisza w mieszkaniu. Czasem odbierał Zosię od teściów, czasem spędzała weekend u niego. Robił wszystko, żeby córka nie widziała, jak bardzo się rozsypał.
Przestał planować przyszłość. Przestał wierzyć, że życie może się jeszcze „ułożyć”. Została tylko robota, obowiązki i mechaniczne trwanie od poniedziałku do piątku.
Ludzie mówili, że zrobił się chłodny.
Karol uważał po prostu, że nie ma już energii na udawanie.
Mimo wszystko nadal miał jedno marzenie:
otworzyć własny serwis techniczny. Coś swojego. Coś stabilnego. Coś, co pozwoliłoby mu w końcu spędzać więcej czasu z córką.
W poniedziałkowy poranek dostał zwykłe zgłoszenie do biurowca Darpolu. Problem z wentylacją na jednym z pięter. Nic niezwykłego. Wziął torbę narzędziową, termos z kawą i pojechał do pracy.
-
Przepraszam bardzo, córka żyje xD
-
Do wieczora Nami, do wieczora

Hello! It looks like you're interested in this conversation, but you don't have an account yet.
Getting fed up of having to scroll through the same posts each visit? When you register for an account, you'll always come back to exactly where you were before, and choose to be notified of new replies (either via email, or push notification). You'll also be able to save bookmarks and upvote posts to show your appreciation to other community members.
With your input, this post could be even better 💗
Zarejestruj się Zaloguj się