Przejdź do treści
  • Kategorie
  • Ostatnie
  • Tagi
  • Popularne
  • Świat
  • Użytkownicy
  • Grupy
  • Strona startowa
Skórki
  • Jasny
  • Brite
  • Cerulean
  • Cosmo
  • Flatly
  • Journal
  • Litera
  • Lumen
  • Lux
  • Materia
  • Minty
  • Morph
  • Pulse
  • Sandstone
  • Simplex
  • Sketchy
  • Spacelab
  • United
  • Yeti
  • Zephyr
  • Ciemny
  • Cyborg
  • Darkly
  • Quartz
  • Slate
  • Solar
  • Superhero
  • Vapor

  • Domyślna (Cyborg)
  • Brak skórki
Zwiń
Patronite
  1. Start
  2. Sesje future
  3. Rozgrywka
  4. Krzyk Pustki
Krzyk Pustki [18+]
KetharianK
Ketharian jako
Alien
Mistrz Gry
ReRebirthR
ReRebirth jako
Joshua Gleeson
BeetleB
Beetle jako
Marcus Holt
Dawny użytkownik?
Dawny użytkownik jako
Nadia Volkov
MarrrtM
Marrrt jako
Caleb Hannigan
GreKG
GreK jako
Siergiej Kalashnikov
PiołunP
Piołun jako
Elias Crowe
CyganC
Cygan jako
William Biscuit
Macabra78M
Macabra78 jako
Adam Nexus Mk 7
Davy KneeD
Davy Knee jako
Davy O'Collan
Arthur FleckA
Arthur Fleck jako
Delilah le Fey

Krzyk Pustki

Zaplanowany Przypięty Zablokowany Przeniesiony Rozgrywka
204 Posty 11 Uczestników 5.9k Wyświetlenia 5 Obserwuje
  • Najpierw najstarsze
  • Najpierw najnowsze
  • Najwięcej głosów
Odpowiedz
  • Odpowiedz, zakładając nowy temat
Zaloguj się, aby odpowiedzieć
Ten temat został usunięty. Mogą go zobaczyć tylko użytkownicy upoważnieni do zarządzania tematami.
  • KetharianK Online
    KetharianK Online
    Ketharian jako Alien
    Obsługa Moderator Mecenas
    napisał(a) ostatnio edytowany przez
    #201

    text alternatywny


    Środkowy pokład Bleinerta


    Elias Crowe przycisnął do twarzy rękawicę skafandra nie mogąc dłużej znieść fetoru wydzielanego przez leżące obok strzaskanych szklanych tub ludzkie zwłoki. Jedne należały do mężczyzny w uniformie amerykańskiej marynarki, drugie do kobiety w ciemnym kombinezonie opiętym paskami taktycznej uprzęży. Kobieta nie miała twarzy, w jej miejscu ziała pustką wielka dziura obramowana puklami zafarbowanych starą krwią jasnych włosów. Spoglądając na nią Elias nie mógł się oprzeć wrażeniu, że została uderzona z całej siły głowicą pneumatycznego młota, chociaż nie potrafił sobie wyobrazić sceny, w której wciąż ściskająca w rękach kompaktowy pistolet maszynowy kobieta dałaby się podejść tak komuś uzbrojonemu w pneumatyczny młot.

    Wojskowy przygniatał swoim ciałem karabin identyczny jak broń znaleziona przy Jeremiahu Purcellu, a rozrzucone wokół jego oderwanej w barku ręki łuski odbijały światło rzucane przez lampy skafandra doktora.

    Crowe rzucił okiem w stronę wracającego od strony tylnych wrót kapitana, a potem zbliżył się do kręgu szklanych kapsuł. Ich podstawy, a także metalowa podłoga wokół dziwnych obiektów pokryte były grubą warstwą zaschłej substancji, ale wciąż przebijające przez nią zarysy geometrycznych piktogramów oraz korporacyjne logo dały się doktorowi bez trudu zidentyfikować.

    Zagrożenie biologiczne. Własność Weyland-Yutani.

    Za plecami oficera naukowego wywiązała się kolejna nerwowa dyskusja, ale Elias nie zareagował na nią w pierwszej chwili pochylając się nad krawędzią rozbitego szkła w najbliższej kapsule.

    Widniejący na niej nalot, pokrywający szkło cieniutka warstewką i mogący sprawiać wrażenie jakiegoś pyłu, był w rzeczywistości zaskorupiałym zanieczyszczeniem podobnym do grafitu - i patrząc nań Elias przypomniał sobie z miejsca zagadkowe znalezisko w korytarzu serwisowym prowadzącym do maszynowni Kardashiana.

    Pseudoorganiczna substancja pokrywająca ściany i podłogę tamtego korytarza wydawała się identyczna z nalotem na rozbitym szkle tuby - a kiedy tknięty złym przeczuciem naukowiec obejrzał się raz jeszcze na zwłoki leżącej obok kobiety, syknął przez zaciśnięte zęby dostrzegając pozostałości po takim samym nalocie na resztkach rozbitej ludzkiej czaszki wokół ziejącej na wysokości twarzy dziury.

    Ktoś coś do niego powiedział, najpewniej Sadza, bo w mętlik myśli Eliasa wdarło się rosyjskie słowo chimik, ale Crowe nie odwrócił głowy zaprzątnięty swoim tokiem dedukcji. Obrażenia widzianych wokół ludzi, zarówno tych w amerykańskich mundurach jak i strojach korporacyjnej ochrony, wydawały się nosić ślady takich samych obrażeń jak uszkodzenia androida Weyland-Yutani znalezionego w szybie wentylacyjnym opodal maszynowni okrętu. Pięć szklanych tub-akwariów na gąsienicowych sekcjach mobilnych, rozbitych i otoczonych ludzkimi ciałami. Sprawiający wrażenie organicznej substancji nalot o wyglądzie zastygłego grafitu albo dziwnej odmiany żywicy. Przerażające stworzenia o naturze morderczych drapieżników, nieznane ludzkości, ale stanowiące ogromne dla ludzi zagrożenie.

    Elias Crowe był coraz bardziej przekonany, że zaczyna dostrzegać pełny obraz przerażającej zagadki. Piąta tuba, trzykrotnie większa od czterech pozostałych. Wyrwa w kadłubie tendera wypalona substancją chemiczną o niespotykanych właściwościach żrących. Ostrzeliwany przez Marcusa Holta połyskliwy czarny potwór, bryzgający kroplami żrącej krwi.

    - Co tu się odpierdala, Hannigan?!

    Elias odwrócił głowę w stronę przeciwnego krańca ładowni, tonącego dotąd w ciemnościach. Podniesiony wyżej lewą ręką pęknięty hełm rzucił snop światła na rozmazany kształt wciśniętej w róg pomieszczenia instalacji.

    - Tam jest winda - powiedział Crowe wyciągając przed siebie dłoń - Tam jest winda łącząca pokłady.

    Popieram postulat Gladina wzywający do zniszczenia 4-tej edycji WFRP!

    1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
    ☝
    4
    • ReRebirthR Niedostępny
      ReRebirthR Niedostępny
      ReRebirth jako Joshua Gleeson
      napisał(a) ostatnio edytowany przez ReRebirth
      #202

      Ciężkie powietrze, gęste od odoru rozkładających się ciał i smrodu kwasu, zdawało się dławić każde słowo wykrzyczane przez Sadzę. Joshua Gleeson stał w półmroku nowej ładowni, a jego stopy – z każdym nerwowym ruchem – przesuwały się po czymś twardym, wydając cichy, metaliczny chrzęst.

      Łuski. Dziesiątki, a może setki wystrzelonych łusek zalegających na pokładzie pomiędzy zmasakrowanymi, gnijącymi zwłokami w mundurach Weyland-Yutani. Byli w samym sercu rzezi.

      Odwaga inżyniera, która chwilę wcześniej pozwoliła mu odgryźć się dowódcy, wyparowała równie szybko, jak się pojawiła. Pozostał tylko czysty, pierwotny strach, przyprawiony bolesnym skurczem w klatce piersiowej. Stał pośród trupów, całkowicie nieuzbrojony, słuchając, jak resztki dyscypliny w ich oddziale ostatecznie się rozsypują. Sadza z młotokluczem w dłoni, otwarcie rzucający wyzwanie kapitanowi, wyglądał jak tykająca bomba. Hannigan – ukrywający jakieś korporacyjne karty i tajemnice – grał w grę, której zasad nikt inny nie rozumiał. Ranny Holt dyszał ciężko pod ścianą, a zszokowany doktor Crowe miał w rękach wiedzę, która właśnie stała się zapalnikiem buntu. Autorytet na tym okręcie trzymał się już tylko na ostatnim, cienkim włosku dawnej, wygasającej lojalności.

      Joshua zacisnął zęby. Mógłby dołączyć do kłótni. Mógłby wrzasnąć na nich obu, wyrzucić z siebie całą frustrację i żal. Zapytać głośno, jak do cholery z najnudniejszej pracy w kosmosie, polegającej na serwisowaniu sprzętu górniczego, trafił do jakiegoś chorego, makabrycznego show. Byli szczurami w labiryncie. Jakiś niewidzialny demiurg właśnie udowodnił im, otwierając tę śluzę, że w pełni kontroluje sytuację i może wpuścić tu te czarne potwory w dowolnej chwili. Zabawa w króliki doświadczalne, podczas gdy dowództwo kłóci się o korporacyjne kody, nie miała żadnego sensu. Frustracja, strach i rezygnacja mieszały się w potężny, hormonalny koktajl, który dławił jego i tak słabe serce. Wiedział, że z każdą sekundą bez leków jego szanse na przeżycie drastycznie maleją. Nie zamierzał marnować resztek sił na spory.
      Odwrócił się plecami do eskalującej kłótni, ignorując Sadzę i Hannigana. Zmusił swój umysł, by zaczął pracować analitycznie.

      Miał cel. Miał plan.

      Śluza, o której majaczył kapitan, to było samobójstwo. Nawet jeśli dotrą tam w jednym kawałku, będą uwięzieni w próżni, bez wsparcia, stanowiąc łatwy cel dla tego stada. Zresztą... Ktokolwiek ich tu zwabił, na pewno nie pozwoli im tak po prostu wyjść. Jeśli mieli przetrwać, potrzebowali zasobów. Na wojskowym tenderze musiało być ich pod dostatkiem.

      Gleeson zaczął metodycznie przeczesywać mrok wokół siebie światłem latarki, omijając leżące na podłodze zbezczeszczone szczątki. Szukał terminala ściennego. Mapy ewakuacyjnej. Czegokolwiek, co pozwoliłoby mu zlokalizować układ sekcji. Zamierzał wykorzystać fakt, że kapitan potrzebuje jego zdolności technicznych, by niepostrzeżenie poprowadzić ich własną ścieżką. Musiał doprowadzić ich do ambulatorium – żeby utrzymać się przy życiu – a zaraz potem skierować całą ocalałą ekipę prosto do zbrojowni. Wiedział, że plan wymaga ostrożności, może nawet fortelu przy interpretacji mapy. Bo w tym momencie był już absolutnie pewien jednej rzeczy: ani demiurg pociągający za sznurki na tym statku, ani ich własny, zakłamany kapitan, nie cenili życia młodszego inżyniera ponad swoje własne interesy.

      1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
      3
      • MarrrtM Niedostępny
        MarrrtM Niedostępny
        Marrrt jako Caleb Hannigan
        Mecenas
        napisał(a) ostatnio edytowany przez
        #203

        - Skończył pan, panie Kalashnikov?

        Hannigan nie patrzył na narzędzie w rękach pierwszego oficera. Choć doskonale zdawał sobie sprawę z wagi tego co Sadza swoją postawą i tymże narzędziem przekazywał. Kolejny wybuch pierwszego oficera wydawał się jednak go kompletnie nie wzruszać. Co oczywiście mogło być maską, bo Hannigan z rzadka tylko pozwalał sobie na emocje z załogą. Być może być w tej kwestii upośledzony, a być może po prostu umiał trzymać emocje na wodzy. Bo prawda jest taka, że tak wyprowadzonego z równowagi jak chwilę temu gdy obaj ratowali Holta, załoga widziała go po raz pierwszy. Ten moment jednak minął. Sadza zdybał go gdy “stary” odsuwał się od grodzi za którą rzeczywiście była próżnia i jeśli coś teraz można było wyczytać z jego twarzy, to co najwyżej grymas wdychania zepsutego powietrza ładowni.

        - Nie skończyłem - pierwszy oficer nie spuścił z tonu, lecz opuścił młoto-klucz. - Nie zbywaj mnie. Nie teraz. Karty na stół. To nie czas i miejsce na tajemnice.

        Przez chwilę wyglądało to jakby obaj mężczyźni mierzyli się nawzajem. Sadza swoją ruską nieustępliwością i Hannigan typowym dla siebie regulaminowym niewzruszeniem. Ostatecznie dało się słyszeć westchnienie Caleba.

        - Dobrze. Karty na stół. - w głosie kapitana zabrzmiało coś na kształt jakiejś próby wyjścia naprzeciw. Choć dało się wyczuć, że tłumaczenie się załogantowi, nawet pierwszemu oficerowi, nie leży w jego naturze i przychodzi mu z niejakim trudem - Pan Crowe znalazł kartę Weyland Yutani w kapsule. Niczego to nie zmieniało. Więc nie informowałem załogi. Na Kardashianie też znajduje się taka karta firmowa. Lasalle Industries. I nie świadczy to o tym, że Kardashian skrywa jakieś korporacyjne… gówno. Taka karta w ogóle o niczym nie świadczy. Tylko niepotrzebnie zwiększa obawę załogi. A akcję i tak trzeba było podjąć bez względu na obawy załogi. Wie pan o tym, panie Kalashnikov. Nie było żadnych podstaw by spodziewać się… - zawahał się i wskazał palcem potłuczone tuby - czegoś takiego.

        W tym ostatnich słowach była jakaś złość, bo kapitan odwrócił wzrok i zacisnął widocznie zęby gdy zagrały jego mięśnie policzkowe. Nawet dało się słyszeć ledwo wypowiedziane pod nosem “cholera”. Odetchnął jednak po chwili i spojrzał na resztę mężczyzn.

        - Jeśli mam was stąd panowie wyprowadzić, to każdy musi robić swoje. I to najlepiej jak potrafi. Jakby wam za to podwójną stawkę płacili. Powiedziałem wam gdzie chcę dotrzeć. Jeśli macie lepszy pomysł, chętnie go wysłucham. Ale konkretnie. Gdzie i w jakim celu.

        1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
        ♥
        4
        • GreKG Online
          GreKG Online
          GreK jako Siergiej Kalashnikov
          Mecenas
          napisał(a) ostatnio edytowany przez
          #204

          Siergiej Nikołajewicz Kalashnikov. Sadza.

          text alternatywny

          Bleinert

          Sadza przez chwilę patrzył na Hannigana bez słowa.

          Nie przekonało go to do końca. Ale przynajmniej tym razem kapitan odpowiedział. Bez wykrętów. Bez zasłaniania się regulaminem.

          Schował młotoko-klucz do plecaka.

          — Dobra... na razie. Tylko już żadnych łgarstw. Blat', co tutaj tak jebie?

          Dopiero wtedy rozejrzał się po pomieszczeniu.

          Zrobił krok i pod podeszwą coś zachrzęściło. Spojrzał w dół.

          Łuski.

          Dużo łusek.

          Dopiero teraz zauważył, że podłoga jest nimi zasypana. Między nimi leżały zwłoki w mundurach Weyland-Yutani. Część niemal całkowicie pochłonął już rozkład. W powietrzu wisiał ten sam ciężki, słodkawy odór, który poczuł wcześniej, tylko tutaj wydawał się jeszcze bardziej intensywny.

          Sadza skrzywił się i odruchowo zasłonił nos przedramieniem.

          — Ja pierdolę...

          Uniósł wzrok.

          W półmroku dostrzegł rozbite tuby, zaschniętą substancję na podłodze i ścianach, a dalej zarys instalacji, której wcześniej nie zauważył.

          — Chodowali tu te chyorty?

          Przeniósł wzrok na Chimika.

          — Winda?

          Przyjrzał się jej przez chwilę, po czym spojrzał na pozostałych.

          — Działa?

          Spojrzał za ramię. Stamtąd skąd przyszli.

          — Zamknijmy za sobą gródź. Elias, ta twoja karta działa?

          Odwrócił się raz jeszcze do Starego.

          — Gdzie teraz?

          W ustach Nikołajewicza zabrzmiało to pojednawczo.

          1 odpowiedź Ostatnia odpowiedź
          2

          Cześć! Wygląda na to, że jesteś zainteresowany tą rozmową, ale nie masz jeszcze konta.

          Masz dość przewijania tych samych postów za każdą wizytą? Po zarejestrowaniu konta zawsze wrócisz dokładnie do tego samego miejsca, w którym byłeś wcześniej, możesz wtedy również wybrać opcję otrzymywania powiadomień nowych odpowiedziach (e-mailem lub powiadomieniem push). Będziesz też mógł zapisywać zakładki i głosować na posty, aby okazać uznanie innym członkom społeczności.

          Z Twoją pomocą tez post mógłby być nawet lepszy 💗

          Zarejestruj się Zaloguj się
          Odpowiedz
          • Odpowiedz, zakładając nowy temat
          Zaloguj się, aby odpowiedzieć
          • Najpierw najstarsze
          • Najpierw najnowsze
          • Najwięcej głosów


          • Zaloguj się

          • Nie masz konta? Zarejestruj się

          • Aby wyszukiwać zaloguj się lub zarejestruj.
          Powered by NodeBB Contributors
          • Pierwszy post
            Ostatni post
          0
          • Kategorie
          • Ostatnie
          • Tagi
          • Popularne
          • Świat
          • Użytkownicy
          • Grupy
          • Strona startowa