AI w językowej służbie MG
-
Dlatego tą wątek o AI językowym, a nie graficznym. To mimo wszystko osobne kwestie.
Porównanie do produktów komercyjnych jest celowe. Tak samo masz z książką, czy filmem gdzie znak czasów nakazuje znakowanie zawartości "rasizm", "przemoc", czy "wulgaryzmy". I nikt tego segregacją nie nazywa. Natomiast porównanie contentu AI do stylu mangowego jest niebezpiecznym umniejszaniem znaczenia i wpływu AI. Ot styl AI.
I owszem Rewik, zaliczyłem Cię do osób oceniających AI raczej negatywniej, niż pozytywniej:)
-
Etykietkę AI do szablonu rekrutacji (tam gdzie są informacje o Google doc itd.) dodam.
Zastanawia mnie brak wzmianki o używaniu AI w celu wspomagania się mechanicznego. Nie sprawdzałem go w tej materii poza Magiem gdzie radzi sobie fatalnie, zna Sfery ale nie potrafi kompletnie ich kleić i nie rozumie paradoksu. Ale co z generowaniem mapek pola bitwy? Albo nawet monotonną pracą generowania bandytów i innych stworów przy spotkaniu? Od zawsze w RPG mieliśmy tabele spotkań, często tablice losowania wrogów na szybko, templatki, a czasem nawet losowanie przygodnych BNów... -
@marrrt No cóż, wyniki są jakie są, także niestety nie możesz powiedzieć otwarcie że dama w opałach powstała w całości przez AI. Moze spróbuj za rok, pięć, czy dziesięć.
Tymczasem przypominam że jutro poniedziałek,przerwę mam o 10. Także tego.
A żeby nie było że nie w temacie, od kiedy w przeglądarki i Outlooka weszło poprawienie pisowni, to kurna, odkrywam interpunkcję na nowo, nie że nie stosowałem, ale zdecydowanie mniej. A podpowiedzi są sensowne, lepiej dzieła wypowiedź jak jest ich więcej.
-
@Gladin, ja też jestem pełen obaw. Serio. Widzę zagrożenia społeczne, ekonomiczne, zawodowe, psychiczne, edukacyjne, twórcze, kulturowe, prywatnościowe, polityczne, prawne, informacyjne i ekologiczne. Widzę ryzyko cenzury, inwigilacji, dezinformacji, manipulacji, uzależnienia od narzędzi, rozleniwienia poznawczego, pogłębiania nierówności i dalszej marginalizacji grup, które już teraz mają pod górkę.
To jest ogromny temat, więc nie będę tu odpływał za daleko, bo wątek jest jednak o AI w PBF-ach.Problem w tym, że AI już jest. Tak samo jak samochód, smartfon, internet czy media społecznościowe. Można tego nie lubić, można ograniczać, można świadomie nie używać, ale raczej nie cofniemy świata do poprzedniego stanu. No, chyba że wybierzemy model amiszowy. Przyznam, że czasem wygląda on coraz rozsądniej.
Ba, jeśli to pójdzie dalej w obecnym tempie, to za 5 albo 10 lat mogę nie mieć pracy jako programista. Już powoli rozważam stadko kóz i zielone poletko.
Mimo tych obaw nie uważam demonizowania technologii za dobrą drogę. Rozmawiać o zagrożeniach jak najbardziej. Przestrzegać też. Ale bany, łatki i podział na ludzi "czystych" oraz "skażonych AI" raczej niczego dobrego nie zbudują.
Analogię z samochodem można rozszerzyć. Kalkulator sprawił, że rzadziej liczymy w głowie. Smartfon, że nie pamiętamy numerów. GPS, że gorzej orientujemy się w terenie.
Z AI może być podobnie. Najpierw tylko podpowiedź, potem szkic, potem cały tekst. A na końcu człowiek nawet już nie sprawdza, co dostał. Wkleja, bo AI wie lepiej.
Zgadzam się też z @Wired, że pewne zdolności zanikają, gdy ich nie używamy. Kiedyś pamiętało się numery telefonów. Dzisiaj czasem nie pamiętamy nawet własnego. I to jest realny problem.
Tylko że moim zdaniem to nie zaczęło się od AI. Telewizja, social media, TikTok, scrollowanie, szybka dopamina i treści mielone na papkę robią to od dawna. AI dokłada do tego nowe, bardzo uzależniające narzędzie.
Dlatego dla mnie najważniejsze jest świadome używanie narzędzi. Owszem, nie pamiętam numerów telefonów wszystkich osób z rodziny. Pamiętam za to układ klawiatury, miejsca w kodzie, w których coś inicjalizuję, albo wydarzenia z sesji, w którą grałem dwa lata temu. W moim przypadku pewnie zmieniło się głównie to, co zapamiętuję, a nie ile. A dorastałem w czasach, gdy telefon był czymś na kablu u któregoś z sąsiadów.
Może więc nie chodzi o to, żeby z narzędzi nie korzystać, tylko żeby świadomie równoważyć ich skutki. Jedziemy samochodem, ale potem biegamy na bieżni. Używamy smartfona, ale zapamiętujemy coś innego co nas interesuje. Korzystamy z AI ale ....
To wymaga wysiłku. A człowiek, wiadomo, jest leniwym stworzeniem i świetnie umie sobie wytłumaczyć, czemu akurat dziś nie musi się męczyć. Dlatego Twoje obawy są sensowne.
Sam rozdzielam sobie te rzeczy. Komercyjnie programuję z AI, bo w pracy liczy się też skuteczność. Ale prywatnie mam projekty, które dłubię ręcznie. Z przywiązania do rzemiosła, stylu i tej przyjemności, że coś jest naprawdę moje. Czuję się czasem jak rzeźbiarz, który nagle dostał drukarkę 3D. Lubię wracać do drewna i dłuta, bo jest w tym rzemiosło, skupienie i przyjemność tworzenia. Ale w świecie, w którym każdy ma drukarkę 3D, nie widzę już komercyjnego sensu w robieniu wszystkiego ręcznie.
Podobnie patrzę na PBF.
Jeśli ktoś oddaje AI całe pisanie, całą pomysłowość i cały własny głos, to dla mnie gra traci sens. Bo kto wtedy właściwie gra? Człowiek czy automat z awatarem? Jak już mówiłem, nie bardzo wierzę, żeby ktoś tutaj naprawdę tak robił.
Jeśli jednak ktoś używa AI jako korektora, narzędzia technicznego, pomocy w dostępności albo sparingpartnera do pomysłów, a potem sam wybiera, przerabia i bierze odpowiedzialność za tekst, to nie widzę w tym automatycznie zdrady ducha PBF. Wręcz przeciwnie. Nadal to ludzka wola nadaje kierunek, wybiera sens i tchnie ducha w końcowy efekt. AI tylko przyspiesza pracę, czasem podnosząc przy tym jej jakość.
Dla mnie technologia ma też bardzo osobisty wymiar. Jako osoba niewidoma korzystam na co dzień z narzędzi, które pomagają mi funkcjonować w świecie zaprojektowanym głównie dla widzących. To nie jest dla mnie abstrakcyjna dyskusja o modzie na AI, tylko część dużo szerszej historii: technologia potrafi realnie poszerzać samodzielność człowieka i zmniejszać bariery, które kiedyś były po prostu nie do przeskoczenia.
Sto lat temu mój los byłby pewnie marny. Może byłbym żebrakiem na ulicy, może ciężarem dla rodziny. Dziś mogę pracować, utrzymać rodzinę i prowadzić firmę. Między innymi dlatego, że technologia przesuwa granice tego, co mogę zrobić.
Dlatego mam problem z prostym "AI odmóżdża" albo "AI złe". Tak, może odmóżdżać. Bardzo może. Z dużym prawdopodobieństwem spowoduje też sporo złego w społeczeństwie. Ale może również dać komuś dostęp do rzeczy, które wcześniej były poza jego zasięgiem.
Więc chyba zostaję przy środku. Nie zachwyt i nie demonizacja, tylko odpowiedzialność.
Zachęcam do wysiłku, rozwoju i samokształcenia. Ale nie chciałbym przy tym stygmatyzować ludzi, którzy używają AI inaczej niż ja. Zwłaszcza tutaj, gdzie chodzi przede wszystkim o wspólną zabawę. Zresztą, po chwili namysłu, dla niektórych moje użycie AI też zapewne przekracza jakieś granice.
Co do transparentności, rozumiem argument @Krakov, ale dla mnie ważny jest tu kontekst. Gdy za coś płacę, chcę wiedzieć, czy płacę za rzemiosło, czy za produkt z taśmy. To uczciwe.
Tutaj jednak nie kupuję dzieła. Nie jestem klientem, tylko współuczestnikiem zabawy. Dlatego bardziej zależy mi na tym, żeby teksty, które czytam, były dobre, czytelne i pisane z myślą o sesji. Jeśli komuś potrzebna jest korekta pisowni w Wordzie, niech jej używa. Jeśli ktoś potrzebuje AI, żeby podnieść poziom techniczny tekstu, też nie widzę w tym problemu. Ważne, żeby za końcowym postem nadal stał człowiek, jego decyzja, intencja i odpowiedzialność.
Może to kwestia mojej ekspozycji na AI, ale zakładam, że jest jej już wokół nas więcej, niż większość ludzi przyznaje. Dzięki temu jestem dość odporny na rozczarowanie i oburzenie, gdy wychodzi na jaw, że coś powstało przy jej pomocy.Podsumowując: Twoje obawy, @Gladin, są dla mnie zrozumiałe. W dużej części nawet się z nimi zgadzam. Różnimy się chyba głównie w tym, co z tych obaw wynika i co nam osobiście przeszkadza a co nie.
Treść i stanowisko moje, redakcja częściowo wsparta AI. Wedle miłościwie nam niebawem panującej AI: 80% ja, 20% AI. Iä! Iä! LLM fhtagn!
Analogię z samochodem można rozszerzyć. Kalkulator sprawił, że rzadziej liczymy w głowie. Smartfon, że nie pamiętamy numerów. GPS, że gorzej orientujemy się w terenie.
Napisałeś dużo bardzo trafnych rzeczy. GPS jest takim dla mnie flagowym. Często powtarzam dzieciom, że dawniej, gdy nie było nawigacji i miałem tylko mapy papierowe, potrafiłem przejechać samochodem całą Polskę z punktu A do B korzystając tylko z przygotowanych wcześniej w głowie planów i sprawdzając w trasie od czasu do czasu mapę. A potem potrafiłem wrócić tą samą trasą już bez żadnego wspomagania. Po jednokrotnym przejechaniu trasy znałem już jej miejsca charakterystyczne, budynki, skrzyżowania, gdzie należy zmienić kierunek jazdy.
Dziś mogę trasę przejechać 10 razy z użyciem GPSa, a gdy go zabraknie, będę miał problem. Straszna sprawa. Zgadzam się na nią, bo unikam korków, nie ładuję się w zamknięte autostrady czy S-ki. Bo w mieście nie muszę kombinować z mapą na kolanach i szukaniem skrzyżowań. Robię to świadomie, coś za coś.
Ale...Jedziemy samochodem, ale potem biegamy na bieżni.
Tutaj już się nie zgodzę. Samochodem owszem, jeździjmy, gdy trzeba pokonać długie dystanse. Gdy trzeba coś przewieźć, kogoś zawieźć, gdy zła pogoda.
Ale właśnie to, że wsiadamy w niego by oszczędzić od 0 do 5 minut względem ruchu pieszo czy rowerem, a potem idziemy na bieżnię jest tym ruchem w złą stronę, w mojej ocenie. Sam u siebie z tym walczę.
Ale...
To nie jest trafne porównanie. Bo uważam, że forum PFB jest bieżnią, a nie samochodem. Używanie AI do PBF to jest jak postawienie robota na bieżni, żeby biegł za nas. Bo zakładam, że gramy w PFB dla przyjemności, rozrywki, by tworzyć, wymyślać, odgrywać... nie by ktoś tworzył, wymyślał, odgrywał za nas. Jeżeli chcemy tego drugiego, to przeczytajmy książkę. To RPG, PBF ma służyć stymulowaniu naszej pomysłowości jako ta odskocznia od codzienności, rzeczywistości. Od wykonywania powtarzalnych, rutynowych zadań, od spotykania się z idiotyzmami otaczającego nas świata. To ma być enklawa, gdzie uwalniam nasz umysł z okowów...
Nadal to ludzka wola nadaje kierunek, wybiera sens i tchnie ducha w końcowy efekt. AI tylko przyspiesza pracę, czasem podnosząc przy tym jej jakość.
I to jest ta zatarta granica, którą się łatwo przekracza. Owszem, można się z tym zgodzić. Co nie zmienia tego, że zgubiłeś po drodze wysiłek. Że nie biegniesz już na bieżni. Bo z wygody nie wkładasz wysiłku, wolisz, by ten wysiłek poniósł ktoś inny. Żeby kto inny pobiegł na tej bieżni.
Dlatego mam problem z prostym "AI odmóżdża"
Nie rozumiem, dlaczego masz z tym problem. Dla mnie to oczywiste. Kalkulator odmóżdża. Komputer, smartfon, odmóżdżają. Nawigacja odmóżdża. AI odmóżdża. Używać, używamy, owszem.
Ale...
Rekrutując na stanowisko kupca zadawałem kandydatom zadanie. Mieli w głowie obliczyć 19% z 200. Co się okazało? Pomijając, że około 90% ludzi z ukończonymi studiami wyższymi nie wiedziało, jak to obliczyć, to zdarzył mi się nawet student po ukończonej matematyce dziennej na uniwersytecie krakowskim, który odpowiedział, że do takich rzeczy, to oni mieli komputery...
Tymczasem moja 90-letnia babcia, która ze względu na wojnę nie pokończyła szkół, obliczała to na pstryknięcie palcami.
Zastanawia mnie, ile osób dzisiaj potrafi jeszcze tabliczkę mnożenia? Albo oszacować sobie w głowie wartość towaru, którego cena podana jest w innej walucie?
A kiedy się okaże, że by obliczyć 5*5 będzie potrzebne AI (no bo już nie kalkulator)?Sto lat temu mój los byłby pewnie marny.
Korzyści z AI nie podważam. To zupełnie inny aspekt. Tak samo jak korzyści z komputerów, nawigacji, kalkulatorów. Mówię o zabijanie własnej kreatywności za pomocą AI.
Znakowanie
Co do znakowania sesji... wydaje mi się to temat tak skomplikowany do ugryzienia i tak trudny do uczciwej weryfikacji nawet przez siebie samego, że nie ma co w to brnąć.
Czy używam AI?
- Do pisania za mnie jakiejkolwiek treści materiału - nie.
- Do tworzenia grafik (wiem, to nie ten wątek) - tak, chociaż córka mnie za to potępia i staram się nieco mniej robić.
- Do korekty tekstu - nie. Może robię błędy, ale nie wydaje mi się, abym zaniżał standard ortograficzno/interpunkcyjny tego forum.
- Do czerpania inspiracji - tak, przyłapałem się na tym kilka razy. Walczę z tym i staram się tego nie robić, bo uważam to za szkodliwe dla mojego mózgu.
- Do mechanicznej części, np. tworzenia NPCów - tak. AI zupełnie sobie z tym nie radzi, ale zamiast szukać gotowca w podręcznikach albo tworzyć samemu, wrzucam AI. Skleci go byle jak. Jeżeli w przyszłości ten NPC będzie istotny, to się pochylę nad nim i przygotuję mu mechanikę jak należy.
- Do tworzenia koncepcji postaci (BNów) - nie.
- Do poszukiwania odpowiedzi na pytania odnośnie mechaniki albo wiedzy o świecie - tak, na zasadzie wyszukiwarki. Potem i tak sprawdzam wszystko ręcznie.
- Do mapek - na to jeszcze nie wpadłem.
- Do rozstrzygania mało istotnych problemów, np. ile waży koło wozu, by wiedzieć, czy postać może je udźwignąć czy nie? Tak, korzystam. Nie jest dla mnie istotne, czy AI odpowiada mi dobrze. Nie ukrywam, że wynika to z presji jaką odczuwam ze strony graczy. Bo ja mogę strzelić sobie z głowy tak/nie możesz dźwignąć. Ale jeżeli dostanę potem zwrotnie, że AI mówi, że mogę/nie mogę, to wolę przepuścić to przez AI i na tym oprzeć odpowiedź.
Czy zatem @Marrrt w prowadzonej przeze mnie sesji winna być oznakowana jako wolna od AI czy zawierająca AI? Jeżeli uznasz, że jako wolna, to gdzie przebiega granica? Jeżeli uznasz, że zawierająca AI, to czy znajdzie się choć jedna sesja, w której w dzisiejszych czasach nie korzysta się w jakikolwiek sposób z AI?
-

(uwaga, post „AI-supported”)
Temat arcyciekawy, bo przecież żyjemy dokładnie w tych czasach, kiedy lada chwila Skynet faktycznie może sięgnąć po literackiego Nobla (ten przykład jest całkowicie niepowiązany z casus Tokarczuk, zrodził się z wspomnienia reklam, które mi od jakiegoś czasu wyskakują na FB i proponują narzędzia do automatycznego pisania książek). Z własnego punktu widzenia AI jest dla mnie cennym wsparciem w tych dziedzinach, w których zwyczajnie leżę i kwiczę, czyli przede wszystkim w tworzeniu oprawy graficznej. Sam nie potrafię rysować i nigdy nie będę potrafił, dlatego tak często ostatnio w moich sesjach można uświadczyć grafiki AI. I w tym kontekście nie mogę wykluczyć, że ktoś chciałby bawić się w pisanie, ale czuje się w tym fachu tak dalece słaby, że sięga po AI. Nie potrafię jednoznacznie zdefiniować swojej opinii, muszę to chyba znacznie głębiej przemyśleć.
Tagi „AI-supported” to mega szeroki temat, myślę, że będzie bardzo trudno określić jego granice. Dobry był ten przykład z AI analizującym mechanikę (kiedyś Alex podesłała mi porównanie zasad dla muszkietów w podstawce 4ed i w dodatku „Up to Arms” i ChatGPT zrobił tam moim zdaniem bardzo dobrą robotę rozkładając tę mechanikę na drobne kawałki). A co z używaniem AI do generowania spotkań losowych, łupów, statystyk NPC-ów? (jak słusznie zauważył jeden z przedmówców). Czym w praktyce różni się to od manualnego rzucania kostkami w tabletkach losowych? Czy to już tag „AU-supported” czy jeszcze nie?
Mega ciekawy temat i szczerze mnie cieszy tak duże nim zainteresowanie.
Obrazek na początku posta wrzuciłem jako przykład tego jak łatwo oznakować całość wpisu tagiem „AI-supported”.
EDIT do testu @dhratlach
-
W czasach gdy LI zdychało a Rolltelling jeszcze nie istniał, zrobiłem taki eksperyment i
poprosiłemkazałem GPTchat poprowadzić moją postać w systemie, który mnie interesował. Wykorzystałem do tego postać stworzoną na potrzeby jesnej z sesji, która na początku dobrze żarła ale niestety padła.
Początek nie był zły ale zniechecenie przyszło w miarę szybko. Była jakaś nijakość i wtórność.Do czego jednak zmierzam...
Wydaje mi się, że AI dojdzie kiedyś, w nie tak może znowu odległej przyszłości, do takiego poziomu, że będzie w stanie zapewnić tego typu rozgrywkę na wysokim poziomie.
Niezaprzeczalnymi zaletami będą:
- MG zgodzi się na dowolne universum i dowolny scenariusz
- 100% dostępności MG
- sesja nie padnie bo MG się odwidzi, rozchoruje, whatever
- MG się nie obrazi na przestoje spowodowane przez gracza a nawet wroci do sesji porzuconej miesiące / lata temu
Nie mam moralnych oporów, żeby z takiego narzędzia skorzystać, jeśli mi dowiezie to czego oczekuję.
-
Sprawa jest skomplikowana i — może poza jakimiś zagorzałymi fundamentalistami — nikt chyba nie zajmuje skrajnej pozycji po którejś ze stron. Za to rzuca mi się w oczy, że wiele argumentów jest mocno subiektywnych. A więc zależą od indywidualnej perspektywy, a nie od wymiernych zjawisk. To, co według jednej osoby szkodzi, wcale nie musi dla innych. Ktoś na przykład twierdzi, że burza mózgów z AI zmniejsza (z czasem) kreatywność, co z mojego doświadczenia jest nieprawdą. Za to pamiętam sytuacje, gdy "zapoznawanie się z czyjąś wyobraźnią" odbierało mi ochotę do gry i tworzenia. Tak więc nie jest to takie proste i oczywiste.
Odwołam się jeszcze do kwestii redakcji przez AI wykraczającej poza zwykłą korektę, bo niektórzy wydają się to popierać, a paru innych przynajmniej tolerować. Nie będzie to jednak argument za lub przeciw AI, raczej przyczynek do ewentualnej refleksji nad sposobem użytkowania narzędzia. Jak wspomniałam — LLM robi to "podręcznikowo", co dla czytelnika szukającego w tekście czegoś interesującego i inspirującego nie stanowi żadnej zalety. Taka redakcja ma więcej sensu w piśmie urzędowym niż w dziele artystycznym. W tekście literackim liczy się przede wszystkim iskra — autorska refleksja, przebłysk pomysłowości, indywidualny temperament i charakter przelany na słowa — a nie tempo i długość zdań odmierzone jak od linijki. Jeśli więc ktoś myśli, że taka obróbka podnosi wartość jego tekstu, to można by równie dobrze twierdzić, że intensywne filtry i retusz podnoszą wartość jego wizerunku na zdjęciu. Gdy ktoś oddaje maszynie władzę do tego stopnia, że zaczyna zatracać własny głos, robi krzywdę przede wszystkim sobie. Wolę kogoś, kto pisze ciekawie i z serca, choć topornie, niż takie "zinstagramizowane" posty bijące maszyną.
Co do oznaczania, moim zdaniem sesje nie powinny być obowiązkowo tagowane jako "AI content", ale możliwość dobrowolnego oznaczenia powinna być jak najbardziej dostępna. Zresztą część z was zna się na tyle dobrze i czyta na tyle często, że jeśli ktoś zacznie się wspomagać, i tak to poczujecie. Jak ktoś ma obycie, to nawet w tekście nieznanej osoby wyłapie redakcyjne "AI fingerprinty". Na przykład charakterystyczne triady przymiotników, nadmiar wtrąceń (oznaczonych myślnikami) czy zbyt równe dynamiczne cięcia. Coś takiego u żywej osoby najczęściej spotkamy, gdy ktoś jest absolutnym językowym pedantem, nie u typowego usera PBF.
-
Etykietkę AI do szablonu rekrutacji (tam gdzie są informacje o Google doc itd.) dodam.
Zastanawia mnie brak wzmianki o używaniu AI w celu wspomagania się mechanicznego. Nie sprawdzałem go w tej materii poza Magiem gdzie radzi sobie fatalnie, zna Sfery ale nie potrafi kompletnie ich kleić i nie rozumie paradoksu. Ale co z generowaniem mapek pola bitwy? Albo nawet monotonną pracą generowania bandytów i innych stworów przy spotkaniu? Od zawsze w RPG mieliśmy tabele spotkań, często tablice losowania wrogów na szybko, templatki, a czasem nawet losowanie przygodnych BNów...Etykietkę AI do szablonu rekrutacji (tam gdzie są informacje o Google doc itd.) dodam.
Zapewne to na chwilę obecną najlepsze rozwiązanie.
Aby MG napisał, jak podchodzi do AI.
Np. zgadzam/nie zgadzam się na grafikę AI.
Np. używam AI w procesie twórczym: nigdy / rzadko (raz na 10 wpisów) / czasami (do 1/3 wpisów) / często (powyżej 1/3 wpisów).
Np. używam AI do korekty i formatowania wpisów.Kto nie będzie chciał, skasuje to z szablonu i już. Kto będzie chciał, napisze.
Zgłaszający się gracz podejmie decyzję, czy mu to pasuje czy nie. -
@Gladin, z samochodem miałem na myśli raczej użycie z konieczności, a nie z wygody, żeby oszczędzić sobie pięć minut. Choć... gdy pada, wszędzie błocko albo upał taki, że oddychać ciężko, to ja bez namysłu wybrałbym jednak samochód.
Czy forum jest jak bieżnia? Nie wiem. Dla jednych pewnie tak. Dla innych to po prostu oderwanie od codzienności, możliwość zanurzenia się w czymś innym, sprawdzenia się kreatywnie i stworzenia czegoś ciekawego. Dla czytelników może to być z kolei trochę jak czytanie książki.
W jednym na pewno się zgadzamy: też jestem przeciwnikiem oddawania AI myślenia za nas. Wydaje mi się, że to wybrzmiało już w moich wcześniejszych postach, ale jeśli nie, to niniejszym prostuję i podkreślam.
I to jest ta zatarta granica, którą się łatwo przekracza. Owszem, można się z tym zgodzić. Co nie zmienia tego, że zgubiłeś po drodze wysiłek. Że nie biegniesz już na bieżni. Bo z wygody nie wkładasz wysiłku, wolisz, by ten wysiłek poniósł ktoś inny. Żeby kto inny pobiegł na tej bieżni.
Ogólnie się z tym zgadzam. Kwestia polega na tym, ile realnie oddajesz AI, a ile sam redagujesz, wybierasz, odrzucasz i kontrolujesz. To śliski temat.
Pytanie tylko, ile dany wysiłek jest wart w konkretnym kontekście.
Weźmy korektę pisowni i gramatyki. Owszem, mogę wziąć do ręki papierowy słownik i sprawdzić wszystko ręcznie. Mogę też użyć narzędzi wbudowanych w przeglądarkę, Worda albo cokolwiek, z czego akurat korzystam. Mogę też wrzucić tekst bez korekty.
Nie wiem, czy korzystanie z papierowego słownika uczyniłoby ze mnie lepszego pisarza. I nie wiem, czy to w ogóle jest moim celem, kiedy piszę tutaj na forum. Raczej nie. Wiem za to, że poprawny tekst czyta się przyjemniej. Ba, zdarzało mi się kiedyś obrywać za pisownię. Na swoją obronę dodam, że były to czasy przed powszechną korektą w przeglądarce i krótko po moim powrocie do Polski. W Polsce chodziłem do szkoły tylko do trzeciej klasy, potem wróciłem od razu na maturę, którą jakimś cudem nawet zdałem. Cuda się zdarzają.
Rozumiem niechęć. Rozumiem przywiązanie do robienia czegoś samemu, a nie wyręczania się automatem. Nie chodzi mi też o przekonywanie Cię na siłę ani o przerzucanie się przykładami. Pełen luz.
AI jest tematem nowym, kontrowersyjnym i słusznie budzącym opór. Ja traktuję ją jednak jako kolejne narzędzie. Mocne, ryzykowne i łatwe do nadużycia, ale nadal narzędzie. Są obszary, w których AI realnie pomaga i moim zdaniem nie warto zamykać się na nią całkowicie.
Nie rozumiem, dlaczego masz z tym problem. Dla mnie to oczywiste. Kalkulator odmóżdża. Komputer, smartfon, odmóżdżają. Nawigacja odmóżdża. AI odmóżdża. Używać, używamy, owszem.
Może wcześniej ująłem to niezgrabnie.
Mam podobne anegdotyczne doświadczenia. Ręce opadają, kiedy prowadzę rekrutacje nowych programistów.
Ale czy profesor fizyki odmóżdży się dlatego, że używa kalkulatora albo komputera? Raczej nie. Tak samo programista nie staje się automatycznie głupszy dlatego, że używa IDE, debuggera czy wyszukiwarki. Problem nie leży w samym narzędziu, tylko w tym, czy ono wspiera kompetencję, czy ją zastępuje.
Są zresztą badania, które częściowo przyznają Ci rację, ale niekoniecznie prowadzą do wniosku: "młodzi są głupsi".
Risko i Gilbert opisali zjawisko cognitive offloading, czyli przerzucania części pracy poznawczej na narzędzia i otoczenie. Sparrow, Liu i Wegner w badaniu znanym jako Google effect pokazali, że kiedy ludzie spodziewają się, że informacja będzie później dostępna, gorzej pamiętają samą informację, a lepiej pamiętają, gdzie ją znaleźć. Dahmani i Bohbot badali z kolei używanie GPS-u i jego związek z gorszą pamięcią przestrzenną przy samodzielnej nawigacji.
Czyli tak: technologia naprawdę może zmieniać to, co ćwiczymy i co zapamiętujemy. Kalkulator może osłabić rachunek mentalny. GPS może osłabić orientację w terenie. AI może osłabić samodzielne wymyślanie, jeśli człowiek zacznie się nią podpierać przy każdym kroku.
Ale to nadal nie jest to samo, co proste: "ludzie stają się głupsi".
Raczej zmienia się profil kompetencji. Część umiejętności zanika albo słabnie, bo przestaje być codziennie wymagana. Inne umiejętności stają się ważniejsze. Kiedyś trzeba było pamiętać numery telefonów, dziś trzeba umieć filtrować informacje, sprawdzać źródła, poruszać się po systemach, ogarniać narzędzia, procesy i interfejsy. To nie zawsze jest piękniejsze. Czasem jest wręcz paskudnie bieda-cyberpunkowe. Ale to nadal bardziej przesunięcie kompetencji niż prosty zanik inteligencji.
Są też badania nad IQ i tu obraz jest ciekawy. Przez większość XX wieku wyniki testów poznawczych rosły — to tzw. efekt Flynna. Potem w części bogatych krajów pojawiło się spowolnienie albo odwrócenie tego trendu. Bratsberg i Rogeberg pokazali na danych norweskich, że zarówno wzrost, jak i późniejszy spadek wyników da się obserwować także wewnątrz rodzin, co mocno sugeruje czynniki środowiskowe, a nie prostą zmianę biologiczną populacji. Teasdale i Owen opisywali podobne odwrócenie trendu w danych duńskich.
Tak z grubsza i lekko upraszczając: w wielu bogatych krajach szczyt surowych wyników testów poznawczych wypada gdzieś między kohortami urodzonymi w latach 70. a testowaniami z końca lat 90. Dla przeciętnego 25-latka oznaczałoby to, bardzo ostrożnie, że osoby mające 25 lat około 1995–2005 mogły być blisko szczytu w niektórych krajach i na niektórych testach. Skala tych zmian też nie uzasadnia apokaliptycznych wniosków. W danych duńskich spadek między 1998 a 2003/2004 wynosił około 1,5 punktu IQ, czyli mniej więcej jedną dziesiątą odchylenia standardowego. To mało na poziomie pojedynczego człowieka, choć przy całej populacji może już być widoczne statystycznie. W danych norweskich trend po szczycie jest wyraźniejszy, ale nadal mówimy o zmianach rozłożonych na kohorty i dekady, nie o nagłym "ogłupieniu" jednego pokolenia.
Jeśli chodzi o Polskę, PISA 2022 pokazała spadek wyników względem 2018 roku, ale polscy 15-latkowie nadal byli powyżej średniej OECD z matematyki, czytania i nauk przyrodniczych. To nie pasuje do prostej tezy, że przeciętny młody człowiek nie potrafi już nic policzyć. Z kolei badania dorosłych kompetencji OECD/PIAAC 2023 też nie dają czystego wniosku: "starsi mądrzy, młodzi głupi". Jest tam sporo problemów i spadków, ale obraz jest bardziej skomplikowany niż anegdota z jedną babcią i jednym kandydatem.
Jeśli ktoś aplikuje na stanowisko kupca albo sprzedawcy i nie potrafi choćby oszacować takiego wyniku, to jest problem. Zastanawiam się tylko, ile w tym kwestii inteligencji, a ile szacunku i woli wysiłku. Mam poczucie, że wiele młodych osób kolokwialnie mówiąc olewa obowiązki, bo ma za dobrze. Nie muszą się starać i wysilać, bo wszystko dostają na srebrnej tacy...
Co widać coraz mocniej, to raczej spadek koncentracji i odporności na ciągłe rozpraszanie. Nie dlatego, że młodzi są głupsi, tylko dlatego, że żyją w środowisku nieustannego przełączania uwagi. Scroll, powiadomienie, filmik, komunikator, druga karta, trzecia karta, szybka dopamina. AI jest kolejnym elementem tego środowiska, ale nie jego początkiem.
Do samej kreatywności też są ciekawe dane. Doshi i Hauser w badaniu z 2024 roku pokazali, że generatywna AI może poprawiać ocenę pojedynczych tekstów — zwłaszcza u osób mniej kreatywnych według użytej miary — ale jednocześnie zmniejszać różnorodność tekstów w całej grupie. To bardzo pasuje do obaw o "uśrednianie" twórczości. AI może pomóc jednostce napisać sprawniejszy tekst, ale jeśli wszyscy biorą inspirację z podobnego modelu, w efekcie możemy dostać więcej tekstów poprawnych, a mniej tekstów naprawdę różnych.
I tutaj chyba dochodzimy do sedna PBF.
Jeśli ktoś używa AI tak, że przestaje ćwiczyć własny głos, własną pomysłowość i własne decyzje, to faktycznie szkodzi sobie i zabawie. Jeśli AI biegnie za niego na tej bieżni, to po co w ogóle przyszedł na siłownię?
Jak każdego narzędzia, AI da się użyć rozważnie i z korzyścią dla siebie, ale też nieodpowiedzialnie.
To jest szeroki temat. Na pewno nie jestem ekspertem i nie piszę tutaj w absolutach. Po prostu mam nadal trochę zaufania i nadziei do ludzi. Naiwne? Być może. Ale ktoś musi trzymać świeczkę w tym lochu, zanim przyjdzie AI i wygeneruje nam "klimatyczne, mroczne, pełne napięcia zakończenie z domieszką szarej papki". THE END.
Hello! It looks like you're interested in this conversation, but you don't have an account yet.
Getting fed up of having to scroll through the same posts each visit? When you register for an account, you'll always come back to exactly where you were before, and choose to be notified of new replies (either via email, or push notification). You'll also be able to save bookmarks and upvote posts to show your appreciation to other community members.
With your input, this post could be even better 💗
Zarejestruj się Zaloguj się