Ścieżki Przeklętych - komentarze
-

Również witam wszystkich współgraczy i witam szanownego MG. Moja postać będzie to °Matthias "Kalten" Kaltenbach z wschodnich mniej popularnych krańców Imperium. Wschodni Stirland nie ma tyle szczęścia co pozostałe, jest pełne plag, mgieł, bagien, martwych drzew i braku słońca oraz niezbyt przyjemnych lokalnych władców o niecodziennych gustach kulinarnych. Aż dziw, że ktoś tam żyje i Imperium nie robi z z tym hrabstwem porządku. No ale, należy do prowincji Stirlandu, z którą też wielu by chciało by zrobiono porządek Zapomniane przez bogów miejsce toteż poza nielicznymi wyjątkami bogatsi z lubością wysługują się każdym kto jest chętny zanurzyć się w te niebezpieczne tereny byle tylko samemu tam nie jechać. Płacąc zwykle wielokrotnie więcej niż gdzie indziej. Gratka dla tych co chcą szybko zarobić i nie cenią wysoko swojego życia.
Pech chciał, śledztwo wykazało, że wszetecznik na którego głowę Matthias wziął zlecenie wyruszył na wschód, tym samym dostał się w region działań Matthiasa. Rad z faktu wydawałoby się łatwego zlecenia ruszył w pogoń. Ku swojemu wielkiemu zdziwieniu odkrył że jego ofiara nie jest zwykłym zbiegiem z lepiej położonych prowincji Imperium. Praca wyrwała go z jego okrytej strachem okolicy i kilka lat w pogoni za kolejnymi celami zwiedzał Imperium, jak na złość gdy osiągnął w końcu względną stabilizację życiową zastała go w nowym miejscu inwazja Chaosu.
Kalten powoli zaczyna się zastanawiać czy aby nie jest winien bogu więcej niż przypuszcza, rozwiązanie armii i demobilizacja jest pierwszym promykiem szczęścia jaki go spotkał od lat i wcale go nie przyjmuje za dobrą monetę. Przetrwał do tej pory, więc i to pewnie przetrwa, ale łatwo nie jest.
PS. @kynikos @silentsuicide jednak nie frenchy, poszedł edit.
-
Hej hej wszystkim! Miło będzie się z wami powłóczyć po Imperium i zgładzić paru chaośników
Słów kilka mojej postaci.

Auriel „Złoty” Helmschein jest trzydziestotrzyletnim magiem Kolegium Światła i potomkiem podupadłej szlachty z Nuln. Wysoki, szczupły i zadbany, wyróżnia się przydługawymi blond włosami oraz niezwykle jasnymi, niebieskimi oczami. Nosi długą, białą szatę obszytą złotą nicią, na której widnieją proste symbole słońca, otwartego oka i ośmioramiennego koła. Bardzo dba o ten element ekwipunku, bowiem zostało mu wpojone, że magowie kolegium muszą się zawsze godnie prezentować, toteż codziennie poświęca chwilkę na czyszczenie szat magią wiatru Hyish. Nie rozstaje się też z wspaniałej jakości białym kosturem, który uzupełnia jego ekwipuenk, a którym potrafi całkiem nieźle walczyć, gdy akurat nie chce korzystać z magii.
Jego los związał się z wojskiem podczas Burzy Chaosu, gdy Kolegium postanowiło wzmocnić front swoimi siłami. Został przydzielony do kompanii wspierającej obronę Middenlandu. Miał rozpoznawać spaczenie, razić wroga gorejącym spojrzeniem, chronić żołnierzy przed magią wroga i wspierać rannych, lecz z czasem stał się po prostu jednym z ludzi maszerujących, głodujących i walczących u boku oddziału. To właśnie wtedy kompani nadali mu przydomek „Złoty”. Początkowo jako kpinę z jego wyglądu, manier i szlacheckiego pochodzenia, choć z czasem niektórzy ludzie, towarzysze z pola bitwy, nauczyli się wymawiać ją z pewnym szacunkiem. Auriel jest opanowany, inteligentny i bardzo spostrzegawczy, a przynajmniej za takiego się ma. Zwykle mówi uprzejmie, choć często tonem człowieka przekonanego, że wie lepiej. Ma też zupełnie nieprzystającą tendencje do przekabacania ludzi do swoich racji. Niełatwo zdobyć jego zaufanie, ale wobec towarzyszy pozostaje lojalny. Szczególną niechęcią darzy kultystów, nekromantów i wszelkie przejawy Chaosu.
Edit: Zachęciliście mnie do wstawienia całej postaci w szerszej perspektywie

-
Hej wszystkim,
Dziękuję za przyjęcie do kampanii, która będzie moją pierwszą stycznością z uniwersum Warhammera i światem fantasy. Szczególne podziękowania dla @ketharian, dzięki któremu moja karta postaci w ogóle powstała, bo za rączkę przeprowadził mnie przez proces tworzenia mechanicznej karty.
Viktor "Brzytwa" Vogel jest znaną twarzą półświatka Talabheimu. Przez lata ze swoją bandą dopuszczał się wymuszeń, przemytu i zleceń wszelakich, na ogół brudnych; zawsze z myślą o dobrobycie najbliższych i swojej społeczności. Trudno określić go mianem moralnego kompasu z uwagi na zbrodnie, których się dopuścił - niemniej kieruje się swego rodzaju kodeksem honorowym: nie krzywdzi kobiet, dzieci, nie okrada biednych, a przede wszystkim jest słowny. Nie lubi łatki brutala, która do niego przylgnęła - choć swój pseudonim zawdzięcza przecież wyjątkowo okrutnym rozbojom i bezwzględności na polu walki.
Kiedy władze postawiły przed nim ultimatum - stryczek lub pobór do wojska - zgodził się, choć nie bez wahania. Z trudem przyszło mu opuścić rodzinne strony, w których coś znaczył; nie tylko dla przestępczego światka, a również warstwy biedoty, którą wówczas chronił. W punkcie poboru do armii w Talabheimie poznał Wulfa Rapecke, z którym zżył się najbardziej w oddziale, widząc w nim swoistą kotwicę z miejscem pochodzenia, za którym Viktor tęskni.
-
Hej wszystkim,
Dziękuję za przyjęcie do kampanii, która będzie moją pierwszą stycznością z uniwersum Warhammera i światem fantasy. Szczególne podziękowania dla @ketharian, dzięki któremu moja karta postaci w ogóle powstała, bo za rączkę przeprowadził mnie przez proces tworzenia mechanicznej karty.
Viktor "Brzytwa" Vogel jest znaną twarzą półświatka Talabheimu. Przez lata ze swoją bandą dopuszczał się wymuszeń, przemytu i zleceń wszelakich, na ogół brudnych; zawsze z myślą o dobrobycie najbliższych i swojej społeczności. Trudno określić go mianem moralnego kompasu z uwagi na zbrodnie, których się dopuścił - niemniej kieruje się swego rodzaju kodeksem honorowym: nie krzywdzi kobiet, dzieci, nie okrada biednych, a przede wszystkim jest słowny. Nie lubi łatki brutala, która do niego przylgnęła - choć swój pseudonim zawdzięcza przecież wyjątkowo okrutnym rozbojom i bezwzględności na polu walki.
Kiedy władze postawiły przed nim ultimatum - stryczek lub pobór do wojska - zgodził się, choć nie bez wahania. Z trudem przyszło mu opuścić rodzinne strony, w których coś znaczył; nie tylko dla przestępczego światka, a również warstwy biedoty, którą wówczas chronił. W punkcie poboru do armii w Talabheimie poznał Wulfa Rapecke, z którym zżył się najbardziej w oddziale, widząc w nim swoistą kotwicę z miejscem pochodzenia, za którym Viktor tęskni.
jest znaną twarzą półświatka Talabheimu
Fajny avek postaci
Dużo złota oferują za tego kawalera? 
W sumie jedynie Wulf nie ma ksywki, trzeba mu jakąś wymyślić
-
Podobno ma przezwisko “Żabożerca”, sam w głowę zachodzę, dlaczego. Ale to mi coś przypomniało - Wired, Twoja postać mówi z bretońskim akcentem? Bo w Imperium często biją za akcent, ksenofoby cesarskie jedne!
Podobno ma przezwisko “Żabożerca”, sam w głowę zachodzę, dlaczego. Ale to mi coś przypomniało - Wired, Twoja postać mówi z bretońskim akcentem? Bo w Imperium często biją za akcent, ksenofoby cesarskie jedne!
Jeszcze nie wiem, jest opcja wzięcia reikspiel na start i dokupienia bretońskiego za 100PD przed końcem pierwszej profesji, wtedy by bretoński był jego drugim językiem i pewnie akcent jeśli już to ciężko odróżnić, ale słówka i powiedzonka na pewno jakieś bretońskie wrzucę

ale jak żabożerca to pewnie się dogadają XD przy żabce czy ślimaku :d
w lesie Arden jest dobra dziczyzna, tylko ciężko ją upolować bo jest wielkości konia. -
Hej @garanil @ketharian @silentsuicide @dekameron @piołun,
dzielę się dobrą nowiną, rozmawiałem z MG o cofaniu się do skończonej już profesji by wyjść innym wyjściem,
takie wychodzenie jest opisane w podręczniku przy skończeniu profki jako opcja dla skończonych profesji,
MG dopuścił to także dla nieskończonych (tj. cofnięcie się do już zakończonej bez kosztów i wybranie nowej za 100PD). Daje to nam więcej opcji w budowaniu postaci

-
Cieszę się, że mogę dołączyć do tego zacnego grona.

Adolf Eiche to postawny mężczyzna około 30-stki. Pochodzi z Talabheim, które opuścił stosunkowo wcześnie, żeby szukać przygody - w większości przypadków jako najemnik, ochroniarz, miecz oraz tarcza do wynajęcia.
Został wcielony na poły siłą, a na poły skuszony żołdem, do kompanii mającej wspierać obronę Middenlandu. W większości przypadków były to jednakże tylko potyczki z mutantami i mniejszymi siłami chaosu, niż poważne bitwy. Nie zmienia to faktu iż Adolf specjalizuje się głownie w walce w zwarciu, oraz w utrzymywaniu linii.
Ostatecznie los jakimś cudem złączył jego, oraz Viktora Vogla, Auriela Helmscheina, Matthiasa Kaltenbacha oraz Wulfa Rapecke. Adolf - bądźmy fair - nie należy ani do najbardziej wygadanych, ani najinteligentniejszych wojowników w Imperium. Walka na dystans również stanowi dla niego wyjątkowo egzotyczny koncept, chyba że pod tym pojęciem rozumie się przyjmowanie pocisków na tarczę, aż wrogom zabraknie amunicji.
Jego główne zalety to wytrzymałość, siła, oraz niesamowita zwinność jak na tak krzepkiego wojownika. Z reguły walczy mieczem oraz tarczą, skupiając się na obronie słabszych kolegów z drużyny.A charakteru wesoły, łatwo nawiązujący znajomości.
-
Ciekawe imię
@dekameron jak tam Twój bohater? -
Ponieważ miałem przyjemność zerknąć do KP postaci Dekamerona, dla zaspokojenia ciekawości pozostałych graczy napomknę, że jego postać to Rolf Stahl, sierżant straży drogowej z garnizonu północnego Talabheimu, który został wcielony do armii jako kurator ułaskawionych w ramach poboru więźniów (jestem pewien, że @dekameron napisze o nim lada chwila coś więcej).
I teraz zerkając na całość grupy sądzę, że rysuje nam się powoli obraz relacji społecznych w drużynie. Czarodziej bitewny zakonu Światła, podoficer straży drogowej jako przedstawiciel klasy średniej i czterech niepiśmiennych reprezentantów plebsu o szemranej reputacji. Duży mózg, mały mózg oraz cztery zestawy pięści - myślę, że to całkiem fajny układ zależności wewnątrz drużyny i pasujący do lore, jeśli podepniemy się pod naszego czarodzieja jako protektora z przypadku. Sam jego status i profesja otworzy nam wiele drzwi, zanim mag nie zrobi czegoś usprawiedliwiającego posłanie go na stos przez łowców czarownic (i nasza w tym głowa, żebyśmy byli wtedy daleko).
@Wired, przedstawisz nam swoją finalną wersję bohatera, jeśli faktycznie zrezygnowałeś z pomysłu na bretońskiego repatrianta?
EDIT: nieaktualne, nie zauważyłem wcześniej, że zmieniłeś treść pierwszego swojego posta. Będziemy mieli na Ciebie oko, czterech porządnych poddanych cesarza z krwi i kości będzie raczej podejrzliwie zerkać na prowincjusza ze wschodu, kto wie, czy się wcześniej nie szwendałeś po Sylvanii?
-
Ponieważ miałem przyjemność zerknąć do KP postaci Dekamerona, dla zaspokojenia ciekawości pozostałych graczy napomknę, że jego postać to Rolf Stahl, sierżant straży drogowej z garnizonu północnego Talabheimu, który został wcielony do armii jako kurator ułaskawionych w ramach poboru więźniów (jestem pewien, że @dekameron napisze o nim lada chwila coś więcej).
I teraz zerkając na całość grupy sądzę, że rysuje nam się powoli obraz relacji społecznych w drużynie. Czarodziej bitewny zakonu Światła, podoficer straży drogowej jako przedstawiciel klasy średniej i czterech niepiśmiennych reprezentantów plebsu o szemranej reputacji. Duży mózg, mały mózg oraz cztery zestawy pięści - myślę, że to całkiem fajny układ zależności wewnątrz drużyny i pasujący do lore, jeśli podepniemy się pod naszego czarodzieja jako protektora z przypadku. Sam jego status i profesja otworzy nam wiele drzwi, zanim mag nie zrobi czegoś usprawiedliwiającego posłanie go na stos przez łowców czarownic (i nasza w tym głowa, żebyśmy byli wtedy daleko).
@Wired, przedstawisz nam swoją finalną wersję bohatera, jeśli faktycznie zrezygnowałeś z pomysłu na bretońskiego repatrianta?
EDIT: nieaktualne, nie zauważyłem wcześniej, że zmieniłeś treść pierwszego swojego posta. Będziemy mieli na Ciebie oko, czterech porządnych poddanych cesarza z krwi i kości będzie raczej podejrzliwie zerkać na prowincjusza ze wschodu, kto wie, czy się wcześniej nie szwendałeś po Sylvanii?
sierżant straży drogowej z garnizonu północnego Talabheimu,
Wszystkim doradzasz postacie z Talabheimu?
Mam nadzieję, że chociaż z innej części miasta i się nie znają. Nie chciałbym być jedynym obcym
Chociaż Talabheimczycy może i sami będą się czuli obco wobec Talabeclandczyka spod Talabheimu, bo miasto jest częścią Talabeclandu raptem 10 lat (było częścią Hochlandu do 2512, więc urodzeni wcześniej mogą czuć się Hochlandczykami
).Będziemy mieli na Ciebie oko, czterech porządnych poddanych cesarza z krwi i kości będzie raczej podejrzliwie zerkać na prowincjusza ze wschodu, kto wie, czy się wcześniej nie szwendałeś po Sylvanii?
Szwendał? On tam mieszkał, chętnie Ci opowie, dodając przy tym kompletnie niezłośliwie informację że dzielnych kapłanów Taala i magów światła to on tam nie widział, właściwie tych niedzielnych też nie, nie uwierzysz ale ani jednego przez lata nie spotkał! Pochodzi z małej miejscowości Bylorhof, położonej praktycznie na bagnach, obok Lasu Ghouli, urocza miejscówka
Mało tam zieleni, może dlatego, że ostatni kapłani Rhyi i Taala uciekli w 1111 KI, ani ludzi ani nawet swoich leśnych przyjaciół nie chronili
Tragiczna historia. Osada ostatnio odczuwa renesans i zjeżdżają tam kapłani różnych bóstw (głównie Sigmara, Morra i Vereny) i o ile kapłanów imperialnych bogów przyrody nie ma i chyba się nie odważą, to nawet Taalowi ktoś kapliczkę postawił niedawno, choć raczej długo się tam nie utrzyma.jeśli podepniemy się pod naszego czarodzieja jako protektora z przypadku. Sam jego status i profesja otworzy nam wiele drzwi,
Zamknie nam tyle samo co otworzy, o ile szlachta co bywa w Altdorfie może chcieć zakolegować się z magusem, to każdy mieszczanin i chłop będzie się bał go niczym łowcy czarownic czy bandy zwierzoludzi i modlił na jego widok. W powszechnej opinii magia jest zła. Nie pomocna, nie radosna. ZŁA. Jak gdzieś kobieta poroni czy mleko się zsiądzie a my będziemy z magiem w karczmie to będzie nasza wina

W sumie mógłby się mniej ostentacyjnie ubierać, ja tam widzę więcej problemów z tego niż korzyści XD -
@wired gdyby MG pozwalał na cechy mieszkańców prowincji, ale nie dostałem na to zielonego światła, to moja postać też właśnie by była z tamtych stron. Można wtedy wybrać tropienie jako umiejętność początkową człowieka, co z intem maga dawałoby bardzo dobre wyniki. W innym wypadku nie można magiem zdobyć tropienia w opłacalny sposób
Ale byłoby śmiesznie mieć team cały z Talabeklandu. -
Kolejka #1 - Wulf Rapecke
Dziękuję za posta otwierającego, od razu człowiek czuje ten charakterystyczny klimat WFRP z nutą wiecznego niepokoju w tle. Mam bardzo dużo pytań, ale jednocześnie rozumiem jak dużym projektem jest sesja prowadzona dla SZEŚCIU graczy, jakiego nakładu pracy i dyscypliny wymaga od MG i w jakie wyzwanie potrafi się przeistoczyć, jeśli graczom popuszczą cugle. Tym samym na początek nie będzie ode mnie pytań o szczegóły demobilizacji i dokładną lokalizację geograficzną, skupię się wyłącznie na bieżącej scenie.
Wulf Rapecke jest przede wszystkim myśliwym i tropicielem, puszczańskiej teologii ledwie liznął, poznał jako nowicjusz trochę obrzędów, obyczajów i modlitw kultu Taala, to wszystko. Wobec czarodzieja Helmscheina żywi ostrożny szacunek podszyty głęboką podejrzliwością i strachem, bo jako człek bogobojny Wulf boi się świeckiej magii, ale zarazem odczuwa z racji chłopskiego pochodzenia tradycyjny respekt do przedstawicieli wyższej klasy społecznej. Głęboko szanuje sierżanta Stahla, z którym dzieli niektóre tajniki fachu oraz doświadczenia wyniesione z obcowania z dziczą. Wiktora i Adolfa zwyczajnie lubi jako wywodzących się z ludu towarzyszy byłej wojskowej służby i rodaków. Kaltenbachowi nie ufa i trzyma się od niego na dystans, bo to obcy, a nie porządny człek z Talabeclandu, przybłęda z dalekich krańców wschodniego Imperium, gdzie podobno za nic ma się praworządnych bogów, a w zamian hołubi się bluźniercze istoty mroku. Temu gagatkowi będzie uważnie patrzył na ręce.
I teraz pierwsze deklaracje mechaniczne. Skoro powinniśmy przygotować miejsce na nocny popas, Wulf skrzętnie wykorzysta resztkę wieczoru na wybranie odpowiedniego miejsca, zebranie opału i zorientowanie się, czy natrafi na jakieś jadalne rośliny. I dodatkowo rozejrzy się wokół obozowiska w poszukiwaniu tropów istot, które mogłyby przysporzyć drużynie jakiegoś kłopotu.
Wykonałem dwa rzuty 1k100, na Tropienie i Sztuka przetrwania +10, z następującymi wynikami (mam nadzieję, że MG spojrzy na nie łaskawie):

Jeśli Mistrz Gry nie wyznaczy nam w najbliższym czasie bardziej dla niego wygodnego narzędzia do wykonywania rzutów, zapraszam do pokoju na Rolzach, gdzie wykonałem powyższe testy, link poniżej:
I na koniec dodam, że jaram się tą sesją jak młody warchlak żołędziami!
-
Kolejka #1 - Wulf Rapecke
Dziękuję za posta otwierającego, od razu człowiek czuje ten charakterystyczny klimat WFRP z nutą wiecznego niepokoju w tle. Mam bardzo dużo pytań, ale jednocześnie rozumiem jak dużym projektem jest sesja prowadzona dla SZEŚCIU graczy, jakiego nakładu pracy i dyscypliny wymaga od MG i w jakie wyzwanie potrafi się przeistoczyć, jeśli graczom popuszczą cugle. Tym samym na początek nie będzie ode mnie pytań o szczegóły demobilizacji i dokładną lokalizację geograficzną, skupię się wyłącznie na bieżącej scenie.
Wulf Rapecke jest przede wszystkim myśliwym i tropicielem, puszczańskiej teologii ledwie liznął, poznał jako nowicjusz trochę obrzędów, obyczajów i modlitw kultu Taala, to wszystko. Wobec czarodzieja Helmscheina żywi ostrożny szacunek podszyty głęboką podejrzliwością i strachem, bo jako człek bogobojny Wulf boi się świeckiej magii, ale zarazem odczuwa z racji chłopskiego pochodzenia tradycyjny respekt do przedstawicieli wyższej klasy społecznej. Głęboko szanuje sierżanta Stahla, z którym dzieli niektóre tajniki fachu oraz doświadczenia wyniesione z obcowania z dziczą. Wiktora i Adolfa zwyczajnie lubi jako wywodzących się z ludu towarzyszy byłej wojskowej służby i rodaków. Kaltenbachowi nie ufa i trzyma się od niego na dystans, bo to obcy, a nie porządny człek z Talabeclandu, przybłęda z dalekich krańców wschodniego Imperium, gdzie podobno za nic ma się praworządnych bogów, a w zamian hołubi się bluźniercze istoty mroku. Temu gagatkowi będzie uważnie patrzył na ręce.
I teraz pierwsze deklaracje mechaniczne. Skoro powinniśmy przygotować miejsce na nocny popas, Wulf skrzętnie wykorzysta resztkę wieczoru na wybranie odpowiedniego miejsca, zebranie opału i zorientowanie się, czy natrafi na jakieś jadalne rośliny. I dodatkowo rozejrzy się wokół obozowiska w poszukiwaniu tropów istot, które mogłyby przysporzyć drużynie jakiegoś kłopotu.
Wykonałem dwa rzuty 1k100, na Tropienie i Sztuka przetrwania +10, z następującymi wynikami (mam nadzieję, że MG spojrzy na nie łaskawie):

Jeśli Mistrz Gry nie wyznaczy nam w najbliższym czasie bardziej dla niego wygodnego narzędzia do wykonywania rzutów, zapraszam do pokoju na Rolzach, gdzie wykonałem powyższe testy, link poniżej:
I na koniec dodam, że jaram się tą sesją jak młody warchlak żołędziami!
I teraz pierwsze deklaracje mechaniczne. Skoro powinniśmy przygotować miejsce na nocny popas, Wulf skrzętnie wykorzysta resztkę wieczoru na wybranie odpowiedniego miejsca, zebranie opału i zorientowanie się, czy natrafi na jakieś jadalne rośliny. I dodatkowo rozejrzy się wokół obozowiska w poszukiwaniu tropów istot, które mogłyby przysporzyć drużynie jakiegoś kłopotu.
Chcesz obozować w lesie? Może zacznijmy od posta wprowadzającego, każdy opisze postacie, widoczny ekwipunek i propozycje co do noclegu. No bo w sumie mamy opcje szukać polany w lesie by nas nie było widać z drogi, narażając się na jego mieszkańców, albo poza i jedynie robić wypad po opał i jedzenie, ale za to mamy ryzyko że nas ktoś na drodze zaczepi. Co wolicie?
-
Post fabularny jak najbardziej, będzie już niebawem, ale przeczytałem najpierw bardzo uważnie prolog Mistrza Gry, przyswoiłem sobie ukryte w nim sugestie i pod nie właśnie wykonałem pierwsze rzuty, aby na podstawie ich wyników i intepretacji rzutów przez MG stworzyć fabularną scenę z odpowiednimi argumentami Wulfa. Wszystko jest przemyślane, bez obaw.
-
Kurczę, zacząłem robić post fabularny przed przeczytaniem co sobie ustalacie tutaj
Mój błąd znowu. Drugi już dzisiaj. Jestem chyba w zbyt gorącej wodzie kompany i trochę odpłynąłem przy pisaniu też. Mam zostawić, czy wolicie ustalić sobie wszystko na poziomie meta i wtedy napisać raz jeszcze? Uznałem, że lepiej się będzie fabularnie naradzać, bo lepiej się wgryziemy w swoje postacie. Użyłem też jakieś swojej kostkarki teraz, ale oczywiście w następnych postach będę używać tej zatwierdzonej przez MG i takiej jakiej używają inni gracze.Btw. W rozgrywce nie jesteśmy jeszcze dodani jako gracze. Jak doda ktoś tam panel na postacie i nasze postacie, to wskoczy to automatycznie? Ktoś wie?
-
Również jestem bardzo podekscytowany na nadchodzącą przygodę.

Viktor, niby rasowy mieszczuch, nie zakwestionuje przewodnictwa swojego kompana z Talabeclandu - podąża za nim jak ćma za światłem, bowiem środowisko, w którym znalazła się drużyna, jest mu zwyczajnie obce. Wobec tego głosuję za rozbiciem obozu, a rzutów nie wykonuję - wspieram działania reszty grupy w fizycznym zakresie.
Post fabularny napiszę najprawdopodobniej w poniedziałek, więc możecie zająć kolejkę przede mną; w tej scenie Viktor pozostanie reaktywny na decyzje innych uczestników.
Ah, no i również, podobnie jak Piołun, preferuję ustalenia w ramach dyskusji postaciowych, we właściwej rozgrywce.
Cześć! Wygląda na to, że jesteś zainteresowany tą rozmową, ale nie masz jeszcze konta.
Masz dość przewijania tych samych postów za każdą wizytą? Po zarejestrowaniu konta zawsze wrócisz dokładnie do tego samego miejsca, w którym byłeś wcześniej, możesz wtedy również wybrać opcję otrzymywania powiadomień nowych odpowiedziach (e-mailem lub powiadomieniem push). Będziesz też mógł zapisywać zakładki i głosować na posty, aby okazać uznanie innym członkom społeczności.
Z Twoją pomocą tez post mógłby być nawet lepszy 💗
Zarejestruj się Zaloguj się