Przejdź do treści

Sesje Warhammer

Sesje RPG wszystkich edycji systemu Warhammer oraz osadzone w jego uniwersum.

Tę kategorię można śledzić za pośrednictwem sesje-warhammer@forum.rolltelling.pl


  • 16 728
    16 Tematy
    728 Posty
    PiołunP
    No cóż. Bardzo mi miło, że podczytywał nas ktoś oprócz graczy, którym prowadziłem rozgrywkę. Nie jest to dość częste, acz zawsze mile widziane i chyba dobrze świadczy o sesji Dziękuje za miłe słowo.
  • Bögenhafen

    Warhammer Warhhamer 2ed
    3 Tematy
    1004 Posty
    MortarelM
    jak coś, to wróciłem
  • 2 Tematy
    402 Posty
    SantorineS
    @Pipboy79 No to przywróciłem ten kawałek na doku
  • 3 Tematy
    366 Posty
    DekaresD
    Czołem! Dałem potężny edyt do swojego posta. Przepraszam że tak zmieniam.
  • Żołnierze Imperium

    Służba w Armii Wielkiego Księstwa Ostlandu, ku chwale Imperium i Księcia - Elektora Valmira von Raukova.

    Warhammer 2ed
    6 Tematy
    108 Posty
    ElenorsarE
    Mój post wpadł, chociaż nie wykluczam kolejnych. To zależy co inni napiszą. Klara zachęca do rozmowy
  • [WFRP 2ed.] CIERNIE

    Hochland, rok po niszczycielskim najeździe Archaona. Niziołki ochotnicy gotowi na niebezpieczną misję, podejmują się wyśledzenia ukrywającego się zbrodniarza wojennego. Muszą w tym celu przeprowadzić śledztwo, zanim podejmą stosowne działania.

    WFRP 2 ed./Zasady domowe
    3 Tematy
    12 Posty
    BartoshRPGB
    Danderbrock zapatrzył się w ogień, skubiąc w zamyśleniu koniuszek brody, po czym pstryknął palcem w pierścień zdobiący zarost. Srebrna biżuteria wydała przyjemny dla ucha dźwięk, którego aksamitne tony dłuższą chwilę utrzymywały się w powietrzu. - Jako młodzieniec, mocno wyróżniałem się pośród rówieśników. Nigdy nie byłem tak zwinny i silny jak inni, do tego moje uszy i zarost na brodzie były u naszego ludu czymś raczej niespotykanym. Nic dziwnego że nazywali mnie “Kudłaczem” lub “Kozimsynem”. Wszystko zmieniło się, gdy przez naszą wioskę przechodził oddział krasnoludów. Staliśmy tam, z rozdziawionymi buziami patrząc na ich pochód. Wojownicy byli wymęczeni i brudni, ale humor im dopisywał, gdy dorośli wynosili z chat jedzenie i napitki. Ledwo co zwolnili kroku by się posilić. Jeden z nich, szeroki jak tur, miał ogromny topór na którym można by było usmażyć z tuzin jaj Pamiętam że miał też na sobie płytową zbroję, której elementy składały się bezdźwięcznie jak harmonijka, a każdy fragment był wykonany z niezwykłą precyzją. Wypatrzył mnie z tłumu, pociągnął za bródkę i zarechotał, mówiąc że jako jedyny wyglądam tutaj jak prawdziwy mężczyzna. Zdjął ze swojej brody jeden z ozdobnych pierścieni i zatrzasnął go na moim zaroście, po czym klepnął w ramię tak, że poleciałem w błoto. Tego dnia zebrałem się w sobie i chociaż mimo starań mięśnie mi nie urosły, wyrobiłem w sobie całkiem sprawny umysł i ostry jak nóż język. No i mam tę błyskotkę. Zacna krasnoludzka robota. Poranek dnia następnego nie należał do najprzyjemniejszych, a to ze względu na dolegliwości po wieczornym opilstwie. Na szczęście gospodyni zachęcona brzęczącą monetą uwarzyła polewkę zgodnie z precyzyjnymi wytycznymi obu nieszczęśników. Ciepła strawa i zimna woda w miednicy wnet przywróciły im energię do życia. Danderbrock pożegnał towarzysza, poprawił na ramieniu płócienną torbę, w którą włożył słój z resztką leczniczej polewki, kamionkową butelkę równie leczniczego, mocno chmielonego piwa oraz solidną pajdę chleba przełożonego wędzonym serem. Szykował się na dłuższe posiedzenie. Podążając za wskazówkami dotarł na północno-wschodni skraj miasta. Stukot młotków i chrobot pił mieszały się z obwoływaniem się straży, bacznie przyglądającej się nieodległej ścianie mrocznego lasu. Niemal każdy w zasięgu wzroku, od cieśli po tragarzy, miał przy sobie broń lub narzędzie mogące ją zastąpić. Danderbrock bez problemu ulokował się na poddaszu jednej z prawie ukończonych chat, umościł się wygodnie, dbając o odpowiednie maskowanie, po czym zajął się obserwacją placu budowy. [image: 1793009011021-1000014866.jpg] Do konstrukcji budynków używano lokalnego drewna o paskudnej, chropowatej korze, pod którą kryło się jednak zaskakująco białe drewno, nieco za miękkie jak na gust niziołka. Budynki stawiano gęsto obok siebie. Od strony lasu pozbawione były okien, poza małym otworem na poddaszu, idealnym dla strzelca z kuszą lub muszkietem. Przestrzenie między nimi wypełniano wysokim, solidnym płotem, a samo przedpole obsadzone było kolczastą, niskopienną roślinnością. Pomysł co do struktury ewidentnie narodził się w głowie wojskowego. Niziołek skupił się na ludziach, krzątających się po placu budowy, skrzętnie analizując to co zauważył. Test Umysł: (2, 4) Mamy trop! Nietrudno było odnotować jak wielu było tu weteranów. Zdradzał ich chód, czujność oraz specyficzny język, jakim komunikowali się ze sobą. Trzymali się razem, wyraźnie izolując się od nielicznych w tym miejscu cywilów. Tworzyli zwartą i zamkniętą grupę w ramach większej społeczności miasta. Kilkakrotnie w żartach padała nazwa “Ostatniej Reduty” w kontekście popijaw, żołnierskich przyśpiewek a także służek uwielbiających bohaterskie opowieści. Tam też łączył się świat obecnych wojskowych z tymi, którzy nie chcą już podlegać pod sztywne rygory armii. Tam też z dużym prawdopodobieństwem powinniśmy wypatrywać naszego celu.