Przejdź do treści
GaranilG
Garanil jako
Mistrz Gry
Mistrz Gry
DhratlachD
Dhratlach jako
Albrecht Sweinssen
DeklineD
Dekline jako
Maxim Mees
ElenorsarE
Elenorsar jako
Klara Kessler
WiredW
Wired jako
Gerhard Adlerhorst
MortarelM
Mortarel jako
Helmut Kumm
PiołunP
Piołun jako
Fineasz Hohenwart
  • Rozgrywka

    Rozgrywka
    17
    4
    2 Głosy
    17 Posty
    322 Wyświetlenia
    GaranilG
    Dzień królewski, 1 tydzień czasu Sigmara 2520 KI. Strielfort, kilka godzin przed świtem Muzyka! Rekruci, po wieczorze pełnym odprężenia, zabawy, oraz kilku głębszych, legli wreszcie złożeni znużeniem. Wszak należało prezentować się godnie dnia następnego. Zostaną zaprzysiężeni. Wreszcie będą żołnierzami, a nie "świeżym mięsem", "zmokłymi kurami". Wreszcie skończą się pogardliwe określenia typu "poborowy", czy "rekrut". Czasami, z rzadka, padało również "kadet", ale nie było ono szczególnie źle nacechowane. I dlatego padało rzadko. Kadeci w większości byli przecież szkoleni na oficerów, nie na piechotę. A przynajmniej tak mógł to sobie tłumaczyć Hohenwart, który przecież w istocie był kadetem. Noc była lekko chłodna i spokojna. W oddali było jedynie słychać szum wiatru. Czasem do fortu doleciało pohukiwanie sów. Czasami gdzieś w oddali skrzypnął kawałek deski. Na wieżach obronnych fortu paliły się niemrawo światła, gdy członkowie drużyny II Strielfortu przechadzali się po blankach, trzymając warty i wyglądając zagrożeń. Ale nawet te ciche odgłosy nocy, czy skrzypnięcia drewna, nie były w stanie zmącić snu, niekiedy przerywanego pochrapywaniem. Pole namiotowe, w którym zakwaterowani byli tak żołnierze jak i rekruci, było spokojne. Rekruci zajmowali "beczki" na samym skraju pola namiotowego. Kruszywo Triefplatzu zachrzęściło cicho, gdy cztery postaci weszły na plac. dwie z nich jęły rozpalać pochodnie, natomiast pozostałe dwie, pewnym krokiem ruszyły na skraj pola namiotowego. Nie potrzebowały widzieć drogi. Znały ją na pamięć. Jedna z nich miała w ręku ostlandzki róg sygnałowy, natomiast druga trzymała w jednym ręku obnażony miecz, a w drugiej żelazny pręt. Ciszę przerwało walenie prętu o miecz. Za chwilę druga postać zadęła przeciągle w róg. Nieprzyjemne, wysokie brzmienie wibrującego żelaza wymieszało się z dźwiękiem rogu raban obudziłby umarłego. Po chwili w ciemności słychać było głos Sierżanta Otto Russela. -WSTAWAĆ REKRUCI, WSTAWAĆ! MACIE PIĘĆ MINUT NA STAWIENIE SIĘ NA PLACU Z PEŁNYM RYNSZTUNKIEM!- Niektórych dosłownie wybiło z pościeli. Ktoś spadł z łóżka. Ktoś kurwił na czym świat stoi i przeklinał nazwisko sierżanta i jego rodzinę do pięciu pokoleń wstecz, próbując w ciemności założyć lewy but, na prawą stopę. Spoiler Poproszę wszystkich o rzut na spostrzegawczość (konkretnie jest to nasłuchiwanie) z modem -10. Zdany test oznacza iż postać obudziła się zanim Russel wszczął raban, słysząc jego kroki nieopodal namiotu. Następnie wszyscy wykonują test odporności. Ci którzy zdali nasłuchiwanie, mod -5. Ci którzy nie zdali, mod -10. Każdy kto nie zda rzutu na zmęczenie, otrzymuje -5 do wszystkich cech na czas nocnych ćwiczeń z tytułu zmęczenia. Sierżant jeszcze przez chwilę bił żelazem o żelazo, i jeszcze przez chwilę darł gębę. Przez całe pole namiotowe przetoczyły się jęki niezadowolenia i zduszone klątwy. I już było wiadomo, że to nie jest tylko koszmarny sen i bycie nawiedzanym nocą przez Russela. To niestety faktycznie mogło oznaczać tylko jedno. Cholerne nocne ćwiczenia. Przed świtem, w dzień zaprzysiężenia. To albo żart niewczesny, albo podstęp okrutny. Nie zmieniało to jednak faktu iż rozkaz jest rozkazem.
  • Komentarze

    Komentarze
    48
    1
    1 Głosy
    48 Posty
    412 Wyświetlenia
    WiredW
    @Garanil napisał: A właściwie, to chyba czekamy tylko na twojego posta? Ta, myślałem że wkleję dialog sprzed miesiąca, dodam krótki opis i będę miał z głowy w tej kolejce ale mnie ubiegli. Post siedzi. Dzięki za przedłużkę.
  • Materiały
  • Spis powszechny

    Materiały
    1
    0 Głosy
    1 Posty
    25 Wyświetlenia
    GaranilG
    Tu pojawią się informacje na temat NPCtów.
  • Przedstawienie postaci

    Materiały
    4
    0 Głosy
    4 Posty
    62 Wyświetlenia
    DeklineD
    Maxim Mees - skryba, który został wrzucony w wojskową rzeczywistość, ale pod warstwą kompletnego zagubienia ma całkiem konkretne kompetencje. Niski, mały, wątły okularnik. Czasami mówi więcej niż powinien, lecz zawsze przemyślanie, kwiecistym językiem i z sensem. " - Nazywam się Maxim Mees, skryba, inżynier, cyrulik, każdego fachu zaznałem po trochu podczas swego długiego życia." Po miesiącu szkolenia Pierwsze wrażenie było jednoznaczne. Nie wyglądał jak żołnierz. Wyglądał raczej jak ktoś, kto przez pomyłkę wyszedł z biblioteki, skręcił w złą ulicę i trafił prosto do koszar. Chude ramiona, wiecznie potargane włosy, okrągłe okulary, zamiast porządnego wojskowego ekwipunku. Do tego mina człowieka, który każdego ranka zadaje sobie pytanie, dlaczego jeszcze nie uciekł. Na początku część ludzi była przekonana, że długo nie wytrzyma. Nie radził sobie z żołnierskim życiem. Budzenie przed świtem było dla niego osobistą obrazą. Marsze uważał za bezsensowne marnowanie energii. Błoto niszczyło mu buty, deszcz niszczył książki (gdyby tylko jakieś przy sobie miał), a krzyki instruktorów najwyraźniej powodowały u niego przede wszystkim dezorientację. Z czasem jednak zaczęły wychodzić na jaw rzeczy, których nikt się po nim nie spodziewał. Potrafił czytać, pisać i mówić lepiej niż większość ochotników. Znał język klasyczny i miał sporą wiedzę akademicką. A kiedy podczas szkolenia zaczęto omawiać konstrukcję umocnień, machin i mostów, nagle okazało się, że ten przerażony bibliotekarz ma na ten temat bardzo dużo do powiedzenia. Potrafił wskazać, gdzie konstrukcja jest źle wykonana. Potrafił zauważyć, że coś zostało zbudowane w sposób, który wcześniej czy później doprowadzi do katastrofy. Potrafił patrzeć na machinę oblężniczą nie jak na broń, ale jak na problem techniczny do rozwiązania. I, ku irytacji niektórych żołnierzy, zazwyczaj miał rację.Z łukiem też radzi sobie lepiej, niż powinien. Nie jest wojownikiem. Nie ma w nim tego instynktu, który każe człowiekowi rzucić się na przeciwnika z mieczem, co najwyżej zwinnie uniknąć ataku. Za to potrafi zachować dystans, obserwować i myśleć zanim coś zrobi. Po miesiącu poborowi wiedzą już również coś jeszcze. Że kiedy zaczyna nerwowo poprawiać okulary, patrzeć gdzieś ponad ich ramionami ( jeśli ci akurat kucają) i mamrotać pod nosem, nie zawsze oznacza to, że się boi. Czasami właśnie wtedy zauważył coś, czego nie zauważył nikt inny. I dlatego, mimo że nadal wygląda jak człowiek, który absolutnie nie powinien znajdować się w wojsku, coraz mniej osób śmieje się z niego otwarcie. Bo może rzeczywiście nie jest żołnierzem. Ale może być cholernie przydatnym człowiekiem, którego warto mieć za plecami.
  • Memy, śmieszki, twórczość sesyjna

    Materiały
    2
    1
    0 Głosy
    2 Posty
    43 Wyświetlenia
    WiredW
    [image: 1791584274024-97cbb8cb-1745-462a-a28e-89ad5134cca2-image.jpeg]
  • Żołnierze Imperium - materiały

    Materiały
    3
    0 Głosy
    3 Posty
    60 Wyświetlenia
    GaranilG
    Homerules Ten post będzie aktualizowany wraz z rozwojem fabuły oraz ustaleń między graczami a MG. Na początek przypomnienie z rekrutacji: Spoiler Jak powszechnie wiadomo, mechanika Warhammera jest mniej więcej tak sztywna, jak księgowy w gipsie, dlatego zastrzegam sobie prawo do jej uelastycznienia, oraz wprowadzania zmian wedle potrzeb w trakcie gry. Zasady trafień krytycznych będziemy stosować tylko do najważniejszych przeciwników, Bnów, oraz oczywiście do samych postaci graczy, płotki i pionki umierają po osiągnięciu żywotności równej 0 lub niższej. Historia postaci i jej osiągnięcia powstają w trakcie gry, nie przed nią. Istnieje szansa, zgodnie z widzi-mi-się Mistrza Gry, żeby was nagrodzić jakimś stałym lub przejściowym bonusem w ramach "Achievementu". Niektóre rzeczy, które są w 100% oczywiste, jak np. To że łowczy potrafi rozpoznać trop zwykłego wilka, jest oczywiste, i może nie wymagać rzutu. Chcę, żebyście nie bali się porażki w rzucie, bo porażki i konsekwencje też budują historię, dlatego może się okażać, że mimo fatalnego rzutu, coś wam się uda, ale za jakąś, mniej lub bardziej poważną cenę wypłaconą w konsekwencjach. Rozmowa z jednym z graczy tworzących aktualnie postać, uświadomiła mi o czym zapomniałem, więc lecimy: W związku z tym, że chcę wam zapewnić elastyczność w budowaniu postaci, dopuszczam opcję "awansu wstecznego", a więc za 100 pd można oczywiście awansować do przodu i do tyłu (profesja wejściowa/wyjściowa) Jeżeli postać ma się nauczyć czegoś co jest poza jej zasięgiem, jest taka możliwość - 200 pd + nauczyciel + czas in-game. Jako iż zostaliście zarekrutowani do Strielfortu, to niezależnie od tego jaką macie profesję, za 100 pd możecie ją zmienić na profesję "żołnierz" i nie obowiązuje was wtedy konieczność posiadania wyposażenia dla żołnierza, bo oprzyrządowanie zapewnia sam fort. Kwestia PD i mechaniki postaci: Wiem, że niektórzy lubią się dzielić mechaniką, statami, porównywać, oraz dyskutować, żeby lepiej rozwinąć postać, oraz, żeby móc pilnować rzutów. Nie mam problemu z tym, że będziecie się wzajemnie dzielić swoją mechaniką, dyskutować o swoich postaciach, oraz wzajemnie pilnować rzutów, a pilnowanie rzutów i wykonywanie ich samodzielnie nawet wskazane. Jesteśmy tylko ludźmi, popełniamy błędy, nie myli się tylko ten kto nic nie robi. Jeszcze nie zdecydowałem czy PDki będą jawne/niejawne, ani czy będą drużynowe/indywidualne. Niezależnie od swojej profesji, w związku z odbytym przez postaci przeszkoleniem w Strielforcie, dla postaci jest dostępna opcja wykupienia umiejętności i zdolności, które znalazły się w harmonogramie ćwiczeń, za 100 pd, czyli tak, jakby były one wśród opcji dla profesji obecnie przez postać posiadanej. Spoiler Po apelu na Triefpaltzu, zaczynał się znój dnia. Powtarzanie układów manewrowych, formacji, okrzyków formacyjnych, zwrotów bojowych. Sierżantem kierowała zdaje się bujna wyobraźnia - bieg z pełnym rynsztunkiem (drewnianym, bo poborowym się broni ostrej nie daje) i plecakiem pełnym kamieni, kilka kilometrów po wzgórzach wokół fortu. Czołganie się po piachu z towarzyszem na plecach. Wspinaczka przed przeszkody na czas. Podstawy fechtunku. Strzelanie do tarcz. Zapasy. Patrole po tracie. Jazda konno. Pływanie w cholernie zimnym strumieniu. Chodzenie po bagnie kawałek dalej w lesie. Sierżant dbał, żeby rekruci się nie nudzili. Zajęcia z podstaw prawa imperialnego i teorii o hierarchii w wojsku odbywały się w każdy trzeci dzień tygodnia (dzień targowy). Dopiero ósmy dzień (dzień świąteczny) mieli wolny. Wtedy można było sobie pozwolić na odrobinę luzu i rozmowy między rekrutami. Umiejętności: - Wspinaczka - Jeździectwo - Pływanie Zdolności: -Zapasy Nacisk treningu Sierżanta Russela był położony na przygotowaniu poborowych do bycia rekrutem pod względem fizycznym, oraz rozumienia i wykonywania poleceń. Dlatego nauka prawa imperialnego oraz kwestii bitewnych była dość marginalna. Ale była i postaci miały możliwość coś z tego wyciągnąć. Dlatego do nauki następujących umiejętności nie potrzeba szukać nauczyciela (ale wymagane jest wydanie 200 PD, bo szkolenie fortowe było kiepskie): -Sekretne znaki (bitewne) -Sekretny język (bitewny) -Nauka (prawo Imperialne wojskowe)